Dodaj do ulubionych

Nigdy nie będę patriotką

05.07.11, 19:45
1. "profesor na historii godzinę później dodał że to świetnie, że polska polityka jest tak bardzo związana z kościołem, "idziemy swoją drogą, a nie przejmujemy mody jak na zachodzie"..."- a co ma do patriotyzmu lub jego braku wypowiedź JEDNEGO człowieka? Dodam jeszcze, że z perspektywy człowieka wierzącego (czyli nie mojej) ten Pan miał rację. Jeśli zabraniamy Kościołowi mieszać się do polityki, to zabrońmy mieszać się do niej również Pani Środzie i innym feministkom, GW i reprezentantom wszelkich innych światopoglądów. Kościół jest reprezentantem pewnego światopoglądu, na który składają się m. in. pewna etyka i pewna antropologia (płód jako człowiek itp.), który tym się różni od innych światopoglądów, że jest supranaturalistyczny, posiada rozbudowaną sferę rytualną i, co najważniejsze, jest najpopularniejszy w społeczeństwie. W demokracji nie można zakazywać wypowiadania się i wpływania na polityków reprezentantom najbardziej rozpowszechnionego światopoglądu. No chyba, że likwidujemy demokrację, zaprowadzamy dyktaturę ateistyczną a klechy nabijamy na pale... (ja tam bym nie protestował...)
2. "Także starca zabić można ale płodu już nie, bo przecież "takie maleństwo kochane"."- różnica między eutanazją i aborcją jest taka, że w przypadku eutanazji "ofiara" CHCE umrzeć, a że volenti non fit iniuria... A w przypadku aborcji nasciturus nie wyraża zgody.
3. "Po tym wszystkim, nie, nie jestem i nigdy nie będę patriotką. I tak, patriotyzm wiąże się dla mnie ściśle ze społeczeństwem a nie z walką o wolność, ponieważ wolność już mamy, to może byśmy powalczyli o coś dla społeczeństwa?"
Pytanie czy patriotyzm odnosi się do państwa (pewnej instytucji prawnej) czy do kraju- tu: pewnego obszaru kulturowego, etnicznego etc., czy może do narodu (i jak pojmowanego: etnicznie, kulturowo, politycznie, jeszcze inaczej?), czy do społeczeństwa?- to by należało najpierw ustalić.
Obserwuj wątek
    • ikcort Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 09:03
      > I jak mają na nie odpowiedzieć osiemnastoletnie dzieciaki?

      Za używanie rozplenionej formy "dzieciaki", szczególnie w języku oficjalnym, powinna być chyba przewidziana jakaś kara.

      > Także starca zabić można ale płodu już nie

      Natomiast za użycie formy "także" zamiast "tak że" kara powinna być na pewno. I jeszcze do tego błędy interpunkcyjne. Naprawdę nikt musi być "patriotą" (cokolwiek to słowo dzisiaj oznacza), ale podstawy języka ojczystego wypadałoby chyba znać.
      • chai22 Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 10:26
        Jedna i druga glupia jak but.
        Czego sie czepiasz wyimaginowanych bledow, skup sie na problemie, bo slowo "dzieciaki" nie jest niczym niewlasciwym, a literowki nie zasluguja na ukaranie. Widac, ze sie nudzisz kobieto.
        Autorka watku - staralas sie, ale nie wyszlo. Nie wiesz co mowisz tak naprawde. Jak nie ma w ludziach patriotyzmu, czyli milosci do swojej ojczyzny i narodu, to ten narod znika z mapy swiata. Masz zamiar dzialac na korzysc obcych, zamiast swoich, czy o co ci chodzi? Smieszne, ze u nas za wzor stawia sie inne narody, ktore w wiekszosci sa bardzo patriotyczne. Polska to ewenement, jedyny narod, ktory sam siebie naprawde nie szanuje i niszczy, a wlazi w tylek kazdemu obcemu. Zal doope sciska.
        • ikcort Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 10:48
          > Czego sie czepiasz wyimaginowanych bledow, skup sie na problemie, bo slowo
          > "dzieciaki" nie jest niczym niewlasciwym, a literowki nie zasluguja na ukaranie.
          > Widac, ze sie nudzisz kobieto.

          Jestem co prawda mężczyzną, w dodatku się nie nudzę, ale błędy, których się "czepiam" wyimaginowane nie są. Użycie słowa "dzieciaki" w liście, czyli sytuacji językowej wymagającej bądź co bądź pewnej staranności, jest błędem stylistycznym: słownik języka polskiego opatruje "dzieciaka" kwantyfikatorem potoczności, czyli na ulicy bądź przy piwie jest to dopuszczalne, w piśmie - nie. Co do "tak że" i "także": nie jest to bynajmniej ani moja imaginacja, ani żadna "literówka", tylko częsty i rażący błąd ortograficzny, który należy konsekwentnie piętnować.

          > Jak nie ma w ludziach patriotyzmu, czyli milosci do swojej ojczyzny i narodu,
          > to ten narod znika z mapy swiata.

          Narodów tak czy inaczej nie nanosi się na mapy świata, natomiast nie bardzo wiadomo, co znaczy w praktyce ta "miłość do ojczyzny i narodu". Możesz łaskawie opierać swoje wywody na jasno zdefiniowanych pojęciach, dla wszystkich zrozumiałych? Dlaczego kraj bez "miłości" mieszkańców miałby - jak rozumiem - obumrzeć, zaniknąć?
          • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 12:23
            Ty to sie musisz skręcac z fizycznego bolu, jak czytasz Witkowskiego albo Masłowską. O ile w ogole czytasz cos po romantykach, he he he.
            • ikcort Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 12:55
              > Ty to sie musisz skręcac z fizycznego bolu, jak czytasz Witkowskiego albo Masłowską.
              > O ile w ogole czytasz cos po romantykach, he he he.

              No ale oni chyba w celach stylizacyjnych.... zresztą w ogóle nie czytuję nowych książek, ponieważ nie bardzo je rozumiem. :( Masłowskiej, wstyd się przyznać, nie czytałem w ogóle, Witkowskiego też nie... Romantyzm natomiast uważam wręcz za literaturę szkodliwą, szczególnie jego credo "nie ufam szkiełku i oku, wierzę dziewczęcym omamom", no i ta wiara w przegraną sprawę, ten mesjanizm, ta martyrologia – efekty tej filozofii widoczne są "w narodzie" do dzisiaj. Czy mam rację?

              Cenię z to literaturę XX-wieczną: Orwell, Bułhakow, Sołżenicyn itp. Bardzo świetni to literaci, w dodatku większość z tego, co napisali, rozumiem. :)
        • hugu Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 12:43
          No właśnie: miłość!
          Miłość do Polski jest dziś dla kobiety jak miłość do rodzica, który ma nas za nic, ciągle kłamie, zaniedbuje, bije i zamyka w ciasnej komórce. To raczej "syndrom sztokholmski". Być dziś w Polsce patriotką to cierpieć na "syndrom sztokholmski".
          A emigrantki z Polski to dziś nie tylko emigrantki, lecz, w znacznej mierze, uchodźczynie, które uciekły od pogardy i prześladowań. Najinteligentniejsze, najodważniejsze, najbardziej pełne godności i najzdrowsze umysłowo dziewczyny urodzone między Bugiem a Odrą.
          Człowiek zdrowy emocjonalnie nie kocha opresyjnego reżimu, który utrudnia mu życie codzienne i gdzie nie może czuć się bezpiecznie, gdyż reżim ten grozi mu odebraniem życia.
          Przykład: Dziewczyna będąca w ciąży, której odmówiono leczenia ze względu na płód, skutkiem czego zmarła. Oto, jak zabija ludzi reżim wyznaniowy w tym kraju.
          Miła niepatriotko, nie załapałaś, że "obłuda" to drugie imię lwiej części naszych rodaków. Bo ten naród wyuczył się zachowań ułatwiających funkcjonowanie w reżimie. Tutaj, jak za komuny, myśli się swoje, a publicznie deklaruje się (z ogniem w oczach!) coś zupełnie innego. Twoje koleżanki-antyaborcjonistki, gdyby same zostały zgwałcone i zaszły w ciążę, pierwsze wsiadałyby w samolot do Anglii, żeby pozbyć się traumy. Twoi koledzy-antyaborcjoniści, gdyby, za ileś lat, ich ukochane żony miały umrzeć z powodu nieusuniętej ciąży pozamacicznej - pierwsi pakowaliby je w samochód i gnali na aborcję do Czech. W Polsce mamy tak samo prawdziwych antyaborcjonistów, jak patriotów i katolików. Co innego w deklaracjach, co innego po cichu i prywatnie. Antyaborcjoności dokonują aborcji, patrioci rżną państwo na podatkach i nie sprzątają kup po psach, a katolicy nie wierzą w niepokalane poczęcia i śmieją się z wymogu przedślubnej czystości.
          Jeśli kogoś mierzi taka dwulicowość i tracenie energii na cwaniackie radzenie sobie w chorych układach, jeśli chce, bez tylu kul u nogi, wyruszać zwyciesko w życie (dzieci z rodzin patologicznych tez słabiej sobie radzą w szkole, bo mnóstwo energii pochłania im sztuka przetrwania w chorym systemie rodzinnym), zrobi dobrze, gdy inaczej zdefiniuje swój patriotyzm i będzie żyć zgodnie z ta nową definicją.
          Mamy dziś, my, kobiety urodzone w Polsce, jedną jedyną cudowną sprawę: Unię Europejską i Schengen. W tym cała nadzieja! Jeśli dodamy do tego mobilność i komunikatywność (czyli prawko, autko i znajomość popularnych języków obcych) - jesteśmy jak mieszkanki zacofanego Teksasu, które mogą wypiąć się na prawo stanowe i bez żadnych przeszkód pojechać do Kaliforni i tam zrobić, co chcą, albo w ogóle przeprowadzić się do Kaliforni i już cały czas żyć w takich okolicznościach, jakie im odpowiadają.
          Ja definiuję siebie jako patriotkę - Europejkę i tak wychowuję swoją córkę oraz to doradzam wszystkim ludziom, zwłaszcza kobietom, sfrustrowanym polską patologią. Europa jest wielka, piękna i różnorodna. Jest w niej miejsce dla mądrych, pracowitych, ambitnych, praworządnych ludzi urodzonych na Północnym Wschodzie. Społeczeństwo Europy Zachodniej się starzeje i dobrze wykształceni młodzi od nas mają szansę na pomyślne ułożenie sobie życia w tamtym rejonie. Fiordy Norwegii są równie piękne jak Puszcza Białowieska. Miasta Holandii równie radosne, jak polski Wrocław. Ryba gdzie głębiej, człowiek - gdzie lepiej.
          • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 02:48
            hugu napisała:

            > No właśnie: miłość!
            > Miłość do Polski jest dziś dla kobiety jak miłość do rodzica, który ma nas za n
            > ic, ciągle kłamie, zaniedbuje, bije i zamyka w ciasnej komórce. To raczej "synd
            > rom sztokholmski". Być dziś w Polsce patriotką to cierpieć na "syndrom sztokhol
            > mski".

            Bez obrazy, ale to jakies bzdury. Kraj cie oszukal i zamknal w komorce?

            > A emigrantki z Polski to dziś nie tylko emigrantki, lecz, w znacznej mierze, uc
            > hodźczynie, które uciekły od pogardy i prześladowań. Najinteligentniejsze, najo
            > dważniejsze, najbardziej pełne godności i najzdrowsze umysłowo dziewczyny urodz
            > one między Bugiem a Odrą.

            Yhyy. A te, co zostaly to jakis drugi sort jest. Ty z emigracji piszesz?

            > Człowiek zdrowy emocjonalnie nie kocha opresyjnego reżimu, który utrudnia mu ży
            > cie codzienne i gdzie nie może czuć się bezpiecznie, gdyż reżim ten grozi mu od
            > ebraniem życia.

            Sęk z tymi twoimi wywodami jest taki, ze utozsamianie ojczyzny/matczyzny z 'opresyjnym rezimem' jest troche glupie, a nawet bardzo.

            > Przykład: Dziewczyna będąca w ciąży, której odmówiono leczenia ze względu na pł
            > ód, skutkiem czego zmarła. Oto, jak zabija ludzi reżim wyznaniowy w tym kraju.

            Jednoczesnie w tym kraju przedstawicielki 'drugiego sortu', czyli nie te najiteligentniejsze i najpiekniejsze, ktore wybyly, tworza mnostwo inicjatyw, staraja sie miec wplyw i walcza o zmiany. Jakby odrobine niesprawiedliwe tego nie dostrzegac.

            Oto, jak zabija ludzi reżim wyznaniowy w tym kraju.
            > Miła niepatriotko, nie załapałaś, że "obłuda" to drugie imię lwiej części naszy
            > ch rodaków. Bo ten naród wyuczył się zachowań ułatwiających funkcjonowanie w re
            > żimie. Tutaj, jak za komuny, myśli się swoje, a publicznie deklaruje się (z ogn
            > iem w oczach!) coś zupełnie innego.

            Tak tak - obluda to polska specjalnosc. W innych krajach nie ma obludy, a juz zwlaszcza zagraniczni politycy i prominenci zawsze mowia publicznie prawdę.

            > Mamy dziś, my, kobiety urodzone w Polsce, jedną jedyną cudowną sprawę: Unię Eur
            > opejską i Schengen. W tym cała nadzieja! Jeśli dodamy do tego mobilność i komun
            > ikatywność (czyli prawko, autko i znajomość popularnych języków obcych) - jeste
            > śmy jak mieszkanki zacofanego Teksasu, które mogą wypiąć się na prawo stanowe i
            > bez żadnych przeszkód pojechać do Kaliforni i tam zrobić, co chcą, albo w ogól
            > e przeprowadzić się do Kaliforni i już cały czas żyć w takich okolicznościach,
            > jakie im odpowiadają.

            Oj tak. Bez cioci Unii nie byloby ani Manif, ani Kongresu Kobiet, ani Fundacji MaMa, ani Feminoteki, ani Zadry i calego tabuna innych inicjatyw. Ciocia Unia przyszla i zrobila, Polkom wystarczylo tylko kiwnąc głową.

            > Ja definiuję siebie jako patriotkę - Europejkę i tak wychowuję swoją córkę oraz
            > to doradzam wszystkim ludziom, zwłaszcza kobietom, sfrustrowanym polską patolo
            > gią. Europa jest wielka, piękna i różnorodna. Jest w niej miejsce dla mądrych,
            > pracowitych, ambitnych, praworządnych ludzi urodzonych na Północnym Wschodzie.
            > Społeczeństwo Europy Zachodniej się starzeje i dobrze wykształceni młodzi od na
            > s mają szansę na pomyślne ułożenie sobie życia w tamtym rejonie. Fiordy Norwegi
            > i są równie piękne jak Puszcza Białowieska. Miasta Holandii równie radosne, jak
            > polski Wrocław. Ryba gdzie głębiej, człowiek - gdzie lepiej.

            Czyli jak ci gdzies bedzie lepiej, niz w Unii, to sie tam przeniesiesz, zlota rybko? To nie ma nic wspolnego z patriotyzmem, polskim, unijnym, czy jakimkolwiek innym.
            • hugu Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 12:45
              Ad.1. Nie rozumiesz pojęcia metafory (zamknięcie w ciasnej komórce)? Czy gdyby ktoś napisał, że "żal dopę ściska" rozumiałabyś to dosłownie, jako ucisk pośladków? Czy cierpisz może na autyzm lub na aspergera?
              Poza tym bardzo nie podoba mi się atak ad personam "piszesz bzdury". Może lepiej pokaż, gdzie dokładnie piszę niedorzeczności, wykaż, na czym one polegają... Ale to chyba za trudne, łatwiej generalnie zrugać, bo to nie wymaga argumentów.
              Co do kłamstw "kraju". Co dokładnie rozumiesz pod pojęciem kraju? Dla mnie to pojęcie jest tak złożone, że nie mogę tu posługiwać się generalizacjami typu "kraj oszukał". Nie oszukuje mnie bowiem Nizina Mazowiecka (mieści się w pojęciu kraju, czyż nie?), ale w ponadnormatywnym wymiarze oszukuje mnie tu klasa polityczna. A że stanowi ona prawa, decyduje o edukacji itd - kłamstwo rozlewa się też na inne dziedziny. Jego clou to to, że mówi mi się, że jestem wolną osobą i żyję w wolnym i demokratycznym kraju, wolnym wyznaniowo, tymczasem grozi mi nawet śmierć poprzez nieotrzymanie pomocy medycznej, co uzasadnia się względami religijnymi. Kobiety nie mają tu pełnych praw człowieka, nie mogą nie żyć wedle zasad katolickich, ich prywatność, ciało, zakres wyborów zawłaszcza prawodawstwo wynikające z doktryny religijnej. Nie jest to wolność, a mówienie, że jest, to kłamstwo ze strony polityków.
              ad 2. Dzielisz kobiety na "pierwszy i drugi sort" i zarzucasz mi, że zaliczam do drugiego te, które zostały w Polsce. Imputujesz mi rzeczy, których nie robię. To Ty dzielisz kobiety na sorty, mnie coś takiego nawet nie przyszło do głowy. Ja jestem po prostu dobrego zdania o dziewczynach, które, zirytowane polskimi realiami, wyjechały za granicę. Przy czym uważam, że i w kraju jest mnóstwo świetnych dziewczyn, które nie wyjechały, powodowane rozmaitymi względami. Też mam o nich dobre zdanie. A piszę z Polski, choć wolałabym z Norwegii, Francji czy Szwecji. Nie udaję, że nie mogłabym pokochać innych miejsc, bo tylko kotlet schabowy, Giewont oraz Małysz.
              Ad. 3. Wiesz co? Nie będę dyskutować z czyimiś "yyy", "yhy", i ogólnikami typu "piszesz bzdury", "twoje (mniemanie) jest trochę głupie, a nawet bardzo" - bez żadnych rozwinięć oraz uzasadnień. Fajnie się dyskutuje z argumentami, a nie z onomatopejami. Szkoda czasu. Dalej nie komentuję, a jedyny powód to: Nudzi mnie taka dyskusja.
              • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 15:45
                hugu napisała:

                > Ad.1. Nie rozumiesz pojęcia metafory (zamknięcie w ciasnej komórce)? Czy gdyby
                > ktoś napisał, że "żal dopę ściska" rozumiałabyś to dosłownie, jako ucisk poślad
                > ków? Czy cierpisz może na autyzm lub na aspergera?

                Bardzo jestes niegrzeczna. Czy moglabys byc bardziej grzeczna?

                Rozumiem pojecie metafory jak najbardziej. Zdziwil mnie jednak ultradramatyczny - zeby nie powiedziec pelen histerii ton pisania o rezimie w demokratycznym, nowoczesnym kraju. I o wyjasnienie tej wysokiej nuty prosilam. Metaforycznie.

                > Poza tym bardzo nie podoba mi się atak ad personam "piszesz bzdury".

                I dlatego zyczliwie i grzecznie zasugerowalas u mnie istnienie az dwoch chorob genetycznych, kojarzonych z intelektualnymi i spolecznymi trudnosciami?
                Poza tym napisalam przeciez, ze to nic personalnego ('bez obrazy'). Nie bierz tego do siebie, ja po prostu opisalam to, co widze. Udowodnij mi, ze sie mylę - na razie jakos nie moge zmienic zdania.

                A że stanowi ona prawa, decyduje o edukacji itd - kłamstwo rozlewa się te
                > ż na inne dziedziny. Jego clou to to, że mówi mi się, że jestem wolną osobą i ż
                > yję w wolnym i demokratycznym kraju, wolnym wyznaniowo, tymczasem grozi mi nawe
                > t śmierć poprzez nieotrzymanie pomocy medycznej, co uzasadnia się względami rel
                > igijnymi. Kobiety nie mają tu pełnych praw człowieka, nie mogą nie żyć wedle za
                > sad katolickich, ich prywatność, ciało, zakres wyborów zawłaszcza prawodawstwo
                > wynikające z doktryny religijnej. Nie jest to wolność, a mówienie, że jest, to
                > kłamstwo ze strony polityków.

                Jestem ostatnia osoba, ktora by bronila istniejacej sytuacji (formalnego zakazu aborcji, utrudnien w badaniach itd), ale kazdy przedszkolak wie, ze to fikcja. Aborcja w Polsce jest dostepna - chirurgiczna i farmaceutyczna, nie ma tez zakazu turystyki aborcyjnej. Inna sprawa, ze istniejacy stan rzeczy jest - ze wejde w twoja poetykę - lekko schizofreniczny i dyskryminuje kobiety ubogie i/lub wycofane spolecznie. I ze oczywiscie ten stan rzeczy powinien byc zmieniony, bo jest glupi, zly i szkodliwy.

                Ale obrazac sie jak nadęta trzylatka na piekny kraj o ponadtysiącletniej kulturze, pelen superfajnych ludzi i z zarąbistą kuchnia tylko z tego powodu? Imo co najmniej dziwne.

                > ad 2. Dzielisz kobiety na "pierwszy i drugi sort" i

                Alez skąd. To byl sarkazm.

                zarzucasz mi, że zaliczam d
                > o drugiego te, które zostały w Polsce. Imputujesz mi rzeczy, których nie robię.
                > To Ty dzielisz kobiety na sorty, mnie coś takiego nawet nie przyszło do głowy.
                > Ja jestem po prostu dobrego zdania o dziewczynach, które, zirytowane polskimi
                > realiami, wyjechały za granicę. Przy czym uważam, że i w kraju jest mnóstwo świ
                > etnych dziewczyn, które nie wyjechały, powodowane rozmaitymi względami. Też mam
                > o nich dobre zdanie.

                O, no popatrz - dobrze, ze to wyjasnilas, bo z twojego pierwszego postu mozna bylo wnioskowac cos odwrotnego.

                A piszę z Polski, choć wolałabym z Norwegii, Francji czy
                > Szwecji. Nie udaję, że nie mogłabym pokochać innych miejsc, bo tylko kotlet sch
                > abowy, Giewont oraz Małysz.

                Juz rozumiem, skad ten twoj histeryczny ton. Z frustracji?

                > Ad. 3. Wiesz co? Nie będę dyskutować z czyimiś "yyy", "yhy", i ogólnikami typu
                > "piszesz bzdury", "twoje (mniemanie) jest trochę głupie, a nawet bardzo" - bez
                > żadnych rozwinięć oraz uzasadnień.

                Jak na razie twoj brak dyskusji to solidny, sąznisty post. Widze tu pewien brak konsekwencji.

                Fajnie się dyskutuje z argumentami, a nie z
                > onomatopejami. Szkoda czasu. Dalej nie komentuję, a jedyny powód to: Nudzi mnie
                > taka dyskusja.

                Alez argumenty padly: pisalam chociazby o mrowczej pracy wielu wartosciowych osob, ktora przynosi realne, chociaz powolne zmiany. Umknelo uwadze, najwyrazniej.
                • easz Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 00:21
                  > Ale obrazac sie jak nadęta trzylatka na piekny kraj o ponadtysiącletniej kulturze, pelen superfajnych ludzi i z zarąbistą kuchnia tylko z tego powodu? Imo co najmniej dziwne.

                  A imo wcale nie, kazdy moze miec kiedys wreszcie dosc i/zwlaszcza ze jest sie naprawde o co obrazac, tyle ze wlasciwie nie obrazac, tylko byc ostro wqwionym.

                  Aha, i Polska jest w Unii, jakby co, bo gadacie jakby byla obok.
                  • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 13:40
                    ...gadałyśmy, forum zostało przez redakcję zapuszczone, żeby aktywność przeniosła się na portal WO.

                    Wkurw dla wkurwu jest żałosny. Albo robisz coś, zeby to zmienić, albo nie narzekaj. Cokolwiek. Energię gniewu można spożytkować - dla dobra swojego i innych. Ale imo nie ma nic bardziej żałosnego niż emigrant, opluwający kraj, z którego pochodzi.
                    • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 14:26
                      kiedys musze o to zapytac. Mowie z gory ze moje pytanie jest najnormalniej najnormalniejsze : nie wiem co to znaczy "imo". Dziekuje za wyjasnienie.
                      • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 20:20
                        Wybierz sobie, co ci pasuje.
                    • easz Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 20:03
                      bene_gesserit napisała:

                      > ...gadałyśmy, forum zostało przez redakcję zapuszczone, żeby aktywność przenios
                      > ła się na portal WO.
                      >
                      > Wkurw dla wkurwu jest żałosny. Albo robisz coś, zeby to zmienić, albo nie narze
                      > kaj. Cokolwiek.

                      Cokolwiek=narzekanie;)
                      Czy ty jestes jakims nadczlowiekiem?
                      Dlaczego mam nie narzekac? Sadze, ze mam cholerne prawo narzekac, siak, czy tak. Narzekanie nie znaczy, ze sie nic nie robi jeszcze. Lepiej, mozna robic, robic i krecic sie mimo to w kolko, to dopiero frustruje. Moze cos sie robi zle samemu, ale rzeczywistosci tez nie pozaklinasz(?) A dlaczego nie mozna narzekac, kiedy sie nic nie robi? Moze juz sie nie chce, ale cos tam sie zawsze kiedys tam zrobilo przeciez, nie wierze, ze nie, nie ma takich ludzi.
                      Do wqrwu tez mam prawo, to jest zawsze konstruktywne, wq i prawo;) Niekonstruktywne moze byc poczucie bezsilnosci w parze, ale czy zaraz zalosne?
                      Takie ganienie jest rewersem narzekania, nie obudzi, a jesli komus z tym dobrze, ma korzysci czyli, to juz zwlaszcza. I to jest tez jakas wartosc, ze komus dobrze;)


                      Energię gniewu można spożytkować - dla dobra swojego i innych.
                      > Ale imo nie ma nic bardziej żałosnego niż emigrant, opluwający kraj, z którego
                      > pochodzi.

                      Zrobila cos ta osoba, jak zrozumialam, wyjechala. Dlaczego ma taki az zal nie wiem, nie nazwalabym az opluwaniem. Krytykanctwo a krytyka. I ten zal - wyjechala, wiec juz raczej niewiele ma wplywu, ani na swoj zal, ani na to, co tutaj zostało.


                      OT, dlaczego pod jednym tekstem leca dwa rozne watki - tu i podartykulowy blokowy, to ja wciaz nie rozumiem i coraz wiecej zmian w tym zakatku, troche to wszystko nie ma sensu...
                      Tzn. ma, Piano, czyli te przymiarki to juz dosyc dlugo trwaja.
                      • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 20:22
                        Masz nie narzekać, bo to nic nie zmieni, oprocz wyhodowania dorodnej goryczy i zmarszczek. Chyba ze to jest wlasnie to, czego chcesz, wtedy ok.

                        Potępianie w czambul jakiegokolwiek kraju i jego mieszkańców to jechanie na gigantycznym stereotypie. A kto jak kto, ale feministka powinna wiedzieć, dlaczego to glupie i szkodliwe.
                        ;)
                        • easz Re: Nigdy nie będę patriotką 19.08.12, 22:36
                          bene_gesserit napisała:

                          > Masz nie narzekać, bo to nic nie zmieni, oprocz wyhodowania dorodnej goryczy i
                          > zmarszczek. Chyba ze to jest wlasnie to, czego chcesz, wtedy ok.
                          >
                          > Potępianie w czambul jakiegokolwiek kraju i jego mieszkańców to jechanie na gig
                          > antycznym stereotypie. A kto jak kto, ale feministka powinna wiedzieć, dlaczego
                          > to glupie i szkodliwe.
                          > ;)

                          A tam, zaraz w czambul, to nie. Dlaczego traktowac to tak powaznie?
                          I nie jest szkodliwe za bardzo narzekanie. Zla energia, moze. Ale niektorym to wrecz pomaga, narzekajac robisz dobry uczynek - ponarzekasz ponarzekasz i osoba, do ktorej narzekasz mysli sobie - uff, nie mam tak zle, ta to dopiero ma przechlapane;)
                          Wiem, wszystko zalezy jak lezy;)

                          Po prostu czasem trzeba okazac swoje niezadowolenie i rozczarowanie i to glosno!
                          • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 20.08.12, 20:32
                            Nie, nie trzeba. Nie mówię o zaprzeczaniu istnienia pewnych uczuć, ale generowaniu ich.
                            Poczytaj, co się dzieje na forach - zwroty 'to mozliwe tylko u nas', 'no tak, glupi polaczkowie', 'polska jakość', 'a to Polska wlasnie' albo 'typowo polskie' - wszystkie te zwroty są sarkastyczne i/lub pejoratywne. Ja mam dosyć jeżdzenia po tym kraju w taki rytualny sposób. Głupie to, niesprawiedliwe i chore.
                            • easz Re: Nigdy nie będę patriotką 21.08.12, 22:38
                              bene_gesserit napisała:


                              > Poczytaj, co się dzieje na forach - zwroty 'to mozliwe tylko u nas', 'no tak, g
                              > lupi polaczkowie', 'polska jakość', 'a to Polska wlasnie' albo 'typowo polskie'
                              > - wszystkie te zwroty są sarkastyczne i/lub pejoratywne.

                              I pelne zalu, rozczarowania i pretensji, i mowi przy tym cos o wypowiadajacym. Wiem, sama nawet mam na sumieniu jakies 'a to Polska wlasnie'. Tylko ze czasem to sie udziela i naprawde naprawde wydaje sie byc idealnym podsumowaniem - 'polskie piekielko', jakim stereotypem by to nie bylo. Zyje w Polsce, wiem gdzie jestem.

                              > Ja mam dosyć jeżdzeni
                              > a po tym kraju w taki rytualny sposób. Głupie to, niesprawiedliwe i chore.

                              Jesli inni po innych swoich krajach tak nie leca, to to jakies polskie chyba by jednak bylo;)
                              Chore jak chore, ale obawiam sie, ze normalne, zwyczajne.
                              Ok, rozumiem.
    • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 12:19
      ashnazgdurbatuluk napisał:

      > 1. "profesor na historii godzinę później dodał że to świetnie, że polska polity
      > ka jest tak bardzo związana z kościołem, "idziemy swoją drogą, a nie przejmujem
      > y mody jak na zachodzie"..."- a co ma do patriotyzmu lub jego braku wypowiedź J
      > EDNEGO człowieka? Dodam jeszcze, że z perspektywy człowieka wierzącego (czyli n
      > ie mojej) ten Pan miał rację. Jeśli zabraniamy Kościołowi mieszać się do polity
      > ki, to zabrońmy mieszać się do niej również Pani Środzie i innym feministkom, G
      > W i reprezentantom wszelkich innych światopoglądów. Kościół jest reprezentantem
      > pewnego światopoglądu,


      Moze sprawdz sobie w slowniku albo encyklopedii roznice miedzy pojeciami 'religia' a 'swiatopoglad' to, bez obrazy, przestaniesz pitolic glupoty.
      • princess_yo_yo Re: Nigdy nie będę patriotką 06.07.11, 14:17
        zaleznosc miedzy wladza panstwowa w pl a kk to zwykla korupcja/ lobbing - kk ofiaruje korzysci (czy to nie czepianie sie w wyborach, czy jawne wsparcie) w zamian za okreslone rozwiazania prawne korzystne dla kk. wydaje mi sie ze taka sytuacja nie jest zgodna z polskim prawem ale moze sie myle.
        bez wzgledu na powyzsze symbiotyczny zwiazek wladzy panstwowej z jakakolwiej religia prowadzi do absurdow - pl sie kiedys w koncu odbije od sciany i pewnie pojdzie w drugie extremum. historia ma to do siebie ze lubi sie kolem toczyc, mam nadzieje ze ci ktorzy teraz gardluja o tym ze naduzywanie prawa panstwowego przez kk jest w porzadku beda o tym pamietac kiedy sytuacja sie odwroci.
        • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 12:19
          > bez wzgledu na powyzsze symbiotyczny zwiazek wladzy panstwowej z jakakolwiej re
          > ligia prowadzi do absurdow - pl sie kiedys w koncu odbije od sciany i pewnie po
          > jdzie w drugie extremum. historia ma to do siebie ze lubi sie kolem toczyc, mam
          > nadzieje ze ci ktorzy teraz gardluja o tym ze naduzywanie prawa panstwowego pr
          > zez kk jest w porzadku beda o tym pamietac kiedy sytuacja sie odwroci.

          A ja mysle, ze wlasnie jestesmy tego swiadkami. Zmiany bardzo powolnej, ale jednak. KK sam doklada do pieca.
        • mali_kali Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 14:41
          > zaleznosc miedzy wladza panstwowa w pl a kk to zwykla korupcja/ lobbing - kk of
          > iaruje korzysci (czy to nie czepianie sie w wyborach, czy jawne wsparcie) w zam
          > ian za okreslone rozwiazania prawne korzystne dla kk. wydaje mi sie ze taka syt
          > uacja nie jest zgodna z polskim prawem ale moze sie myle.

          Oczywiscie, ze jest zgodna z prawem. To normalne. Nazywa sie demokracja. Gdy glosujesz na politykow, to po to, aby przeglosowali korzystne, z Twojego punktu widzenia, ustawy i rozwiazania.

          KK posiada wieksza sile niz pojedynczy obywatel, poniewaz reprezentuje punkt widzenia duzej ilosci obywateli.

          Tak samo politycy zawsze zabiegaja o wsparcie gazet i telewizji. W zamian dziennikarze tych mediow oczekuja, ze beda wspierac rozwiazania, ktore oni uwazaja za korzystne. Czy to korupcja? Jestem politykiem i popieram aborcje. GW napisala o mnie pozytywnie. Dalem sie przekupic? A moze reprezentuje wyborcow/czytelnikow GW?
          Jestem politykiem i przeciwnikiem aborcji. Ksiadz proboszcz powiedzial o mnie pozytywnie na mszy. Dalem sie przekupic? A moze reprezentuje wyborcow/parafian?

          > bez wzgledu na powyzsze symbiotyczny zwiazek wladzy panstwowej z jakakolwiej re
          > ligia prowadzi do absurdow - pl sie kiedys w koncu odbije od sciany i pewnie po
          > jdzie w drugie extremum

          Raczej nie. Nie ma absurdow w Izraelu. Nie ma absurdow w Niemczech lub Anglii (tam kosciol protestancki jest wrecz czescia wladzy panstwowej).

          > mam
          > nadzieje ze ci ktorzy teraz gardluja o tym ze naduzywanie prawa panstwowego pr
          > zez kk jest w porzadku beda o tym pamietac kiedy sytuacja sie odwroci.

          Te naduzycia nie sa w porzadku. Tak samo jak naduzycia dziennikarzy, ktorzy uzurpuja sobie prawo do wyrazania opinii za cale spoleczenstwo. W tym zakresie niczym sie nie roznia od ksiezy biskupow. Tak samo jak naduzycia naukowcow, ktorzy falszuja badania, aby tworzyc opinie i wplywac na tworzone prawo.

          Masz jakis pomysl, aby wykorzynic te nadurzycia? Ja bym tam bardzo chcial, aby wszyscy obywatele potrafili myslec samodzielnie, ale wiem, ze to marzenia scietej glowy. Uwazasz inaczej?
          • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 07.07.11, 15:28
            mali_kali napisał:

            > > zaleznosc miedzy wladza panstwowa w pl a kk to zwykla korupcja/ lobbing -
            > kk of
            > > iaruje korzysci (czy to nie czepianie sie w wyborach, czy jawne wsparcie)
            > w zam
            > > ian za okreslone rozwiazania prawne korzystne dla kk. wydaje mi sie ze ta
            > ka syt
            > > uacja nie jest zgodna z polskim prawem ale moze sie myle.
            >
            > Oczywiscie, ze jest zgodna z prawem. To normalne. Nazywa sie demokracja. Gdy gl
            > osujesz na politykow, to po to, aby przeglosowali korzystne, z Twojego punktu w
            > idzenia, ustawy i rozwiazania.

            Jesli jestes Polakiem-patriotą to dziwna wydaje sie byc u ciebie nieznajomosc polskiej konstytucji.
            • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 10:14
              a ktoz to i w jakim kraju zna swa konstytucje ??? skonczmy z teoriami bez pokrycia.
              • kr_kap Re: Nigdy nie będę patriotką 15.11.11, 04:45
                wygłupiasz się?

      • ashnazgdurbatuluk Myli sie Pani. 09.07.11, 15:58
        Droga Pani. Nie ma jednej def. światopoglądu. W pewnym ujęciu światopogląd jest to po prostu, etymologicznie, pogląd na świat, pewien sposób jego widzenia. Niemieckie Weltanschauung, którego kalką jest polski światopogląd, jest złączeniem 2 słów Welt- świat i Anschauung- pogląd, ale też widok, a więc można to interpretować jako: sposób, w jaki widzi się świat. Skoro odsyła mnie Pani do słownika, to sprawdźmy (Wikipedia może być?; nie jest to słownik ale, jako encyklopedia, coś nawet właściwszego dla tego typu spraw): "(...) Dilthey posłużył się terminem światopogląd dla oznaczenia poglądów formułowanych w ramach takich systemów znaczeniowych jak religia (...)" i jeszcze "Światopogląd determinuje indywidualną i osobową sferę życia człowieka, pozwalając mu na odnajdywanie sensu swojej egzystencji, czyli na uzasadnienie konkretnych ludzkich działań." -czyli to samo co religia. To pokazuje, że choć religia nie jest dokładnie tym samym, co światopogląd (zakresy znaczeniowe tych 2 nazw się nie pokrywają, to zachodzi jedna z dwóch sytuacji:
        1. religia jest rodzajem światopoglądu
        2. religia zawiera w sobie pewien rodzaj światopoglądu.
        Czyli to, co napisałem było jak najbardziej słuszne i to raczej Pani powinna przestać "pitolić głupoty".
        • bene_gesserit Re: Myli sie Pani. 09.07.11, 21:20
          Napisales:

          "profesor na historii godzinę później dodał że to świetnie, że polska polityka jest tak bardzo związana z kościołem, "idziemy swoją drogą, a nie przejmujemy mody jak na zachodzie"..."- a co ma do patriotyzmu lub jego braku wypowiedź JEDNEGO człowieka? Dodam jeszcze, że z perspektywy człowieka wierzącego (czyli nie mojej) ten Pan miał rację. Jeśli zabraniamy Kościołowi mieszać się do polityki, to zabrońmy mieszać się do niej również Pani Środzie i innym feministkom, GW i reprezentantom wszelkich innych światopoglądów. Kościół jest reprezentantem pewnego światopoglądu, na który składają się m. in. pewna etyka i pewna antropologia (płód jako człowiek itp.), który tym się różni od innych światopoglądów, że jest supranaturalistyczny, posiada rozbudowaną sferę rytualną i, co najważniejsze, jest najpopularniejszy w społeczeństwie. W demokracji nie można zakazywać wypowiadania się i wpływania na polityków reprezentantom najbardziej rozpowszechnionego światopoglądu.

          A potem ja:
          Moze sprawdz sobie w slowniku albo encyklopedii roznice miedzy pojeciami 'religia' a 'swiatopoglad' to, bez obrazy, przestaniesz pitolic glupoty.

          Na to odpowiedziales:
          To pokazuje, że choć religia nie jest dokładnie tym samym, co światopogląd (zakresy znaczeniowe tych 2 nazw się nie pokrywają, to zachodzi jedna z dwóch sytuacji:
          1. religia jest rodzajem światopoglądu
          2. religia zawiera w sobie pewien rodzaj światopoglądu.
          Czyli to, co napisałem było jak najbardziej słuszne i to raczej Pani powinna przestać "pitolić głupoty".


          W sumie sie zgadzam - mialam na mysli, ze religia jest specyficznym typem swiatopogladu. Jest zasadnicza roznica miedzy religią a swiatopogladami Srody, innych feministek, GW i innych zwolennikow liberalnej demokracji.

          Natomiast twoj pierwotny wywod (zacytowany na gorze) jest, bez obrazy, prostacki.
          U podstaw demokracji bowiem lezy pluralizm. U podstaw religii - nie. Religia to system totalny, skonczony model swiata wyjasniajacy rzeczywistosc i definiujacy absolutystycznie pojecia dobra i zla. Tu nie ma miejsca na albo-albo. Religia w sluzbie polityki tym samym jest ademokratyczna. Albo panstwo wyznaniowe, albo demokratyczne - tego sie pogodzic nie da. Oczywiscie - feminizm i inne liberalne -izmy rowniez opieraja sie na schematach aksjologicznych, ale mieszcza sie w modelu doktrynalnym liberalnej demokracji. Feminizm (itp) raczej nie skupiaja sie na definiowaniu co dobre, co zle, ale optują za stworzeniem mozliwosci wyboru, w przeciwienstwie do religii.

          Trudno wiec bylo nie uzyc okreslenia 'pitolic glupoty'.
          • eekonomista Re: Myli sie Pani. 09.07.11, 22:01
            Dodam, że każda religia ogranicza wolność człowieka i jednocześnie definiuje mu określone obowiązki. Feminizm walczy o prawa kobiet, bez ograniczania praw mężczyzn. Przynajmniej w założeniu, bo na przykład parytety są przykładem ograniczenia wolności (dla obu płci).

            A teraz patriotyzm a religia. Patriotyzm nabiera prawdziwej mocy dopiero wtedy, kiedy wolność danego narodu zostaje ograniczona lub wręcz całkowicie odebrana. W takim przypadku religia, chociaż może nie tyle religia, co kościół, pozwala na organizowanie się wokół symboli. Symbol krzyża chociażby. Jest uniwersalny i prosty jednocześnie. Wystarczy nazwać go polskim krzyżem, żeby miliony były gotowe oddać za niego życie. Mieliśmy "krzyż smoleński", który doskonale ilustruje to, o czym mówię. Nikt nie zastanawiał się nad religią, którą ten krzyż symbolizuje. Wszyscy walczyli tylko i wyłącznie o symbol, a nie o jego treść.
          • ashnazgdurbatuluk Nadal uważam, że się Pani myli. 10.07.11, 01:00
            Natomiast twoj pierwotny wywod (zacytowany na gorze) jest, bez obrazy, prostacki.
            U podstaw demokracji bowiem lezy pluralizm. U podstaw religii - nie.

            Akurat religie pogańskie były bardzo pluralistyczne, więc powyższa uwaga dotyczyć może tylko abrahamizmów. Poza tym demokracja akceptuje tylko demokratów- niezbyt to, jak dla mnie, pluralistyczne. Toć i Stalin akceptował stalinistów, a Hitler hitlerystów (bo już nie strasserystów).

            Religia to system totalny, skonczony model swiata wyjasniajacy rzeczywistosc i definiujacy absolutystycznie pojecia dobra i zla. Tu nie ma miejsca na albo-albo.

            Tu właśnie jest miejsce na albo-albo. Nie ma natomiast miejsca na stany pośrednie.
            Nie widzę nic złego w "skończonym modelu świata wyjaśniającym rzeczywistość i definiującym absolutystycznie pojęcia dobra i zła". Nie jestem chrześcijaninem, a moja obrona Kościoła i katolicyzmu wynika ze zwykłej uczciwości intelektualnej, i nawet chciałbym, aby religia ta (i wszystkie abrahamizmy) odeszła do lamusa historii, ale nie uważam owego "skończonego modelu" za coś złego samego w sobie. Problem z tego rodzaju systemami polega na tym, że zawsze zawierają one mniej lub więcej (raczej więcej) błędnych twierdzeń. Gdyby jednak dało się stworzyć system pozbawiony błędów, to nie byłoby nic złego w jego przyjęciu. Przecież nauka właśnie dąży do tego, by stać się "skończonym modelem świata wyjaśniającym rzeczywistość". Co do absolutystycznego rozumienia dobra i zła, to sądzę, że dana społeczność, jeśli chce poprawnie funkcjonować, musi przyjąć jakieś stałe normy moralne, choć mogą one oczywiście być sprzeczne z tymi głoszonymi przez Kościół.

            Religia w sluzbie polityki tym samym jest ademokratyczna.

            Tak, ale to dlatego, że Kościół uważa (błędnie), że głosi obiektywną prawdę (albo nawet Prawdę). Jeśliby norma moralna, głoszona przez Kościół, "spędzanie płodu jest złem" była obiektywnie prawdziwa (w klasycznej koncepcji normy nie mogą być ani prawdziwe ani fałszywe, ale są też inne koncepcje), to Kościół słusznie "gwizdałby" sobie na opinie większości, ponieważ prawda jest prawdą niezależnie jak wypadnie głosowanie (no chyba, że ktoś jest zwolennikiem koncepcji prawdy jako zgody powszechnej). Z PERSPEKTYWY Kościoła i jego doktryny ów ademokratyzm jest więc jak najbardziej słuszny.

            Albo panstwo wyznaniowe, albo demokratyczne - tego sie pogodzic nie da.

            Państwo demokratyczne to państwo, w którym suwerenem jest większość (albo, w skrajnej wersji, wszyscy- zasada jednomyślności- w dużych państwach nie do zrealizowania). Inne definicje są, wg mnie, funta kłaków niewarte. Jeśli więc większość chce państwa wyznaniowego, to demokracja jest do pogodzenia z państwem wyznaniowym. Jeśli większość Polaków uzna np., że rudych (których jest w Polsce góra kilka procent) należy zagazować, to taka decyzja będzie jak najbardziej demokratyczna- demokracja liberalna nie jest jedyną formą demokracji. I właśnie dlatego ja demokratą nie jestem. Zdają sobie też sprawę, że Pani zapewne uznaje inną def. demokracji "rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości", ale to nie jest def. demokracji, ale demokracji liberalnej, a więc tylko jednego z wielu możliwych modeli demokracji (dość mało demokratycznego zresztą).

            Oczywiscie - feminizm i inne liberalne -izmy rowniez opieraja sie na schematach aksjologicznych, ale mieszcza sie w modelu doktrynalnym liberalnej demokracji.

            Ale jeżeli zakładamy, że demokracja musi być liberalna, to gdzie tu pluralizm? A może 51, 67, 75, 80, a nawet 90% Polaków chce pozostałej części społeczeństwa mówić, jak ta ma żyć? Jeśli większość nie może czegoś nakazać mniejszości, to to nie jest demokracja. (Ja, przypominam, nie jestem demokratą, choćby ze względu na ową wszechwładzę większości.)

            Feminizm (itp) raczej nie skupiaja sie na definiowaniu co dobre, co zle, ale optują za stworzeniem mozliwosci wyboru, w przeciwienstwie do religii.

            Jak to nie? Przecież każda feministka uważa, że stosowanie przemocy wobec kobiet jest złe, podobnie jak ograniczanie swobody wyboru. A może ja chcę mieć możliwość wyboru: bić moją żonę albo jej nie bić, czy feministki gotowe są dać mi taką swobodę wyboru? Oczywiście, że nie, ponieważ uważają (całkiem słusznie, moim zdaniem), że bicie kobiet jest ZŁE i na żadne kompromisy tu iść nie można- a więc jednak jakiś absolutyzm.


            Trudno wiec bylo nie uzyc okreslenia 'pitolic glupoty'.

            Pomijając niestosowność tego określenia w dyskusji z nieznajomym człowiekiem (trzymajmy pewne standardy), nic głupiego w mojej wypowiedzi nie było, nie podobają się Pani wnioski i tyle. Można zwalczać Kościół i jego "teoryje", ale trzeba to robić zachowując uczciwość intelektualną, która zbyt często właśnie nie jest zachowana.
            • bene_gesserit Re: Nadal uważam, że się Pani myli. 10.07.11, 13:53
              > Państwo demokratyczne to państwo, w którym suwerenem jest większość (albo, w sk
              > rajnej wersji, wszyscy- zasada jednomyślności- w dużych państwach nie do zreali
              > zowania). Inne definicje są, wg mnie, funta kłaków niewarte. Jeśli więc większo
              > ść chce państwa wyznaniowego, to demokracja jest do pogodzenia z państwem wyzna
              > niowym.

              Obawiam sie, ze nie rozumiesz elementarnych zasad liberalnej demokracji, nie bardzo wiec jest jak rozmawiac.
              • ashnazgdurbatuluk Re: Nadal uważam, że się Pani myli. 11.07.11, 13:01
                Wyraźnie zaznaczyłem, że to def. demokracji, a nie demokracji lib., która jest tylko jednym z wariantów demokracji. W dodatku niezbyt demokratycznym. Ale ma Pani rację- dyskusja między nami nie ma sensu, ponieważ wykazuje Pani elementarne braki w wiedzy z zakresu teorii polityki. Jeśli bowiem lud czegoś nie może, to nie jest suwerenem, a jak lud nie jest suwerenem, to nie jest to demokracja, tylko np. jakiś rodzaj rządów arystokratycznych (rządów pewnej elity), np. lewicowych intelektualistów, do których należy ostateczna decyzja, co ludowi wolno ustanowić jako prawo, a co nie. Nie znaczy to jednak, że ja postuluję jakąkolwiek demokrację, a zwłaszcza dem. nieliberalną.
    • eekonomista Re: Nigdy nie będę patriotką 09.07.11, 20:44
      Widzę, że nawet najpoważniejszy wątek zostanie zbrukany wzajemnym obrażaniem się.
      Gratuluję dojrzałości.
    • ashnazgdurbatuluk Nigdy nie będę patriotką 11.07.11, 12:56
      Wyraźnie zaznaczyłem, że to def. demokracji, a nie demokracji lib., która jest tylko jednym z wariantów demokracji. W dodatku niezbyt demokratycznym. Ale ma Pani rację- dyskusja między nami nie ma sensu, ponieważ wykazuje Pani elementarne braki w wiedzy z zakresu teorii polityki. Jeśli bowiem lud czegoś nie może, to nie jest suwerenem, a jak lud nie jest suwerenem, to nie jest to demokracja, tylko np. jakiś rodzaj rządów arystokratycznych (rządów pewnej elity), np. lewicowych intelektualistów, do których należy ostateczna decyzja, co ludowi wolno ustanowić jako prawo, a co nie.
    • asiazlasu Nigdy nie będę patriotką 13.07.11, 13:15
      dlaczego systematycznie tak sobie dowalacie na tym forum ? jakas narodowa frustracja ? o co tu chodzi ?

      PS Patriotka nie bede, moje urodzenie w Polsce jest boza pomylka - nie pierwsza i nie ostatnia.
      • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 13.07.11, 15:42
        Coz, ojczyzna/matczyzna to takze język. Jesli polszczyzna poslugujesz sie najlepiej - jesli po polsku myslisz i zdarza sie, ze snisz - nadal jestes Polką, boza pomylko.
        • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 10:09
          Dawno juz nie mysle po polsku, jak zreszta wiekszosc ludzi zyjacych w "innojezycznym" kraju. Jezykiem polskim posluguje sie wylacznie podczas moich wizyt u rodziny. Lepiej wladam moim "drugim jezykiem" i mam niezaprzeczalnie preferencje do tegoz. Nie zawsze zyciem rzadzi przypadek - u mnie to sprawa WYBORU.
          • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 12:38
            Rozumiem.
            A o rodzicach myslisz w swoim wybranym jezyku czy po polsku? Zalozmy, ze wybranym jezykiem jest angielski - nazywasz ich w myslach 'mommy' i 'daddy' czy mama i tata?

            I - wybor niby jest, ale sporo mieszkalam za granicą i mam co do tego swoje zdanie: mocno ograniczony. Nie twierdze, ze to dotyczy akurat ciebie, ale rdzennosc z emigrantow wychodzi w roznych momentach zycia na rozne sposoby. A to przejsciem na rodzimy jezyk podczas majaczenia w narkozie czy szoku (nagminne, jak twierdzil znajomy lekarz w GB), a to odmiennymi zwyczajami zywieniowymi itd itd. Nie mowiac juz o kategorii emigrantow, ktorzy z neofickim zapalem - czesto nie mijajacym im przez cale zycie - staraja sie byc bardziej tubylczy od tubylcow, z zapalem odcinajac sie od korzeni i starajac sie upodobnic do mieszkacow kraju, ktory wybrali. Z raczej zenującym skutkiem.

            Mozesz wyjac emigranta z ojczyzny, ale czy mozesz wyjac ojczyzne z emigranta? Powątpiewam.
            • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 19:47
              dobrze, ale co te wywody maja wspolnego z patriotyzmem, glownym tematem dyskusji ? Nie bede sie wiec odnosic do mamy/taty i majakow w malignie bo nie rozmawiamy o skutecznosci lobotomii.
              • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 20:34
                Mysle, ze jednak wiele.
                Nazywanie kraju swoich przodkow 'boza pomylka' ma sie wprost do tematu watku. A jezyk, jak juz pisalam, to cos w rodzaju mobilnej ojczyzny/matczyzny. Nie ma sie co denerwowac.
                • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 19.07.11, 20:50
                  nie wiem skad przypuszczenie ze sie denerwuje ???
                  jakas projekcja ?
                  rzadko sie denerwuje w dyskusjach na internecie.
                  Od dziecka Polska byla dla mnie za ciasna. Nie odpowiada mi "osobowosc" Polski : ta ciezkosc, powaga, brak usmiechu, wieczna troska o wszystko, krecenie nosem, brak dystansu, moralnosc duszaca, brak finezji. Jedni to lubia, inni sie nawet nie zastanawiaja. A ja chce inaczej.
                  No i jeszcze jedno : Sa tacy ludzie z dusza wloczegi. I ja z nich jestem, ot co. Moje korzenie sa we mnie a nie w kraju mojego urodzenia. Nie ma sensu niczego negowac. Dalam sobie mozliwosc wyboru czegos innego i nie zaluje. Kraj rodzinny ma dla mnie tylko i wylacznie sens ..."rodzinny". Gdy nie bede miala tego przywiazania, gdy rodzice umra, nic mnie juz tam przyciagac nie bedzie. A jesli sie zdarzy ze tak, no to pojade : nie jestem psychosztywna.
                  • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 20.07.11, 01:37
                    To fajnie, ale nie o tym pisalam.
                    Raczej o tym, ze nie da sie uciec od siebie - a kraj, w ktorym sie wychowalismy i jezyk to czesc nas. Mozna mieszkac tu i tam, mozna dostrzegac w kraju pochodzenia same lub prawie same mniej lub bardziej wyimaginowane/stereotypowe wady, mozna chwalic pod niebiosa kraj, ktory sie wybralo ostatecznie, a i tak w mniejszej lub wiekszej czesci jest sie Polka lub Polakiem. I to nie tylko w srodku, ale i dla otoczenia.
                    • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 20.07.11, 10:01
                      Jak najbardziej sluszne i nie do podwazenia (nie mam zadnej intencji podwazac :-). Ale w dalszym ciagu, nic to z patriotyzmem wspolnego nie ma. Patriotyzm jest pojeciem z pompa, ciezko przestarzalym, moze nalezaloby je zdefiniowac ponownie biorac pod uwage ewolucje spoleczenstw ?
                      Jak by na to nie spojrzec, to nie odpowiadam kryteriom patriotki ktore sa mi proponowane. Nie wierze w boga, nie czuje sie winna ani odpowiedzialna (odpowiedzialnym mozna byc za cos w czym sie uczestniczy a ja w Polsce nie zyje i nic do niej nie wnosze), nie posiadam misji reprezentowania tego kraju w moim kraju adoptowanym ani na calym swiecie, robie bledy ortograficzne, gramatyczne i jakie tylko mozna, nie uczestniczylam tez w kreacji tego nowego spoleczenstwa, po zmianie systemu...Na czym tu oprzec ewentualne zaszufladkowanie ? Na zadeklarowanej milosci do "gleby" ? toz to czysty dramatyczno-histeryczny romantyzm w najgorszym stylu.
                      Cos mi sie wydaje ze lepiej zebym sie skoncentrowala na reprezentowaniu samej siebie, co jest wystarczajaco trudne.Ze jestem osoba- konglomeratem -owszem , ale zaraz polska patriotka ? eeee
                      • bene_gesserit Re: Nigdy nie będę patriotką 20.07.11, 16:31
                        asiazlasu napisała:

                        > Jak najbardziej sluszne i nie do podwazenia (nie mam zadnej intencji podwazac :
                        > -). Ale w dalszym ciagu, nic to z patriotyzmem wspolnego nie ma. Patriotyzm jes
                        > t pojeciem z pompa, ciezko przestarzalym, moze nalezaloby je zdefiniowac ponown
                        > ie biorac pod uwage ewolucje spoleczenstw ?

                        O, nie wydaje mi sie.
                        Tzn owszem, jest taki patriotyzm - wywodzacy sie wprost z tradycji romantycznej. Jego wspolczesnym odpowiednikiem, zwulgaryzowanym i strywializowanym jest, niestety, prawacka wizja patriotyzmu, odwolujaca sie do martyrologicznej przeszlosci, ostro definiujaca, kto moze sie czuc Polakiem, a kto nie powinien, wiąząca poczucie polskosci z poczuciem bycia katolikiem itd.

                        Ale - chociaz wielu udalo sie wmowic, ze wlasnie to jest patriotyzm - to nie jedyne rozumienie tego slowa. Patriotyzm moze polegac np na byciu uczciwym obywatelem - co nie powinno sie ograniczac jedynie do braku konfliktow z prawem, ale i placeniu podatków czy kasowaniu biletów w autobusie. Moze sie tez opierac na przywiazaniu do tego, co Niemcy mądrze nazywaja Heimat. Przywiązaniu do jezyka, poczucia humoru, kuchni i krajobrazu itd. I oczywiscie - przywiazaniu do polskiej tozsamosci.

                        > Cos mi sie wydaje ze lepiej zebym sie skoncentrowala na reprezentowaniu samej s
                        > iebie, co jest wystarczajaco trudne.Ze jestem osoba- konglomeratem -owszem , al
                        > e zaraz polska patriotka ? eeee

                        Alez nie ma takiego obowiazku :)
                        Z tym, ze mi akurat smutno patrzec, jak zasiedziali polscy emigranci z satysfakcja odcinaja sie (nieskutecznie, jak powyzej juz pisalam) od korzeni, z luboscia zapominaja (czasem po paru latach!) jezyka i z jakas taka dziwna przyjemnoscia opowiadaja innym i sobie, jaka ta Polska jest beznadziejna, jacy Polacy są ponurzy, jak nam brak finezji oraz dystansu itd. To nigdzie nie robi dobrego wrazenia - i w takiej sytuacji swiadczy raczej o wypowiadajacym sie, niz o kraju.
                        • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 20.07.11, 16:53
                          kasuje bilet w kazdym kraju, place podatki tez, nie kradne i nie kombinuje - czy w Chinach bede czy w Polsce. Dzieki maman/papa :-)
                          odnosnie do :
                          "Z tym, ze mi akurat smutno patrzec, jak zasiedziali polscy emigranci z satysfak
                          > cja odcinaja sie (nieskutecznie, jak powyzej juz pisalam) od korzeni, z lubosci
                          > a zapominaja (czasem po paru latach!) jezyka i z jakas taka dziwna przyjemnosci
                          > a opowiadaja innym i sobie, jaka ta Polska jest beznadziejna, jacy Polacy są po
                          > nurzy, jak nam brak finezji oraz dystansu itd. To nigdzie nie robi dobrego wraz
                          > enia - i w takiej sytuacji swiadczy raczej o wypowiadajacym sie, niz o kraju."

                          Nigdzie nie jestem zasiedziala, chyba ze na tej samej zasadzie co ty w Polsce - tu zyje i to od dziesiatek lat- kropka. Niczego nie zapomnialam (z tego co mnie nauczono) i leje na wrazenie jakie robie, czy to tu czy tam. A o mnie swiadczy moje codzienne zachowanie, moje czyny, moj stosunek do ludzi, moja uprzejmosc (lub nie), moja grzecznosc (lub nie) krotko mowiac cala moja osoba ktora spoleczenstwu i prywatnym relacjom ukazuje. Ta osoba jest ulepiona z przeszlosci dalszej lub blizszej. Czlowiek rosnie i staje sie tym a nie innym glownie pod wplywem wychowania. Wiec najpierw dom i rodzice, potem spoleczenstwo, gdzies tam kraj, a patriotyzm...po polu lata.
          • ilonka45 Re: Nigdy nie będę patriotką 15.11.11, 17:07
            @asiazlasu:
            Dawno nie czytalam wiekszej bzdury! Nigdy nie bedziesz poslugiwac sie lepiej "drugim jezykiem" niz jezykiem ojczystym...
            • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 15.11.11, 17:48
              To znaczy ze malo wiesz. Lub wiesz lepiej niz ja. Przyjemnego wieczoru zycze
              • ilonka45 Re: Nigdy nie będę patriotką 16.11.11, 11:05
                Wiem lepiej niz ty, dla urodzonych w UK bedziesz Polka lub Eastern European do konca zycia, mozesz znac jezyk bardzo dobrze, ale nigdy nie bedziesz mowic jak ktos kto sie tutaj urodzil i wychowal.
                • asiazlasu Re: Nigdy nie będę patriotką 16.11.11, 13:28
                  Dziecko, nawet ironii nie lapiesz.
                  Nic nie wiesz. A jeszcze mniej siedzac w UK "za chlebem". Jest to jedyny typ emigracji ktora znasz. I w dodatku cierpisz z tego powodu.
                  Nawet Ci do glowy nie przyszlo pytanie dlaczego tylu pisarzy tworzy dziela w tym "drugim jezyku". I do tego jeszcze otrzymuja nagrody !
                  Nie zyjemy, ty i ja, w tym samym swiecie - mamy zupelnie inny real, wyksztalcenie i podejscie do zycia. Nie odpowiadaj mi juz ze pisze bzdury, nie tup nogami, daj sobie spokoj.
                  • ilonka45 Re: Nigdy nie będę patriotką 16.11.11, 16:14
                    • ilonka45 Re: 16.11.11, 16:19
                      Prejudice is the child of ignorance
                      • asiazlasu Re: 16.11.11, 16:21
                        Bez sensu

                        ilonka45 napisała:

                        > Prejudice is the child of ignorance
                        • ilonka45 Re: 16.11.11, 16:29
                          Dla kogos kto nie zna jezyka to jest bez sensu, bo czym innym mozna nazwac twoje gdybanie??? Nie znam mnie a zakladasz, ze wyjechalam za "chlebem" nazywasz pouczajaco "dzieckiem", oskarzasz o brak edukacji, wszytko nietrafione...
                          • asiazlasu Re: 16.11.11, 17:51
                            Ah, czujesz sie obrazona ? to dobrze - nastepnym razem pomyslisz zanim napiszesz (cytuje ciebie) :
                            "Dawno nie czytalam wiekszej bzdury! ".

                            Adieu.
                            • ilonka45 Re: 17.11.11, 09:48
                              Nie czuje sie obrazona, napisalam prawde, nigdy nie bedziesz mowila tak jak ktos kto sie tutaj urodzil. A to, ze sie zaklimatyzowalas i czujesz sie dobrze w swojej nowej ojczyznie dobrze o tobie swiadczy, z tego co zauwazylam wielu emigrantow polskich cierpi na depresje, alkoholizm itp. Ciao
                  • ilonka45 Re: Nigdy nie będę patriotką 16.11.11, 16:26
                    Nastepny obrazliwy i niczgo madrego nie wnoszacy do dyskusji wpis.

    • michael_praed Re: Nigdy nie będę patriotką 11.02.12, 12:45
      Przecież duchowni Kościoła Rzymskokatolickiego (a także innych Kościołów) są TAKIMI SAMYMI PEŁNOPRAWNYMI obywatelami naszego kraju, jak WSZYSCY pozostali.
      JAKŻE więc ktoś ma CZELNOŚĆ mówić :
      "Kościół nie powinien mieszać się do polityki. Powinien się zająć religią, a nie polityką"
      ???
      Bo idąc TYM tokiem rozumowania, można powiedzieć :
      "Informatycy(czki), nie powinni(y) mieszać się do polityki, tylko zająć się informatyką".
      "Sprzedawcy(ynie) nie powinni(y) zajmować się polityką, tylko handlem".
      I TAK SAMO można by powiedzieć o lekarzach, prawnikach, pracownikach produkcyjnych, nauczycielach, sprzątaczach, naukowcach, hydraulikach, analitykach finansowych, dentystach, itd.
      No ALE właśnie nie raz słyszy się ten BEZMYŚLNY i GŁUPAWY BEŁKOT tzw. "postępowych", "nowoczesnych" i "wykształconych" osobników, którzy w rzeczywistości są RADZKIEJ klasy tłumokami.
      Aha, ZAPOMNIAŁEM jeszcze dodać, że ponoć są oni "młodzi", "z dużych miast" i... w dodatku "TOLERANCYJNI".
      :))))))))))))))))))
      • michael_praed Re: Nigdy nie będę patriotką 11.02.12, 13:12
        Miało być :

        "...RZADKIEJ klasy tłumokami."
    • sueellen Re: Nigdy nie będę patriotką 05.06.12, 22:12
      Autorka jest młodą osobą, która nie tylko żyje w polskiej rzeczywistości, ale ma szansę tę rzeczywistość sama ksztaltować.

      Patriotyzm, jak sama stwierdziła jest walką, ale nie koniecznie o wolność. Jak najbardziej może być patriotką walcząc o dobrobyt społeczeństwa.
    • easz Patriotyzm =milosc 19.08.12, 00:29
      Patriotyzm, to milosc - zeby byc/moc nazywac siebie patriota, trzeba kochac dany kraj. Jezeli sie go nie kocha, to sie patriota nie jest, nie ma co. Moze ukladajac sobie definicje milosci latwiej bedzie przejsc do definicji patriotyzmu, bo widac ze to nie takie proste dla wielu? I nie, nie jest tak, ze ile ludzi, tyle definicji patriotyzmu/lub milosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka