hej.od jakiegos czasu borykam sie z problemem. kwestia zauafania do
meza.na poczatku malzenstwa moj maz mocno nadszarpnal kwestie
zaufania. narobil problemow finansowych z powodu braku
profesjonalizmu w dzialanu firmy, do tego jego rodzina wciaz
mieszala sie w nasze zycie. na moje prosby zeby cos z tym zrobil
slyszalam:sama porozmawiaj/zalatw to np.kwestia stosunku do mnie
jegp matki a tesciowej. No i po paru latach czarka goryczy sie
przelala. Wybuchlam jak wulkan.Doszlo do tego ze maz ogranizyl
kontakty z rodzina a oni z nim.zostal sam jak palec ze swoimi
problemami i to ja okazalam sie jego najlepszym przyjacielem (a
bylam zawsze! choc tego nie widzial)Byl czas kiedy myslalam o
rozwodzie i to glosno...
Obecnie mąż bardzo sie stara, staje okoniem po mojej stronie wobec
swoich rodzicow, pomaga mi we wszystki wspiera mnie i czuje znow ze
go kocham.Chodzi na terapie.Kocha nasze dziecko i czuje ze mnie tez.
Niestety w mojej glowie krąża glupie myśli. Zupełnie bezpodstawnie.
że maż mnie zdradzi. , ze kogos sobie znajdzie itp. itd. BYc moze na
te "chore mysli ma fakt, ze moj biologiczny ojciec mnie zostawil jak
bylam dzieckiem, a matka ułożyla sobie zycie z nowym partnerem.
Teraz jest ok, ale jak ojciec pływal miala przyjaciela. To samo
tyczy sie ojca męża. Jakis czas temu miał kochankę.Ja jej nie
widzialam, ale tak gadali życzliwi

Wiem ze to zycie innych nie
moje. Jednak jak sobie ktos cos ubzdura ...a mysl jest początkiem
wszystkiego.
Proszę zerknijcie w karty jak przedstawia sie osoba mojego męża.Ja
ze swojej strony staram sie myslec pozytywnie, choc czasem dopadaja
mnie czarne chmury. Byc moze ze maz ma prace wyjazdowa a ja sama z
dzieciem.Slonecznie pozdrawiam