Dodaj do ulubionych

SPRAWIEDLIWOŚĆ.

06.05.10, 20:41
Czego o sprawiedliwości można dowiedzieć się z Konstytucji RP?

Ja, tylko wspomnę, że tą, obecna Konstytucją zachwycają się prawie
wszyscy znaczący politycy i intelektualiści. Eks prezydent
Kwaśniewski pieje peany na Jej cześć.

A ja, nie wiem, czym jest ta polska sprawiedliwość, o której w
Art.2 Konstytucji RP
, czytamy:
"Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej."


A więc, czym jest ta sprawiedliwość, niechby i społeczna.
Obserwuj wątek
    • wuzet21 Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 06.05.10, 21:01
      Naszą obecną konstytucję można określić jednym słowem - "pustosłowie".
      Sprawiedliwość - pojęcie tam zawarte nie dotyczy nikogo, w rzeczy
      samej...
      To takie "obiecanki macanki, a głupiemu stoi..."
      • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 07.05.10, 09:57
        A w Nauce Wszechmogącego Ojca, pokornie, cichutko czeka na
        dostrzeżenie go, minimalnie sprawiedliwy wzorzec postępowania,
        którego to wzorca, KAŻDY Z NAS, jest nosicielem.

        Na czym polega, to minimalnie, sprawiedliwe postępowanie?

        To mnimalnie, sprawiedliwe postępowanie, polega na wzajemnie
        życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, czyli na
        solidarności
        .

        A skąd o tym można się dowiedzieć?

        O powinności solidarności, można sie dowiedzieć z zachowanych
        świadectw Nauki Ojca, które chociaż zakłamane, przetrwały w Czterech
        Ewangeliach.
        Ew.św. Łukasza 17/7-10, przypowieść "O powinności
        człowieka"
        .
        7. "I któż z was jest, coby miał sługę orzącego albo paszącego,
        który gdyby się wrócił, zarazby mu rzekł:
        Pójdź, a usiądź za stół? "

        8. "I owszem, izali mu nie rzecze:
        Nagotuj, cobym wieczerzał, a przepasawszy się, służ mi, aż się najem
        i napiję, a potem i ty, jedz i pij?"

        9. "Izali dziękuję słudze onemu, iż uczynił to, co mu było
        rozkazano?
        Nie zda Mi się."

        10."Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie:
        Słudzy nieużyteczni jesteśmy, bo cośmy byli powinni uczynić,
        uczyniliśmy."


        Z przypowieści "O powinności" wynika, że tak słudze, który
        pasł bydło i orał ziemie właściciela, jak i właścicielowi,
        rozkazano, a zatem zobowiązano ich
        , do wzajemnego świadczenia
        sobie życzliwości, czyli do wzajemnie służebnej, równoprawnej,
        międzyludzkiej współpracy - krócej, do solidarności.

        Nie jest ważnym, mówi Syn Ojca, Nauczyciel, kto z was, kim jest
        , jaki jest wasz status społeczny, czy materialny, jaką
        wyznajecie religie, czy ideologie, jaką prezentujecie rasę, czy
        narodowość - bo wszyscy, bez wyjątku, jesteście zobowiązani do
        solidarności, która to solidarność, jest minimalną miarą, czyli
        wartością sprawiedliwego postępowania
        .

        Wszyscy jesteście nosicielami powinności solidarności, mówią
        słową Nauki Ojca.

        W sprawiedliwej, nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca, Nauczyciel ,
        m.in. oznajmił:
        "Z ust twoich sądzę cię. ..."Ew.św.Łukasza 19/22

        Oznacza to, ponieważ głos-słowo z ust człowieka, jest minimalnym,
        postrzegalnym dowodem naszego współistnienia, że także tu, na tym
        Świecie, osądzana jest jakość wszystkich naszych
        niesprawiedliwych czynów
        , począwszy od jakości-wartości głosu-
        słowa. I dokładnie tak się dzieje.


        A jakie są dowody na to, że każdy z nas, jest nosicielem, a
        zatem zobowiązanym
        do przestrzegania takiej jakości postępowania?

        I o tym w następnym poście.
        • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 07.05.10, 10:07
          ciąg dalszy poprzedniego postu

          A jakie są dowody na to, że każdy z nas, jest nosicielem, a
          > zatem zobowiązanym
          do przestrzegania takiej jakości
          postępowania?



          Za niesprawiedliwe, czyli gorszej jakości, niż solidarność,
          czyny, jesteśmy tymi, niesprawiedliwymi czynami, na przykład:
          kłamstwem, a w tym bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem,
          degradowaniem środowiska, wojną, natychmiast karani.
          Jest oczywistym, że karę za popełnioną niesprawiedliwość,
          ponosimy WSZYSCY
          , ale w różnym stopniu.

          W innym stopniu karczyńca, w innym stopniu karbiorca, w innym
          WSZYSCY pozostali ludzie
          .
          Zrozumienie tego faktu, wspomaga znajomość - prawa naczyń
          połączonych.

          Prawie zawsze, tą karę naszym niesprawiedliwym postępowaniem
          wymierzamy, przede wszystkim bliźnim, naiwnie przy tym sądząc
          , że nas ta kara w żadnym stopniu nie tyczy.
          Obrzucamy stertą obelg człowieka, i nie dostrzegamy, że karą jest
          utrata jego sympatii, w zamian której zyskujemy pogardę, a nawet
          nienawiść.
          Zabijamy człowieka na drodze samochodem i skutecznie uciekamy, nie
          dostrzegając, że ubezpieczyciel, czyli całe społeczeństwo, w tym my,
          przez dziesięciolecia będziemy łożyć na utrzymanie jego dzieci.
          Nie dostrzegamy, że w Globalnej Wiosce, jesteśmy cząstką
          współzależną od innych, co tym samym, wymusza na nas
          współodpowiedzialność za wszystkich, i wszystko co czynią bliźni, i
          czynimy my.

          Skoro każda niesprawiedliwość jest dla nas karą, co jest nie
          do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt,
          jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do
          postępowania sprawiedliwego. A więc, do solidarności.


          Natomiast fakt, że to zobowiązanie, jest egzekwowane przez
          NAS, od siebie samych
          , jest racjonalnym, niezaprzeczalnym
          dowodem nosicielstwa powierzonego nam wszystkim, i każdemu z osobna,
          obowiązku sprawiedliwego, czyli solidarnego postępowania.


          Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami
          obowiązku, wymagającego od nas czynienia solidarności
          , to za
          uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
          -nie bylibyśmy karani,
          -karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
          -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


          Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami,
          precyzyjnie określonego obowiązku
          ,
          to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy
          sobie, bo musimy, my sami.

          Jednocześnie niesprawiedliwość, będąca zarazem karą
          , "powiadamia" nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości
          obowiązującego nas postępowania.
          Spełnia zatem funkcję edukacyjną, informacyjną, że jesteśmy
          nosicielami powinności solidarności, czyli postępowania lepszej
          jakości.

          Jaki jest skutek solidarnego postępowania?

          Oczywistym skutkiem solidarnego postępowania, jest POKÓJ między
          nami
          , o czym zrozumiale informują słowa Nauki Ojca zachowane w
          Ew.św.Jana 14/27.
      • kolczasty_nemo Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 09.05.10, 20:24
        > Naszą obecną konstytucję można określić jednym słowem - "pustosłowie".
        Nieprawda, okazała się całkiem dobra w sytuacji z którą zetknęliśmy się 10.04.2010r.

        > Sprawiedliwość - pojęcie tam zawarte nie dotyczy nikogo, w rzeczy
        > samej...
        > To takie "obiecanki macanki, a głupiemu stoi..."

        To w dużym stopniu zależy od Nas wszystkich...
        • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 10.05.10, 12:40
          kolczasty_nemo m.in. napisał:
          " To w dużym stopniu zależy od Nas wszystkich..."



          ** Co od nas zależy, to zależy, ale SPRAWIEDLIWOŚĆ, nie.
          Pomiędzy sprawiedliwością, czyli normą, a czynieniem
          sprawiedliwości, czyli sprawiedliwym postępowaniem, jest różnica.

          Sprawiedliwe minimum, czyli solidarność, jest naszą
          powinnością, której jesteśmy nosicielami.
          Innymi słowy, dlatego jesteśmy ludźmi, że jesteśmy nosicielami
          powinności solidarności.

          Zatem od nas, obowiązująca nas norma SPRAWIEDLIWOŚCI nie zależy.


          I abyś miał problem do przemyślenia:
          Minimalnym dowodem niesprawiedliwości, jest GRZECH,
          który jest czynem NIEMATERIALNYM, a możemy popełnić go tylko
          mową z ust, i popełniamy go tylko wówczas, gdy grzeszymy wobec
          bliźniego, np: kłamstwem, obelgą, przekleństwem, unikając przy tym,
          jakiejkolwiek formy upowszechnienia grzechu. Bo świadome
          rozpowszechnianie grzechu, czyli np. publiczne lżenie bliźniego,
          jest już złem, bo jest dowodem dążenia grzeszącego, do obecności
          osób trzecich.


          Natomiast ZŁEM, jest zawsze czyn MATERIALNY, który
          zawsze jest NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ, a minimalnym dowodem ZŁA, jest
          MILCZENIE.
          • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 10.05.10, 12:45
            Przeprasza, ale nie wyjąkałem się. Napisałem:
            "Natomiast ZŁEM, jest zawsze czyn MATERIALNY, który
            > zawsze jest NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ, a minimalnym dowodem ZŁA, jest
            > MILCZENIE."

            Ale zapomniałem dodać, że chodzi o czyny, których jakość
            sprawiedliwości, jest gorsza od solidarności
            .
    • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 08.05.10, 21:54
      No i widzicie sami, że sprawiedliwość jest w Polsce bardziej
      powszechna, niż chleb powszedni.
      • nehsa Re: SPRAWIEDLIWOŚĆ. 10.07.10, 06:40
        Pomimo braku Waszego zainteresowania "SPRAWIEDLIWOŚCIĄ",
        uważam za celowe dokończenie tematyki tego wątku.

        Postaram się uczynić to w dniu dzisiejszym.
        • nehsa Re: Profesorska opinia mojego wniosku. 10.07.10, 16:18

          Jest oczywistym, że solidarność jest powinnością sprawiedliwego
          postępowania
          , czyli jest zobowiązaniem, dzięki któremu każdy z
          nas jest człowiekiem, dzięki któremu to zobowiązaniu, jesteśmy
          ludźmi.

          Naturę, Stwórca wyposażył w potrzeby, a człowieka w obowiązek.

          Stwórca, czyniąc każdego z nas człowiekiem, obarczył nas powinnością
          solidarności, czyli obowiązkiem wzajemnie życzliwej, równoprawnej
          międzyludzkiej współpracy
          .

          Czy solidarność, jest z mocy Dzieła Stworzenia Człowieka,
          obowiązującym prawem?


          Tak. Powinność wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej
          współpracy, jest obowiązującym prawem, z którego to obowiązku,
          jesteśmy na bieżąco, tak zbiorowo, jak i indywidualnie rozliczani.
          Dowody tego rozliczania omówię w kolejnych postach.

          Czy jest jakaś autorytatywna opinia potwierdzajaca moje
          spostrzeżenie, że solidarność jest naszą powinnością?


          Tak, udało mi się taką opinię znaleźć. Wyraził ją, niestety
          już nieżyjący, Prof. Leszek Kołakowski, który m.in., napisał:

          (cytuję), (zarazem informuję, że to ja nadałem
          numerację warunków
          )
          :
          "Jeśli rzecz taka, jak prawa człowieka istnieje, to muszą te prawa
          spełniać kilka warunków.

          1./Po pierwsze, są to uprawnienia, których nosicielem
          jest jednostka ludzka, każda jednostka, nie zaś zbiorowości,
          narody plemiona, czy cała ludzkość...."

          2./"Następny warunek, by idea praw człowieka była
          wogóle stosowalna, jest móc ustalić, kto mianowicie jest sprawcą
          tych pogwałceń....
          "

          3./"Jeszcze innym warunkiem, bez którego prawa
          człowieka sens tracą, jest ten oto, by beneficjenci tych praw
          byli świadomi, że je mają....
          " (koniec cytatu)

          Ad.1./ Powinnością solidarności, o czym pisałem, jest
          obarczony każdy człowiek
          , czego oczywistym dowodem jest
          fakt, że postępowanie gorszej jakości, jest pod każdą szerokością
          geograficzną - karą, a solidarne postępowanie, czyli
          wymaganej od nas jakości, skutkuje pod każdą szerokością
          geograficzną - nagrodą, którą jest pokój-zgoda.

          Ten fakt, dodatkowo dowodzi, że Nauka Ojca, zawiera
          ponadreligijną wiedzę, czyli wiedzę świecką
          , i nie ma nic
          wspólnego z religią.


          Funkcjonowanie kapłanów każdej religii, jest niezaprzeczalnym
          dowodem, sprzeniewierzenia się kapłanów Nauce Ojca.


          Ad.2./ Sprawcami pogwałceń, o których pisał Prof. Leszek
          Kołakowski, jesteśmy my sami, co jest również faktem
          oczywistym. Przecież to my, sami czynimy zło.

          Ad.3./ Funkcę edukacyjną spełnia kara, którą
          jest każdy, nasz niesprawiedliwy czyn, sprzeczny z powinnością
          solidarności.
          Kara, często dotkliwie nam uświadamia, że postępujemy wbrew
          obowiązującemu nas prawu solidarności.

          To, czy my mamy tego świadomość, czy też takiej świadomości nie
          mamy, w żaden sposob nie wpływa na sens obowiązującego nas, i
          to w naszym interesie, prawa do solidarności.

          Skoro każdy człowiek, jest z mocy stworzenia go przez Stwórcę,
          nosicielem prawa do solidarności
          , czyli nosicielem
          zobowiązania do wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej
          współpracy, to należy zauważyć, że sens tego prawa, jest od
          człowieka niezależny
          .

          Zatem fakt, czy człowiek-beneficjent prawa solidarności, jest
          świadomy istnienia tego prawa
          , nie wpływa w żaden sposób, na
          utratę sensu tego prawa do solidarności.

          Kiedy zarzut utraty sensu prawa do solidarności, byłby skuteczny?


          Ano wówczas, i tylko wówczas, gdyby prawo do solidarności,
          którego jesteśmy nosicielami
          , było wbrew sprawiedliwości, tym
          samym wbrew pokojowi między nami..
          • nehsa Re: Profesorska opinia mojego wniosku. 11.07.10, 11:03
            Z oczywistego faktu, zobowiązania każdego człowieka do solidarności
            wynika również i ten wniosek, że GODNOŚĆ, nie jest wartością
            człowiekowi przyrodzoną
            , bo przecież w przytoczonych przeze mnie
            wcześniej świadectwach Nauki Ojca, czytamy:

            Ew.św.Łukasza 17/10
            "Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie:
            Słudzy niepożyteczni jesteśmy, bo cośmy byli powinni uczynić,
            uczyniliśmy."


            Jeżeli postępujemy solidarnie, zyskujemy pokój, ale taka jakość
            sprawiedliwego postępowania, nie uprawnia nas do zapłaty, nie
            stajemy się ludźmi godnymi zapłaty, nie zyskujemy godności
            .

            Aby stać się godnym zapłaty człowiekiem, trzeba na tę zapłatę
            zasłużyć, mówią zrozumiale słowa Nauki OJCA(Boga)
            .
            Aby stać się sługą pożytecznym, tym samym godnym zapłaty,
            człowiek musi od siebie wymagać więcej
            , niż tylko solidarności,
            niż tylko życzliwości wobec bliźnich.

            Ew.Ew. św.Mateusza 5/46-47, podobnie św. Łukasza 6/32-34
            "Albowiem jeżli miłujecie te, którzy was miłują,
            jakąż zapłatę macie?"
            "A jeżlibyście tylko braci waszych pozdrawiali,
            cóż osobliwego czynicie?"


            Ewangelia św.Łukasza 6/35
            "Owszem miłujcie nieprzyjacioły wasze, i czyńcie im dobrze,..."


            Czym jest "DOBRO", co należy rozumieć pod tym słowem ?

            Ewangelia św. Jana 5/29
            "I pójdą ci, co dobrze czynili na powstanie żywota;
            ale ci, którzy źle czynili, na powstanie sądu."


            Zmartwychwstaną w Dzień Sądny ci z nas, których bilans dokonań w
            życiu doczesnym w rubryce, "Ma", będzie dodatni, czyli wykaże
            dobro ich czynów.


            Słusznym zatem jest wniosek, że dobro, jest słowem określającym,
            oceniajacym jakość sprawiedliwości postępowania, która to jakość,
            jest bardziej sprawiedliwa, niż solidarność
            .

            Zatem GODNOŚĆ, jest wartością wynikającą z różnicy pomiędzy
            jakością postępowania, do której zostaliśmy z mocy stworzenia
            zobowiązani, a jakością postępowania, które tę jakość przewyższa.

            Solidarność, jest z mocy stworzenia każdego człowieka przez Stwórcę,
            obowiązującym każdego człowieka, minimalnie sprawiedliwym wzorcem
            postępowania.


            O tym, jakie są pozostałe dwa wzorce sprawiedliwego postępowania, w
            następnych postach.
            • nehsa Re: ...mówią, a nie czynią! Cz.I 12.07.10, 13:06
              Muszę, poprostu muszę wcześniej zwrócić Waszą uwagę na słowo
              ludzkiej mowy, mowę człowieka.

              Dowodami istnienia Dwóch Istot Boskich, czyli Jedynego Ojca, i Syna
              Ojca, są dowody=świadectwa=fakty zależności naszego
              człowieczeństwa, naszego bycia ludźmi
              , od Naszego Ojca.

              Jest zrozumiałym, że fakt zobowiązania nas do ściśle określonego
              postępowania, którym to postępowaniem jest solidarność, jest
              oczywistym dowodem zależności naszego człowieczeństwa od Naszego
              Stwórcy, czyli od Syna Ojca
              .

              A ponieważ, minimalnym, postrzegalnym dowodem naszego
              współistnienia, a tym samym postępowania na tym świecie, jest
              słowo naszej mowy z ust
              , to należy przeanalizować, czy ta
              zależność jest zauważalna w procesie mowy.

              Co o słowie naszej mowy mówi Nauka Ojca?

              Ew.Ew.św.Mateusza 10/20, św.Marka 13/11, św.Łukasza 12/12
              "Bo wy nie jesteście, którzy mówicie,
              ale duch, który mówi w was."


              Z treści przytoczonych świadectw Nauki Ojca wynika, że proces
              mówienia wewnątrz nas
              , czyli podejmowania decyzji o jakości
              międzludzkiej współpracy w trakcie myślenia, czyli
              różnicowania wszystkiego, tak rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i
              kondensowania wników tego różnicowania w wyobrażanych sobie przez
              nas nośnikach energii(np.w dźwięku-energii fali akustycznej),
              przebiega, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy ofiarowanej nam
              niematerialnej cząstki Światłości, czyli Ducha, której Ofiarodawcą,
              poprzez samoofiarę, jest Syn Ojca, Światłość, o czym czytamy w
              świadectwach:

              w Ewangelii św.Jana 1/9
              "Tenci był tą prawdziwą ŚWIATŁOŚCIĄ, która oświeca każdego
              człowieka przychodzącego na świat."


              I w Ewangeliach św. Mateusza 25/15, św. Łukasza 19/13, św. Marka
              13/34

              15. "I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a innemu jeden,
              każdemu według przemożenia jego, ..."


              Jaki, powszechnie postrzegalny fakt, dowodzi wykorzystywania
              przez nas, pracy Ducha w nas?


              Dowodem wykorzystywania przez nas w procesie myślenia pracy Ducha,
              "jego mowy w nas", jest autonomia procesu myślenia, czyli
              niemożliwość jakiejkolwiek penetracji i rejestracji treści
              tego procesu przez innych, co właśnie dowodzi pracy Ducha, a
              tym samym, niematerialności procesu myślenia.

              Ew.św.Jana 6/63
              "Duchci jest, który ożywia, ciało nic nie pomaga; słowa, które ja
              wam mówię, duch są i żywot są."


              Z przytoczonego tekstu wynika, że słowa mówione przez Syna Ojca,
              "duchem są i życiem są", co oznacza, że ich sens jest
              niematerialny - "duch są"
              , a przestrzeganie ich, czyli Nauki
              Ojca, skutkuje zmartwychwstaniem człowieka -"żywot są".

              Sens słowa ludzkiej mowy z ust, tak samo jak sens słów z ust Syna
              Ojca, jest także niematerialny.

              Materia fali akustycznej, która jest nośnikiem-tragarzem słowa
              , w żaden sposób nie wpływa na sens słowa.

              Przecież, to samo słowo, o identycznych parametrach,
              emocjonalno-akustycznych, albo jak ktoś uważa, o identycznych
              parametrach racjonalno-emocjonalno-fonetyczno-akustycznych, może
              mieć dowolną liczbę sensów
              , a nawet posiadać sens przeciwstawny.
              Także - inny dla nadawcy, czyli wypowiadającego, a inny dla odbiorcy-
              słuchacza, słuchaczy.

              Trafnym zatem jest wniosek, że sens wypowiadanego z ust
              człowieka słowa, jest niematerialny, i m.in., ten fakt,
              również dowodzi wykorzystywania przez nas w procesie myślenia pracy
              Ducha.

              "Z ust sądzę cię..." Ew.św. Łukasza 19/22.

              Myślenie, jest bezkarne- mówi Nauka Ojca. Ale jakość
              sprawiedliwości wszystkich, naszych czynów, jest na bieżąco
              osądzana, począwszy od sensu słowa wypowiadanego z naszych ust.

              Zatem dowodów pracy Ducha, "wewnątrz nas", a tym samym,
              dowodów zależności naszej mowy, od pracy Ducha
              , należy
              poszukiwać analizując sens słów wypowiadanych przez człowieka.

              O tym, że takie dowody zależności być muszą i są, dobitnie poucza
              Nauka Ojca w świadectwach zachowanych w Ew.św. Mateusza 6/33, i
              Ew.św.Łukasza 17/21
              21. "Ani rzeką: Oto tu, albo oto tam jest:
              Albowiem oto królestwo Ojca wewnątrz was jest."


              "królestwo", to nie miejsce, tylko wiadomość o zależności
              naszego człowieczeństwa od Ojca Wszystkich Ludzi, czyli Jedynego
              Ojca, zwanego wbrew słowom Jego Nauki, Bogiem.

              Jaką wartość może posiadać, i zawsze posiada, sens naszej mowy z
              ust?


              Wypowiadany z ust sens naszej mowy, ma zawsze wartość
              sprawiedliwą, albo niesprawiedliwą
              . Innej opcji nie ma.

              Minimalną wartością, obowiązujacego nas sprawiedliwego postępowania,
              jest solidarność, która polega na wzajemnie życzliwej, równoprawnej,
              międzyludzkiej współpracy. Jeżeli taki jest sens wypowiadanych przez
              nas słów, to naszą mową dowodzimy sprawiedliwości, i zyskujemy
              nagrodę, pokój-zgodę, o czym w Ewangelii św. Jana 14/27
              .

              A co jest minimalną wartością niesprawiedliwości?

              Odpowiedź na to pytanie, jest zawarta w świadectwach Nauki Ojca
              w Ew.św.Mateusza 12/34-36
              34."Rodzaju jaszczurczy! jakoż możecie mówić dobre rzeczy, będąc
              złymi, gdyż z obfitości serca usta mówią?"
              35."Dobry człowiek ze skarbu serca wynosi rzeczy dobre, a zły
              człowiek ze skarbu serca wynosi rzeczy złe."
              "Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, któreby mówili
              ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny;"

              (W przytoczonym wyżej tekście pominąłem brednie.)

              "słowo próżne", to poprostu słowo nieżyczliwe, czyli słowo
              pozbawione sprawiedliwego sensu, dowodzacego solidarności z
              bliźnimi.

              Skoro Nauka Ojca mówi, że ze skarbu serca możemy wynosić, "rzeczy
              dobre"
              , ale i , "rzeczy złe", to należy tę wiedzę
              skonfrontować także ze słowami odnoszącymi się do pracy Stwórcy,
              które powiadamiają:

              Ewangelia św.Jana 1/3
              "Wszystkie rzeczy przez Nie się stały,
              a bez Niego nic się nie stało, co się stało."


              Skoro, "wszystkie rzeczy", to także, "rzeczy złe".

              Z tej konfrontacji wyżej przytoczonych tekstów, wynikają wnioski:
              a./ Mówimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy Stwórcy,
              czyli ofiarowanej nam prze Stwórcę niematerialnej, nieśmiertelnej
              cząstki ŚWIATŁOŚCI, czyli samego Siebie-Ducha.

              b./ Określenie, "dobre rzeczy", odnosi się do
              sprawiedliwego sensu naszej mowy
              . A określenie, "złe
              rzeczy"
              , odnosi się do niesprawiedliwych treści naszej mowy
              .

              Ale jest oczywistym, że to my dokonujemy wyboru sensu mowy,
              którym chcemy się posłużyć
              , a nie Stwórca.

              c./ Określenia, "złe rzeczy", nie należy utożsamiać ze
              złem, ponieważ sens słowa decydujący o jego wartości, jest
              niematerialny
              , zatem tym sensem, nigdy nie godzimy w
              materialną wartość kogokolwiek i czegokolwiek, zatem nie czynimy nim
              zła
              .

              Minimalną wartością niesprawiedliwości, jest słowo
              nieżyczliwe bliźniemu-nim, które w Nauce Ojca jest określane -
              grzechem
              , który to grzech, jest czynem niematerialnym, i możemy
              go popełnić i popełniamy, tylko mową.
              Jest oczywistym, że zawierając w wypowiadanych przez nas do bliźnich
              słowach, nieżyczliwy sens, o czym już pisałem wcześniej, ponosimy
              karę.
              • nehsa Re: ...mówią, a nie czynią! Cz.II 12.07.10, 13:12
                Część II

                Czym różni się grzech, od zła?

                Ew.św.Mateusza 5/37
                "Ale mowa wasza niech będzie: Tak, tak; nie, nie;
                a co wiecej nadto jest, złem jest."


                Skoro wszystkie, "zaprzeczenia", i wszystkie
                "potwierdzenia", są mową, to mowa nie może być złem.

                Ewangelia św. Jana 8/46 i 18/23
                46."Któż mię z was obwini z grzechu?"
                23."Jeźlim rzekł źle, daj świadectwo o złem,
                a jeźli dobrze, przeczże mię bijesz?"


                Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, podczas kilkudniowego pobytu wśród ludzi,
                posługiwał się tylko słowem, tylko mową.
                Z przytoczonych wyżej słów wynika, że popełnienie, "grzechu",
                skutkuje niematerialnym obwinieniem.
                A popełnienie, "zła", skutkuje materialnym świadectwem
                .

                Ew.Ew.św.Mateusza 17/21-22, św.Łukasza 17/3-4
                3. "Miejcież się na pieczy. A jeźliby zgrzeszył przeciwko tobie
                brat twój, strofuj go;
                a jeżliby się upamiętał, odpuść mu."

                4."A choćby siedmkroć przez dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i
                siedm kroć przez dzień się do ciebie nawrócił, mówiąc: Żal mi tego;
                odpuść mu."


                Odpuszczać, można tylko to, co jest do odpuszczenia, czyli grzech
                . Zła, nie mozna odpuścić, bo ono już się stało, i zawsze jest
                przeszłością.
                Natomiast przebaczać zło, mają prawo tylko ci, którzy zostali nim
                pokrzywdzeni, poszkodowani.

                Ale jest również zło niewybaczalne, czyli takie, jak np. gwałt, czy
                zabójstwo człowieka, którego na tym świecie nie ma prawa przebaczyć
                nikt.
                I nikt, nie ma prawa domagać się za taką zbrodnię przebaczenia
                .
                Zatem oczywistym jest wniosek, że wyżej przytoczone świadectwa
                obecne w Ewangeliach św.Mateusza 17/21-22 i św.Łukasza 17/3-4,
                odnoszą się do mowy człowieka.
                Utożsamianie grzechu ze złem, bądź zła z grzechem, jest ogromnym
                błędem, i dowodem nierozumienia Nauki Wszechmogącego Ojca.


                Słowami naszej mowy, nie czynimy ani materialnego dobra, ani
                materialnego zła.
                Grzech, jest czynem niematerialnym, możemy go popełnić tylko mową, i
                nie musimy za niego ponieść kary, o czym zrozumiale mowią słowa
                prośby, jedynej modlitwy, "Ojcze Nasz" - "...I odpuść nam grzechy
                nasze...."
                .
                Gdyby Nasz Ojciec nie chciał, a i nie mógł odpuszczać nam grzechów,
                to tych słów, nie byłoby w modlitwie.

                Natomiast zło, jest zawsze czynem materialnym, które
                popełniamy zmysłami, przede wszystkim, dotykiem.
                Minimalnym, postrzegalnym dowodem zła, jest milczenie, które jest
                czynem materialnym, co jest faktem oczywistym, a co wynika m.in. z
                przytoczonych wyżej słów w Ew.św.Mateusza 5/37.


                Czym różni się słowo naszej mowy, od słowa Syna-Boga Ojca-Boga?


                Ew.św.Jana 8/38
                "Ja, co widzę u Ojca mego powiadam, a wy też to, co widzicie
                dzięki Ojcu, czynicie."


                Słowo Światłości, czyli Stwórcy, Którym jest Syn Ojca,
                posiada moc sprawczą
                .
                Światłość, Syn Ojca, "powiada", i dzieje się zawsze dokładnie
                tak, jak mówi, co dostrzegł między innymi Rzymski Setnik.
                Ewangelia św.Mateusza 8/5-8
                "A gdy Pan wszedł do Kapernaum, przyszedł do Niego setnik,
                prosząc Go,"
                "I mówiąc: Panie! sługa mój leży w domu powietrzem ruszony, i ciężko
                sie trapi."
                "I rzekł mu Pan: Ja przyjdę i uzdrowię go."
                "A odpowiadajac setnik rzekł:
                Panie! nie jestem godzien abyś wszedł pod dach mój; ale tylko rzecz
                słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój."


                Dowodem na to, są m.in., cuda, które Syn Ojca czynił. Ale to nie
                jedyny dowód.


                Ew.św.Łukasza 9/54-55
                "A widząc to uczniowie Jego , Jakób i Jan, rzekli:
                Panie! chceszże iż rzeczemy, aby ogień zstapił z nieba, i spalił je,
                jako i Elijasz uczynił?"
                "A Pan obróciwszy się, zgromił je, i rzekł:
                Nie wiecie wy jakiegoście ducha."


                Słowo z ust człowieka, w przeciwieństwie do słowa z ust Istoty
                Boskiej, nie ma żadnej mocy sprawczej. A o jego użyteczności,
                decyduje jego odbiorca, odbiorcy, inni ludzie, a nie
                wypowiadający słowo.

                Ewangelia św.Mateusza 23/1-3
                "Tedy Pan rzekł do ludu, i do uczniów swoich mówiąc:
                Na stolicy Mojżeszowej usiedli nauczeni w piśmie."
                "Ale według uczynków ich nie czyńcie, albowiem oni mówią, ale nie
                czynią."


                Z faktu, braku mocy sprawczej słowa ludzkiej mowy, wynika bardzo
                ważny wniosek.
                Ludzie, za pomocą mowy, mogą czynić sprawiedliwość, jedynie
                przestrzegając solidarności, czyli obowiązujacego wzorca
                postępowania, ale poza solidarnością, są jeszcze dwa, badziej
                sprawiedliwe wzorce postępowania, których jakość została określona w
                Nauce Ojca, DOBREM.
                Tymi wzorcami, o czym juz pisałem, są miłosierdzie, i miłość.

                O tym, że wiedza o pozostałych dwóch wzorcach postępowania jest
                nam nieodzowna
                , mówią słowa:
                "I pójdą ci, którzy dobrze czynili, na powstanie żywota;
                ale ci, którzy źle czynili, na powstanie sądu." Ew.św.Jana 5/29


                Czego dowodzimy, posługując się sprawiedliwym, i niesprawiedliwym
                sensem słowa?


                Posługując się sprawiedliwym sensem słowa, dowodzimy, co najmniej
                naszego posłuszeństwa
                , obowiązującemu każdego człowieka
                wzorcowi postępowania, którego z mocy stworzenia nas ludźmi,
                jesteśmy nosicielami, czyli dowodzimy naszego posłuszeństwa sługi
                , a tym samym dowodzimy naszej zależności od Stwórcy, co jest
                faktem oczywistym.

                A posługując się niesprawiedliwym, nieżyczliwym sensem słowa,
                dowodzimy w ten sposób samokarania się
                tym sensem, co też jest
                faktem oczywistym.

                Tak posłuszeństwo, jak i kara, są oczywistymi dowodami
                zależności naszego człowieczeństwa od Stwórcy.
                "Mówimy wewnątrz nas", czyli myślimy, dzięki wykorzystywaniu
                przez nas pracy Ducha, czyli ofiarowanej nam przez Syna Ojca cząstki
                samego Siebie - ŚWIATŁOŚCI!

                O tym, że proces mówienia wewnątrz nas (myślenia, wyobrażania,
                zapamiętywania), jest zależny od ofiarowanego nam Ducha,
                świadczy brak dowodów zależności od nas tworzenia sensu w
                procesie myślenia
                , co potwierdza analiza sensu naszej mowy.
                • nehsa Re: MIŁOSIERDZIE. 12.07.10, 18:22
                  W Nauce Ojca, oznajmiono nam tylko trzy wzorce postępowania.
                  1./ Solidarność, powszechnie obowiązujacy, którego jesteśmy
                  nosicielami.
                  2./ Miłosierdzie, wystarczająco pożyteczny.
                  3./ Miłość, pożyteczny.

                  Minimalnym, postrzegalnym dowodem postępowania człowieka, jest słowo
                  ludzkiej mowy, które, co wyjaśniłem w poprzednim poście, nie
                  posiada mocy sprawczej
                  .

                  Syn-Bóg Ojca-Boga mówi, a Jego słowo ciałem się staje,
                  materializuje się treść Jego słowa.

                  Natomiast my, to co widzimy w naszych myślach, w naszej wyobraźni,
                  jeźli chcemy aby się stało, czynimy za pośrednictwem naszych
                  zmysłów, przede wszystkim dotyku.

                  Za pomocą naszej mowy, co rownież wyjaśniłem w poprzednim poście,
                  możemy, co najwyżej dowieść naszego posłuszeństwa solidarności.
                  Ale to za mało sprawiedliwe postępowanie, aby stać się za nie godnym
                  zapłaty, tym samym nabyć godności, o czym zrozumiale mówią słowa:
                  Ew.św.Łukasza 17/10
                  "Także i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie:
                  Słudzy niepożyteczni jesteśmy, bo cośmy byli powinni uczynić,
                  uczyniliśmy."


                  Ew.Ew. św.Mateusza 5/46-47 i św.Łukasza 6/32-35
                  32."Albowiem jeśli miłujecie te, którzy was miłują, jakąż
                  zapłatę macie?
                  albowiem i grzesznicy toż właśnie czynią"

                  33."A jeśli dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią,
                  jakąż zapłatę macie?

                  albowiem toż i grzesznicy czynią."

                  34."A jeśli pożyczacie tym, od których się spodziewacie więcej
                  odebrać, jakąż zapłatę macie? albowiem i grzesznicy
                  grzesznikom pożyczają, aby zasię więcej odebrali."

                  35."Owszem miłujcie nieprzyjacioły wasze, i czyńcie im dobrze, i
                  pożyczajcie, nic się więcej nie spodziewając, a będzie wielka
                  zapłata wasza.
                  "


                  Co zatem należy czynić, aby stać się godnym gwarantowanej w Nauce
                  Ojca zapłaty zmartwychwstania?


                  Ewangelia św. Mateusza 5/44 i Ewangelia św. Łukasza 6/28
                  „...błogosławcie tych, co was przeklinają.”
                  Ewangelia św. Mateusza 5/44 i Ewangelia św. Łukasza 6/28
                  „...módlcie się za tych, co wam złość wyrządzają.”
                  Ewangelia św. Mateusza 5/39 i Ewangelia św. Łukasza 6/29
                  „Ale Ja wam powiadam: Żebyście się nie przeciwili złem, ale
                  ktoby cię uderzył w prawy policzek twój, nadstaw mu drugiego...”

                  Ewangelia św. Mateusza 5/42 i Ewangelia św. Łukasza 6/30
                  „...temu co cię prosi daj.”
                  Uwaga kłamstwa:
                  Zatem kłamstwem są słowa: „...a temu co twoje bierze nie upominaj
                  się” w Ewangelii św. Łukasza 6/30.

                  Ewangelia św. Mateusza 5/42 i Ewangelia św. Łukasza 6/35
                  „... a od tego, co chce u ciebie pożyczyć, nie odwracaj
                  się.”

                  Uwaga kłamstwa:
                  W tekście: „...pożyczajcie nic się stąd nie spodziewając...” w
                  Ewangelii św.Łukasza 6/35, należy dokonać drobnej korekty, która
                  przynosi pierwotne brzmienie, „...pożyczajcie nic się stąd więcej
                  nie spodziewając...”
                  , co jest jednoznacznym potępieniem lichwy.


                  Ewangelia św. Mateusza 5/40 i Ewangelia św. Łukasza 6/29
                  „I temu, który się z tobą prawować chce,
                  a suknię twoję wziąć, puść mu i płaszcz;”
                  ,
                  wzywają do wspaniałomyślności, gdy sprawa ma toczyć się o drobiazgi.

                  Miłosierdzie, są to czyny, postępowanie, którymi
                  bezinteresownie
                  , dowodzimy wobec bliźnich naszej cierpliwości
                  , o czym mówią słowa:

                  Ew.św.Łukasza 8/15
                  "Ale które padło na ziemię dobrą, ci są, którzy w sercu uprzejmem
                  i dobrem słyszane słowo zachowują, i owoc przynoszą w
                  cierpliwości."


                  Ew.sw.Łukasza 21/19
                  "W cierpliwości waszej posiadajcie życie wasze."

                  Ew.św.Mateusza 9/13 i 12/7
                  13. "Owszem idźcie a nauczcie się, co to jest:
                  Miłosierdzia chcę, a nie ofiary;
                  bom nie przyszedł, wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych do
                  pokuty."

                  7. "A gdybyście wiedzieli co to jest:
                  Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych;"


                  Sa czynne i bierne dowody cierpliwości.
                  Np.: Nauczanie, i cierpliwe znoszenie jego braku. Czynne i bierne
                  formy pomocy i opieki - ja pomagam, mnie pomagają, ja się opiekuję,
                  mną się opiekują. Znoszenie niewygód, i cierpień z powodu ich braku.
                  Dowodem cierpliwości jest pożyczka, i tolerowanie niepunktualności
                  kredytobiorcy, ale także lichwy przez kredytodawcę. Przebaczenie.
                  Znoszenie skutków wyzysku.

                  Decydując się na wspomaganie bliźnich pieniędzmi, należy rozróżnić
                  pomiędzy jałmużną, która może być dowodem solidarności, także
                  miłosierdzia, jeżeli jest dowodem wyrzeczenia, a nawet miłości,
                  jeżeli jest dowodem ofiary.

                  W każdym bądź razie, cotygodniowe datki na tak zwaną tacę w
                  kościele, nie są ofiarami, jak obłudnie wmawia się wiernym.

                  Słowo naszej mowy, nie ma mocy sprawczej, dlatego należy
                  pamiętać, że miłosierdzie jest czynem materialnym, którego
                  nie zastąpi żaden życzliwy słowotok.
                  • nehsa Re: MIŁOŚĆ. 13.07.10, 06:15
                    Nasza ludzka miłość, jest postępowaniem polegającym na
                    bezinteresownej ofierze, bądź współofierze, czyli na poświęceniu w
                    imię życia bliźniego wartości, której jesteśmy wyłącznymi
                    dysponentami.


                    Ew.św.Jana 15/13
                    "Większej miłości nad tę żaden nie ma, jeno gdyby kto życie swoję
                    położył za przyjacioły swoje."


                    Światłość, Syn Ojca, nie wzywa nas w Nauce Ojca do poświęcenia, do
                    ofiar i współofiar, czego dowodem świadectwa w Ewangelii św.
                    Mateusza 9/13 i 12/7, które już przytaczałem

                    Wystarczy miłosierdzie, ktorego przykładem nieomal
                    powszechnie znanym, jest postępowanie miłosiernego Samarytanina
                    .

                    Do "czego", wystarczającym jest czynienie miłosierdzia?

                    Ew.św.Jana 5/29
                    "I pójdą ci, którzy dobrze czynili, na powstanie żywota;
                    ale ci, którzy źle czynili, na powstanie sądu."


                    Warunkiem zmartwychwstania, jest czynienie dobra, a skoro
                    wystarczającym jest, jak wynika to zrozumiale ze słów Nauki Ojca,
                    czynienie miłosierdzia, to dobrem, jest tak czynienie
                    miłosierdzia, jak i miłości
                    .

                    Ofiarami dowodzącymi miłości człowieka, m.in.są:
                    A./ Ofiara krwi, czyli honorowe krwiodastwo, o którym
                    dlatego wspominam na początku, ponieważ w naszym społeczeństwie
                    honorowi krwiodawcy są dużą grupą niedowartościowanych Rodaczek i
                    Rodaków, a zasługują na dowartościowanie dlatego, ponieważ ONI
                    , nie uzależniają swojej ofiary, od sympatii do ofiarobiorcy.

                    B./ Ofiara tkanek i narządów, prawie zawsze związana z
                    utratą zdrowia, a często życia.
                    W Polsce, "państwie demokratycznym", i "prawnym", pobór tkanek i
                    narządów może odbywać się na podstawie domniemanej zgody
                    umierającego, nieprzytomnego człowieka, jeśli ten za swojego
                    przytomnego życia, nie zapomniał wyrazić sprzeciwu takiemu poborowi.

                    Polski, obłudny ustawodawca, czyli "parlamendarzyści i prezydęt" za
                    kadencji 1997 - 2001, doszli do wniosku, że polskie społeczeństwo
                    nie dorosło mentalnie i moralnie do ofiar.

                    Dlatego w Polsce, zamiast rejestru zgód na ofiary narządów
                    , "demokratyczny" ustawodawca uruchomił rejestr sprzeciwów
                    ofiarom
                    .

                    W ten sposób, nieraz ciężko poszkodowanych, nieprzytomnych,
                    konających ludzi, załgane polskie elity przymuszają do poświęcenia
                    .
                    Dlatego też, to plugawe prawo, jest PRAWEM KANIBALA, a
                    Państwo Polskie, jest nazistowskim państwem bezprawia.

                    Coraz częstsze przypadki gwałtów, bestialskie pobicia i zabójstwa
                    niemowląt i małych dzieci
                    , dowodzą potępującego zbydlęcenia
                    ludzi. Dlatego jestem zmuszony do poszerzenia odpowiedzi,
                    uświadamiającej fakt współofiary człowieka niewiasty i człowieka
                    mężczyzny w imię życia potomstwa.

                    Podane przykłady postępowania dowodzącego miłości człowieka,
                    pkt.A i pkt.B, uzupełnię w nastepnym poście o pkt.C.
                    • nehsa Re: MIŁOŚĆ. 13.07.10, 06:40
                      C./ Współofiara tkanki płci, czyli współofiara żeńskiego jaja
                      i męskiego plemnika, jeżeli skutkiem współżycia płci człowieka, jest
                      spłodzenie potomstwa.
                      Mówiły o tym jednoznacznie świadectwa słów Nauki Ojca, ale w
                      Czterech Ewangeliach zostały zakłamane.

                      Ewangelie św. Mateusza 19/4 i św. Marka 10/6
                      "...ten, który stworzył na początku człowieka,
                      niewiastę i mężczyznę uczynił je."


                      Płeć człowieka, nie jest w Nauce Ojca, "rzeczą".
                      Płeć niewiasty i płeć mężczyzny, "stworzył", Stwórca.
                      A mówił o tym w Nauce Ojca dlatego, ponieważ jest to zrealizowany
                      przez Syna Ojca projekt współpoświęcenia się płci człowieka
                      ,
                      który może owocować życiem nowego człowieka.

                      Ludźmi, jesteśmy w następstwie samoofiary Stwórcy, Światłości.
                      Dlatego Syn Ojca przywołał z nauki judaizmu-żydów słowa z Psalmu
                      82/6, zachowane
                      w Ewangelii św. Jana 10/34
                      "Izali nie jest napisano w zakonie waszym:
                      Jam rzekł: Bogowie jesteście?"


                      Nauczyciel-Bóg, dlatego przywołał te słowa, ponieważ w następstwie
                      stworzenia płci człowieka, zaofiarował niewieście i mężczyźnie
                      poprzez współofiarę tkanki płci w celu spłodzenia potomstwa, dowód
                      ich współpoświęcenia się, czyniąc nas w ten sposób WSPÓŁ -
                      STWÓRCAMI
                      życia ciała naszych dzieci.

                      Dlatego w Nauce Ojca czytamy:
                      Ewangelia św. Jana 8/17
                      "...Iż dwojga ludzi świadectwo prawdziwe jest."

                      Ich świadectwo jest prawdziwe, gdyż jest dowodem ich
                      współpoświęcenia, będąc współofiarą.
                      Współżycie płciowe dwojga ludzi w celu spłodzenia potomstwa, jest
                      dowodem miłości do spodziewanego dziecka
                      , a nie współżyjących ze
                      sobą.

                      Przecież odbywa się w imię życia ich przyszłego dziecka, i
                      dlatego jest bezinteresowne, i dlatego też, jako bezinteresowne,
                      jest dowodem ich miłości
                      , do przyszłego, mającego przyjść na
                      świat dziecka.

                      Z mocy wspaniałomyślnej miłości Stwórcy, zgodnie z treścią
                      przykazań Ojca dla Syna Ojca (Ew.św.Jana 5/38-40), Nasz
                      Stwórca zrealizował poprzez Dzieło Stworzenia Płci, taką wersję
                      międzyludzkiej współpracy, która umożliwia nawet nierozumiejącym jej
                      skutków, zapłatę w postaci zmartwychwstania.

                      Z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, człowiek niewiasta i
                      człowiek mężczyzna nie są do współżycia płciowego przymuszani
                      POTRZEBĄ
                      , tak jak np. bydlęta, rują - chcicą, tylko
                      decydują o współżyciu płciowym z powodów emocjonalnych.

                      Dlatego też, demonstrowanie na tak zwanych "paradach równości",
                      swoich potrzeb seksualnych
                      , jest bezdyskusyjnym przejawem
                      demonstrowania przez uczestników tych "parad" swojego zbydlęcenia
                      .
                      I jest to wniosek racjonalny, dlatego też sprawiedliwy.

                      Również dlatego, gwałt zawsze jest zbrodnią, i jest co najmniej
                      dowodem zezwierzęcenia.

                      Jedyne, nie przypadkowo przecież, przywołane przez Nauczyciela-Boga
                      przykazanie Mojżesza, brzmi:
                      Ewangelie św. Marka 7/10 i św. Mateusza 15/4
                      "Bo Mojżesz rzekł: Czcij ojca twego i matkę twoję."

                      Płodzenie potomstwa, jest dowodem współofiary.
                      Współcześnie, ludzie, którzy do tej współofiary dorośli, zanim
                      spłodzą potomstwo, uprzednio powinni zasięgnąć opini lekarzy
                      specjalistów, nie tylko zresztą lekarzy: czy nie ma przeciwskazań
                      do posiadania przez nich dzieci
                      .
                      W Polsce, niewielu rodziców zastanawia się nad konsekwencjami
                      współżycia płci, o czym świadczą fale, tak zwanych wyżów
                      demograficznych.

                      Takimi "drobiazgami", jak sposób i warunki życia przyszłych
                      rodziców, możliwość przeniesienia na potomstwo wad genetycznych,
                      brak mieszkania i perspektyw utrzymania dzieci, przejmowali się
                      niezbyt liczni.
                      I to w kraju, gdzie intelektualne kościelno-świeckie t.zw. elity
                      uważają, zresztą wbrew słowom Nauki Ojca, że załodniona
                      ludzka komórka jajowa, ma godność.
                      Według Nauki Ojca, sztucznie i naturalnie zapłodnione żeńskie
                      jajo, nie posiada godności. A coś takiego, jak przyrodzona
                      godność, nie istnieje.

                      Decyzja o współrodzicielstwie, jest równoznaczna z deklaracją
                      wobec całego społeczeństwa
                      , że dziecko, bądź dzieci, które
                      przyjdą na świat, będą miały w rodzicach najtroskliwszych opiekunów-
                      wychowawców, aż do czasu usamodzielnienia się.
                      Dlatego
                      odpowiedzialni ludzie, wstępują w związki małżeńskie.

                      Miano, mamy i taty uzyskujemy od dzieci, i jest ono późniejsze od
                      miana rodzica.
                      Zatem należy dostrzedz, że przykazanie Mojżesza, nie mówi o czci
                      należnej automatycznie z tytułu spłodzenia i urodzenia dziecka
                      ,
                      tylko mówi o czci należnej mamie i tacie, czyli ludziom,
                      którzy wychowawczym trudem dowodzą swej miłości do dzieci
                      .

                      Nierzadko, pogardzani w naszym społeczeństwie, t.zw. przybrani
                      rodzice
                      , zasługują na szczególną cześć, tak swoich
                      dzieci, jak i społeczeństwa, chociażby z tego powodu, że oni nie
                      konsumowali rozkoszy w czasie ich płodzenia
                      .

                      A na specjalne wyróżnienie, spośród godnych czci,
                      zasługują ci rodzice, którzy samotnie wychowują swoje dzieci,
                      czym dowodzą, że są jej godnymi w dwójnasób
                      .

                      Zgodnie ze słowami Nauki Wszechmogącego Ojca związek małżeński jest
                      nierozerwalny, czyli zawarty do końca życia, jeżeli owocem
                      współżycia niewiasty i mężczyzny jest ciąża, czyli przyjście na
                      świat dziecka
                      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka