Dodaj do ulubionych

Anons 2009 - list tygodnia

14.08.09, 00:19
> Z wykształcenia socjolożka,

i o to chodzi. Jakby ta pani miala jakis prawdziwy zawod, to by nie musiala "z
braku laku" byc ekspedientka. A skoro sie uczyc nie chcialo, to prosze nie
biadolic.
Obserwuj wątek
    • el56zunia Anons 2009 - list tygodnia 14.08.09, 10:05
      jak czytam o młodych absolwentach poszukujących pracy rozsyłających cv to
      serce mi się kroi bo teraz moje dziecko szuka, rozsyła cv jeździ po zakładach
      pracy gdzie nie chcą rozmawiać z osoba inteligentną która ukończyła trudny
      ścisły kierunek studiów obroniła się na ocenę bdb, ambitna zawsze starająca
      się znajdować w czołówce, znająca bardzo dobrze "jeden język obcy" i to ma być
      za mało? wiem jak ciężko pracowała i teraz jak widzę jej minę jak podcinane ma
      skrzydła w ojczyźnie gdzie chce pracować, ze swoim dyplomem mogłaby wyjechać
      zagranicę ale nie chce i dobrze, ale mnie szlak trafia jak mówi: mamuś
      gdybyśmy mieli kogoś znajomego tam czy tam to na pewno bym się dostała na ten
      staż nie uchodziłabym się i otwierałyby się przede mną drzwi i ja matka polka
      co mam powiedzieć mojej wykształconej mądrej córce? pocieszam ją jak umiem,
      dodaję otuchy jak to matka powinna, ale w sobie mam taką złość na te
      pokutujące od lat zwyczaje,gdzie trzeba być "poleconym". Trzeba być
      szczęściarzem aby trafić na prawych ludzi na stanowiskach, którzy nie
      powiedzą młodej wykształconej osobie że to za mało......
    • blanka.only Re: Anons 2009 - list tygodnia 16.08.09, 18:25
      W dzisiejszych czasach wykształcenie nie ma wplywu na kariere...Trzeba miec
      szczescie albo uklady.Taka prawda.
    • alba20 Anons 2009 - list tygodnia 16.08.09, 21:23
      BARDZO ciekawy i mądry list tygodnia. Szczególnie celne są skojarzenia Autorki
      z artykułem o listach sprzed lat do Szweda.

      Annnniu, po co Twoje złośliwości?
      Autorka "Anonsu 2009" nie narzeka, nie wylewa żółci itp. Nie jest wszakże
      osobą bez wykształcenia i inteligencji, więc miałaby prawo być rozgoryczona.

      Gratuluję Pani listu- słusznie wyróżnionego.Szanuję Pani pracę (tyle spotyka
      się miłych i kompetentnych ekspedientek). Życzę realizowania pasji. Życie
      długie, więc pewnie znajdzie Pani jeszcze niejedną pracę, gdzie wykorzysta
      Pani wiedzę ze studiów i własne zainteresowania.
    • karamija1 Re: Anons 2009 - list tygodnia 17.08.09, 21:39
      A ja sie zastanawiam, panienko, czy glupia jestes czy moze tylko
      udajesz. Socjologia to dziedzina, ktora wymaga od jej adepta
      ciezkiej pracy. Spodziewam sie, ze wlasnie zdalas ¨arcytrudna¨
      mature i wybierasz sie na polonistyke lub inny konkretny kierunek -
      oczywiscie z dodatkowego naboru
      • pani_maslo Re: Anons 2009 - list tygodnia 18.08.09, 13:17
        > A ja sie zastanawiam, panienko, czy glupia jestes czy moze tylko
        > udajesz.
        Karmijo, czy Twoje zdenerwowanie wynika z faktu, iż sama studjujesz
        socjologię? Ponadto nie sądzisz,że każdy ma prawo mieć własną
        opinię? Nie muszę chyba dodawać, że wyzywanie innych świadczy o
        braku kultury?

        >Socjologia to dziedzina, ktora wymaga od jej adepta
        > ciezkiej pracy.
        Chyba nie masz pojęcia co znaczy "ciężka praca", ja też nie mam
        (autopsja i te sprawy),ale wiem jedno- studiowanie socjologii ciężką
        pracą zdecydowanie nie jest.

        >Spodziewam sie, ze wlasnie zdalas ¨arcytrudna¨
        > mature i wybierasz sie na polonistyke lub inny konkretny kierunek -
        > oczywiscie z dodatkowego naboru
        Jak ja uwielbiam internetową argumentację :D Co ma piernik do
        wiatraka? Nawet gdyby dziewczyna miała 13 lat i była w gimnazjum, to
        w dyskusji nic nie zmienia.
        • pan_i_wladca_mx Re: Anons 2009 - list tygodnia 18.08.09, 22:12
          oczywiscie, ze studiowanie socjologii w porownaniem z farmacja czy prawem to
          pikus, jednak ta socjologia, ktora sama koncze wymaga ode mnie glownie liczenia
          i analiz, a to sie przydaje raczej

          co do znajomosci na stazach/praktykach, ktore moga otworzyc ci dzwi kariery -
          zgadzam sie, z zanenowaniem dalam sobie zalatwic wolontariat, ktory mi bardzo
          pomoze:/
    • alina66 Re: Anons 2009 - list tygodnia 20.08.09, 14:45
      Jestem pracodawcą, zatrudniam w rodzinnej firmie razem około 70
      osob.
      I moje doświadczenie jest takie, że młodzi ludzie, często
      niezupełnie są tacy, jakimi widzą ich rodzice.....

      Z mojego punktu widzenia bardzo trudno jest o dobrego pracownika.
      Uprzedzę i od razu napiszę, że nasi ludzie zarabiają bardzo dobrze i
      ci, którzy u nas pracują, od nas nie odchodzą.
      Polskie szkoły (czytaj także studia) dają być może przygotowanie
      teoretyczne, ale praktyki zupełnie nie.
      Super znajomość języka, deklarowana na papierze, w trakcie rozmowy
      okazuje się hmmm ... mniej super, wytrzymałość na stres bliska zeru,
      niewielka wiedza o tym, co się dzieje w gospodarce i jak funkcjonuje
      firma. Niewielka chęć przystosowania się do sytuacji.... Być może
      należałoby się zastanowić nad tym, czy Polskę stać na kształcenie
      teoretyków.
      Nie rozumiem opisanej sytuacji także dlatego, że mój syn (który ma
      nabrać doswiadczenia "na obczyźnie" zanim przejmie firmę) bez
      znajomości, bez protekcji i układów SAM w krotkim znalazł sobie
      pracę, ktorą lubi i szanuje.
      To na poziomie pracy umysłowej.

      Jeśli chodzi o pracowników fizycznych, to jest jeszcze gorzej.
      Największy problem to alkohol - zarówno na produkcji jak i wśród
      kierowców (mamy swoje TIRy), nieuczciwość (wyraźniej mówiąc
      kradzieże na przykład paliwa) i skrajna nieodpowiedzialność (nie
      przyszedlem do pracy bo nie).
      Tak to wygląda z drugiej strony....



      • kunegunda123 Re: Anons 2009 - list tygodnia 28.08.09, 17:10
        , że mój syn (który ma
        > nabrać doswiadczenia "na obczyźnie" zanim przejmie firmę) bez
        > znajomości, bez protekcji i układów SAM w krotkim znalazł sobie
        > pracę, ktorą lubi i szanuje.

        porównuje Pani szukanie zatrudnienia w Polsce i zagranicą???? wolne żarty...
      • 43agawa Re: Anons 2009 - list tygodnia 02.09.09, 15:13
        Nie mam firmy, ale bywam osoba rekrutującą i zgadzam sie z Tobą, że
        ten medal ma dwie strony.Rozumiem rozgoryczenie absolwentów oraz ich
        rodziców i nie chcę generalizować, ale w postawach młodych ludzi
        poszukujących pierwszego zatrudnienia jest bardzo dużo
        roszczeniowości, która nijak nie koresponduje z realnymi
        możliwościami, kompetencjami, umiejętnościami, posiadanymi przez
        kandydata.Za to często jest przerosniete ego, zadufanie w sobie,
        takie zadęcie kandydata i poczucie, że cały świat wraz z pracodawcą
        powinien leżeć u jego stóp.
    • bukanor Anons 2009 - list tygodnia 21.08.09, 14:53
      jestem prawie absolwentka chemii-prawie, ponieważ jeszcze się nie obroniłam.
      byłam już pracownikiem na produkcji, fizycznym, robiłam lampy, była
      ekspedientką - ludzie, którzy od października będą studiować kierunek, który
      właśnie skończyłam dostaną 1000 zł za samo to że będą to studiować-kierunek
      strategiczny. skoro tak-to dlaczego ja właśnie go kończąc nie mam pracy w
      zawodzie? dlaczego podczas studiów nie było dla mnie praktyk i staży? dlaczego
      musiałam zarabiać na studia jako element taśmy produkcyjnej - skoro
      studiowałam kierunek strategiczny dla polskiej gospodarki? dlaczego, skoro
      chcę pracować w branży strategicznej dla polskiej gospodarki - muszę na chleb
      zarabiać jako pracownik call-center? niech ktoś mi to wytłumaczy, bo ja nie
      rozumiem tego i jestem coraz bardziej skłonna wyjechać gdzieś daleko...
      chociaż od pięciu lat walczę aby pozostać w tym kraju, który nie potrzebuje
      specjalistów chemików, ale mnie nie;-(
    • monie_pl Patrzac na Polske z daleka... 21.08.09, 20:17
      ... a dokladniej z gloryfikowanej Ameryki tak sobie mysle:
      - zyciorysy kandydatow, ktore codziennie przegladam, sa bardzo
      kolorowe i rzadko kto wskakuje w "swoj wyuczony zawod" od razu,
      - nastolatki nie sa odporne na stres wszedzie, a to daltego, ze
      rzadko pracuja i ucza sie jednoczesnie, wiec moze rodzice zaczeliby
      wypychac pociechy do jakiejs dorywczej pracy zamiast powtarzac "ty
      sie masz uczyc tylko",
      - staze sa organizowane przez szkoly tutaj, ale sa one rzadkie i
      samemu trzeba sie o nie starac, a nawet jak ci sie to uda to
      bedziesz parzyc kawe lub przekladac dokumenty, ale dowiesz sie jak
      wyglada firma wewnatrz.

      Z Polski wyjechalam jakies 5 lat temu, wiec tak wiele jeszcze sie
      nie zmienilo. Poza tym konczylam studia w polowie lat 90-tych i
      jakos moglam pogodzic prace (znaleziona samodzielnie i w
      niewyuczonym zawodzie) i studia, wiec w ten sposob cos juz mialam po
      zakonczeniu studiow w tym moim zyciorysie.

      Chcialabym, zeby skonczylo sie to narzekanie i ludzie zaczeli
      zauwazac szklanke do polowy pelna.

      Pozdrawiam i powodzenia zycze
    • alina66 Re: Anons 2009 - list tygodnia 22.08.09, 09:32
      Własnie dostałam dokumenty od młodego człowieka starającego się o
      pracę.
      Młody człowiek określa znajomość języka niemieckiego jako dobrą w
      mowie i w piśmie. Załącza życiorys w języku niemieckim -
      przetłumaczony prawdopodobnie przez automatycznego tłumacza, nad tym
      tworem można się tylko pokładać ze śmiechu. Nic innego się nie da....

      Może nieco mniej pretensji do świata, a więcej wkładu własnego?
      • marionaud_1 Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 10:56
        Czytam to, i czytam i myślę, że nie wiem za co autorka listu
        tygodnia dostała swoją nagrodę. Bo chyba nie za postawę taką, ze
        skoro skończyłam socjologię, to powinna na mnie czekać praca w
        wyuczonym zawodzie; albo taką, że te ponad 700 listów oznacza, że
        700 osób jest bezrobotnych i czeka na zatrudnienie w tej gazecie. To
        świadczyłoby o kompletnym niezrozumieniu o tym, jak działa rynek
        pracy. Zakładam, że 3/4 tych aplikacji pochodzi od osob, które chcą
        zmienić pracę na lepszą, bardziej interesującą - co chyba jest
        normalne, prawda? Listy motywacyjne i cv trzema się pod ręką i
        wysyła, gdy pojawia się jakaś okazja - bez desperacji, gdy nic nie
        wypali. Zawsze tak było na rynku pracy dla przeciętniaków: na 100
        aplikacji na 15 ci odpowiedzą, a z 3 może się urodzić nowa praca. Co
        innego, gdy się ma ponadprzeciętną pozycję i można samemu zgłaszac
        się z projektem pracy i dyktować warunki.
        Wedle mojego zdania (a jestem zarazem pracodawcą/kierownikiem jak i
        pracobiorcą) o powodzeniu w pracy wcale nie decyduje rodzaj studiów
        (wyłączam specyficzne zawody) ani wyuczone umiejętności praktyczne -
        zwłaszcza wąskie. Decyzuje przede wszystkim postawa wobec pracy i
        życia: odwaga podejmowania obowiązków, odpowiedzialność, chęć
        zaangazowania się w pracę. Absolwentka chemii powyżej pisze z
        pretensją, że nie otrzymała możliwości uczestniczenia w praktykach
        podczas studiów - a sama coś zrobiła, aby w tym zawodzie popracować
        w czasie wakacji - choćby za darmo? Teraz miałaby co wpisac do cv.
        Przez projekty, które prowadzę, przewinęły się duże grupy młodych
        ludzi - tzw. asystentów, od których za dobre pieniądze i ciekawą
        pracę nie wymagano wyrafinowanych rzeczy, a raczej punktualnośći,
        obowiązkowości, prostych umiejętnościu biurowych, IT - wszystko do
        przyuczenia się w miesiąc + ogólna kultura poznawcza i działania. I
        co? Jedna na dziesięć z tych osób nadawała się do pracy (wszystkie
        po studiach - rozmaitego rodzaju): nie widziały nic złego w
        wykorzystywaniu czasu pracy i narzędzi pracowdawcy do spraw
        prywatnych, nie umiały zorganizować sobie prostych działań, a co
        najważniejsze - nie miały poczucia służebności sprawie, którą
        wykonują. Wprost przeciwnie - pracę uważały za obcy sobie,
        zewnętrzny obowiązek, z którego trzeba się wymigać jak najmniejszym
        kosztem własnym. I to właśnie, a nie przyuczenia praktyczne, jest
        największą wadą naszej szkoły (a także i domu): że nie uczy postaw
        wobec pracy, bo gdyby były właściwe, to reszta przyszłaby dużo
        łatwiej.
        W mojej opinii ludzie dzielą się na tych, za którymi praca chodzi i
        błaga, aby ją przjęli; oraz tych, którzy chodzą i błagają o pracę.
        Nie bez powodu tak jest.
        • sueellen Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 14:23
          Absolwentka chemii powyżej pisze z
          > pretensją, że nie otrzymała możliwości uczestniczenia w praktykach
          > podczas studiów - a sama coś zrobiła, aby w tym zawodzie popracować
          > w czasie wakacji - choćby za darmo? Teraz miałaby co wpisac do cv.

          Zgadzam się. POdczas studiów zgłosiłam się na bezpłatne wakacyjne
          praktyki w dużej firmie w dziale HR i na racepcji. Nijak to się miało do moich
          studiów, ale zawsze lepsze takie doświadczenie niż praca w barze albo na
          zmywaku. W CV było się czym pochwalić. MIałam okazję przez miesiac obserwować
          jak postępuje się z ludźmi, prowadzi rozmowy biznesowe, jak przebiega proces
          rekrutacji. Do tego tłumaczyłam dokumenty i poznałam kuturę korporacji. To mi
          naprawdę dużo dało. Nie mówiąc już o tym, że przez moje rece przeszło setki CV i
          widziałam w jaki sposób dokonuje się selekcji kandydatów i na co zwraca uwagę.
          Wiedza bezcenna.

          Kiedy już pracowałam a jednocześnie studiowałam, znajomi z uczelni z zazdrością
          pytali czy "ich nie wkręcę". W szczytowym okresie sprzedaży, bardzo przydałaby
          mi się pomoc. Spytałam, czy ktoś nie chciałby przyjść na bezpłatne praktyki do
          mnie do biura. NIKT nie chciał. I co? Niewielu pracuje w zawodzie, a tym
          którym się udało już coś osiągnąć, poszli tą samą drogą co ja. Pozostali dalej
          narzekają, pracują jako sprzedawcy, kelnerki, na stacjach benzynowych itp.
        • leszczka Re: Anons 2009 - list tygodnia 30.08.09, 20:23
          Zgadzam się!
          Podobnie jak Wy, ja również pracuję w korporacji, a moje codzienne obowiązki
          sprowadzają się głównie do liczenia, raportowania i wprowadzania bądź
          uzyskiwania danych z systemu.
          Wydawałoby się, że wybór studiów (filologia) automatycznie zamknie mi drogę do
          takich stanowisk i wrzuci mnie do stereotypowych szufladek - pracowników tzw.
          zawodów humanistycznych. Mimo to nigdy nie zakładałam, że będę pracować tylko w
          swoim wyuczonym zawodzie (nauczyciel lub tłumacz) i mam ogromną satysfakcję z
          tego, że potrafię robić, i rozumiem, coraz więcej z nowych dziedzin, o których
          nie miałam szans dowiedzieć się na studiach. To wszystko za niezłe pieniądze i,
          uczciwe przyznając, bez jakiegoś niezwykłego wysiłku. Nie jestem nieprzeciętnie
          zdolna, czy wyjątkowo sprytna, jak piszą inni forumowicze o tych, "którym się
          udało" lub tych, którzy są idealnymi pracownikami. Wystarczyło, że znam język i
          jestem gotowa punktualnie przychodzić do biura, w którym spędzę 8 godzin
          wypełniając starannie i terminowo swoje obowiązki. By pomyślnie przejść okres
          próbny nie musiałam nadskakiwać przełożonym, czy odwalać kreciej roboty na
          niekorzyść koleżanek/kolegów, jak to lubi się w prasie charakteryzować kulturę
          korporacyjną. Zostałam, bo nie zniknęłam bez słowa, nie porzuciłam stanowiska
          pracy po pierwszym dniu, bo nie spycham swoich zadań na kolegów, bo nie
          przesiaduję godzinami na kawie lub w internecie, bo się przejmuję tym, by moja
          praca była dobrze zrobiona. Tyle. Dla mnie tylko tyle, dla wielu znajomych z
          rocznika aż tyle i nie mogą uwierzyć, że lubię iść rano do biura.
          Zgadzam się całkowicie, że nie rodzaj wykształcenia, a jego jakość ma znaczenie
          na rynku pracy.
          Może też to, że innym nauka przychodzi łatwiej nie jest kwestią talentu, czy
          ponad przeciętnego intelektu, ale umiejętności nauki, pracy, czy podejmowania
          wyzwań? W końcu studia też powinny być w pewnym sensie nauką pokory i walką z
          materią nie zawsze łatwą i przyjemną?
          Mam taką nieśmiałą teorię, wysnutą z obserwacji rówieśników, że kiepscy
          studenci, olewający i nieprzykładający się, często wyrastają na zawodowych
          leserów. Może się mylę...

          • marionaud_1 Re: Anons 2009 - list tygodnia 30.08.09, 21:04
            Leszczko, popieram w 100% twoją tezę o wyrastaniu leserów z
            bylejakich uczących się. Patrzyłam na kolegów moich dzieci w liceum -
            jedni inwestowali w sibie, inni balangowali głównie. Dziś wszyscy
            są juz po studiach, ale kiedy słyszę opowieści o ich karierach, to
            ich drogi zyciowe sa kontynuacjami tamtych postaw. Myślę też,
            podobnie jak ty, że szukanie przyczyn niepowodzeń w układach,
            znajomościach, konieczności służalczości itp to proste
            racjonalizacje niepowodzeń z własnej winy, dobrze wypartej.
          • majka1525 Re: Anons 2009 - list tygodnia 02.09.09, 11:32
            jeśli chodzi o studia i studentów,to akurat strasznie się mylisz,czasem najlepsi
            studenci po studiach okazują się komplentnie nie poradni w "prawdziwym
            świecie",a tak zwani "leserzy"....zarabiają kasę....po "naszej klasie" widzę co
            się dzieję...kolega,który nie zdał w 6 klasie podstawówki ma teraz świetnie
            działającą firmę(a dorobił się jedynie wykształcenie podstawowego)a wszyscy
            spodziewali się,że wyląduje w tak zwanym rynsztoku,najlepsza uczennica z mojego
            liceum,która była w mojej klasie pracuje w barze w londynie,a koleżanka,która
            jechała całą szkołę na ściąganiu też ma teraz dobrą prace.....oczywiście są też
            tacy co źle rokowali i źle skończyli, i tacy co dobrze rokowali i dobrze sobie
            radzą....chce powiedzieć,że nigdy nic nie wiadomo, i że bardzo łatwo się puszyć
            i mówić takie rzeczy o innych ludziach,dopóki się ma pracę,ale nigdy nie wiesz
            kiedy znajdziesz się po drugiej stronie,może za rok i ty będziesz dłłłłługo
            szukać pracy...gwarantuje,że zmienisz wtedy zdanie
    • sueellen Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 11:49
      Hmmm...
      To działa w dwie strony i zależy w dużej mierze od człowieka:

      Mówi to:
      z wykształcenia filolożka, z zamiłowania kucharka i domatorka, z powodu kasy
      kierownik w jednej z największych korporacji świata.
      • marionaud_1 Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 12:06
        Tylko z powodu kasy? Trudno uwierzyć - prędzej wierzę, że pasja do
        pracy owocuje niezłą kasą.
        Ściskam dłoń koleżance humanistce (ja po filozofii), z którą łączy
        mnie także robienie dobrej kasy i traktowanie prowadzenia domu jako
        najlepszego relaksu i przyjemności. Wbrew stereotypom wykształcenie
        humanistyczne, dając dobre rozumenie świata, daje także całkiem
        niezłe perspektywy zawodowe - o ile nie trafi na osobę, która nie
        nadaje sie do pracy bez względu na typ wykształcenia.
        • sueellen Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 14:10
          Nie, żeby praca nie dawała mi żadnej satysfakcji. Dużo ciekawych rzeczy się
          nauczyłam, odbyłam wiele szkoleń, ale w życiu bym nie przypuszczała, że
          zarządzanie zasobami magazynowami, ciągłe obliczenia i tworzenie raportów
          składających się z tabelek i cyferek będzie tym, co będę w życiu robić. Fakt,
          jak już coś robię to robię dobrze.

          Za prace o twórczości Tołstoja (choćby nie wiem jak niesamowicie została
          napisana i przedstawiona) płacić tyle nie chcą, więc jednak głównym motorem jest
          kasa :)
    • majka1525 Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 13:06
      Witam wszystkich!!!!
      Jestem z wykształcenia magistrem sztuki-rzeźbiarzem, po Akademii Sztuk
      Pięknych,mam 26 lat,pracuje jako kelnerka w Hiszpanii.....
      Proszę bardzo, możecie mnie oczerniać,że mam tak na własne życzenie,bo nie
      potrafiłam sobie poradzić w Polsce,na pewno kilka osób powie mi,że jestem mało
      zdolna,że pewnie brak mi sprytu,że jestem niezaradna,że nie znam wystarczająco
      dobrze języków,że jestem za mało WYBITNA aby mieć prace w Polsce...Tylko że
      większość ludzi wcale nie jest wybitna,95% społeczeństwa nie nauczy się mówić
      płynnie trzema językami,większość społeczeństwa nie ma też wyjątkowego
      sprytu.Młodzi ludzie mają 2 ręce do pracy,rozum,doświadczenie wyniesione ze
      studiów i chcą się dalej uczyć zazwyczaj na błędach.Ale to czasem bywa za
      mało. Rozumiem,że szkoły bywają nie życiowe,że uczą teorii,a nie praktyki,ale
      dlaczego pracodawcy w Polsce nie chcą szkolić!!!!!!Dlaczego pracodawca ma
      pretensje do pracownika,ze nie wie czegoś,czego nikt mu wcześniej nie powiedział.
      To nieprawda,że tylko ludzie niezaradni,nie nadający się do żadnej pracy,są w
      takiej sytuacji po studiach...to pojawiło się w dużym procencie i jest bardzo
      przykre dla wielu osób.
      Po studiach miałam prace w Polsce, w szkole, jako nauczyciel,ale jako pół
      etatowy stażysta zarobiłabym 630 zł miesięcznie....w Hiszpanii stać mnie na
      niezależność,na mieszkanie bez rodziców,na płacenie własnych
      rachunków....widocznie nie można mieć wszystkiego...
      • marionaud_1 Re: Anons 2009 - list tygodnia 29.08.09, 22:38
        Droga Majko, ale dlazego traktujesz te wypowiedzi jako atak na
        siebie? Każdy wybiera własną drogę, problem tylko w tym, żeby przy
        niepowodzeniach miał mniej pretensji do świata, a więcej poczucia
        odpowiedzialności za własne wybory. I sądzę, że to właśnie masz.
        A co do sytuacji w Polsce i Hiszpanii - tak, jest różna na naszą
        niekorzyść. Jesteśmy społeczeństwem biedniejszym, później
        wybijającym się na rozwój i poziom zyciowy i trochę to potrwa, nim
        się wyrówna. I, to już niestety, potrwa tym dłużej, im bardziej
        zdolna, wykształcona młodzież będzie wyjeżdżać i pracować zagranicą.
        Nikomu nie chcę zastawiać drogi - zycie ma się jedno a wolność jest
        niebywalnym atrybutem ale widzę co się dzieje. Jeszcze trochę i z
        obszaru największego (w Europie) eksportu młodego kapitału
        intelektualnego zmienimy się w obszar intelektualnego i
        cywilizacyjnego wykluczenia.

    • alina66 Anons 2009 - list tygodnia 30.08.09, 12:22
      zdaje się, że zostałam źle zrozumiana. "Na obczyźnie" w sensie pracy
      nie w naszej firmie. Syn znalazł sobie pracę jak najbardziej w
      Polsce. Tak jak i wielu jego kolegów.

      To raz. A dwa - odnośnie zarzutów, że pracodawcy nie szkolą. A z
      czego ja mam szkolić? Z punktualności, powaznego traktowania
      obowiązków, trzeźwości w pracy, czy może znajomości języka, którą
      kandydat deklaruje w CV?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka