Gość: przerazona matka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.09.08, 12:14
Wczoraj chciałam się podzielić spostrzeżeniem i przeżytym nieco wcześniej
bardzo przykrym wrażeniem, ale nie mam pojęcia dla czego temat został w ogóle
zdjęty z forum.
"Od Rynku w Gliwicach przechodziła rozwydrzona grupa około stuosobowa,
składająca się w sumie z młodych nastolatków i młodych dzieci, które raczej
nie przekroczyli 18 roku życia.
Grupa ta (ten niewielki tłumek) szła chodnikiem ulicy Zwycięstwa w kierunku
dworca. Przechodząc przez skrzyżowanie obok Urzędu Miasta, nie zareagowali na
zmieniające się czerwone światło, tylko szli dalej jakby nigdy nic! Niektóre
samochody musiały hamować z piskiem opon, a pozostali piesi bali się nawet
otworzyć ust, aby nie zostać skopanym, bo widać że młodzi i gniewni są na
jakimś niezłym haju, będąc pod wpływem alkoholu albo narkotyków.
Wiem skądinąd, że takie zorganizowane grupki pseudosportowe, stały się czymś
modnym w pewnym wąskim ale posiadającym wpływ gronie "młodych przywódców".
Wiem też że niektórzy chłopcy, są do tego uczestnictwa po prosu przymuszani
przez kolegów, jest to swoisty 'chrzest bojowy', a wiadomo że wszystko co nie
jest zakazane jest dozwolone.
Niektórzy rodzice nie chcąc się na takie eskapady godzić, są odbierani przez
młodych jako niereformowalni i staroświeccy. Najczęściej dowiadują się już po
fakcie, bo przecież w biały dzień, trudno dzieciaka zamknąć w domu.
Takie zgrupowania powinny być zakazane, wówczas dzieciaki nie miałyby
pretekstu, a rodzice nie przeżywaliby horroru, z obawy; jak i czy w ogóle
dzieciak wróci do domu.
Czy chcemy powtórki ze zdarzenia z tym chłopcem o nazwisku Czaja ?
Namawiam do wymiany poglądów na ten temat, bo kiedyś wcześniej jechałam takim
autobusem wypełnionym po brzegi 'podobnym asortymentem' jadącym na mecz. Ci
ludzie zachowywali się jakby autobus był ich własnością a oni byli jedynie
sami w środku.
Kierowca nie miła nic do powiedzenia, ale też nie próbował reagować, kiedy
chuligani kopali w drzwi autobusu, czy walili pięściami w konstrukcję dachu
wznosząc wulgarne okrzyki.
To było przerażające!
Mimo że już skasowałam bilet musiałam wysiąść na następnym przystanku, bojąc
się o własne bezpieczeństwo. Czułam się chyba podobnie, jak ludzie pamiętający
łapanki podczas wojny!"
ps. proszę bardzo aby nie kasowano tego typu opisów zdarzeń.
jeśli nikt nie ma nic do dodania, no to nic się przecież nie stanie.