czadras 30.07.05, 16:14 O mamma mia! Czy w Polsce tez tak jest? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
frank_drebin Niezaleznie od narodowosci facet z nieodcieta 30.07.05, 16:20 pepowina to najbardziej zalosny typ faceta. Co do Polski chyba az tak zle nie jest (zaznaczam pisze to z pozycji faceta). Malo znam facetow z tym syndromem. Odpowiedz Link Zgłoś
krakra3 Re: Niezaleznie od narodowosci facet z nieodcieta 30.07.05, 18:21 U nas od lat obserwuję zjawisko tego typu, że jak jest rodzeństwo dzieci różnej płci, to dziewczynka ma duzo obowiązków i wiele sie od niej wymaga, to ona szybko staje sie dorosła i niezależna, a chłopiec jest ukochanym syneczkiem mamusi, któremu się wiele (jesli nie wszystko) wybacza, którego się hołubi, któremu przedłuża się młodość, którego się finansuje i nie krytykuje. Sama jestem jedynaczką, ale opisane przeze mnie zalezności widziałam już wielokrotnie u swoich znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d krakra 30.07.05, 22:27 ale to potem od dziewczynki sie oczekuje zeby dbala o rodzicow, odwiedzala, pomagala przy sprzataniu i gotowaniu..a synowie nie koniecznie. Moze wlasnieci "wloscy" synowie nei sa az tacy zli?. Odpowiedz Link Zgłoś
anamnesis Re: krakra 31.07.05, 16:03 coś w tym jest. Znałam kiedyś faceta, który w wieku 28 lat ciągle mieszkała z rodzicami. Zaznaczam, że pracował, ale pieniądze wolał przeznaczać na przyjemnosci, knajpy, wyjazdy w góry itp - wieczny chłopiec. Koleżanka zarzuciła mu kiedyś , że jest na utrzymaniu rodziców i doradziła, by poszukał sobie mieszkania. Bardzo się wtedy oburzył. Przecież rodzice go nie utrzymują, tj. nie kupuja mu modnych ubrań, nie dają mu na kino itd:))) Powiedział, że tylko dają mu jeść. Nie zdawał sobie biedaczek sprawy, że wydatki na żywność i utrzymanie mieszkania pochłaniały cały dochód tej koleżanki. W ogóle co tacy faceci wiedzą o życiu ... Odpowiedz Link Zgłoś
squaaw Re: Niezaleznie od narodowosci facet z nieodcieta 01.08.05, 00:01 egoistycznie rzecz ujmując-będąc matką-nic piękniejszego niż taki wspaniały synek,w domu, który jest od ciebie uzależniony i kocha Cię nad życie..jak takiego wyhodować?(Poradźcie!może kiedyś urodzę chłopca?:-)) Z drugiej strony-polski wymiar problemu jest nieco inny,finansowy powiedziałabym. Zupełnie nie zgadzam się z poglądem,że to dziewczynki-z rodzeństwa,są zmuszane później do opieki nad rodicami. Mam żywy przykład skrajnie odmiennej sytuacji..niestety. A gdzie Ci polscy "mammoni"? Zaden nie czytał artykułu?:->> Odezwijcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
immunal Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 30.07.05, 21:10 Smutne to wszystko jest. Nudne jak flaki z olejem, a Wlosi powierzchowni. Odpowiedz Link Zgłoś
sensej Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 30.07.05, 22:30 o jakiej pępowinie mówimy- ja np. spotykam w W-wie osoby młode, które uważają, że robią karierę, są niezalezne, a jak zbliża się weekend to rodzice najlepiej żeby popilnowali dziecko, to może trochę kiełbaski można wziąć, bo właśnie jest ubój itd. Odcięcie pępowiny to jest wyprowadzka do Australii i zadnego wsparcia finansowego. A takich Polaków i Polek jest bardzo mało. Odpowiedz Link Zgłoś
frank_drebin Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 30.07.05, 23:39 No mowimy o dwoch roznych rzeczach. Mieszkam sam, utrzymuje sie sam itp. Owszem rodzice maja za duzo np. pomidorow to troche od nich dostane. Jednoczesnie zalatwiam im np. jakies sprawy urzedowe itp. (sa w takim wieku, ze powoli sie gubia juz w tym wszystkim). Czyli mam nieodcieta pepowine ? Ja opisalem i wyzej i Ty piszesz o normalnej pomocy w rodzinie. Ja natomiast pisalem o facecie mieszkajacym z rodzicami - karmionym, opieranym itp. przez rodzicow. Dla ktorego dodatkowo rodzice sa wyrocznia jesli o chodzi o np. potencjalne kandydatki na partnerke, zone itp. Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 31.07.05, 13:31 Odciecie pepowiny to brak psychicznej zaleznosci od rodzicow oraz niezalezne podejmowanie decyzji, rowniez takich ze sie do nich jedzie na weekend. W gruncie rzeczy latwo jest rozpoznac mamonow, to emocjonalni asekuranci. Odpowiedz Link Zgłoś
joeshmoe Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 02.08.05, 21:04 Ja wlasnie to zrobilem - co prawda nie do Australii, 'tylko' za Atlantyk. Jak mnie starsi odwiedzili w zeszlym roku, to po miesiacu ich pobytu mialem serdecznie dosyc ich pytan i 'dobrych porad'. O tym ze moje zona wnet dostala apopleksji nawet nie wspominam. Cale zdarzenie tylko mnie utwierdzilo, ze nasz wyjazd to byl dobry pomysl. Odpowiedz Link Zgłoś
assim Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 30.07.05, 22:45 portugalczycy sa tacy sami. czyzby to byla typowo poludniowo(-europejska) przypadlosc?? Odpowiedz Link Zgłoś
andorinha Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 01.08.05, 18:47 absolutnie nie :) mam tu jednego w domu i jest on zupelnym anty-mamisynkiem W Portugalii znam tez cale masy mlodych facetow ktorzy wcale mamisynkami nie sa Odpowiedz Link Zgłoś
przegrzmot Mami synki ?! 31.07.05, 02:58 Poprawcie tytul na zdjeciu,bo czuje sie wyrazne mamienie,aby przyciagnac do artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
zuziabunia A ja może będę mamą 31.07.05, 22:40 A ja może będę mamą, wtedy będę się starała ze wszystkich sił, aby moje dzieci (!) usamodzielniły się od razu, kiedy nastąpi ten moment (jeszcze przed 30;p). A teraz o maminsynkach:) Tak, wszyscy faceci: Włosi czy Polacy mają TEN problem. Gorzej, wszystkie kobiety mają taki problem z facetami. Mamy są zapatrzone w wiecznych chłoptasiów - synków, a synkowie uwielbiają swoje rodzicielki. Czy to źle? Na pewno nie, ale jeśli ma być już zdrowy i stabilny związek to pępowinę trzeba odciąć. Im wcześniej tym lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
agash4 Re: A ja może będę mamą 01.08.05, 11:51 Ludzie, problem jest niezwykle istotny i bardzo czesto wystepujacy, i to tutaj w Polsce. Mam przyklady i to blisko "niesamowitych wiezi" miedzy matka i synem. To jest straszne uposledzenie i czesto patologia. Do dzis nie zdjagnozowalam czy np facet jest w stanie sam sie odciac? Bo znam przyklad ze synus usilowal wielokrotnie odciac sie od toksycznej matki ale nawet jak byl pare tysiecy kilometrow od niej to i tak konczylo sie telefonami codziennie, wysylaniem kasy przez mamamusie itd. Czy to jest tak ze obie strony musza po prostu chciec? Bo tak juz z czysto humanitarnego punktu widzenia to jest bardzo trudno nam nawet jako doroslym dojrzalym ludziom zyc wbrew i w kompletnym odcieciu od rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
robot.obibok Re: A ja może będę mamą 01.08.05, 15:43 Artykuł jest do bani. Po pierwsze generalizuje i niepotrzebnie wyolbrzymia. Po drugie potęguje stereotyp z którego istnieniem mocno bym polemizował. Polska - Włochy - dwie rózne światy -kultura , sytuacja społeczno-eknonomiczna etc.Wiec Prosze nie pisac ze Polacy są tacy sami jak Włosi.Nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
paranka Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 01.08.05, 18:03 cos w tym jest, znam sporo Wlochow i 90% z nich odpowiada temu opisowi... z daleka od nich dziewczyny!!! Odpowiedz Link Zgłoś
paczanka Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 01.08.05, 18:15 Mam dla Was smutna wiadomosc, mamisynkow jest w Polsce bardzo wielu;-( Na wlasnej skorze odczulam te toksyczne relacje mama- synek. Np. w trakcie "pieszczot" dzwoni telefon, on przerywa i pomimo prosb, by nie odbieral, odbiera, bo moze mama dzwoni i moze stalo sie cos strasznego... Codzienne telefony wieczorne od mamy i zdawanie relacji ze piesek zrobiil kupke a kotek zjadl kielbaske... Wakacje na ktore musialam pojechac sama, bo rodzice postanowili ze tez sobie wyjada a on ma zajac sie ich domem, bo moze ktos ich okradnac... itd itp Mamisynkom mowimy stanowcze NIE!!! Bo przez nich cierpimy!! Odpowiedz Link Zgłoś
ilirian A co z ojcami? 01.08.05, 19:10 Mam znajomą Polkę, która też twierdzi, że Włosi to maminsynki. Poznała Włocha, który stwierdził, że będą mieszkali z mamą. I nie chciał się wynieść od niej nawet jak go wyganiała, bo znalazła sobie kochanka. I według mnie tu leży sedno problemu. Psycholodzy wiedzą to od dawna, że chłopcy wychowywani przez samotne matki, mają trudności w odcięciu się od pępowiny i zostawieniu matki bez opieki. Tak więc być może włoski problem to zwiększająca się liczba niepełnych rodzin. Z treści artykułu nie mogłem jednoznacznie wywnioskować, czy opisane osoby mieszkają razem z ojcem i matką, lub z dziadkami i matką, czy tylko z samotną matką. Odpowiedz Link Zgłoś
heureka7 Re: A co z ojcami? 03.08.05, 11:32 a ja mialam spory problem z autorytarnym, nadopiekunczym ojcem, ktory zatruwal mi licealna mlodosc i skutecznie do siebie zniecil... ciagle chcial mnie chronic, kontrolowac, ciagle krytykowal, ocenial, nigdy nie byl zadowolony... a w jego wlasnym mniemaniu byl superojcem, tylko ja jakas dziwna... zwialam na studia, rzadko przyjezdzalam w odwiedziny, nie pozwalalam schodzic na zbyt intymne tematy (i nie chodzi tu bynajmniej o seksualnosc), gdy mnie zameczal telefonami, nie odbieralam ich. a on szalal (i nadal szaleje) z zazdrosci o matke, z ktora mam dosc dobre kontakty... Odpowiedz Link Zgłoś
nico73 jestem mamincórką:/ 05.08.05, 15:39 jestem mamincórką wbrew swojej woli. Po rozwodzie (małżeństwo trwało 12 lat i jak teraz oceniam było ucieczką od zbyt natretnej matki) musiałam wprowadzić się do rodziców wraz z dziecmi. Matka kontroluje każdy mój ruch. Sprawdza co mam w szafie. Kiedy wychodze wypytuje z kim co będe robić na ile godzin itd. Gdy wracam oczekuje szczegółowej relacji. Moją naturalna reakcja jest nie mówienie jej absolutnie nic o moim życiu osobistym. Nie wie np tego, że od 9 m- cy spotykam się z facetem. Ciągle robi mi awantury, że nic jej nie mówię a ja nie potrafie się przemóc. Jestem nauczycielem i nie zarabiam wystarczajco aby płacic za mieszkanie i wyżywić siebie i dzieci a ona pomaga mi finansowo. Czuję się z tym okropnie i nie umiem wyrwac się z tej matni. Pewnie ktos stwierdzi, że nie wyrywam się bo taka sytuacja jest wygodna ale wierzcie mi, że zaczynam mysleć o wyprowadzeniu się do domu samotnej matki :/ Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Mammoni 09.08.05, 09:38 Czytałam ten artykuł z pewną nostalgią i smutkiem. Żyłam w słonecznej Italii kilkanaście lat i to zjawisko jako jedno z pierwszych rzuca się w oczy, zwłaszcza jeśli mieszka się w małej, toskańskiej mieścinie. Zjawisko to jednak jest na tyle powszechne, że nie tylko obejmuje cały kraj jako taki, ale również wszystkie klasy społeczne. Włosi naprawdę cierpią na kompleks Edypa. Przejawia się on chociażby w ich estetycznych upodobaniach co do cech płci przeciwnej. Najważniejsze są piersi - im większe, tym lepsze, niezależnie od urody, gabarytów czy wieku właścicielki. Czyżby słabo skrywany atawizm okresu niemowlęcego? Ale to jeszcze nie wszystko. Główną przyczyną bycia "mammone" jest wygodnictwo. Włochy to bogaty kraj mimo dużego poziomu bezrobocia, do tego społeczeństwo jest wybitnie patriarchalne, dlatego wiele kobiet nie pracuje i siedzi w domu hołubiąc i wyręczając we wszystkim swe pociechy. Ojców nie ma - albo są w pracy, albo siedzą godzinami z kumplami w barach i popijając piwo lub grappę rozwodzą się na temat wczorajszego meczu piłki nożnej lub podrywają młódki i cudze "fidanzate". Dlatego mamy czterdziestoletnich mammoni na wieczym utrzymaniu rodziców, którzy nie skalali się jeszcze żadną pracą. Druga wersja mammone to trzydziestoparo-czterdziestolatek, który pobiera emeryturę lub rentę inwalidzką będąc zdrowym jak ryba, bo ciotka pracująca w miejskim ratuszu załatwiła "łatwą kaskę". Jak na razie jeszcze daleko Polsce do włoskiej patologii. Jednak to tylko kwestia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
neti87 Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 08.09.05, 11:49 Czy mógłby mi ktos podesłać na adres gazetowy ten artykuł? Kurczę, nie mam tego numeru Wyskokich Obcasów, a w necie artykuł jest już nieaktywny. Wdzięczna będę baaaaardzo!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
neti87 Re: Maminsynki - podeślecie artykuł? 08.09.05, 14:57 juz wyżej pisałam, że kurka nie mam dostępu do tego artykułu, a przeczytałabym go bardziej niz chętnie... Odpowiedz Link Zgłoś
neti87 Re: Maminsynki - włoski problem narodowy 11.09.05, 16:24 naprawdę nie jesteście w stanie pomóc :(((? Odpowiedz Link Zgłoś