Witam, z tej strony kolejna niedoczynna hashimotka. Mam 23 lata, leczenie podjęłam we wrześniu 2009 roku od Euthyroxu. Docelową dawką miało być 50 µg. Mimo stopniowego wprowadzania leku (od 12,5) nie najlepiej się czułam. Z tamtych objawów pozostały zmęczenie, ucisk w okolicach serca, zmienne nastroje. Obecnie doszło straszne wypadanie włosów, ogólne wyczerpanie, "poranna" pobudka to koszmar. Zaczynam normalniej funkcjonować pod wieczór. Wzmożone odczuwanie zimna towarzyszy mi od zawsze. Zazwyczaj TSH mieściło się w normach (a jak wiadomo, dla lekarza norma rzecz święta) i oscylowało w okolicach 3, 4.
Ostatnie wynik
sprzed leczenia:
Wielkość tarczycy ok. 8 ml. Echogenicznie prawidłowa.
antyTPO 139,46 (0,00-5,61)
TSH 4,737 (0,350 - 4,940) 95,58%
TSH 3,255 (0,350 - 5,500) 56,41%
Różnica jednego dnia, skąd więc tak duża? A może TSH nie przeliczacie na %?
Po Euthyroxie 50
grudzień TSH 1,576 (0,550 - 4,780)
styczeń TSH 3,203 (0,350 - 4,940)
Lekarz uznał, że oba wynik to to samo i są ok. Zaproponował ewentualnie przejście na dawkę 50/75 µg co drugi dzień. Przyczyn złego samopoczucia każe doszukiwać się gdzie indziej
I jeszcze jedne wyniki z 2008. Wiem, że mocno nieaktualne, ale może coś wniosą do dyskusji. Zazwyczaj macie większe ft4 od ft3, u mnie było odwrotnie, z czego to mogło wynikać?
TSH 5,982 (0,35 - 5,50)
ft3 3,10 (2,30 - 4,20) 42,11%
ft4 1,00 (0,89 - 1,76) 12,64%
Pytania:
1) Co uważacie o wprowadzeniu stałej dawki 62.5 µg? Ewentualnym późniejszym przejściu na 75? Nie chcę stosować co drugi dzień innej dawki. A może jednak powinnam?
2) Wg mnie idealne TSH to te w granicach 1-2, czy dobrze rozumuję? Około 1, jeśli będę się przymierzała do macierzyństwa?
3) W związku z wypadaniem włosów zbadać ferrytynę czy jeszcze coś? Wiem, że najlepiej mieć pełny komplet badań, ale to koszta…
4) Przeglądałam bazę, ale nie znalazłam, więc zapytam tutaj – czy znacie w Warszawie lekarza państwowego, który nie ogranicza się do zlecenia samego TSH?
Pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość