Dodaj do ulubionych

Hipoteza nr.3

30.04.11, 23:00
Nad moim biurkiem wisi strzęp. Na chwilę tylko był pinezką przypięty, ale ta chwila jakoś trwa i trwa, a wymięty strzęp - pierwsza strona "Wyborczej" z 18 marca - nadal wisi. Tytuł: "Przyjmę każdą pracę" i trzy liczby: 2210 (średnio za taką pensję miesięcznie na rękę młodzi poszliby do pracy), 1894 (tyle wystarczyłoby kobietom) i 2515 (tyle średnio chcą mężczyźni). Pomnożyć? Podzielić? A niech tam, odejmę sobie. Wychodzi mi, że różnica płci - współczynnik gender - da się w "straconym pokoleniu" dokładnie policzyć i wynosi 621 zł.


wyborcza.pl/1,75515,9510771,Czy_zarobki_maja_plec_.html

W jednym z 'cywilizowanych' krajów, na pewnej uczelni spotykają się regularnie pracownice tejże. Zloty kobiet mają na celu dyskutowanie nad dyskryminacją płciową i nierównych możliwościach robienia kariery w nauce.
Wyraźnie znajdują się te panie o poziom wyżej niż Polki: mają bowiem świadomość. My ten etap mamy jeszcze przed sobą.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Hipoteza nr.3 30.04.11, 23:57
      gaika napisała:
      > W jednym z 'cywilizowanych' krajów, na pewnej uczelni spotykają się regularnie
      > pracownice tejże. Zloty kobiet mają na celu dyskutowanie nad dyskryminacją płci
      > ową i nierównych możliwościach robienia kariery w nauce.
      > Wyraźnie znajdują się te panie o poziom wyżej niż Polki: mają bowiem świadomość
      > . My ten etap mamy jeszcze przed sobą.

      W Ojczyźnie na razie toczy się medialna walka z "przywilejami".
      Owe "przywileje" to Zło, które trzeba zwalczyć jako "komunistyczny" przeżytek.

      Zabawne, że ową ideę lansują ludzie rzeczywiście uprzywiliowani.

      Jednak może idee równości (w Niemczech jest to już prawna zasada Allgemeine Gleichbehandlungsgesetz (AGG) - a i tak z realizacją są problemy) zawitają w końcu do Ojczyzny.

      Polska jako prowincja cywilizacyjna jest zawsze nieco opóźnona, kiedyś to były setki lat, dzisiaj to są na szczęście dekady.
      Na szczęście też, jako prowincja Ojczyzna mimo wszystko znajduje się geograficznie blisko Zachodnioeuropejskich metropoli, w których pojawiają się owe idee.

      Wybieram właśnie się do Pakistanu, i zawsze, kiedy jestem w tym kraju, to dopiero chce mi się płakać i zawsze głupi jestem i nie wiem co powiedzieć - a to widząc smutne dziecięce oczy w fabryce tekstylnej (coś jak w Łodzi 150 lat temu) a to żrąc jebaną kolację w pałacu z tamtejszym Poznańskim (a on właśnie umiera na raka).

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Hipoteza nr.3 01.05.11, 00:02
        Od tej medialnej walki z przywilejami jakoś żaden przywilej jeszcze nie ucierpiał. A tak się jakoś zawsze nieszczęśliwie składa, ze na pierwszy ogień idą przywileje, z których największe korzyści odnoszą najbiedniejsi.
        • grgkh Re: Hipoteza nr.3 01.05.11, 15:05
          oby.watel napisał:

          > Od tej medialnej walki z przywilejami jakoś żaden przywilej jeszcze nie ucierpi
          > ał. A tak się jakoś zawsze nieszczęśliwie składa, ze na pierwszy ogień idą przy
          > wileje, z których największe korzyści odnoszą najbiedniejsi.

          Często najbiedniejsi stają się ofiarami. Ale przecież nie zawsze tak jest, gdyż:

          1) gdyby przeprowadzić prostą aproksymację tej tezy w przeszłość, to wypadałoby, że najpierw PRL, a jeszcze wcześniej np. Kambodża Pol Pota oferowały biednym lepsze warunki
          2) świat od idealnej, pozbawionej biedaków przeszłości podąża ku totalnej nędzy coraz większej ich ilości.

          Nie przepadam za tego typu uogólnieniami. Trącą mi manipulacją. Ja optuję za tezą, że bogactwo i biedota to zjawiska typu sinusoidalnego. Zależą od wielu czynników. I może warto by było skupić się raczej nad tym, jakie one są i jak na nie wpływać.
      • gaika Re: Hipoteza nr.3 01.05.11, 20:43
        diabollo napisał:

        > W Ojczyźnie na razie toczy się medialna walka z "przywilejami".
        > Owe "przywileje" to Zło, które trzeba zwalczyć jako "komunistyczny" przeżytek.

        Ale poniekąd idea 'równości' jest sprzeczna z ideą 'przywilejów'.

        Istotą rzeczy jest brak sensu w utrzymywaniu 'przywilejów' tylko dlatego, że się przynależy do jakiejś grupy, a nie dlatego, że jest się w konkretnej sytuacji życiowej/zawodowej. Albo uznaniu, że zawsze tak było, a więc stoją za tym jakieś wyższe racje-dobro społeczne, ale już z całą pewnością nie obstrukcja. To element świadomości ukształtowanej w konkretnych warunkach. Tak jak miejsce kobiet w strukturze społecznej.


        > Wybieram właśnie się do Pakistanu, i zawsze, kiedy jestem w tym kraju, to dopie
        > ro chce mi się płakać i zawsze głupi jestem i nie wiem co powiedzieć - a to wid
        > ząc smutne dziecięce oczy w fabryce tekstylnej (coś jak w Łodzi 150 lat temu) a
        > to żrąc jebaną kolację w pałacu z tamtejszym Poznańskim (a on właśnie umiera n
        > a raka).

        Głodujące dzieci w Afryce mają gdzieniegdzie szanse na dożywianie, jeżeli przekroczą minimalną, kwalifikującą je wagę. Matki niosą swoje dzieci kilometrami do miejsca z wagą i prowiantem. I czasem wystarczy, że brakuje paru deko, żeby być odprawionym z kwitkiem i wracać z dzieckiem na ręku, na plecach, bo ono nie jest już nawet samo w stanie iść.

        I globalnie Afryka też przegra mimo akcji fair trade-kropla w morzu fairness.

        Świat jest okrutny, nie fair- możemy zrobić tylko tyle, żeby był bardziej fair wokół nas, lokalnie, w tej działce, na którą mamy wpływ, w zakresie w jakim to możliwe.

        ***
        Polacy dużo częściej umierają na raka niż mieszkańcy innych rozwiniętych krajów. Bo system mamy do dupy. Nasza edukacja nie jest konkurencyjna, bo system mamy do dupy. Dlatego nie wystarczy ładowanie kasy i rozdawanie/utrzymywanie 'przywilejów'.
    • chickenshorts Re: Hipoteza nr.3 01.05.11, 00:01
      gaika napisała:

      > Wyraźnie znajdują się te panie o poziom wyżej niż Polki: mają bowiem świadomość
      > . My ten etap mamy jeszcze przed sobą.

      Ba! Przed świadomością... chciałem powiedzieć, przed sobą mamy też min. Radziszewską od równego traktowania


      ze smutkiem ziejącego artykułu pani Graff:

      Malownicza pustka

      Strzęp nad biurkiem trzyma się mocno. Drażni mnie, irytuje, wzbudza pokoleniowe poczucie winy. Czytam te trzy liczby i myślę smutno o moich studentkach i studentach. Ja wiem, że statystycznie w Polsce nikt nic nie czyta, ale oni zaczytywali się ostatnio w "Wielkim Gatsbym" Francisa S. Fitzgeralda, sztandarowej powieści innego "straconego pokolenia". Mówią mi, że modernizm modernizmem, ale ta książka im się podoba, bo jest o bogaczach, gangsterach, przyjęciach, autach, drinkach i malowniczym poczuciu pustki.

      Jeszcze kilka egzaminów i ruszą na rynek pracy. Będą w swojej frustracji anonimowi i jednorodni. Różnią się jednak płcią. Dzieli ich współczynnik gender, czyli 621 zł, których i tak nikt im nie zapłaci.


      Może w takim momencie trochę Larkina 'na pocieszenie', z powodu tej różnicy płci

      www.poetryconnection.net/poets/Philip_Larkin/4566


      • gaika Re: Hipoteza nr.3 01.05.11, 20:50
        chickenshorts napisał:

        > Może w takim momencie trochę Larkina 'na pocieszenie', z powodu tej różnicy płc
        > i
        >
        > www.poetryconnection.net/poets/Philip_Larkin/4566


        Taka perspektywa rzeczywiście odbudowuje senssmile

        Ale i tak na pohybel pesymistom!
    • grzespelc Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 07:03
      Od razuy widac, że pamni Graff jest z Warszawy.

      "A weźcie się do roboty, lenie - tak mówią ci, co się w latach 90. bez trudu na dobrobyt i ciekawą pracę załapali"

      Ta, może w Warszawie. W całej Polsce zamykano fabryki i lata 90., a szczególnie ich I połowa, to były czasy kompletnego zastoju, a nie tam żadnego dobrobytu.


      "Za naszych czasów to dopiero był wycisk - dorzucają, i może nawet w to wierzą.

      Ja jednak obserwuję losy moich obecnych i niedawnych studentów i widzę, że o prawdziwym wycisku nie mieliśmy bladego pojęcia. To w ciągu ostatnich kilku lat prawdziwa praca dla młodych znikła jak kamfora. Jak ktoś jest obrotny, to ma szansę na seryjne zlecenia za niby-pieniądze - czyli pracę na tzw. umowy śmieciowe. Ale stabilnej pracy z perspektywą na ciąg dalszy nie ma.

      Czytam, że wśród farciarzy, którzy pracę jakoś znaleźli, średni dochód na rękę w ostatnim miesiącu wyniósł 1446 zł."

      Niecałe 10 lat temu, jak ja skończyłem, studia, to było 2 razy mniej. Mieć na rękę ponad 1000 to był szał, a ja w 2005 r. miałem i byłem uważany za "bogatego". A od tamtej pory ceny nie wzrosły o 100%.
      Teraście się obudzili?

      A do różnicy w zarobkach dodałbym hipotezę nr 4: po kierunkach technicznych, które kończą prawie wyłącznie mężczyźni jest łatwiej o pracę i lepiej się zarabia. Przykład: informatyka. Ile zarabia informatyk? Dużo. Jaki jest procent kobiet wśród informatyków? Znikomy.
      • oby.watel Re: Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 09:59
        W Polsce obecnej, tak samo jak w minionej, panem jest chłop i jego klasowy kolega robotnik. Jeśli jeden i drugi premier z pogardą wypowiada się o ludziach wykształconych, to czego ludzie wykształceni mają szukać w tym kraju? Pracują na dobrobyt Niemców, Anglików, Amerykanów... A tu? Durnie wybierają durniów, którzy bronią ich interesów. Dzięki temu można dowodzić i znaleźć posłuch, że zwykła katastrofa lotnicza nie była żadną katastrofą lotniczą. Że jak się odbierze ludziom pieniądze, które gromadzą na swą przyszłą emeryturę, to ta emerytura będzie wyższa itd., itp.
        • grgkh Re: Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 15:58
          oby.watel napisał:

          > W Polsce obecnej, tak samo jak w minionej, panem jest chłop i jego klasowy kole
          > ga robotnik.

          Ja wszystkich ludzi, ze względu na ich status pracowy, traktuję tak samo. Zresztą podobno jest u nas wolny rynek, także w zatrudnieniu. Wyjątkiem mogą być firmy na garnuszku państwa, gdzie - może ze względów ideologicznych? choć nie wiem jak to sobie wyobrażać - chłop i robotnik traktowani są w sposób wyróżniony.

          > Jeśli jeden i drugi premier z pogardą wypowiada się o ludziach wyk
          > ształconych, to czego ludzie wykształceni mają szukać w tym kraju? Pracują na d
          > obrobyt Niemców, Anglików, Amerykanów...

          Używasz przedziwnych definicji z minionej epoki. Ja mam w dupie dobrobyt Polaków, Niemców czy innych narodów. Mogę pracować dla dowolnego pracodawcy i w dowolnym miejscu na świecie. I zabraniam wszystkim, żeby mnie traktowali jak kukiełkę, której przykładem będą sobie wycierali gębę. Dla mnie sytuacja taka jak teraz jest komfortowa. Mogę wyemigrować bez ograniczeń, a moja ojczyzna jest cały świat.

          Wiesz, jeśli w Polsce znikają miejsca pracy, to świadczy to o głupocie tych, którzy zadziałali nieoptymalnie. Jeśli Polska jako kraj upadnie, to najwidoczniej tak miało być, bo nie znalazł się nikt, kto COŚ ZROBIŁ, a było wielu, których stać było na MARUDZENIE. I jestem za tym, by takie miejsca na Ziemi znikały, upadały, a przetrwały te, w których ludzie rządzą się lepiej i do których emigrują z własnej woli.

          Tak ma być. Taka ewolucja prowadzi do generalnie lepszej przyszłości, niż czekanie aż stanie się cud i JP2 zza grobu, jako patron rozmodlonych debili poprawi ich wspólny los.

          Najpierw musimy w swej masie stać się mądrzejsi, a potem przyjdzie tego pozytywny skutek. Odwrotna kolejność jest niemożliwa.

          > A tu? Durnie wybierają durniów, którzy bronią ich interesów.

          W Lehman Brothers też pracowali durnie wybierający durniów, a skutki nieodpowiedzialnej działalności białych kołnierzyków ponieśli ludzie, którzy mieli niewielkie oszczędności całego życia w takich bankach, a teraz mieszkają pod mostem. I nadal bronią swoich interesów. I, skurwiele, biorą gigantyczne premie z pieniędzy, którymi ratowaliśmy ich banki przed całkowita plajtą.

          > Dzięki temu można dowodzić i znaleźć posłuch, że zwykła
          > katastrofa lotnicza nie była żadną katastrofą lotniczą.

          Takich nie trudno znaleźć.

          > Że jak się odbierze ludziom pieniądze, które gromadzą
          > na swą przyszłą emeryturę, to ta emerytura będzie wyższa itd., itp.

          Już Ci to tłumaczyłem, ze Twoje pieniądze to te, które DOTYCHCZAS uzbierałeś, a tych, które dopiero mógłbyś zebrać w przyszłości nie należy nazywać Twoimi i pieklić się, że Ci je ktoś już teraz odebrał. Mylą Ci się czasy i pojęcia. I prosta logika jest Ci obca.

          Poza tym, Ty nie uznajesz argumentu, że ten zabieg spowoduje zmniejszenie narastania zadłużenia Twojej i mojej ojczyzny. Masz go w dupie. Tak, jakby nie istniał.

          Masz wolny wybór: wyjedź za granicę i zapisz się do tamtejszego, na pewno dla Ciebie lepszego, systemu emerytalnego.
      • grgkh Re: Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 15:34
        Od kilku lat informatykiem jest właśnie moja córka. I radzi sobie nieźle. Pracuje w polskiej placówce bardzo znanej, amerykańskiej firmy. Zarobki są tam tajemnicą, nie ujawnia się ich ogółowi, ale praktyka jest taka, że dyskryminacji z dowolnego powodu unika się tam z założenia.

        Pozostałe moje dzieci... Też te parę(naście) lat temu zaczynały pracę. Przyznam, że gdy podejmowały decyzje o wyborze kierunku studiów, myślały również poważnie o tym, czy znajdą pracę i ile można będzie w przyszłości zarobić. Medycyna okazała się trafnym wyborem.

        Współczuję wszystkim młodym, którzy w owczym pędzie pokończyli studia nie dające obecnie żadnych szans, bo rynek się wysycił lub nadszedł kryzys. Jaki był powód ich decyzji o wyborze kierunku studiów? Brak przewidywania ich, ich rodziców, doradzających znajomych? Nie wiem. A przecież w każdym momencie życia podejmujemy decyzje. Jedne są bardziej racjonalne, inne mniej. A jakieś skutki są zawsze.

        Jeśli chodzi o dyskryminację płacową, to jest ona pozostałością po dyskryminowaniu kobiet w ogóle. A ta nie wzięła się znikąd. To jest nasza, wspaniała KULTURA CHRZEŚCIJAŃSKA, na którą tak chętnie wielu Polaków się powołuje i z której tak jesteśmy dumni. Beze mnie.

        Mentalność społeczna zmienia się niesłychanie powoli, przez dziesiątki lat. I do tych zmian muszą powstać pozytywne warunki sprzyjające. Na razie nie widzę, żeby była nadzieja na jakiś gwałtowny, naturalny ruch do przodu. Raczej należy liczyć na nacisk zewnętrzny, od strony UE i praw, które ona takim jak prawicowi, chrześcijańscy nacjonaliści narzuca. Wbrew ich woli.
      • gaika Re: Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 20:55
        grzespelc napisał:

        > A do różnicy w zarobkach dodałbym hipotezę nr 4: po kierunkach technicznych, kt
        > óre kończą prawie wyłącznie mężczyźni jest łatwiej o pracę i lepiej się zarabia
        > . Przykład: informatyka. Ile zarabia informatyk? Dużo. Jaki jest procent kobiet
        > wśród informatyków? Znikomy.

        To jest kolejny sążnisty temat, który zaczyna się już w podstawówce. A właściwie w przedszkolu i w domu.

        Ale tu mowa trochę o czym innym, a mianowicie o różnym wynagrodzeniu przy jednakowych kwalifikacjach. Na razie jesteśmy na tym etapie.
        • grzespelc Re: Ech, ci warszawiacy 01.05.11, 21:24
          > Ale tu mowa trochę o czym innym, a mianowicie o różnym wynagrodzeniu przy jedna
          > kowych kwalifikacjach.

          Nie chciałbym kwestionować ogólnie faktu dyskryminacji płacowej kobiet, ale sam fakt podobnego poziomu wykształcenia nie oznacza równych kwalifikacji.
          • gaika Re: Ech, ci warszawiacy 02.05.11, 09:09
            grzespelc napisał:

            > Nie chciałbym kwestionować ogólnie faktu dyskryminacji płacowej kobiet, ale sam
            > fakt podobnego poziomu wykształcenia nie oznacza równych kwalifikacji.

            Tu się absolutnie zgadzamy. Nie chodzi o automat, ale o porównywalne kwalifikacje.

            Z trzeciej strony nie nie jestem zwolenniczką konstruowania przegięć. Problem nierównego traktowania kobiet i mężczyzn w środowisko zawodowym jest bardziej złożony-w różnych kulturach wynika trochę z czego innego, w różnych zawodach także i nie jest koniecznie wynikiem prostego przedłożenia jednej płci nad druga, ale np. różnic w drodze do konkretnego zawodu jaką pokonuje kobieta i mężczyzna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka