grzespelc
02.06.11, 18:42
wyborcza.pl/1,75968,9713291,Gdy_katolik_zabija.html#ixzz1O8b21GxA
Pan Mariusz Szczygieł o wyroku ws. Nangar Khel:
"Czytam doniesienia prasowe o wyroku w sprawie Nangar Khel i widzę, że żaden polityk nie znajduje w sobie odwagi katolika. Odwagi, żeby choć w jednym zdaniu powiedzieć coś o ofiarach i o życiu, którego z naszej przyczyny już nie ma
Czytamy, że wyrok w sprawie Nangar Khel jest racjonalny, dobry (Schetyna), zabicie ludzi było błędem, a nie zbrodnią (Klich), premier czuje satysfakcję i ogłosił to na Facebooku. Minister obrony jest szczęśliwy, że uratowano honor i cześć polskiego żołnierza. Jak widać, nasz honor jest najważniejszy, życie zabitych ludzi w ogóle.
Ten triumf honoru wydał mi się obrzydliwy. Rozumiem wyrok uniewinniający, nie twierdzę, że jest niesłuszny. Czytam jednak doniesienia prasowe i widzę, że żaden polityk nie znajduje w sobie odwagi katolika. Odwagi, żeby choć w jednym zdaniu powiedzieć coś o ofiarach i o życiu, którego z naszej przyczyny już nie ma. I to w kraju, gdzie cały czas mówi się o świętym życiu ludzi, którzy nie zdążyli się narodzić.
Pluton ZOMO strzelał w kopalni Wujek 30 lat temu, a o sprawcach i ofiarach mówimy z emocjami do dziś. Czy Afganistan ma prawo nie zapomnieć nam tej śmierci co najmniej przez następnych trzydzieści lat?
W genialnym duńskim filmie-dokumencie "Armadillo" do duńskiej bazy w Afganistanie przychodzi nędzarz - to afgański chłop, który mówi żołnierzom, że zburzyli mu pociskiem dom i zabili matkę. Duński żołnierz radzi, żeby się nie martwił, bo ona przecież zostanie męczennicą.
Ciekawe, co powiedziałby Bogdan Klich rodzinom zabitych niewinnych ludzi. Może przytoczyłby nazwę medalu, którym udekorował go ordynariat polowy Wojska Polskiego? Nazywa się on "Millito pro Christo" - Walczę dla Chrystusa."