chickenshorts
09.09.10, 07:33
Najbiedniejsi nie korzystają proporcjonalnie ze wzrostu gospodarczego, bo nie są atrakcyjni na rynku pracy. Nie mają kwalifikacji albo mają umiejętności przestarzałe, niepotrzebne. Są to często ludzie w złym stanie zdrowia albo kobiety z dziećmi, które muszą się maluchami opiekować, więc nie mogą pracować. To, co dzieje się w gospodarce i społeczeństwie na poziomie makro, właściwie nie ma na nich wpływu. Te obszary żyją jakby własnym rytmem.
wyborcza.pl/1,75515,8349260,Tacy_sami__a_sciana_miedzy_nami.html
To niby nic nowego, ani odbiegającego od kapitalistycznej normy, ale ileż miejsca dla charytatywnej natury kościoła i pokazania chrześcijańskiej miłości bliźniego w katolickim bastionie, jakim jest Polska.