Pytanie dosc przewrotne, bo nier chodzi o konkretną osobę, a o całokształt społeczeństwa. Troszke ruszam to na knawie tego co Azerka pisze o spotach PiS i szarym zyciu naszych ludzi z których "nie kazdy jest...", a troszkę na podsxtawie mojej dzisiejszej rozmowy z pewnym przemiłym doktorem - socjolog poniekąd
Otpż tak: spoleczeństwo mamy biedne, Pius czy tam inna partia ma pomysł na poprawe tego

Ludzie wioda szare zycie, nie mają pracy, niczego wzorem pana Kononowicza nie mają. To są postulaty, a teraZ FAKTY WEŹMY.
Ide dziś na spotkanie z p. doktorem, ide, bo to blisko, a zresztą ja mieszkając w małym miescie bez obwodnicy, na codzień piechotą chodze do pracy, jak nie mam wyjazdu. Szybciej, taniej i nie muszę przeciskac sie przez zakorkowsane miasto. Pan doktor jedzie z uczelni na peryferiach, mieszka w przeciwnym do pracy kierunku, on musi jechać do pracy, chce czy nuie. Jestem w umówionej knajpce- godzina jest 13.00. Full luydzi, zajete wszystko. Diktor sie spóźnia, ja załatwiam ze znajomym kelnerem stolik, bo czeka jeszcze kilka osób na coś w ogródku. Doktor dzwoni, szuka miejsca do parkowania. Spokojnie, znam życie. czekam i widze, jak nasze biuedne społeczeństwo rzekomo popija piwo, czy kawe i zajada wczesny posiłek, albo lody. Nie, nie zazdroszczę, sama lubie zjesc na miescir, wypić coś

Chodzi o fakty: biedni ludzie w biednym miesci nie mogą zmiescić się w wcale nie najtańszym lokalu. Nie mozna w nim tez zaparkować za bardzo, bo kazdy ma samochód. Nie kazda rodzina - kazdy w rodzinie.
Scenka nr 2 - okolice miejscowego bazaru, przez który, mjesli mam wole wiedzie moje trasa do pracy. Powszedni, niewqwkacyjny dzień, rano. Czas, w którym wikeszosc ludzi pracujacych na etacie (ja mam nienormowany czas pracy) jest w pracy. Chce kupic jakiś drobiazg, ale rezygnuję - za duzo ludzi, scisk. oblezenie - buedni luydzie w biednym miescire robią zakupy.
Scenla nr 3. JAde w sobote do cetrum hadlowego w wiekszym wojewódzkim miescie z mamą mojego faceta. Pani po 70, ostatnie 20 lat spedziła w USA. Na brak kasy nie narzeka. Łazimy sobie po sklepach w galerii. Tłumy kupujących. W tzw. sieciówkach dziewczyny wyrywają sobie z rak przecietne podkoszullki w cenie ok 30-50 zata za sztukę. Nic specjalnego, w małym sklerpie, czy na bazarku kupi sie to za 20 złotych. to nawet nie wyprzedaż, to zwyczajne oferty, na teraz. Starsza bpani patrzy zdumoiona "Ależ ci ludzie sa bogaci, takie byle co za tyle..." Jest w szoku, a na modzie się zna i na cenach też.
Scenka nr 4. U weta. Kolejka na 15 pacjentów, miejsce odległe od centrum, parking zastawiony samochodami. Podjzeżdzają taksówki. Obok salon kosmetyki zwierzecej, terminy (pytałam z ciekawosci, mój pies i moje koty nie potrzebują trymowania) na miesiac nnaprzód zarezerwowane.
Takie same trminy bez naglego przypadku obowiazują u prywatnychj LICZNYCH tu dentystów, fryzjerów, czy manikiurzystek
Scenka nr 5. Sms do nmojej przyjaciólki matki m,in. 6-letniej cowreczki ostani rok w przedszkolu. "Prosimy nie dawać do przedszkola dzieciom: iphonów, lqaptopów, drogich komórek itp. Za zniszczenia nie odpoweiadamy" Przedszkole jest publiczne, a moja przyjaciówlka nie jest biedna, jak na tutejsze warunkimuchodzi jej rodzina za zamozną (mają fajny dom samochody ona i maż i oboje prace nie,źle płatną). Jej coreczka nie ma ani komórki (ta bedsaca przedszkolakiem), ani iphona, ani laptopa na własniosc. Ale jakieś dzieci mają skoro został skierowany apel do rodziców.
takich scenek jeszcze moge podać z kilknanascie: dowodów nna to, ze biedne społeczeństwo w biednym miescie w biednym regionie naprawde na calkiem sporos stac. Nie odbierajcie tego tak, ze bja zazdroszczę
Ja tam sie ciesze jak ludzi na coś stac, mogą sobie zrobić przyjemnosc, zycze tego kazdemu. a sama nie narzekam. Pokazuje tylko obraz regionu iuchodzacego za biedny. Ten obraz opinii o regionie przeczy. oczywiscvie sama stykam się z naprade biednymi ludxmi w naprade trudnej sytuacji, aler mnie chodzi om całokształt, staytystykę, a nie o konkretne ekstremalne przypadki