diabollo
29.08.10, 19:25
Black Power
Autor: WALDEMAR KUCHANNY
Kościół chce rządzić państwem. I u nas mu się to udaje.
Hierarchowie Kościoła kat. w Polsce zżymają się, że Kościół jest traktowany
instrumentalnie przez polityków. Hipokryzja nie przystoi fioletowym. Przecież
hierarchia kościelna wszystkimi dostępnymi środkami stara się wpływać na
ustawodawstwo w Polsce. Czyli na kształt państwa i codzienne życie wszystkich
jego obywateli, niezależnie od tego, czy wierzą w niepokalane poczęcie, czy
nie. O Polsce jako państwie wyznaniowym można mówić właśnie z tego powodu, a
nie z powodu dwóch desek ustawionych pod oknami Gajowego Bronka. Krzyż przed
chrapami konia z brązu, na którym siedzi książę Poniatowski, "dotyka" najwyżej
kilkuset osób, prawo dotyka nas wszystkich. Tylko za obecnych, teoretycznie
liberalnych rządów Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska purpuraci zaczęli
wrzeszczeć o szkodliwości co najmniej 4 ustaw. Gdyby potraktować zmagania
biskupów z rządem jak mecz piłkarski, to sukienkowi nakopaliby łuskowym, a tym
samym nam wszystkim 3:1.
Kościół - państwo 1:0
Karta Praw Podstawowych, którą uznaje Unia, zmienia system wartości przyjęty
dotąd w Europie. W ten sposób po raz pierwszy w historii Europy powstaje
prawo, które jest niezgodne ze standardami naszej cywilizacji, w tym z prawem
naturalnym i prawem zachowania gatunku ludzkiego - ogłosili czarni
funkcjonariusze w będących w ich dyspozycji mediach. Karta mówi m.in. o
równości wobec prawa, zakazie dyskryminacji, poszanowaniu różnorodności
kulturowej, religijnej i językowej, ale także o prawie pracowników do
informacji, konsultacji i do układów zbiorowych. Głos zabrał sam kardynał
Glemp, orzekając, że jest w niej wiele dobrych rzeczy, ale chrześcijaństwo nie
jest w niej uwzględnione w sposób wystarczający. Dyskusji nad kartą poświęcone
było jedno z zebrań plenarnych Konferencji Episkopatu Polski. Stanisław
Budzik, sekretarz generalny KEP, tak to tłumaczył: Wobec ważnej narodowej
debaty na temat tej karty głos biskupów jest potrzebny i ważny. Głos biskupów
był oczywiście karcie nieprzychylny. Rząd Jarosława Kaczyńskiego w 2007 r.
postanowił, że nie podpisze karty. Opozycyjny wówczas Tusk wyraził zdecydowane
poparcie dla karty i zadeklarował, że jak tylko obejmie władzę, to Kartę Praw
Podstawowych przyjmie. Podczas przydługiego expose w Sejmie po wygraniu
wyborów Tusk stwierdził jednak, że nie będzie jej wprowadzał i uszanuje
decyzję poprzedników, czyli Kaczyńskiego. Decyzja "premiera Tusku" została
uznana przez biskupów za dojrzałą. Karty w Polsce nie ma. Nagrody za to dla PO
- także nie.
Kościół - państwo 2:0
W szykowanej w Sejmie w 2009 r. nowej ustawie medialnej zabrakło zapisu o
ochronie wartości chrześcijańskich. Tak chciała się przypodobać rządząca PO
opozycyjnemu SLD. Gdy tylko projekt ustawy się pojawił, funkcjonariusze
zaczęli ubolewać. Głos zabrał bepe Pieronek: To element nowej ideologii, która
moim zdaniem nawiązuje do myśli Mao Tse-tunga: wszyscy mają być równi i nie ma
żadnych wartości nadrzędnych. Swoje dołożył gen. abp Głodź: Brak tego przepisu
to element europejskiej polityki wyrzucania wartości chrześcijańskich z
przestrzeni publicznej, z życia społecznego w Europie. Głodź pogroził też
Platformie stwierdzeniem, że wydaje mu się dziwne szukanie przez tę partię
zwolenników w mniejszościach, zamiast liczenia się z większością. Czyli z
Kościołem katolickim, który, jak wiadomo, jest najogromniejszy. Nabożne
napomnienia biskupów wzięli sobie do serca senatorowie PO, bo gdy tylko ustawa
do nich trafiła, przywrócili jej właściwe brzmienie: TVP i Polskie Radio będą
wspierać chrześcijański system wartości i przykładać się do umacniania
rodziny. Posłowie już nie wydziwiali i poprawkę Senatu przyjęli. Kler znowu
zatryumfował.
Kościół - państwo 3:0
Kościół katolicki wyraża sprzeciw wobec metody in ińtro i opowiada się za
całkowitym zakazem jej stosowania - ogłosił w marcu 2010 r. Zespół Ekspertów
Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Oświadczenie wydano w
porozumieniu z całym episkopatem. A posłowie nie powinni być bezczynni,
pasywni lub małoduszni, ale podjąć starania, aby przyjąćregulacje maksymalnie
ograniczające szkodliwe aspekty proponowanych ustaw. Biskup Kazimierz Górny,
przewodniczący Rady ds. Rodziny, skierował list do parlamentarzystów w sprawie
ustawy dotyczącej sztucznego zapłodnienia. Napisał w nim, że procedura in
vitro jest niedopuszczalna, gdyż poczęcie dziecka tą metodą powoduje śmierć
jego braci i sióstr w stanie embrionalnym. Wcześniej na posiedzeniu Komisji
Wspólnej Episkopatu i Rządu biskupi oświadczyli, że chętnie będą uczestniczyć
w pracach nad ustawą o in vitro. To już, każdy przyzna, jest bezczelność! Kler
na posiedzeniu komisji sejmowej ma dyktować posłom, co mają pisać!
Poszczególni biskupi z kilkunastu diecezji wsparli świeckie stowarzyszenie
Contra in vitro, które zbierało podpisy pod projektem ustawy, aby tworzenie
zarodków do zabiegów in vitro karać 3-letnim więzieniem. "Gazeta Wyborcza"
ujawniła, że kilku biskupów dzwoniło do posłów z napomnieniem, że albo się
jest katolikiem, albo głosuje za in vitro. W sejmowych szufladach leżą 3
projekty ustawy o stosowaniu procedury medycznej zwanej in vitro. Ani premier
Tusk, ani jeszcze niedawny marszałek Komorowski nie odważyli się wyciągnąć z
szuflady żadnego.
Kościół-państwo 3:1
Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, nad którą dyskutowano w Sejmie
w tym roku, także wzburzyła przedstawicieli Kościoła. Stowarzyszenie Kultury
Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi rozpoczęło akcję protestacyjną
przeciwko skandalicznym planom PO i SLD zmierzającym do wprowadzenia zapisów
prawnych niszczących ponoć rodzinę. Namawiano, aby podpisaną treść protestów
przesyłać na adres premiera oraz ministra pracy i polityki społecznej.
Tradycyjnie bił na alarm "Nasz Dziennik" oraz tygodnik katolicki "Gość
Niedzielny". Napisano tam: Skrajnie lewicowe pomysły na kontrolę wychowania
dzieci w rodzinach może w najbliższych dniach przyjąć Sejm. Przepisy "o
przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie", które wbrew nazwie w rodzinę uderzają,
forsują wspólnie posłowie PO i SLD. Konferencja Episkopatu Polski poprzez Radę
ds. Rodziny wyraziła oficjalny protest przeciwko projektowi ustawy:
Proponowane przepisy narażają słuszną autonomię rodziny, jej wolność i prawo
rodziców do wychowania swoich dzieci. Mimo postawy katolickich protestantów
Sejm ustawę przyjął, a Senat jej nie uwalił. Zapewne przez roztargnienie.
Episkopat ustawodawczy
Przykładami ingerencji Kościoła w prawodawstwo po roku 1990 można trzepać jak
z rękawa, niektóre z nich są zresztą powszechnie znane i dyskutowane: ?
pozaustawowe wprowadzenie do szkół lekcji religii; ? ustanowienie, że ocena z
tego przedmiotu brana jest pod uwagę przy obliczaniu średniej ocen; ?
ograniczenie nauczania w szkole nauki o człowieku i prokreacji; ? wprowadzenie
restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej pomimo sprzeciwu społecznego i 1,5 miliona
podpisów pod żądaniem przeprowadzenia referendum w tej sprawie; ? wprowadzenie
utrudnień w dostępie do sądów w sprawach rozwodowych poprzez przeniesienie
tych spraw z sądów rejonowych do sądów okręgowych; ustanowienie Komisji
Majątkowej - ustawa narusza m.in. konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności,
wyłącza transakcje spod kompetencji sądów, obraża zasady równości wobec prawa
innych podmiotów. Poza tym nie został w tej ustawie przewidziany obowiązek
zwrotu nakładów na rzecz skarbu państwa lub samorządów, jakie ponosiły przez
lata na utrzymanie spornych nieruchomości; ustawowa dotacja 40 min zł na
budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie (kasę tę ściągnięto z dotacji na
rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych); zapisanie w ustawie finansowanie z
budżetu państwa katolickich wyższych uczelni nieprzewidzianych w konkordacie.
www.nie.com.pl/art23643.htm