sorel.lina
20.02.16, 18:48
Wzmacniamy pozycję Polski na świecie. Polska wreszcie powstaje z kolan - twierdzi pisowska władza.
A jak to "wzmacnianie i wstawanie z kolan" naprawdę wygląda?
Spotkanie min. Waszczykowskiego z Johnem Kerry na temat umocnienia obecności NATO w Polsce.
Podczas trwającej niecałe 7 minut konferencji, Kerry w swojej wypowiedzi niespodziewanie odstąpił od tematu spotkania i powiedział o wyzwaniach wewnętrznych, z jakimi boryka się Polska, wspominając Komisję Wenecką, badającą sytuację z Trybunałem Konstytucyjnym. Ta nieoczekiwana dygresja sekretarza stanu musiała skonfundować dziennikarzy, bo gdy po konferencji padło jedyne pytanie to dotyczyło pocisków instalowanych w Chinach.
W języku dyplomacji John Kerry wysłał tą wrzutką ważny sygnał dla rządu PiS i dla opozycji w Polsce: stan demokracji w Polsce jest ważny i jest obserwowany w USA.
(...)
10 lutego trzech amerykańskich senatorów wystosowało list otwarty do premier Szydło, w którym nawoływali rząd do przestrzegania demokracji, praw człowieka i umów międzynarodowych. Senator Ben Cardin, Nick Durbin i John McCain wyrazili też zatroskanie sytuacją w Trybunale Konstytucyjnym i mediach publicznych. Był to ważny ponadpartyjny głos, gdyż dwóch pierwszych senatorów jest Demokratami a trzeci bardzo znanym i zasłużonym Republikaniniem. List ten został przygotowany po wizycie w Polsce dwójki wysoko postawionych przedstawicieli administracji Obamy: podsekretarz stanu Victorii Nuland i Daniela Frieda, byłego ambasadora USA w Polsce i specjalisty od spraw Europy Srodkowo-Wschodniej.
(...) Na list odpowiedziała w arogancki sposób Beata Szydło. Zarzuciła senatorom nieznajomość faktów i mieszanie się do wewnętrznych interesów Polski.
NYT przytoczył słowa Waszczykowskiego, który o liście senatorów powiedział, że pokazuje nieznajomość realiów i był inspirowany przez osoby Polsce nieprzyjazne. Zarzucając tym konkretnym trzem senatorom nieznajomość sytuacji w Polsce Waszczykowski jeszcze raz udowodnił, że nie tylko dyplomatą nie jest ale - co gorsze - wykazał brak rozeznania o czyj sojusz powinien zabiegać w Stanach, by pomóc sprawie baz NATO w Polsce. McCain nie tylko użyczył swojego imienia potężnemu think tankowi, z którym Waszczykowski spotkał się na zamkniętym dla mediów spotkaniu poprzedzającym wizytę u Johna Kerry, ale jest też jednym z najpotężniejszych senatorów i szefem komisji obrony. Durbin uczestniczy w komisji, która decyduje o pieniądzach na zagraniczne operacje militarne, a Cardin jest potęgą w układaniu stosunkow z Europą i wiceprzewodniczącym tzw. US Komisji Helsińskiej i OSCE (Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy z Europą). Powiedzieć tym senatorom, że się nie znają na sytuacji kraju, który zabiega o wyciagnięcie z Ameryki miliardów dolarów na budowę baz NATO, to tak jakby publicznie skrytykować prezesa banku, od którego chce się dostać kredyt.
(...)
Dodatkowego kolorytu zabiegom ministra Waszczykowskiego dodają w Stanach trzy inne wydarzenia. Zawirowania wokół kontraktu na 50 helikopterów, które poprzedni rząd zawarł z francuskim Airbus Helicopters budzą niepokój Francuzów i sieją ferment w NATO. PiS przed dojściem do władzy odgrażał się unieważnienim tego kontraktu i przekazaniem go amerykańskiemu Lockheed Martin Sikorsky, bo ten ma fabrykę w Polsce. Prezydent Duda, gdy pojechał z wizytą do Francji wprawdzie słowem nie wspomniał o Caracalach EC-725, ale trzy miliardowy kontrakt ciągle nie jest ostatecznie przyklepany co nie czyni z Francuzów naszych popleczników w NATO. Pisał o tym New York Times na początku lutego.
O Waszczykowskim pisano też kilka dni temu przy okazji jego wystąpienia do rządu Niemiec o ukrócenie satyrycznych prześmiewań z Kaczyńskiego. Waszczykowski krytykował artystę, który ośmielił sie przedstawić Kaczyńskiego na paradzie w Düsseldorfie w mundurze generała trzymającego but na głowie pobitej kobiety, która reprezentowała Polskę słuchającą Radia Maryja. Steffen Seibert, rzecznik niemieckiego rządu, odpowiedział na utyskiwania Waszczykowskiego, że w Niemczech jest wolność słowa i wolność sztuki i że rząd nie zamierza reprymedować artystów. W Amerykanach przywiązanych do wolności słowa, ta interwencja Waszczykowskiego wzbudziła nie tylko bezbrzeżne zdumienie, ale i jednoznaczne skojarzenie z działaniami rządów autorytarnych.
(...)
Minister Gliński, gdyby miał wąsy pewnie gryzłby je teraz ze złością, bo dotychczasowe efekty rządów PiS zdają się przynosić Polsce wiecej szwanku dla jej wizerunku niż jego odbudowy, mimo wdrażania "narodowej polityki historycznej".
Mimo tych wszystkich wydarzeń w tle, minister Waszczykowski już odtrąbił sukces swojej wizyty w Waszyngtonie.
Jolanta Sacewicz