To, co mama ma

05.06.10, 19:04
Droga Redakcjo!

Ucieszył mnie ten artykulik. Sama mam dziecko - dwunastolatkę. Używa już wszystkich kosmetyków i świetnie robi sobie makijaż. Jestem z niej naprawdę dumna, bo ma swój styl i świetne umiejętności. Nieznajomi dają jej najmniej 17 lat.

Nurtuje mnie jednak problem zabiegu, o którym myślałyśmy już od dłuższego czasu. Czy można już skorygować jej nos (ma taki garb u nasady i nierówne dziurki) czy koniecznie należy poczekać do pełnoletności? Czy może jest nadzieja, że garb się wyrówna? Gdyby na przykład regularnie używać gruboziarnistego peelingu i poprawiać papierem ściernym?

Mała wpada w kompleksy z powodu tego nosa i niezgrabnych warg sromowych (pisaliście o tym niedawno) i wymiotuje przez to jeszcze częściej niż zwykle.

Droga Redakcjo, proszę o wskazówkę: czy mamy ścierać, czy zainwestować w operację? I w jakim wieku najwcześniej?

PS Wargi sromowe i biust poprawimy dopiero po 18 urodzinach. Mała już piszczy z zachwytu, gdy o tym wspominam.
    • marla.swinger Re: To, co mama ma 05.06.10, 19:06
      Jeśli ktokolwiek na forum może coś poradzić, także będę zobowiązana.
      • kaz-oo Re: To, co mama ma 06.06.10, 07:27
        Brawo Marla:) To chyba jedyna właściwa reakcja na ten "artykuł" . Zastanawia
        mnie, że że autorka nie wstydziła się pełnym imieniem i nazwiskiem podpisać tego
        kuriozum. WO sięgają dna.
        • zewszad_i_znikad Re: To, co mama ma 11.06.10, 16:28
          Artykuł robi zresztą wrażenie sponsorowanego - najwięcej miejsca
          zajmuje tu wyliczenie marek.
          Nie jestem zwolenniczką ZABRANIANIA nastolatkom makijażu, ale nie
          można podchodzić do tego zagadnienia tak bezrefleksyjnie. Makijaż w
          ogóle jest niezdrowy i jak najbardziej doradzałabym także dorosłym
          kobietom rezygnację z tego dziwnego pomysłu, jakoby kolor ust i
          powiek trzeba było zmieniać. A poza tym - może naiwnie - wierzę, że
          odtrutką na ten kosmetyczny owczy pęd może być feminizm. Oczywiście
          nie uważam, że każda feministka woła "Apage!" na widok szminki albo
          depilatora, ale jest dużo bardziej niż większość kobiet w stanie
          podważyć obowiązkowość takich zabiegów upiększających, jak właśnie
          depilacja czy malowanie się. I przede wszystkim - nastolatka
          wychowana w duchu feministycznym będzie bardziej skłonna być dumna z
          tego, że nie idzie za modą, tylko kieruje się własnym zdaniem.
          Uroda - PRAWEM, a nie obowiązkiem kobiety!
    • poznan_ianka Re: To, co mama ma 06.06.10, 11:54
      Genialny wpis!
      • elinkan Re: To, co mama ma 08.06.10, 13:07
        hehe ale się uśmiałam. świetny komentarz!!!
    • 0kruh Brawo! 08.06.10, 14:17
      Genialny wpis!!! :D
    • juliette1993 To, co mama ma 09.06.10, 16:15
      Racja, wpis jest świetny, ale mnie osobiście przeraża to, że zjawisko jest
      normalne. Większość dwunastolatek sprawnie się maluje, a trzynastolatki
      wstawiają swoje hot-zdjęcia na naszą-klasę z podpisem (cytat): ,,Charakterek
      wredotki, uśmiech słodkiej kotki", czy też ,,Śliczny mam brzuszek, prawda?"
      • lonely.stoner Re: To, co mama ma 11.06.10, 15:36
        no ba, niekotre to nawet umawiaja sie z chlopakami i farbuja wlosy,
        koniec swiata!!!

        co prawda skonczylam jzu dawno, 20 wiosen, ale mam nadzieje ze
        niggdy nie bede takim moherem brrr jak autorzy wpisow.
        • pennies Re: To, co mama ma 11.06.10, 20:05
          Nie chodzi o "moher", nie chodzi o "zasady moralne" i jakiś rygoryzm w kwestii wychowania dziewcząt, ale ich postępującą seksualizację i urabianie do konsystencji konsumentki idealnej. Małej kobietki skoncentrowanej na swoim ciele i wyglądzie. Lolitki, która przez bardzo długie lata nie będzie w stanie się otrząsnąć z treści takiego przekazu. Będzie hodować raka na solarium, wydawać absurdalne sumy na kosmetyki, usługi i stroje, które "musi mieć". Będzie przekonana, że te gadżety stanowią esencję kobiecości, a perspektywa wyjścia z domu bez makijażu wzbudzi w niej popłoch. Żałosny eunuch, karykatura kobiety. Marne stworzenie uzależnione od oczu innych ludzi i ich ocen. Mała, słaba. Święcie przekonana o racjonalności swojego postępowania. Jest wiele takich kobiet. Można przypuszczać, że będzie więcej.

          A heurystyka: "jeśli o jakimś zachowaniu mówi się, pisze - to znaczy, że jest ono normą" za zastosowanie, po prostu. Jeśli moje koleżanki tak postępują, gazety o tym piszą, wszędzie widzę model dziewczynki-lolitki, uznam ten model za normę. I dobrze, wszystko jedno. Każdy może być tak bezmyślny, jak tylko mu się podoba, może też z rozmysłem wybrać sobie taki model. Ale w przypadku tego żenującego artykuliku pojawia się kolejny problem: dojenie. Wyciąganie forsy, ssanie cycka mamusi (bo córcia za te kosmetyki sama nie zapłaci, a bez nich nie przeżyje), wmawianie dzieciom, że powinny walić ciężką kasę, żeby "wyglądać ładnie" i "dbać o siebie". Bo dziewczynki to olbrzymi rynek zbytu i przyszłe dorosłe z własnym portfelem.

          Nie o moher więc chodzi. Przynajmniej nie mnie.
          • miss.mirabelka Re: To, co mama ma 11.06.10, 21:37
            Masz dużo racji, ale nie demonizujmy. To, że nastolatka maluje się,
            marzy o szminkach, pudrach i perfumach nie ma wiele wspólnego z tym,
            jaka będzie jako dorosła kobieta. Dorastanie to czas poszukiwania
            własnej tożsamości i eksperymentowania - także ze swoim wizerunkiem.
            Nie ma w tym nic złego, a rodzice zamiast zakazywać wszystkiego
            powinni czuwać nad tym, żeby dziewczyna nie uzależniała swojego
            poczucia własnej wartości od wyglądu zewnętrznego. I nie ma co zwalać
            na reklamy, bo liczy się też przekaz z domu - jak matka nie wyjdzie z
            domu bez makijażu, to córce trudno będzie odrzucić taki wzorzec
            kobiecości. A jak ma normalną matkę to po okresie eksperymentów wiele
            rzeczy wypośrodkuje, wybierze.
            • pennies Re: To, co mama ma 11.06.10, 22:35
              Nie demonizujmy, zgoda. Należy jednak zdawać sobie sprawę z siły takich przekazów - a nie jest to jakiś odosobniony przypadek, a już trend.

              Nie przeceniałabym też wpływu rodziców. I to zarówno ich nauk (poleceń i zakazów, z uzasadnieniem, a często i bez) jak i tzw. własnego przykładu. Nie każda dziewczynka ma rozgarniętych rodziców. I nie każdy rozgarnięty nawet rodzic akurat się takimi problemami zajmuje. I nie należy też upraszczać - to nie jest tak, że jak matka jest mądra, to dziecko nagle rozbierze całą zmanipulowaną rzeczywistośc i pewnego dnia po prostu odkryje Prawdę. A efekt finalny - że się tak wyrażę - czyli dorosła juz dziewczynka to nie tylko produkt wychowania rodzicielskiego. Niestety i na szczęście zarazem. Zresztą, nie interesuje mnie specjalnie w kontekście tej sprawy wychowanie w domu. Myślałam raczej o roli prasy w przekonywaniu ludzi o tym, co jest normalne i pożądane, a co nie.

              Oczywiście przyuczanie kobiet i dziewczynek do nieustannego kontrolowania i modyfikowania własnego ciała, oceniania siebie, całej osoby, przez pryzmat jego atrakcyjności i zgodności z normą jest powszechne w kulturze, w której żyjemy. Taki artykuł to tylko jeden z przejawów i logiczna konsekwencja obowiązującego modelu kobiecości. Tym niemniej warto się nad tym głębiej zastanowić.

              I na koniec, jeszcze raz: Nie chodziło mi o wychowanie dzieci przez rodziców. Moją reakcję sprowokował tego typu artykuł w piśmie, w którym coś ktoś kiedyś smęcił o prawach kobiet, obiektach seksualnych, anoreksji, autoagresji i takich tam. Może im się linia zmieniła, nie wiem.
    • annataylor Re: To, co mama ma 11.06.10, 20:51
      wiecie co? jak byłam nastolatką to nie w głowie mi były kosmetyki i
      makijaż, lecz nauka...
      co się porobiło z dzisiejszą młodzieżą?
      • ewra77 Re: To, co mama ma 11.06.10, 21:16
        A mi oprócz nauki także kosmetyki i makijaż. Być może dziś dzięki temu, oprócz
        wyższego wykształcenia, mam także męża i dzieci :)
        • pochodnia_nerona Re: To, co mama ma 11.06.10, 21:22
          ewra77 napisała:

          > A mi oprócz nauki także kosmetyki i makijaż. Być może dziś dzięki temu, oprócz
          > wyższego wykształcenia, mam także męża i dzieci :)

          Żartujesz, czy trollujesz? ;-)
          Oczywiście, wszystkie te, które się nie malowały w wieku 12-13 lat, nie mają
          mężów, dzieci, czy choćby adoratorów, bo kto by tam takie zapóźnione kosmetyczne
          dziewice chciał :-D
        • miss.mirabelka Re: To, co mama ma 11.06.10, 21:23
          Od kiedy to dzieci się biorą z makijażu:)
      • miss.mirabelka Re: To, co mama ma 11.06.10, 21:27
        To raczej mało normalne, żeby nastolatka myślała tylko o nauce. Dla
        mnie to naturalne, że w tym wieku człowiekowi głupoty w głowie, a
        zakaz pomazania rzęs tuszem urasta do rangi życiowego dramatu. Dziwne
        to jest jak dorosłe kobiety debatują tylko o kolorze szminki a bez
        makijażu nie wyjdą z domu. Przy czym nie ma żadnego związku między
        myśleniem o makijażu, walce o dziwaczne stroje i fryzury i innymi
        takimi nastoletnimi sprawami a wynikami w nauce, inteligencją, wiedzą
        i wykształceniem.
        • ichi51e Re: To, co mama ma 12.06.10, 12:40
          Jakie to ma wszystko znaczenie w perspektywie wiecznosci?

          A dzis jak patrze na stare zdjecia - to mysle sobie: matko bosko, kim
          jest ta panda...?
Pełna wersja