Dodaj do ulubionych

Historia jednej dziewczynki

15.10.05, 12:38
dziecku potrzebna jest stabilnosc a tutaj jak widac ciaganie w te i we wte
nie bylo Korczaka ,zeby takie proste prawdy wyjasnil ,Polanski mial niby
podobne losy ,ale ojca odnalazl , a Kosinski skonczyl podobnie ,kto ma dzieci
ten to rozumie
Obserwuj wątek
    • kashmere Re: Historia jednej dziewczynki 15.10.05, 14:36
      Historia pokazująca jak niewiele obchodzi dorosłych prawdziwe dobro dziecka.
      Dobro pojmowane tutaj przeze mnie jako pozamaterialne warunki sprzyjące
      harmonijnemu rozwojowi.
      W imię słowa danego ojcu Elżuni, w imię jej przynależności narodowej, etc.
      dziecko przerzucane było z miejsca na miejsce. Co więcej nikt jej nie pytał,
      czy chce w danym miejscu zostać czy nie. Zapadała decyzja i tobołek zwany
      dzieckiem jechał dalej.
      Wystarczyło jedynie przyjąć inną perspektywę, a dziecko pozostałoby w Żyrardowie
      u ludzi których pokochało i którzy je pokochali i ... nie miałaby możliwości
      opływać w dostatki i studiować w USA, ale być może, identyfikując się z pewnym
      miescem na ziemi i konkretną rodziną, nie byłaby nękana lękiem i bólem
      wynikającym z niemożności określenia własnej tożsamości...
    • 13paz2005 Re: Historia jednej dziewczynki 15.10.05, 16:38
      czytam, widze, slysze, jestem optymistol, dziekuje
      • piotr7777 Re: Historia jednej dziewczynki 15.10.05, 17:35
        No jest tu pewien dylemat - z jednej strony ostatnia wola ojca z drugiej dobro
        dziecka. Mimo wszystko gdyby Edelmanowie nie wtrącili się w życie dziewczyny
        moze by żyła.
        • 13paz2005 Re: Historia jednej dziewczynki 15.10.05, 17:52
          a gdyby tą drogą przechodziła staruszka?
        • gherarddottir Re: Historia jednej dziewczynki 16.10.05, 00:19
          tez mam takie wrazenie....ta zydowska solidarnosc nie liczaca sie z innymi
          egoistyczna i napuszona
          • rapsodiagitana Re: Historia jednej dziewczynki 16.10.05, 13:11
            Nie wiem po co ten tekst został napisany - nie bardzo jest się czym chwalić, a
            jakichs wyrzutów sumienia też nie widzę. Straszny los zgotowali tej dziewczynce.
            Biedne dziecko tyle razy zaufało i tyle razy zostało zdradzone... Nie dziwę się,
            że jako dorosła kobieta nie potrafiła sobie ze sobą poradzić. Wydaje mi się -
            choć to okrutne - że już łatwiej sobie poradzić dzieciom, które straciły dom i
            już żadnego nie odnalazły, musiały sobie radzić same... Tutaj dziewczynka z
            jednej strony dostawała miłość, opiekę, rodzinę - a chwile później wędrowała do
            obcych ludzi, jak zwierzątko. To musi strasznie okaleczać psychikę. Nie rozumiem
            tej całej historii, jestem nią mocno wstrząśnięta :(
            • lilith76 Re: Historia jednej dziewczynki 16.10.05, 13:19
              ja też jestem wstząśnięta - dziecko jako ideologiczny pakunek przerzucany od rodziny do rodziny.
              choć pewnie na miejscu Edelmanów zrobiłabym to samo - zaopiekowałbym się dzieckiem. tylko potem, to kolejne przekazanie pakunku...
              • k3orlowska Re: Historia jednej dziewczynki 17.10.05, 14:12
                nigdy nie zrozumiem tej arogankiej mentalności za nic mającej człowieka w imię
                "POTRZEB NARODU"
              • natkanatka Re: Historia jednej dziewczynki 17.10.05, 22:43
                Jestem wstrząśnięta tym tekstem do spodu. Zwłaszcza puentą pani
                Edelmanowej: "Elza miała jednak ogromny problem ze swym pochodzeniem żydowskim
                i nigdy nie pogodziła się ze swoim wczesnym dzieciństwem i ze stratą
                rodziców"... A ja myślę, że nigdy nie pogodziła się z tym, że bezwzględni
                dorośli w imię żle rozumianej obietnicy doprowadzili ją do samobójstwa. Vhyba
                nie o to chodziło ojcu Elżuni, żeby ją zabrać, ale by dac jej szczęście w
                rodzinie, któa ją pokocha. Koszmar i nietolerancja a rebours.
    • wierzba_b Re: Historia jednej dziewczynki 19.10.05, 10:36
      Nie rozumiem tych ludzi. Po co to było? W imię czego? Tego, żeby dziecko o swoim pochodzeniu i tożsamości nie zapomniało? Zafundowali jej brak jakiejkolwiek tożsamości i poczucia przynależności dokądkolwiek, brak poczucia bezpieczeństwa i przekonanie, że jest nikomu do niczego niepotrzebna, skoro jej się ciągle pozbywają. Potraktowali przedmiotowo. To przedmiotowe traktowanie wyłazi nawet ze stylu wypowiedzi. Kurczę, jak tak można? Biedna dziewczyna...
      • hedonistka Re: Historia jednej dziewczynki 21.10.05, 11:07
        Mną rownież wstrząsnąl ten reportaż. Oburzyl. Wywolal zlośc, na glupotę,
        zaślepienie, arogancję, HIPOKRYZJĘ!
        Przecież tu nie chodzilo wcale o dotrzymanie danego slowa. Tego argumentu
        uzywal Edelman w rozmowie z rodziną z Żyradowa - że obiecal, ze dziewczynkę
        wezmie do siebie, ze chce dotrzymac slowa danego przyjacielowi. A co stalo sie
        potem? Oddal ją dalej. Najpierw skazal na rok "siedzenia w poczekalni" w
        Szwecji, potem skazal na dalszą tulaczkę, odebral poczucie bezpieczenstwa. Mam
        nadzieję, ze wspomnienie o Elżuni bylo wyrzutem sumienia, ktory nękal Edelmanów
        do konca życia... Wdrukowali dziewczynie w psychike jasne komunikat: nie mozesz
        byc szczesliwa, bo jesteś Żydowką! Twoje potrzeby są nieważne, ważna jest Twoja
        przynależnośc narodowa! Jak dla mnie to czysty rasizm! Nic dziwnego, że nie
        mogla pogodzic sie sama ze sobą i w koncu popelnila samobojstwo!
        Zastanowila mnie jeszcze jedna rzecz... W artykule dosc enigmatycznie opisano
        powod, dla ktorego rodzina z Zyrardowa zdecdowala sie wreszcie oddac dziecko.
        Ale przeciez wraznie napisano tam, ze syn tej rodziny siedzial w wiezieniu, a
        po oddaniu dziewczynki "matka odzyskala syna". Czy to byla cena?
        A potem sie dziwią, skad w ludziach tyle antysemityzmu...
    • xiv Historia jednej... 19.10.05, 16:35

      ... paczki, chcialoby sie powiedziec :/

      "Proponowana suma była zawrotna. W trudnym powojennym okresie mogła zapewnić
      rodzinie spokojny, dostatni byt."

      jak to nazwac? handel ludzmi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka