Dodaj do ulubionych

List otwarty

30.07.07, 13:25
No co za bzdura?! Kolejna glupiutka dziewczynka co obwinia facetow (lub ich
matki?!) za cale zlo tego swiata. Nie czepiam sie do czesci wychowawczej, to
faktycznie nie jest dobre. Ale obwiniac osiemnastolatkow za to, ze zlamali
serce tych glupim pustym istotkom. A jak do cholery One byly wychowane. Po
co sie zgadzaly na cukierki bez papierka, antykoncepcje hormonalna i inne
bzdury?! Nie podoba sie, nie rob.

Swiat jest popaprany. I mnostwo jest ludzi, ktorzy beda probowali zrobic Ci
krzywde. W wiekszosci przypadkow z Twoim cichym przyzwoleniem. I to TY
jestem winna temu. Ty i te inne puste istotki. Zgadzasz sie na takie
zachowanie, ok. Twoja wina jezeli Ci ktos skrzywdzi. Najlepiej jest zrzucic
odpowiedzialnosc na kogos innego. Prostsze niz walka o swoje, prawda?

I ja sie boje co bedzie kiedy juz bedziesz miala ta corke. Wyrosnie na
kolejna biedna sierotke, ktora nie bedzie umiala walczyc o swoje. Bo sie
napatrzy na to jak mamusia nienawidzi tatusia. I jak mamusia sie na wszystko
zgadza. Powieli stereotyp i powstanie kolejna popaprana rodzinka.

Rzucasz kamieniem? Rzuc najpierw w siebie.
Obserwuj wątek
    • yesamin Bo dziecko to kobieta sama ma 30.07.07, 22:15
      Niby taka jesteś nowoczesna, obcykana wychowawczo, prawa i sprawiedliwa, a nie
      potrafisz niczego innego poza tym, co zwykle robią ciołki aby sobie ulżyć w
      kompleksach - szukasz kozła ofiarnego.
      Oczywiście, jako typowy produkt kultury polskiej, dopadasz najłatwiejszą
      ofiarę - stereotypową Matkę Polkę. Cóż, w Polsce się zawsze chroniło facetów i
      jechało po kobietach, obwiniając je o wszystkie możliwe przewiny a jednocześnie
      mamiąc: "Bądź taka, jak ci każemy, a wtedy przekonasz się, jak bardzo cię
      będziemy kochać i szanować!" To matka ma wychowywać, i to perfekcyjnie, ku
      chwale ojczyzny i pożytkowi młodych Polek, matka oberwie po uszach od każdego,
      kto będzie niezadowolony z jej niedociągnięć, to ją się obwini o całe zło tego
      świata, a na koniec wyśmieje, że ma obwisły biust, niesie ziemniaki i ma
      czelność ciepo kochać swojego syna - osiemnastolatka, a nie surowo nadzorować
      jego życie seksualne i dbać, by było ono równoznaczne z zamiarem
      matrymonialnym. Ponadto czuwać nad nastrojem rozlicznych dziewcząt dotkniętych
      odrzuceniem przez owego syna... Uff!
      Powiem ci, że jakbym była chłopcem, nie chciałabym takiej dziewczyny w
      pretensjach, bez odrobiny humoru i dystansu do siebie i świata. Histeria, bo
      ego ucierpiało, bo on nie kocha, a przecież powinno to być głównym zadaniem
      jego życia, bo jestem taka piękna, zdolna, wyjątkowa... Nie bardziej niż
      miliony dziewczyn na ulicy, darling. Im prędzej pojmiesz, tym zdrowiej
      pożyjesz.
      Psychologizując, na twą własną modłę, pokuszę się o tezę, że nie dostałaś
      miłosci w rodzinnym domu i cały swój głód emocjonalny ulokowałaś w chłopaku
      (ach). Teraz przezywasz rozczarowanie widząc, że nie ma książąt, co się
      zjawiają i porywają ku mega miłości. Jest tak sobie, wcale nie mega.
      Bezwarunkowe, długotrwałe, silne uczucie, o którym marzysz, to coś, co się
      powinno dostać we wczesnym dzieciństwie. Potem już nikt nie wypełni tej luki,
      żaden chłopak, żaden facet. Trwając przy swoich wyśrubowanych oczekiwaniach
      skazujesz się na wieczną frustrację i niespełnienie.
      Chłopak, który w wieku 18 lat bawi się w miłość, eksperymentuje, próbuje badać
      granice różnych dziewczyn i nie mysli o trwałych związkach - to całkiem
      normalna sprawa. Byłabym rada, gdyby dziewczyna w tym wieku robiła to samo -
      oznaczałoby to, że normalnie się rozwija. Dziewczyna, która w wieku 18 lat tak
      fetyszyzuje słowo "kochać", tyle złych emocji, rozczarowania wiąże z tym
      słowem, taki ma straszny głód uczucia - to smutne zjawisko i smutno rokuje. To
      znaczy, ze ktoś tam kiedyś nie dał jej zastrzyku uczuć uodparniającego na
      drobne rozczarowania.
      Niektóre dziewczyny nawet po wpadce z nieodpowiedzialnym chłopakiem potrafią
      żyć bez nienawiści i nawet lubić matkę chłopaka, jego samego i facetów w ogóle.
      Bo mają zastrzyk miłości otzrymanej w dzieciństwie. Ty lecisz skrajnościami,
      jesteś mściwa, paranoiczna, zwyczajnie zostałaś olana, co zdarza się nie raz i
      nie dwa, a zachowujesz się jak Królowa Wiktoria po defloracji - szukasz głów do
      ścięcia!
      Lepiej najpierw podreperuj swoją głowę i emocje.
      • kasica_k Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 01.08.07, 03:00
        yesamin napisała:
        > Chłopak, który w wieku 18 lat bawi się w miłość, eksperymentuje, próbuje badać
        > granice różnych dziewczyn i nie mysli o trwałych związkach - to całkiem
        > normalna sprawa. Byłabym rada, gdyby dziewczyna w tym wieku robiła to samo -
        > oznaczałoby to, że normalnie się rozwija.

        Hmm. Jak już się "psychologizuje", to wypadałoby wiedzieć, że dziewczyny
        rozwijają się inaczej i to, co nazywasz "głodem uczucia", czyli gotowość
        do stałego związku, pojawia się u nich naturalnie dosyć wcześnie,
        jako naturalny etap rozwoju.

        Zapomniał wół, jak cielęciem (jałówką) był, co?

        A synów wypadałoby wychowywać na odpowiedzialnych i dojrzałych ludzi,
        nie - egoistyczne dzieciaki, które wiecznie "sprawdzają granice różnych
        dziewczyn". Swoją drogą przerażające sformułowanie... Cieszę się, że
        nie miałam okazji ucierpieć przez różnych takich "sprawdzaczy".

        A autorkę listu serdecznie pozdrawiam i życzę, by życie wynagrodziło
        jej z nawiązką rozczarowania, jakich doznała.
        • yesamin Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 01.08.07, 07:49
          Tak, masz pełną rację, osiemnastoletni chłopak powinien nosić wąsy i tużurek,
          snuć plany matrymonialne, być wpatrzonym w Tę Jedyną - przyszłą żonę zresztą, a
          poza tym pilnie uczyć się i pracować odkładając środki w III filarze
          ubezpieczeń emerytalnych, oraz świadczyć całym swym młodym życiem o rozwadze i
          odpowiedzialności.
          Osiemnastolatka zaś wspólczesna, jak twierdzisz, w pełni dojrzała z racji
          natury do trwałych zwiazków, powinna zarzucić myśl o tipsach i odchudzaniu, nie
          marzyć o sobotnej dyskotece i ratowniku z Ustki we wtorek a o kumplu ze szkoły
          w piątek. Powinna łykać kwas foliowy sposobiąc się do ewentualnej ciąży i
          planować rozkład pokoi w domu, który stworzy z rówieśnikiem, z którym się
          spotyka...
          Może w XIX wieku była taka młodzież, pozbawiona lekkości i
          młodzieńczego "moratorium" od odpowiedzialności. Może szesnastoletnia rumuńska
          Cyganka rzeczywiście jak wejdzie w zwiazek, to już na amen i dożywotnio i
          bedzie to dla niej normalne. W naszych realiach kulturowych młodzież dojrzewa
          coraz później. Coraz później ludzie - obu płci!) decydują się na stałe zwiazki,
          coraz później decydują się na dzieci. Coraz dłużej żyjemy i nie musimy się
          spieszyć! Mamy czas i na młodzieńczą zabawę, i na ustatkowanie się ok 30 stki -
          i nie jesteśmy przez to mniej warci od tych pokoleń, które ledwie od ziemi
          odrosły - od razu sru do harówki, odpowiedzialności, zobowiazań na stałe - a w
          wieku 40 lat byli już dziadkami.
          Postawa autorki listu jest anachroniczna, XIXwieczna i nienormalna w naszym
          kręgu kulturowym. To świadzczy o jej nietypowych doświadzczeniach, wychowaniu.
          Powinna być młoda, odważna, ciekawska - a jest psychicznie stara, zgorzkniała i
          myśli jak ludzie starzy i zwichrowani emocjonalnie: chce stałych zobowiazań,
          zabezpieczeń, boi się ryzyka, szuka kozłów ofiarnych aby zrzucić na nich swoją
          frustrację, traktuje resztę świata protekcjnalnie uważając się za nieomylną
          wyrocznię moralną, ma skłonnosć do osądzania, a raczej odsądzania innych od
          czci, w jej wizji swiata wszyscy są strasznie źli, tylko ona dobra - i
          ewentualnie je córeczka niepokalanie poczęta - bo czyż taka Perła Wśród Kobiet
          splugawi się bliskością niedojrzałego potomka Wszechgrzesznej matki?..
          Ach, zapewne taki typ panny zwróci się ku mężczyznom w sile wieku, uważając
          takowych za dojrzalszych. Takowi juz trochę wiedzą, co gadać kobietom, więc
          stworzą jej iluzję i złożą ofertę dozgonnej żarliwej miłosci, opieki i co tam
          chce. Następnie użalą się na żonę. Tak się dziwnie złoży, że żona ta będzie
          miała cechy matki osiemnastolatka. Też nie będzie dostrzegać potrzeb młodych
          kobiet, tylko żyć sobie jak lubi i nosić czasem ziemniaki. I ten biust obwisły!
          A fe! Wobec powyższego osiemnastolatka stoczy wygrany bój z czterdziestolatką
          (o czym zawsze marzyła) i weźmie trofeum: czterdziestolatka. Kiedy przeminą
          motylki w brzuchu, zostanie z panem, co woli telewizor lub kompa. Ale na
          pociechę zostanie synek.
          • nalezyta_starannosc Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 01.08.07, 10:35
            yesamin, naprawde świetnie to ujełaś!!! nic dodac nic ujac - super wpis!

            osobiscie zastanawia mnie jednak po co wysokie obcasy publikuja takie
            popułczyny. w całej masie madrych i wartosciowych listów ten ziejący jadem
            bełkot nie zasługuje nawet na forum cosmo.

            btw nagroda (sprawdzcie w papierowej wersji) adekwatna do poziomu umysłowego
            autorki.
            • annathemma Re: dziewczyny źle szukają, na prawo patrz 23.08.07, 17:40
              Jeśli dziewczyna zabawy, to niech szuka gogusia. A jak myśli o
              rodzinie, prawdziwym związku, to niech poszuka prawicowca, a nie
              egzemplarza metroseksualnego.

              Ale prawdziwi faceci, niestety, nie są ciekawi...
              • flash3r Re: dziewczyny źle szukają, na prawo patrz 23.08.07, 18:50
                Skoro autorka tekstu nie szanuję sama siebie samej to jak może tego wymagać od
                innych?
          • kasica_k Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 01.08.07, 17:40
            OMG. Wymaganie od doroslego faceta uzywania prezerwatywy jest XIX-wieczne?
            To ja wysiadam, bo z takim twierdzeniem polemizowac nie potrafie, podobnie
            z teza, ze zaangazowanie uczuciowe przed 30-tka jest dowodem zwichrowania
            emocjonalnego. Rozumiem, ze pewnie masz do czynienia z doroslymi dzieciuchami,
            a moze nawet masz takiego w domu, ale cale szczescie takie przekonania
            jeszcze nie wyznaczaja normy. A bawic sie i odkrywac swiat mozna w sposob
            odpowiedzialny i nie krzywdzac niczyich uczuc, ale do tego trzeba byc po prostu
            dobrze wychowanym.
          • iluminacja256 Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 05.08.07, 15:59
            , masz pełną rację, osiemnastoletni chłopak powinien nosić wąsy i tużurek,
            > snuć plany matrymonialne, być wpatrzonym w Tę Jedyną - przyszłą żonę zresztą,
            a
            >


            Nie - powinien wynosić talerze, potrafić zrobić jajecznice i wyprac sobie gacie
            i skarpetki własnoręcznie - a nei czekac az matka zabierza talerz sprzed nosa,
            wstanie codziennie rano, zeby 18 letniemu synkowi zrobić śniadanko i wypierze
            osrane gacie. A jak mamusia twego nei rozumie - to hoduje coś, co bardzo
            skrzywdzi kazda kobiete - traktując ja jak darmowy zestaw obsługi klienta . To
            tyle.
            • romanik87 Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 23.08.07, 18:13
              > Nie - powinien wynosić talerze, potrafić zrobić jajecznice i wyprac sobie gacie
              >
              > i skarpetki własnoręcznie - a nei czekac az matka zabierza talerz sprzed nosa,
              >
              > wstanie codziennie rano, zeby 18 letniemu synkowi zrobić śniadanko i wypierze
              > osrane gacie. A jak mamusia twego nei rozumie - to hoduje coś, co bardzo
              > skrzywdzi kazda kobiete - traktując ja jak darmowy zestaw obsługi klienta . To
              >
              > tyle.

              To nie reguła, ale przypadek braku szacunku z powodu nadopiekuńczości matki względem syna, mam w domu w postaci mojego brata. Wszystko pod nos a w zamian chamskie odzywki i figa z makiem. Ale to problem bardzo złożony, jak w kazdej rodzinie są charaktery i charakterki, ale pewną prawidłowość, a raczej zależność widać.
            • biserka79 Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 24.08.07, 14:22
              iluminacja... i tu masz rację z tą jajecznicą itp.
          • myszasta11 Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 24.08.07, 09:00
            yesamin , nie generalizuj, proszę Cię. Wyobraź sobie, że ja należę akurat do tej
            - nielicznej, niestety - grupy młodych dwudziestoletnich kobiet, które nie
            rozmyślają cały czas o tym, jakie sobie zrobić tipsy na sobotnią dyskotekę (bo
            na takowe po prostu nie chodzę, uważam, że tego typu imprezy to syf i bagno
            moralne). Facetami przestałam się interesować, odkąd jeden z drugim w chamski
            sposób i perfidnie mnie okłamał - tak, teraz chcę się skupić tylko i wyłącznie
            na studiach, żadnych znajomości z facetami, żadnych związków!

            Twoje słowa: "Może w XIX wieku była taka młodzież, pozbawiona lekkości i
            młodzieńczego "moratorium" od odpowiedzialności" są dla takich jak ja co
            najmniej obraźliwe. Nie jesteśmy pozbawione lekkości, raczej nie mamy tak
            pstrokato w głowach, jak większość naszych rówieśniczek...

            Ale każdy robi to, co lubi, pewne jest jedynie to, że prędzej czy później życie
            zweryfikuje, czyja postawa była lepsza, czyja postawa wydała więcej pozytywnych
            owoców.

            A autorkę listu, nad którym trwa tutaj tak ożywiona debata, serdecznie
            pozdrawiam. Chylę przy tym czoła przed Twoim stylem pisarskim; to smutne, ale w
            tych czasach wypociny co niektórych maturzystów wołają o pomstę do nieba... Nie
            wiedziałam, śmiać się, czy płakać, gdy na stronie CKE czytałam przykłady
            wypracowań MATURZYSTÓW, ludzi 19-20 letnich - teoretycznie, gdyż w praktyce
            poziom ich wypocin nie daje się z niczym porównać...

            No, ale czemu tu się dziwić, skoro młodzi ludzie ponad naukę, kształcenie,
            dbałość o swój język, przedkładają markę lakieru do paznokci (dziewczyny) lub
            też markę wódki, jaką zakupić na imprezę (chłopcy)... Chociaż, może to nie do
            końca trafny przykład, bo o markach wódki rozmawiają i dziewczyny...
          • izomorfia1 Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 24.08.07, 09:28
            Miła pani "yesamin" ! taki ambitny wywód trzeba skończyć konkluzją.
            Pozwoli pani, że pomogę:

            " w związku powyższym za niebezpieczny, XIX w przesąd, należy uznać
            opinię, że podstawym celem uprawiania seksu jest okazywanie uczucia
            miłości. Podstawowym celem seksu jest osiągnięcie przyjemności i ten
            w zupełności wystarczy. Kto nie podziela tego poglądu jest zacofany
            i musi zostać uświadomiony. Błędom i wypaczeniom mówimy stanowcze
            nie"
        • biserka79 Oj kasica.... dziecinko... 24.08.07, 14:06
          Owszem. Rodzice powinni wychowac swoje dziecko na czującego,
          odpowiedzialnego człowieka.

          Ale jeśli dziewczyn(ka) nie ma szacunku do samej siebie, zachowuje
          się prowokująco a w chłopaku hormony wariują, to wierz mi, nawet
          najlepsze wychowanie może w tym momencie zawieść!
        • drzwiwpaski Re: Bo dziecko to kobieta sama ma 25.08.07, 13:24
          Czytam to wszystko i nie wiem czy mam sie smiac czy plakac. Biedne skrzywdzone
          dziewczynki. Prawda jest taka, ze faceci podchodzacy do kobiet w ten sposob to
          zdecydowana mniejszosc. Tyle, ze oni sa najbardziej atrakcyjni. Oni zazwyczaj
          maja kupe pieniedzy, mozna sie z takim po imprezach pobujac, jest slicznie
          wystylizowany i w drogim samochodzie. Mozna poszpanowac przed kolezankami, kiedy
          podjezdza taki po ciebie pod szkole. I wlasnie dlatego, ze moze miec te
          wszystkie laski za pieniadze, traktuje je jak towar. Jedna sie znudzi, znajdzie
          sie nastepna. Kobiety same dobieraja sobie facetow, wiec same sa sobie winne. A
          jak im sie marzy staly zwiazek, to niech szukaja facetow, ktorzy sie do tego
          nadaja, a nie rozpieszczonego frajerstwa zyjacego za pieniadze swoich rodzicow.

          Tak, ja tez bardzo nie lubie tych smiesznych chlopczykow majacych pieniadze na
          wszystko:P
    • ania.mm Re: List otwarty 30.07.07, 22:29
      A mnie żal autorki. Młoda dziewczyna, a ma tak bardzo skrzywiony obraz świata.
      W jakim środowisku musiała wyrastać, skoro tak trudno jest jej się odnaleźć.
      Oskarża innych, bo jeszcze nie umie krytycznie spojrzeć na siebie. Niestety, to
      prawda, że ma duże szanse stać się kolejną sfrustrowaną kobietą, z pretensjami
      do całego świata.
      Pomijam, że kilka razy zdrowo się uśmiałam, czytając list. Choćby w momencie
      opisu pracy przy powielaczach i bibułach, czy stania w tasiemcowych
      kolejkach... Matki dzisiejszych osiemnastolatków raczej nie zajmowały się tym
      wszystkim, bo po prostu - w większości - były na to za młode. Stały w kolejkach
      po papier, masło, czy coś tam innego, ale nie jako panie domu, tylko dzieci.
      No, chyba, że autorka ma nieco starszą mamę i ocenia to pokolenie przez Jej
      osobę :)
      • ewa9922 Re: List otwarty 30.07.07, 23:32
        Dziewczyno, a cóz ty chcesz od 18 czy 20-letniego chłopaka? Przecież to
        nieodpowiedzialny dzieciak i tak mu zostanie do 40 , czy nawet do 60.
        zadbaj sama o siebie - bądz samodzielna, pracuj i zarabiaj swoje własne
        pieniądze.
        Pamietaj _umiesz liczyć - licz na siebie.

        A co będzie jak urodzisz syna - wyrzucisz go, zostawisz w szpitalu?
        Naiwna...
      • aasiula1 Re: List otwarty 23.08.07, 18:40
        Kochanie, jako dziecko to ja jeszcze stałam w kolejkach a mam lat 27
    • rodack2000 Re: List otwarty 31.07.07, 00:20
      oj Polacy, Polacy!!! czy wy poza kompleksami nic nie macie?....
      • rodack2000 sorry! 31.07.07, 00:21
        zapomnialem o zasciankowosci!
        • etrade to jest powszechne 31.07.07, 09:36
          Znam wiele matek, które właśnie tak wychowują synów - na egoistów i egocentryków.
          Uważam, że brak normalnego ojca w rodzinie nie pozwala dobrze wychować syna.
          Sam jestem facetem i na córkach to już się nie znam.
          • elve Re: to jest powszechne 23.08.07, 22:28
            niestety masz rację. brak porządnego wzorca męskiego bardzo chłopakom szkodzi. a
            dobrych męskich wzorców w naszym społeczeństwie jest tyle, co kot napłakał, i
            jest to imo jeszcze skutek przetrzebienia wojennego. i jeszcze kilku pokoleń
            trzeba, żeby odbudować etos mężczyzny - pewnie w formie, której nie sposób teraz
            nawet przewidzieć.
            bardzo współczuję autorce artykułu, ale szukanie winnych po stronie matek nie
            jest dobrym pomysłem. dziewczyno, zacznij od siebie. dobre przyciąga dobre. wiem
            z autopsji ;)
            • martin9819 Re: to jest powszechne 24.08.07, 00:56
              elve napisała:

              > niestety masz rację. brak porządnego wzorca męskiego bardzo
              chłopakom szkodzi.
              > a
              > dobrych męskich wzorców w naszym społeczeństwie jest tyle, co kot
              napłakał, i
              > jest to imo jeszcze skutek przetrzebienia wojennego. i jeszcze
              kilku pokoleń
              > trzeba, żeby odbudować etos mężczyzny - pewnie w formie, której
              nie sposób tera
              > z
              > nawet przewidzieć

              Sadzisz, ze gdzie indziej np. tam gdzie nie bylo wojny jest inaczej?

              Prezydent Izraela gwalcil pracownice biura, pogratulowal mu tego
              prezydent Rosji Putin. Clintonowi laske robila Monika L. a
              Berlusconi zdradzal zone, Mirek Topolanek ma babe na boku, Karol i
              Diana zdradzali sie nawzajem... podobne rzeczy dzieja sie wszedzie
              nie tylko w kregach wladzy... W Ameryce Pd. czy Meksyku nie bylo
              wojny wiesz jaki tam jest etos mezczyzny?

              Mowienie o niedojrzalej polskiej mlodziezy... to gdzie jest ta
              mlodziez dojrzala? Czy mlodzi chlopcy w Niemczech albo Czechach nie
              mysla o tym, zeby przespac sie z kolezanka z klasy i wszystkim
              pochwalic? Burdele i czerwone dzielnice dzialajace legalnie w
              Niemczech czy Holandi bynajmniej nie swieca pustkami.

              Zreszta po co pretensje tylko do mezczyzn (chlopcow) kobiety
              (dziewczyny) tez nie sa swiete.

              Oszustwa i zdrady oraz wiernosc i przyzwoitosc sa ponadnarodowe i
              ponad plcia.
    • justyna_sz11 Re: List otwarty 02.08.07, 11:34
      Odnoszę wrażenie, że autorzy powyższych kilku ziejących jadem komentarzy za
      grosz nie zrozumieli, o czym jest "List otwarty"... Żaden wiek nie zwalnia ze
      zwykłej ludzkiej odpowiedzialności i tłumaczenie, że ktoś ma tylko 15/20/30 lat
      i "taki jest", bo z racji wieku ma do tego prawo, jest totalnym
      nieporozumieniem. Ja (nie tak dawno) miałam naśce lat i miałam, między innymi,
      normalnych kolegów - rówieśników. Normalnych, czyli wyobraźcie sobie,
      reprezentujących sobą pewne wartości, nie-Adasiów-Marków z artykułu! Fakt, nie
      było ich wielu. Dlatego strasznie współczuję tym, którzy takich ludzi na swojej
      drodze nigdy nie spotkali, a teraz nie mogą ukryć świętego oburzenia - przecież
      jak można wymagać zwykłej przyzwoitości od osiemnastolatka!

      BTW, traktowanie marginesu jako normy jest w dzisiejszych czasach okropną plagą.
    • kha1 Re: List otwarty 03.08.07, 14:29
      Przeczytałem tylko pierwsze zdanie Twojego komentarza i to mi w gruncie rzeczy
      wystarczy :)
      Imo, dziewczyna napisała dobrze, otwarcie, bez zachowania hmm, jakiejś kultury,
      ale mimo wszystko dobrze - bo mocno.
      Jeśli uważasz, że jest głupia - a może i jest?! Co nas to obchodzi - to sam nie
      jesteś lepszy, bo poruszyła temat o którym wszyscy mówią i każdy ma gdzieś :)

      Pozdrawiam elo siema joł ziomów XDDD
    • yayoi Buhahaha! 05.08.07, 14:03
      To już nie ma u nas żadnej gazety, która nie drukowałaby listów rozżalonych
      nastolatek? Listów o tym, kto i jak z kim sypia i czy mając 15 lat jest gotowy
      na seks czy nie? Czy mając 18 lat używa prezerwatywy, czy może przekona
      dziewczynę, że może jednak lepiej bez? Litości!!!!!
    • lizawietaiwanowna List otwarty 07.08.07, 20:27
      A ja Cie pozdrawiam, Autorko listu, jestem w podobnym moze co Ty
      wieku- troche chyba starsza, i jestem pelna podziwu za to co
      napisalas, nawet jesli mozna by zarzucic (zarzucic..?) rozzalenie,
      gorycz i brak dystansu (ach ale po co zawsze ten dystans..?)
      Dlaczego piszecie ze anachroniczne jest traktowanie drugiego
      czlowieka jako osoby a nie zabawki? Ta nasza kultura (wspolczesna
      przeciez, nie XIXwieczna, ale czy to znaczy, ze lepsza..??) nie
      uczy - spojrzcie tylko w telewizor, skad czerpia dzieci ktore nie
      mialy tego szczescia, ze pokazali im cos rodzice - nie uczy niczego
      wartosciowego, a propaguje glownie egoizm i wielokrotne orgazmy.
    • funia81 List otwarty 23.08.07, 17:37
      > najsmaczniejszy cukierek to ten bez papierka.

      Gumka w porownaniu z pigulka to zabezpieczenie raczej iluzoryczne. I nie jest to
      tylko kwestia preferencji estetyczno-zmyslowych.

      > Za dużo widziałam dziewczyn zawodzących dramatycznie:
      > DLACZEGO?!-ON!!!-MI!!-TO!!-ZROBIŁ?!

      Pewnie. On mi to zrobil. A mnie przy tym nie bylo.
      Prosze najpierw myslec, a potem plakac.

      Az mi sie dziwnie zrobilo, ze facetow bronie. Ale przesadzila pani z tym listem.
      Okrzyk NIE CHCE MIEC SYNA! najlepiej swiadczy o pani pomysle na dziecko.
      Podobnie jak "glut pod zoladkiem".
      • elve Re: List otwarty 23.08.07, 22:32
        > > najsmaczniejszy cukierek to ten bez papierka.
        >
        > Gumka w porownaniu z pigulka to zabezpieczenie raczej iluzoryczne.
        tylko kwestia preferencji estetyczno-zmyslowych.

        zapomniałaś o AIDS?
        to, że dziewczyny wciąż dają się przekonać do życia "bez" świadczy o tym, że
        edukacja w dziedzinie zapobiegania AIDS jest nadal konieczna. no chyba że
        wszystkie i wszyscy osiemnastoletni mają porobione badania.
      • biserka79 Re: List otwarty 24.08.07, 14:33
        funia81 napisała:

        > > najsmaczniejszy cukierek to ten bez papierka.
        >
        > Gumka w porownaniu z pigulka to zabezpieczenie raczej iluzoryczne.

        ACHA. I MŚLISZ, ŻE CI OPISANI PRZEZ DZIEWCZYNĘ CHŁOPCY NIE CHCIELI
        PREZERWATYWY BO WG NICH TO BYŁO NIEWYSTARCZAJĄCE ZABEZPIECZENIE...?

        PRZECIEŻ JASNO WSKAZAŁA ICH ARGUMENT, TEN "CUKIEREK BEZ PAPIERKA".

        > > Za dużo widziałam dziewczyn zawodzących dramatycznie:
        > > DLACZEGO?!-ON!!!-MI!!-TO!!-ZROBIŁ?!
        >
        > Pewnie. On mi to zrobil. A mnie przy tym nie bylo.
        > Prosze najpierw myslec, a potem plakac.
        >
        > Az mi sie dziwnie zrobilo, ze facetow bronie.

        A TU PODAJE CI RĘKĘ. PODOBNE ODCZUCIA.
    • basstek1303 List otwarty 23.08.07, 17:51
      No normalnie osłabłem czytając ten list.
      O co tutaj chodzi??
      Ta dziewczynka nazywa się kobietą??? HAlo... to dziecko ma jeszcze mleko pod nosem.
      Jeśli chce trwałego związku to niech nie szuka go z kolesiami, którzy mają na
      czole napisane lubię zmieniać kobiety jak rękawiczki (szukam łatwego sexu).
      A to, że ładnie wygląda i szepce czułe słówka hmmm....to nie wszystko. No ale co
      by koleżanki powiedziały na Pawełka dupełka, który jakiś taki niewyraźny w kącie
      stoi.
      I co tu ma do tego Matka tego chłopaka??
      I jak to niby zrobi, że wybierze płeć dziecka?? hmmmm
      Dopiero to jest wyzwanie, wychowanie chłopaka na porządnego człowieka. Dla czego
      już składa broń??


      Pam Param Pam i tyle o tym liście można naprawdę powiedzieć, tak że by było
      krótko.....


      ...a zapomniałem szanuj się dziewczyno, to znajdą się ludzie, którzy Ciebie będą
      szanować.....

      raczej nie zgrzybiały dwudziesto paro latek...
    • adam81w Debilny list. Pretensje może mieć również chłopak 23.08.07, 18:11
      18 latek do ojca jego rówieśnicy. Naprawdę oburza mnie, że propaguje się pogląd
      jakoby tylko faceci ranili kobiety, byli dla nich źli i okropni a kobiety były
      takie niewinne i cudowne. Kiedy prawda jest taka, że to nie zależy od płci a wg
      mnie gorzej oszukują kobiety. Denerwuje mnie propagowanie poglądu jakoby to
      faceci zawsze ale to zawsze nie szanowali kobiet a kobiety zawsze szanowały tych
      pierwszych. Głupie bezpodstawne uogólnianie. Łatwy dostęp do seksu? kurde gdzie
      może mnie coś ominęło. Czemu ja nie chodziłem do burdelskich szkół? no czemu ach
      czemu? kurde jak ja żałuje. Niestety dziewczyny w szkołach do których chodziłem
      zawsze się szanowały. Jest duża różnica jeśli ktoś wie że seks jest dla seksu i
      po to idzie z daną osobą. Jeśli obie osoby wiedzą po co się spotykają wtedy ok.
      Jeśli jedna z osób oszukuje i wmawia, że chce chodzić z tą osobą a spotyka się z
      nią tylko dla seksu (albo np żeby wydoić z faceta kasę) to jest to jawne
      s-synstwo i oszukiwanie i nie ważne czy to facet czy kobieta tak robi. Fakt jest
      faktem: mówi, że kocha a nie kocha. To oszukiwanie. Inna sprawa, że nie
      wyobrażam sobie jak tępa musi być dziewczyna (mająca zamiar chodzić z danym
      chłopakiem) która idzie do łóżka z tym chłopakiem o którym wie, że miał jej
      wszystkie koleżanki i o którym może mieć podejrzenie, że i ją wykorzysta. Jej
      wina. Wiadomo, że jak ona nie da to facet nie weźmie. Dajesz się wykorzystywać
      to jest w tym trochę twojej winy dziewczyno.
      Najważniejsze. Dlaczego nie mówi się o tym ilu facetów cierpiało przez kobiety?
      Ilu przez nie płakało czy robiło gorsze rzeczy sobie? Dlaczego? bo istnieje
      debilne lobby w które wpisuje się ten list. Leję na ten list dziewczyny, która
      jak widać nie zna życia.
    • adam81w Re: List otwarty 23.08.07, 18:15
      aha sory kobietki ale seks w prezerwatywie jest mniej fajny niż bez. Jak
      uważacie inaczej to same nałóżcie sobie przed seksem na wasze organy płciowe
      jakąś folię i uprawiajcie w tym seks. Zobaczymy czy to takie fajne.
      • tierieszkowa Re: List otwarty 23.08.07, 20:02
        Jak kiedys dostaniesz parcha na swoim nieogumionym "organie
        plciowym" to wtedy moze Ci sie poglad zmieni. Z reszta kondomy sa
        tak cienkie, ze naprawde prawie ich nie czuc. No chyba, ze Ty
        uprawiasz seks w kaloszu.
        • travis_bickle Re: List otwarty 24.08.07, 09:27
          tierieszkowa napisała:

          > Z reszta kondomy sa
          > tak cienkie, ze naprawde prawie ich nie czuc.

          Skąd wiesz? W Cosmo przeczytałaś?
          • nikodem_73 Re: List otwarty 24.08.07, 18:30
            Nie pitol tylko kup sobie jakiegoś dureksa lub unimila z płynem plemnikobójczym
            (na pudełku będzie napisane, że są cieńsze i dlatego dodają ten płyn) zamiast
            hardcorowych "gumiaków" z CPN. Tylko uważaj, bo to może być trochę stresujące -
            możesz mieć wrażenie, że "zaginął w akci" albo pękł.
            • travis_bickle Re: List otwarty 24.08.07, 19:04
              A skąd ty koleś wiesz jakich ja gum używałem?
              Te "gumiaki z CPN", które znajdowałeś w łóżku swojej kobiety to nie ja zostawiałem, przysięgam!
              • nikodem_73 Re: List otwarty 25.08.07, 19:14
                Drogi chłopcze - też miałem naście lat i myślałem, że gumki między sobą się nie
                różnią.

                A gumki to wiem, że listonosz. Gadałem z nim - obiecał, że jak dostanie podwyżkę
                to kupi lepsze. Już przeprosił.
    • yzek Złoci chłopcy 23.08.07, 18:25
      Ależ to prawda: tacy "złoci chłopcy" istnieją. I wszystkie dziewczyny za nimi
      latają. A jak ktoś ma nieszczęście być chłopcem zupełnie przeciętnym albo takim
      z "dolnej średniej" to może sobie co najwyżej liczyć na jakąś podobną
      przeciętniaczkę, która... również marzy o złotym chłopcu.

      Tylko tym razem czyja to jest wina?

      Oczywiście: też tych facetów! Bo nie potrafią być tacy lśniący, zajmujący,
      inteligentni, och i ach, jak tamci. Powinni oczywiście się najpierw dokształcić,
      dorobić, popracować nad sobą, to wtedy może będą mieli szansę, że autorka listu
      się łaskawie "zaangażuje" :)

      Ech, wszystko opada...

      Y.


      • heyjoe23 Re: Złoci chłopcy 23.08.07, 22:27
        Według mnie trafiłeś w sedno. Przeciętni, albo z "dolnej strefy
        stanów średnich" są na bocznym torze. Choćby nie wiem jakie mieli
        zasady (nie, żebym ja miał, ale trochę w życiu widziałem). Panna
        szaleje za gościem, gościu na plazy bzyka drugą (choć na wakacjach
        jest z tą pierwszą), obie panny to koleżanki z klasy, a na końcu
        obie laski płaczą - jaki on okropny. A to, że miały w kompletnym
        poważaniu chłopaków obok nich, którzy byli w nie wpatrzeni jak w
        obrazki, ale dostali offa, bo nie byli wystarczająco "złoci", to
        przecież nieważne... "Faceci to ch... znaczy się złamasy. Wszyscy,
        bo skoro ten taki kochany, cudowny, golden boy się taki okazał, to
        co dopiero tamci (ale pamiętajcie siostry, że wygląd zewnętrzny i
        atrakcyjność fizyczna nie jest najważniejsza. No chyba, że to my
        wybieramy)".
    • josemir List otwarty 23.08.07, 18:46
      Trochę ten list jest panikarski. I w ogóle dziwi mnie ten brak konsekwencji: jeśli już uważa się siebie za osobę na tyle dojrzałą, by rozpoczynać życie seksualne i pragnąć poważnego związku, to należałoby również tę dojrzałość zachować w momencie gdy spotyka nas zawód miłosny. A tu mamy obarczanie winą osób trzecich zamiast po prostu przyznać się, że było się głupim i/lub zaślepionym uczuciem.

      Zresztą duża część dziewczyn (też kobiet) jest pozbawiona instynktu samozachowawczego i lokuje uczucia w róznego rodzaju "złotych chłopcach" - ten typ jest atrakcyjny, dobry by się zabawić, ale nic więcej. A tymczasem tyle fajnych, tyle że mniej efektownych, chłopaków się marnuje.
    • lecoultre List otwarty 23.08.07, 18:54
      Na wstępie pragnę zaznaczyc iż szczerze współczuje autorce listu tego co czuła
      twożąc tę epistołę. Niestety czytanie tego potoku nienawiści obnaża pewien
      obrzydliwy sposób myślenia i brak logiki z którym ni cholery nie mogę sie
      zgodzić.1. Związek opiera się przedewszystkim na tym że nikt nikogo do niczego
      nie zmusza - tresc listu na gwałt nie wskazuje. 2. Czy lepiej jest cos
      zakonczyc wczesniej jesli wiemy ze to nie jest to czego oczekujemy od
      życia,związku czy też lepiej bawić się w domek dla lalek i odwlekac do momentu
      kiedy szkody beda neporownywalnie większe. 3. Jako facet musze stwierdic ze
      wiele Pań po 40 te nie charakteryzuje sie obwislym biustem, siata na zakupy i
      słuzalcza postawa wobec samca...samiec twój wróg:)4. Dorosłe zycie polega nie
      tylko na podejmowaniu decyzji ale również co niestety może byc na początku
      trudne do ogarniecia, braniu za nie odpowiedzialnosci - pójście z kimś do
      łóżka, decyzja o stosowaniu lub nie prezerwatywy sa tego typu decyzjami, ale
      jednoczesnie w dorosłym swiecie nie oznaczają "poki smierc nas nie
      rozłaczy".5.Decyzje o poznawaniu rodziców z mojej autopsji wychodzą zwykle od
      dziewczyn, i zarówno one jaki meżczyźni chcieliby by inni ludzie ktorych daża
      uczuciami,przyjaznia akceptowali ich wybór-chyba ze ktos chce mieszkac z
      ukochanym na pustyni. 6. Moralnosc Pani Dulskiej(zapewne ostatnia lektura
      szkolna autorki listu) to miecz obosieczny obosieczny-stół itp.-w przypadku
      działań grupowych wina jest zawsze pomiedzy. 7. Matka jest ostatnią osobą
      którą nalezy obwiniać, ludzie sa jacy sa i nawet najlepszy najgorszy dom nie
      jest głównym czynnikiem.
      I krótkie na koniec dlaczego zmarnowałem swój czas na ustosunkowanie sie do
      tych bzdur - moje szczeniacke lata to juz przeszłosc ale do tej pory spotykam
      sie z reprezentowana przez autorkęlistu postawa i to u dojrzałych
      kobiet,wynika to zwykle z tego iz poczatkowo wszystko jest akceptowalne, jasny
      układ wydaje sie jasny i czytelny dla obojga tylko potem okazuje sie ze
      deklaracja nie była do końca szczera -
      wiara ze Twoja miłosc kogos zmieni jest piekna rzecza ale zaklada zmienianie
      drugiej osoby a to wyklucza wspomniana miłosci akceptacje...
    • nina-re List otwarty 23.08.07, 19:00
      brawo dla autorki listu za tak otwarty protest i zwrocenie uwagi na problem
      zaglaskiwania synkow przez mamusie i krzywdzenia ich wielka matczyna miloscia.

      kiedys matka takiego zaglaskanego przepraszala mnie za zachowanie swojego syna i
      za zle (czyli zbyt poblazliwe) go wychowanie. nigdy nic od niego nie wymagala,
      wiec nie jest on do takiej sytuacji przyzwyczajony, ze musi sie liczyc z kims
      wiecej niz tylko z samym soba. nie ma on pojecia jak ciezka jest praca w domu i
      ze obiad sam sie nie gotuje a naczynia same nie zmywaja. ta kobieta, widzac
      postepowanie syna, zalowa swojego poblazliwego podejscia sprzed lat. wychowala
      sobie nieswiadomie egoiste.

      Z drugiej strony nie mozna tez do konca winic matek za to, ze wychowaly sobie
      egoistow, gdyz zadna tego celowo nie zrobila. zle jednak, gdy widzac efekty
      swojego (braku) wychowania, nie czuja sie za nie (srzywdzone lub zle
      potraktowane Zosie i Małgosie) wspolodpowiedzialne.

      Na obrone matek mozna jedynie powiedziec, iz wychowujac synow na tych wiecznie
      bioracych (a corki na te dajace), ulegly one wszechobecnym stereotypom. na dowod
      moja ulubiona seksistowska reklama tv pewnego swinstwa do smarowania chleba.
      rodzinka siedzi przy stole, dzieci jedza, tata czyta gazete a mama kzata sie po
      kuchni i podstawia im jedzenie pod nos. temu obrazkowi towarzyszy glos mowiacy,
      ze dziecko jedno chce cos smacznego i inne, zeby sie dobrze rozsmarowywalo,
      tatus, zeby bylo tanio, a mamusia chce tylko, zeby wszyscy byli szczesliwi!!!!
      no a efekt takich sielankowych rodzinek i ich wychowania odczuwa sie juz nie w
      tv, ale w realu.

      pozdrowienia dla wszystkich Matek
      • axel11 Re: List otwarty 23.08.07, 19:13
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=67830240
      • arcymistrz74 Re: List otwarty 23.08.07, 19:30
        Hej Julita, Marzena, Ewa itd. Dlaczego ty obwiniasz nasze matki?
        One nie maja z tym nic wspolnego. Jak ty sie zakochasz w jakims
        palancie, ktory chce ciebie zaliczyc, to TYLKO i TYLKO wylacznie
        twoja wina. Dlaczego latasz za takimi chlopakami? Bo kolezanki
        powiedzialy ci ze oni sa kool, i tylko liczysz ze dla tych kolezanek
        galy wyskocza jak sie z nimi pokazesz. Spojrz dookola siebie. Jest
        pelno chlopakow ktorzy sa inni, ktorzy nie mysla tylko aby ciebie
        zaliczyc. A ty co o nich myslisz? Ze to sa gnojki ktorym
        nawet "czesc" nie powiesz. Moze sa nawet fajni, ale kolezanki by
        cie wysmialy jakbys probowala z nimi gadac. Zacznij myslec glowa, a
        nie d***, to nie bedziesz obwiniac ciezko pracujacych kobiet o swoje
        kompleksy.
      • polska_baba Zgadzam się, dziewczyna napisała wiele prawdy 23.08.07, 22:04
        Zapomniała tylko, że dziecko wychowują oboje rodzice, a osoba migająca się od
        obowiązków wychowawczych jest w takim samym stopniu, a może nawet większym,
        odpowiedzialna za rezultat. Osobnym tematem jest presja i przykład rówieśników
        oraz cała społeczna otoczka, jak choćby te reklamy. Mnie też one rażą.
        Próbowałam wychować syna inaczej, na ile mi się to udało, dopiero czas pokaże.
        Na razie nie mogę mowić o spektakularnym sukcesie, ale porażki chyba też nie
        poniosłam. Jak w życiu - gdzieś pośrodku. Obiecałam sobie, że jak będę miała
        synową, postaram się ją wspierać.
        Pozdrawiam Was dziewczyny i nie dajcie się stłamsić naszym synom.
    • jerry.uk No, ja jestem takim narcyzem 23.08.07, 19:25
      rzeczywiście poznałem wiele dziewczyn, ale zawsze byłem wobec nich szczery i
      starałem się aby były ze mną szczęśliwe. kiedy wreszcie postanowiłem się związać
      z pewną dziewczyną i NAPRAWDE inne dla mnie przestały istnieć, to ona ode mnie
      odeszła. Pomyślałem ze to jakiś znak i wróciłem do dawnego trybu życia.
    • przytomny2 List otwarty 23.08.07, 19:41
      Ten wypreparowany "list" to istny koktail znanych od dekady stereotypow, jego
      autorka urodzila sie i mieszkala chyba na innej planecie niz ja:

      Oswiadczam,ze:
      moja Matka, urodzona co prawda na dlugo przed 1960+ byla jednoczesnie i
      konsekwentna katoliczka i normalnie funkcjonujacym, ciezko pracujacym
      pracownikiem akademickim (adiunktem a potem starszym wykladowca AR (genetykiem)) a
      przy tym zajmowala sie domem. Na mnie nie chuchala i nie dmuchala, a ostatnia
      rzecza jaka moglbym sie od niej nauczyc byl egoizm. Wpatrzona byla w Ojca -
      robiacego zawrotna nie tylko jak na sredni PRL miedzynarodowa kariere naukowa
      (nie majac przy tym z PZPR zadnych zwiazkow). Zawsze instruowala mnie na temat
      koniecznosci empatii do calego swiata zewnetrznego (niezaleznie od kolorow
      politycznych), w zwiazku z czym bylem wobec tego swiata dosc bezbronny a juz
      wobec dziewczyn-rowiesniczek szczegolnie (zreszta az do 24 roku zycia (kiedy
      oswiadczylem sie mojej obecnej zonie) trzymalem sie od nich na dystans i czulem
      respekt oraz obawe przed ich reakcjami). Przy tym nie przyszlo rodzicom do glowy
      zalozyc mi ksiazeczki mieszkaniowej wiec po studiach ,kiedy nalezaloby zrobic
      doktorat zajmowalem sie mieszaniem cementu z piaskiem na budowie domu sposobem
      gospodarczym dla przyszlej rodziny bo innej drogi w okresie schylkowego PRL-u
      dla mnie nie bylo. Zdarzalo mi sie przy tym spac na golej ziemi a opowiesci o
      synkach - lalusiach czytam jak historie o zelaznym wilku. Motywacje prezentowane
      przez autorke listu wygladaja mi na dalece wydumane. Moja zona od slubu nie
      przyjela bohatersko zadnej ciazy z powodu wyobrazonych przez siebie na wyrost
      komplikacji wiec po kilkunastu latach zalozylismy rodzine zastepcza dla dwoch
      chopcow z domu dziecka (dla mnie bylo to podyktowane przeslaniem Ewangelii dla
      zony-agnostyka pewnie checia posiadania od razu "podrosnietej" juz rodziny).
      Jako przedstawiciel pokolenia "1960-" oswiadczam,ze ani mnie ani moim
      rowiesnikom nie jest znny przypadek opisanych w liscie toksycznych stosunkow
      miedzy nami a pokoleniem naszych dzieci. A tak na marginesie - ten histeryczny
      wykoncypowany liscik jest jakims spreparowanym manifestem na rzecz swego rodzaju
      emancypacji mlodych kobiet i planowania rodziny. Jak dla mnie za duzo w nim
      oklepanych, schematycznych sformuowan oraz sytuacji i zero autentycznej
      psychologii. Juz bym wolal jakis normalny ,upolityczniony manifest feministyczny
      a nie takie podchody. I ogolna uwaga, ludziom sie z nudow i nierobstwa
      faktycznie w tym mlodszym pokoleniu w lebkach nieco poprzewracalo (choc daleko
      nie wszystkim, znam liczne wyjatki) i sami sobie kreuja problemy "nie do
      rozwiazania" dzieki wlasnym zahamowaniom i wszchogarniajacej presji politycznej
      poprawnosci (nazywanej niekiedy "wyzwoleniem" tylko nie wiadomo od czego)
      Mowie oczywiscie otych szczesliwie wyzwolonych "spod przesadow rozsiewanych
      przez Kk", choc ja w nauczaniu Kk zadnych przesadow nie dostrzegam (srodowisko
      RM nie jest dla mne reprezentatywne)a czesto widze tam uczciwe stawianie sprawy
      i uczciwe proby rozwiazania dylematow zyciowych, choc zdarzaja sie tez
      przeslania plytkie i demagogiczne. Nie chce uogolniac ale sposrod moich kuzynow
      (ludzi wyksztalconych, mieszkajacych w miescie akademickim ok. polmilionowym)
      rozpadlo sie tylko jedno malzenstwo - to ktore zylo w zwiazku wylacznie
      cywilnym. Inne malzenstwa przetrwaly juz do 30 lat nie bez problemow ale w
      zadowalajacej kondycji i zadne z nich nie przezywalo dylematow opsanych w liscie
      a juz szczegolnie roztrzasnia "fundamentalnej roli pigulki i swiadomego
      planowania"- jest szczera naiwnoscia sadzic ,ze proste faszerowanie sie chemia
      rozwiaze cokolwiek na dluzsza mete, natomiast wstrzemiezliwosc, w razie waznych
      powodow, polecam- zdecydowanie da sie z tym zyc tylko trzeba chciec. Kto chce
      mnie zaklasyfikowac jako zacofanca, katola, mochera - prosze uprzejmie z tym ,ze
      uzywanie tych epitetow niczego tak naprawde nie wyjasnia).
      Sam z siebie nie planowalem tego "wykladu" ale ten "list", szyty tak grubymi
      nicmi, mnie sprowokowal.
      • asienka2006 Re: List otwarty 23.08.07, 19:54
        Co racja to racja. Laska, która napisała ten list powinna chyba
        wybrać sie do psychiatry skoro w tak młodym wieku ocieka takim
        jadem. Drogie nastolatki popatrzcie na siebie same a potem
        oceniajcie innych. Ilu różnych ludzi na świecie tyle samo różnych
        charakterów. No ale niestety księżniczki myślą, że każdy facet
        powinien nosić je na rękach, utrzymywać, przepraszać za to, że
        zamiast perfum za 200zł kupił takie za 50zł, albo przepraszać za to,
        że jeździ maluchem a nie maybachem. No cóż napewno nie jest to wina
        rodziców, bo mimo wychowania rodziców człowiek i tak sam kształtuje
        swój charakter i podejście do życia. A wpływ na to ma często
        środowisko nie domowe ale zewnętrzne. Zesztą wniosek nasuwa się sam:
        jak ktoś ci nie odpowiada to się z nim nie spotykaj, a jeśli tego
        nie potrafisz i masz wyidealizowany obraz ludzi i świata to wybierz
        się do psychologa.
    • losiu4 List otwarty 23.08.07, 20:10
      ech, kocham WO (Obcasy, nie Wojciecha) ;)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • martin9819 2 wnioski... Hej suczki... 23.08.07, 20:23
      1) O co chodzi znowu z tym narcyzem? Ta osoba co pisze to mogla by
      sie przejsc po miescie w nocy. Wbrew pozorom ta piosenka co tak
      wielu oburza "Hej suczki" zawiera duzo prawdy o jednej i drugiej
      stronie:

      "...grzeczne corki i wnuczki, a w nocy grzeczne suczki..."

      Tak sie zachowuja nie tylko chlopacy ale i dziewczyny.

      Mojej kumpeli ostatnio znajoma polecala chlopaka: "Bardzo fajny
      jezdzi nowym Peugotem, jego ojciec jest radnym XXXXXXX Na imie ma
      Daniel, Damian czy jakos tak..."

      2) Wniosek poziom gazeta.pl nijak przystaje do Gazety Wyborczej.
      • yzek Re: 2 wnioski... Hej suczki... 23.08.07, 21:52
        > 2) Wniosek poziom gazeta.pl nijak przystaje do Gazety Wyborczej.

        Przystaje, przystaje: ten list ukazał się w Wysokich Obcasach.

        Y.
    • lucynda777 List otwarty 23.08.07, 20:30
      oj moim zdaniem dziewczynka ma po czesci racje ...
      coz wiekszosc moich rowiesnikow ma takie nastawienie do swych kobiet...
      a to troche przykre.
      moze nieco ja ponioslo z tym lestem pewnie nie wyrobila psychicznie i musiala
      sie na kims wyzyc i wyszlo na jego matke.
      zycie
    • stereotyp76 List otwarty 23.08.07, 20:35
      ależ czy nie to zimne draństwo sprawia właśnie, że miękniesz w
      kolanach i chcesz takiego zimnego drania, a nie uczuciowego
      romantyka, na którego nawet nie spojrzałabyś?
    • sineira Re: List otwarty 23.08.07, 21:02
      Trochę zaskakuje mnie wiek autorki. Takie podejście do życia,
      przynajmniej "za moich czasów", miały 13-14 latki...

      Tracić głowę, pozwalać na wszystko, robić sobie jakieś absurdalne
      nadzieje a potem mieć pretensje do matki chłopaka? Dziewczyno, może
      czas zacząć do myślenia używać GŁOWY? "Widziały gały, co brały".
      Idziesz do łóżka z rozrywkowym smarkaczem i godzisz się na sex
      bez "gumki" - to jest wyłącznie Twoja decyzja i tylko Ty za nią
      odpowiadasz. Nie jego matka, siostra, babka i wszystkie ciotki.
      Jeśli się myśli o stałym związku, wypadałoby najpierw poznać
      partnera, przekonać się, jaki jest jego stosunek do Ciebie, a
      dopiero potem e-wen-tu-al-nie wskakiwać do łóżka.
      Że chłopaka to "przerosło"? Nie dziwię się. Gadanie o stałym
      związku, o małżeństwie, o dzieciach czy wspólnej starości przeraża
      niemal każdego chłopaka w tym wieku. I to nie jest żaden egoizm,
      żadne świństwo, żadna potworność. Toż to jeszcze dzieciak!
      Zresztą... Czy myślenie o tym w wieku 18 lat świadczy o dojrzałości
      dziewczyny? Moim zdaniem absolutnie nie. Wyidealizowany obraz
      szczęśliwej rodzinki i słodkich dzieciaczków, który tworzy sobie
      osóbka utrzymywana przez rodziców nie ma NIC wspólnego z
      rzeczywistością. Ten - jakże romantyczny - obraz wspólnego życia
      absolutnie nie zawiera takich "prozaicznych" elementów jak praca,
      brak czasu, brak pieniędzy, brak mieszkania, zmęczenie, problemy
      zdrowotne, niemowlęce kolki, cieknący kran i zepsuta pralka. Nie,
      nie chcę tu narzekać, życie jest wszak piękne, tym piękniejsze,
      jeśli się te problemy rozwiązuje razem. Ale do tego trzeba dojrzeć.
      Tak po prostu. I twierdzę z całą stanowczością, że przeciętna 18-
      latka nie jest na to gotowa.

      Współczuję Ci, bo wiem, jak ciężko przyżywa się odrzucenie. Ale
      powiedzmy sobie szczerze - najprawdopodobniej za miesiąc znów
      się "śmiertelnie" zakochasz. I pewnie niejedno głupstwo popełnisz.
      Jednak prędzej czy później każdy, nawet i Ty MUSI zrozumieć, że
      świat to nie romantyczna historyjka z kolorowego pisemka. Z czasem
      ochłoniesz i być może docenisz, jak cenna to była lekcja.
    • basia555 Żenada 23.08.07, 21:14
      Widać, że redaktorzy nie mają co do roboty, więc wymyślają sobie
      listy od czytelników.
    • jaz0n List otwarty 23.08.07, 21:28
      Skreca mnie jak czytam te brednie napisane przez smarkule ktorej sie wydaje ze
      jest dojrzała. Wiekszość została juz tu powiedziana wiec nie ma co sie
      powtarzac- pretensje może mieć do siebie skoro nie tylko jest na tyle naiwna
      żeby latac za chłopczykiem który zaliczyl wszystkie kolezanki a potem sie dziwic
      że z nia postapił tak samo. To od niej byc może bije narcyzmem, jeżeli mysli ze
      sama jest takim ideałem ze 'dla niej sie zmieni'- witamy w realnym świecie:
      drugiej osoby nie da sie ZMIENIC jezeli w gre wchodza uczucia. Nie bronie
      'złotych chłopców'- gardze nimi, ale tak samo gardze lampucerami które swoimi
      zachowaniami i 'dostepnościa' utwierdzaja ich w przekonaniu że taka postawa sie
      opłaca. Dlaczego autorka listu nie powiedziałaby 'nie' takiemu narcyzowi?
      Odpowiedź jest prosta- bo machnałby reką i poszedł na randke z jej koleżanką, a
      tego by nie zniosła. Ale widac wazniejsze jest zeby nikt jej palcem nie wytykał
      jako 'zawsze dziewice' niż żeby sama mogła spojrzeć w lustro z szacunkiem do
      siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka