Dodaj do ulubionych

Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5)

13.11.16, 23:12
"Uczeni i artyści w przeciągu wieków starali się rozwiązać zagadkę tego wielowiekowego miasta, skrzyżowania ras, poglądów i kultury.
Lecz tak jak wszystkie tu zagadki, to miasto zazdrośnie strzeże swego sekretu, który jeszcze nie został odkryty do końca."

/Rufino Miranda/

Upłynęło dwa tysiące lat, od kiedy historyk Titus Livius opisał, jak rzymski żołnierz Marcus Fulvius podbił to iberyjskie miasto i rzymskim Toletum je uczynił.

Jak opisać miasto, które opisywali historycy, filozofowie, poeci, nawet teologowie...?
Onieśmielenie, trema... bo cóż do ich opisów mogą dodać zwykli turyści, tacy jak my?
Czy to, że wschodzące w dolinie otaczającej miasto słońce rozrywa szarość i złoci
jego mury? A zachodząc, rozjaśnia czerwień cegły i rozpłomienia szarość granitu? Tę samą, którą rankiem bieliło łagodnym blaskiem? Ależ to zabrzmi jak banał! Tylko zabrzmi, bo tak naprawdę jest przeżyciem piękna, którego nie sposób opisać, ani zapomnieć.
Przeżycia... wszystkie są sprawą intymną, osobistą. Każdy odbiera to miasto indywidualnie, na swój jedynie sposób, każdy odczuwa je po swojemu, tak bardzo po swojemu, że - jeśli nie jest poetą (ja nie jestem!) trudno mu to wyrazić, trudno się tym uczuciem podzielić.
Toledo...

http://i68.tinypic.com/156etxf.jpg

http://i68.tinypic.com/jazb42.jpg
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 13.11.16, 23:59
      Idąc do miasta...

      http://i67.tinypic.com/b55vtd.jpg

      ... drogą Don Quijote...

      http://i68.tinypic.com/fnbi9d.jpg

      ... i świętej Teresy...

      http://i63.tinypic.com/2n0tvko.jpg

      ... przejść przez bramę królów i pielgrzymów

      http://i68.tinypic.com/2vigs94.jpg

      http://i67.tinypic.com/30nkccg.jpg

      ... wejść na most, który wiedzie do miasta...

      http://i66.tinypic.com/34qqxc3.jpg

      http://i65.tinypic.com/2zeb7kz.jpg

      ... a zakochanych łączy na zawsze smile

      http://i64.tinypic.com/mijpl5.jpg










      ... przez most zakochanych




      • k.karen Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 11:08
        Sorellino, jaka jest transkrypcja fonetyczna - "Don Quijote"?


        "... drogą Don Quijote..."
        • sorel.lina Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 11:22
          Don Kichote. Tak wymawiają to Hiszpanie.
          My najczęściej spolszczamy (sfrancuszczamy? smile i mówimy don Kiszot. smile
          • k.karen Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 12:38
            Dziękuję smile smile
            • k.karen Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 12:58
              postscriptum:

              uwielbiam ten kolor, jak wszystkie delikatne, pastelowe smile


              https://i67.tinypic.com/b55vtd.jpg
              • wscieklyuklad Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 15:55
                Most, który przypomniała Sorell, ma swą legendę, a te kłódki zatrzaskiwane przez młode pary w tym właśnie miejscu wcale nie są przypadkowe.

                Oto czasy Adriana - nowego, choć już urodzonego w Hispanii (tak ją wówczas zwano) imperatora rzymskiego. Toletum (stara nazwa Toledo) nie było bynajmniej miastem bez znaczenia. Wybór najważniejszego urzędnika postanowiono więc uczcić na modłę rzymską - złożono zatem świątynne ofiary bogom, udekorowano miasto gotując się do niepowtarzalnej fiesty.
                Jej główną atrakcją miał być wyścig rydwanów. Wśród rywalizujących jest słynny z urody i odwagi Flawiusz - młody centurion najmowany przez tutejszych notabli do nauki jazdy konnej ich latorośli - jak widać znał się na tym, jak nikt inny, z góry więc zaliczono go do grona faworytów. Wśród uczennic Flawiusza jest i piękna Marcja - centurion zakochuje się w niej po uszy, jednak ta stawia warunek - jeśli "nie chce jej zguby" - ma wygrać zawody powożąc zaprzęgiem ciągniętym przez podarowane w tym celu przez Marcję cztery białe ogiery, a wtedy Marcja odda mu swoje serce. Już nieraz konie te przyniosły mu wygraną - cel więc zdawał się być o wyciągnięcie ręki.
                Wyścigi poprzedza uroczysta kolacja wydana w przeddzień zawodów. Uczestniczy w niej tak Flawiusz jak i Marcja. Ta jednak przez cały wieczór flirtuje z przybyłym na uroczystości specjalnym wysłannikiem cesarza.
                Wyścig rozpoczęty - konie gnają jak oszalałe - Flawiusz szybko wysuwa się na czoło stawki.
                Młodzieniec nie potrafi uwolnić się od natrętnych obrazków z dnia poprzedniego.
                Mija kolejny zakręt - to już ostatnia prosta tuż przed metą. I przed honorową trybuną, na której zasiedli najważniejsi widzowie. Flawiusz dostrzega wśród nich Marcję w towarzystwie wysłańca - wciąż flirtujących. Na ten widok odruchowo spina konie. Jeden po drugim mijają go rydwany rywali. Przegrywa.
                Wieczorem błąka się po ulicach Toletum. W poczuciu klęski postanawia skoczyć z mostu, na który akurat dotarł wprost w fale Tagu. Rzuca ku nim garść monet jako zapłatę dla Charona, już już gotuje się na śmierć, gdy poza plecami słyszy głos starca: Nie tchórz - twoja śmierć niczego nie rozwiąże.
                Starzec ujmuje Flawiusza za łokieć i palcem wskazuje na Tag.
                "Czy wiesz skąd wzięła się tu ta rzeka? - pyta.
                Dawno temu bogowie spowodowali, iż źródła z głębi ziemi zamieniły się w rzeki, ta zaś - przemierzywszy liczne doliny, dopłynęła do tej właśnie góry, na której leży Toletum. Rzeka nie potrafiwszy jej pokonać wzburzyła swe fale, tak, iż te rozerwały kamień - droga ku kolejnej dolinie stała otworem.
                Na pamiątkę tego wydarzenia rzekę nazwano Tag czyli blizna.
                Niech ona teraz zabliźni twe rany zakończył.
                Flawiusz posłuchał starca. Zamieszkał w Emerita Augusta (dziś nosi nazwę Merida).
                Rany zabliźniły się skutecznie - dożył tam szczęśliwej starości.

                Zabliźniły się rany...

                Oto być może geneza tego tak często używanego powiedzenia.

                Na pamiątkę tej legendy wpina się kłódki. Młode pary wierzą, iż to umocni ich związek po wsze czasy.
                Ale czy zawiedzeni rzucą się w fale Tagu, by na nowo rozdrapywać rany?

                O tym w kolejnym poście.
                • k.karen Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 15:58
                  O! We Wrocławiu też jest taki "kłódkowy" most smile
                  • wscieklyuklad Legenda czy zwykła mistyfikacja? 14.11.16, 16:26
                    Z tarasu widokowego po drugiej stronie Tagu rozciąga się wspaniały widok na miasto.
                    Jednak warto też spojrzeć na samą rzekę - daleko jej nawet do naszej Wisły! Jest wąska, a przede wszystkim...płytka!
                    Tu uwieczniłem ludzi pokonujących Tag - jak widać woda sięga tu do kostek i niewiele głębsza jest w pobliżu mostów co też udokumentuję.

                    http://i65.tinypic.com/jhdb0x.jpg

                    Sceptyk widząc ten obraz spyta - czy Flawiusz był głupcem licząc na śmierć w odmętach?
                    Co najwyżej mógł skręcić kark, ale z pewnością utonąć się tu nie da!
                    Ale nie niszczmy legendy, jest przecież tak urocza i pielęgnowana niemniej piękną tradycją.

                    Tu most "zakochanych" z innego ujęcia

                    http://i67.tinypic.com/2ng90dv.jpg

                    A tu Tag płynący pod nim.

                    http://i67.tinypic.com/2s14ua1.jpg

                    A tu - tym razem na potwierdzenie "legendarnej prawdy" widzimy jak krętą droge obrała rzeka, by pokonać górki.

                    http://i66.tinypic.com/zjue0l.jpg

                    Mostów jest więcej.

                    http://i66.tinypic.com/24yqmtl.jpg

                    Charakterystyczną cechą Tagu jest jej kaskadowość - progi wodne są widoczne, choć też mają skalę mikro.

                    http://i67.tinypic.com/2ijrdeg.jpg

                    Broniąc legendy możemy jednak pokusić się o spekulację: brzegi rzeki są dość strome (walczyła z górami!) - kto wie, może w starożytności była głębsza?
                    • wscieklyuklad Kij i marchewka czyli Pasar una noche Toledana 14.11.16, 16:58
                      "Miałem toledańską noc" - to powszechne w Hiszpanii określenie strasznej (nieprzespanej nocy). Nasze "miałem straszną noc" jest identyczne co do treści, tyle, że nie precyzuje miejsca noclegu.
                      W Toledo spędziliśmy pół upalnego dnia bez planu noclegu, ale zaciekawiła nas geneza tego określenia.
                      Bezsenna noc pełna strachu i niepokoju. Już sama perspektywa budzi dreszcz emocji.. Okazuje się, iż powiedzenie "ukuto" nieprzypadkowo.

                      Jest rok 812 gdy Toledem rządzi Jusuf-Ben-Amru - namiestnik kalifa. To urodzony sadysta, nie wahający się używać przemocy - wielu mieszkańców straciło życie za jego rządu. Na pierwszy ogień poszli wszyscy, którzy sprzeciwiali się prześladowaniom i łamaniu prawa (ichniejszy KOD!) - ludność drżała ze strachu przed skróceniem o głowę.
                      Lata strachu zaowocowały jednak rebelią - bunt wszczynają mieszczanie. Jusuf lekceważy powstańców licząc na łatwe stłumienie powstania. Wtedy do buntu przyłącza się szlachta - w efekcie Jusuf zostaje zamordowany.
                      Mieszkańcy poczuli się wyzwoleńcami, jednak wieść o śmierci niesie się lotem błyskawicy. Kalif dowiedziawszy się o śmierci Jusufa, śle do miasta kolejnego namiestnika... ojca zamordowanego, a zarazem jednego z najwierniejszych urzędników.
                      Honor rodziny to sprawa nadrzędna. Ludność obawia się zatem zemsty.
                      Amru planuje ją potajemnie, sprawiając wrażenie pogodzonego z losem. Czeka cierpliwie, aż los zsyła mu wreszcie dogodny pretekst - wizytę syna kalifa.
                      Wydaje z tej okazji wystawną wieczerzę, na którą zaprasza najznamienitszych mieszkańców Toledo. Przekraczający progi rezydencji (nie był to Alkazar, w którym zamordowano Jusufa) byli wychwytywani przez straże i prowadzeni wprost pod topór kata.
                      Wieść o ostatniej ofierze Amru przyjął słowami: Tteraz możesz już synu spocząć w spokoju, gdyż zemsta oto się dokonała". Poranek powitał mieszkańców Toledo stosem ciał pomordowanych na rozkaz Amru i złożonych wokół pałacu gubernatora.

                      Co było dalej?
                      Terror i przemoc?
                      Nic z tego - Amru okazał się wspaniałym władcą - uosobieniem dobra i szlachetności.
                      Pozostawił po sobie wspomnienie strasznej nocy.
                      Toledańczycy (i -jak widać - nie tylko oni) upamiętnili to w cytowanym na wstępie powiedzonku.

                • hardy1 Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 16:41
                  W Grudziądzu też od kilku lat jest "kłódkowy most" - obrotowy, zbudowany nad wpływem do mariny. Fajnie wygląda, gdyż w nocy co chwila zmienia kolory smile
                  • k.karen Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 20:59
                    Wygląda fajnie, ale jak się dużo tych kłódek nazbiera, to konserwatorzy, zarządcy np. mostu Tumskiego, mają dużo pracy. We Wrocławiu już kilka razy je usuwano smile
                    • hardy1 Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 28.11.16, 14:28
                      Karen, u nas kłódki też już usuwano - obciążenie/wyważenie mostu jest ważne przy jego obracaniu wink
    • hardy1 Re: Moje Środziemnomorze... Kraniec ziemi (5) 14.11.16, 16:42
      Piękne panoramy Toledo smile
      • wscieklyuklad Turysta ante portas... 14.11.16, 20:50
        Będzie jeszcze o tej kolorystyce Toledo, Hardy.
        Ale nim do niej przejdę słów parę o samym mieście.

        Historia - o czym już wielokrotnie mogliśmy się przekonać - lubi się powtarzać.
        Zatem nowinką nie będzie "kaprys" Herkulesa lub jego synów, którzy materiał budowlany czerpać mieli z tutejszych kamieniołomów. Kolorystyka miasta nie odbiega zatem od tejże w odniesieniu do otoczenia - jak widać na naszych fotografiach już wklejonych, zależnie od położenia obserwatora odcień zmienia się, ale... jednolicie!
        W pełnym słońcu jest to złoto-pomarańczowa "plama" - pod innym kątem zieloność zbocza zabarwia niejako mury miasta na takież odcienie!
        Tutejsi śmieją się, iż Herkules wyrywał ze zbocza skał olbrzymie odłamy, po czym - a była to przecież dla niego fraszka - ciskał je w kierunku wzgórza. Układały się w domostwa, które stały się w ten sposób uporządkowaną formą gruzowiska.
        Faktycznie Herkules musiał się spieszyć, gdyż liczba miast jaką pozostawił stanowiła istne wyzwanie. Czymże to jednak było dla herosa?
        Źródła historyczne opowiadają się bardziej za sprawstwem ludzkim - ale i tu historia nie zaskakuje - od Iberów, którzy mieli tu założyć osadę, poprzez Rzymian, którzy dotarli to dwa wieki przed Chrystusem czyniąc z miasta centrum administracyjno-handlowe Hispanii.
        Przetrwali tam całe 7 wieków, gdy przegonili ich Wizygoci. Ci też przenoszą tu stolicę nie tylko polityczną ale i... religijną! Do dziś tradycji staje się zadość -Toledo ma swoje arcybiskupstwo, którego "naczelny" staje się automatycznie prymasem Hiszpanii. Tu - aż do najazdu Maurów - zwołano wszystkie ówczesne synody biskupie.
        Maurowie nie tylko nie niweczą dorobku poprzedników, ale czynią z Toledo ogromny ośrodek rzemiosła - miasto słynie szczególnie z produkcji tekstyliów (co nie dziwi) oraz broni (co nie dziwi - przekonamy się o tym spacerując po zaułkach miasta).
        Czasy kalifatu uznawane są więc za "złoty wiek" miasta. Historia lubi się powtarzać zatem w zgodzie żyją tu muzułmanie, Żydzi i chrześcijanie.
        Wraz z upadkiem kalifatu zostaje stolicą muzułmańskiego Al Andalus - słynie wówczas z niebywałego jak na tamte czasy bogactwa.
        Potem (bo historia lubi się powtarzać) dociera tu wraz z wojskami rekonkwisty Alfons VI - Toledo wciąż jest stolicą Kastylii.
        W roku odkrycia Ameryki Żydzi zostają wygnani (bo historia lubi się powtarzać).
        W 1520 roku Toledo staje na czele miast kastylijskich, które zbuntowały się przeciwko... OGRANICZANIU WOLNOŚCI PRZEZ KRÓLA KAROLA V! (tu wklejam tytuły tego habsburskiego króla - pozazdrościć! z Bożej łaski uświęcony i wybrany cesarz rzymski, po wieki August, król Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Kastylii, Aragonii, Leónu, Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Nawarry, Grenady, Toledo, Walencji, Galicji, Majorki, Sewilli, Kordoby, Murcji, Jaén, Algabres, Algeciras, Gibraltaru i Wysp Kanaryjskich, król Neapolu i Sycylii, Sardynii i Korsyki, król Jerozolimy, król Zachodnich i Wschodnich Indii oraz innych wysp i lądu stałego Morza Oceanicznego, arcyksiążę Austrii, książę Burgundii, Brabancji, Lotaryngii, Styrii, Karyntii, Karnioli, Limburgii, Luksemburga, Geldrii, Kalabrii, Aten, Neopatrii, Wirtembergii, landgraf Alzacji, książę Szwabii, Asturii i Katalonii, książę Mediolanu, hrabia Flandrii, Habsburga, Tyrolu, Gorycji, Barcelony, Artois, Palatynatu Burgundii, Hainaut, Holandii, Zelandii, Fereti, Kyburga, Namur, Roussillon, Cerdanya, Drenthe, Zutphen, margrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Burgau, Oristano i Goceano, pan Fryzji, Marchii Wenedyjskiej, Pordenone, Biskajów i Moliny, Salin, Trypolisu i Mechelen etc.- to etc jest powalające) Poliglota, który mawiał o sobie: Mówię po hiszpańsku do Boga, po włosku do kobiet, po francusku do mężczyzn, a po niemiecku do mojego konia.
        Esteta, który o Paryżu miał powiedzieć, iż nie jest miastem, ale całym światem.
        Wezwany przez kardynała Cisnerosa do objęcia tronu Hiszpaniiodsuwa od władzy matkę - Joannę Szaloną. Na jego powitanie wyrusza sam kardynał - umiera jednak w drodze, prawdopodobnie w wyniku otrucia. Kortezy nie chcą go za króla, ale Karol obiecuje... nauczyć się hiszpańskiego i nie obsadzać urzędów cudzoziemcami - dopiero wtedy kolejne miasta składają mu hołd poddaństwa.

        Czym podpadł?
        Niezbyt nachalnie identyfikował się nowym środowiskiem. Przestał rozpatrywać osobiście sprawy dotychczas zarezerwowane przez monarchów. Wbrew obietnicy - wprowadził na dworze ceremoniał własny.
        Ale czarę goryczy przelała polityka... fiskalna (bo historia lubi się powtarzać). Pieniądze były Karolowi potrzebne na nowe odkrycia po drugiej stronie oceanu, ale przede wszystkim na nawalanki wojenne z połową Europy.
        Buntownicy toledańscy wyrzucają z miasta urzędników podatkowych. Rozpoczyna się rewolta. uwalniają Joannę więzioną przez syna. Ta jest jednak chora i nie potrafi pokierować walką.
        W powstaniu swój udział ma i AVILA (tak, tak, to ta Avila, o której już pisaliśmy!).
        Powstanie przeraziło szlachtę. Ta staje po stronie Karola - powstanie zostaje stłumione - Toledo stawia najdłuższy opór, też wreszcie przełamany. Joanna spędza ręsztę swego życia (35lat!) ponownie w areszcie domowym.

        Poświęcam Karolowi więcej uwagi, bo z nim wiążą się ciekawy fakty historyczne.
        Chciał pretendować do tronu... Polski!
        Potępił hołd pruski.
        Wsparł kościół w walce z reformacją - nie udało mu się jednak znieść protestantyzmu (to w związku z tymi działaniami powstało słynne cuius regio, eius religio.)
        To on przyczynił się do zwołania Soboru trydenckiego.

        Dziwicie się jego aktywności? Zapamiętajcie zatem jego życiowe motto: SŁOŃCE NIGDY NIE ZACHODZI!

        To co najciekawsze przytaczam w całości za Wikipedią:

        " Bardzo żałował, że nie będzie mógł uczestniczyć we własnym pogrzebie. Przeprowadził więc coś w rodzaju próby generalnej, podczas której leżał na katafalku zawinięty w całun, otoczony mnichami trzymającymi czarne świece. Przeleżał tak całą mszę żałobną i modlił się razem z innymi za spokój swojej duszy.
        Po tej ceremonii Karol zjadł obiad na świeżym powietrzu. Słońce świeciło mocno i cesarz dostał udaru słonecznego. Spowodowało to jego śmierć, która nastąpiła 21 września 1558 r. U swojego boku miał Wojnę peloponeską Tukidydesa. W chwili śmierci dano mu do ręki krucyfiks, który podczas śmierci trzymała królowa Izabela, a później będzie trzymał Filip II. Karol ujął go w dłonie ze słowami "Już czas!" Kilka minut później upuścił go krzycząc: "Jest Jezus!" Była 14:00 gdy skonał.
        Pochowano go pod ołtarzem kościoła klasztornego, połowę ciała wewnątrz, drugą zaś na zewnątrz ołtarza, w taki sposób, żeby ksiądz odprawiający mszę stał na piersi i głowie zmarłego.

        Powróćmy teraz do samego Toledo.
        Pozycję swą straciło ono wraz z przeniesieniem stolicy do Madrytu (XVI wiek)
        Nie wszystkie karty historii są chlubne.
        To tu skutecznie broniono Alkazaru przed siłami republikanów występujących przeciw gen. Franco.
        Szkoda szansy związanej z rządami Karola.
        • wscieklyuklad Stal toledańska 24.11.16, 19:15
          Tę damasceńską znamy doskonale. Ale obok tej najsłynniejszej jest też i toledańska.
          Dzieje ludzkości są nieodłącznie związane z bronią i wojnami, zatem i tu pierwsze wzmianki dotyczące stali toledańskiej pochodzą z I wieku - są to opisy broni białej (zwłaszcza mieczy).
          W dokumencie uwieczniono nie tylko graficzne przykłady tej broni, ale też niezwykłe zdobnictwo rękojeści - motywy geometryczne ii roślinne.
          Prawdziwa fabryka powstała wiele wieków później(1761r - czasy Karola III) i... działa do dziś posiadając duże zaplecze rusznikarsko-grawerskie!
          Miecze czy zbroje są produkowane wyłącznie w celach pamiątkarskich.

          http://i65.tinypic.com/163ngn.jpg

          Pamiętacie "Władcę pierścieni"? Kiedy będziecie raz jeszcze oglądać to filmowe arcydzieło wspomnijcie Toledo. WSZYSTKIE AKCESORIA RYCERSKIE WYPRODUKOWANO W TOLEDO!

          http://i65.tinypic.com/2duhtmv.jpg

          http://i65.tinypic.com/2nsz6z6.jpg

          http://i64.tinypic.com/2r739fn.jpg

          http://i66.tinypic.com/10gdyl5.jpg

          Zapamiętajcie postać świętego z obrazu - to jednocześnie autoportret jednego z największych malarzy europejskich silnie związanych z Toledo!
          • wscieklyuklad Pod górkę waści, pod górkę! 24.11.16, 19:29
            Nie było lekko mieszkańcom miasta. Jak widać z punktu widokowego - dość tam stromo, dzieciaki z pewnością miały pod górkę (jak widać wiele miast hiszpańskich budowano na takich pagórkach - łatwiej było je wtedy bronić)

            http://i67.tinypic.com/2mmemqh.jpg

            http://i63.tinypic.com/ru60km.jpg

            Zauważcie jak w kilkudziesięcio sekundowym odstępie zmienia się kolorystyka miasta!

            http://i65.tinypic.com/bi1dfs.jpg

            http://i67.tinypic.com/ser3ma.jpg

            Architekci przyszli z odsieczą turystom. By nie piąć się mozolnie pod taką górkę ku Alkazarowi i Starówce, zbudowano ruchome schody - pną się wieloetapowo - czas wjazdu to blisko 5 minut!

            http://i65.tinypic.com/314s9k7.jpg

            http://i65.tinypic.com/f2u8sx.jpg
            • wscieklyuklad Re: Pod górkę waści, pod górkę! 24.11.16, 20:10
              ale nie z wiatrakami.

              Kastylia-La Mancha... Żar z nieba. Gorąca nawet i dla Maurów, którzy nadali jej nazwę Al-Mansha czyli "ziemia bez wody".
              A jeśli La Mancha to nie można zapominać o najsławniejszym "obywatelu" tego regionu Don Kichocie!
              To w Toledo natrafiliśmy na pomnik szczególnie uroczy. Trochę na uboczu - z głównego placu obok katedry trzeba zejść po schodach, by przyjrzeć się majestatycznej postaci twórcy postaci utopijnego rycerza.
              Jak widać na jednej z poprzednich fotografii - figurki Don Kichota i Sancho Pansy to obok świnek toledańskich i uzbrojenia - naczelna pamiątka zwiedzania. Ale i sam autor jest upamiętniany pomnikiem.

              http://i65.tinypic.com/2zpjnko.jpg

              Stoi w upale z arcydziełem literatury - pierwszą powieścią! Ani kropli potu, ni śladu znużenia - zapatrzony gdzieś w dal. W wiatraki? W dwóch "błędnych" przemierzających "ziemię bez wody"?
              A może w Dulcyneę gdzieś w głębi spadzistej uliczki?

              Będzie jeszcze jedno miejsce (dość zaskakujące), które też uczciło już samego Don Kichota i jego giermka figurką...
              Ale sza! O tym potem!
              Wychylamy solidny łyk wody i w drogę - wgłąb miasta.
              • k.karen Re: Pod górkę waści, pod górkę! 24.11.16, 20:22
                Prawda, uroczy mimo niezwykłego podobieństwa z Antkiem Smoleńskim wink
                • wscieklyuklad Re: Pod górkę waści, pod górkę! 24.11.16, 20:45
                  Tyle, że Cervantes pozostawi po sobie wiekopomne dzieło, a tamten jedynie skrajne zniesmaczenie.
                  Co do przecenionej zbroi to nie kupiliśmy - koszty nadbagażu by nas zrujnowały.
                  Wybraliśmy wersję soft - figurkę Don Kichota.

                  http://i67.tinypic.com/wgxkxw.jpg
            • k.karen Re: Pod górkę waści, pod górkę! 24.11.16, 20:21
              Podobają mi się te ruchome schody, to świetny pomysł.
          • k.karen Re: Stal toledańska 24.11.16, 20:19
            WU, widzę że była promocja na zakup zbroi. Kupiłeś może? wink
            • wscieklyuklad Nim zajrzymy na uliczki Toledo 27.11.16, 17:27
              jeszcze dwie legendy.
              Pierwsza - a jakże - o niespełnionej miłości, po której ku pamięci pokoleń pozostała studnia zwana "Studnią gorzkich łez".

              Miłość nie zna granic. A że Hiszpania była mieszanką narodowości o różnych wyznaniach, tedy o nieszczęśliwą miłość nie było trudno.
              Oto Don Fernando - chrześcijanin, syn doni Leonory - zakochuje się w córce Żyda Leviego, cudnej ( a jakże) Racheli.
              Zmówiwszy wieczorny różaniec, cichcem udaje się na umówioną schadzkę. Rachela wzorem Julii skryta na balkonie w cieniu bluszczu, czeka na swego "Romea".Młodzieniec wspina się ku ukochanej, gdy nagle pierś jego przyszywa szpada - to ojciec dziewczyny zadaje śmiertelny cios. Krzyk rozpaczy dziewczyny miesza się ze śmiechem starca. W chwili później strugi deszczu spadają na ciało Fernanda.
              Dziewczyny każdej nocy staje nad brzegiem studni - jej łzy uderzają w taflę wody.
              pewnej nocy w czeluściach studni dostrzega postać kochanka. Skacze bez chwili wahania łącząc się z nim na wieki.
              Studnia stoi ponoć do dziś - na prywatnej, niedostępnej dla zwiedzających posesji.

              cdn.
              • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 27.11.16, 17:51
                Było już o diable przy okazji akweduktu. Ale to nie jedyna legenda z czartem w roli głównej, w dodatku potwierdzona realnymi konsekwencjami wydarzenia, o jakim opowiem.

                Oto zbliża się dzień wygnania toledańskich Żydów przez "Katolicką" Izabelę i równie "Katolickiego" Ferdynanda.

                Opodal centrum wznosi się pałac słynący z marmurowych kolumn ze sprowadzonych tu specjalnie z Rzymu oraz patio pełnego ogromnych figur budzących przerażenie widza - wyrzeźbione postaci przybrały nienaturalne pozy, pokryte były inskrypcjami dostępnymi treścią jedynie dla wtajemniczonych. Plotka głosiła, iż dochodzi tu do zjawisk paranormalnych.
                Bogactwo tego miejsca zrodziło naturalnie plotki, iż Żyd - będący właścicielem pałacu, mógł wejść w jego posiadanie jedynie na drodze... paktu z diabłem.
                Potwierdzeniem tej tezy miał być fakt, iż zarówno Żyda, jak i jego pięknej córki niezmiernie rzadko widywano w mieście. "Wtajemniczeni" sąsiedzi (i nie tylko) zarzekali się, iż nocą poprzez opary dymu niosły się tajemnicze szepty i dźwięki - wśród nich głośny jęk kobiety.
                Starzec studiował ponoć tajemnicze pisma spisane na pergaminie, mamroczac coś pod nosem - "świadkowie" w mroku nocy dostrzegali rozmyte kształty istot piekielnych będących w zmowie z Żydem. Bardziej wiarygodny przekaz głosi, iż jęczącą kobietą była umierająca w cierpieniach córka starca, której nie byli w stanie pomóc wzywani najlepsi arabscy medycy.
                Ojciec chorej zdobył wreszcie wszystkie składniki zawarte w tajemniczych recepturach, zmieszał je, by uzyskać ozdrowieńczą miksturę.
                Gdy wlewał je kolejno do kadzi, nastąpił wybuch obracając pałac w stertę gruzu.
                Rankiem wydobyto dwa zwęglone ciała mieszkańców. "Pakt z diabłem" się nie opłacił.

                Legenda czy nie - faktem jest, iż miejsce, na którym stał niegdyś pałac jest po dziś dzień... pozbawione zabudowy.
                Nikt nie odważył się postawić tu żadnego domostwa.

                Będzie jeszcze o diable w Toledo, ale przy innej okazji.
              • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 27.11.16, 19:02
                Mieliśmy pecha - do Toledo zawitaliśmy w niedzielę - wprawdzie na kilka godzin, ale akurat w porze, gdy w katedrze odprawiano kolejne msze i znów nie było możliwości utrwalenia na kliszy piękna, jakie dane nam było obejrzeć.

                Ale skoro jesteśmy przy toledańskiej katedrze to - zgodnie z obietnicą - ostatnia już "diabelska" legenda związana właśnie z tą budowlą.

                Oto szanowana powszechnie w mieście rodzina don Arellano. Angel (imię to jakże dla diabła atrakcyjne!) to człek o miękkim sercu. Pełen dobroci, chętny do niesienia pomocy potrzebującym. Złośliwi twierdzą, iż to zadośćuczynienie/pokuta za lekkomyślność syna Gonzalo, który czas trwoni na hulankach. Na nic połajanki ojca, na nic dobry przykład - latorośl nie zamierza naśladować głowy rodu. Gdy zdać by się mogło, iż wszystko stracone, Gonzalo zakochuje się oto w córce rybaka - dziewczynie biednej i - poza serduszkiem - nie mającej nic do zaofiarowania.
                Młodzian zmienia się nie do poznania, jednak don Angel nie pochwala tego związku i chce przeszkodzić mezaliansowi.
                W Wielki Czwartek po jednej ze scysji z synem, w której nie postawił na swoim, zmierza do stojącej tuż obok Katedry by pozbywszy się brzemienia grzechów, zasięgnąć rady u spowiednika.
                Jak to w Wielkim Tygodniu kolejka do konfesjonału przypominała serpentynę.
                Don Angel zrezygnowany już ma opuścić świątynię, gdy oto w rozpadającym się konfesjonale dostrzega starca w habicie.
                Wyspowiadawszy się, z płaczem wybiega z Katedry i wpada wprost na syna.
                Dobywa z pochwy sztylet i wbija w serce Gonzala - ten pada martwy.

                Don Angel wyznaje potem, iż to starzec-spowiednik kazał mu popełnić zbrodnię - miała być ona jedyną formą uniknięcia rodowej hańby.

                W międzyczasie część szukających rozgrzeszenia skierowała się ku temu samemu konfesjonałowi, przy którym spowiadał się Angel - ten zastali pustym, a z wnętrza - wedle wszystkich świadków - dobywał się zapach siarki.
                Zapytane o to władze Katedry oświadczyły, iż w tym konfesjonale nikt w tym dniu nie spowiadał wiernych.
                Po mieście poniosła się wieść, iż to sam diabeł w przebraniu zakonnika spowiadał nieszczęsnego ojca i popchnął go do okrutnej zbrodni.
                Konfesjonał usunięto z katedry. W jego miejsce postawiono kolejny.
                Podobno nikt już potem nie odważył się tam wyspowiadać.
                • sorel.lina Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 13:07
                  Toledańska katedra, najważniejsza świątynia hiszpańskiego Kościoła - jak na miejsce spoczynku większości królów Kastylii przystało - dumnie wznosi się ponad inne budynki, króluje nad miastem...
                  http://i68.tinypic.com/2wf4y6a.jpg

                  http://i68.tinypic.com/156etxf.jpg

                  Jednak, gdy zapuścić się w wąskie, wijące się po wzgórzu uliczki Toledo, katedra znika z oczu, długo pozostając w ukryciu, jakby chciała powiedzieć żądnym przeżyć turystom, że droga ku doskonałości i pięknu nie jest łatwa, wymaga poszukiwań i wysiłku... A potem zupełnie niespodziewanie, jakby w nagrodę za wytrwałość, wyłania się zza jakiegoś zaułka, wywołując na twarzach wędrowców uśmiech radości: jest! jest!
                  http://i65.tinypic.com/2hs925h.jpg

                  http://i67.tinypic.com/21nocvt.jpg
                  • sorel.lina Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 13:43
                    Bitwa pod Navas de Tolosa z 1212 roku, nazwana przez Maurów Desventura (Nieszczęście), bo zakończyła się zwycięstwem chrześcijan i stanowiła przełom w dziele Reconquisty. Toledo przestało być najważniejszym muzułmańskim ośrodkiem wojskowym i miastem przygranicznym, a w 1227 roku, z woli Ferdynanda III zwanego Świętym,położono w tym mieście kamień węgielny pod budowę chrześcijańskiej katedry...
                    http://i67.tinypic.com/21nocvt.jpg

                    http://i65.tinypic.com/n5buf.jpg

                    Tę pięcionawową świątynię budowano - pod kierunkiem francuskich mistrzów gotyku, dodając rodzime elementy w stylu mudejar i plateresco - ponad dwieście lat! Dzieło zakończono dopiero w 1493 roku, gdy Hiszpania już zaczęła podbój Nowego Świata.

                    http://i68.tinypic.com/6q86tl.jpg

                    http://i65.tinypic.com/15x6fbc.jpg

                    http://i65.tinypic.com/2d7hq1c.jpg

                    http://i64.tinypic.com/2r7t5jb.jpg

                    http://i64.tinypic.com/b63t6q.jpg

                    http://i66.tinypic.com/21dlvs6.jpghttp://i66.tinypic.com/2v94r4g.jpg
                    • hardy1 Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 14:59
                      Poczytałem, pooglądałem, zapoznałem się z historią dziękuję, Sorellino i WU. Jakbym czytał przewodnik turystyczny smile
                  • 1zorro-bis Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 14:33
                    Toledo jest SUPER. Wole od francuskiego Carcassonne. Udalo nam sie spedzic tam trzy noce i trzy dni. Jeden dzien byl niestety wylaczony bo 5 godzin spedzilismy w warst´ztacie samochodowym tlumaczac Hiszpanom co sie z autem dzieje....smirk
                    W koncu na migi i przy pompcy tlumacza komputerowego udalo sie! Bo w warsztacie Audi/VW NIKT nie mowil ani po angíelsku, ani po niemiecku ani po francusku!!big_grin A z Carcassonne "przegonil" nas wstretny wlasciciel hotelu, ktory myslal ze mozna ludzi za byle g....kasowac. I moze dlatego wrazenia z Carcassonne mamy nie najlepsze....smirk
                    de.images.search.yahoo.com/yhs/search;_ylt=A7x9UnQKMTxYcA4A0wp34olQ;_ylu=X3oDMTBsYWhiN2NvBHNlYwNzYwRjb2xvA2lyMgR2dGlkAw--?_adv_prop=image&fr=yhs-mozilla-008&va=carcassonne&hspart=mozilla&hsimp=yhs-008
                    • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 15:18
                      Warto dodać coś istotnego, gdy chodzi o toledańską katedrę.
                      Przewyższa naszą krakowską pod tym samym wezwaniem o 15 metrów - wąskie uliczki ukrywają ją jednak przed wzrokiem turysty - jak już napisała Sorell, stajemy wprost przed nia po pokonaniu kolejnej, wąskiej uliczki.
                      Katedra jest dowodem ciągłości tradycji - nie tylko architektonicznej. Postawiono ją na fundamentach poprzedniczek - pradawnej świątyni wizygockiej na miejscu której wzniesiono najpierw meczet, a potem mozolnie wznoszono kolejne elementy obecnej budowli.
                      Świątynia ma 120 metrów długości, więc aby ruch wiernych odbywał się sprawnie, wiodą do niej trzy bramy zwane Drzwiami Przebaczenia, Sadu Ostatecznego i... Piekła!
                      Wnętrze pełne jest arcydzieł malarstwa od El Greco (będzie o nim tu jeszcze), poprzez Goję, Van Dycka, Velazqueza, Rubensa, Belliniego czy wreszcie Tycjana.
                      To tu w katedralnym skarbcu przechowywany jest skarb bezcenny: blisko 3-metrowa monstrancja przysłana przez Corteza z Meksyku.
                      A powracając do tradycji nie wolno nie zauważyć, i w Kaplicy Mozarabskiej - jednej z 22 kaplic katedralnych - odprawiana jest msza wg liturgii... mozarabskiej, identyczna z tą, której wysłuchiwali Wizygoci!
                      To wszystko dla uczczenia tolerancji religijnej jaką wykazał się Alfons VII. Król wkroczył bez walki do Toledo w 1085r - miasto uznawano wówczas za najpiękniejsze na świecie! Alfons uznaje prawo do swobody wyznania - aż do podanej przez Sorell daty rekonstrukcji, budowla pozostała w stanie nienaruszonym służąc jednocześnie za meczet i katolicką świątynię! Projekt architektoniczny był o wiele ambitniejszy. To Izabela - z chwilą zwieńczenia katedry przez Hanequina z Brukseli uznało dzieło za ukończone. Według pierwowzoru miała też powstać wieża-bliźniaczka, jednak zrezygnowano z niej na rzecz... Kaplicy Mozarabskiej.
                      Jedynaczka ma pięć poziomów: najniższy to wspomniany skarbiec, wyższy - mieszkanie dzwonnika, kolejny, służący za... areszt dla zakonników - ostatnie dwa to już dzwonnica właściwa.
                      Możemy sobie wyobrazić katusze doznawane przez aresztantów - hałas nad ich głowami był nie do pozazdroszczenia.
                      • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 15:35
                        Wklejony przez Sorell portal, to najstarszy datowaniem Portal Lwów (wiek XV). Uwieczniono tu wniebowzięcie Matki Boskiej - nad wszystkim czuwają Apostołowie powyżej.

                        Oczywiście to co w katedrze najpiękniejsze mieści się w obrębie ołtarza głównego.
                        Rzeźby umieszczone w oprawie ołtarza są autorstwa artysty o swojsko brzmiącym "nazwisku"... Mały Jaś.
                        Dla tych, którzy kochają historię jeszcze jedna ciekawostka dotycząca monstrancji. Składa się z 5600 elementów skręconych śrubami. Umieszczono w niej 250 rzeźb z pozłacanego srebra.
                        A gdzie historia?
                        Ano w środku tej "magna" znajduje się jeszcze jedna monstrancja. Tę wykonano z... pierwszego złota, jakie Kolumb przywiózł z Ameryki! Tuż obok stoi srebrny globus. To pierwszy globus, na którym umieszczono kontury Ameryki.
                        • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 18:08
                          Mimo, że nie było nam dane uwiecznić wnętrza katedry na nośnikach, to sądzę, iż warto przybliżyć choć kilka najciekawszych eksponatów i miejsc - foty z przewodnika zakupionego na stoisku przed Katedrą.
                          Odradzamy jednak kupno, gdyż tłumacz prawdopodobnie kończył filologię hiszpańską wraz z Dyzmą, dlatego żaden tekst tam zamieszczony nie nadaje się do wykorzystania. Dyletanctwo godne pisiewiczów - poziom zbliżony do Downing STRYK.

                          http://i67.tinypic.com/5vn69c.jpg

                          "Dwa w jednym" czyli duża i mała monstrancja. Jubiler miał trochę pracy. Jest w niej podobno 12500 śrub łączących poszczególne elementy.

                          http://i64.tinypic.com/2e1x379.jpg

                          Witraży jest podobno 750.

                          A tu sala z arcydziełami malarstwa europejskiego

                          http://i67.tinypic.com/2d1pz5y.jpg

                          Przedsmak El Greco - "Odarcie z szat"

                          http://i64.tinypic.com/219zxqe.jpg

                          I wreszcie cacuszko Małego Jasia and Co.

                          http://i63.tinypic.com/adeogg.jpg

                          • wscieklyuklad Re: Nim zajrzymy na uliczki Toledo 28.11.16, 18:27
                            Pora żegnać trzecią co do znaczenia Katedrę w Hiszpanii.
                            Zgodnie z tradycją pożegnamy ją ostatnią już legendą.

                            Szczególnie często odwiedzana jest przez turystów i wiernych niewielka kaplica Zstąpienia z Nieba. Wedle przekazu to tam zstąpiła z nieba Matka Boża, by własnoręcznie wręczyć ornat biskupowi Toledo, świętemu Ildefonsowi. Na kamieniu, którego dotknęła stopą wzniesiono niegdyś ołtarz świątyni wizygockiej. Ołtarz rozebrano, by uwidocznić ów kamień (była to jedna z niewielu "dewastacji" dorobku poprzedników). Legenda stała się źródłem natchnienia dla artystów - w kilku miejscach katedry wiszą obrazy prezentujące to wydarzenie.
                            Św. Ildefons (pochodził z rodziny wizygockiej!) był już nie doktorem, ale wręcz Ojcem Kościoła.
                            Jest pewien szczegół, który kto to wie, czy aby nie legł u podstaw wizyty Matki Boskiej z tak cennym podarkiem.
                            Otóż św. Ildefons jest autorem dzieła "Książka o nieskażonym dziewictwie Maryi".
                            Jedno z niewielu w jego dorobku, jakie przetrwało do czasów współczesnych.
                            Warto obejrzeć ów kamień i przywołać w pamięci piękną legendę.
                            • wscieklyuklad Hierarchia kościelna w Toledo... 28.11.16, 19:18
                              Gdy dziś wsłuchujemy się w pseudopolityczne brednie padające z ambon, załamujemy ręce.
                              Jakże inaczej było w "dzikich" czasach renesansu - tak je pewnie wielu określi, choć przecież "nic co ludzkie nie było wówczas obce.
                              W Toledo nie była też obca religijna tolerancja i to nie tylko z inicjatywy wspomnianego już króla, ale i samego kleru.
                              Katolicyzm hiszpański był w jakimś sensie odizolowany od europejskiego.
                              Toledo posiada jednak długą tradycję religijną.
                              Pierwszym biskupem miał tu być sam Jakub Starszy Apostoł - trudno do uwierzenia, ale niekoniecznie fikcyjne. Innym miał być męczennik za wiarę św. Eugeniusz - tu już istnieją stosowne dokumenty na piśmie - historycy spierają się jednak w kwestii nazewnictwa posady.
                              Pierwszym pewnym na tym stanowisku jest natomiast Melancjusz - ten sprawował urząd w czasach rzymskich prześladowań. Na jednej z poprzednich fotografii zaprezentowałem salę z portretami wszystkich biskupów i arcybiskupów toledańskich - uzupełnia się je na bieżąco, niczym papieskie portrety, z zachowaniem tej samej co wyjściowa malarskiej maniery.

                              Wspominałem już o mszach odprawianych CODZIENNIE w obrządku innym niż rzymski, czy grecki. Inne pieśni i inna kolejność porządku mszalnego. "Znak pokoju" poprzedza przemienienie chleba i wina, po każdym wersie „Ojcze nasz” wypowiada się „Amen”, Credo zaś odmawiane jest dopiero po Konsekracji. To tzw. ryt hispano-mozarabski. Około X wieku zaczęto zastępować go tradycją rzymską, jednak nie w rejonach Hiszpanii znajdujących się pod dominacją muzułmańską! Tutejsza ludność ulegała arabizacji w stopniu tak silnym, iż nawet msze odprawiano w języku... arabskim!
                              "Poprawność polityczna" gdy chodzi o rekonkwistę podkreśla tolerancyjność muzułmanów wobec chrześcijan po ich podbiciu oraz prześladowania ze strony chrześcijan po "odbiciu" ziem. Prawda nie jest tak zero-jedynkowa. Tolerancja muzułmańska przeszła do historii z chwilą objęcia rządów przez fanatyków z dynastii z dynastii Almorawidów i Almohadów, zaś prześladowania muzułmanów mają swój początek dopiero w wieku XVI.
                              Toledo było miastem zgodnego współistnienia chrześcijan, muzułmanów i Żydów.
                              Przejawem tego był niezwykły rozwój nauki w tym mieście - jeszcze przed powstaniem pierwszych europejskich uniwersytetów w XII wieku powstaje Toledańska Szkoła Tłumaczy. Europa od kilku już wieków nie potrafi się jeszcze podźwignąć po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Zniweczono naukowy dorobek starożytności - przetrwało niewiele dzieł ukrywanych skrzętnie w benedyktyńskich klasztorach.
                              Dorobek ten wchłonął zaś łakomie świat arabski, w którym dokonuje się istny skok kulturowy. Chrześcijanie odbiwszy Toledo, znajdują tu wiele ksiąg - w tym nieznanych potąd chrześcijańskiej Europie - jest jeden szkopuł - napisano je w języku arabskim i hebrajskim. Rajmund będący wówczas arcybiskupem Toledo a zarazem kanclerzem Królestwa Kastylii p wielkim znaczeniu decyzyjnym (a jest to pierwsza połowa XII wieku!), tworzy przy katedrze multireligijny i wielonarodowy zespół uczonych, których jedynym zadaniem jest przekład z arabskiego i hebrajskiego na łacinę. Powie ktoś "wieża Babel" negując szansę wymiany myśli i doświadczeń w tej grupie. Ale mieli jedną cechę wspólną - wszyscy władali językiem hiszpańskim. To dzięki nim przywrócono Europie dzieła filozofów greckich, arabskie traktaty medyczne (pamiętamy arabskich medyków wzywanych do nieuleczalnie chorej córki starca-alchemika), matematyczne i astronomiczne.
                              Sława "Szkoły" szybko promieniuje na średniowieczną Europę i przyciąga kolejnych uczonych - badaczy, którzy wracają do krajów ojczystych bogatsi w wiedzę.
                              Śmiało można dziś uznać, iż przykatedralna Toledańska Szkoła Tłumaczy byłą zalążkiem uniwersytetów Europy. Toledańska Szkoła Tłumaczy w ciągu 150 letniego istnienia umożliwiła Europie nadrobienie zapóźnień wobec świata arabskiego. Dzieła z zakresu nauk ścisłych doprowadziły wedle historyków do postania nowego stylu architektonicznego - gotyku!
                              Rozumiemy teraz wspomniane już kiedyś przywiązanie hiszpańskich architektów do tej formy budownictwa - tradycja, jakiej nie chciano zaprzepaścić. Namacalny dorobek Toledańskiej Szkoły Tłumaczy.
                              Toledo zatem to nie tylko urokliwe uliczki warte uwiecznienia na fotografii.
                              To miasto, które jest autorem europejskiego rozkwitu.
                              Rozkwit był możliwy dzięki mądrości kościelno-państwowych dygnitarzy, którzy odmienności religijnej i kulturowej nie uznali za fosę nie do przebycia, ale most ku postępowi.
                              Pamiętajmy o tym wsłuchując się w dzisiejsze brednie kościelnych demagogów-głupców.
                              • k.karen Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 28.11.16, 19:36
                                Jak widać, ludzie wtedy byli bardziej oświeceni niż niejeden... "światowiec" dzisiaj.
                                • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 28.11.16, 22:06
                                  Żegna nas miarowy dźwięk 20-tonowego dzwonu zawieszonego na katedralnej wieży - źródło udręki uwięzionych mnichów i sławy tego miejsca.
                                  Żegna wspomnienie 13 księży, których jedyną misją przez całe stulecia stulecia było odprawianie mszy wedle rytu arabskiego - ostatnich ze "starej kadry" wymordowali republikanie w trakcie wojny domowej.
                                  Tradycję przywrócono w czasach dyktatury Franco.
                                  Nasz papież uczcił ich pamięć i dążność do jednoczenia religii odprawiając dwukrotnie mszę w tym obrządku.
                                  Żegnaj Katedro!
                                  Bywa, że jedne pożegnania zderzają się z kolejnym spotkaniem.
                                  Jest bowiem w Toledo inna "świątynia". Związana z inną kulturą.
                                  Wspomnieniem króla zwanego Piotrem I.
                                  Tyle, że ten miał inne przydomki niż rosyjski car.
                                  Jedni zwali go Okrutnym, gdyż w swej żądzy władzy mordował wszystkich, którzy stanęli mu na drodze (w tym przyrodnich braci i żonę) - nie przebierał w środkach - palił na stosie, lub... gotował żywcem.
                                  Wśród zamordowanych był też pewien Żyd - poborca podatkowy na ego usługach.
                                  I właśnie z tym Żydem i jego środowiskiem wiązać się będzie kolejny spacer i kolejna opowieść.
                                  A Piotr posiadał też drugi przydomek...Sprawiedliwy.
                                  Jego zwolennicy usprawiedliwiali w ten sposób królewskie morderstwa.
                                  Wedle ich mordował jedynie tych, którzy na karę taką sobie zasłużyli.
                                  Jakże czyni to zasadnym stwierdzenie: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                                  Jakże zasadny czyni spostrzeżenie, iż historia potrafi płatać semantyczne figle.
                                  Okrutny, czy Sprawiedliwy zatem?
                                  • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 30.11.16, 18:35
                                    Piotr I Okrutny/Sprawiedliwy zgładził swego żydowskiego poborcę podatków.
                                    A przecież wiemy, że miasto było konglomeratem narodowościowym - trzy nacje żyły zgodnie.
                                    Dzielnica żydowska w Toledo jest nad wyraz urokliwa - zresztą osądźcie sami.

                                    http://i64.tinypic.com/2dawsv4.jpg

                                    http://i65.tinypic.com/2411out.jpg

                                    http://i64.tinypic.com/2h2dxz6.jpg

                                    http://i66.tinypic.com/5druhv.jpg
                                    • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 30.11.16, 18:38
                                      http://i65.tinypic.com/2mg2zq9.jpg

                                      http://i64.tinypic.com/28c1wm8.jpg

                                      http://i65.tinypic.com/okag6e.jpg

                                      http://i66.tinypic.com/29axy4m.jpg

                                      To portal Katedry z drugiej strony.

                                      http://i66.tinypic.com/29axy4m.jpg
                                      • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 30.11.16, 18:43
                                        http://i67.tinypic.com/2vb4ths.jpg

                                        http://i66.tinypic.com/2dtuemf.jpg

                                        http://i68.tinypic.com/j0fimv.jpg

                                        Właściwie to w tym miejscu można by zadać pytanie do ciekawego Quizu.
                                        Czym jest "żelastwo" przyczepione do murów aż w takiej ilości?

                                        Rozwiązanie znów uzmysławia nam jak wielkie znaczenie przywiązywali Hiszpanie do REALNEJ tradycji historycznej.

                                        To co widzimy na murach jest "pamiątką" z czasów rekonkwisty.
                                        Z takich okowów oswobodzono chrześcijan więzionych przez Maurów...
                                        • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 30.11.16, 18:53
                                          http://i66.tinypic.com/35id2c8.jpg

                                          http://i65.tinypic.com/2a6jj7m.jpg

                                          Kto chce, może zamieszkać

                                          http://i65.tinypic.com/2m5dmw6.jpg

                                          Mijamy Plac Św. Teresy

                                          http://i68.tinypic.com/2qnbpd5.jpg

                                          Te kable elektryczne nieco szpecą

                                          http://i68.tinypic.com/2bs13r.jpg

                                          Na drogowskazie już pierwsza wskazówka położenia miejsca, do którego zmierzamy

                                          http://i64.tinypic.com/149w6bt.jpg

                                          Takie znaki wśród kocich łbów i na ścianach domów spotykamy co kilkanaście metrów.

                                          http://i65.tinypic.com/idt56f.jpg

                                          http://i67.tinypic.com/mkj2u8.jpg
                                          • wscieklyuklad Re: Hierarchia kościelna w Toledo... 30.11.16, 18:58
                                            Nie zapomniano o turystach o odmiennym wyznaniu religii.

                                            http://i63.tinypic.com/9bdq2r.jpg

                                            http://i64.tinypic.com/qq1i5f.jpg

                                            http://i63.tinypic.com/aexz5z.jpg

                                            http://i66.tinypic.com/1znajyt.jpg

                                            Poczuliśmy się niemal jak na Podwórku!

                                            http://i64.tinypic.com/wwn79z.jpg
                                            • wscieklyuklad Synagoga czyli łaska króla na pstrym... 02.12.16, 15:46
                                              Samuel Levi.
                                              Żyd tunezyjskiego pochodzenia. Osierocony w dzieciństwie - ospa zbierała wówczas krwawe żniwo. A jednak odnosi życiowy sukces. Sprawuje nadzór nad finansami jednego z portugalskich arystokratów - sława niesie się szybko docierając do uszu samego króla... Piotra I.
                                              Ten ściąga Leviego na swój dwór - czyni go najpierw zwierzchnikiem dworskiej służby, potem skarbnikiem, a wreszcie głównym...sędzia Sądu Najwyższego.
                                              To nie mogło spodobać się ani dworskiej kamaryli, ani też lokalnej arystokracji. Wybucha bunt zmuszający króla do ucieczki z miasta. Samuel towarzyszy mu pertraktacjach z buntownikami i wreszcie po roku pokonują rokosz. Po powrocie do Toledo Samuel odzyskuje swe funkcje.
                                              Władza czasem uderza do głowy - w tej należącej do Leviego też mocno zakołowało. Uwierzył w przyjaźń królewską bez względu na czyny. Król faktycznie przymykał oko na łamanie prawa, w tym budowę synagogi Del Transito...
                                              Na mocy obowiązującego prawa zabroniono wznoszenia nowych synagog w mieście - Samuel mimo to postawił świątynię. By podbechtać króla zamieścił na jej murach napis sławiący Piotra I jako pasterza swej owczarni namaszczonego przez Boga, ale przy okazji nie zapomniał też o podkreśleniu własnej pozycji - obok wspomnianego napisu umieścił kolejny, w którym "skromnie" wspomniał o wyjątkowej pozycji zajmowanej w hierarchii dworskiej i urzędniczej.
                                              Wyniosłość i łamanie prawa mają jednak krótkie nóżki - wśród zauszników króla rodzi się intryga mająca na celu dyskredytację Samuela.
                                              Jak to często w historii bywa (a ta często lubi się powtarzać) - posłużono się posądzeniem o... defraudację królewskiego majątku. Doniesiono zatem Piotrowi, iż Levi mnoży swój majątek okradając królewski skarbiec.
                                              Historia lubi się powtarzać - Piotr I nie mógł przymknąć oczu na tak bezczelne "złodziejstwo".
                                              Dom Leviego (stoi do dziś i mieści... Muzeum El Greco!) zostaje przeszukany - w piwnicach znajdują 3 stosy (ciekawa miara wartości) srebra i złota.
                                              "To zbyt mało szlachetny królu" - oznajmia Piotrowi dowódca gwardii. "Z pewnościa sporo ukrył w sobie tylko znanym miejscu".
                                              Królowi tego było już za wiele. Levi zostaje aresztowany wraz z rodziną. Poddany torturom... no właśnie.
                                              Jak głosi tablica w Muzeum Sefardyjskim - "dzielny Żyd torturowany wolał umrzeć niż przyznać się do winy i zdradzić miejsce ukrycia zrabowanych kosztowności".
                                              Źródła historyczne twierdzą, iż jednak się przyznał. Treść napisu zawiera jednak faktycznie połowę prawdy. Levi nigdy nie zdradził miejsca ukrycia skarbu.
                                              Do dziś trwają spekulacje przypominające legendę o św. Graalu. Niektórzy uważają, iż skarb do dziś spoczywa w Toledo, inni wskazują na... Sewillę.
                                              Pamiętacie dwie wieże wzniesione nad brzegiem rzeki?
                                              Przypominacie sobie, że w pewnym okresie służyły za więzienie?
                                              Tam właśnie torturowano Samuela Levi.
                                              I w tym mieście stracono go wraz z rodziną.

                                              Łamanie prawa niesie więc smutne konsekwencje.
                                              Zbytnia pyszałkowatość nie rodzi przyjaciół.
                                              Nadmierna władza niechybnie wiedzie ku upadkowi.

                                              Oby dzisiejsi nasi włodarze wryli to sobie jako memento.
                                              • wscieklyuklad Re: Synagoga czyli łaska króla na pstrym... 02.12.16, 16:27
                                                Pomnik bohatera naszej opowieści (net)

                                                http://i65.tinypic.com/dfeeeh.jpg

                                                Synagoga czy nie synagoga?

                                                Najpierw synagoga (początkowo też miejsce pracy Samuela, którego ówczesne mieszkanie było połączone mostem z tą że)
                                                Potem - bo historia lubi się powtarzać - katolicka świątynia.
                                                W pokojach po bocznych stronach mieściło się... królewskie hospicjum!
                                                Tu swą siedzibę miał sztab w czasie wojen napoleońskich nie tak spory, bo wymiary synagogi to 23x12x9.5 metra.
                                                Dziś to już tylko turystyczna atrakcja.
                                                Pilnie strzeżona - tuż za drzwiami wartownia.
                                                Obowiązkowa odprawa w stylu lotniskowym. Bramki - wykrywacze metalu. "Prześwietlarka" bagażu.
                                                Widać od 1392 gdy dokonano pogromu na Żydach, czy też na wspomnienie blisko 2500 zamęczonych tu przez Inkwizycję utkwiła w pamięci współczesnych.
                                                Bo przecież kto wie, czy historia się kiedyś nie powtórzy?
                                                • wscieklyuklad Pora zajrzeć do wnętrza synagogi 02.12.16, 16:32
                                                  http://i66.tinypic.com/o9r788.jpg

                                                  Zwieńczenia okien mają są wzorowane na... końskich kopytach.

                                                  http://i65.tinypic.com/ku3uq.jpg

                                                  http://i65.tinypic.com/b6vli1.jpg

                                                  http://i68.tinypic.com/2yo3fo1.jpg

                                                  http://i63.tinypic.com/33f6a20.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Pora zajrzeć do wnętrza synagogi 02.12.16, 16:48
                                                    Samuel chciał wznieść monument a zarazem upamiętnić... historię.
                                                    Sufit skonstruowano więc z drewna sprowadzonego z Libanu.
                                                    Identycznego z tym, którego użyto do budowy świątyni Salomona.

                                                    http://i68.tinypic.com/8xvwpf.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/5es3t2.jpg

                                                    Kopia kluczy powyżej - jak widać z legendy - jakie wręczono FERNANDO III Świętemu w dniu odbicia Sewilli w ramach rekonkwisty. Napis głosi:
                                                    po hiszpańsku:
                                                    "Dios abrira, Rey entrara" - "Bóg otworzy, król wejdzie"
                                                    i po hebrajsku:
                                                    "El Rey de los Reyes abrira, el Rey de toda la tierra entrara"
                                                    - "Król Królów otworzy, Król całej ziemi wejdzie"


                                                    http://i65.tinypic.com/dr3wjd.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Pora zajrzeć do wnętrza synagogi 02.12.16, 17:02
                                                    Księgi wklejone powyżej mają swa ciekawa historię.
                                                    Żydzi Sefardyjscy to przykład wierności religii przodków.
                                                    Nie mogli się jednak obnosić z takim postępowaniem, gdyż groziło im - co już wiemy - wydalenie z Hiszpanii.
                                                    Sefardyjczycy znaleźli na to sposób. Jak widać na fotografii - tekst ksiąg jest w języku hebrajskim.
                                                    Aby "czujne oko Inkwizycji" nie odkryło "przestępstwa", nie spaliło woluminów na jednym a właściciela na sąsiednim stosie, okładka księgi posiadała napis... łaciński.

                                                    http://i67.tinypic.com/o0e4ux.jpg

                                                    Muzeum - choć niewielkie - zajmuje dwa piętra. Zgromadzono w nim szereg eksponatów związanych nie tylko z rytuałami religijnymi, ale też przedmioty codziennego użytku z tamtych czasów.

                                                    http://i68.tinypic.com/35jy0yg.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/2645kk8.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/2nbr0ht.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/2zjgck8.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/2pob3x3.jpg

                                                    Jeszcze jedno spojrzenie na sufit z górnego piętra

                                                    http://i65.tinypic.com/25fszup.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Pora zajrzeć do wnętrza synagogi 02.12.16, 17:04
                                                    I przechodzimy do sklepiku przy wyjściu.

                                                    A tu - niespodzianka jaką zapowiadałem już wcześniej.
                                                    Najbardziej urocza para hiszpańska. Tak pięknych figurek nie widzieliśmy już nigdzie indziej.
                                                    Sztuka żydowska - to jest to!

                                                    http://i67.tinypic.com/mvou4m.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Pora zajrzeć do wnętrza synagogi 02.12.16, 17:11
                                                    Ostatni rzut oka na synagogę z zewnątrz.

                                                    http://i64.tinypic.com/161nm1y.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/34qn4g9.jpg

                                                    i sklepik przy niej - tym razem z zewnątrz

                                                    http://i66.tinypic.com/14vqpoo.jpg

                                                    synagoga od drugiej strony

                                                    http://i63.tinypic.com/nqzp5h.jpg

                                                    I w dalszą drogę!
                                                    To się nazywa mieszkać okno w okno!

                                                    http://i63.tinypic.com/sm4qrr.jpg

                                                    i znów trochę historii

                                                    http://i63.tinypic.com/2i7lagz.jpg
                                                  • wscieklyuklad Pecunia non o(m)let czyli 04.12.16, 12:50
                                                    jak pieniądz rządzi światem.

                                                    I znów pora na kolejną toledańską legendę.

                                                    Jest 3 grudnia roku pańskiego 1323 gdy umiera Don Gonzalo Ruiz z Toledo.
                                                    Potomek słynnych hiszpańskich rodów, którym tytuły arystokratyczne nadał blisko sto lat wcześniej sam król, a późniejszy święty FERNANDO III. Rodzina zamieszkuje w miasteczku Orgaz 30 km od Toledo.
                                                    Daty narodzin Don Gonzalo nie znamy, wiemy tyle, iż piął się nieustannie po szczeblach kariery - był więc i ochmistrzem królowej Portugalii Konstancji, majordomusem na dworze króla Alfonsa XI, notariuszem Kastylii a wreszcie burmistrzem Toledo.
                                                    Człowiek prawy i zacny, znany z działalności charytatywnej (w 1316r funduje szpital niosący -wedle przekazu - niezwykle skuteczna pomoc ofiarom pożarów).
                                                    Wielki sponsor kościoła hiszpańskiego - ufundował wiele toledańskich klasztorów w tym Św. Justyna Pasterza, Św. Bartłomieja, Karmelitów Augustiańskich (St.Agusta-będzie o nim jeszcze) i wreszcie ten najważniejszy - Św. Tomasza, któremu w spadku zapisał roczną rentę płaconą przez miasto Orgaz.
                                                    Już za życia cieszy się reputacją świętości.

                                                    W kilka wieków po jego śmierci rozpowszechniana jest legenda, wedle której w chwili złożenia ciała do grobu pojawili się Św. Augustyn oraz Św. Stefan męczennik i osobiście pochowali hrabiego, przy czym w trakcie ceremoniału miał być słyszalny głos wypowiadający słowa: "Takie wyróżnienie otrzymują ci, którzy Bogu i jego świętym służyli".

                                                    Miejsce tego pochówku było tajemnicą przez wiele stuleci. Spierano się, czy ciało hrabiego złożono w kościele Św. Tomasza, czy też w Św. Augustyna - większość optowała za tą ostatnią tezą. Dopiero prace archeologiczne z... 2001 r. doprowadziły do odkrycia tablicy nagrobnej hrabiego znajdującej się pół metra poniżej posadzki... kaplicy Poczęcia kościoła Św. Tomasza.
                                                    Obok znajduje się inna - poświęcona żonie hrabiego. Napis głosi: "Tu spoczywa Dona Maria Gonzales - żona Don Gonzalo Ruiza. Kobieta uczciwa, wiodła dobre życie w służbie Boga." Wieko opatrzono datą 15.02.1346r.

                                                    Kto wie, może gdyby prześledzono archiwa (sporządzone za czasów Filipa II i do dziś przechowywane w Simancas) miejsce ustalone zostałoby wcześniej?
                                                    Oto wedle annałów w XVI wieku proboszcz kościoła Św. Tomasza - Andres Nunez z Madrytu zwraca się do gubernatora arcybiskupstwa Gomeza Tello Girona z prośbą o zgodę na przeniesienie zwłok hrabiego w "bardziej godne i zaszczytne miejsce".
                                                    Gubernator odmawia pisząc, iż "nie godzi się by zwykły śmiertelnik dotykał ciało świętego".

                                                    Warto postawić pytanie o motyw kroków podjętych przez proboszcza - pora na pierwsze (ale nie jedyne) uzasadnienie tytułu wątku.
                                                    Oto po 250 latach płacenia daniny zgodnie z testamentem hrabiego, ludność miasta Orgaz odmawia dalszej daniny na rzecz kościoła Św. Tomasza. Proboszcz odwołuje się do sądu, który przywraca obowiązek płatności!
                                                    Proboszcz chciał więc uczcić pośmiertnie "wiecznego" sponsora!
                                                    Ze względu na odmowę przeniesienia zwłok "świętego" postanawia uczcić go poprzez odnowienie kaplicy w jakiej go pochowano.
                                                    Po renowacji nadano jej aktualną do dziś nazwę Kaplicy Poczęcia.
                                                    Uczcił sponsora (a przy okazji - jak się wkrótce okaże - i siebie) także i w inny sposób...
                                                  • wscieklyuklad Re: Pecunia non o(m)let czyli 04.12.16, 12:57
                                                    Nim przejdziemy do właściwego tematu, warto wspomnieć o sile tradycji związanej z czczeniem hrabiego Orgaza (bo takim mianem go upamiętniono w historii). Czczony był od dnia śmierci jako osoba święta - corocznie w dniu 21 grudnia odbywały się uroczystości związane nie tylko z przypadającym na ten dzień kultem Św. Tomasza, ale i ku czci hrabiego.
                                                    Trzykrotnie w ciągu doby odbywano wypominki, potem uczestniczono w uroczystej mszy ku czci obu, a całość świętowania kończyła wieczerza, na której goszczono... 40 nędzarzy.
                                                    Wydarzenie to było tak ważne, iż zbojkotowano edykt papieża Urbana VIII z 1634 zakazał czczenia jako świętych osoby zmarłe w ciągu ostatniego stulecia lub takie, których nie postulowano do beatyfikacji - uroczystości odbywały się nadal!
                                                  • wscieklyuklad Re: Pecunia non o(m)let czyli 04.12.16, 13:07
                                                    Krok po kroku - mijając kolejne wąskie uliczki, zbliżamy się do kościoła Św. Tomasza

                                                    http://i66.tinypic.com/2j1vd5v.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/15wlydu.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/14x04gh.jpg

                                                    Kolejka długa, ale czas zwiedzania jest ograniczony do 10 min. - większość to grupy kilkunastoosobowe więc po 30 min. wchodzimy do środka.
                                                    Oczywiście całkowity zakaz fotografowania - zatem arcydzieło przeklejam z netu.

                                                    http://i68.tinypic.com/25r1s1z.jpg
                                                  • wscieklyuklad Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 13:40
                                                    El Greco... jakież byłyby dzieje malarstwa europejskiego, gdyby nie... narcyzm?
                                                    Kreteńczyk, który - uznając się za najwybitniejszego artystę swych czasów - opuszcza wyspę, na której nauczył się pisania ikon i zmierza do Włoch. Tam bez większego skutku próbuje pozyskać sponsora chętnego opłacić "malarskie arcydzieło", zakłada nawet własną pracownię malarską stawiając na portretowanie arystokracji. Lokalna konkurencja jest jednak - jak na Italię przystało - zbyt wielka. El Greco uderza więc do samego papieża Piusa V, któremu proponuje... przemalowanie kaplicy Sykstyńskiej wedle własnego projektu!
                                                    Tego było Włochom za wiele.
                                                    Artysta udaje się więc do Hiszpanii.
                                                    Osiada w Toledo marząc o dekoracji... królewskiego Escorialu. Jednak to kościoły i arystokraci są jedynymi odbiorcami jego dzieł. Wzoruje się bowiem na... Michale Aniele, którego
                                                    "Sąd Ostateczny" chciał przecież przerobić! Mimo, iż z czasem wyrabia własną manierę tworzenia, nie znajduje uznania u Filipa II - ten wprawdzie umieszcza w swej kolekcji kilka obrazów, jednak zlecenia na miarę "wielkości artysty" wciąż brak!

                                                    Kto wie, być może jedną z przyczyn braku zamówień był charakter malarza? Uznawany za utracjusza, chętnie wszczynający awantury, wieczny megaloman nie budził zbytniej sympatii. Kto wie, czy nie ograniczyłby się do rzeźbienia ram (w tamtych czasach był to fach lepiej opłacany od malarstwa!).
                                                    W pozyskaniu zleceniodawcy nie pomagało mu także wieczne wykłócanie się o cenę - żadania finansowe zniechęcały wielu i rodziło konflikty, podpadł więc Kościołowi zawsze trzymającemu się za kieszeń (drugie uzasadnienie pecunia non olet). nie wolno przy tym zapominać (a była już o tym mowa w jednym ze starych postów), iż Toledo było przecież siedzibą Prymasa i archidiecezji.
                                                    Czasy to były nieszczególne - Inkwizycja rozkręcała się na dobre i nie ominęła samego El Greco.
                                                    Pierwszy ów kontakt nie dotyczył go osobiście - był jedynie tłumaczem w procesie osiadłego tu innego Greka.
                                                    Ale druga sprawa omal nie przyjęła złego obrotu.
                                                    A poszło o... okulary.

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 13:50
                                                    http://i68.tinypic.com/2ugm6x1.jpg

                                                    Oto Fernando Nino de Guevara - Wielki Inkwizytor Hiszpanii.

                                                    Obraz (z netu) autorstwa El Greco.
                                                    Kardynał - symbol terroru - w okularach!
                                                    Powszechne w tamtych czasach były binokle - okulary, ówczesna nowinka techniczna, były "źle widziane" przez Wielkich Inkwizytorów - naruszały dotychczasową tradycję - wszelki postęp był w tym względzie wysoce niestosowny.

                                                    Trwają spekulacje, czy El Greco chciał w ten sposób zwrócić uwagę na odmienność maniery malarskiej, czy też podkreślić nadążanie za nowoczesnością, a może zachęcić do pozyskania nowych zleceń.
                                                    Obraz uznano za bluźnierczy.
                                                    Malarz staje przed inkwizycyjnym sądem.
                                                    Na szczęście ani on, ani jego dzieło nie zostali unicestwieni.
                                                  • wscieklyuklad Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 14:22
                                                    A mógł mieć większe kłopoty.
                                                    Jego syn pochodził ze związku "na kocią łapę" (uratowała go wczesna śmierć matki pierworodnego).
                                                    Mógł zapłacić głową posądzany o... homoseksualizm faktycznie pokazywał się w towarzystwie młodego Włocha Francesca Preboste, którego - wbrew faktom - przedstawiał jako pełnomocnika, wreszcie pośrednika handlowego (do dziś przetrwały podpisy Francesco pod większością umów-zleceń). Współcześni biografowie nie opisują ich jednak inaczej, niż jako parę kochanków - LGBT górą! Inkwizycja nie dopatrzyła się jednak występku grożącego wówczas spłonięciem na stosie.

                                                    Wracając do syna artysty, to odziedziczył po ojcu talent - uznaje się nawet, że część obrazów El Greco dokończył właśnie sam Jorge Manuel.
                                                    Jednym z absolutnie autorskich osiągnięć młodzieńca jest toledański... ratusz wznoszący się naprzeciwko katedry. Dziś można tam zdobyć... mapę Toledo, gdyż służy za punkt turystycznej informacji.

                                                    Gorzej już było z kolejnymi pokoleniami. Prekursora ekspresjonizmu nie docenił już jego wnuk.
                                                    Zrezygnował z nazwiska dziadka przyjmując panieńskie nazwisko matki.
                                                    Nie chciał wspominać bufonady przodka? Nie chciał pamiętać zgryźliwości i awanturniczej natury?
                                                    Wstydził się, iż artysta uwieczniał świętych i apostołów z twarzami bliskich, przyjaciół i lokalnych notabli?
                                                    A może potępiał hulaszczy tryb życia El Greco?
                                                    Ten miał podobno kapelę, którą opłacał sowicie by przygrywała mu... w trakcie posiłku.

                                                    Zatem ascetyczny geniusz, czy fircyk?
                                                    Zdrowy na ciele i umyśle, czy wariat?
                                                    Niektórzy mówią, że miał astygmatyzm.
                                                    Wielu twierdzi, że nie był zdrowy psychicznie.
                                                    Czas rozprawić się z tymi teoriami.
                                                  • wscieklyuklad Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 14:48
                                                    http://i68.tinypic.com/25r1s1z.jpg

                                                    Nie będziemy tu naturalnie analizować religijnej treści obrazu - to dobre dla historyków sztuki i jej krytyków.
                                                    Ale nie sposób pominąć niektórych faktów.
                                                    Pamiętacie proboszcza Nuneza?
                                                    To nie kto inny, jak właśnie on w marcu 1586 roku zleca namalowanie obrazu, by godnie ozdobić Kaplicę Poczęcia.
                                                    Koszt - 1200 dukatów!
                                                    El Greco mieszka w domu po drugiej stronie ulicy - kościół św. Tomasza to jego parafia.
                                                    Przyjmuje ofertę ochoczo i jak to on - obiecuje ukończenie do 21.12 - wiemy co to za data!
                                                    Powierzchnię o wymiarach 460x360 cm zapełnia blisko... dwa lata! (megalomania obnażona?)
                                                    Św. Stefan i Św. Augustyn kładą ciało hrabiego do grobu. Po prawej modlący się ksiądz - nikt inny tylko sam proboszcz Nunez!
                                                    El Greco - nad postacią św. Stefana.
                                                    Jest tu też Cervantes.
                                                    Jest kilku lokalnych notabli.
                                                    I jest paź.
                                                    W jego kieszonce artysta umieścił chusteczkę. Na niej swój podpis i datę 1578 - rok urodzenia syna (nie mamy wątpliwości, iż to jego podobizna!)
                                                    Do pazia jeszcze wrócimy.

                                                    Analitycy próbowali ustalić przyczynę pociągłości twarzy postaci.
                                                    Postawiono na astygmatyzm jako powód takiego zniekształcenia.
                                                    Jeden z analityków prześwietlił płótno.
                                                    Okazało się, że pod spodem widnieje szkic pierwowzoru o idealnie realistycznych proporcjach. Zatem zmiana koncepcji powstała w trakcie tworzenia. Większość uznaje zatem, iż wydłużenie to odzwierciedla religijną podniosłość - pokutę i całkowite podporządkowanie Bogu.
                                                    Przekazy głoszą, iż po namalowaniu tego arcydzieła, El Greco zmienił się bedąc oddtąd wzorem pobożności.
                                                    Była podobno tak przykładna, iż rozważano... podjęcie działań mających na celu beatyfikację artysty. Cóż Pius V i Urban VIII mieliby się z pyszna.

                                                    Ale powróćmy do postaci pazia.
                                                    Oto lewą ręką wskazuje na zmarłego.
                                                    Prawa celuje palcem w kierunku dolnej ramy.
                                                    Jak się okazało - dokładnie na przedłużeniu palca wskazującego znajduje się... miejsce spoczynku hrabiego Orgaza.
                                                    Czyż nie miałem racji pisząc, iż archiwa byłyby zbędne, gdyby tylko pojęto symbolikę i geniusz artysty?

                                                    Spyta ktoś pewnie dlaczego nikt nie powiązał nigdy tej symboliki a na odkrycie grobu trzeba było czekać tyle wieków?
                                                    Odpowiedzi nie da się udzielić bez... pieniędzy.

                                                    Obraz wisiał niegdyś na ścianie po prawej stronie wzdłuż wejścia do kaplicy poczęcia.
                                                    Dziś wisi po stronie prawej.
                                                    Dlaczego?
                                                    Powód jest prozaiczny.
                                                    Obraz to miejsce turystycznych pielgrzymek. gdyby wisiał zgodnie z pierwotna lokalizacja, to wówczas mogłaby go oglądać wyłącznie jedna grupa.
                                                    Przewieszenie umożliwia równoczesne obejrzenie Pogrzebu przez dwie grupy!
                                                    Dzisiejszy paź pokazuje więc zupełnie inne miejsce nic grobowiec "świętego" - związek odkryto więc dopiero ex post czyli po odkopaniu przez archeologów tablicy nagrobnej.
                                                    Dwa razy więcej zwiedzających - przeliczmy to na kasę.
                                                    Bo przecież - jak zaznaczyłem na wstępie - pecunia non o(m)let!

                                                    El Greco przewraca się pewnie w grobie.
                                                    Własnym rzecz jasna.
                                                  • sorel.lina Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 15:52
                                                    W niewielkiej sali, gdzie eksponowany jest ten obraz ciężko byłoby nawet szpilkę zmieścić. Zwiedzający podzieleni na grupy, każda ze swoim przewodnikiem przekrzykującym kolegów.
                                                    O indywidualnym zwiedzaniu mowy nie ma. Tłoczno, ciasno, duszno. Różnojęzyczna kakofonia. Zadarte głowy widzów, usiłujących nadążyć za słowami i gestami dłoni swojego "guía". Nasz był co prawda świetny ( Polak mieszkający od 30 lat w Hiszpanii), ale choć głos miał donośny, dało się z tego, co mówił, wyłowić może co trzecie słowo. Na szczęście towarzyszył nam także później w wędrowce po Toledo i Madrycie, więc można było dopytać.
                                                  • sorel.lina Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 04.12.16, 16:59
                                                    Toledańskie klimaty

                                                    http://i68.tinypic.com/xbbjb9.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/aebr0g.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/29z6h3l.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/1zfifer.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/2r6gl87.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/dbshnb.jpg


                                                    Hasta la vista, Toledo! smile

                                                    http://i68.tinypic.com/dgnm81.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/1z52hvl.jpg
                                                  • k.karen Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 05.12.16, 10:27
                                                    Zaintrygował mnie łącznik między budynkami, czy wiecie coś więcej na ten temat?

                                                    https://i66.tinypic.com/1zfifer.jpg
                                                  • sorel.lina Re: Pogrzeb hrabiego Orgaza - El Greco. 05.12.16, 19:43
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Zaintrygował mnie łącznik między budynkami, czy wiecie coś więcej na ten temat?


                                                    Wiem tylko tyle, że ten łącznik - umożliwiający przejście z Pałacu Biskupiego bezpośrednio do Katedry - został zbudowany specjalnie dla Arcybiskupa, Króla i członków rodziny królewskiej, ażeby ci, udając się na mszę, nie musieli wchodzić tymi samymi drzwiami, co pospólstwo i aby mogli od razu zająć honorowe, dla nich przeznaczone miejsca przy głównym ołtarzu. smile

                                                    Trzeba tu dodać, że Toledo długo pełniło dla Madrytu funkcję metropolii archidiecezjalnej, jako że diecezję w stolicy utworzono dopiero w 1885, a do rangi archidiecezji została podniesiona jeszcze później, bo w roku... 1964! Natomiast diecezja toledańska - szacowna ze względu na swój wiek - powstała już w I wieku n.e., a archidiecezją została już w IV wieku!
                                                    Do dziś Arcybiskup Toledo nosi tytuł Prymasa Hiszpanii.
                                                  • wscieklyuklad Łącznik łącznikowi nierówny. 05.12.16, 20:30
                                                    Rozumiem Twoje zainteresowanie Karen "łącznikiem" toledańskim - budowle sakralne rządzą się swoimi prawami nie tylko architektonicznymi, ale rolą jaką pełnią - kompleks stanowi bowiem funkcjonalną całość jednak zawsze w aspekcie religijnego continuum.
                                                    Nie służą zatem ani jako mosty, ani jako "szlak" publiczny czy to w miejscu handlowym, czy między sąsiadującymi "cywilnymi" budynkami.
                                                    Zadając pytanie i "łącznik" biegnący ku toledańskiej Katedrze, z pewnością poszukiwałaś właśnie jakiegoś ukrytego religijnego celu.
                                                    Sorell wyjaśniła już cel budowy owego KRYTEGO GANKU, gdyż kiedy chodzi o budowle kościelne taką nazwę nadaje się konstrukcji o jakiej mowa.

                                                    By udokumentować, jak zmienny jest charakter dobudowy owego krytego ganku pozwolę sobie przytoczyć historię mego parafialnego kościoła Św. Katarzyny w Krakowie.
                                                    Augustianie zostali sprowadzeni do Krakowa przez samego Kazimierza Wielkiego a budowę świątyni rozpoczęto już w XIV wieku! Po drugiej stronie ulicy Skałecznej (wówczas ul. Św. Stanisława - droga prowadzi przecież wprost na Skałkę gdzie znajdują się relikwie w/w) mieści się klasztor sióstr Augustianek - wyjściowo o bardzo surowej klauzurze.
                                                    Były właściwie oddzielone od świata zewnętrznego i dopiero w wyniku poluzowania reguły przez jednego z papieży zezwolono na nieco większą aktywność "zewnętrzną".
                                                    jej przejawem było dobudowanie DOPIERO w 1729 roku "łącznika" (jak już wiemy KRYTEGO GANKU) nad ul. Skałeczną, łączącego klasztor zakonny z samym kościołem Św. Katarzyny.
                                                    Oto ów kryty ganek:

                                                    http://i65.tinypic.com/mj6a2s.jpg

                                                    Prawda, że ma coś w sobie z toledańskiej "przechodki"?
                                                    Ale jakże ciekawe jest przeznaczenie tej budowli!
                                                    Oto dzień w dzień zakonnice przechodzą tędy by modlić się w XV wiecznej Kaplicy Węgierskiej.
                                                    Kaplica służy za oratorium dla sióstr i jako taka jest CHRONIONA KLAUZURĄ! NIKT poza nimi nie ma prawa wejścia do tejże kaplicy! Jest jednak jeden dzień w roku, gdy klauzura traci swą "moc". Wierni mogą nawiedzić Kaplicę Węgierską WYŁĄCZNIE w dniu 26 kwietnia czyli w święto MATKI BOSKIEJ DOBREJ RADY. Powodem takiej dyspensy jest danie szansy zwykłym śmiertelnikom pomodlenia się przed obrazem przedstawiającym w/w znajdującym się w tejże Kaplicy - obraz słynie z licznych cudów!
                                                    Chętni mogą obejrzeć tam także obraz Koło śmierci lub pomodlić się do innej patronki uwiecznionej w formie posągu dopiero w latach II wojny światowej - Św. Rity.
                                                    Ta z kolei jest patronką SPRAW TRUDNYCH I BEZNADZIEJNYCH - chodzą słuchy, że potrafi przywracać także zdrowie psychiczne dotkniętym paranoją.
                                                    Są i tacy, którzy twierdzą, iż to właśnie Św. Rita natchnęła marszałka Koniewa do opracowania strategii, która uratowała miasto przed obróceniem w stertę gruzów.
                                                    Nie są to oczywiście jedyne skarby Kaplicy Węgierskiej - te, jakie wymieniłem powoli zacierają się już w mojej "peregrynacyjnej" pamięci sprzed kilkudziesięciu lat tamże (byłem ostatnim rocznikiem przedszkolaków w klasztorze sióstr Augustianek przed zamknięciem tej placówki przez władze PRL!)

                                                    Rozumiem, że zadając pytanie o "łącznik" liczyłaś na jakąś smakowitą opowieść jak ta krakowska.
                                                    Toledański kryty ganek był "autostradą" dla dworu i kościelnej hierarchii - przechodziło się bezpośrednio do "aneksu" przeznaczonego dla tychże, bez konieczności kontaktu z plebsem.
                                                    Jak widać w tym przypadku Kraków bije Toledo na głowę!
                                                  • k.karen Re: Łącznik łącznikowi nierówny. 05.12.16, 21:52
                                                    Sorell, WU, dziękuję za odpowiedź smile

                                                    > Rozumiem, że zadając pytanie o "łącznik" liczyłaś na jakąś smakowitą opowieść j
                                                    > ak ta krakowska.
                                                    > Toledański kryty ganek był "autostradą" dla dworu i kościelnej hierarchii - prz
                                                    > echodziło się bezpośrednio do "aneksu" przeznaczonego dla tychże, bez konieczno
                                                    > ści kontaktu z plebsem.
                                                    > Jak widać w tym przypadku Kraków bije Toledo na głowę!


                                                    Tak, liczyłam na smakowitą opowieść, ponieważ tego typu budowle i podobne, jak np.specjalne krużganki, kryte ganki, cele i komnaty w kaplicach zamkowych, wydzielone dla władców lub hierarchów kościelnych, chyba nie były unikatem w tamtych czasach. Tu jednak jest łącznik z katedrą i dlatego mnie to zaciekawiło smile
                                                  • sorel.lina Re: Łącznik łącznikowi nierówny. 06.12.16, 10:42
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Tak, liczyłam na smakowitą opowieść, ponieważ tego typu budowle i podobne, jak
                                                    > np.specjalne krużganki, kryte ganki, cele i komnaty w kaplicach zamkowych, wyd
                                                    > zielone dla władców lub hierarchów kościelnych, chyba nie były unikatem w tamtych
                                                    > czasach. Tu jednak jest łącznik z katedrą i dlatego mnie to zaciekawiło smile


                                                    Ciebie, Karen, zaintrygował "łącznik" między apartamentami biskupa i katedrą, a mnie zaintrygowały komnaty w kaplicach zamkowych.
                                                    Gdzie można takie curiosa zobaczyć?




                                                  • k.karen A jednak... upsss :D 06.12.16, 11:52
                                                    sorel.lina napisała:

                                                    > k.karen napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak, liczyłam na smakowitą opowieść, ponieważ tego typu budowle i podobn
                                                    > e, jak
                                                    > > np.specjalne krużganki, kryte ganki, cele i komnaty w kaplicach zamko
                                                    > wych
                                                    , wyd
                                                    > > zielone dla władców lub hierarchów kościelnych, chyba nie były unikatem w
                                                    > tamtych
                                                    > > czasach. Tu jednak jest łącznik z katedrą i dlatego mnie to zaciekawiło :
                                                    > )

                                                    >
                                                    > Ciebie, Karen, zaintrygował "łącznik" między apartamentami biskupa i katedrą, a
                                                    > mnie zaintrygowały komnaty w kaplicach zamkowych.
                                                    > Gdzie można takie curiosa zobaczyć?

                                                    Można, można zobaczyć i nie trzeba w tym celu jechać na koniec świata. Takie dziwadło znajduje się na zamku Grodziec, na Dolnym Śląsku. Dzisiaj traktujemy to jako curiosum, ale w tamtych czasach panował niemal boski kult władców, na wzór rzymskiego zwyczaju "deifikacji cezarów". W chrześcijańskiej Europie zwyczaj ten został zmodyfikowany, tzn., władcy nie stawali się już bogami, lecz jedynie nietykalnymi, bożymi pomazańcami.

                                                    Na załączonych niżej zdjęciach widać balkon komnaty (a dokładniej - sypialni książęcej ), znajdujący się w kaplicy zamkowej, z którego ich książęce mości mogły oglądać i słuchać odprawianych mszy (!)
                                                    Nie wiem dlaczego akurat z sypialni, może chodziło przy okazji o uświęcenie małżeńskiego, książęcego łoża? big_grin Dzisiaj żałuję, że nie zapytałam o to pana przewodnika big_grin

                                                    Przy okazji serdecznie Was zapraszam na Dolny Śląsk. Naprawdę warto obejrzeć tutejsze zabytki znajdujące się na Szlaku Zamków Piastowskich; zobaczyć na własne oczy i wysłuchać opowieści przewodnikówsmile


                                                    https://i64.tinypic.com/254x3ia.jpg

                                                    https://i68.tinypic.com/33njbd1.jpg
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 12:05
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Można, można zobaczyć i nie trzeba w tym celu jechać na koniec świata. Takie dzi
                                                    > wadło znajduje się na zamku Grodziec, na Dolnym Śląsku.
                                                    >
                                                    > Na załączonych niżej zdjęciach widać balkon komnaty (a dokładniej - sypialni ks
                                                    > iążęcej ), znajdujący się w kaplicy zamkowej, z którego ich książęce mości mogł
                                                    > y oglądać i słuchać odprawianych mszy (!)


                                                    No, super pomysł!!! big_grin Widać jasno, jak dbano o wygodę ich książęcych mości! smile

                                                    > Nie wiem dlaczego akurat z sypialni, może chodziło przy okazji o uświęcenie mał
                                                    > żeńskiego, książęcego łoża?
                                                    big_grin Dzisiaj żałuję, że nie zapytałam o to pana przew
                                                    > odnika
                                                    big_grin

                                                    No i o to pewnie, żeby intymne książęce sprawy odbywały się "po bożemu"! big_grin

                                                    > Przy okazji serdecznie Was zapraszam na Dolny Śląsk. Naprawdę warto obejrzeć tu
                                                    > tejsze zabytki znajdujące się na Szlaku Zamków Piastowskich
                                                    ; zobaczyć na własne
                                                    > oczy i wysłuchać opowieści przewodników
                                                    smile

                                                    Dzięki, Karen! Na pewno się tam wybierzemy, tym bardziej że mamy teraz bliską rodzinę we Wrocławiu! smile
                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 16:34
                                                    Dzięki, Karen! Na pewno się tam wybierzemy, tym bardziej że mamy teraz bliską rodzinę we Wrocławiu!

                                                    Super, już się cieszę mając nadzieję na wspólne zwiedzanie smile smile
                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 18:53
                                                    ps. O, nawet mam propozycję, które miejsca w moim regionie warto zobaczyć, piszę z pamięci, więc nie jest to uporządkowane wg tras i tylko nieliczne przykłady:
                                                    - Zamek Grodziec, Zamek Czocha, Zamek Książ, Pałac w Wojanowie, Zamek Bolczów, "Perła Zachodu" w Siedlęcinie, tam też jest zabytkowa wieża, Zespół klasztorny oo.cystersów w Lubiążu, a także Kolorowe Jeziorka w Wieściszowicach, dąb Chrobry (trochę młodszy brat Bartka) w Piotrowicach.
                                                    To tak na szybko smile

                                                    Sorell, nie będę pisać o tych miejscach, bo za dużo informacji. W wolnej chwili, jak oczywiście zachcesz, to z netu można wszystkiego się dowiedzieć smile
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:06
                                                    Karen.....a mnie zaintrygowala "dyskusja" u pwenych osob na temat lacznikow. I jak zwykle, zamiast zajmowac sie wlasna d.....zajmuja sie innym forum
                                                    W zwiazku z powyzszym wydaje mi sie ze pewnym osobom brakuje naprawde lacznika.....pomiedzy lewa polkula a prawa. W mozgu.....big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:12
                                                    Zorro, a mnie nie jest w stanie nic zaintrygować, ani tym bardziej zainteresować z tamtej strony smile
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 22:31
                                                    Karen.....mnie tezbig_grin Ale ciagle podziwiam te......."kreatywnosc glupoty"big_grinbig_grinbig_grin
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Zorro, a mnie nie jest w stanie nic zaintrygować, ani tym bardziej zainteresowa
                                                    > ć z tamtej strony smile
                                                    >
                                                    >
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:06
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Sorell, nie będę pisać o tych miejscach, bo za dużo informacji. W wolnej chwili
                                                    > , jak oczywiście zachcesz, to z netu można wszystkiego się dowiedzieć smile


                                                    Wolę posłuchać żywego człowieka, kogoś, kto zna te miejsca z autopsji, kogoś, kto naprawdę interesuje się ich historią, kto poznał ich sekrety... kogoś, kto do tych miejsc ma stosunek emocjonalny, kto się z nimi identyfikuje... smile
                                                    Nie lubię drętwych, suchych informacji internetowo-przewodnikowych.

                                                    Wiem, że nasza polska ziemia skrywa wiele niepoznanych, niedocenionych skarbów, że życia nie starczy, by je wszystkie poznać. I wiem, że im więcej świata poznaję, tym mocniej czuję więź łączącą mnie z moją rodzinną ziemią.

                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:21
                                                    sorel.lina napisała:

                                                    >
                                                    > Wolę posłuchać żywego człowieka, kogoś, kto zna te miejsca z autopsji, kogoś, k
                                                    > to naprawdę interesuje się ich historią, kto poznał ich sekrety... kogoś, kto d
                                                    > o tych miejsc ma stosunek emocjonalny, kto się z nimi identyfikuje... smile
                                                    > Nie lubię drętwych, suchych informacji internetowo-przewodnikowych.
                                                    >
                                                    > Wiem, że nasza polska ziemia skrywa wiele niepoznanych, niedocenionych skarbów,
                                                    > że życia nie starczy, by je wszystkie poznać. I wiem, że im więcej świata poz
                                                    > naję, tym mocniej czuję więź łączącą mnie z moją rodzinną ziemią.
                                                    >


                                                    Nie wiem, czy mam wystarczającą wiedzę historyczną o tych zabytkach, pewnie nie, ale na miejscu, w każdym z nich są kustosze i przewodnicy z odpowiednimi kwalifikacjami smile Masz rację, internetowe info jest drętwe, może tylko służyć jako wskazówka.

                                                    Mogę jedynie polecić, co warto obejrzeć, a także zagwarantować Wam transport i oczywiście z przyjemnością towarzyszyć smile smile
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:27
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Mogę jedynie polecić, co warto obejrzeć, a także zagwarantować Wam transport i
                                                    > oczywiście z przyjemnością towarzyszyć
                                                    smile smile

                                                    Karen, wiem! I bardzo, bardzo dziękuję. smile
                                                    Bo chyba wiesz, że każda radość, każde przeżycie staje się bardziej intensywne, piękniejsze, gdy można je z kimś podzielić.

                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:35
                                                    Sorell i Ty też przecież wiesz, że z Tobą i WU z wielką przyjemnością będę się dzielić zwiedzaniem skarbów mojego regionu. Jesteście zawsze mile widzianymi Gośćmi smile

                                                    ps. zapomniałam o bardzo szczególnym i obowiązkowym do obejrzenia Kościele Pokoju w Jaworze, zabytku wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:38
                                                    k.karen napisała:

                                                    > ps. zapomniałam o bardzo szczególnym i obowiązkowym do obejrzenia Kościele Poko
                                                    > ju w Jaworze, zabytku wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego
                                                    > UNESCO

                                                    Wklej zdjęcie! Szybko! smile
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 19:59
                                                    Karen, proponuję założyć wątek, pt. "Nasza piękna Polska". Byłoby o czym pisać, oj byłoby! smile
                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 20:59
                                                    Sorell,

                                                    jest taki wątek na P., ale teraz nie chce mi się szukać, a poza tym w tej chwili wolę czytać i oglądać Wasze wspomnienia z urlopu. No i "cudze" też jest ważne, zwłaszcza z Waszymi pięknymi opisami. Widać że pasjonuje Was historia, daje się to wyczuć. Czekam, więc, na następne wątki smile a później pomyślimy o tym polskim smile
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 21:13
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Sorell,
                                                    >
                                                    > jest taki wątek na P., ale teraz nie chce mi się szukać,

                                                    Nie wiedziałam. Mój staż na Podwórku okazuje się za krótki. smile

                                                    Ciekawość świata. Pasja poznawania. I zawsze powroty do korzeni. To jest ważne. Najważniejsze.
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 22:34
                                                    moge tez dolaczyc? Zabytki, zamki i lochy.....to kiedys byl moj "konik" Teraz czlowiek ma mniej czasu ale jako.....emeryt?big_grin
                                                    k.karen napisała:

                                                    > Sorell i Ty też przecież wiesz, że z Tobą i WU z wielką przyjemnością będę się
                                                    > dzielić zwiedzaniem skarbów mojego regionu. Jesteście zawsze mile widzianymi Go
                                                    > śćmi smile
                                                    >
                                                    > ps. zapomniałam o bardzo szczególnym i obowiązkowym do obejrzenia Kościele Poko
                                                    > ju w Jaworze, zabytku wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UN
                                                    > ESCO.
                                                  • k.karen Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 22:41
                                                    Możesz i to razem z żoną smile

                                                    Dobranoc smile
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 22:58
                                                    jak juz tak pokazujemy to.....smirk
                                                    Tutaj siedzialem jako maly chlopiec godzinami z babcia i zamiast na ksiedza to na sufit patrzylem.
                                                    Zafascynowany. I to mi pokoglo "przezyc" te godziny na mszach ....ku utrapieniu mojej babci.big_grinbig_grinbig_grin
                                                    www.kamratowka.pl/assets/galleries/170/beskidy-noclegi-kosciol-istebna-10.jpg
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 23:00
                                                    a w tym kosciele organistami od pokolen jest moja rodzina......big_grin
                                                    Teraz gra syn kuzyna.big_grin
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 23:06
                                                    murowany kosciol z konca XVIII wieku we wsi, ktora wtedy liczyla kilkuset mieszkancow.
                                                    Ewenement......!big_grin
                                                    upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b1/POL_Istebna_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Dobrego_Pasterza_2.jpg
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 23:14
                                                    http://i65.tinypic.com/15xssu8.jpg

                                                    Boże, jakie piękne!
                                                    Nie dziwię się, że byłeś zafascynowany. Też bym trwała w zachwycie, nie słysząc tego, co się dzieje dokoła mnie.
                                                    Myślę też, że to piękno - między innymi - obudziło w Tobie artystę.
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 07.12.16, 07:56
                                                    ten kosciol jest naprawde duza ciekawostka! Na wsiach budowano przewaznie koscioly drewniany, male - a ten murowany i duzy!big_grin
                                                    ......"
                                                    Istebna została zasiedlona dosyć późno. Pierwsi drwale i pasterze pojawili się tutaj na dobre dopiero w XVII wieku. Od początku związani z nieodległym Jabłonkowem (obecnie w Czechach), tam też uczęszczali do kościoła parafialnego. Na przełomie XVII i XVIII wieku na terenie opanowanym przez protestantów akcję rekatolizacji rozpoczęli misjonarze z zakonu jezuitów. W Istebnej i okolicznych osadach działał ksiądz Leopold Tempes. Wpierw odprawiał on nabożeństwa pod gołym niebem, jednak wkrótce, wysiłkiem górali i żołnierzy z szańców jabłonkowskich, zbudowano niewielki drewniany kościółek. Służył on wiernym do końca XVIII stulecia. W latach 1792-1794 stanął nowy kościół pod wezwaniem Dobrego Pasterza. Najbardziej czytelnym nawiązaniem do stylu barokowego jest wieża zwieńczona cebulastym hełmem. Świątynię rozbudowano w latach 20. ubiegłego wieku. Kościół jest trzynawowy z emporami. Wewnątrz zachowało się kilka pamiątek ze starej świątyni. Przy wejściu, nad progiem umieszczono belkę z datą 1720, w bocznym zaś ołtarzu odnajdziemy krucyfiks z drewna lipowego (według legendy wykonali go uczniowie Wita Stwosza). Wystrój świątyni również nawiązuje do baroku. Jest jednak dziełem artystów żyjących w XIX i XX wieku. Ludwik Konarzewski senior – plastyk urodzony w Warszawie, ale mieszkający w Istebnej, wyrzeźbił ołtarz główny, ambonę w kształcie łodzi, chrzcielnicę, balaski oraz wiele figur świętych. Pomógł także wykonać polichromię, zaprojektowaną przez istebnianina – Jana Wałacha. Ten ostatni namalował m.in. obraz Chrystusa Dobrego Pasterza z górską panoramą w tle (w ołtarzu głównym), a także wizerunki świętych: Maksymiliana Kolbego, Teresy od Dzieciątka Jezus i Jana Sarkandra. Autorstwa Ludwika Konarzewskiego juniora są rzeźby św. Józefa (ołtarz boczny), scena chrztu Chrystusa nad chrzcielnicą oraz polichromia w kaplicy j po prawej stronie prezbiterium. Swój wkład w ozdobienie świątyni wniosła także Maria Konarzewska, tworząc oryginalną ceramikę, którą znajdziemy we wspomnianej kaplicy. Warto wspomnieć, że w latach 1917-1950 proboszczem w kościele Dobrego Pasterza był ksiądz Emanuel Grim – pisarz, społecznik, folklorysta....."
                                                  • 1zorro-bis Re: A jednak... upsss :D 07.12.16, 08:08
                                                    i jeszcze troche historii....big_grin
                                                    Moja babcia - zagorzala katoliczka wlokla mnie jako malego chlopaka do tego kosciola dwa razy dziennie na nabozenstwa. Koniecznie chciala abym zostal ....ministrantem. Nie udalo sie! Na szczescie....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    ...."Historia i opis

                                                    Znajdujący się w centrum wsi kościół zbudowany został w latach 1792-1794 na miejscu wcześniejszej drewnianej kaplicy z 1720 roku. Powstała ona w efekcie jezuickiej misji chrystianizacyjnej prowadzonej wśród górali[2] przez ks. Leopolda Tempesa (jezuitę związanego misją z Jabłonkowem)[3]. Pośrednio w jej wyniku, pod koniec XVIII w., powstał obecny murowany kościół, do którego przeniesiono m.in. krzyż wykonany z drewna lipowego, będący prawdopodobnie dziełem uczniów z krakowskiej pracowni Wita Stwosza. Na miejscu pierwotnej, nieistniejącej już kaplicy drewnianej obecnie znajduje się figura Matki Boskiej, przedstawionej według paryskiego objawienia św. Katarzyny Labouré, znanego z Cudownego Medalika.

                                                    Po rozbudowie w latach 1928-1929 kościół przybrał obecny kształt architektoniczny. Wewnątrz, w nawie głównej powstają wówczas polichromie autorstwa dwóch istebniańskich artystów: Jana Wałacha i Ludwika Konarzewskiego[4]. W ołtarzu głównym (dzieło L. Konarzewskiego) znajduje się namalowany przez J. Wałacha Obraz Chrystusa Dobrego Pasterza usytuowanego na tle istebniańskiego krajobrazu. Obraz otoczony jest płaskorzeźbami 12 apostołów i zwieńczony opromienioną figurą w konwencji Matki Boskiej Częstochowskiej z Dzieciątkiem Jezus na ręce oraz ze znajdującym się u podstaw przedstawienia ukoronowanym orłem[5]. Na szczególną uwagę zasługują polichromie we wnętrzu kościoła przedstawiające Piekło i Niebo (L. Konarzewski) czy choćby spowiedź górali (Jan Wałach) oraz młodopolskie elementy wyposażenia: ambona w kształcie łodzi i chrzcielnica w kształcie muszli (L. Konarzewski) [6]. Po prawej stronie ołtarza głównego – kaplica z oryginalnym wystrojem według koncepcji Joanny Konarzewskiej, powstałym w 1953 roku: realistycznym malowidłem przedstawiającym procesję górali pędzla Ludwika Konarzewskiego juniora, jego również autorstwa – obrazem ołtarzowym, ukazującym Chrystusa na Krzyżu w rozmowie z Dobrym Łotrem oraz z wystrojem ceramicznym jego siostry – Marii Konarzewskiej[7].

                                                    Na uwagę zasługują też bardzo oryginalne zamknięte oprawy oświetleniowe, lamp sufitowych w formie tzw. oboniek, czyli płaskich, drewnianych beczułek góralskich, w których przechowywało się mleko owcze - według pomysłu brata Ludwika Konarzewskiego-juniora - architekta Stanisława Konarzewskiego[8]. Dzięki tej właśnie koncepcji dość powszechne stało się w regionie wykorzystywanie formy tych naczyń jako lamp dekoracyjnych, w których zamiast dna umieszczone jest szkło, na którym układa się koronki koniakowskie. W tym samym miejscu pod chórami znajdują się konfesjonały w stylu hiszpańskim, wykonane przez jednego z uczniów L. Konarzewskiego - p. Bocka[9].

                                                    Na wschód od kościoła, za pomnikiem Pawła Stalmacha znajduje mały park z drzewami liczącymi ponad 300 lat. Jego część zajmuje stary cmentarz istebniański, założony na przełomie XVIII/XIX w. z charakterystycznymi żeliwnymi krzyżami odlanymi w hutach w Trzyńcu i Ustroniu. Obok kościoła wznosi się budynek dawnej szkoły parafialnej z 1819 r., na którym umieszczono tablicę upamiętniającą alpinistę Jerzego Kukuczkę. Na zachód od kościoła umiejscowiono nowy cmentarz, gdzie spoczywa wiele znanych i kojarzonych z Trójwsią Beskidzką osób, jak rodzina Konarzewskich, Jan Kawulok, Paweł Łysek czy ks. Emanuel Grimm[10].

                                                    Elewacja północna kościoła

                                                    Nawa główna

                                                    Ołtarz główny autorstwa L. Konarzewskiego z obrazem J. Wałacha

                                                    Ambona w kształcie łodzi autorstwa L. Konarzewskie
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 08.12.16, 21:21
                                                    "Takie dziwadło znajduje się na zamku Grodziec, na Dolnym Śląsku. Dzisiaj traktujemy to jako curiosum, ale w tamtych czasach panował niemal boski kult władców, na wzór rzymskiego zwyczaju "deifikacji cezarów". W chrześcijańskiej Europie zwyczaj ten został zmodyfikowany, tzn., władcy nie stawali się już bogami, lecz jedynie nietykalnymi, bożymi pomazańcami.

                                                    Na załączonych niżej zdjęciach widać balkon komnaty (a dokładniej - sypialni książęcej ), znajdujący się w kaplicy zamkowej, z którego ich książęce mości mogły oglądać i słuchać odprawianych mszy (!)
                                                    Nie wiem dlaczego akurat z sypialni, może chodziło przy okazji o uświęcenie małżeńskiego, książęcego łoża?
                                                    "


                                                    Ta moda ogarnęła nie tylko rody królewskie czy książęce. Ówczesna hiszpańska żarliwa religijność sprawiała, że ludzie chcieli być i w dzień i w nocy jak najbliżej się dało świętych ołtarzy, relikwii itp.
                                                    Na przykład w madryckim domu Felixa Lope de Vega - w samym jego środku - znajduje się mroczna kaplica z okratowanym oknem, które wychodzi wprost na... sypialnię pisarza!
                                                    O pałacu El Escorial, wybudowanym niedaleko Madrytu, dla króla Filipa II chyba nawet nie trzeba wspominać. Tam także apartamenty królewskie przylegają do ściany prezbiterium, a okna sypialni wychodzą na ołtarz wewnątrzpałacowej bazyliki.

                                                    A! Przypomniała mi się jeszcze jedna znamienna dla hiszpańskiej mentalności rzecz.
                                                    Otóż, gdy zakochany francuski cesarz, Napoleon III, zapytał stojącą na balkonie Eugenię de Montijo (Hiszpankę, późniejszą cesarzową Francji)" Pani, jak mogę Cię dosięgnąć?", Eugenia odrzekła: " Przez kaplicę, sire".
                                                    No, tak! Dosłownie i w przenośni - przez kaplicę! big_grin big_grin big_grin
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 23:21
                                                    1zorro-bis napisał:

                                                    > murowany kosciol z konca XVIII wieku we wsi, ktora wtedy liczyla kilkuset miesz
                                                    > kancow.


                                                    Co ma do rzeczy liczba mieszkańców! Wspaniałe jest to, że nawet w tak małej wiosce rodzą się cudowne w swym pięknie rzeczy. Właśnie tak 'biblijnie" wśród "maluczkich". smile
                                                    A jeśli jeszcze dodać do tego muzykę i to organową, to....
                                                  • wscieklyuklad Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 20:13


                                                    Miałaś rację - z Komnaty wprost do kaplicy!
                                                  • sorel.lina Re: A jednak... upsss :D 06.12.16, 20:28
                                                    Cudze chwalimy, swojego nie znamy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka