Dodaj do ulubionych

lekarstwo na... babę...

03.04.07, 22:14
właściwie nic... ale może jednak... pewne rozdrażnienie, które nie daje
spokojnie poukładać myśli... i wszystko idzie pod górę... sprawy piętrzą się i
wciąż narastają, a ból głowy nie daje wyprostować czoła... i co...
ani to czas na babskie przypadłości, ani szczególne sprawy... ale ból głowy
całe czas narasta i rozdrażnienie każe mi w myślach mordować bliźnich...
dzwoniła kobitka, też rozdrażniona, jej chłop prosi, zrób coś, coś po niej
chodzi i nie mogę z nią wytrzymać... a ona chodzi na spacery do lodówki, a jak
zje to ma doła większego niż przed tym spacerkiem... ogólnie wszystko wydaje
się być złe i chaotyczne... całkiem tak jak u mnie...
jakby mnie mrówki oblazły...

czy to pełnia ? czy inne diabelstwo...
pytanie jedno: jak uspokoić babę ?
zna ktoś sposoby na takową... ???? niech się podzieli dobrodziejstwem... :o)
Obserwuj wątek
    • pole.makowe Re: lekarstwo na... babę... 03.04.07, 23:08
      Migrena? Czy coś innego?
      • w.iwo Re: lekarstwo na... babę... 04.04.07, 09:11
        pewnie Alutka miałaby twórczą migrenę... ;o)))
        ale mnie coś bierze znacznie bardziej prymitywnego... może to nadchodzące
        święta, kolejka rzeczy do zrobienia...
        w każdym bądź razie jak coś po babie chodzi to lepiej jej z drogi zchodzić...

        przedwczoraj na ten przykład, słuchając grupki młodzieży gimnazjalnej... wyszłam
        z siebie i zapytałam ich czy mają tak mały zasób słów z języka polskiego, iż co
        trzecie słowo pochodzi z rodziny "kurwe... znaczy krzywe"... określiłabym to
        jako soczyste przekleństwa, których nie powstydziłby się rodowity ślązak czy
        góral... trudno, wyszłam na nieużytek wapienny...
        i co usłyszałam ? że syn sąsiada z kolegą mówią o "podpaleniu i wybombieniu
        gazu" jako dobry sposób na kłopot... mam jednak nadzieję, że ten kłopot to nie
        ja ;o)))
        nie wiem czy kiedykolwiek Ci młodzi ludzie widzieli palący się dom... ale słowa
        tak łatwo im przychodzą, są mocne, czarne i zupełnie nieodpowiedzialne... a może
        jednak wiedzieli co mówią ?...

        tak czy siak wapno ze mnie i zrzęda... i tyle...

        ps. a sposoby na baby i ich humory bardzo proszę przesyłać... to temat aktualny
        na okrągło :o)
    • narewa Re: lekarstwo na... babę... 04.04.07, 09:10
      witam w klubie...a już myslałam,że to ja taka jestem ostatnio 'rozdrzaźniona"..
      może to ta wiosna,co to przyjsć nie moze?,albo przedświąteczne obowiązki?..ja
      zajadam się ,niestety,słodkościami albo piekę ciasto.
      a zawsze myślałam,że chandra bywa tylko jesienią..
      • mike56 Re: lekarstwo na... babę... 04.04.07, 13:09
        nie chciałbym wyjść na czarnowidza, ale nie spotkałem żadnego skutecznego
        sposobu na tę kobiecą przypadłość; a z kolejnymi latkami zaskakuje coraz to
        nowymi objawami;
        • guayazyl1 Re: lekarstwo na... babę... 04.04.07, 18:03
          w.iwo glosem rozdygotanym zapytala:
          jak uspokoić babę ?
          -------------
          czy Kochana Redakcja pyta na powaznie czy na niby? nie chcialbym zbyc Redakcje
          byle czym, a cos mi to zartem zalatuje:)
          pytanie jest z cyklu: drodzy internauci...jak mam sie ubrac na wesele?..jak
          poderwac faceta?..jak sie zakochac?..jak sie odkochac?..jak zyc?..

          czy da sie w ogole odpowiedziec na takie pytania nie znając ani pytającego ani
          wielu okolicznosci towarzyszących pytaniu? zeby komus dobrze doradzic trzeba
          kogos znac bardzo dobrze, a nie z internetu. najlepiej znamy samego siebie. w
          Tobie jest odpowiedz.
          • w.iwo Re: lekarstwo na... babę... 04.04.07, 22:01
            pewnie tak....
            jak na profesjonalnego psychiatrę przystało (i siadło) masz oczywiście rację...
            ale... aaaale... zauważ że mówię w liczbie mnogiej i wymieniam również przypadki
            inne tejże przypadłości... czasem faktycznie spotykam kobitki, które jakoś są
            wyjątkowo złe i zgrzytające zębami... może to się ma tak jak porody i wpływ
            księżyca ? nie wiem... ale jakieś powtarzające się zachowania występują...
            pewnie nikt przy zdrowych zmysłach takimi badaniami się nie zajmuje... ale na
            tym ciepłym forum cafejkowym można mówić w zasadzie o wszystkim :o)
            no bo i po co wydawać kasę na porady psychoanalityka ?
            to jest to niemodne i w dodatku żenujące... lepiej pogaworzyć z sąsiadką,
            poszeptać coś do uszka pamiętnikowi grafomanki lub tez napisac kolejny post na
            forum...
            no więc właśnie dowiedziałeś się Syropku, że pełnisz funkcję psychiatry
            naczelnego Alutki i wraz z doskonałym personelem wspomagającym ustawiasz kozetki
            dla kolejnych przypadków ;o)
            dobra dość tego gadulstwa, idę po następną szklaneczkę wina dziadka Andrzejka, a
            okna niech dalej czekają na mycie...

            ps. wracając do tematu... (taki fenomen) zdrowy na umyśle facet zwykle unika
            kobiet w okresie tak zwanym drażliwym... schodzi jej z drogi, bo tak trzeba i
            nic na to się nie poradzi... a może jednak da się obłaskawić naturę kobiety ?
            tylko jak ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka