zuziknatropie
26.04.08, 22:32
Nocne małżeńskie rozmowy czyli historia do poduszki
Kurtyna!
Łoże małżeńskie, wieczór, On i Ona. Dyskretna lampka paląca się
przy łożu od strony kobiety.
Ona: Zenku, co robisz?
On (odwrócony do żony plecami, zakryty kołdrą, wciśnięty w poduszkę)
: Błagam Morfeusza by mi zesłał sen.
Ona: Zenuś, przecież dopiero 22:00 i już chcesz spać?
On: No wiesz, taki miałem zamiar kładąc się spać.
Ona (siada w łóżku, poprawia sobie poduszkę pod plecami i sięga po
czasopismo):
Wiesz, a ja myślałam, że może dzisiaj byśmy się troszkę pomiziali?
On: (mrucząc sennie): Że co?
Ona: No zrobili to, co robi w łóżku kobieta i mężczyzna gdy są sami.
On: O tej porze, to każdy śpi. A Ty gadać zaczynasz.
Ona: A wiesz, że w Cosmo napisali, że to pora na kochanie?
On: Czytaj dalej te pisemka to Ci się do końca we łbie poprzewraca.
Mnie uczono, że nocą się śpi.
Ona: A wiesz Zenku, że napisali też, że organ mało używany ulega
zanikowi?
On (pod kołdrą się szamoce, jednym szarpnięciem ciała kładzie się na
wznak i widać, jak ręką bada się w kroczu): Mnie nic nie zanika
Ona: I jeszcze napisali, że z braku seksu tępieją zmysły
On: Że co?
Ona: No widzisz? Już zaczynasz źle słyszeć.
On: Dobrze słyszę Zdzicha, tylko wiesz, o tej porze ja bym chciał
spać a nie słuchać kazań.
Ona: To nie kazanie, tylko wyraz niezadowolenia niespełnionej kobiety
On: Przecież to niedawno robiliśmy, mało Ci?
Ona: Niedawno? Miesiąc temu to dla Ciebie niedawno?
On: Miesiąc? Kurna...Jak ten czas szybko leci...
Ona: Widzisz? Nie tylko słabo słyszysz to już masz początki
sklerozy. Źle z Tobą.
On (milczy)
Ona: Znasz moją Ankę?
On: Z nią się nie miziałem
Ona: Nie pytam się czy się miziałeś, tylko czy znasz!
On: Znam przecież
Ona: Wolę się zapytać, bo masz sklerozę
On: Nie mam sklerozy!
Ona: Więc Anka ma teraz nowego faceta i mówiła mi, że z niego istny
szatan w łóżku
On: Rany...!
Ona: Nie rany, tylko normalnie może z nim to robić kiedy tylko zechce
On: A on pewnie żre viagrę torebkami
Ona: Zazdrościsz mu.
On: Nikomu nie zazdroszczę, bo czego. Oni chcą się bzykać to się
bzykają a jak ja chcę spać, to spać nie mogę i co ty na to?
Ona: Bzykanie to nie spanie!
On: Wiem to bardzo dobrze.
Ona: (milczy).... (milczy obrażona)
On: (przykrywa się kołdrą i odwraca do niej plecami - zamyka oczy i
stara się zasnąć)
Ona (milczy dłuższą chwilę i nagle ryknie): I Ty już chcesz kimać?
Rany - gdzie ja oczy miałam!
On (się podrywa przestraszony): Jezus Maria! Kobieto, ja tu zawału
dostanę!
Ona: A dostań. Należy Ci się.
On (się odwraca do niej): Zdzicha, co Cię dzisiaj napadło!?
Ona: Jak to co?! Mam chcicę! Mam chłopa w łóżku i nie mogę się nawet
pomiziać.
On: Możesz się pomiziać ale ja chcę spać!
Ona: Sama mam się miziać?
On: A czemu nie?
Ona: To ja sobie innego chłopa znajdę!
On: Ok. - ale jutro, dobra?
Ona: Ty mnie już nie kochasz!
On: Kocham Cię, ale chcę spać! Jutro ja pracuję od rana i chcę być
wyspany
Ona: Kiedyś to chodziłeś niewyspany do pracy, a teraz ja mam sobie
innego szukać (chlipa)
On: Ja Ci nie każę innego szukać, tylko grzecznie proponuję pójść
spać.
Ona: Ale ja chcę się miziać!
On: A ja też mam chcieć?
Ona: Tak jest! Też powinieneś chcieć się miziać!
On: No to ja nie chcę!
Ona: Czy Ty jesteś jeszcze mężczyzną?
On (siada w łóżku): A co, masz wątpliwości?
Ona: Tak, mam. Prawdziwy mężczyzna nie pozwoliłby żonie na to, by
cierpiała z powodu wyposzczenia!
On: Ok. - ale jak Cię wymiziam, to dasz mi spać?
Ona: Tak, dam, ale musisz mnie wymiziać jak nigdy!
On: To znaczy jak!?
Ona: Chcę mieć orgazm!
On: Że co?!
Ona: Orgazm Zenek - O-R-G-A-Z-M
On: No przecież masz zawsze!
Ona: Nie - ostatni raz miałam w noc poślubną!
On (patrzy zdziwiony i mówi niższym tonem): A przecież zawsze
mówiłaś, że było świetnie
Ona: Zenek! - jak kobieta mówi, że było jej świetnie, to wcale nie
znaczy, że miała orgazm!
On: Ja miałem!
Ona: Rany! Święto! Ty miałeś! A ja nie miałam.
On: Ciekawe...
Ona: Może dla Ciebie, dla mnie nie. Czy Ty w ogóle wiesz jak
kobiecie dać orgazm?
On: No wiem (niepewnie) - to ja Ci nie daję orgazmu?
Ona: Cóżeś taki zdziwiony Zenek? Mam dość trzymania tego w sobie.
On: Orgazmu?
Ona (krzyczy): Nie orgazmu idioto - trzymania w sobie tego, że mnie
nie zaspokajasz seksualnie.
On: To znaczy, że ja Ci się nie podobam?
Ona (czerwienieje): Czy Ty naprawdę durniejesz na starość? Masz 33
lata?
On: No mam
Ona: Ja Cię nie poznaję.
On: Ty mnie?
Ona: A kogo? Że ja z Tobą te 5 lat wytrzymałam, to cud
On: A to, że ja z Tobą wytrzymuję to nie cud?
Ona: Zenek, Ty wiesz jak zaspokoić kobietę?
On: Pewnie, że wiem! Jakbym mógł nie wiedzieć
Ona (sapie): Wiesz... a ja myślę, że nie wiesz.
On: No wiem (drapie się po głowie, patrzy pod kołdrę - najpierw
między swoje nogi, potem patrzy na jej nogi)
Ona: Co się tam gapisz? Okularów szukasz?
On: (Sięga po okulary na nocną szafkę, zakłada je): Nie
Ona: W tych okularach wydawałeś mi się taki inteligentny
On: No i jestem! (z dumą)Mam 3 fakultety!
Ona: Żeby na jakimś dawali ocenę za znajomość seksu, to bym
uwierzyła.
On: To znaczy, że masz wątpliwości, że ja Cię mogę zadowolić
seksualnie?
Ona: Ja już wątpliwości nie mam!
On: To ja Ci pokaże!
Ona: Daj spokój Zenek, ja Cię już znam
On: Masz wątpliwości?
Ona: Nie - mam pewność, że nie znasz. Cały Twój seks, to wsadzić mi
i się na łóżku potrząść. Na końcu się do mnie odwrócić. Ja bym Ci
musiała szkolenie zrobić wreszcie. Ja głupia byłam, bo myślałam, że
Ty wiesz jak się miziać, ale nie - Ty wszystko wiedziałeś - tak
mówiłeś, a ja głupia czekałam, czy kiedyś mi pokażesz co umiesz. A
tu? Bryndza Zenek.
On: Ja Ci pokażę!
Ona: Co Zenek mi pokażesz!
On: No jak się mizia!
Ona: No to powiedz jak.
On (siada wygodnie, obciska kołdrę wokół nóg, składa ręce): No
zaczyna się mizianie od gry wstępnej.
Ona: No dobrze zaczynasz, ale czy Ty wiesz, że ta Twoja gra wstępna
nie polega na grze w Chińczyka? Nawet rozbieranego?
On: Nie?
Ona (wznosi oczy do nieba): Boże!!!!!
On: To od modlitwy się zaczyna?
Ona: Nie Zenek, nie od modlitwy! Ale mizianie zaczyna się od
pieszczot!
ON: Znaczy się od całowania i seksu?
Ona: Zabrakło mi słów, muszę się napić.
Ona wstaje (ubrana w nocną koszulę), wychodzi, słychać nalewanie
wody do szklanki, głośne gulgotanie, potem wraca z pełną szklanką:
Oj dzisiaj sobie pogadamy!
On: Rozumiem, że mamy się miziać, ale gadać? To ja wolę spać!
Ona: Nie - jak zaśniesz, to jutro Twoje walizki zobaczysz na
schodach.
On: Czemu?
Ona: Zenek - jak masz mnie teraz głupio pytać, to lepiej milcz.
On: A ja głupio pytam?
Ona: Nie głupio - durnie! Co Ci się stało!?
On: Nic mi się nie stało, ale ja Ciebie nie poznaję.
Ona: To przywyknij. Bo ja mam dosyć!
On (na spokojnie, głos lekko poddańczo-spokojny): Zaczynam się o
Ciebie martwić!
Ona: O siebie się martw - ja sobie sama daję doskonale radę.
On: W czym?
Ona: W mizianiu Zenek, w mizianiu!
On: No to może ja już sobie pójdę spać?
Ona: A jutro Twoje walizki....
On: Dobra, dobra! to co mam robić?
Ona: Pieść mnie Zenek!
On: Milczy
Ona: Pieść mnie po całym ciele, znajdź mój guziczek i go też pieść!
On: Jaki znowu guziczek!?
Ona: W Cosmo napisali, że 75% facetów nie wie gdzie jest łechtaczka,
a Ty masz tyle fakultetów i nie wiesz o co chodzi!
On: Aaaaaaa guziczek! Już wiem.
Ona: Akurat! Zaraz sprawdzę
On: Tylko zgaś światło
Ona: Po ciemku znajdziesz?
On: No pewnie
Ona gasi światło...Słychać szum pościeli, skrzypienie łóżka
On: Uwaga! Zaczynam!
Ona: Zaczynaj Zenek, niech odpłynę!!!
Zapada cisza, słychać jak coś się w ciemnościach rusza
Po dłuższej chwili
Ona: Zenek, co Ty robisz
On: No