wscieklyuklad
20.07.20, 20:29
z netu
Drogi Wyborco Trzaskowskiego,
w ostatnich dniach wysyp artykułów traktujących o tym, że Polska jest podzielona i musimy w związku z tym szukać porozumienia pomiędzy „zwaśnionymi stronami”. Niektórzy dziennikarze gorszego sortu wręcz nawołują, iż wyborcy Trzaskowskiego powinni, wzorem polskich biskupów sprzed 55 lat, wystosować list do wyborców Dudy z przesłaniem – przebaczamy i prosimy o wybaczenie.
Moim zdaniem nic głupszego po tej stronie barykady nie można już chyba było wymyślić.
Abstrahuję już od faktu, że wyborca Kaczyńskiego to człowiek w zaawansowanym już wieku i o mniej zaawansowanym wykształceniu. Wyborca Kaczyńskiego to przede wszystkim człowiek nakarmiony niesamowitą propagandą. Propagandą kupowaną przez niego nawet wbrew elementarnej logice.
Wyobraźmy sobie na przykład, że wg. ostatnich danych około 800 tysięcy kobiet w Polsce doświadcza regularnie przemocy domowej. Śmiało można założyć, iż mniej więcej 500 tysięcy z nich oddało swój głos w ostatnich wyborach na przybocznego Kaczyńskiego – przedstawiciela partii, która ostatnio ogłosiła, że wypowiada tzw. konwencję o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Jak wiadomo konwencja ta zakłada, że każdy, kto pobije swoją żonę musi być bezwarunkowo ukarany. A w Polsce pół miliona kobiet z własnej woli idzie do urn i oddaje swój głos za tym, że ich facet może je lać bezkarnie.
No i jak z tego konkluzja? Ano taka, że wyborcy Trzaskowskiego najpierw głosowali m.in. w obronie tych kobiet – a teraz mieliby je przepraszać za to, że w walce wyborczej używali argumentów za ich obroną.
Inny przykład – każde 500+ otrzymywane na dziecko składa się 350 zł z podatków wyborcy Trzaskowskiego i 150 zł z podatków wyborcy Dudy. Abstrahując już od faktu, iż wyborca PiS-u jest święcie przekonany, że pieniądze te dał sam pan Duda (gromkie „dziękujemy” w czasie wieców wyborczych) – jak szukać porozumienia z osobą, która jest przekonana, że wyborca Trzaskowskiego to złodziejska i komunistyczna elita a 500+ spadło z nieba.
Jakiekolwiek próby porozumienia się nie mają przede wszystkim żadnego sensu dopóki telewizja zwana publiczną rozsiewać będzie pogardę i nienawiść do każdego, kto nie myśli, jak Kaczyński i jego wyborcy.
Jaki jest więc sens szukania porozumienia z osobą, która co rusz słyszy w telewizji, że powinna nami pogardzać. A „telewizja publiczna” to dla niej przecież niezaprzeczalna krynica wiedzy o świecie…
Dziennikarze nawołujący do szukania zgody straszą, iż w przypadku braku takiego porozumienia za 3 lata grozi nam dokładnie taki sam wynik wyborów, jak ten z ostatniego roku.
Moim zdaniem – mylą się. Mylą się z dwóch zasadniczych powodów.
Po pierwsze – w ciągu najbliższych 3 lat odejdzie z tego świata ok. 1,2 mln Polaków. Większość z powodu chorób wieku podeszłego. Biorąc pod uwagę, iż stosunek głosów za Dudą w ostatnich wyborach wśród ludzi starszych wynosił 70-30 można założyć, iż do kolejnych wyborów stanie około 300, może 400 tysięcy wyborców PiS mniej niż wyborców anty-pis. A na to miejsce przyjdzie około jednego miliona osób, które w międzyczasie skończą 18 lat. Trudno mi jakoś założyć, że większość z tych młodych ludzi pójdzie za partią głoszącą w wielu miejscach poglądy z XIX wieku.
No i po drugie – przeciętny wyborca głosuje żołądkiem. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że okres boomu światowego właśnie się kończy i czeka nas mizeria gospodarcza po pandemii to i bez naszych prób porozumienia miłość i wdzięczność obecnych wyborców Kaczyńskiego do swojego umiłowanego przywódcy rozwieje się, jak mgła i jej ostry cień.
A tak w ogóle to cała ta sytuacja przypomina mi trochę Konopielkę i niezapomniane Taplary. Do wsi na końcu świata przyjeżdżają „miastowe”. Opowiadają o tym, że chcą osuszyć bagna, wybudować drogę, założyć prąd we wsi, uruchomić szkołę… W odpowiedzi od miejscowych słyszą, że oni nie potrzebują tych wszystkich wynalazków. Że wolą żyć tak, jak ich ojce żyli. Lać swoje baby tak, jak ich ojce lali. Taplać się w bagnie tak, jak ich ojce się taplali.
Mam tylko nadzieję, że dzięki naszemu umiłowanemu przywódcy nie skończy się u nas tak, jak kończy się Konopielka, kiedy to brat podnosi rękę na brata - tylko dlatego, że ten drugi odważył się wystąpić przeciw tradycji ojców.
*
No nie było tak źle! Kaziuk opanował nowe seksualne pozycje! Miastowa sprowadziła go na drogę nowoczesnego zwyrodnialstwa. Jak w słynnej scenie "Walka o ogień"!.