Dodaj do ulubionych

delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell)

22.10.06, 18:27
Witam

Być może pomyliłem delikatnie nazwe, ale chodzi mi o nowe delikatesy otworzone
jakiś czas temu na przeciwko stacji benzynowej Shell.
Czy ktoś robił zakupy w tym sklepie? jakieś uwagi i wrażenia? Bo ja miałbym
kilka, ale zanim napisze to ciekaw jestem czy ktoś też ma jakieś uwagi na ten
temat?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • magda_kielczyk Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 23.10.06, 00:43
      Czasem tam zaglądam głównie po procenty i tu muszę pochwalić, bo wybór
      imponujący a ceny nie kosmiczne. Reszta asortymentu trochę skromna, ale przecież
      nie ma ideałów.
      Pozdrawiam
      MagdaK
    • foamclene Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 05.11.06, 19:28
      to co mnie interesuje to "dzial slodyczy" - niestety jest marnie
      • polokokt Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 05.11.06, 21:06
        zadałem pytanie, minęło troszkę czasu, więc może napiszę swoje wrażenia.
        Na początku mi się podobało. ale... z czasem co tam zaglądałem to co raz więcej
        wpadek. Notorycznie brałem coś z półki, podchodziłem do kasy gdzie okazywało się
        że wystawili towar na półkę i zapomnieli go dodać do systemu :/ i zaczynało się
        czekanie, bo Oni mnie trzymali że zaraz wprowadzą albo ustalą co dalej.
        Zazwyczaj po kilku minutach i obsłużeniu jednego czy dwóch następnych klientów
        rezygnowałem z zakupu tego towaru. A największym minusem było to , że jak
        chciałem kupić kilka plasterków salami Pani nie obrała go ze skórki i pokroiła
        mi ze wszystkim w co to salami było zapakowane a dwa, że to salami leżało tam
        chyba od tygodnia tak było obeschnięte i ten suchy, pierwszy plasterek też
        dostałem... Od tamtej pory już tam nie byłem. Jednak lubię jak Pani mi wędlinę
        obierze w sklepie i dwa, że starych wędlin mi nie wciskają, a przynajmniej nie
        takie co wyglądają jakby leżały już tam z tydzień albo dłużej (bo nie wiem ile
        taka kiełbasa musi leżeć, żeby tak wyglądać).
        I tyle moich wrażeń, początkowo pozytywnych a w końcu niestety negatywnych
        (niestety, bo organizacja tego sklepu nawet mi odpowiadała, takie małe delikateski)
        Pozdrawiam
        • zakkahletz Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 05.11.06, 21:14
          Niesamowita historia z tym salami, polokokt, zaryzykuję nawet określenie
          "wciągająca gawęda" lub "porywająca opowieść". :)
          • polokokt Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 05.11.06, 21:29
            pasjonująca niepasjonująca :) Powiem szczerze, że taka kiełbaska co ją jem na
            kolacje jest dla mnie ważniejsza niż np obecna "kiełbasa wyborcza" :) Ja tam
            wolę jeść świeżą wędlinę. A jeśli nowy sklep, który na ciężkim, legionowskim
            rynku, wciska mi coś starego to przepraszam, jeść nie muszę a i ostrzegę innych,
            żeby zwracali co tam kupują (bo do nierobienia tam zakupów nie namawiam, ale
            zwrócić uwagę warto).
            Pozdrawiam
          • aganiok32 "Salami Story" :-) 06.11.06, 10:27

        • foamclene Re: delikatesy Johny (na przeciwko stacji Shell) 07.11.06, 20:24
          uff...
          myslalam, ze tylko mnie to w... ,
          kloce sie wszedzie gdzie spotykaja mnie podobne rzeczy.. niestety nie moge juz
          chodzic na poczte, do banku slaskiego ;), na hustarskiej w pko tez jestem
          spalona
          alberta, globi, kauflandu... ratuje mnie bomi ;)

          zbyt wiele tolerujemy i "dziady" wchodza nam na glowe (dziadyga na targowisku
          miejskim rzucil we mnie czeresniami, bo nie dalam sobie wcisna zgnilcow -
          najgorsze, ze choduje juz pod bokiem wnusia handlarza wyzyskiwacza
          nieasertywnych... )...


          proponuje czarna liste sklepow i uslugodawcow...
          • lida27 kiełbasa story 08.11.06, 00:43
            Coprawda temat dotyczy delikatesów Johny, ale ja też o kiełbasie chciałam
            dodać. Robiłam dziś zakupy w Getmorze na Jagiellońskiej. Osługiwały mnie dwie
            Panie, co mnie bardzo zdziwiło, bo nie było kolejki i nie musiały się spieszyć.
            Jedna Pani kroiła wędlinę, a druga zapytała czy coś jeszcze - chciałam
            kiełbasę "polską pieczoną", więc mi nakłada, a tamta od wędliny dopytuje się
            poraz kolejny "ile ma być"- po co?, żeby odwrócić moją uwagę od kiełbasy.
            Wracam do domu, rozpakowuję zakupy, a dwa kawałki kiełbasy są spleśniałe, ale
            tak konkretnie. Nie jestek kłócibabą, więc z awanturą nie pójdę, ale za
            frajerkę też robić nie mam zamiaru i dlatego moja noga tam więcj nie postanie.
            Przestrzegam też innych przed tym sklepem.
            • teba18 Re: kiełbasa story 11.11.06, 21:21
              A może wizyta sanepidu by im się przydała :)

              Oj ja to lubie takie sytuacje- tzn. tam gdzie już naprawdę przesadzają... chyba
              powinnam zmienić kierunek studiów :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka