Dodaj do ulubionych

Aborcja to czasem najlepsze wyjście

21.03.11, 18:53
Aborcja to czasem najlepsze wyjście

Czytelniczka 2011-03-21

Mam za sobą doświadczenie usunięcia ciąży. Zrobiłam to w pełni świadomie, w pierwszym trymestrze ciąży. Była to jedyna słuszna decyzja w mojej sytuacji, miałam świadomość tego, że kontynuacja tej ciąży unieszczęśliwi mnie i kilka innych osób, w danym momencie mojego życia ta ciąża była najgorszą opcją. Ciąże przerwałam farmakologicznie, zakończyłam zabiegowo - po to, żeby mięć pewność, ze nie grożą mi żadne powikłania.
Przed usunięciem ciąży dużo zastanawiałam się, chciałam mięć pewność, że to jest ta decyzja, która jest dla mnie najlepsza i której nie będę żałowała. Czytałam wiele stron internetowych o aborcji, czytałam o syndromie poaborcyjnym, depresjach, chorobach, cierpieniu. Muszę powiedzieć - z perspektywy czasu wiem, że była to najlepsza decyzja dla wszystkich. Nie było nawet jednej chwili, w której żałowałabym mojej decyzji, już po samym zabiegu poczułam niesamowitą ulgę i zadowolenie, ze wreszcie się to skończyło.

Przeczytałam, że gdzieś w USA jest pomyśl, by przymuszać kobiety chcące usunąć ciąże do oglądania płodu na usg i słuchania serca, że ma to zniechęcić je do aborcji. Na moim przykładzie powiem, ze jeśli kobieta jest zdecydowana, to nic nie przeszkodzi. Ja dwukrotnie byłam na usg - najpierw celem potwierdzenie ciąży, potem na drugim, widziałam zarodek oraz słyszałam akcje serca. Pomimo tego byłam pewna decyzji, którą podjęłam. Mam świadomość tego, co zrobiłam, jeśli czegoś żałuję, to może tylko tego, że wtedy do tej ciąży doszło. Miałam tez świadomość, ze jeśli urodzę to dziecko, to będzie dla mnie najgorsze wyjście, ze naprawdę nie chce tego dziecka, to nie ten czas, nie ta osoba, zbyt wiele nieszczęść.

Nie dotknął mnie żaden syndrom poaborcyjny, żadna depresja, żadne problemy zdrowotne. Błyskawicznie wróciłam do dobrej formy. Obecnie jestem szczęśliwa mężatką i mam dziecko. W ciąże zaszłam bez najmniejszych problemów.

Moja historia pokazuje, ze aborcji nie trzeba demonizować. Bywa jedynym dobrym wyjściem.

Tym, co przeraża, jest negatywny i nieobiektywny przekaz dotyczący aborcji, zastraszanie, pokazywanie rzekomych negatywnych skutków. Bardzo mało jest miejsc, gdzie można napisać wprost - że aborcja bywa najlepszym wyjściem, że wcale nie musza towarzyszyć jej żadne negatywne skutki, żadne załamania i depresje, ze można po niej szczęśliwie i normalnie żyć.

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,9293433,Aborcja_to_czasem_najlepsze_wyjscie.html
Obserwuj wątek
    • gaika Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 22.04.11, 22:28
      Pisałam jakiś czas temu, że efektem publikacji prasowych będzie: 'jeszcze trudniej', 'jeszcze drożej' i 'jeszcze niebezpieczniej'. Nie trzeba było długo czekać.


      Nieoczekiwanie Stanisław Piechula, szef Śląskiej Izby Aptekarskiej, zatroskał się o los pacjentek przyjmujących kupiony na lewo arthrotec: "Dzieje się to poza kontrolą lekarzy i jest niebezpieczne". Zawiadomił głównego inspektora farmaceutycznego Zofię Ulz.

      - Możemy kontrolować tylko apteki i hurtownie, czyli tych, którzy mają prawo do handlu lekami - odpowiedziała inspektor dziennikarce "Gazety". - Sprzedaż jakichkolwiek leków na receptę przez internet jest nielegalna. A jeśli są one niedopuszczone do obrotu lub fałszywe, to sprawa dla policji.



      wyborcza.pl/1,75515,9482059,Pigulka_na_wrzody_i_swiety_spokoj.html
      • diabollo Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 23.04.11, 01:53
        gaika napisała:

        > Pisałam jakiś czas temu, że efektem publikacji prasowych będzie: 'jeszcze trudn
        > iej', 'jeszcze drożej' i 'jeszcze niebezpieczniej'. Nie trzeba było długo czeka
        > ć.

        Czcigodna Gaiko, trudno nie będzie, choć może być drożej.
        I chyba właśnie o to tutaj chodzi.

        Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 23.04.11, 10:37
        Dziwne, bardzo dziwne. Sprawiasz wrażenie dużej dziewczynki. Pomyśl przez chwilę - z punktu widzenia Twoich interesów lepiej jak coś jest legalne,m czy jak coś jest nielegalne? Weźmy takiego producenta narkotyków. Weźmy takie narkotyki. Jakby były legalne producent musiałby zdobyć pozwolenia, kupić grunt, wybudować fabrykę, zatrudnić pracowników, płacić im regularnie pensje, ZUSy, składki, odprowadzać podatki. Byłaby konkurencja to i ceny nie byłyby wygórowane. Więc w jego dobrze pojętym interesie jest delegalizacja narkotyków. Im nieatrakcyjniejsze przepisy, tym lepiej. Ryzyko co prawda większe, ale zyski nieporównywalne. I nie trzeba się oglądać na kodeks pracy, normy jakościowe, Sanepid.

        Albo weźmy takiego ginekologa...
        • grgkh Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 23.04.11, 20:49
          Dorzucę do tego konkretny przykład amerykańskiej prohibicji i mafii z Al Capone, który z takiej okazji skorzystał.
        • gaika Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 23.04.11, 21:46
          oby.watel napisał:

          > Dziwne, bardzo dziwne. Sprawiasz wrażenie dużej dziewczynki. (...)
          > Albo weźmy takiego ginekologa...

          Się nie rozumiemy. Ja, jako duża dziewczynka, nie kwestionuję faktu,że ci, którzy robią na tym solidny interes nadal chcą go robić, tylko twierdzę, że kłapanie na lewo i prawo o metodach tanich i zasadniczo bezpiecznych, uderza w ludzi biednych. Wyłącznie i znów.
    • gtagirl Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 04.06.11, 23:37
      to co mi się nie podoba to fakt, że ciągle używasz tego jakże ładnego słówka aborcja. jakim gatunkiem według Ciebie było to coś co było w Twoim brzuchu? odpowiedź jest prosta. człowiekiem! pozbawiłaś życia niewinnego człowieka. i jeszcze to co mi się nie podoba. twierdzisz, że przeczytałaś dużo informacji o aborcji. zakończenia zabiegu oczywiście nie obejrzałaś bo po co? wszyscy wiedzą, jak to wygląda? i co z tego? nie sądzisz, ze to ohydne wyrywanie po kolei nóżek i rączek, zgniecenie małej główki? oczywiście przeczytałam Twoją całą wypowiedź, ale nie rozumiem dlaczego nie zdecydowałaś się na pozbycie się tego małego człowieka zabiegowo. jeśli ten zabieg jest ohydny, to czy jak to ładnie nazywasz aborcja farmakologiczna też nie jest? a o sterylizacji słyszałaś? jeśli Ty z jakiegoś powodu nie chcesz, to zawsze tej sterylizacji może się poddać Twój partner. a jeśli nie masz stałego, to sory, ale nie świadczy to o Tobie najlepiej. poza tym nie uważam, że jesteś zdolna do miłości. nie sądzę. usunęłaś tą ciążę, bo nie potrafiłaś tego dziecka pokochać. a miłość to nie jest jakaś zachcianka. i taka mała zagadka. co to jest? ma Twoje ręce i nóżki i serce? ma Twoje DNA? Co to jest, jeśli nie Ty? rozumiem, że nią miałabyś nic przeciwko, gdyby taki zabieg zafundowano Tobie. " w danym momencie życia" rozumiem to jako praca, kariera i Ty razy 1000000000, bo przecież nic tak nie jest ważne, jak własna wygoda. a i jeszcze bym zapomniała dodać Ty.
      • oby.watel Re: Aborcja to czasem najlepsze wyjście 05.06.11, 00:04
        A czyja wygoda każe wypisywać takie banialuki? Czyja wygoda każe narzucać innym swój punkt widzenia? Z ustami pełnymi frazesów o miłości chcesz zmusić kogoś do postępowania wbrew woli i rozsądkowi? Bo Ty tak uważasz? Ale to nie Ty będziesz musiała przymierając głodem zapewnić temu dziecku jakieś warunki, strawę, dach nad głową, prawda? Więc skoro uważasz, że aborcja to coś złego, to domagaj się edukacji, żeby nikt nie był zmuszony uciekać się do takich metod! Bo w XXI wieku, w środku Europy, wiedza na temat seksualności człowieka jest na poziomie średniowiecza! Z listu do redakcji: CytatRazem z moją dziewczyną sypiamy w jednym łóżku nie uprawiając seksu i ubrani w bieliznę. Ona nieustannie obawia się przypadkowego zajścia w ciążę, mimo zastosowania trzech warstw ochronnych w tym koca owiniętego wokół jej nóg i krocza. Kilka dni temu nie zabrawszy swojej piżamy do mnie odmówiła założenia na swoje majtki moich umorusanych poranną masturbacją spodni nocnych. Nie wiązało sie to ze stanem zdegustowania, czy wstrętem, ale obawą przed ciążą. Nie stosujemy antykoncepcji. Na ile jej obawy są uzasadnione? Nie wyobrażam sobie, by sperma i zawarte w niej nasienie mogłyby się przedostać przez dwie pary majtek - moich i jej. Czy przypadkowa ejakulacja w trakcie snu lub łóżkowych igraszek w takiej sytuacji może wywołać ciążę?
        • kora3 Oj Obi:) 23.06.11, 10:17
          Nie ma z kim dyskutować, nie obrazając przedmówczyni. Nie dostrzegasz, ze to zawsze te same "argumenty" są - tzw, bezrefleksyjnesmile Ludzi, którzy takowych używają, nie wnikając nigdy w żadne szczegóły, nazywam delikatnie mającymi problem z postrzeganiem poznawczym smile
          Dla takich ludzi zawsze wszystko mjest jasne i cześć: ludzie dokonują aborcji (stosują antykoncepcję, nie chcą mieć wiecej dzieci, niż ich stać, nie chodzą do kosciołą - co tam sobie wpiszesz), bo są wygodni i egoiści i nie ma nad czym mysleć. Z takim człowiekiem nie podysdkutujesz, bo ma on ograniczoną - pewnie samoograniczoną- percepcję poznawczą. Nie chce zwyczajnie poznać zdania innych, nie chce zrozumieć, chce sxię tylko po swojemu wypowiedzieć, to mu ulży)
          • oby.watel Re: Oj Koro:) 23.06.11, 12:06
            Gdyby tylko się chciał po swojemu wypowiedzieć, to pół biedy. Ale on narzuca i wymusza postępowanie zgodne ze swoim punktem widzenia. Przykład p. Tysiąc, czy zgwałconej dziewczynki są aż nadto wymowne. I to nawet byłoby do przełknięcia, gdyby się do swoich nauk sam stosował. Ale nie - jego jego zasady, które chce narzucić innym nie obowiązują. Przykład komisji majątkowej czy polityków, księży przestępców jest aż nadto wymowny.
            • kora3 masz rację Obi, dlatego uważam, że 23.06.11, 13:06
              niech sobie każdy robi, jak chce, ale jeśli usiłuje narzucać innym, to trzeba się temu przeciwstawiac z całą stanowczoscią, zarówno indywidualnie, jak i społecznie.

              Domyślam się, ze zaraz mogą pasc argumenty, że przecież "narzucono nam" zakaz mordowania się wzajemnie i okradania itd. Takie "argumenty" to czysta demagogia. I tylko kompletmny głupek traktuje je z powagą.
              Człowiek żyje w społeczeństwie, ale pewne jego sprawy są OSOBISTE. I te należy pozostawic ludziom, ich poglądom, gustom, sumieniu.

              Jesli państwo zaczyna ingerować w osobiste życie obywatela (nomen omen) np. z przyczyn religijnych, czy innej ideologii, to jest to patologias.
              Przekonania religijne, gusta, preferencje seksualne itp. to są prywatne sprawy człowiekas. MA prawo je prezentowac i nawet propagować, ale nie ma prawa żadać, by inni je przyjęli na siłę. A tego chcą niektórzy katolicy - ustanowienia prawa zgodnego z ich przekonaniami, dla wszystkich innych i regulujących prywatne życie tych innych.

              JAk znam życie to zaraz sie mogę dowiedziec, że oto np. homo chcą przyjecia ich przekonań i ustanowienia prawa dla wszystkich pod nich. Otóż nie. Homoseksualisci nie chca, żeby wszyscy byli homoseksualni, ba oni nawet nie chcą żeby ci, którzy homo są musieli legalizować swe zwiazki. Oni chcą tylko MOZLIWOSCI zalegalizowania tychże, dla tych co tego chcą. MOZLIWOSC, jak wie większosc ludzi, to WYBÓR. I o ten wybór chodzi.

              KAtolicy w każdym razie niektórzy, chcieliby odebrać innym mozliwosc wyboru, którego sami nie mają. KAtolik nie potrzebuje prawne zakazu aborcji, czy antykoncepcji - katolik w zwiazku ze swym PRYWATNYM wyznaniem nie dokonuje aborcji i nie stosuje antykoncepcji sztucznej (albo i nawet NPR, jego WYBÓR - moze stosować, moze nie stosować, nawet ma WYBÓRsmile).

              W naszym społeczeństwie doszło ogłupienia na wszystkich szczeblach. Począwszy od tego, że u nas ktoś w ogóle na powaznie moze powoływać się na przekonania jakiejś grupy religijnej w kwestii stanowienia prawa, które de facto tej grupy wcale nie dotyczy, a skończywszy na tym, ze ludzie boją się nie posłać dziecka na religię.
              Toż to paranoja, w którą sami się wpędzamy.

              Moim osobistym zdaniem - jak już kiedyś pisałam - podstawą są PODSTAWYsmile
              Każdy z nas, jako jednostka moze się i powinien przeciwstawiać ingerencji innych w nasze prywatne życie. Z doświadczenia włąsnego, a takze np. moich rodziców, wiem, ze to możliwe, ba to łatwesmile
              Ale wymaga to paru rzeczy smile np. pozbycia się o ile ktoś to posiada, syndromu pt. chcę być akceptowany przez wszystkich (czy jak wolisz - większosc) i wychowania dzieci w poczuciu, że akceptacja wszystkich i walka o nią są bezsensowne.
              Druga sprawa to uzyskanie neizależnosci. JEśli człowiek jest niezależny na ogół otoczenie nie ma śmiałosci zwracać mu uwagi w osobistych sprawach, a jeśli to czyni na swą zgubę, szybko zostaje "zgaszone" i podkula ogonek.

              Ostatnio miałam okazję być na ślubie pewnej pary. Wyżalali się, ze rodzice wymogli na nich ślub koscielny, oprawe wesela, liste gosci, a nawet fason sukni panny młodej n(chodziło o to, żeby nie niyłą nieskromnasmile). Wysłuchałam tych zali i zapytałąm prosto: a kto finansuje impre? odp. Noooo rodzice. A no skoro tak, kto płaci ten wymaga smile
              W każdym razie - moze jesli ma takie chore inklinacje w tym konkretnym przypadku.

              Gdyby ta młoda para, a nie są to ludzie ekstremalnie młodzi (około 30. oboje) sami sobie finansowali impre, to rodzice mieliby g do gadania, ewentualnie nieśmiało mogli podpowiedzieć, a nie decydować. Ale jesli ktoś chce się wymigać od kosztów włąsnej slubno-weselnej impry, to musi się liczyć z konsekwencjami w postaci niemoznosci podejmowania decyzji.

              Skądinąd dostrzegam w niektórych katolikach rodzaj takiej hipokryzji, jakiej u ludzi spoza tego wyznania chyba nie spotkałam. Otóż z moim partnerem pracuje facet, który nie poszedł na ślub kolegi (dodam, że bliskiego) , bo był to ślub cywilny, a on jako katolik takowych nie uznaje. Przyznam, ze dla mnie tyo szczyt chamstwa. Nawet nie samo "niepójście", ale rozgłąszanie wszem i wobec dlaczego się nie poszło. Kulturalny człowiek, nawet nie chcą isc z przyczyn, jak ten pan (które nawiasem mówiąc sa w moim odczuciu idiotyczne, ale to inna bajka), po prostu wymówiłby się czymś i trzymał gebe na kłodkę co do powodów swej absencji. Ten człowiek wszem i wobec "głosi" swe poglądysmile Ale nie to jest najzabawniejsze - najśmieszniejsze jest to, że owe "poglądy" katolik ten głosi z całą zaciętoscią i odwagą w stiosunku do kolegi, który mu nic nie zrobismile
              Hipokryta ten wie doskonale, że ja i mój partner żyjemy z sobą bez zadnego ślubu, ale do mnie odnosi się z najwyższą atencją smile z npewnoscią nie z szacunku (bo dlaczegóżby żona kolegi i jego zwiazek nie zasługiwały na szacunek równy naszemu), a ze strachu smile
              Na wygłaszanie "mądrosci" w temacie "prowadzenia się" przełożonego bohatera tego stróża moralności - nie stać smile

              I tak to włąsnie działa smile Trzeba być niezależnym od takich ludzi, mieć ich zdanie głęboko, to mogą skoczyć najwyżej po piwo smile
              • oby.watel Masz rację, ale na straży stoi aparat przymusu 23.06.11, 13:39
                To wszystko już zabrnęło bardzo, bardzo daleko. Zważ, że przymiotnik "socjalistyczny" zastąpiony został przymiotnikiem "chrześcijański". A ludzi ściga się nie za "próbę obalenia siłą ustroju socjalistycznego", ale za "obrazę uczuć religijnych". Aparat państwowy stał się posłusznym narzędziem w rękach szamanów. I jak dawniej prokuratura, sądy prześladują za przekonania sprzeczne z powszechnie obowiązującą "normą". Bo czymże się różni proces za podarcie dział Lenina od procesu za podarcie Biblii? Czymże różni się proces za "znieważenie" autorów Pisma Świętego od procesu o "znieważenie" autora Kapitału? No? Czym?
                • kora3 hmm, no ja myślę, ze taki "aparat" ludzie sami sob 23.06.11, 14:08
                  ie najczesciej narzucają. smile

                  Oczywiscie, masz rację, że niczym sie nie rózni - poza droibnym szczegółem. Darcie dzieł Lenina mogło być przejawem bezsilnosci wobec aparatu państwa. Przejawem czego jest darcie Biblii? Chyba wewnętrznej bezsilnosci - nieumiejętnosci wypięcia się na owe "zasady chrześcijańskie", które choć przyznaję, hołubione są przez kolejne włądze, ale nie są obligatoryjne jednak.

                  Osobiscie, bez urazy, ale uwazam takie "akty", jak darcie jakichkolwiek dzieł literackich, za przejaw "odwagi pinczera" smile To taka psina słąba, która tylko szczekać umie głośno i się cofać smile
                  Znacznie bardziej rozsadne od darcia czegokolwiek i obrazania jakichkolwiek autoró czegokolwiek jest ignorowanie ich poglądó jesli nam nie odpowiadają i pzreciwstawianie sie ich narzucaniu sobie i innym.

                  Ostatnio mmiałam okazję rozmawiac prywatnie z ludźmi, którzy są przekonani o czyhającym zewsząt demonicznym sztanie, który siedzi sobie w kamieniach, figurkach, pierscionkach i przywieszkach do łańcuszkówsmile Ci ludzie naprawde weirzą, ze takie przedmioty mają demoniczną moc smile
                  Technicznie nie da się im przetłumaczyć, ze to bzdura, co wiec mozna zrobić? Mozna całkiem olewqać ich wywody co jakiś czas usmiechając się pobłążliwie - jak ci sie nie chce nic robić, a masz socjologiczną ochote ich słuchaćsmile, albo mozna zastosować to co ja zrobiłam smile

                  Wymaga to tylko i wyłącznie umiejętnosci zachowania powagi w sytuacji, kiedy ekstremalnie chce ci się śmiać smile Z racji pracy i wysłuchiwania czasem wywodów niektórych polityków mam to opanowane. smile
                  Otóż, jak zaczeli nawalać o tym, jakie to niebezpieczne są takie rzeczy zamiast z politowaniem patrzyłam na nich z uprzejmą uwagąsmile
                  Kiery zainteresowali się moją przywieszką na łańcuszku, a jest to pierwsza litera imienia mojego faceta, oznajmili mi, ze popełniam grzech noszac cvoś takiego i otwieram się na demona. Wówczas poinformowałam ich, że wiem o co im chodzi, aczkolwiek moim zdaniem praktyka, mocy swej nabiera przywieszka- talizman dopiero po odprawieniu rytuałów. Wzbudziłam zainteresowanie słuchaczysmile
                  Wyjaśniłąm im z dobrego sercasmile, że co miesiac, przy pełni ksieżyca przywieszkę trzeba skąpać w krwi kochanka i wodzie z rzeki oraz wymówić nad nim zaklęcie (podałam je - to było imię naszgo psa, czytane od tyłu smile). Aż ich potelepało smile
                  Wtedy talizman dziala, poczucie szczescia i powodzenie w działaniu, a takze sprawia, że nie działają na mnie modlitwy ludzi w ich rodzaju, a moja wraz z talizmanem obecnosc i im nie pozwala sie skupić na modlitwie smile
                  Jakże szybko sie pożegnali unikając dotykania mnie, jak szybko zniechęcili do przekonywania mnie do zaprzestania noszenia tej niewinnej literki smile
                  Wymyslenie wiekszej bzdury niż sami serwują to też jakiś sposób, o ile masz czas i checi smile w danym momencie smile
                • kora3 A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 14:23
                  Owszem, przyznam Ci rację - tzw. obraza uczuć religijnych to jest absurd. Dlaczego bowim uczucia religijne miałyby być, czy mają być szczególnie wrazliwe i chronione?

                  Obraza jakichkolwiek uczuć nie tyle jest, co moze być karalna. Zwykle rzecz się odbywa z powództywa prywatnego i jest rozwazaniem sądu, czy subiektywne odczucie "obrazonego" da się podciągnąc pod rzeczywistą obrazę.

                  Inna sprawa, czy należy swiadomie obrażac kogokolwiek i po co? Czym innym jest bowiem prowokowanie, a czym innym nieświadome sprowokowaniesmile

                  JEśli powiem, że do mnie katolicyzm nie przemawia czy kogoś obrazam? No nie - takie mam zdanie i tyler. Ktoś moze się poczuć "obrazony"? Ano moze ale szanse, ze ktokolwiek uzna to naprawde za obraze są bliskie zeru. Jeśli powiem, ze katolicy to banda idiotów - już predzej.
                  • oby.watel Re: A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 14:55
                    Ja też nie jestem za darciem dzieł. Ale czym innym jest symboliczne podarcie, podpalenie flagi, czy temu podobny gest, a czym innym jest palenie całego nakładu jak to miewa miejsce to tu, to tam. Musisz przyznać, że prekursorami na polu zakazywania dzieł, obkładania autorów klątwami, niszczenia byli chrześcijanie.

                    Do tematu. Podarcie określonego dzieła, symbolu, to gest wyrażający przekonania. Jakaż jest różnica między takim wyrażeniem swoich poglądów, a powieszeniem krzyża, podpaleniem flagi, demonstracyjnym rzuceniem legitymacji partyjnej? A przedmiotem religijnej czci może stać się wszystko. Kamień, drzewo, Jarosław Kaczyński, krzyż, koło, a nawet amerykański samolot przelatujący nad oceanem.

                    Wybitny historyk religii Mircea Eliade uważa, że nie ma na świecie takiej rzeczy, która w czyichś oczach bądź duszach nie stanowiłaby obiektu religijnego kultu. Jakkolwiek więc by lawirować, jakkolwiek by się starać, nie da się – mówiąc, myśląc i działając – uniknąć fizycznego bądź językowego naruszenia czyichś potencjalnych religijnych preferencji. Problem w tym, że z całą powaga i surowością prawa chroniony jest tylko jeden, ściśle określony rodzaj uczuć religijnych. Nie wolno "znieważać" Biblii, ale już Torę, Kubusia Puchatka czy Koran jak najbardziej.
                    • kora3 Re: A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 15:17
                      Wiesz, gwoli sprawiedliwosci - to czy w danym czasie i miejscu "wolno" zniewazac daną ksiege, czy przedmiot (kultu) zależy od miejsca i zcasu. Bardzo wątpię, czy gdybyś w Iranie publicznie zniewazał MAhometa i darł Koran zdołałbyś ujsc z życiem smile

                      Weź pod uwagę to, że siła "obrazenia uczuć" jest wprost proporcjonalna do liczby podających się za obrazonych. Myslę, ze gdyby wyznawcy Kubusia Puchatka zebrali się do kupy smile i walczyli o dobre imię swego bostwa, to przeforsowaliby w sadzie powazną rozprawe, a w społęczeństwie dyskusjęsmile
                      • oby.watel Re: A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 15:21
                        Droga Koro, oświeć mnie i wytłumacz czego dowodzi Twój przykład z Iranem? Pewien podróżnik, gdy przybył do pewnego egzotycznego kraju mimo, iż nikogo nie znieważył, został zjedzony. I co z tego? Jak można przeciwstawiać się szamanom, skoro Ty sama jesteś przeciw, a nawet za?
                        • kora3 Re: A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 15:25
                          Czasem Obi przyznaję nie nadązam za wartkoscią Twego wyciągania wniosków.
                          Przykład z Iranem? No piszesz, ze Koran wolno obrazać - wiec ci uświadamiam - zależy gdziesmile
                          Nie twierdze, ze to dobrze, że w Iranie by Cię za to zabito, stwierdzam fakt.
                          • oby.watel Re: A całkiem poważnie już :) 23.06.11, 15:43
                            No widzisz. I tu dochodzimy do clou sprawy. Ponieważ skoro boga nikt na oczy nigdy nie widział i skoro się nie kwapi, więc sprawiedliwość w jego imieniu muszą wymierzać sami wierni. No i wymierzają. Dlaczego w Iranie bym mógł stracić życie? To proste - Iran jest w awangardzie. U nas za to samo można co najwyzej pójść do kicia na kilka lat. Ale poczekajmy kilka lat, partia i rząd zaostrzy, dostosuje do standardów...
                            • kora3 Obawiam się, że mozesz mieć rację Obi 23.06.11, 16:34
                              i jesli tak bedzie to niestety sami sobie bedziemy winni. sad Już teraz jako społeczeństwo pozwalamuy sie katolikom obrazać, nie mówię tu o forach, bo to nie ta liga . Mówię o oficjalnych katolickich publikacjach, kazaniach w kosciołach, naukach na katechezach. Po prostu ludzie zlewają takie coś, jak nazywanie ich riozpustnikami, twierdzenie, ze nie potrafią kochać, nie mają zadnych uczuć wyzszych itd. bo pada to z ust oszołomow. A to jest chyba błąd. JA zwykle uwazałam, ze trzeba takie coś ignorować, ale teraz wuidze, ze owo ignorowanie tyl;ko wzmaga pzrejawy tej "chrzescijańskiej miłosci" do odmiennego od katolików bliźniego.
    • gaika Jak Uganda 21.06.11, 20:47
      Choć aborcja farmakologiczna jest w Polsce nielegalna, Polki jej dokonują, to pewne. Jaka jest skala - nie wiadomo, bo organizacje, które w tym pomagają, nie ujawniają danych w obawie przed restrykcjami. Z tego też powodu kobiety unikają lekarzy, nawet w przypadku powikłań. - Ginekolog nie odróżni poronienia samoistnego od farmakologicznego - uspokaja dr Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny. - A kobieta, która dopuści się aborcji nielegalnej, nie jest karana.


      zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,9793928,Aborcja_farmakologiczna__bezpieczna__czy_nie_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka