Dodaj do ulubionych

Wbrew naturze, czyli anormalna normalność albo

01.07.17, 11:04
z homoseksualizmem na Ju.

Uwielbiam czytać wywody tych, którzy jednoznacznie potrafią nazywać rzeczy po imieniu.
Np. chryzantema złocista we włosach matrony jest teges, a rozpuszczone włosy już nie.
Koszulka z nadrukiem jest be, a bluzeczka w esy-floresy u matrony jest cacy.

Tyle, że de gustibusami się nie dyspotanduje. Wszelkie słowa przygany można więc w takich przypadkach odłożyć ad acta i - co najwyżej - uśmiechnąć się z politowaniem nad odgórnym wytyczaniem kanonów niewiele mających wspólnego z tolerancją.

Pojęcia wymagające mentalnego zaangażowania przed wysunięciem wiążących wniosków - np. odnośnie moralności są już jednak o wiele bardziej skomplikowane.
Wykształcony w danym kierunku magister dyplomowany a wiec ktoś z wykształceniem wyższym winien jednak wykazywać postawę na świat otwartą a wnioskowanie zawsze pozostawiać w sferze bardziej domysłu, niż dogmatu nie podlegającego negacji już tylko z samego faktu, iż wniosek postawiony został przez przekonanego o własnej wszechwiedzy.
Podyskutujmy zatem nad "wynaturzeniami", "zboczeniami" i "fizjologią" w pojęciu dogmatyka bez wiedzy.

cdn.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Wbrew naturze, czyli anormalna normalność alb 01.07.17, 11:14
      Naturalnie wątek ten nie będzie poświęcony naukowym podstawom homoseksualizmu - postaram się unikać posługiwania się aksjomatami i omijać próby przekonania kogokolwiek do czegokolwiek.
      Gdy chodzi o podejście - jak w tym przypadku - o sferę seksualności człowieka, dopuszczam indywidualne podejście do niej - uniwersalizm jest tu naturalnie wykluczony.
      Ktoś potępiający związku jednopłciowe ma do tego pełne prawo.
      Ktoś akceptujący je - także.
      Jednak ten, kto nazywa osoby związane prawdziwym i trwałym związkiem uczuciowym (o takim właśnie odniesieniu się do siebie osób jednopłciowych wspomniała Skiela) - ZBOCZEŃCAMI i jako dowód posługujący się stwierdzeniem, iż "fizjologia dowodzi czegoś zupełnie innego" jest nie tylko dyletantem, ale wręcz naukowym barbarzyńcom dowodzącym CAŁKOWITEGO BRAKU WIEDZY W TEMACIE.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Wbrew naturze, czyli anormalna normalność alb 01.07.17, 11:31
        Człowiek w świecie ożywionym jest bez wątpienia jednostką unikalną (za taką się - i pewnie nie bez podstaw uznajemy). Tym co ma nas różnić w sposób zdecydowany od pozostałych przedstawicieli fauny jest umiejętność świadomego wyboru.
        Wedle tych, którzy homoseksualistów określają mianem zboczeńców - ich orientacja płciowa jest wynikiem świadomego wyboru, zatem dewiacji. Mając możliwość wyboru pomiędzy osobą płci przeciwnej i tej samej płci, winien bez wahania postawić na orientację hetero. Wybór przeciwny (a wedle krytyka - świadomy) jest oznaką patologii zachowań i tak go należy uniwersalnie traktować.
        Gdyby przyjąć tezę wyjściową, moglibyśmy pokusić się o akceptację negacji homoseksualizmu.
        Oto człowiek świadomy i moralnie zdrowy winien z obrzydzeniem odrzucać już samą pokusę uczuciowego i erotycznego wiązania się z osobą tej samej płci, a co dopiero zawierać z nią związek trwały.

        Gdyby tak było...
        Wedle kreacjonistów jesteśmy jedynym boskim tworem obdarzonym duszą i wolna wolą...
        Natura i fizjologia została nam kreacjonistycznie zaszczepiona - wszelkie odstępstwo od "natury" jest więc świadomym grzechem - naturalnie do przyszłego odpokutowania.
        Katolicyzm zalicza homoseksualizm do grzechów wołających o pomstę do nieba (jednak nie przeszkadza to czarnym molestować ani młodocianych ministrantów, ani seminaryjnych kolegów)

        Gdyby tak było...
        Według ewolucjonistów poszczególne etapy rozwoju fauny winna zachowywać geny wyjściowe z eliminacja letalnych - mutacje pozwalające trwać mogą przy tym wieść na rozstaje gdy chodzi o manifestację zachowań - w tym seksualnych preferencji.

        Gdzie leży prawda?
        Załóżmy, że Bóg eksperymentował w trakcie tworzenia świata. Najpierw stworzył Adama. Potem główkował i wymyślił, że sam sobie nie poradzi.
        "Ulepić z gliny drugiego gostka?" - zastanawiał się długo.
        Kto wie - może nawet i ulepił kolejnego Adama prim.
        "To jest dobre" - pomyślał może wyjściowo.
        Główkował, główkował i mocno się przy tym zasmucił. Bo - żeby zaludnić świat, musiałby bez końca lepić i lepić nie mając już marnej nawet wizji niedzielnego wypoczynku w poczuciu spełnienia.
        Co było potem wiemy.

        Ale co z resztą fauny? Bezmyślnej bo odintelektualizowanej, bez duszy i wolnej woli?

        cdn.
        • wscieklyuklad Re: Wbrew naturze, czyli anormalna normalność alb 01.07.17, 11:38
          Świat nauki ogarnięty jest pasja poznania. Homoseksualizm nie jest wymysłem cywilizacji śmierci opartej na materialistycznych przesłankach.
          W Sparcie np. był na porządku dziennym i nie dlatego, że ćwiczenie młodzianków odbywało się w izolacji od kobiet. Związek taki uznawano, za ważny element wojskowego szkolenia.
          Na bitewnym polu ustawiano "parę" w bezpośrednim sąsiedztwie - dwoiło to siłę bojową, gdyż wojak bił się nie tylko w obronie własnego życia - walczył też o przetrwanie "kochanka"!
          W tym miejscu możemy polemizować odnośnie "spontaniczności" takiej orientacji.
          Możemy zauważyć zdecydowana manipulację i oczekiwać - ze strony potępiających homoseksualizm - kontry w postaci stwierdzenia: w rodzinie jednopłciowej podobny mechanizm może prowadzić do wypaczenia orientacji adoptowanego dziecka (ponieważ podzielam ten pogląd, więc - jak już wspomniałem - nie jestem zwolennikiem adopcji)

          No dobra, ale idźmy dalej.


          • wscieklyuklad Re: Wbrew naturze, czyli anormalna normalność alb 01.07.17, 11:59
            Jest październik 2006 roku. Muzeum Historii Naturalnej w Oslo otwiera nową ekspozycję - owoc dziesięcioleci analiz zachowań seksualnych rozmaitych przedstawicieli fauny.

            WYSTAWA NOSI TYTUŁ "WBREW NATURZE?"

            Celowo podałem go wielkimi literami bowiem dyletanci mający zerowe pojęcie o tym zjawisku - mimo deklarowanego wykształcenia, które winno im uzmysłowić niejednoznaczność problemu - chętnie podkreślają "sprzeczność homoseksualizmu nie z określonym normatywem zachowań, lecz Z NATURĄ I FIZJOLOGIĄ WŁAŚNIE!

            No to pochylmy się nad problemem.
            Na w/w wystawie zaprezentowano dane tyczące 51 GATUNKÓW ZWIERZĄT WYKAZUJĄCYCH ZACHOWANIA HOMOSEKSUALNE.
            Przypomnę - zwierząt pozbawionych duszy i wolnej woli. Zwierząt na naszym tle bezrozumnych, kierujących się wyłącznie odruchami bezwarunkowymi i warunkowymi, wśród których zachowanie homoseksualne - gdyby miało charakter nienaturalny/zboczony - nie powinno być przecież zjawiskiem aż tak powszechnym!
            Kustosz wystawy Prof Petter Bockman zapytany o cel i tytuł wystawy stwierdził co następuje:
            "Naukowcy niechętnie zajmują się tym zjawiskiem, gdyż podważa ono dogmat o uwarunkowaniu wszelkich zachowań seksualnych celami rozrodczymi" (sic!)
            Tłumacząc to z ichniego na nasze uzyskujemy następujący wniosek: Prof. Bockman NEGUJE FIZJOLOGIĘ! NIE WSZYSTKIE SEKSUALNE ZACHOWANIA (wedle uznających homoseksualizm za ZBOCZENIE) WYNIKAJĄCE Z FIZJOLOGII (piewrszo, drugo i trzeciorzędowe cechy płciowe) SĄ UWARUNKOWANE CELAMI ROZRODCZYMI!

            I co teraz?
            • wscieklyuklad Re: Wbrew naturze, czyli anormalna normalność alb 01.07.17, 12:09
              Nie sposób pominąć w naszych rozważaniach uznawanej dziś definicji homoseksualnych zachowań ZWIERZĄT (nie tylko ludzi).
              Wedle niej zachowania takie obejmują zarówno czynności seksualne, WIĄZANIE SIĘ W PARY JAK I WSPÓLNĄ OPIEKĘ NAD... POTOMSTWEM.

              Szok? Przeciwnik tej ostatniej definicyjnej koncepcji zawyje z oburzenia!
              Nad jakim potomstwem? - zaśmieje nam się w nos.
              Kobieta kobiety nie zapłodni, jak i mężczyzna partnera. Partenogeneza w świecie ludzki jest wykluczona.

              Od norweskiej wystawy minęło blisko 11 lat.
              Wyjściowe 51 gatunków rozrosło się w tempie iście geometrycznym.
              Homoseksualizm ma dotyczyć aż... 1500 żyjących na wolności (to celowe podkreślenie o czym potem) a jego występowanie NAUKOWO UDOKUMENTOWANO U PONAD PIĘCIUSET!

              Zaiste zboczony jest ten świat zwierząt (i ludzi naturalnie też).
              Istna "seksualna rewolta" WBREW - jak twierdzą dogmatycznie niedouczeni - NATURZE.

              Pochylmy się zatem nad kilkoma choć gatunkami fauny.
              • wscieklyuklad Kochacie 01.07.17, 12:56
                Te zwierzęta?

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/8d/Emperor_penguin.jpg/246px-Emperor_penguin.jpg

                Musicie zrewidować sympatię. Pingwiny samce łączą się często w pary i budują wspólne gniazdo, tyle że - zgodnie z fizjologią - nie zniosą przecież jaja - potomka. Miast niego wysiadują... kamień! Instynkt jednak nie ulega spaczeniu. W 2004 r. w Central Parku przeprowadzono ciekawy eksperyment - kamień zastąpiono faktycznym jajem - samce opiekowały się wyklutym pisklęciem IDENTYCZNIE, JAKBY BYŁO "OWOCEM" PARY RÓŻNOPŁCIOWEJ!
                Można więc spekulować, iż NATURA zachowuje instynkt rodzicielski w formie prawidłowej!
                Innymi słowy - para homoseksualna wychowa "potomka" identycznie, jak samiec z samicą!
                Podobne wnioski prezentują Niemcy, Japończycy, Nowozelandczycy! Zjawisko homoseksualizmu szczególnie dobrze udokumentowano u pingwinów Adeli.

                No tak. Kilkudziesięciostopniowe mrozy potrafią pewnie nieźle zamieszać pod kopułą.
                Trzeźwość umysłu a więc i seksualnych preferencji maleje wraz ze słupkiem rtęci...
                Tyle, że brak na to dowodów!

                cdn.

                • wscieklyuklad Niby-ludzie... 01.07.17, 13:01
                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/da/NMMP_dolphin_with_locator.jpeg/330px-NMMP_dolphin_with_locator.jpeg

                  Któż nie kocha delfinów? Mitologia stawia je na równi z ludźmi! Znamy tysiące opowieści o wyjątkowej sympatii jaką darzą ludzi! Delfiny mają też wspólny język, za pomocą którego się porozumiewają.
                  Butlonose wykazują nie tylko tendencje homoseksualne, ale "gwałcą" też samców żółwi morskich, rekinów i węgorzy!

                  Cóż za zwyrodnialstwo!
                  • wscieklyuklad Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 13:05
                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/60/JapaneseMacaqueM2186.jpg/307px-JapaneseMacaqueM2186.jpg

                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a5/Male_Guinea_Baboon_in_Nuremberg_Zoo.jpg/360px-Male_Guinea_Baboon_in_Nuremberg_Zoo.jpg

                    Jeszcze nie naczelne.

                    U góry makak - naukowcy spekulują, iż homoseksualizm tego gatunku ma spełniać funkcje społeczne!
                    U dołu pawian. Homoseksualne tendencje cechowały tych przedstawicieli gatunku, którzy byli bardziej skłonni do kooperacji, niż walki o samice!
                    Podsumowując - u małp nienaczelnych homoseksualizm sprzyja zachowaniom "prospołecznym"!
                    • wscieklyuklad Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 13:11
                      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/02/Razorbill_iceland.JPG/327px-Razorbill_iceland.JPG

                      Kopulację między samcami uznano za przejaw... agresji! Samce mają unikać tego typu zależności, gdy jednak dojdzie do "zbliżenia" toczą ze sobą walkę. "Obiekt" częstych homoseksualnych ataków homoseksualnych, mimo, iż pełni rolę "bierną" wykazuje mniejsze zainteresowanie samicami!

                      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/de/Cygnus_olor_Adult_Lyngby_Denmark.jpg/360px-Cygnus_olor_Adult_Lyngby_Denmark.jpg

                      Jakże chętnie karmimy je chlebkiem! jakiż podziw wzbudzają! Dostojne i dumne ptaki!
                      1/4 potomstwa łabędzi czarnych jest wychowywana przez pary JEDNOPŁCIOWE!. Samiec łączy się z samicą wyłącznie w celu zapłodnienia. Gdy ta zniesie jajo, zostaje przepędzona! Wysiadywanie jaj i wychowanie potomstwa to zadanie dla łabędzia-samca i jego partnera!
                      • wscieklyuklad Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 13:20
                        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/af/Larus_argentatus_%28St._Andrews%2C_Scotland%29.JPG/360px-Larus_argentatus_%28St._Andrews%2C_Scotland%29.JPG

                        Żeby nie było, że tylko samce-homoseksualiści spotykani są w świecie zwierząt.
                        Gdy w kolonii mew jest mało samców, gniazda zakładane są przez pary samic. Wspólnie dbają o wyklucie potomstwa. Para taka składa więcej jaj, ale wykluwa się z nich blisko o połowę MNIEJ piskląt! Naukowo dowiedziono, iż w takim "związku" nie ma "samicy alfa"!

                        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/bf/Anas_platyrhynchos_male_female_quadrat.jpg/360px-Anas_platyrhynchos_male_female_quadrat.jpg

                        Kaczki-krzyżówki.
                        Źródła wskazują na fakt, iż nawet 19% wszystkich par, to para samców!
                        Kees Moeliker opisał przypadek homoseksualnej nekrofilii (kopulacja z samcem, który zginął uderzywszy w elewację budynku - śmierć miała charakter przypadkowy, "gwałcony" samiec uciekając przed napastującym go innym samcem zginął przypadkowo!).
                        Autor doniesienia otrzymał za nie nagrodę Ig Nobla. Jest ona przyznawana naukowcom, których doniesie wstępnie śmieszyło, a po bliższej analizie... zmusiło do refleksji!
                        • wscieklyuklad Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 13:56
                          Któż z nas ich nie kocha?

                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5e/Hyacinth_Macaws_at_the_Tennessee_Aquarium.jpg/270px-Hyacinth_Macaws_at_the_Tennessee_Aquarium.jpg

                          Ara hiacyntowa. Nie jedyna papuga, która wykazuje tendencje homoseksualne! Kiedy np. na Fejszbuku dojrzycie taką przytulona do siebie parkę, nie możecie być pewni, iż to para heteroseksualna! W świecie papug homoseksualizm to NOREMALKA!

                          Zbliżamy się do końca naszych wywodów.
                          Żyrafy i bizony! To dopiero "klika" homoseksualistów (kiedy na forach społecznościowych napotykamy wynurzenia pisonów odnośnie seksualności, rozumiemy powód-wypieranie własnych ZBOCZEŃ jak twierdzą propisony!).

                          Na zakończenie prezentacji świata fauny dotkniętego homoseksualizmem - najbliższe nam genetycznie naczelne!

                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3a/Young_male_chimp.png/300px-Young_male_chimp.png

                          Szympansy różnią się od nas genomem jedynie w 6%! (poperzdnie naukowe opracowwania wskazywały na zaledwie 1,5% różnice)
                          Te z gatunku bonobo są "skażone" homoseksualizmem w 75%! i to niezależnie od płci

                          Naukowe obserwacje wykazały, iż te heteroseksualne [b]NIE BYŁY W STANIE ZNALEŹĆ PRZYJACIÓŁEK, A TY SAMYM ZAPEWNIĆ GRUPOWEJ OPIEKI NAD SWYM POTOMSTWEM - TEGO, CO WARUNKOWAŁO SZANSĘ PRZETRWANIA/b].
                          Są też badania dowodzące, iż stosunki homoseksualne między szympansami są formą... rozwiązywania konfliktów między osobnikami w stadzie!

                          Jaka jest prawda o homoseksualizmie w świecie fauny? Tego prawdopodobnie nie ustalimy.
                          Jednak twierdzenie, iż homoseksualizm to zboczenie dowodzi ZEROWEJ WIEDZY W TEMACIE, KTÓRY ZAPEWNE WINNO OMAWIAĆ SIĘ W TRAKCIE STUDIÓW Z PSYCHOLOGII.
                          ZEROWA WIEDZA OPARTA WYŁĄCZNIE NA ODCZUCIACH WŁASNYCH!
                          Podobnie jak przekładanie obaw o gwałt (hahaha!) na każdą osobę o innej karnacji.
                          Podsumowując - osobniczy dramat jednostki o mentalności dyletanta.

                          Co zatem -jeśli nie NATURA - leży u podstaw homoseksualizmu?
                          • 1zorro-bis Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 13:59
                            WU....tak wyklad to tylko dla kogos kto mam mozg w odpowiednim miejscu....smirk
                            Niektorzy ludzie na FB i forum maja go zupelnie gdzie indziej....big_grin
                            • 1zorro-bis Re: Niby-ludzie... 01.07.17, 14:01
                              ...."Podobnie jak przekładanie obaw o gwałt (hahaha!) na każdą osobę o innej karnacji.
                              Podsumowując - osobniczy dramat jednostki o mentalności dyletanta...."big_grinbig_grinbig_grin

                              Oraz wymyslanie abstrakcyjnych miejsc tego "gwaltu" - lacznie z opisem do prokuratury....big_grinbig_grinbig_grin
                              • wscieklyuklad Homoseksualizm - wrodzony, czy nabyty? 01.07.17, 19:21
                                Nie jest wyłącznie mitem, iż zjawisko to występuje w środowiskach "zamkniętych". łatwiej o homoseksualistę w więzieniu, na dalekomorskim statku czy klasztorze.
                                Łatwo tu o wniosek, iż homoseksualizm jest cechą nabytą - te same osoby (choć z wyłączeniem "klasztornych") w warunkach "domowych" wykazywałyby najpewniej zachowania heteroseksualne.
                                Zatem uwarunkowania zewnętrzne mogą wpływać na seksualność.
                                Tyle, że nie wiemy, czy przestępca nie jest równie łatwo podatny na występek, jak na biseksualizm/homoseksualizm, a marynarz uwielbiający wyzwania i ryzykujący życiem nie jest skłonny do "seksualnych eksperymentów".
                                W takim przypadku skłonności do płci własnej mogłyby być odzwierciedleniem zachowania ogólniejszego - np. brak hamulców u bandziora czy lęku u marynarza.
                                Gdy mowa o klerze - nie wiemy, czy "powołanie" nie jest właśnie w jakimś stopniu konsekwencją awersji do trwałego związku z heteroseksualnym partnerem.
                                Dopuszczalna jest jeszcze jedna koncepcja - pozorny wstręt wynikający z ogólnie przyjętych norm społecznych. "Najtrudniejszy pierwszy krok" nie jest w tym przypadku truizmem - przełamanie oporu własnego/uprzedzeń/wstydu/obaw (także przed ostracyzmem otoczenia) może już potem - gdy się je wszystkie przełamie - prowadzić do "upowszechnienia" zachowań homoseksualnych, które stają się czymś zwyczajnym dla danej jednostki.

                                Świat zwierząt zdaje się potwierdzać po części powyżej wymienione tezy.
                                Małpy w ZOO wykazują często skłonności homoseksualne. Sceptycy broniąc swych poglądów twierdzą nawet, iż w środowisku naturalnym małpy te wykazywałyby znacznie mniejsze skłonności homoseksualne, niż w warunkach ograniczenia wolności - tym mają przypominać środowisko więzienne.

                                cdn.
                                • wscieklyuklad Re: Homoseksualizm - wrodzony, czy nabyty? 01.07.17, 19:59
                                  Powróćmy do porannych rozważań.
                                  Zwierzęta nie mają duszy, ani wolnej woli.
                                  Nie kierują się intelektem, ale instynktem.
                                  Jeśli w świecie zwierząt istnieje homoseksualizm, to musi on wynikać z instynktu. Skoro tak, to nie tylko nie jest wynaturzeniem (ZBOCZENIEM wedle fahofcuf) ale wręcz czymś naturalnym, gdyż od zwierzęcej woli niezależnym. To natura wręcz wymusza na zwierzętach zachowania homoseksualne - brak tu jednak określenia celu w jakim natura miałaby do takich zachowań prowadzić. Skoro człowiek jest przedstawicielem świata zwierząt, to - mimo intelektu, duszy i wolnej woli (może pod wpływem zwierzęcego instynktu?) musi być na homoseksualizm podatny.
                                  Oczywistą oczywistością jest brak logiki w powyższym wywodzie. W identyczny sposób można uzasadnić przecież np. mordercze skłonności (instynkt drapieżcy)
                                  Fizjolodzy toczą spory odnośnie możliwości automatycznego przenoszenia/utożsamiania zachowań zwierzęcych i ludzkich - także gdy analizie poddane są zachowania instynktowne.
                                  Załóżmy, iż dwie kolizyjne wzajem instynktowne reakcje dotyczą człowieka - rozumowe działanie determinują reakcję. W świecie zwierzęcym wygrywa zachowanie przynoszące większą korzyść.
                                  Badaczka takich zwierzęcych instynktów u zwierząt - Sarah Hartwell, analizowała zachowania kocich matek. Na "fejsie" z łatwością odnajdziemy filmiki prezentujące opiekę kociej matki nad potomstwem - samice są opiekuńcze i skłonne do zabaw. Instynkt łowiecki zostaje wyparty przez macierzyński. Badaczka zauważyła jednak, że gdy zabawa "idzie na całego", u kotki dochodzi do uaktywnienia instynktu łowieckiego a w efekcie - zabicia kociaków!
                                  Uzasadnia to wielkością kociaków, piskliwym miauczeniem, chaotycznym sposobem poruszania się - czyli obrazem kojarzącym się z "łatwym łupem".
                                  Z kolei Frans de Waal podsumowuje następująco obserwacje wspomnianych już przeze mnie homoseksualnych zachowań szympansów: takie zachowania mają na celu rozładowanie napięcia.
                                  Cesar Ades i Jacque Lynn Schultz homoseksualizm psów jest formą demonstracji dominacji w grupie. Wniosek przez nich prezentowany brzmi następująco: homoseksualizm ma pokazać kto tu jest szefem.
                                  Ci sami badacze opisują skłonność psów do współżycia z "jakimkolwiek obiektem" (wszystko co się rusza?) jeśli w zasięgu nosa (bodziec węchowy) znajduje się suka w rui.
                                  Powszechne jest również przekonanie, iż w świecie zwierząt -zwłaszcza o niższym poziomie zróżnicowania - może dochodzić do zwykłych pomyłek wynikających z trudności w rozróżnieniu płci.
                                  Podejście wrogów homoseksualizmu uznających to zjawisko za ZBOCZENIE wynika z prymitywnego schematu myślowego - kobieta i mężczyzna zostali stworzeni wyłącznie w celach reprodukcyjnych.
                                  Niech ten wątek zakończy znakomite podsumowanie Simona LeVay: Być może studia nad seksualnymi zachowaniami zwierząt - a zwłaszcza małp naczelnych - przyczynią się do liberalizacji religijnych ocen homoseksualizmu i INNYCH FORM SEKSU NIE ZWIĄZANEGO Z PROKREACJĄ. Zapewne PODWAŻĄ ONE PANUJĄCY POWSZECHNIE DOGMAT, ŻE HOMOSEKSUALIZM JEST WBREW NATURZE.i pojawia się wyłącznie u tych, którzy skosztowawszy owocu z drzewa wiedzy stali się karygodni moralnie".

                                  cdn.
                                  • wscieklyuklad Re: Homoseksualizm - wrodzony, czy nabyty? 01.07.17, 20:18
                                    Skoro zbliżyliśmy się niebezpiecznie do granic religii, pora na przytoczenie pracy Bagemihle'a - badacza kultur pierwotnych:

                                    "Kultura Zachodu mogłaby się wiele nauczyć od ludów pierwotnych gdy chodzi o sferę płci i seksualności. Zachodni kanon uznaje homoseksualizm tak zwierzęcy, jak i ludzki za anomalię, zachowanie trudne do wyjaśnienia, niespodziewane, niezbadane i wymagające analizy do podstaw.
                                    W odróżnieniu od takiej postawy, wiele kultur pierwotnych i w różnych rejonach świata uznaje homo i transseksualizm za zjawisko zwyczajne - tak w świecie zwierząt, jak i ludzi.
                                    Większość indiańskich plemion uznaje i ceni rolę homo i transseksualistów jako "osób dwojga dusz" UZNAJE SIĘ JE ZA ŚWIĘTE(!!!), GDYŻ ŁĄCZĄ W JEDNO KATEGORIE PŁCIOWE ODZWIERCIEDLONE TAKŻE UBIOREM (to podejście do homo/transseksualizmu jest tak ważne, iż znalazło odzwierciedlenie w znakomitym filmie "Mały, wielki człowiek" niedawno przypomnianym przez jedną zz telewizyjnych stacji - przyp.moje).
                                    I dalej Bagemihl: Bohaterami wielu indiańskich mitów są zwierzęta symbolicznie uznawane za posiadające podwójną duszę. Mity te opisują z reguły powstanie życia. Obok zwierząt bohaterami tych mitów są też ludzie o nadnaturalnych cechach. Jedną z nich są właśnie dwie dusze skupione w jednym ciele. Wedle mitu Indian Zuni jako pierwsze zasiedliły świat osoby o dwóch duszach. Było ich DWANAŚCIE (!!!) i wszystkie były OBUPŁCIOWE! Niektóre z nich przekształciły się w ludzi, a inne w zwierzęta (nietoperz i jeleń).

                                    Kalejdoskop płci? Seksualność zróżnicowana? Płynność i zmienność między męskością i kobiecością?
                                    Skoro nasi protoplaści zadziwiają nas dziś w sferze matematyki czy astronomii, to czemu odrzucać nie pasujące do naszych myślowych/kulturowych kanonów poglądy na seksualność?

                                    cdn. (w innym terminie)

                                    • wscieklyuklad Genetyka? 02.07.17, 10:18
                                      Teza badaczy:

                                      Homoseksualiści mają mniejsze szanse na rozmnażanie. Jeśli więc orientacja seksualna jest warunkowana genetycznie, to prędzej, czy później nosiciele "genu homoseksualizmu" musieliby wyginąć i zjawisko przeszłoby do historii. Z drugiej strony gdyby geny nie wpływały na skłonności seksualne, to zjawisko nie podlegałoby selekcji poprzez dobór naturalny!

                                      Wyniki analiz są niejednoznaczne. Podejrzanym chromosomem sprawczym mógł być wyłącznie jeden: chromosom X. Koncepcja stała się tym bardziej atrakcyjna, iż ostatnie ustalenia wskazują, iż potomstwo dziedziczy intelekt po... matce a płeć jest przecież dominowana przez "Iksa" - jeśli przegra wyścig z Y będzie chłopiec, jeśli wygra - dziewczynka (na studiach krążył dowcip negujący ostatnie doniesienia co do związku intelektu z chromosomem X - choroby zależne od "nadmiaru" Iksa cechuje intelektualny debilizm.
                                      Badania rozpoczęto od ulubionego owada genetyków - muszki owocowej - posiadaczki chromosomów co kot napłakał. Badając mutacje genetyczne wykazano, iż WPŁYWAJĄ ONE NA ORIENTACJĘ SEKSUALNĄ MUSZEK! Część samców wykazywała skłonności homo, część hetero a kolejne były biseksualne. I tu ciekawostka, która zdaje się łączyć genetykę ze środowiskiem - biseksualizm muszek uwidaczniał się WYŁĄCZNIE W OBECNOŚCI ŚWIATŁA! W ciemności MUSZKI CAŁKOWICIE TRACIŁY LIBIDO!
                                      Wniosek wstępny: możliwe jest istnienie podłoża genetycznego homoseksualizmu!
                                      Powracając do chromosomu X należy wspomnieć, iż wykryto region (tzw.Xq28), który może być mutacją kształtującą orientację seksualną, lecz jak to bywa w przypadku większości chorób uważa się obecnie, iż jeśli już, to decydują o tym różne chromosomy i wiele tzw. loci.

                                      Kończąc ten fragment rozważań trzeba pamiętać, iż część homoseksualistów jest faktycznymi biseksualistami - oto dlaczego zjawisko towarzyszy ludzkości od zawsze i do końca świata.

                                      cdn.
                                      • wscieklyuklad Re: Genetyka? 02.07.17, 10:33
                                        Ciekawe analizy przeprowadzono w 2004r w Oregonie. Punktem wyjścia byłą obserwacja, iż 8% samców owiec wykazuje WYŁĄCZNIE HOMOSEKSUALNE preferencje!
                                        Oceniono mózgi dwudziestu siedmiu osobników w wieku 4 lat - w tym 8 hetero, 9 homo i 10 biseksualnych.
                                        Wyniki były zaskakujące.
                                        Analizując budowę komórkową podwzgórza wykazano ISTOTNE RÓŻNICE między grupami (grupy były wprawdzie małe liczebnie, ale charakter badania nie wymagał znamienności statystycznej).
                                        Podwzgórze to struktura, od której zależą zachowania seksualne!
                                        Stwierdziwszy niejednorodność strukturalną podjęto analizę biochemiczną.
                                        Wykazano bezsprzecznie, iż mózgi grup różniły się poziomem enzymu zwanego aromatazą. Jest to główny enzym uczestniczący w przekształcaniu testosteronu w estradiol!
                                        A bliżej? Osobniki bi i homoseksualne miały podobnie wyższą aktywność aromatazy!
                                        Wnioski?
                                        Jeśli o preferencjach decydują hormony powstające w organizmie NIEZALEŻNIE OD WOLI to TYLKO NIEUK-DYLETANT ZADUFANY W SWEJ MIERNEJ WIEDZY MOŻE NAZWAĆ TAKĄ SKŁONNOŚĆ ZBOCZENIEM/ZWYRODNIALSTWEM!
                                        Rozważane są eksperymenty polegające na prenatalnym podawaniu hormonów/enzymów z późniejszą oceną preferencji seksualnych - problem w tym, iż nie wiadomo do końca jaki jest "naturalny" poziom hormonów przed taką modyfikacją, więc późniejsze wnioskowanie może być obarczone wyjściowym już błędem (podanie hormonu w dawce prowadzącej do homoseksualizmu osobnikowi z taką "skłonnością " i bez interwencji nie da odpowiedzi na pytanie, czy doszło do modyfikacji, czy potencjalizacji zjawiska)
                                        • wscieklyuklad Re: Genetyka? 02.07.17, 10:40
                                          Kończąc wątek poświęcony "genetycznemu determinizmowi" warto wspomnieć o wieloletniej obserwacji amerykańskiego Narodowego Centrum Endokrynologii.
                                          Wniosek z 5 letnich ocen jest zaskakujący (i niejako zbieżny z indiańskimi mitami!).
                                          W chwili zapłodnienia jądro podwzgórza decydujące o orientacji seksualnej JEST IDENTYCZNE.
                                          ZRÓŻNICOWANIU DECYDUJĄCEMU O ORIENTACJI SEKSUALNEJ ULEGA DOPIERO W PÓŹNYCH STADIACH CIĄŻY!
                                          Prace poświęcone zmiennej ekspresji genów w mózgach osobników hetero i homoseksualnych wciąż trwają.

                                          ZATEM WBREW NATURZE CZY NIEZALEŻNIE OD NIEJ?
                                          A SKORO NIE WBREW TO KOGO I ZA CO POTĘPIAĆ?
                                          • wscieklyuklad Re: Genetyka? 02.07.17, 11:00
                                            A może nie WBREW, ale wręcz w ZGODZIE Z NATURĄ?

                                            Biolodzy analizują różne zorganizowane społeczności świata zwierząt i wnioskują, iż tak popęd seksualny, jak i zdolność rozmnażania mogą być determinowane "prawami" rządzącymi organizacja życia zbiorowego.
                                            Mrówki-robotnice mogłyby uczestniczyć w reprodukcji - są jednak podporządkowane "Królowej) (podobnie jak pszczoły, termity).
                                            Wedle nich - być może w wyniku ewolucji nie tylko naturalnej ale i grupowej doszło do podziału ról. Jedni osobnicy biorą udział w rozrodzie, inni zaś stanowią niejako "zaplecze" o dużym znaczeniu dla pozostałej grupy. Robotnice-mrówki dbają więc o mrowisko jako całość. Termity-wojownicy strzegą gniazda. "Gen" homoseksualizmu miałby więc decydować o pozycji "społecznej" a osobniki nie biorące udziału w rozrodzie miałyby sprzyjać rozwojowi czy bezpieczeństwu grupy jako całość.
                                            Sceptycy podważając tę koncepcję kontrargumentują: niby dlaczego niespokrewnieni ze sobą mieliby wykazywać skłonność do współdziałania kosztem reprodukcji?

                                            Tak, czy inaczej koncepcja ciekawa i obalająca PRYMITYWNY BO PŁYNĄCY Z NIEUCTWA WNIOSEK, IŻ HOMOSEKSUALIZM TO WYŁĄCZNIE PRZEJAW ZBOCZENIA.

                                            Genetyka, czy natura - tego pewnie ostatecznie nie rozstrzygniemy, a zwolenników (choć prymitywnie wnioskujących nieuków) i tak nie przekonamy, że nic w tym zjawisku zdrożnego (zwłaszcza, że kobiety o skłonnościach homoseksualnych/biseksualnych wcale nie muszą poruszać tłokiem w cylindrze, ani mieszać w czymkolwiek - wniosek to typowy dla bezmózgowców zatem).
                                            Natura jednak - czego dowodzi tak starożytność jak i współczesność) nie tylko nie traktuje potencjalnych genów "ZBOCZENIA" jako letalnych mutacji i nie eliminuje ostatecznie, ale DBA O ICH ZACHOWYWANIE I PRZEKAZYWANIE NA KOLEJNE POKOLENIA.

                                            PO CO?

                                            Boski błąd - niedoskonałość programowania organizmów zwierzęcych, prowadząca następstwie do "patologii" potępianej nie tylko przez religie ale i Ciemny Lud?
                                            A może przejaw boskiego geniuszu, który dał światu fauny coś, czego znaczenia do końca wciąż nie pojmujemy?
                                            Tak, czy inaczej:

                                            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/s720x720/19554391_481844858836121_1161722846194252720_n.jpg?oh=ede95c330bf5f1b127132886e956951a&oe=59CFE7F6

                                            Na zakończenie ciekawostka.
                                            Zjawisko homoseksualizmu jest dość powszechne wśród... bizonów.
                                            Być może dlatego właśnie pisony i propisony tratują to zjawisko z równa zajadłością.
                                            Czyżby to efekt "wypierania"?
                                            Alter ego jakieś?
                                            • wscieklyuklad Re: Genetyka? 02.07.17, 11:01
                                              Na zakończenie coś wartego refleksji.

                                              Tym razem ze świata flory...

                                              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/19554811_1986208128332311_4291363136781101153_n.jpg?oh=483c0e635acec463462a700e060fbc50&oe=59C69936
                                              • wscieklyuklad Re: Genetyka? 02.07.17, 11:11
                                                I coś z życia celebrytów.
                                                Podobno Brad jest "bi".

                                                pikio.pl/corka-angeliny-jolie-i-brada-pitta-przejdzie-kuracje-by-nigdy-nie-stac-sie-kobieta/
                                                • sorel.lina Re: Genetyka? 02.07.17, 11:39
                                                  "nic w tym zjawisku zdrożnego (zwłaszcza, że kobiety o skłonnościach homoseksualnych/biseksualnych wcale nie muszą poruszać tłokiem w cylindrze, ani mieszać w czymkolwiek"

                                                  Ta "piękna metafora" o tłoku w cylindrze i w rurze wydechowej pochodzi z "wykładu" niejakiego księdza Oko, wielkiego autorytetu naukawego, który jest również "badaczem" wad genetycznych dzieci pochodzących z in vitro, manifestujących się pod postacią "bruzd" na ich czole. smile
                                                  • 1zorro-bis Re: Genetyka? 02.07.17, 12:16
                                                    Sorel.....to nam juz "znawcy" tematu od "tloka, cylindra i rury wydechowej" u homoseksualistow na pewnym forum wyjasnili.big_grin
                                                    Teraz czekam na lekcje numer dwa - u lesbijek - jak to jest z tym "tlokiem, cylindrem i rura wydechowa"?big_grin
                                                    Kto jest kim i jak to dziala?
                                                    Fachowcy przeciez z tej dziedziny tam tez sa....big_grinbig_grinbig_grin
                                                    W dodatku po psychologii....Podobno.big_grin
                                                  • wscieklyuklad Re: Genetyka? 03.07.17, 22:18
                                                    A tu przykład Seksualnej Normalności!

                                                    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/s720x720/19511269_2014285115472173_165220523016919520_n.png?oh=8a4ad6898bc67b99d0c218ca4726a6b2&oe=59CCBBC5

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka