sibeliuss
13.11.09, 00:22
Nauczono mnie szacunku do drugiego człowieka i do siebie. Do wszystkiego co
mnie otacza, a co nie jest przeciwko mnie. Dziś mam 36 lat i stwierdzam, że
zrobiono mi krzywdę, bo szacunek czyni ze mnie kuriozum na miarę ożywionego
dinozaura. Po co mi to było? Z większością ludzi zwyczajnie nie umiem
rozmawiać, a chamstwo mnie poraża. Mimo to nie tracę nadziei, że kiedyś będzie
inaczej, a szacunek i wrażliwość staną się jak zaraza - ogarną co raz więcej
ludzi.