Ekstradycja.

12.09.18, 02:00
wyborcza.pl/7,75968,23900562,pis-moze-miec-klopot-z-przywieczerskim.html
"...– To symboliczny moment, który pokazuje, że polskie państwo w zakresie, w jakim jest to możliwe, ściga przestępców, którzy uderzają w nasze interesy – mówił w sobotę Zbigniew Ziobro, komentując wydalenie z USA do Polski Dariusza Przywieczerskiego, skazanego m.in. za udział w aferze FOZZ na 3,5 roku więzienia. Ziobro w swoim stylu połączył tę aferę z reformami gospodarczymi z początku lat 90., oskarżając m.in. Leszka Balcerowicza o to, że nadzorował FOZZ, zasiadając w radzie nadzorczej Funduszu.

To kłamstwo. Balcerowicz nie był członkiem rady nadzorczej FOZZ, a sam Fundusz powołała ustawa z lutego 1989 r., gdy jeszcze nikomu się nie śniło, że za pół roku powstanie niekomunistyczny rząd. Balcerowicz był wówczas znany garstce ekonomistów i działaczy „Solidarności”. Nie przypuszczał, że za kilka miesięcy stanie przed zadaniem uratowania polskiej gospodarki przed ostatecznym bankructwem. W grudniu 1990 r. Sejm zlikwidował FOZZ.

Przypomnienie tej afery przy okazji ekstradycji Przywieczerskiego może być kłopotliwe przede wszystkim dla partii Kaczyńskiego, z którą mała partia Ziobry jest w sojuszu.

Przypomnijmy pokrótce, czym był FOZZ.

Oficjalnie miał obsługiwać polskie zadłużenie zagraniczne. Konkretnie – kupować na wtórnym rynku polski dług, wówczas wart ułamek wartości nominalnej. Wedle prawa międzynarodowego było to nielegalne, ale dla interesu Polski korzystne. Nielegalne operacje zagraniczne prowadzi wywiad, więc na czele FOZZ stanęły osoby związane z wywiadem PRL – Grzegorz Żemek i Janina Chim.

Legalne władze słabo kontrolowały Fundusz, co pozwalało mu nie tylko wykupywać dług, ale też finansować krajowe przedsięwzięcia. Tym sposobem publiczne pieniądze zasilały różne prywatne biznesy.

Aferę ujawnił w 1991 r. pracownik NIK Michał Falzmann, a sprawę badał Zespół Analiz Systemowych Izby, którym kierował Anatol Lawina, działacz opozycji z czasów PRL. Proces zaczął się w 1993 r. i trwał latami.
    • 1agfa Re: Ekstradycja. 12.09.18, 02:08
      W 2002 r. został wznowiony, a do jego prowadzenia kolegium sędziów warszawskiego sądu okręgowego wyznaczyło poza kolejką Andrzeja Kryże. Wyłączenia go ze składu orzekającego domagała się Chim, powołując się na związki Kryżego z politykami prawej strony sceny politycznej, konkretnie z Ziobrą.

      Proces ujawnił wątek przekazywania pieniędzy FOZZ Porozumieniu Centrum, ówczesnej partii Kaczyńskiego. Zeznawał w tej sprawie Janusz Iwanowski Pineiro, biznesmen pochodzenia kubańskiego, i Jerzy Klemba, były oficer wywiadu wojskowego PRL. Do ich wiarygodności można było mieć dużo zastrzeżeń, ale ich zeznania częściowo potwierdził Anatol Lawina, który sprawę FOZZ znał od podszewki.

      Sędzia Kryże nie dał tym zeznaniom wiary i nie rozpatrywał związków PC z Funduszem. Tuż po zwycięstwie PiS w wyborach w 2005 r. Kryże został wiceministrem sprawiedliwości z rekomendacji Ziobry. Media donosiły, że była to nagroda za „korzystny dla PiS wyrok w sprawie FOZZ”.


      Wyrok zresztą nie utrzymał się w sądzie apelacyjnym, który w 2006 r. obniżył kary wszystkim oskarżonym i potwierdził, że przewodniczący składu orzekającego w pierwszej instancji, właśnie Kryże, był stronniczy i nierzetelny, a jego poglądy polityczne wpłynęły na treść wyroku.

      W 2011 r. Ziobro rzucił rękawicę Kaczyńskiemu, próbując przejąć władzę nad obozem prawicy. Poniósł klęskę i skruszony zgodził się na rolę przystawki PiS. Ale ambicji nie porzucił. Jest za młody, by mógł być powiązany z aferą FOZZ. Dysponuje natomiast zeznaniami świadków, którzy twierdzą, że w imieniu Funduszu przekazywali pieniądze Porozumieniu Centrum. A są to informacje przydatne do walki o władzę. ..."

      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu.

      (pogrubienia poza śródtytułami moje)
      wyborcza.pl/7,75968,23900562,pis-moze-miec-klopot-z-przywieczerskim.html
    • 1agfa Re: Ekstradycja. 12.09.18, 02:17
      wyborcza.pl/7,155290,23908282,zbigniew-ziobro-autorytetem-moralnym-i-prawnym-na-temat-fozz.html
      "...Ziobro jest przedstawicielem układu politycznego, który chronił przed nadzorem państwowym SKOK-i, gdzie powstały straty ok. 5 mld zł - wielokrotnie większe niż w FOZZ i największe w dotychczasowej historii sektora finansowego w Polsce

      Przy okazji ekstradycji z USA do Polski Dariusza Przywieczerskiego Zbigniew Ziobro powiedział: „Były osoby, które znajdowały się również w radzie nadzorczej i nadzorowały funkcjonowanie tego funduszu. Wśród nich był m.in. pan Leszek Balcerowicz, człowiek, który kreuje się na autorytet moralny, i to on ponosi również polityczną (dziś możemy tylko o takiej mówić) odpowiedzialność za to, że do takich gigantycznych nadużyć i malwersacji doszło”.

      Czytaj też: PiS może mieć kłopot z Przywieczerskim

      Ta wypowiedź powinna oburzać każdego przyzwoitego człowieka – i to z kilku powodów:

      1. By cokolwiek i kogokolwiek ocenić, trzeba określić kryteria oceny. W przypadku Polski, kraju uważającego się pod względem kulturowym za część Zachodu, trzeba popatrzeć, jak traktuje się tam odpowiedzialność polityków za problemy czy afery wybuchłe w jednostkach sektora finansowego, w tym – w podlegających władzy publicznej. W Stanach Zjednoczonych ujawniono po 2010 r. ogromne straty w quasi-publicznych Fannie May i Freddie Mac. Nie domagano się tam „odpowiedzialności politycznej” od sekretarza skarbu. W Niemczech doszło do gigantycznych strat w publicznych bankach: Landesbanken. Podobnie nikt poważny nie oskarżał z tego powodu niemieckiego ministra finansów.

      2. Gdyby odrzucić kryteria Zachodu, a zastosować kryteria Ziobry, to należałoby się domagać „odpowiedzialności politycznej” za problemy GetBacku od Mateusza Morawieckiego, który przecież do niedawna był wicepremierem i ministrem finansów. Morawiecki jest dla mnie ustrojowym szkodnikiem, ale zastosowanie wobec niego kryterium Ziobry uważałbym za absurd.
      • 1agfa Re: Ekstradycja. 12.09.18, 02:24
        3. Warto przypomnieć, że FOZZ był dzieckiem późnego PRL i zaczął działać, gdy polska gospodarka była w chaosie, z którego wyprowadzał ją rząd Tadeusza Mazowieckiego, gdzie byłem wicepremierem i ministrem finansów. To były o wiele gorsze warunki dla kontrolowania sektora finansowego niż w stabilnych gospodarkach. A mimo wszystko – jak powiedziałem – nikt poważny nie domaga się tam od polityków „odpowiedzialności politycznej” za afery wybuchłe w niektórych jednostkach sektora finansowego.

        4. Wypowiedź Zbigniewa Ziobry powinna tym bardziej oburzać, że pochodzi ona od przedstawiciela układu politycznego, który chronił przed nadzorem państwowym SKOK-i, gdzie powstały straty ok. 5 mld zł – wielokrotnie większe niż w FOZZ i największe w dotychczasowej historii sektora finansowego w Polsce. Twórca tego układu Grzegorz Bierecki jest senatorem z ramienia PiS i zastępcą przewodniczącego senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych. A główny ekonomista SKOK-ów Janusz Szewczak jest posłem PiS. Czy można znaleźć bardziej jaskrawy przykład moralności Kalego niż w wypowiedzi Ziobry i innych członków elity PiS?

        5. Na tle podniesionych wyżej argumentów mniejsze znaczenie ma to, że Ziobro skłamał: nigdy nie byłem członkiem rady nadzorczej FOZZ...."

        wyborcza.pl/7,155290,23908282,zbigniew-ziobro-autorytetem-moralnym-i-prawnym-na-temat-fozz.html
        (pogrubienie poza śródtytułami moje)
        • 1zorro-bis Re: Ekstradycja. 12.09.18, 07:29
          a nie byli przypadkiem w FOZZ zamieszani Kaczynscy i PC?
Pełna wersja