Dodaj do ulubionych

Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jezyku

22.05.05, 12:51
mom to w jezyku polskim:
"Roku 2000 jeszcze nie było!
Bogdan Pilawski

18 grudnia 2000
(nr 47-2000)
Opinię, że przyczyną problemu roku 2000 była oszczędność kosztownej kiedyś
pamięci dyskowej, zawsze uważałem za pozbawioną podstaw. Rzeczywiste
przyczyny były bardziej złożone i wielorakie.


Najpoważniejszą z nich był kalendarzowy rachunek czasu, z którym nadal
kiepsko radzą sobie i komputery, i systemy informatyczne. Komputery osobiste
nadal "widzą" tylko dwie cyfry roku, podstawiając dwie pozostałe jako wartość
stałą. Większość systemów informatycznych zaś obsługuje tylko lata z
niewielkiego przedziału. I nie może być chyba inaczej, skoro każda niemal
kultura i religia dorobiły się własnego kalendarza, a rozbieżności między
zjawiskami we wszechświecie a kalendarzem stosowanym w Europie stały się
przyczyną już dwóch jego reform. Pierwsza z nich nastąpiła w roku 46 p.n.e.
za panowania cesarza Juliusza Cezara, druga w XVI wieku, kiedy to bullą
papieża Grzegorza XIII Inter Gravissimas wprowadzono kalendarz od jego
imienia nazwany gregoriańskim.

Kalendarz gregoriański, który również będzie wymagał w przyszłości korekt, od
razu przyjęły Włochy, Hiszpania, Portugalia i Polska. Anglia i wszystkie jej
kolonie amerykańskie uczyniły to w roku 1752, Japonia w 1873. W Rosji, a
właściwie w całym ówczesnym Związku Radzieckim, nastąpiło to w roku 1918, w
Turcji w 1927, w Chinach zaś w 1949. Stan ten był i jest przyczyną poważnych
problemów z ustalaniem i porównywaniem dat wydarzeń historycznych, jakie
miały miejsce w różnych krajach. Trudności te zwiększa fakt, że w obiegu
potocznym w Europie przez pewien czas nadal funkcjonował kalendarz juliański,
według którego rejestrowano zdarzenia jeszcze w XVIII wieku (a są również
takie epizody, jak rewolucyjny kalendarz francuski).

Zdaniem specjalistów większość wysiłku włożonego w dotychczasowe zmagania z
kalendarzem poszła w bezowocne próby pogodzenia cyklu słonecznego (rolnictwo)
i księżycowego (religia), stosując niezgodną z nimi obydwoma jednostkę dnia i
nie mający żadnego odpowiednika w naturze siedmiodniowy tydzień.

W przeszłości, jeszcze za czasów rzymskich, kalendarz był nawet przedmiotem
manipulacji politycznych, których skutki trwają do dziś. Otóż - dla uczczenia
cesarza rzymskiego Juliusza ofiarowano mu specjalny miesiąc (lipiec) w
najlepszej porze roku, wydłużając go o jeden dzień zabrany z miesiąca
uważanego za najgorszy (luty). Gdy cesarza Juliusza zastąpił cesarz August,
powtórzono to samo z sierpniem. Stąd - 28 dni w lutym i po 31 w lipcu i
sierpniu, których nazwy w wielu językach przypominają obu cesarzy.

Uniesienia związane z rokiem 2000 minęły, ale spokój wokół spraw
kalendarzowych nie trwał długo. Autorem kolejnej sensacji jest niemiecki
uczony, germanista Heribert Illig, według którego mamy dopiero rok 1703.
Uważa on, że 297 lat (od września 614 do sierpnia 911 r.) w ogóle nigdy nie
było. Tezę swą Illig wyłożył m.in. w książce Wer hat an der Uhr gedreht (Kto
popchnął zegar?). Jego zdaniem autorem manipulacji jest Otton III,
zwany "cesarzem tysiąclecia", który dokonał tego w zmowie z papieżem
Sylwestrem II i cesarzem Konstantynem VI. Według Illiga ich wymysłem ma być
np. Karol Wielki, który nigdy nie istniał. Dowodami mają być architektura
oraz liczne dokumenty, które miano celowo sfałszować.

Kogo bliżej interesują poglądy i argumenty Illiga, przez niektórych
porównywane z tzw. kłamstwem oświęcimskim, niech uda się pod adres:
home.ivm.de/~Guenter/wamse.html. Jeżeli ktoś woli polemikę z nim, prowadzoną
z astronomicznego punktu widzenia, niech szuka pod
www.calendersign.ric.at/deutsch/Illig.htm. Dla zachęty: oba stanowiska są
dostępne w języku Goethego."


www.computerworld.pl/artykuly/12370.html
Obserwuj wątek
    • laband Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 12:57
      no to es je niyzua sznupok, widza ize ci to richtik spokoju niydowo :),
      faktycznie to je ciekawo geszichta, ale jo do niyj pieronym sceptycznie poduaza,
      bo udowodnic ona je chba niy do udowodniynia, czyli i sama nic inkszego na
      zicher obalic niy poradzi. Ale somo argumyntacja je juz ciekawo, bezto
      przeczytac i wiedziec sie werci .
    • sloneczko1 Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 13:05
      jestem zaskoczona tym artykułem,a na te linki nie udało mi się wejść,czy są
      jeszcze jakieś artykuły popierające tezy pana Illiga?
      • laband Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 13:09
        a tera?

        www.calendersign.com/de/kk_300jahrIllig.php
        • laband Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 13:16
          www.calendersign.com/de/kk_Illigsastrophobie.php
          • Gość: Ramon Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 22.05.05, 13:20
            jak by to tak bouo, to czas naplywu slowian po wywedrowaniu czesci Wandalow
            bolby blank krotki, albo mozno zoudnegu naplywu Slowian niybouo?
            • laband Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 13:23
              mie sie zdowo ize bou, bo inaczyj bys niymiou ich potym aze we Wendenland. A ize
              sie wymiyszali ze Silingami to je tysz nojprawdopodobniejsze, choby ino wzionc
              couke nazewnictwo slonske (rzeki itd) kere wyraznie do tamtych czasow nawionzuje
              i uonczy obie grupy :)
              • laband sam cos odymie 22.05.05, 13:25
                Jak pisze Prof. Dr. Juergen Udolph, nazwa „Schlesien - Śląsk” do dzisiej budzi
                dyskusje. Co sie rozłazi o pochodzynie i znaczynie tyj nazwy, to polsko (
                „słowiańsko” ) teoria, kero godo, co słowo „śląsk” je od słowiańskego „ślęg” (
                ślęgać, ślęganina ), a te przeca od wcześniyjszego „śląkwa”, niy cołkym przekonuje.

                Tyż niymiecko ( „germańsko” ) teoria, kero godo, co nazwa „Schlesien” pochodzi
                od nazwy plemiynia wspomnianego bez Ptolemeusza Σ ι λ ί γ γ α ι , niy przekonuje
                do końca. Ani nazwa plemiynia, ani góry

                ( Zobten, Sobótka, monte Silencii ), ani słowiańske słowo „ślęg” niy mogom być
                punktym wyjściowym do nazwy ślonska. Może niom być samo rzeka „Sclenza” ( potym
                pisano ślęża abo Lohe ), kero choć niy najwiynkszo we ślonsku, to razym ze swoim
                lewobrzeżnym dopływym Kleine Lohe ( Mała ślęża ), miyndzy Weistritz ( Bystrzyca
                ) i Ohlau (Oława ), je 70 km dugim i ważnym dopływym Odry ( inaczyj Wódra abo
                Oder) na południe od Wrocławia. Jak to dalyj blank mondry Prof.Dr.Juergen Udolph
                pisze, kej wyprowadzymy nazwa ślęża / Lohe od formy wyjściowyj Silingiā i
                weznymy rdzyń i sufiks ( przyrostek ), a do tego porównomy z innymi nazwami we
                zakresie nazywnictwa rzek (zbiorników wodnych ) od momyntu powstania
                staroeuropyjskyj hydronomii ( H. Krahe, W. P. Schmid ), to bydymy mieć problym
                pochodzynia nazwy naszego ślonska rozwionzany.

                1.

                Rdzyń - leży w indogermańskim sīl- , kery sie zachowoł np. we seolop >>
                See <<, sĭl >> spokojny odcinek rzeki << , abo szwec. dial. sel >> spokojnie
                płynonco woda w rzece << ( obejrz „Der Name Schlesien” - aut. Juergen Udolph ) .
                2.

                Sufiks - np. : Szeląg Wielki, niem. Schilling, kole Ostródy/Osterode we
                Prusach Wschodnich.
                3.

                Nazwy porównawcze - np. : Sihl - dopływ rzeki Limmat w Zurychu; Sile -
                rzeka w Wenecji; Le Syl – rzeka kole Lavau ( Dép. Loire ); Sillo - rzeka w
                Huelva ( Andaluzja ← Wandaluzja - podobno od imiynia przybyłych tam Wandali );
                Seliam - rzeka w Asturii; Silinka - obejrz Wołga - Oka; Silisia - dopływ Meduny
                i jeszcze cołko mocka inkszych.

                Tak tyż za autorym tego wywodu: „Pytanie, czy nazwa Schlesien ( Śląsk ) jest
                słowiańskego abo germańskego pochodzynia, rozwionzuje sie przy roztrzygniyńciu,
                co żodno z tych odpowiedzi niy bydzie do zaakceptowanio skiż tego, co u podstaw
                leżonco nazwa rzeki ślęża, powstała przed utworzyniym tych dwóch indogermańskich
                grup dialektowych. Niy je ona ani słowiańskego, ani germańskego pochodzynia, ino
                przinależy staroeuropyjskyj hydronomii. Tak duge wadzynie rozwionzało sie same.
                Nazwa tyj rzeki boła jeszcze zanim powstowały germańske i słowiańske szprachy i
                narody. żodno z tych grup niy miała wpływu na nadanie tyj nazwy. Gynał prawie :
                nazwa Schlesien ( śląsk ) pokazuje, co jyj czas powstania boł zanim porobioły
                sie różnice miyndzy słowianami a germanami . Dopiyro czas i historia
                doprowadzioły do dyferyncji ”. Tela o jeszcze jednyj teorii. A jak boło
                naprowda, to sie chyba już niy dowiymy. A tak se myśla, co te pieruchy, kere
                wieża Babel stowiali, keby wiedzieli co narobiom, to by se z tym pokój dali.
                Tera kożdy za kara musi po inkszymu godać. To boło te nowe, co blank starych
                czasów tykało. Tera cosik, możno niy tak blank starego, co juzaś nowych czasów
                tyko. W ksionżce „Górny śląsk” ( praca zbiorowo pod redakcjom miyndzy inkszymi
                K. Popiołka ) - Poznań - Instytut Zachodni 1959, stoi napisane konsek o godce
                ślonskyj.

                Dzieli sie ona na dialekty ( gwary ) . Jo je tu ino krótko wymiynia, a jak kto
                ta ksionżka dostanie to niych se jom dokładniyj przeczyto. Werci sie, chocioż
                som tam tyż fragmynty, kere ani niy wiym jak nazwać. Wiycie chyba, jako to w
                tych latach szkryklali. No to nazod do „ślonskego”. Dzieli sie on na ( tukej
                posyłom mapka z tyj ksionżki ):

                Kole Gliwic, pół. - zach. rybnickego ( gliwicko gwara ) - typowe je, co sie niy
                mazurzy i godo sie:

                *

                rynce, zymby, piyńć, piyńś, piynta, itd.
                *

                widza ta krowa
                *

                mo piykno dziołcha
                *

                już ta ławka zrobia
                *

                starosta wito wojewody
                *

                Malczyk widzioł Wycisły
                *

                Szymura piz ( piznyu, piznoł ) Pisule ( abo Pisula ? )

                Kole Cieszyna i na południe od Pszczyny:

                ( konsek choby w czeskim )

                *

                rżyka
                *

                rżikać
                *

                prsziszli
                *

                prsziniyść

                Kole Potoku Czadeckego ( miyszany ślonski ze małopolskim ):

                *

                mazurzy ( stucka, seł, duzo )
                *

                ch → - k ( do nik, byłek )

                Kole Oszczadnicy , Jabłonkowa i Gorzelicy ( słow. Horelica ) :

                *

                kresaczka ( siykierka ) , remenek ( rzemyk )
                *

                miyszo - cz, - dż, - sz, - ż, - ć, - dź, - ś, - ź / koszczoła, dżiepro (
                dopiyro ), jakoszik /

                Kole Głubczyc:

                *

                ptauk
                *

                trauwa
                *

                świynti
                *

                niesam
                *

                siedzóm
                *

                kupióm

                Goloki (Golocy ), kole Prudnika:

                *

                u je choby krótke u - nosowe np. ptöuk
                *

                tröuwa
                *

                miauso
                *

                banau

                Kole Koźla ( Baioki ):

                *

                ptáuk, a czasym - ptouk
                *

                tráuwa
                *

                dómb
                *

                zómb
                *

                pianta
                *

                miąso
                *

                jáu baną ( jo byda )

                Kole Niymodlina:

                *

                mazurzy dwugłoskowe - áu, i łonczy sie z gwaroma okolic Koźla
                *

                mo czysto ( wedug Poloków ) wymowa samogłosek nosowych ; ząb, dąb, ząby,
                gąba, kądy ( kędy )

                Kole Opola ( Krysioki ):

                *

                ptouk
                *

                dobrou rolou
                *

                znous
                *

                tyż mazurzy

                Kole Strzelec ( Kobylorze ):

                *

                podobnie jak Krysioki ino niy mazurzy

                Narzecze namysłowske - kole Namysłowa, Brzegu(a) i Kluczborka:

                *

                mazurzynie
                *

                samogłoski nosowe choby u Krysioków i Kobylorzy
                *

                downe -o- dugie rozwinoło sie do -óy- ( wóyz, góyra, dróyga )
                *

                pkuyw ( = pchłów ), bóue
                *

                bóuy, byduy ( kole Brzega ) - bydło

                Kole Kluczborka godo sie tyż - chodźta, robita (choby w Kieleckim )

                Kole Sycowa:

                *

                mazurzynie
                *

                mo konsek spólnego z narzeczym namysłowskim i gwarami wielkopolskimi
                *

                nogóm, w bolóncom noga, kradnóm
                *

                ale tyż; nogy, mogy, itp.

                Kole granicy granicy z Wielkopolskom ( Chazoki ) - resztki ślonkiego „narzecza”

                *

                mazurzynie
                *

                rouzech bóu
                *

                lza ( łza )
                *

                uozka ( łyżka )
                *

                jegua ( igła )

                To by boło na tela, coch znaloz we ksionżce „ Górny Śląsk ”- praca zbiorowo pod
                redakcjom m.in. K.Popiołka.

                Som moga powiedzieć z doświadczynia, co np. sam, w Niymcach, kaj robia z richtik
                ślonzokami z różnych stron Ślonska, kere godajom naprawdy piyknie po ślonsku, to
                szkoda, co niy kożdy w doma ( i niy ino ) staro sie ta godka podczimywać. Ale
                jeszcze niy ma wszysko stracone.

                W niymieckich źródłach tyż idzie cosik znalyść. Tukej momy już ale do czyniynio
                niy ze godaniym ino ze szprechaniym. Idzie to podzielić tak:

                „Schlesische Mundarten”

                - Oberschlesisch - , kery sie godo fest twardo, konsek choby Hochdeutsch,
                ale w tonie jednorazowy.

                Naszo godka nazywajom „Wasserpolnisch”. Je to nazwa, kero niykere wywodzom
                od „verwässertes Polnisch” ( rozpływajoncy sie polski ). Niby polski uciyko
                choby woda na rzecz niymieckego. Inne juzaś godajom, co ta nazwa je od flisaków,
                kere rzekami przipływali na ślonsk ze Polski. Obie strony, polsko i niymiecko,
                godajom czynsto, iż tyn dialekt, już w samyj nazwie, je negatywnym okr
                • laband Re: sam cos odymie 22.05.05, 13:27
                  Naszo godka nazywajom „Wasserpolnisch”. Je to nazwa, kero niykere wywodzom od
                  „verwässertes Polnisch” ( rozpływajoncy sie polski ). Niby polski uciyko choby
                  woda na rzecz niymieckego. Inne juzaś godajom, co ta nazwa je od flisaków, kere
                  rzekami przipływali na ślonsk ze Polski. Obie strony, polsko i niymiecko,
                  godajom czynsto, iż tyn dialekt, już w samyj nazwie, je negatywnym określyniym (
                  Schimpfwort tak jak Wasserpolacken ) i czynsto tych, co go używajom tak
                  traktujom ( to tak ino k´woli prowdy ).Dom sam konsek, kery sie kedyś trocha
                  ironicznie dogadywało:

                  „Jungla, nimm die Drungla ( po polsku drąg )
                  schlag die Kubulla ( kobyła ),
                  Daß sie besser tschungla ( ciągła ).“

                  - Gebirgsschlesisch - sam konsek zdania:

                  „Ich hott a Brota schunt gerucha“ ( dzisiej by boło „Ich hatte den Braten
                  schon gerochen” ).

                  W rzeczownikach i czasownikach tego dialektu som przemiynione „en” → „a”, np:

                  Kirschen = Kerscha
                  essen = assa
                  , a sylaba zdrobniajonco „lein“ → w reszcie ślonska ( Schlesien ) „el”
                  zmiynio sie sam na „la”, jak np:
                  Bäumchen ( Bäumlein ) = Beemla
                  Töpfchen = Tippla

                  /źródło: ksionżka Klausa Ullmanna „Schlesien - Lexikon”, Bechtermünz Verlag/

                  Gebirgsschlesisch godało sie kole Hirschberg ( Jelenia Góra ), w północnyj
                  Bochymii, na wschód bez cołke Sudety aż do Leobschütz ( Głubczyce ), na północy
                  Prawie aż pod Zobten ( Sobótka ).

                  - Mundart des Brieg - Grotkauer Landes ( na wsch. od Wrocławia, aż do
                  Namysłowa ). Tyn konsek tekstu oddaje fajnie sposób godki z okolic Strzelina (
                  Strehlen ):

                  „ Druckten een o underwags die Stieweln, do zug ma sich die Kloarscha hurtig
                  oam Groabarande aus, hing se sich uf de Achsel oder oan a Stoab uf a Rücka, und
                  nu gings borbs und gelenke wie a Firlafanz ufs Staadtla zu. Doas woar ´ n Lust,
                  wenn man, und ma koam under da grußmächtiga Heffa Leute ! “

                  / z ksionżki „Land aus Gottes Hand”, autor - Josef von Golitschek, Adam
                  Kraft Verlag, Würzburg /

                  - Glätzisch, inaczyj Gletzisch abo Glatzer Dialekt - fest zróżnicowany,
                  prawie kożdo wieś miała coś „swojego”. Charakterystyczne jest zdanie „De aala
                  Braatla haala a” ( Die alten Brettchen halten auch ). Na południu godało sie
                  „Sonntich” ( Sonntag ), na północy juzaś „Sunntich”. Inkszy przikład to „Behma”
                  ( na południu ) , „Bihma” ( na północy ) - idzie sam o „Böhm“ = Groschen .

                  - Neiderländisch - ( na północ od Odry i Wrocławia ), miyndzy Zielonom Górom
                  a Oleśnicom. Okolice Głogowa i Milicza. Arthur Schoke pisoł tak:

                  „Der Graußknaicht“
                  Eich bei a Graußknaicht vau alem Schlaag,
                  Eich schoff und schuffte a ganze Taag.
                  Eich huo kenn Sunntich is ganze Jauhr
                  Froet ock meen Poer, ´s wirklich wauhr.

                  - Kräuter Mundart ( Kräuter = Gemüsebauern ) - okolice kole Wrocławia. W tym
                  dialekcie przedźwiyn - kiwała trocha godka osadników ze Frankonii i Turyngii.

                  - Oberlausitzer Mundart - na wsch. od Legnicy, kole Zgorzelca i Bolesławca
                  plus teryn górnyj Szprewy ( Spree ). Na terynach zachodnich kole Görlitz, Löbau,
                  Bautzen, Zittau i trocha w Niederlausitz ( Dolne Łużyce ) zachowała sie ślonsko
                  szpracha ( schlesische Sprache ) do dzisiej. Tam je tyż sorbsko godka.

                  - Nordböhmisch - w okolicach Reichenberg ( Liberec ).

                  Na koniec jeszcze cosik z humorym do tych, kere sie znajom na „roztomajtych”
                  godkach:
                  Antek : Bitte eine Fahrkarte dritter auf Kattowitz.
                  Bahner : Das heißt nicht auf Kattowitz, sondern nach Kattowitz !
                  Antek : Na , gutt , da geben Sie halt nach Kattowitz , dann lauf ich eben zurück .
                  Bahner : ... und worüber wollen Sie fahren ?
                  Antek : ... über die Feiertage !

                  Pyrsk !



                  piyrszo czynsc tego tekstu nawionzuje do tego coch sam wyzyj pedziou o Silingach
                  i slonskim nazywnictwie
          • sloneczko1 Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 13:21
            ja,tera moga to czytać,dziynki,a tak nawiasem mówiąc jestym do wos połno
            podziwu--chyba sam jusz nic niy powia bo mi wstyd ,że tak mało jeszcze wiym
            • Gość: Ramon Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 22.05.05, 13:26
              Hallo Sloneczko
              niy musi Cie byc ganba jou tysz jeszcze szukom;-)
            • laband Re: Ocyganione Sredniowiecze, - mom w polskim jez 22.05.05, 14:03
              Wiysz wiyncyj odnos i niy rob sie tako skromno - no i co do nos je najwozniejsze
              sam na tym forum to je to ize momy myjglich pogodac ze kims kery je tam na
              miejscu i mo juzas te informacje np o kerych my niy momy zielonego pojyncia.
    • bartoszcze cytat 22.05.05, 17:08
      "to jest FG i tu sie na temat pisac powinno"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=94&w=23933891&a=24064747
      1. Co ma rachuba czasu w początkowym średniowieczu wspólnego z Gliwicami?
      2. Co ma wspólnego z tematem wątku dygresja labanda o nazwie "Śląsk" (zresztą
      powtórzona już chyba dziesiąty raz)?
      • ballest suoneczko, my tylko prouwdy szukomy 22.05.05, 17:43
        My tysz za duzo na te tematy nie wiemy, jou kedys czytou na tyn temat, tukej
        staromy sie trocha ta sprawa oswietlic, nic wiyncy!
        Myslam, ze na te daty, muszymy trocha prze kwiotka patrzec.
        Prawie uech czytou w ogrodku ksionszka dzieje Slanska w datach i tam tysz nie
        napisali, ze Chrzest Polska od Czechow dostaua tylko , ze Dobrawka
        posredniczkom w przyjeciu Chrzestu przez Polska boua!
        • Gość: neostrada Re: suoneczko, my tylko prouwdy szukomy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.05, 23:24
          Synek nie drzistej, bo sam zaś marasu narobisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka