Dodaj do ulubionych

Porwali się

06.07.18, 19:51
... z motyką na SN. Zapomnieli, że będą tam mieli do czynienia nie z "ciemnym ludem", który łatwo okpić, lecz z wytrawnymi prawnikami, którzy okpić się nie dadzą. smile

Jest coś kompromitującego dla obecnej ekipy rządzącej w tym, jak przebiega ponoć zaplanowany w każdym calu plan przejęcia Sądu Najwyższego. Ustawę realizującą ten cel napisał najpierw resort Zbigniewa Ziobry, ale tę zawetował rok blisko rok temu prezydent Duda. Następnie jego super eksperci prawnicy napisali własną, ponoć lepszą i skuteczniej realizującą założony z góry cel. Tyle tylko, że dziś, gdy efekty ich pracy weszły już w życie okazuje się, że górą są sędziowie Sądu Najwyższego, a I Prezes tego sądu, prof. Małgorzata Gersdorf pozostaje na swoim stanowisku. Prezydent Duda natomiast boi się wydać akty urzędowe, które ta ustawa przewiduje, gdyż wiązałyby się one z utrwaleniem dowodu jego złamania Konstytucji. Dlatego też w Pałacu Prezydenckim oraz w siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej trwają gorączkowe próby opracowania planu awaryjnego, by zmienić szefową tej instytucji oraz wprowadzić do Sądu Najwyższego “swoich” sędziów.

Występujący ostatnio często w mediach prezydencki minister Paweł Mucha przekonywał dziś, że wybór nowego I Prezesa Sądu Najwyższego to jedynie kwestia czasu.


– Mam nadzieję, że te procesy będą następowały maksymalnie szybko i prezydent o to też apeluje do KRS, mając świadomość wszystkich trudności, żeby KRS pracowała bardzo szybko. O to też apeluje sędzia Johann, który jest przedstawicielem prezydenta w KRS. Wierzę w to, że KRS podoła – stwierdził Paweł Mucha

Tyle tylko, że wyznaczenie i nominacja następcy prof. Gersdorf może okazać się bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.
(...) prezydent ma dziś dwa wyjścia, oba napotykające na olbrzymie problemy. Jedno to wyznaczenie na mocy ustawy o SN osoby p.o. I prezesa spośród sędziów SN. Tyle tylko, że godna podziwu solidarność sędziów sprawiła, że takiego kandydata po prostu znaleźć nie może, bo wszyscy obecni sędziowie jednoznacznie poparli kadencje prof. Gersdorf do 2020 roku. Pozostaje zatem wyjście drugie – uzupełnienie SN “swoimi” sędziami a następnie wybór nowego I Prezesa. Pierwszy “nabór” na 44 wolne miejsca został już przez Andrzeja Dudę ogłoszony, wkrótce planowany jest jeszcze jeden, na kolejne 27 miejsc, które dadzą takim nominatom większość w 120 osobowym Sądzie Najwyższym.

I choć obsługą naborów na sędziów tej instytucji ma się zająć przejęta już przez PiS Krajowa Rada Sądownictwa, może się zdarzyć tak, że przez wiele długich miesięcy może postępowania nie zakończyć. Środowisko sędziów, skupione m.in. w stowarzyszeniu Sędziów Polskich „Iustitia” poważnie rozważa wariant blokowania tej procedury. Akcja miałaby polegać na masowym udziale sędziów w konkursach, tak aby je przedłużać, a potem zablokować przez składanie odwołań od stanowiska KRS do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Bez uzupełnienia składu SN nowego kierownictwa SN wybrać się nie uda, a blokada może dać czas europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości do rozstrzygnięcia sprawy prof. Gersdorf oraz na wycofanie się władzy ze skoku na SN. Zresztą, jeśli sędziowie zrealizują ten wariant, to sprawa jej usunięcia ze stanowiska może trafić na europejską wokandę jeszcze szybciej. Sędziowie, biorący udział w naborze mogą bowiem złożyć wnioski o skierowanie przez NSA pytań prawnych do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie KRS lub SN. Wówczas problemy PiS-u tylko się nasilą.
– W razie sięgnięcia po taką metodę i do sędziów, i do opinii publicznej musiałby popłynąć jasny komunikat: nie chodzi o wyścig szczurów na stanowiska w SN, które zwolniły się w trybie niezgodnym z konstytucją. Chodzi o przedłużenie obecnej sytuacji, utrzymywanie swoistego stanu zawieszenia i uchronienie SN przed dwuwładzą – uważa sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik KRS.


/crowdmedia/
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 14:50
      Pisze profesor Zajadło:

      http://i63.tinypic.com/dls1ua.jpg

      Ale co tam profesor, magister Ziobro to jest autorytet!
      • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 14:57
        https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/36759715_1445054655596528_8776419744120045568_n.jpg?_nc_cat=0&oh=2cd7b4a2ed241a50ac5c3859708e6ada&oe=5BAAF17A
        • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 16:15
          http://i66.tinypic.com/2ptcdxk.jpg

          Marcin Makowski: - Kto jest dzisiaj I Prezesem Sądu Najwyższego?

          Prof. Marcin Matczak: - Pani prof. Małgorzata Gersdorf.

          - I nie ma pan co do tego żadnych wątpliwości?

          - Tak, nie mam żadnych wątpliwości i chciałbym to bardzo jasno podkreślić. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje sześcioletnią kadencję prof. Gersdorf i żadna ustawa nie może tego zmienić. Co więcej, ta sama Konstytucja w art. 8 ust. 2 mówi, że jest stosowana bezpośrednio i prof. Gersdorf w takiej sytuacji może swoje działania w całości oprzeć na Konstytucji. O czym do tej pory nie mówiła, może pracować również bezpośrednio na podstawie umów międzynarodowych, które Polska ratyfikowała - duża część z nich gwarantuje niezależność sądownictwa. Nasza Konstytucja w art. 91 wprost mówi, że umowy podpisane przez Rzeczpospolitą mają pierwszeństwo zastosowania przed ustawami, z którymi nie da się ich pogodzić. W związku z tym “gadanie”, że prof. Gersdorf zachowuje się anarchicznie i nie szanuje prawa, jest bzdurą, ponieważ ona szanuje to prawo dokładnie w takiej hierarchii, w jakiej powinno być wykonywane i zachowuje się jak przystało organowi konstytucyjnemu.

          - Dlaczego w takim razie I Prezes odbiera urlop, przekazując czasowo swoje obowiązku sędziemu Iwulskiemu? Skoro sprawa jest tak zerojedynkowa, powinna chyba dalej pracować?

          - Nie wiem, dlaczego prof. Gersdorf idzie na urlop, może miała zaplanowane wakacje?

          - Ciekawy zbieg okoliczności.

          - Warto jednak podkreślić jedną rzecz - to, że ona idzie na urlop, tylko potwierdza, że jest I Prezesem, bo tylko pracownikowi przysługuje urlop; jeżeli jestem zatrudniony i pełnię swoją funkcję, mogę iść na urlop. Osoby na emeryturze tego nie robią. Prof. Gersdorf w dniu, w którym spotkała się z prezydentem, wydała zarządzenie, które jest formą pewnego pełnomocnictwa. Tak jak ktoś udziela pełnomocnictwa adwokatowi, żeby go reprezentował w sądzie, ona upoważniła sędziego, żeby ją zastępował i w jej imieniu wykonywał obowiązki. Jeżeli ktoś traci swoje kompetencje, to nie może ich udzielać innemu podmiotowi, i wtedy nie ma mowy o pełnomocnictwie. Inaczej mówiąc, jeżeli ja nie mogę być stroną w sądzie i brać udziału w postępowaniu, to nie mogę też umocować adwokata, żeby robił to za mnie. To jest stara rzymska zasada, mówiąca o tym, że nikt nie może przekazać więcej praw niż sam posiada.
          Ja uważam, że ten urlop jest niefortunny, bo miesza ludziom w głowach, jednak podkreślmy jeszcze raz - pełnomocnictwa można udzielić tylko, jeżeli sprawuje się daną funkcję.

          - Ale czy I Prezes, idąc na urlop, zawsze udziela pełnomocnictwa, bo chyba do tej pory tego nie robiła?

          - Nie znam aż tak dobrze wewnętrznych procedur w Sądzie Najwyższym, natomiast wydaje mi się, że pan prezes Iwulski mówił o tym, że jest to standardowa sytuacja. Podam panu natomiast inny przykład. Nikt się nie zastanawiał nad tym, czy pani Julia Przyłębska abdykowała ze swojego stanowiska Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, gdy udzielała takiego samego pełnomocnictwa panu Muszyńskiemu, by zastępował ją i reprezentował w pewnych kwestiach. Wówczas dyskutowaliśmy nawet o tym, czy nie jest ono zbyt szerokie. Jeżeli wtedy nikt nie miał wątpliwości, że pani Przyłębska nie abdykuje, udzielając umocowania Muszyńskiemu, to dzisiaj nikt nie powinien mieć wątpliwości co do prof. Gersdorf.

          - W sporze, o którym rozmawiamy, strona rządowa i prezydencka stoi na stanowisku podkreślania wagi art. 180 Konstytucji, który mówi, że jeżeli zmienia się ustrój sądów, to może być również skracana kadencja orzekających w nich sędziów. Kolejna część argumentacji opiera się założeniu, że dopóki Trybunał nie wyda wyroku, że ustawa o SN jest niekonstytucyjna - a ta nie została nawet zgłoszona - istnieje domniemanie konstytucyjności. Nie przekonuje to pana?

          - Konstytucja jest całością i jeżeli ktoś realizuje swoje kompetencje w postaci uchwalenia ustawy, to nie robi tego dobrze, gdy respektuje tylko jeden przepis Konstytucji. Jest możliwe takie wprowadzenie wieku przejścia w stan spoczynku, żeby było zgodne nie tylko z wymienionym artykułem, ale też z całą Konstytucją i zasadami niezależności sądownictwa czy zaufania obywateli do państwa - czyli regułą niezmieniania zasad. Ja nie rozumiem, dlaczego ustawa nie może respektować całej Konstytucji. Jeżeli tak by się stało, można by wprowadzać wiek przejścia w stanu spoczynku tylko w odniesieniu do nowo powołanych sędziów. Inaczej zmienia się sytuację sędziów, którzy już orzekają, a to jest bezpośredni wpływ władzy ustawodawczej na sądownictwo, który jest zakazany przez Konstytucję, bo ta władza jest niezależna. Pokazanie jednego wyrwanego z kontekstu przepisu i dowodzenie, że ustawa jest z nim zgodna, nie jest równoznaczne ze zgodnością ustawy z całą Konstytucją. Parlament może obniżyć wiek emerytalny, ale wolno mu go zastosować tylko wobec nowych sędziów.

          - A co ze wspomnianym domniemaniem konstytucyjności? Można je zawiesić, bo ktoś nie zgadza się z ustawą?

          - Sytuacja domniemania konstytucyjności jest zjawiskiem, które występuje wtedy, kiedy system trójpodziału władzy funkcjonuje prawidłowo, ergo funkcjonuje niezależne sądownictwo konstytucyjne. Działania rządu PiS - w postaci powołania sędziów dublerów TK, nielegalnej zmiany Prezesa, wyłączenia trzech sędziów, którzy w świetle prawa mogą legalnie orzekać - doprowadziły do tego, że ten Trybunał nie jest niezależny w rozumieniu definicji niezależnego sądu. Domniemanie konstytucyjności upada, bo nie ma organu, który może stwierdzić, czy coś jest zgodne z Konstytucją, czy nie. Poza tym istnienie Trybunału Konstytucyjnego nie wyklucza tego, by sędziowie w sprawach indywidualnych stosowali Konstytucję bezpośrednio, dlatego że ich stosowanie Konstytucji nie jest uchylaniem aktu prawnego, tylko odmową zastosowania go w konkretnej sytuacji. Prawnicy od wieków znają takie zasady jak ”lex specialis derogat legi generali”, czyli sytuację, w której prawnik stosuje bardziej szczegółowy przepis, a nie ten bardziej ogólny, chociaż obydwa stosują się do danej sytuacji. Czy na przykład “lex superior derogat legi inferiori” - prawo wyższe góruje nad prawem niższym. I stosują to, czyli dają pierwszeństwo jednemu w danej sytuacji, ale na Boga, nie uchylają drugiego i nie wyrzucają go z systemu, bo to może zrobić tylko Trybunał. Te dwie kwestie: brak niezależnego Trybunału oraz możliwość przewidziana w art. 8 ust. 2 Konstytucji powodują, że sędziowie mogą robić to, co robią.
          /źródło: WP opinie/
          • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 17:06
            http://i67.tinypic.com/ezlhfa.jpg
            • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 18:23
              smile
              http://i65.tinypic.com/330bj9j.jpg
              • sorel.lina Re: Porwali się 07.07.18, 18:24
                Buuuu... sad

                http://i66.tinypic.com/200ch14.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka