Dodaj do ulubionych

nowa historia Grunwaldu

07.08.05, 23:34
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=27356269&v=2&s=0
Rok 1410 przeddzień Bitwy pod Grunwaldem.
Obóz Polaków: Wszyscy narąbani jak szpaki. Ledwo łażą, pod każdym drzewem hafty,
biba na maxa. Jagiełło leży orzygany w namiocie pierwszy odjechał bo ma słaby łeb.
Obóz Niemców: jeszcze gorzej. Zaczęli już od rana, wszyscy wygięci nawet konie
się uwaliły, jeden koń drugiemu wkłada kopyto do paszczy żeby się wyrzygał.
Rycerze łażą, naparzają się na niby mieczami; ogólny gnój! Na drugi dzień Ulrich
się budzi łeb go boli, kac wielki, chwyta się zagłowę i woła giermka:
- Te słuchaj gościu; pójdziesz do Jagiełły; tam za ten pagórek dasz mu te dwa
miecze i powiesz mu że my wczoraj z chłopakami pochlali, mnie łeb nawala i w
ogóle że dzisiaj nie da rady! Powiedz że może jutro się zetrzemy czy jak?
- ok.?
- Okej!
Giermek wziął miecze pod pachę i idzie wężykiem do Jagiełły; trochę się potyka i
czka bo se rano klina wziął i go trzyma fest jeszcze. Przyszedł do Władzia i mówi:
- Dobry! Ja tam nie wiem ale szef mnie tutaj przysłał i kazał dać te dwa miecze
- wbił zamaszyście w glebę miecze - i kazał powiedzieć że u nas wczoraj była
impreza i dzisiaj nie da rady może jutro!
- Nie no wszystko ok. My tam z chłopakami też nielicho wczoraj zabalowaliśmy
naprawdę nie ma sprawy
- ale materaca gościu to mi nie musiałeś przebijać...
Obserwuj wątek
        • myha1 Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 07:52
          Gość portalu: Ramon napisał(a):

          > myha1 napisała:
          >
          > > słoneczko i Ty się w to bawisz...???
          > > myliłam sie jednak co do Twojej oceny....po co Ci to ??? kobito!
          > Hallo Myha1,
          > jak jusz tyj chaji niy bouo, to conajmi sie posmiouc uo to idzie;-)


          Hallo Ramon !

          ..nie o to chodzi....ale to juz kolejny wątek ...
          i tylko po to żeby karawana szła dalej????

          • Gość: Ramon Re: nowa historia Grunwaldu IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 08.08.05, 08:01
            Hallo Ramon !
            >
            > ..nie o to chodzi....ale to juz kolejny wątek ...
            > i tylko po to żeby karawana szła dalej????
            Myha, wydaje mi sie, ze ta forum -karawana obojetnie z jakim tematem pojdze
            dalej. Komus jakas swiat poruszajaca mysl zaras po obudzeniu sie wpadnie - no i
            co z nia sama zrobisz? Na forum z nia!
            Ja naprzyklad zastanawialem sie o piatej, kiedy to lato przelecialo?
            Przed miesacem to jusz o tej porze bylo jasno a dzisiaj? - jak w listopadzie.
            • myha1 Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 08:06
              Gość portalu: Ramon napisał(a):
              i
              >
              > Ja naprzyklad zastanawialem sie o piatej, kiedy to lato przelecialo?
              > Przed miesacem to jusz o tej porze bylo jasno a dzisiaj? - jak w listopadzie.


              nooo niestety, przeleciało...

              " a mnie jest szkoda lata
              i moich letnich wspomnień
              niech mówią głupi o mnie , a mnie jest żal"..

              ale może jeszcze wróca ciepłe dni...we wrześniu też bywa u nas pięknie..
              • meg_s Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 08:10
                a wiecie - wczoraj w związku z tematem żniwnym ;) przypominałam sobie te
                wszystkie dawne wakacje - i zdecydowanie bardziej kojarzą mi się z kaloszami i
                wiatrówką niż z plażą :D
                  • myha1 Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 08:18
                    meg_s napisała:

                    > to tak "w aproposie" Grunwaldu oczywiście ;)

                    no co Ty ???
                    wakacje na wsi ....kojarzą mi się z zapachem siana, lasu..z grzybami:)
                    rzeką i plażowaniem...a przy żniwach nigdy nie pracowałam ,
                    nie umiem ubierać za kosiarzami...jedyne co , to stawiałam te snopki w kopy..
                    a nogi pokłute były , że och..
                    i to wszystko też w "aproposie " do Grunwaldu :)))
                      • myha1 Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 10:41
                        aqua napisał:

                        > A tak będąc przy "aproposie" to zastanawiam się, czy przed .... zżęto zboże,
                        > poustawiano w snopki, a jeśli nie to kto za zniszczenia kmieciom zapłacił:))


                        :))no jak to kto ? napewno byli ubezpieczeni , to ubezpieczyciel :))))
                        • Gość: Pit Re: nowa historia Grunwaldu IP: 150.254.85.* 08.08.05, 10:47
                          myha1 napisała:

                          > aqua napisał:
                          >
                          > > A tak będąc przy "aproposie" to zastanawiam się, czy przed .... zżęto zbo
                          > że,
                          > > poustawiano w snopki, a jeśli nie to kto za zniszczenia kmieciom zapłacił
                          > :))
                          >
                          >
                          > :))no jak to kto ? napewno byli ubezpieczeni , to ubezpieczyciel :))))

                          Na polise tak jak i dzisiaj rolnicy nie mogli liczyc. Pewnikiem zostal im ino
                          zakonny Caritas. Ale nie jest pewnym, ze braciszkowie caly fundusz zdefraudowli
                          na cele wojskowe. Krol Polski i tak sie tradycyjnie zapozyczyl u szlachty wiec
                          kasy nie mial. Wniosek, rolnicy prawdopodobnie dostali fige z makiem.......
                          • aqua Re: nowa historia Grunwaldu 08.08.05, 11:01
                            Gość portalu: Pit napisał(a):

                            > myha1 napisała:
                            >
                            > > aqua napisał:
                            > >
                            > > > A tak będąc przy "aproposie" to zastanawiam się, czy przed .... zżę
                            > to zbo
                            > > że,
                            > > > poustawiano w snopki, a jeśli nie to kto za zniszczenia kmieciom za
                            > płacił
                            > > :))
                            > >
                            > >
                            > > :))no jak to kto ? napewno byli ubezpieczeni , to ubezpieczyciel :))))
                            >
                            > Na polise tak jak i dzisiaj rolnicy nie mogli liczyc. Pewnikiem zostal im ino
                            > zakonny Caritas. Ale nie jest pewnym, ze braciszkowie caly fundusz
                            zdefraudowli
                            >
                            > na cele wojskowe. Krol Polski i tak sie tradycyjnie zapozyczyl u szlachty
                            wiec
                            > kasy nie mial. Wniosek, rolnicy prawdopodobnie dostali fige z makiem.......

                            Kmiecie pewnikiem kasę na tym polu znaleźli, tyle żelastwa tam leżało, i do
                            skupu:))
    • szwager_ze_laband wersja inkszo 08.08.05, 11:26
      Zwei Mieczen od deutsche ritteren w biała prześcieradło ze schwarzen kreuzen dla
      polnische koenig Jagiełło mit ihre brudder Witold, w imię freundschaft und
      buzi-buzi.

      Król Jagiełło siedział w swoim wozie dowodzenia i co chwila zerkał na zegarek.
      Minęła godzina od zapowiadanej faksem wizyty dwóch znamienitych rycerzy zakonu
      krzyżackiego. Witold siedział w kącie i układał pasjansa z dwóch kart, który i
      tak nigdy mu nie wychodził. Nagle z pomieszczenia radiooperatora wypadł woj
      Przemko z Bydgoszczy z okrzykiem: "Nadchodzą!". Faktycznie, po chwili do
      opancerzonych drzwi ktoś zapukał.

      - Wlazł - rzucił Jagiełło, zagryzając mentosa. Pukanie rozległo się ponownie.

      - Do nich trzeba po ichniemu... Komm, komm... schneller bitte - zakrzyknął
      książę Witold. Drzwi otworzyły się i w pośpiechu wbiegło do środka dwóch gości w
      zbrojach i z piórami pawi na hełmach.

      - Guten Morgen polnischen koenig - powiedział wyższy i starszy, stając na baczność.

      - Co oni gadają? Chcą mnie butem w mordę lać czy jak? - spytał Jagiełło,
      przyglądając się obu gościom dość uważnie, na co pozwalał mu jego sokoli wzrok i
      noktowizor.

      - Nie król... my dla wasza przynieść zwei mieczen - powiedział starszy. - Udo,
      komm gib mir zwei mieczen - poprosił. Udo wyciągnął zza pleców dwa krótkie
      kordziki marynarskie.

      - Miały być zwei grossen mieczen - powiedział starszy z upomnieniem.

      - Ich weisse nicht... Ja nic nie wiedzieć, meine liebling fater, Urlich geben mi
      tylko te maciupen sztiieten... Ich weisse nicht -tłumaczył się młodszy.

      - Co oni plotą? - zdenerwował się Jagiełło.

      - Gadać mi zaraz co jest grane, bo dam po gębie!

      Krzyżacy rycerze zamarli z lekko rozchylonymi ustami. Latająca wokół mucha
      wykorzystała ten moment i narobiła młodszemu na hełm.

      - Gadajcie coście za jedni i dawajcie te miecze, coście je mieliście przynieść,
      ino wartko, bo czas już bitwę zaczynać.

      - Och, meine liebling polnischen koenig... keine krieg, keine bitwa, my
      przynieśli zwei mieczen - powiedział starszy, podnosząc do góry kordziki - żeby
      byt freundschaft, buzi-buzi. Polaken. Szwabenzwei brudder, cmok, cmok -
      zakończył, składając usta w słodkiego całusa.

      - Wywalić tych dwóch idiotów! - powiedział podniesionym głosem Jagiełło.

      - l posłać im na odchodne ze trzy stingery, żeby nie myśleli, że odchodzą z
      pustymi rękami. Ja im dam buzi-buzi... cmok, cmok! Niech artyleria zajmie się tą
      hałastrą w białych prześcieradłach i zakutych w blachy, a pawie piórka to ja już
      im sam powtykam... - zaryczał.

      Dwaj rycerze krzyżaccy, odchodząc, sprzeczali się między sobą.

      - Scheise... du dumkopf, ty idiota, zamiast; zwei mieczen ty dat zwei klajne
      sztiieten, was du zrobił z zwei grossen mieczen dla polnische koenig? - krzyczał
      straszy.

      - Och, eine kleine gescheft, ja zrobić mały interesa... ja sprzedać zwei grossen
      mieczen i dostać guten polski herbatnik i zwei maciupen sztiieten - odparł młodszy.

      - Scheise, scheise, scheise, trzi razy scheise!!! - zaklął stary.

      - Tobie się fater chcieć scheise? - spytał młodszy.

      - Nein, du dumkopf!

      W tym momencie w obu rycerzy uderzyły wspomniane trzy stingery i zakończyły
      głupawy dialog. Z krzyżackich pozycji zostały tylko stosy żelastwa i kilka koni.
      Jagiełło jeździł jeepem po pobojowisku i oglądał zniszczenia.
        • myha1 Re: ballest..biedaczku.. 08.08.05, 12:41
          ..z Olsztyna też Ci Grunwald skasowano..??:)))
          ..i kto to zrobił ?? borasca...czyli jednak jest coś na rzeczy.
          Ale wiesz co , na Zabrzu jeszcze nie pisałeś , może spróbujesz?

          I nie żebym Cię śledziła , ale z ciekawości zajrzałam jak sobie radzisz w
          Olsztynie ...po zmianach.
          Nawet na oślą nie zasłużyłeś ....:))
      • sloneczko1 Re: wersja inkszo 08.08.05, 21:56
        szwager_ze_laband napisał:

        > Zwei Mieczen od deutsche ritteren w biała prześcieradło ze schwarzen kreuzen dl
        > a
        > polnische koenig Jagiełło mit ihre brudder Witold, w imię freundschaft und
        > buzi-buzi.
        >
        > Król Jagiełło siedział w swoim wozie dowodzenia i co chwila zerkał na zegarek.
        > Minęła godzina od zapowiadanej faksem wizyty dwóch znamienitych rycerzy zakonu
        > krzyżackiego. Witold siedział w kącie i układał pasjansa z dwóch kart, który i
        > tak nigdy mu nie wychodził. Nagle z pomieszczenia radiooperatora wypadł woj
        > Przemko z Bydgoszczy z okrzykiem: "Nadchodzą!". Faktycznie, po chwili do
        > opancerzonych drzwi ktoś
        zapukał.........................................................................................................................................................................................czy
        ty to som wymyślołeś ?dobre musze przyznać
    • szwager_ze_laband koniec bitwy 08.08.05, 16:26
      Grunwald 1410 r. Spotykają się 2-armie. Zadowoleni z tego, że się odnaleźli
      robią imprezkę. W krzyżackim obozie wszyscy są nawaleni. Pewnego ranka budzi się
      Wlki Mistrz I odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi: - Co to my dzisiaj mamy?
      - Dzisiaj ma być bitwa, Wlki Mistrzu...- O.k...a.. - powiedział skacowany Mistrz
      przecierając twarz.
      Gdy skontaktował o co chodzi -doszedł do wniosku, że zamiast wymordowywać się
      wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta
      strona, której rycerz zwycięży. Wysłali więc kolesia z 2-mieczami (czy 2-gości z
      jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Jagiełłę
      po pewnym czasie odnaleźli nawalonego w stogu siana. Przystał na wszystko, co mu
      powiedzieli. Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy wybrali oczywiście
      Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych 3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz
      trzeba znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo
      się załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował...
      Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.
      -Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.
      Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał. Kolejny problem
      to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki
      znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! Poszli więc do
      kowala, aby wykuł odpowiedni oręż. Kowal wykuł odpowiednią
      zbroję dla Zygfryda. *** płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader
      wszystko wytrzymała. Zygfryd był gotowy do walki.....(cdn)
      Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt
      się nie zgłasza. Król więc polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy). Niestety,
      nawet totalnie nawaleni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł do starego druha -
      Zawiszy Czarnego. Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu. - Ubrudzę się
      tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój! Kolejny był Maćko z
      Bogdańca - ale ten również nie był chętny. - Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się
      będę gdzieś po jakiś polach bitwy chędożył? Nie ma mowy! Następny był Jurand -
      ale ten ma oczy wypalone! BEZNADZIEJA! Załamany Król wziął sznur i poszedł do
      lasu się powiesić. Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel (1.20), konus taki,
      ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o
      drzewo i napruty jak worek... spawa. U Króla pojawiła się iskierka nadziei,
      takie małe światełko w tunelu. Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę. -
      No pewnie! - odpowiedział narąbany totalnie głos. Nie był w stanie powiedzieć
      nic więcej.
      Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla
      małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz.
      Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali.
      Jeszcze zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom
      wielka - popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko
      to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o
      jedno: - Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga,
      przyjdź trzeźwy! (cdn.).........
      Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie.
      Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz.
      Ale gdzie Polak?...Szukają go i szukają. W końcu znaleźli - oczywiście nawalony
      jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają. Na ugiętych
      nogach,
      zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd w
      błyszczącej zbroi, z nietęgim mieczem, na potężnym
      słoniokoniu. Spina wierzchowca i rusza do ataku.
      Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia. Jagiełło
      wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja p....! Przecież on zaraz zmiażdży
      naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał
      zasłaniając twarz.
      - W NOGI, ku..a, W NOGI! - krzyczy Król i wszyscy uciekają gdzie popadnie.
      Zygfryd na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka
      - huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym...
      Wlki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby ogratulować swojemu zwycięstwa.
      Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami, paręnaście
      metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi niewzruszony
      opierając się o szablę i mówi:
      - Gdyby nie było rozkazu "W NOGI", to bym cię, k...a, zatłukł..."
      (KONIEC)
    • szwager_ze_laband jedyn wic 08.08.05, 17:05
      Lubieżna żona przyjmowała podczas nieobecności męża trzech kochanków naraz. Gdy
      mąż niespodziewanie wcześniej wrócił z delegacji, jednego z nich ulokowała w
      kuchni, drugiego w łazience, a trzeciego wsadziła do stojącej w korytarzu zbroi
      rycerskiej. Mąż czule wita się z żona, a tu nagle wychodzi nieznany mężczyzna i
      mówi:
      - Szanowna pani kran już nie cieknie. - Należy się 50 złotych.
      Mąż zapłacił, a tu nagle wychodzi inny mężczyzna i mówi:
      - Proszę pana spłuczka już wymieniona. - Należy się 100 złotych.
      Mąż znowu zapłacił i idzie do drzwi odprowadzić "hydraulika". Nagle czuje mocne
      uderzenie w plecy i słyszy basowy glos z głębi zbroi.
      - Panie, którędy na Grunwald.....?
    • szwager_ze_laband drugi wic 08.08.05, 17:34
      Bitwa pod Grunwaldem dzień później. Na dole kłąb dymu - naparzają się Polacy z
      Niemcami, a na pagórku stoi Ulrich z Władkiem i opowiadają sobie imprezę z
      przedwczoraj.
      Kto ile wypił, kto kogo orzygał i takie tam. Nagle słychać świst silników
      odrzutowych i przez
      niebo przeprysnęły dwa F-17. Ulrich z Władziem aż się musieli nachylić. Patrzą w
      dal, a
      tam kilka kilosów dalej widać wybuchy – ogólnie bombardowanko. Walka na dole
      ucichła,
      wszyscy pod wrażeniem patrzą co się dzieje, kurz opadł. Ulrich nie odrywając
      wzroku od
      wybuchów, wyciągnął z kieszeni Marlboro, częstuje Jagiełłę i mówi:
      - no to po Malborku...
      • szwager_ze_laband Wicek 08.08.05, 17:38
        Tata krzyczy na Jasia:
        - I znowu pała z historii!
        - To przez Jagiełłę. - tłumaczy się Jaś.
        - To nie zadawaj mi się więcej z tym łobuzem!
        • annak12 Re: Wicek 08.08.05, 19:24
          Jak jest w tym Grunwaldzie o Leninie w Poroninie to ten też może być:)

          Pani pyta się na lekcji dzieci o zawody ich rodziców. W końcu dochodzi do
          Jasia, który jak nauczyciele wiedzą, jest synem sekretarza KC PZPR Edwarda
          Gierka.
          Pyta więc:
          - A kim z zawodu jest twój tatuś?
          - Zegarmistrzem.
          - Zegarmistrzem? - mówi zdziwiona nauczycielka.
          - Tak, bo jak mówi, że jedzie do Moskwy po wskazówki
          • ballest Re: Wicek 08.08.05, 21:56
            " Rzekoma „bitwa po Lenino” nawet nie odbyła się pod Lenino, lecz pod
            Trygubową. Na peerelowskich mapkach książkowych wioska Lenino urosła do
            wielkości miasta i przesunęła się o parę kilometrów, aby tylko zbliżyć ją do
            pozycji polskiej 1. DP, bo wioska miała dobrą nazwę kojarzącą się z wielkim
            wodzem. Przebieg tej bitwy należałoby spisać wręcz od nowa, co powoli jakoś
            się próbuje robić – przynajmniej na łamach czasopism. Bitwa nie wygrana –
            wbrew propagandzie PRL – lecz przegrana i to boleśnie."

            To na temat bitwy pod Lenino!
            -
            pyrsk
            Ballest
          • Gość: Pit Re: A jak bydom sie burzyc.. IP: 150.254.85.* 10.08.05, 10:30
            sss9 napisał:

            > raczej powinno być : wyrwę sztachetę, wypiję parę tyskich (z soczkiem?),
            rozwal
            > ę
            > wszystkich, a nad Marlborkiem z filtrem zobaczą Orła cień...

            Przed bitwa, Tychole ino zywca trza pic, zadnych tam dodatkow. Gniewko nie znal
            soku imbirowego. A pod Malborkiem, rzeczywiscie piastowski orzel da mi cien.

            Pozdr SSS9.
                • myha1 Re: widziałem ..orła cień... 10.08.05, 10:52
                  Gość portalu: Pit napisał(a):

                  > myha1 napisała:
                  >
                  > > ...do góry wzbił się ....
                  > >
                  > > to napewno o tego orła chodzi :
                  > >
                  > > )))www.marhan.pl/H_Widok_18.html
                  >
                  > Myszko, o takiego dokladnie mi chodzilo.


                  :)))))wiem ...
                        • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 11:49
                          Gość portalu: Pit napisał(a):

                          > szwager_ze_laband napisał:
                          >
                          > > jo by sie niy zdziwiou keby od orua prziszuo na sokoua a skonczouo sie na
                          >
                          > bazan
                          > > cie
                          >
                          > No wlasnie Szwagier. Zjadloby sie pieczonego bazanta nadziewanego jablkami.

                          :)))PYCHA!!! mniam mniam już mi ślinka leci...Pit to może nas zaprosisz gdzieś
                          na tego bażanta??:)))
                            • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 11:56
                              Gość portalu: Pit napisał(a):

                              > :)))PYCHA!!! mniam mniam już mi ślinka leci...Pit to może nas zaprosisz gdzieś
                              > >
                              > > na tego bażanta??:)))
                              >
                              > Wiesz nie wiem gdzie to podaja w Poznaniu. Ale musi byc pewnikiem drogi.....i
                              > dlatego, my posenery zastepujemy to kurczakami z Tesco, wyobrazajac sobie ze
                              to
                              >
                              > bazant.

                              eeeeeeeeeee, kurczaka nie chcę;))
                                • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 12:12
                                  Gość portalu: Pit napisał(a):

                                  > bazant.
                                  > >
                                  > > eeeeeeeeeee, kurczaka nie chcę;))
                                  >
                                  > No Myszko, niech sie wykosztuje ,bydzie kaczka, ale na inne ptaszyska juz nie
                                  > licz.

                                  a jak kaczka to koniecznie czarna , nadziewana jabłkiem i suszoną śliwką !
                                  Jadłam takie pyszności w Górkach koło Brennej ...niebo w gębie !
                                  • Gość: Pit Re: oruy, sokouy, bazanty!!! IP: 150.254.85.* 10.08.05, 12:20
                                    myha1 napisała:

                                    > Gość portalu: Pit napisał(a):
                                    >
                                    > > bazant.
                                    > > >
                                    > > > eeeeeeeeeee, kurczaka nie chcę;))
                                    > >
                                    > > No Myszko, niech sie wykosztuje ,bydzie kaczka, ale na inne ptaszyska juz
                                    > nie
                                    > > licz.
                                    >
                                    > a jak kaczka to koniecznie czarna , nadziewana jabłkiem i suszoną śliwką !
                                    > Jadłam takie pyszności w Górkach koło Brennej ...niebo w gębie !

                                    Myszko, sorry ale co to jest czarna kaczka?
                                    • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 12:36
                                      są białe i czarne ....biała jest tłusta , a czarna to jakaś odmiana mięsna z
                                      małą ilością tłuszczu i przez to bardzo smaczna ....no i oczywiście droższa ,
                                      ale co dobre musi kosztować !!!!
                                      :))))
                                      • Gość: Pit Re: oruy, sokouy, bazanty!!! IP: 150.254.85.* 10.08.05, 12:38
                                        myha1 napisała:

                                        > są białe i czarne ....biała jest tłusta , a czarna to jakaś odmiana mięsna z
                                        > małą ilością tłuszczu i przez to bardzo smaczna ....no i oczywiście droższa ,
                                        > ale co dobre musi kosztować !!!!
                                        > :))))

                                        I to mnie "oszczednego" poznaniaka najbardziej boli.....
                                        • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 12:42
                                          Gość portalu: Pit napisał(a):

                                          > myha1 napisała:
                                          >
                                          > > są białe i czarne ....biała jest tłusta , a czarna to jakaś odmiana mięsn
                                          > a z
                                          > > małą ilością tłuszczu i przez to bardzo smaczna ....no i oczywiście drożs
                                          > za ,
                                          > > ale co dobre musi kosztować !!!!
                                          > > :))))
                                          >
                                          > I to mnie "oszczednego" poznaniaka najbardziej boli.....


                                          eeee" złotówami " to nazywają chyba częstochowiaków , a do nich mnie
                                          bliżej ...:)))
                                          ..ale żyje się raz , jak szaleć to szaleć..:))

                                          a oszczędzać będziemy wtedy, jak nie będziemy mogli....jeść oczywiście :)))
                                          • Gość: Pit Re: oruy, sokouy, bazanty!!! IP: 150.254.85.* 10.08.05, 12:45
                                            eeee" złotówami " to nazywają chyba częstochowiaków , a do nich mnie
                                            > bliżej ...:)))
                                            > ..ale żyje się raz , jak szaleć to szaleć..:))
                                            >
                                            > a oszczędzać będziemy wtedy, jak nie będziemy mogli....jeść oczywiście :)))

                                            Nie wiedzialem ze Częstochowiacy "oszczedni" sa ? Slyszalem to o Krakusach ale
                                            Częstochowiakach nigdy.
                                            • sss9 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 12:51
                                              Gość portalu: Pit napisał(a):

                                              > Nie wiedzialem ze Częstochowiacy "oszczedni" sa ? Slyszalem to o Krakusach ale
                                              > Częstochowiakach nigdy.

                                              ich zwie Polska cała "medalikami" ; )))
                                              • Gość: Pit Re: oruy, sokouy, bazanty!!! IP: 150.254.85.* 10.08.05, 12:53
                                                sss9 napisał:

                                                > Gość portalu: Pit napisał(a):
                                                >
                                                > > Nie wiedzialem ze Częstochowiacy "oszczedni" sa ? Slyszalem to o Krakusac
                                                > h ale
                                                > > Częstochowiakach nigdy.
                                                >
                                                > ich zwie Polska cała "medalikami" ; )))

                                                To akurat slyszalem, ale o ich przyrodzonym skapstwie nic. Ale mysle, ze na
                                                tace nic nie daja, zostawiaja to pielgrzymom......
                                              • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 12:55
                                                sss9 napisał:

                                                > Gość portalu: Pit napisał(a):
                                                >
                                                > > Nie wiedzialem ze Częstochowiacy "oszczedni" sa ? Slyszalem to o Krakusac
                                                > h ale
                                                > > Częstochowiakach nigdy.
                                                >
                                                > ich zwie Polska cała "medalikami" ; )))

                                                tak też :))
                      • myha1 Re: oruy, sokouy, bazanty!!! 10.08.05, 11:53
                        szwager_ze_laband napisał:

                        > jo by sie niy zdziwiou keby od orua prziszuo na sokoua a skonczouo sie na
                        bazan
                        > cie


                        po orłach są sokoły, a po nich herosy...w myśl słów piosenki.
                        i nie skończyłoby się na bażantach tylko na : "...gdzie Ci mężczyźni....";)))
                      • Gość: bonbon Re: widziałem ..orła cień... IP: *.dip.t-dialin.net 10.08.05, 11:55
                        Jadą sobie rycerze, a tu przy gościńcu stoi starzec w bardzo złym stanie.
                        Zatrzymali się i indagują:
                        - Któżeś ty, dobry człowieku?
                        A starzec pokazuje, że nie może mówić, bo ma wyrwany język. Oczy ma również
                        wyłupione.
                        - Przebóg! Tyśże Jurand ze Spychowa???
                        Onże kiwa głową w potwierdzeniu.
                        - Kto ci taki gwałt zadał, daj znak jakiś!
                        Starzec kreśli w powietrzu znak krzyża...
                        - Nie może być! Na pogotowiu cię tak urządzili???
                        • Gość: Pit Re: widziałem ..orła cień... IP: 150.254.85.* 10.08.05, 11:58
                          Gość portalu: bonbon napisał(a):

                          > Jadą sobie rycerze, a tu przy gościńcu stoi starzec w bardzo złym stanie.
                          > Zatrzymali się i indagują:
                          > - Któżeś ty, dobry człowieku?
                          > A starzec pokazuje, że nie może mówić, bo ma wyrwany język. Oczy ma również
                          > wyłupione.
                          > - Przebóg! Tyśże Jurand ze Spychowa???
                          > Onże kiwa głową w potwierdzeniu.
                          > - Kto ci taki gwałt zadał, daj znak jakiś!
                          > Starzec kreśli w powietrzu znak krzyża...
                          > - Nie może być! Na pogotowiu cię tak urządzili???

                          Dobry wic, ale stary, ze strasznie dluga broda jak u Juranda.
        • myha1 Re: typowo polskie 10.08.05, 20:46
          Gość portalu: !!! napisał(a):

          > a ja nie rozumiem, dlaczego polacy kazdy szajs musza fajrowac- tu grunwald,
          tu
          >
          > monte c., tu psie, tu zaolzie :)...jakby sie chcieli przekonac o wlasnej
          > wyzszosci. no i to ciagle robienie z ofiar bohaterow... to takie typowo
          > polskie...


          widać jesteśmy takim "męczeńskim " narodem:(
        • sloneczko1 Re: typowo polskie 10.08.05, 21:02
          Gość portalu: !!! napisał(a):

          > a ja nie rozumiem, dlaczego polacy kazdy szajs musza fajrowac- tu grunwald, tu
          >
          > monte c., tu psie, tu zaolzie :)...jakby sie chcieli przekonac o wlasnej
          > wyzszosci. no i to ciagle robienie z ofiar bohaterow... to takie typowo
          > polskie...


          niy wiym czy typowo polskie ale każdo okazja do fajrowania je dobro
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka