Dodaj do ulubionych

List do Mamy Magdy

01.07.09, 12:16
Szanowna i Droga Pani!

Wyobrażam sobie, albo raczej nie wyobrażam sobie tego, co Pani czuje
po śmierci swojego wrażliwego, dobrego dziecka. Miała Pani cudowne
dziecko, co także jest Pani zasługą – ambitne, nie zazdrosne, nie
zmanierowane, inteligentne, do bólu czyste.
Choć nie znałam Pani Córki, wiem że tak było. Nie wiem na jaką
chorobę i czy to była choroba, czy tylko zapętlenie w samotności,
cierpiała Pani córka – wiem że zło czepia się dobrego. I chyba
niestety, Magda przegrała tę walkę. Oznaką normalności na pewno jest
walka o życie. Ale są chwile, kiedy walczyć już nie można. I to
widocznie była taka chwila. Bardzo szkoda, że Magda tak postąpiła,
znalazłoby się wielu ludzi, którzy by Jej pomagali w życiu. Niestety
po śmierci.
Proszę przyjąć moje najgłębsze kondolencje z powodu śmierci tego
cudownego dziecka, jakie dał Pani Bóg. Młodzież bywa chciwa,
zepsuta, podła – to dziecka nie robiąc żadnej krzywdy nikomu (nie
była do tego zdolna), taka nie była. Dlatego podziwiam to, co to
dziecko wzięło na siebie, krzyż jakie niosło. Jeśli był to krzyż
choroby, to Bóg już Ją uleczył za cierpienia jakie na siebie wzięła.
Jeśli to był krzyż wrażliwości, to proszę mi wierzyć, to dziecko
zrobiło tak wiele dobrego, poruszyło tak wiele serc ludzi, wzbudziło
refleksję nad własnym życiem – bo jeśli ono, Boga ducha winne,
uważało się za nieczyste i z tego powodu przeżywało ogromne katusze,
to co mają powiedzieć prawdziwi niegodziwcy? Wierzę, że Bóg da Pani
siłę przeżyć tę tragedię. Wierzę że Pani Jej pomagała i Ją ratowała.
Będąc tak kruchą, uczyła się, garnęła do światła, ale nie
wytrzymała.
Jeśli to możliwe, proszę o odprawienie Mszy Świętej w intencji
Magdy. Chciałabym coś dla Pani zrobić, coś dla Pani Córki, bo była
nieprawdopodobnie dobrym dzieckiem i z tego może Pani się cieszyć, z
tego że Bóg stwarzając Ją dobrą, dał Jej jednocześnie krzyż nie do
uniesienia na siły tej kruchej dziewczyny. Nie zadała bólu nikomu i
nie wiem za co tak cierpiała. W samotności, w ciszy cierpiała do
końca. Jest w moich oczach cudowną dziewczyną, która nie podołała
zagubieniu. Modlę się za Nią i dziękuję Bogu, że dał mi poznać Pani
dziecko, czyste jak łza, pokorne w swojej samotności. Proszę się
trzymać i modlić się za Córkę, którą Bóg w swojej dobroci uwolnił od
wszelkich cierpień. Tak szkoda, że nikt Jej nie powiedział jak
wielkim skarbem jest Jej wrażliwość i Jej życie.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka