08.11.20, 14:15
Szaman- zaklinacz idzie w zaparte! big_grin

Donald Trump wciąż udaje, że nie przegrał. Nawet jego zięć prosi go o uznanie wyniku wyborów

Zgodnie z amerykańską tradycją przegrany w wyborach prezydenckich uznaje swoją porażkę i gratuluje przyszłemu prezydentowi USA. Z tego zwyczaju wyłamał się Donald Trump, który nie może pogodzić się ze zwycięstwem Joe Bidena. Interweniować musiał nawet jego zięć Jared Kushner. Bezskutecznie.

W sobotę rano amerykańskie media ogłosiły, że Joe Biden zdobył ponad 270 wymaganych głosów elektorskich i będzie nowym prezydentem USA. Jednak Donald Trump twierdzi, że to on wygrał wybory prezydenckie w Ameryce, a głosowanie zostało sfałszowane (choć nie przedstawił na to żadnych dowodów). Zapowiedział już walkę w sądzie.
Polityczna tradycja w USA wymaga, że przegrywający kandydat uznaje swoją porażkę i gratuluje zwycięzcy. Jednak Trump wciąż tego nie zrobił. Jak podaje CNN, powołując się na swoje źródła, interweniować postanowił nawet doradca Donalda Trumpa Jared Kushner, prywatnie jego zięć, mąż Ivanki Trump.

https://pbs.twimg.com/media/EmSGQawXEAAmzNQ?format=jpg&name=small

Kushner miał zwrócić się do Trumpa, aby publicznie uznał wyniki wyborów, tuż po sobotnim oświadczeniu prezydenta. "Wszyscy wiemy, dlaczego Joe Biden spieszy się z tym, by fałszywie uznać się za zwycięzcę i dlaczego zaprzyjaźnione z nim media tak bardzo mu w tym pomagają: oni nie chcą, by prawda została ujawniona" – napisał w nim Donald Trump, który tego samego dnia ogłosił się na Twitterze... zwycięzcą wyborów.

Co się stanie, jeśli Trump nie przyjmie do wiadomości decyzji Amerykanów?

Gdyby Donald Trump dłużej niż przez tydzień nie chciał uznać swojej porażki i zwycięstwa Joe Bidena, to prawdopodobnie za tydzień do Białego Domu uda się delegacja amerykańskiego Senatu, która powie: "panie prezydencie, naprawdę to jest moment, żeby pan to zrobił" – powiedział na antenie TVN24 Piotr Kraśko.

Tak stało się już w 1974 roku, kiedy prezydent Richard Nixon podał się do dymisji – jako jedyny przywódca USA w historii. – Przyszło do niego dwóch senatorów i powiedziało: "panie prezydencie, to jest czas, żeby odejść" – mówił Kraśko.

Według "Vanity Fair" Trump – jeszcze przed ogłoszeniem zwycięstwa Bidena – miał wielokrotnie powtarzać swojemu sztabowi, że nie opuści Białego Domu po dobroci. "Trump dał do zrozumienia swoim sztabowcom, że z Białego Domu będą go musieli wyciągnąć agenci Secret Service" – pisał magazyn.

Te doniesienia skomentował rzecznik kampanii Joe Bidena.
– Administracja USA doskonale poradziłaby sobie z usunięciem nieuprawnionych osób z Białego Domu – powiedział Andrew Bates.

/na:temat/
Obserwuj wątek
              • sorel.lina Re: Zaklinacz 08.11.20, 20:25
                https://i.iplsc.com/pierwsza-dama-melania-trump-i-prezydent-donald-trump/000AOM25WR5EKOPL-C123-F4.jpg

                Rozrasta się krąg najbliższych doradców, którzy przekonują Trumpa, by uznał wyborczą porażkę. Dołączyła do niego żona prezydenta Melania Trump.

                Donald Trump nie zamierza jednak składać broni. Jak podały - powołując się na źródła w Białym Domu - amerykańskie media, Trump twierdzi, że dysponuje dowodami na oszustwa wyborcze, i zamierza przedstawić je w sądzie.
                Równocześnie jednak dziennikarze podkreślają, opierając się na informacjach od rozmówców z otoczenia prezydenta USA, że nie są to dowody na tyle silne, by pozbawić Joe Bidena szans na prezydenturę, a działania Donalda Trumpa to raczej wyłącznie kwestia opóźniania ostatecznych rozstrzygnięć.

                Wielu republikanów nie pochwala postawy Trumpa. "Destrukcyjne dla demokracji"

                Postawa prezydenta, który uparcie nie chce uznać porażki, spotyka się jednak z krytyką również wśród republikanów.
                Znany republikański polityk, senator Mitt Romney zaznaczył w rozmowie z CNN, że nie widział żadnych dowodów na masowe oszustwa wyborcze. Podkreślił, że sugerowanie takich oszustw czy wyborczej korupcji uważa za "destrukcyjne dla demokracji".
                "Uważam, że jest ważne, byśmy zdali sobie sprawę z tego, że świat nas obserwuje. (...) Jest ważne, byśmy bronili instytucji demokracji" - stwierdził również Romney.

                Do rosnącej grupy ludzi z najbliższego kręgu, którzy przekonują Donalda Trumpa, że nadszedł czas, by uznać wyborczą porażkę, dołączyła... Melania Trump.
                Pierwsza Dama nie odniosła się dotąd do nieoficjalnych wyników wyborów publicznie, ale - jak twierdzi informator CNN - prywatnie wyraziła swą opinię.

                Już wcześniej stacja donosiła również, opierając się na informacjach z dwóch źródeł, że do ustąpienia i uznania przegranej zachęcał Trumpa jego zięć i doradca Jared Kushner.

                Źródła w otoczeniu Donalda Trumpa: "Nie spodziewajcie się, że w najbliższym czasie zaakceptuje rzeczywistość"

                O tym, że prezydentowi USA trudno jest pogodzić się ze wciąż nieoficjalną przegraną, świadczyły już sobotnie zakulisowe doniesienia.
                "Nie spodziewajcie się, że Donald Trump w najbliższym czasie zaakceptuje rzeczywistość i uzna swoją porażkę w wyborach" - takie stwierdzenie ze źródeł wewnątrz prezydenckiego sztabu cytowała krótko po ogłoszeniu nieoficjalnych wyników CNN.
                Rozmówcy stacji twierdzili, że Trump jest rozgoryczony i się "okopał".
                "Może nigdy nie zaakceptować rzeczywistości" - stwierdził nawet w rozmowie z CNN niewskazany z nazwiska doradca prezydenta USA.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka