04.05.20, 10:43
Głogów: Karty do głosowania w wyborach leżały na ulicy i chodniku.

https://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/2e/c7/5eafbac355d47_o,size,933x0,q,70,h,427dc6.jpg

Na kartach znajdowały się nazwiska kandydatów ubiegających się o funkcję prezydenta w wyborach planowanych na 10 maja, a także pieczątki.
Sprawa została zgłoszona policji, która zabezpieczyła w sumie kilkanaście sztuk.
W ostatnich kilku dniach to już drugi taki przypadek w Głogowie. Na weekend podobne zdarzenie miało miejsce w okolicy ul. Daszyńskiego.
Prawdopodobnie ktoś z mieszkańców robi sobie żart. Wzór wyborczych kart można bez problemu znaleźć w internecie.

z netu

Osobiście wątpię w żart mieszkańców. To bez wątpienia sprawka Mosadu!
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 11:15
      https://www.wiesci24.pl/wp-content/uploads/2017/11/sasin-1068x580.jpg

      www.wiesci24.pl/2020/05/01/nikt-nie-chce-wziac-odpowiedzialnosci-za-wybory-ministerstwo-sasina-zaprzecza-ze-to-oni/?fbclid=IwAR15-uMpAI2MjueKzhX40rKxWks4vMkTuUlUtCa82dhK73lXd-a9lv0Oilw
      • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 11:18
        Rafał Badowski

        Legł w gruzach plan PiS na wybory. Ale już jest nowy: na ratunek Przyłębska.

        Wszystko wskazuje na to, że wyśniony scenariusz PiS o wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta 10 maja pozostanie tylko sennym marzeniem.

        Ale od czego są przejęte z pogwałceniem konstytucji przez partię rządzącą instytucje państwowe? Właśnie po to zostały przez urgupowanie Kaczyńskiego "odzyskane", by sprawdzać się w takich nadzwyczajnych okolicznościach.

        Nowy plan PiS ma być następujący: partia chce złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego i przeprowadzić wybory prezydenckie 23 maja. Miałyby odbyć się w formie zarówno korespondencyjnej, jak i tradycyjnej. Taki właśnie plebiscyt partia rządząca chce przeprowadzić w dobie epidemii koronawirusa.

        Informują o tym Wirtualna Polska, "Rzeczpospolita", RMF FM, a także "Gazeta Wyborcza". PiS rozważa przesunięcie wyborów na 23 maja w związku z prawdopodobnymi kłopotami logistycznymi przy dostarczaniu pakietów wyborczych i niepewnością związaną z brakiem odpowiedniej liczby posłów, by zdobyć wymaganą w Sejmie większość do przepchnięcia ustawy ws. wyborów kopertowych.

        W niedzielę pojawiły się bowiem doniesienia o tym, że przeciwko wyborom prezydenckim 10 maja ma być większość posłów Porozumienia Jarosława Gowina, które współtworzy klub parlamentarny PiS.

        Dlatego partia rządząca rozważa obecnie, by – w dużym skrócie – złożyć wniosek do TK, który umożliwi przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych (dla osób w kwarantannie i po 60. roku życia) i tradycyjnych – w lokalach wyborczych, dla pozostałych osób.

        PiS ma potrzebować do tego TK Julii Przyłębskiej, gdyż wymagana jest zmiana w niedawno uchwalonych przepisach, czyli art. 102 tzw. tarczy 2.0. Musi on zostać uchylony, gdyż pozbawia Państwową Komisję Wyborczą możliwości przeprowadzenia wyborów tradycyjnych w czasie epidemii koronawirusa.

        Jak miałoby się to odbyć? – Posłowie zaskarżą art. 102, a Julia Przyłębska szybko załatwi w tej sprawie rozstrzygnięcie i razem z kolegami z PiS uchyli ten przepis jako niekonstytucyjny. Wtedy PKW może od razu przystąpić do pracy – czytamy w Gazecie Wyborczej.


        z netu

        I to jedyne prowolskie rozwiązanie!
          • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 11:32
            Przekonali mnie! Zgłaszam kandydaturę!

            6 tys. zł dla przewodniczącego komisji wyborczej?

            Gdyby 10 maja wybory prezydenckie odbyły się w sposób tradycyjny, przewodniczący każdej obwodowej komisji otrzymałby 500 zł diety, jego zastępcy po 400 zł, a szeregowi członkowie – 350 zł. PiS prze jednak do przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych, a z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że w takim przypadku stawki pójdą w górę. I to mocno.


            Jak wysoko, tego jeszcze nie wiadomo, jednak wzrost może być kilku albo nawet kilkunastokrotny. Decydować ma o tym prosta matematyka. – Nowych komisji wyborczych tzw. gminnych będzie mniej, a na każdego członka przypadnie więcej głosów do przeliczenia. Zamiast 300 tys. ludzi, którzy trafiliby do tradycyjnych komisji, będzie ich około 25 tys., a budżet zostaje ten sam – mówi nasze źródło.

            Gdyby próbować budżet przeznaczony na komisje tradycyjne po prostu rozdysponować między gminne, stawki wzrosłyby do około 6 tys. dla przewodniczącego komisji, 4,8 tys. – jego zastępcy, a 4,2 tys. – dla członków. W przypadku drugiej tury głosowania zostałyby wypłacone ponownie.


            Czy tak się rzeczywiście stanie? – Decyzja w sprawie diet zapadnie w najbliższych dniach – mówi rzecznik PKW Tomasz Grzelewski.

            PKW do wydania uchwały potrzebuje podstawy prawnej, jaką jest ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Projekt tkwi jeszcze w Senacie, który na głosowanie nad nim ma czas do 6 maja.
            Żniwa dla listonoszy

            Na dobre stawki za roznoszenie pakietów wyborczych mogą liczyć też listonosze. Jakie? Tego też oficjalnie nie wiadomo. – Jeszcze nie podaliśmy takiej informacji – mówi „Rzeczpospolitej" rzeczniczka Poczty Polskiej Justyna Siwek.
            Przed tygodniem pisaliśmy, że nieoficjalnie mówi się o 1,5 zł od pakietu. Oznacza to, że listonosz, mający w rejonie tysiąc punktów doręczeń, mógłby zarobić w trzy dni 1,5 tys. zł, czyli połowę miesięcznej pensji. Ponieważ doręczanie pakietów ma odbywać się w dwuosobowych zespołach, nie wiadomo, czy obie osoby miałyby otrzymywać po 1,5 zł za kopertę, czy też byłaby to kwota do podziału.

            Dzięki atrakcyjnym stawkom nie brakuje listonoszy chętnych do dostarczenia pakietów w sumie 30 mln wyborcom. Jednak mimo tych finansowych zachęt organizacja wyborów w najbliższą niedzielę będzie dla rządzących nie lada wyzwaniem. Dostarczanie pakietów ma ruszyć już w poniedziałek i potrwać trzy dni. W weekend wyciekły informacje z wewnętrznego forum pracowników Poczty, z których wynika, że pocztowcom, którzy źle je dostarczą, mają nie grozić żadne kary. Problem w tym, że niewłaściwe dostarczanie może być nagminne i to nie z winy listonoszy. Poczta ma bazować na danych z systemu PESEL, bo część samorządów odmówiła przekazania rejestrów wyborców. A te zbiory danych nie są identyczne. Wątpliwe jest, czy zagłosować będą mogli wyborcy za granicą albo niewidomi, dla których PKW wydrukowała nakładki brajlowskie.

            Sporo obaw mają też osoby odpowiedzialne za przeprowadzenie głosowania. – Nie wiemy, kto ma zasiadać w nowych komisjach gminnych i jak je powołać. W dodatku mają mieć tak ograniczone składy, że w niektórych gminach liczenie głosów będzie trwało wiele dni. To niemożliwe, by wszystko ogarnąć do 10 maja – mówi anonimowo jeden z komisarzy wyborczych.
            Te problemy to jednak jeszcze nic, gdyby wskutek buntu Porozumienia Jarosława Gowina Sejm nie przyjął ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Wtedy, o ile prawo znów nie zostanie zmienione, trzeba by zorganizować je w sposób tradycyjny.

            – W wielu regionach brakuje członków komisji obwodowych i minęły niektóre terminy, np. do wzięcia zaświadczenia o głosowaniu w innym miejscu – mówi komisarz. Zaznacza, że największym problemem jest brak kart wyborczych. Na mocy jednej z ustaw antykryzysowych druk kart odebrano PKW na rzecz Ministerstwa Aktywów Państwowych. A ono zamówiło karty według innego wzoru niż ten ustalony przez PKW.

            Tomasz Grzelewski zapewnia, że PKW pracuje, by być gotową na każdy z dwóch wariantów. – Jednak sytuacja jest trudna, bo część przepisów zostało zawieszonych, a nowych jeszcze nie ma – mówi.

            W to, że głosowanie uda się przeprowadzić 10 maja, wątpi specjalista od systemów wyborczych prof. Jarosław Flis z UJ. – Prawo można nagiąć, ludzi kupić, ale czasoprzestrzeni się nie zagnie – zauważa.

            ŻYDOLEWACTWO!
            • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 11:36
              Kamil Durczok o J.Kaczyńskim: To, co rodzi się w jego głowie od dawna jest wypadkową szaleństwa, nienawiści i niepohamowanej żądzy władzy.

              Po przerwie technicznej wracam, póki jeszcze mogę zapraszam do lektury. Najnowsze Wolne (O)SĄDY. Tym razem o dyktaturze i głupocie. Naszej.

              To będzie tekst na „Nie”.

              Nie słuchajcie opozycji. Jest ślepa, naiwna i podzielona. Potrafi tylko grzmieć ze wzmożeniem zbliżonym do tego, jakie prezentuje Wielki Notariusz. Nie słuchajcie rządzących, bo to zwykłe dranie. Słuchajcie siebie. Swojego sumienia.

              Nie wiem, czy Wódz przeforsuje te wybory 10 maja. Może przesunie na 17 albo jeszcze później. To, co rodzi się w jego głowie od dawna jest wypadkową szaleństwa, nienawiści i niepohamowanej żądzy władzy.

              Jest szaleńcem. Nieobliczalnym. Nieprzewidywalnym nawet dla najbliższego otoczenia, hołdującego mu jak mandaryński dwór, czapkującego jak pańszczyźniani chłopi.

              Bardziej to przypomina piszczące, krzyczące i wrzeszczące otoczenie Kima, niż demokratyczną, sensowną i myślącą o obywatelach władzę.

              Te wybory to farsa i kpina z nas wszystkich. Za pewnik trzeba przyjąć, że przeprowadzone w wersji korespondencyjnej zostaną sfałszowane.

              Nie ma żadnej - ŻADNEJ - szansy, by temu fałszerstwu się oprzeć. Fałszerstwo to szerokie pojęcie. Nie musi wcale oznaczać dorzucenia do wirtualnej urny głosów oddanych na Wielkiego Notariusza. Choć i to jest wysoce prawdopodobne.

              Kpiną jest wysyłanie kart pod adres zameldowania, choć od dawna nie ma obowiązku meldunkowego.

              Kpina to kwitowanie odbioru kart osobiście, oznaczające konieczność czatowania na listonosza w miejscu zameldowania, mimo, że od lat tam nie mieszkamy.

              Wreszcie nieznany los naszej karty, jeśli jej nie odbierzemy osobiście, to kpina z nas wszystkich. To otwarcie drzwi do niezliczonych możliwości fałszowania i manipulacji.

              Ale szczegóły tych jasełek wyborczych schodzą na drugi plan wobec faktu, że cały ten cyrk oznacza wprowadzenie dyktatury. Tak, dyktatury. Jazgot i jęk oburzenia, jaki podnosi się po tym słowie w sekcie Wodza tylko potwierdza skryte marzenia o pełni władzy.

              Dyktatura. Wzięli Trybunał, prokuraturę, biorą Sąd Najwyższy a teraz jeszcze urząd prezydenta, sadzając tam Wielkiego Notariusza.

              Notariusza wzbudzającego gorzki śmiech, ilekroć rozpoczyna zdanie od słów „ja nie pozwolę, ja biorę odpowiedzialność, ja zrobię…”.

              Takiej deprecjacji urzędu nie było w wolnej Polsce nigdy. A teraz wisi nad nami groźba przedłużenia na kolejne lata tego stanu wyjątkowej paranoi.

              To już jest dyktatura. Tylko w wersji mini. Wersja maxi przyjdzie, kiedy zgwałcony Sąd Najwyższy potwierdzi legalność tych wyborów. Bo to będzie oznaczać, że zostali nam już tylko odważni sędziowie, którzy i tak za chwilę będą masowo karani za wyroki nie po myśli Szeryfa. Ponuro, prawda?

              Tak sobie czasem myślę, że my jesteśmy głupi. Głupi i ogłupieni. Patrzymy na to wszystko albo ze ślepą wiarą w Wodza albo z bierną apatią, z rzadka przerywaną atakami wściekłości.

              W magazynie Wyborczej doskonała rozmowa z Władysławem Frasyniukiem. Mówi, że potrzebny jest wkurw. Że bez niego nic się nie zmieni. Ten wkurw, ta wściekłość, może być dramatyczna, kiedy wyprowadzi ludzi na ulice. Wielu byłoby na to gotowych, tylko jak, skoro zakaz zgromadzeń… A jednak protesty w miastach granicznych skończyły się ustępstwami rządu.

              Nie wzywam do łamania prawa. Sugeruję tylko myślenie. Samodzielne. Krytyczne. Odpowiedzenia sobie we własnym sumieniu, czy - jakie „czy”, raczej „jak daleko” - posuwa się władza w ograniczaniu naszych praw.

              Pandemia? Ok. Tylko dlaczego jeden minister prowadzi konferencję w maseczce a inny bez. Dlaczego zakłady fryzjerskie są zamknięte a ministrowie, z szefem na czele, mają wymuskane i przycięte elegancko fryzurki? Podziemie fryzjerskie działa w kancelarii premiera czy włosy im przestały rosnąć? Że to drobiazgi? Jasne, ale od nich się wszystko zaczyna.

              Nie pytajcie czy brać udział w tej komedii pocztowej zwanej przez sektę wyborami. Sam nie wiem.

              Jestem rozdarty, bo z jednej strony nie oddam walkowerem starcia o mój kraj, chwilowo rządzony przez dyktatora.

              Z drugiej, jak mam wspierać tę farsę, skoro mój sąsiad, zameldowany na wybrzeżu a mieszkający na Śląsku, nie ma żadnych szans na wzięcie udziału w tym cyrku.

              Rozstrzygnijcie sami. We własnym sumieniu.

              PS. Tekst pisałem w sobotni wieczór. Dziś przeczytałem raz jeszcze i już wiem. Mowy nie ma, żeby własnym głosem wspierał reżim. Nie zagłosuję. Bo nie tylko ten tekst jest na „nie”.

              Kamil Durczok
    • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 17:03
      Wraz z poseł Krzysztof Śmiszek przyjechaliśmy dziś do Brodnicy, a konkretnie do siedziby komercyjnej firmy Samindruk, której minister Sasin zlecił drukowanie pakietów wyborczych.
      Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, każdy parlamentarzysta ma prawo udać się do urzędu czy przedsiębiorstwa i poprosić o wyjaśnienia nurtujących go kwestii. Dotyczy to także firm prywatnych, które otrzymują zamówienia od państwowych podmiotów. Tak jest w tym przypadku. W imieniu Polek i Polaków chcieliśmy zapytać o:
      - dane zleceniodawcy
      - datę złożenia zlecenia
      - przedmiot zlecenia
      - koszt brutto
      - termin wykonania zlecenia
      - specyfikację produktu
      - liczbę zamówionych sztuk wydruku
      - wymiary i gramaturę produktu
      - technikę druku
      - charakterystykę wzoru graficznego
      - termin płatności i jego formę
      - sposób pakowania produktu
      - miejsce odbioru
      - kto miał dostęp do dokumentów
      - jaką drogą dotarł plik do wydruku
      - jak wyglądała kontrola drukowanych kart
      NIE ZOSTALIŚMY WPUSZCZENI DO ŚRODKA. NIKT DO NAS NIE WYSZEDŁ. WŁADZE FIRMY NIE ULEGŁY TAKŻE PO TYM, GDY NA MIEJSCE PRZYJECHAŁA POLICJA I POUCZYŁA ICH, ŻE – JAKO POSŁOWIE NA SEJM RP - DZIAŁAMY ZGODNIE Z PRAWEM.

      Siedziba brodnickiej firmy jest niczym twierdza. Drukuje karty wyborcze, ale nie chce powiedzieć jak, za ile i na czyje zlecenie to robi. Zamiast odpowiedzi na kilka prostych pytań dostaliśmy tajemnice i sekrety, a także jawne łamanie prawa, panikę i strach, że coś się wyda. A boi się tylko ten, kto ma coś do ukrycia. Dowiemy się co ukrywa firma Samindruk i minister Jacek Sasin. Dowiemy się i wszyscy winni poniosą konsekwencje.

      Obowiązkiem posła opozycji jest pytać. Próbowaliśmy to dziś zrobić i będziemy próbować dalej.

      Joanna scheuring- wielgus.Wraz z poseł Krzysztof Śmiszek przyjechaliśmy dziś do Brodnicy, a konkretnie do siedziby komercyjnej firmy Samindruk, której minister Sasin zlecił drukowanie pakietów wyborczych.
      Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, każdy parlamentarzysta ma prawo udać się do urzędu czy przedsiębiorstwa i poprosić o wyjaśnienia nurtujących go kwestii. Dotyczy to także firm prywatnych, które otrzymują zamówienia od państwowych podmiotów. Tak jest w tym przypadku. W imieniu Polek i Polaków chcieliśmy zapytać o:
      - dane zleceniodawcy
      - datę złożenia zlecenia
      - przedmiot zlecenia
      - koszt brutto
      - termin wykonania zlecenia
      - specyfikację produktu
      - liczbę zamówionych sztuk wydruku
      - wymiary i gramaturę produktu
      - technikę druku
      - charakterystykę wzoru graficznego
      - termin płatności i jego formę
      - sposób pakowania produktu
      - miejsce odbioru
      - kto miał dostęp do dokumentów
      - jaką drogą dotarł plik do wydruku
      - jak wyglądała kontrola drukowanych kart
      NIE ZOSTALIŚMY WPUSZCZENI DO ŚRODKA. NIKT DO NAS NIE WYSZEDŁ. WŁADZE FIRMY NIE ULEGŁY TAKŻE PO TYM, GDY NA MIEJSCE PRZYJECHAŁA POLICJA I POUCZYŁA ICH, ŻE – JAKO POSŁOWIE NA SEJM RP - DZIAŁAMY ZGODNIE Z PRAWEM.

      Siedziba brodnickiej firmy jest niczym twierdza. Drukuje karty wyborcze, ale nie chce powiedzieć jak, za ile i na czyje zlecenie to robi. Zamiast odpowiedzi na kilka prostych pytań dostaliśmy tajemnice i sekrety, a także jawne łamanie prawa, panikę i strach, że coś się wyda. A boi się tylko ten, kto ma coś do ukrycia. Dowiemy się co ukrywa firma Samindruk i minister Jacek Sasin. Dowiemy się i wszyscy winni poniosą konsekwencje.

      Obowiązkiem posła opozycji jest pytać. Próbowaliśmy to dziś zrobić i będziemy próbować dalej.
      • wscieklyuklad Re: Wybory-2 04.05.20, 17:45
        Widać, że PiS boi się kompromitacji wyborczej 10 maja. Niemal od dwóch tygodni rząd drukuje karty. I nagle wiceminister PiS próbuje zrzucić odpowiedzialność na PKW, której PiS wcześniej odebrało wszystkie kompetencje.
        Wiceminister PiS Waldemar Buda przyznał w rozmowie z nami, że wybory 10 maja są zagrożone. Ale dodał, że "rząd ma plan B, C i D". Czy jednym z tych planów jest dymisja Andrzeja Dudy? Zobacz wideo Justyny Dobrosz-Oracz.

        Rząd w "tarczy antykryzysowej 2.0" odebrał uprawnienia PKW do organizacji wyborów. Odpowiedzialny za organizację głosowania pocztowego jest Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych. Jeszcze na początku kwietnia Sasin zapewniał, że zarówno Ministerstwo Aktywów Państwowych, jak i Poczta Polska są gotowe na przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego 10 maja. Sasin oznajmił także, że PWPW już drukuje karty wyborcze - bez ustawy, ale na mocy rozporządzenia premiera Mateusza Morawieckiego.

        Wyborcza,

        Najwidoczniej bydło boi się wieloletniej odsiadki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka