Dodaj do ulubionych

Gdzie ta bieda?

14.07.11, 22:37
Pytanie dosc przewrotne, bo nier chodzi o konkretną osobę, a o całokształt społeczeństwa. Troszke ruszam to na knawie tego co Azerka pisze o spotach PiS i szarym zyciu naszych ludzi z których "nie kazdy jest...", a troszkę na podsxtawie mojej dzisiejszej rozmowy z pewnym przemiłym doktorem - socjolog poniekądsmile

Otpż tak: spoleczeństwo mamy biedne, Pius czy tam inna partia ma pomysł na poprawe tego smile Ludzie wioda szare zycie, nie mają pracy, niczego wzorem pana Kononowicza nie mają. To są postulaty, a teraZ FAKTY WEŹMY.
Ide dziś na spotkanie z p. doktorem, ide, bo to blisko, a zresztą ja mieszkając w małym miescie bez obwodnicy, na codzień piechotą chodze do pracy, jak nie mam wyjazdu. Szybciej, taniej i nie muszę przeciskac sie przez zakorkowsane miasto. Pan doktor jedzie z uczelni na peryferiach, mieszka w przeciwnym do pracy kierunku, on musi jechać do pracy, chce czy nuie. Jestem w umówionej knajpce- godzina jest 13.00. Full luydzi, zajete wszystko. Diktor sie spóźnia, ja załatwiam ze znajomym kelnerem stolik, bo czeka jeszcze kilka osób na coś w ogródku. Doktor dzwoni, szuka miejsca do parkowania. Spokojnie, znam życie. czekam i widze, jak nasze biuedne społeczeństwo rzekomo popija piwo, czy kawe i zajada wczesny posiłek, albo lody. Nie, nie zazdroszczę, sama lubie zjesc na miescir, wypić coś smile Chodzi o fakty: biedni ludzie w biednym miesci nie mogą zmiescić się w wcale nie najtańszym lokalu. Nie mozna w nim tez zaparkować za bardzo, bo kazdy ma samochód. Nie kazda rodzina - kazdy w rodzinie.

Scenka nr 2 - okolice miejscowego bazaru, przez który, mjesli mam wole wiedzie moje trasa do pracy. Powszedni, niewqwkacyjny dzień, rano. Czas, w którym wikeszosc ludzi pracujacych na etacie (ja mam nienormowany czas pracy) jest w pracy. Chce kupic jakiś drobiazg, ale rezygnuję - za duzo ludzi, scisk. oblezenie - buedni luydzie w biednym miescire robią zakupy.

Scenla nr 3. JAde w sobote do cetrum hadlowego w wiekszym wojewódzkim miescie z mamą mojego faceta. Pani po 70, ostatnie 20 lat spedziła w USA. Na brak kasy nie narzeka. Łazimy sobie po sklepach w galerii. Tłumy kupujących. W tzw. sieciówkach dziewczyny wyrywają sobie z rak przecietne podkoszullki w cenie ok 30-50 zata za sztukę. Nic specjalnego, w małym sklerpie, czy na bazarku kupi sie to za 20 złotych. to nawet nie wyprzedaż, to zwyczajne oferty, na teraz. Starsza bpani patrzy zdumoiona "Ależ ci ludzie sa bogaci, takie byle co za tyle..." Jest w szoku, a na modzie się zna i na cenach też.

Scenka nr 4. U weta. Kolejka na 15 pacjentów, miejsce odległe od centrum, parking zastawiony samochodami. Podjzeżdzają taksówki. Obok salon kosmetyki zwierzecej, terminy (pytałam z ciekawosci, mój pies i moje koty nie potrzebują trymowania) na miesiac nnaprzód zarezerwowane.
Takie same trminy bez naglego przypadku obowiazują u prywatnychj LICZNYCH tu dentystów, fryzjerów, czy manikiurzystek

Scenka nr 5. Sms do nmojej przyjaciólki matki m,in. 6-letniej cowreczki ostani rok w przedszkolu. "Prosimy nie dawać do przedszkola dzieciom: iphonów, lqaptopów, drogich komórek itp. Za zniszczenia nie odpoweiadamy" Przedszkole jest publiczne, a moja przyjaciówlka nie jest biedna, jak na tutejsze warunkimuchodzi jej rodzina za zamozną (mają fajny dom samochody ona i maż i oboje prace nie,źle płatną). Jej coreczka nie ma ani komórki (ta bedsaca przedszkolakiem), ani iphona, ani laptopa na własniosc. Ale jakieś dzieci mają skoro został skierowany apel do rodziców.

takich scenek jeszcze moge podać z kilknanascie: dowodów nna to, ze biedne społeczeństwo w biednym miescie w biednym regionie naprawde na calkiem sporos stac. Nie odbierajcie tego tak, ze bja zazdroszczęsmile
Ja tam sie ciesze jak ludzi na coś stac, mogą sobie zrobić przyjemnosc, zycze tego kazdemu. a sama nie narzekam. Pokazuje tylko obraz regionu iuchodzacego za biedny. Ten obraz opinii o regionie przeczy. oczywiscvie sama stykam się z naprade biednymi ludxmi w naprade trudnej sytuacji, aler mnie chodzi om całokształt, staytystykę, a nie o konkretne ekstremalne przypadki
Obserwuj wątek
    • chickenshorts Bieda biedzie nierówna 15.07.11, 05:57
      kora3 napisała:

      >mnie chodzi om całokształt, staytystykę, a nie o konkretne ekstremalne przypadki

      Wiele zależy od Twojej definicji biedy… a także punktu widzenia (siedzenia).
      Jednym z aspektów biedy jest stopień niezaspokojenia potrzeb kulturalnych i społecznych.


      pl.wikipedia.org/wiki/Bieda
      www.tvn24.pl/-1,1699013,0,1,brytyjska-gazeta-o-biedzie-w-polsce,wiadomosc.html

      „Bieda w Polsce różni się pod wieloma względami zarówno od dawnych jej form, jak i od ubóstwa znanego w innych krajach, tak postkomunistycznych, jak i zachodnich. W Polsce bieda częściej dotyka mieszkańców wsi, dzieci, kobiet, bezrobotnych i working poor”

      www.academia.pan.pl/pdf/ciemnosc_tarkowska.pdf

      Jeśli ok. 15 dzieci do 14 roku życia żyje w skrajnej biedzie – jak twierdzi UNICEF - to jest to spory problem społeczny, a nie przypadek ekstremalny… Osobiście, największą skrajną nędzę widzę w edukacji i szeroko pojętej kulturze. Pod tym względem jesteśmy nędzarzami.

      biznes.interia.pl/news/unicef-bieda-w-polsce-duzym-problemem,1566703
      • kora3 Re: Bieda biedzie nierówna 15.07.11, 10:52
        chickenshorts napisał:
        >
        > Wiele zależy od Twojej definicji biedy… a także punktu widzenia (siedzeni
        > a).
        > Jednym z aspektów biedy jest stopień niezaspokojenia potrzeb kulturalnyc
        > h i społecznych.


        ano pewnie, że bieda biedzie nierówna. Można sobie uwazać, ze jest się biedakiem, bo nie stac człowieka na mybacha, czy prywatny smigłowiec. Zapewne są środowiska w których takie braki uznawane sa za ubóstwo, tylko trzymajmy się jakiś zdroworozsądkowych granic Qrczaczku smile

        Stopień niezaspokojenia ww. powiadasz....? hmmm ja bym jesli już to powiedziała raczej stopień braku mozliwosci zaspokojenia ww. Slowem - kogo na to naprawde nie stac, a kto nie ejst zainteresowany
        >
        >
        > Jeśli ok. 15 dzieci do 14 roku życia żyje w skrajnej biedzie – jak twier
        > dzi UNICEF - to jest to spory problem społeczny, a nie przypadek ekstremalny
        > 230;


        No jeśliby 15 dzieci to raczej byłoby w skali kraju mało, mam wrazenie, ze chodzi ci o 15 procent. I to jest sporo, tylko weź pod uwagę pewną rzecz: skrajna bieda czesciej dotyczy rodzin patologicznych, niż niepatologicznych. cokolwiek by nie mówić, nie uogólniając oczywiscie, wiele rodzin patologicznych jest wielodzietnymi rodzinami - podkreślam - nie uogólniając w drugą stronę - wielodzietny NIE znaczy patologiczny, ale patologiczny czesto równa się TAKZE wielodzietny. Wiec ten spory odsetek moze dotyczyć stosunkowo niewielkiej liczby RODZIN, za to stosunkowo dużej liczby DZIECI.

        Osobiście, największą skrajną nędzę widzę w edukacji i szeroko pojętej kul
        > turze. Pod tym względem jesteśmy nędzarzami.

        >
        Stereotyp, o którym piszę w innym watku m.in. do Gaiki i Diabolla. w Polsce jest stosunowo łatwy i tani dostep do kultury i to kultury z wyższej pólki.
        Piszę to na podstawie wlasnych doswiadczen pt. bywanie na imprezach kulturalnych, czasem przyznaję, wylącznie zawodowo (bo jakaś wystawa czy koncert nie zawsze muszą być z mojej bajki, jesli chodzi o gusta). JEst tego tu gdzie mieszkam od groma. Jakbym chcialą być na wszystkim, chyba niczym innym, poza bywaniem bym sie zając nie mogła smile A kiedy bywam na tym, na czym bywam, zwykle widze te same twarze. Zainteresowaniem ciesza się koncerty polskich gwiazd i gwiazdek pop, a nawet o zgrozo - disco polo, w kazdym razie nieporównywalnym do zainteresowania imprezami kulturalnymi z wy ższej pólki smile
        • chickenshorts Re: Bieda biedzie nierówna 16.07.11, 22:23
          Droguś Koruś, co się będziemy przekomarzać podrzucając mało znaczące drobiazgi, skoro najlepszym dowodem biedy wszechobecnej w Polsce jest ilość kościołów i facetów w kieckach. Wszyscy wiedzą, że bieda i instytucjonalna religia idą ręka w rękę.
          • kora3 eeee no za duze uproszczenie:) 17.07.11, 11:32
            Zwróc uwage, ze ci "faceci w sukienkach" są utrzymywani m.in z datków tych "biedaków". Biedaków stac na dosc drogie imprezy w stylu chrzest (i chrzciny), wystawne śluby (i wesela) itd.
            • chickenshorts Re: eeee no za duze uproszczenie:) 17.07.11, 15:38

              kora3 napisała:

              > Zwróc uwage, ze ci "faceci w sukienkach" są utrzymywani m.in z datków tych "bie
              > daków". Biedaków stac na dosc drogie imprezy w stylu chrzest (i chrzciny), wyst
              > awne śluby (i wesela) itd.

              Jasne! Zdaniem naszego reportera, wygląda to tak (z podkarpackiego podwórka widziane): ludzie tłoczą się w dni robocze po bazarach, targach i rynkach, bo stać ich na to i nie chce im się pracować, ergo jaka biedai gdzie?
              Polska jest bogata, a ludzie żyją dostatnio, bo stać ich na utrzymywanie facetów w kieckach i bulenie na i za różne hokus pokus... jak chrzciny, śluby i inne 'posługi'...
              Polska jest bogata, bo stać ją na utrzymanie zastępów klechów i budowę kościołów, w przeciwieństwie do takiej Wielkiej Brytanii, Francji czy Holandii, których po prostu nie stać ani na budowę nowych kościołów ani 'wyedukowanie' i utrzymanie własnych klechów.

              No cóż...
              • kora3 Qeczaku :) 17.07.11, 19:57
                Pisze CO WIDZE smile Owszem, znam przypadki SKRAJNEJ BIEDY, naprawde! Ale nie ejst to wg mnie zjawisko dominujace w naszym społeczeństwie, nchoć ciągle powtarza sie,ze tak!

                Powiedz mi, jak to jest np. ze w naszym biednym kraju dosc czestą jest sytuacja, że w rodzinie są 2, a nawet 3 prywatne samochody? Powiesz "bo samochody uzywane mozna kupic za grosze" owszem, mozna, ale paliwo jest u nas drogie , a jednak ludzi na to stać.

                Mnie tam nie przeszkadza, że stac, ciesze się, ze ludzi staćsmile tylko skotro ropdzina ma 3 auta: ojciec, matka, dorosłe dziecko, to nie są biedni. No już bez przesady.

                Co do "facetów w sukienkach i kasy na nich, czy za ich usługi. No jesli kogoś stac na zapłacenia za ślub zwyczajowego co łaska od 500 do 2000 złotych + stówke organiscie i z 50 zeta na kwiaty w kosciele - to też biedny nie jest. Tym bardziej, ze taki slub nie jest konieczny - nie wiem ile cywilka teraz "stoi", ale przypuszczam, ze ze 100 zeta smile
    • grzespelc Re: Gdzie ta bieda? 17.07.11, 16:24
      Po prostu po wejściu do Unii Polska się zmieniła - czego chyba niektórzy nie zauważyli - i bieda nie jest już tak powszechna. Z drugiej jednak strony bardzo wiele osób "jedzie" na różnego rodzaju pożyczkach i kredytach. Ja w każdym razie nie wierzę, że ludzie rzeczywiście mają pieniądze na te wszystkie zakupy w markowych sklepach. A co do tłumów na targowiskach - mamy całe mnóstwo emerytów i rencistów, a do tego jeszcze uczniów i studentów i to pewnie oni robią zakupy.
      • kora3 Re: Gdzie ta bieda? 17.07.11, 19:59
        no moze i tak, aczkolwiek jak widziałam, czesc tych robiących zakupy nie jest w wieku uczniowskim, studenckim, a rencista, fakt, moze być w kazdymsmile
        • a000000 Re: Gdzie ta bieda? 18.07.11, 08:50
          w rodzinie emeryckiej średni dochód na osobę to około 1,2 tys zł.

          W małżeństwach z trójką i więcej dzieci to tylko 650zł na osobę (dane z Diagnozy społecznej 2009).

          wyborcza.biz/biznes/1,100896,9963647,Emerytem_najlepiej_byc_na_Slasku.html
          no i GDZIE ta bieda?
          • a000000 Re: Gdzie ta bieda? 27.07.11, 09:14
            odpowiedź dla Kory, gdzie jest bieda:

            wyborcza.biz/biznes/1,100896,10013281,2_miliony_zyja_w_ubostwie.html
            • kora3 hmmm 27.07.11, 19:32
              no wiesz Azerko, wszystko ok ( a raczej nie ok, ze tylu ludzi bieduje), ale skoro tylu u nas biedaków, to jak to jest, że nie ma miejsc do parkowania, bo w jednej rodzinie są na ogół 2 samochody (moze nie najdroższe modele, ale jakieś sa), a jesli dorosłe dzieci są to i bywa, ze 3? Że naprawde trudno znaleźc kogoś (nawet zyjacego z zasiłków) kto nie ma komputera z distepem do netu (znóe, moze nie nalepszy ,model, nie najszybsze łącze, ale jest) - wkazdym razie wsród luydzi, którzy umieja kompa obsługiwac.
              • zigissmundus_zigissmundus Re: hmmm 27.07.11, 20:25
                kora3 napisała:

                > no wiesz Azerko, wszystko ok ( a raczej nie ok, ze tylu ludzi bieduje), ale sko
                > ro tylu u nas biedaków, to jak to jest, że nie ma miejsc do parkowania, bo w je
                > dnej rodzinie są na ogół 2 samochody (moze nie najdroższe modele, ale jakieś sa
                > ), a jesli dorosłe dzieci są to i bywa, ze 3?

                Sprawa jest prosta, te statystyki są całkowicie odrealnione, ponieważ nie biorą pod uwagę ukrytych dochodów - szara i czarna strefa.
                • kora3 Re: hmmm 27.07.11, 20:40
                  Zapewne jest w tym sporo racji ZZ. Kiedyś, na poczatku mego pobuytu tutaj pracowałam bardzo przelotnie w salonie samochodowym. Zasady były tam takie, ze jesli wpłaciło się 10 proc. ceny trzeba było mieć zaswiadczenie z pracy o zarobkach. Ale jesli pow. 30 proc. wystarczyło oswiadczenie kupujacego co do miejsca pracy i wysokosci uposazenia. Oczywiascie po to, zeby na reszte kwotty dostac kredyt załatwiany przez dealera. No i całkiem sporo było w ciągu tych zaledwie 5 miesiecy mojej pracy tam klientów, którzy rezygnowali z kredytu na drogi samochód. Najpierw się cieszyli, ze jesliu wpłaci się pow. 30 proc. ceny to wystarczy oswiadczenie, ale moim obowiazkiem było ich pouczyć, że złożenie fałszywych "zeznań" w formularzu kredytowym jest przestepstwem. Po prosyu NIGDZIE nie pracowali, albo zarabiali grosze w kazdym razie w porównianiu z ratą kredytu. Jednakze tylko w 2 przypadkach klienci rezygnowali z samochodu, ale nie całkiem tylko wybierali tańszy model. Pozostali "wysupływali" gotówkę, wcale niemałą. Wówczas nie miałam jeszcze zadnego doswiadczenia z tym regionem i było to dla mnie zastanawiajce, potem już nie.
                  Po prostu ludzie tiu robili gruibą kase na sprzedazy lewych fajek smile żyły z tego całe rodziny, oficjaknie bezrobotnych ludzi, bez zadnych dochodów. TTeraz z racji obostrzeń z "mrówkowaniem" (noszeniem z zUkrainy papieriosów przez przejscie piesze) nieco sie to ukróciło, ale nadal sporo ludzi zarabia i na przywozeniu tego samochodami i na odsprzedazy hurtowej i detalicznej. Nie wspomne już o truzach przemytu, bo to inna bajka.
                  • zigissmundus_zigissmundus Re: hmmm 27.07.11, 21:23
                    Oczywiście zupełnie nie wiem o jakim regionie piszesz. Z tego co wiem jedna z częściej spotykanych przewał polega na tym, że pracodawca ( osoba z zarejestrowaną działalnością, lub firma która nie musi prowadzić pełnej księgowości) podpisuje umowę z pracownikiem na minimalną krajową, a pod stołem wypłaca dodatkowe 2-3 tysiaki. Nie mówiąc już o tych którzy pracują całkowicie na czarno, lub są zarejestrowani jako bezrobotni w Polsce, a w Anglii czy gdzie tam jeszcze zmywają gary. W rezultacie statystyczna bieda u nas jest wielokrotnie wyższa niż ta rzeczywista.
                    • kora3 Re: hmmm 27.07.11, 21:51
                      Żadna tajemnica, o Podkarpaciusmile A to o czym ty wspominasz, to takze bardzo czeste zjawiska. Osobiscie znam kilka takich osób i powiem ci, że choć jestem za przestrzeganiem prawa, mam mieszane uczucia. A mam je, bo np. znajoma mi kobieta jest zarejestrowana jako bezrobotna (bez prawa do zasiłku) a dorabia na czarno, bo pracodawczyni nie stac byłoby zapłacić jej najnizszą krajową + ZUS i inne składki. Chodzi o bardzo małą dzialnosc gospodarcza. Albo np. mąż innej znajomej pracuje w Anglii a tu bierze emeryture (a raczej spływa na ich wspólne konto) - tylko, ze tej emerytury jest cholera coś 800 złotych po wielu latach pracy. Jak gosc niby miałby z tego wyzyc z dwójką studiujacych dziennie dzieci i zoną zarabiajaca najnizszą krajowa? Faktem jest jednak, ze statystyki sobie, a zycie sobie i to włąsnie chciałam poikazac zakładajac ten wąt smile
                      • zigissmundus_zigissmundus Re: hmmm 27.07.11, 21:56
                        Cóż, ja płacę podatki uczciwie. Ludzie o których piszesz okradają wszystkich nas, którzy nie oszukujemy na podatkach czy składkach na ZUS. Nie wiem gdzie tu miejsce na mieszanie uczuć...
                        • kora3 Re: hmmm 27.07.11, 22:16
                          Widzisz, okradają i nie smile Bo jesli ta jedna kobitka miałaby pracować legalnie, to ...wcale nie pracowałaby. Jej pracodawczyni jest nie stac na zapłacenie za nią poza najnizszą krajową takze składek np. na ZUS (znam sytuacje, serio nie), a nie korzystajc z pracownik, który zgodzi się "na czarno" musiałaby zwinąc interesik. Wiec zamiast jednej bezrobotnej, mielibyśmy już dwie. Ta pracujaca na czarno nie ma prawa do zasiłku, ta pracodawczyni nie wiem czy miałaby, ale trzebaby jej płacić ten zasiłek, a do wspólnej kasy przestałyby spływać jej skromne, bo skromne podatki. A tak to jedna pracuje legalnie, druga nie, ale reli po pomoic socjalną nie wuyciąga.
                          W drugim przypadku: gosc mógłby wracac do Polski i tu siedziec na tej emeryturze ciągnac co sie da z MOPS-u. A tak pracuje i też reki po wspólna kase nie wyciąga. Stad mieszane uczucia smile
                      • grzespelc Re: hmmm 28.07.11, 00:32
                        > , bo pracodawczyni nie stac byłoby zapłacić jej najnizszą krajową + ZUS i inne
                        > składki.

                        Mylisz się. Pracodawczyni jest zwykłą oszustką i tyle.

                        pracuje w Anglii a tu bierze emeryture (a raczej spływa na ich wspólne konto)
                        > - tylko, ze tej emerytury jest cholera coś 800 złotych po wielu latach pracy.
                        > Jak gosc niby miałby z tego wyzyc z dwójką studiujacych dziennie dzieci i zoną
                        > zarabiajaca najnizszą krajowa?

                        Rozumiem, że pracuje, tylko po jaką cholerę jeszcze okrada budżet?

                        Generalnie masz rację, liczba 2 mln musi być mocno zawyżona. Obstawiam, że ok. połowa byłaby rzeczywista.
                        • kora3 Re: hmmm 28.07.11, 01:12
                          grzespelc napisał:
                          >
                          > Mylisz się. Pracodawczyni jest zwykłą oszustką i tyle.


                          oj Grzesiu, wiem ,ze jako prawnik nie mzoesz myslec inaczej, ale napisalam, dlaczego mam mieszane uczucia. Oszustką powiadasz? Sprawa wyglada tak: zatrudniona na czarno bavbka ma 52 lata, z zawodu jest nauczycoielką po SN-nie, prace straciła ponad 10 lat temu, likwidacja szkołki wiejskiej. Próbowala swojej działalnosci, ale nie wyszło. Prawa do zasiłku nie ma ods dawien dawna. Na prace w swoim zawodzie liczyc już z wiadomych przyczyn nie moze, na studia nie ma kasy, a po nich nie ma szans na zatrudnienie w szkole. Lat do emerytury i tak jej brakuje tyliu, ze zatrudnienie jej nie ratuje na umowe. Interesik jest maly (te dwie babki pracuja, włascicielka i zatrudniona na czarno). Naprade nie mają tam kokosów, ledwo zapracują na skromne zycie. Jasne, nie płaci sie za zatrudniona na czarno ZUS-u. ale ona i tak ubezpieczona jest przez meza - emeryta. A za te kase, którą zarobi na czarno i od której nie odprowadza podatku kupuje np. chleb, masło, jajka i płaci VAT. Pytanie co jest bardziej obciżajace dla budzetu: praca na czarno tej pani, czy brak dochodów obu pań i wyciąganie zasiłku z MOPS?

                          >
                          > Rozumiem, że pracuje, tylko po jaką cholerę jeszcze okrada budżet?

                          Grzes, ale kogo onb okrada? Bierze emeryturę, na którą sobie zapracował. Gdyby brał zasiłek jakiś to owszem zgodziłabym sie z Tobą, ale to jego kasa wypracowana przez lata. Mała, za mała, zeby za to życ noirmalnie z dojgiem studiujach dzieci i zoną zarabiajacą grosze. Nie poszedł chłop krasc, ani łapy do MOPS-u wyciagac, tylko pracowac. Kogo okrada?
                          >
                          > Generalnie masz rację, liczba 2 mln musi być mocno zawyżona. Obstawiam, że ok.
                          > połowa byłaby rzeczywista.


                          Prawdopodobmnie...
          • zigissmundus_zigissmundus Re: Gdzie ta bieda? 27.07.11, 20:23
            Po pierwsze co to ta diagnoza społeczna? Po drugie 2009 rok był dwa lata temu. Po trzecie 650 zł na osobę w rodzinach wielodzietnych (co najmniej trójka dzieci) świadczy o tym, że ludzie ci niezbyt rozsądnie podchodzą do spraw związanych z rozmnażaniem się. Należy mierzyć siły na zamiary...
            • kora3 Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 20:29
              zigissmundus_zigissmundus napisał:

              (co najmniej trójka dziec
              > i) świadczy o tym, że ludzie ci niezbyt rozsądnie podchodzą do spraw związanych
              > z rozmnażaniem się. Należy mierzyć siły na zamiary...

              Zigissmundusie x 2?

              Mam nadzieję, ze niesmile Nie nalezy włąsnie mieszyc sił na zamiatysmile A zamiary mierzyć wg siłsmile Zwrot "mierzyc siły na zamiary" oznacza tyle, co: zakładać, ze starczy nam sił (umiejętnosci, funduszy itp.) na to, co planujemy bez pokrycia w faktach. Mam nadzieje, ze nie poczułeś się fdotknięty. To dosc czesty błąd w uzyciu tego zwrotu. Podobnie jak "przysłowiowe grzyby po deszczu" np. smile
              • zigissmundus_zigissmundus Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 21:26
                kora3 napisała:

                > zigissmundus_zigissmundus napisał:
                >
                > (co najmniej trójka dziec
                > > i) świadczy o tym, że ludzie ci niezbyt rozsądnie podchodzą do spraw zwią
                > zanych
                > > z rozmnażaniem się. Należy mierzyć siły na zamiary...

                > Zigissmundusie x 2?
                >
                > Mam nadzieję, ze niesmile Nie nalezy włąsnie mieszyc sił na zamiatysmile A zamiary mi
                > erzyć wg siłsmile Zwrot "mierzyc siły na zamiary" oznacza tyle, co: zakładać, ze s
                > tarczy nam sił (umiejętnosci, funduszy itp.) na to, co planujemy bez pokrycia w
                > faktach. Mam nadzieje, ze nie poczułeś się fdotknięty. To dosc czesty błąd w u
                > zyciu tego zwrotu. Podobnie jak "przysłowiowe grzyby po deszczu" np. smile
                >

                No mniejsza o słówka. Chodzi oczywiście o zwykły rozsądek - nie stać cię - nie rób dzieci. A u nas gros rodzin wielodzietnych to właśnie te ubogie. A dla czego? To już jest temat na zupełnie inny temat.
                • kora3 Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 21:44
                  Ano to prawda, zdaje się w tym wątku nawet o tym piszę chyba do Qrczaczka, który podnosił, ze w Polsce 15 proc. dzieci zyje w biedzie. Pozwoliłam sobie postawic teze, że mogą to być własnie dzieci z rodzin wielodzietnych. Bynajmniej nie dlatego, iż uwazam ze rodzina wielodzietna obligatoryjnie ejst rodziną ubogą, ale dlatego, że zdarza się czesto iż wielodzietnosc idzie w parze z tzw. niezaradnoscia życiową, która przekłada się na bezrobocie i brak perspektyw na poprawe losu.
                  Niesteyty powiedzenie tego wprost na ogół spotyka się z agresywna reakcją niektórych srodowisk. Na ogół tez kończy się wpieraniem w wygłaszajacego taką teze, że uwaza wszystkie rodziny wielodzietne za margines społeczny. Stad podkreslam jeszcze raz: NIE WSZYTKIE rodziny wielodzietne są ubogie i z marginesu społecznego. Za to wiele rodzin ubogich i z tegoż marginesu jest jednioczesnie rodzinami wielodzietnymi. Szczególnie na otwarte postawienie takiej tezy psioczą ludzie pokroju forumowiczów z wielodzietni.org, czyli tacy, którzy poza tym, ze mają odchył koscielny smile, zwykle sobie radza, nie piją, nie są wszyscy na bezrobociu i nie zyją z zasiłkow. Wqrza ich, ze tak jest kojarzona wielodzietnosc, którą ze wzgledów m.in religijnych promują. I troche się im nie dziwie, ale oni też się dziwic nie powinni, jesli mają cień swiadomosci, że oni są wsród wielodzietnych rzadkoscia, a nie standardem.
                  • zigissmundus_zigissmundus Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 21:47
                    Szczerze mówiąc, wali mnie kto tam jakie tam teorie zamierza sobie budować. Ja piszę jedynie o faktach, nie interpretując ani nie oceniając...
                    • kora3 Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 21:53
                      No tak, tyle, ze wiesz uogolnienia bolą mniejszosc, albo wyjątki. Ja też się wqrzam, gdy czytam, albo słysze, ze wszyscy ludzie mego zawodu kłamia, piszą wymysły, sa nieuczciwi i bez skrupułowsmile wiec nie dziwie sie, ze podobnie na inne uogólnienia reagują ludzie, którym się przypisuje coś co miejsca nie ma
                      • zigissmundus_zigissmundus Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 21:58
                        Zauważ Moni, że nie napisałem wszystkie rodziny wielodzietne to rodziny ubogie, tylko że gros (czyli większość) rodzin wielodzietnych to rodziny ubogie.
                        • kora3 Re: Nie obrazisz się, jesli cię poprawię? 27.07.11, 22:18
                          Alez zauwazyłam własnie i twierdze to samo smilem kolego o nieznanym mi, a moze znanym, ale niie kojarze imieniusmile Bardzo lubie to zdrobnienie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka