Dodaj do ulubionych

Wybory 2011

07.10.11, 13:37
Podczas poprzednich kampanii wyborczych jakoś bardziej się emocjonowałem. Teraz podchodzę do tego zdarzenia spokojnie. Rozważyłem, że MUSZĘ pójść zagłosować, a także to, na kogo, żeby ze względu na przyjęte przeze mnie kryterium dołożyć się do głosów tych, którzy myślą podobnie do mnie. Niekoniecznie musimy wygrać, ale wybory traktuję jako opowiedzenie się za pewną opcją. Gdyby nas było większość, a wybrani przez nas (to są tylko ludzie, którzy mają własny mózg i samodzielnie podejmują decyzje) zrobili to, czego ja chciałbym (nie wiem, czy to w ogóle jest możliwe), to sukces byłby stuprocentowy. Ale w życiu tak nie jest.

W demokracji decydują ogólne, mało doskonałe procedury. A o skutku po wyborach zadecyduje mnóstwo czynników, na które nie mamy wpływu, jak choćby kryzys, którego nikt niemal nie kontroluje. Ale głosować trzeba. Idźmy sami i zachęcajmy innych do pójścia.

Ja o sobie mogę powiedzieć, że na pewno będę głosował na ludzi Palikota.
Obserwuj wątek
    • zawszekacperek Re: Wybory 2011 07.10.11, 19:17
      Demokratyczne wybory rozstrzygają o tym, kto będzie uciskany w majestacie prawa. N. Gomez - Kolumbia

      Kacperek

      grgkh napisał:
      [...]> W demokracji decydują ogólne, mało doskonałe procedury. A o skutku po wyborach
      > zadecyduje mnóstwo czynników, na które nie mamy wpływu, jak choćby kryzys, któr
      > ego nikt niemal nie kontroluje. Ale głosować trzeba. Idźmy sami i zachęcajmy in
      > nych do pójścia.
      >
      > Ja o sobie mogę powiedzieć, że na pewno będę głosował na ludzi Palikota.
    • gaika Re: Wybory 2011 07.10.11, 23:53
      Zaraz nastąpi wyborna cisza, którą się będzie można napawać.

      A zanim-też myślę, że iść to ważne i choć Palikot premierem-nie, ale za to w sejmie- tak.
    • karafka_do_wina Re: Wybory 2011 08.10.11, 01:35
      wybieram sie i zaglosuje na pewno. nawet gdybm miala stac w dlugiej kolejce, to poswiece sie dla dobra ojczyzny wink
    • grgkh Re: Wybory 2011 09.10.11, 22:03
      Na razie wyniki sondażowe, ale nie było niespodzianek. Jeden z najlepszych możliwych układów mandatowych. Dobry wybór dla Polski. Zobaczymy, jak się będzie sprawdzał w praktyce.
      • oby.watel Re: Wybory 2011 09.10.11, 22:09
        Lepszy dla Polski byłby gorszy wynik PSL-u
      • grzespelc Re: Wybory 2011 09.10.11, 22:30
        Są dwa dosyć rozbieżne sondaże, i wolałbym, żeby sprawdził się ten drugi, bo oznacza lewicę w rządzie.
        • oby.watel Re: Wybory 2011 09.10.11, 22:35
          A po cholerę niebywale Napieralski w rządzie? Cały ten miniklubik SLD przejdzie do Platformy, a miniwuc zostanie sam. Kilku posłów PO wyciągnie od Palikota i już będą mogli spokojnie rządzić mając większość i swojego prezydenta, który wszystko podpisze, co każą. Jedyna nadzieja w Senacie.
    • oby.watel Pierwszy raz od 20 lat 09.10.11, 22:48
      nowy rząd nie będzie mógł zwalić winy za zaniedbania na poprzedni, ani tłumaczyć, że tak beznadziejny budżet przygotował poprzedni parlament, a obecny musi go przyjąć i potem nowelizować, bo nie ma czasu na poprawianie...
      • oby.watel Pierwszy raz od 20 lat 10.10.11, 13:48
        jedna partia ma większość w sejmie, bezwzględną większość w senacie, swojego prezydenta i ustawę o nieujawnianiu żadnych niewygodnych informacji. Będzie ciekawie.
    • gumpel Jestem zadowolony 09.10.11, 23:45
      Generalnie: Polacy nie specjalnie zmienili swoje poglądy przez ostatnie 4 lat. Zagłosowali za kontynuacją polityki prowadzonej dzisiaj, co mi w pełni odpowiada. W każdym bądź razie opowiedzieli się przeciwko lewicowemu radykalizmowi obyczajowemu i gospodarczemu.

      Co do szczegółów:
      1. Kwestie obyczajowe.
      Ugrupowania lewicowe obyczajowo (RP-SLD_PPP) zdobyły poniżej 20 %. Co oznacza, że na partie, które są tradycjonalistyczne lub co najmniej chcą zachować mniej więcej status quo w kwestiach światopoglądowych padło ponad 80% To jest przewaga miażdżąca w demokracji. Biorąc pod uwagę fatalne błędy Kościoła w Polsce i na świecie i typową dla demokracji sinusoidę trendów społecznych - po przechyleniu konserwatywnym powinno nastąpić przechylenie lewicowe - wynik lewicy laickiej jest słabiutki. W każdym bądź razie o wiele słabszy niż można się było spodziewać. No bo jak nie dzisiaj to kiedy???

      2. Kwestie gospodarcze.
      PO + RP mają łącznie ponad 50% głosów. Jeśli dodać do tego umiarokwane i wcale nie antyliberalne przez ostatnie 4 lata PSL mamy łącznie jakieś 60% za gospodarką wolnorynkową. Biorąc pod uwagę kryzys kapitalizmu światowego to wynik wręcz fantastyczny. Polacy okazali się odporni na antykapitalistyczne "rewolucje" w Europie Południowej i ostatnio w USA. Etatyści (SLD i PiS) dostali łączenie mniej niż 40%. Znowu powtórzę - jeśli lewica gospodarcza miała przejąć władzę to kiedy jak nie dzisiaj? Biorąc pod uwagę, że teraz mamy 3 lata bez kampanii wyborczej - rządy PO-PSL z możliwością pozyskania głosów Palikota w razie potrzeby - jestem w pełni ukontentowany wynikiem wyborów.

      Nawet jeśli ostateczne wyniki będą się niekorzystnie różnić od sondaży o parę punktów procentowych to jedno jest pewne: zmora PiSu lub SLD w rządzie przestała nam grozić. Allah akbar smile))

      G.
      • oby.watel Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 00:21
        Jeśli frekwencja wynosiła tyle ile podają, czyli niecałe 50% wszystkie te wyliczenia należy podzielić przez 2.
        • gumpel Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 09:34
          oby.watel napisał:

          > Jeśli frekwencja wynosiła tyle ile podają, czyli niecałe 50% wszystkie te wylic
          > zenia należy podzielić przez 2.

          Zgoda, ale z naciskiem na użyte przez Ciebie słowo "wszystkie".


          G.
        • grgkh Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 10:09
          oby.watel napisał:

          > Jeśli frekwencja wynosiła tyle ile podają, czyli niecałe 50% wszystkie te wylic
          > zenia należy podzielić przez 2.

          O ile się znam na arytmetyce to nie jest to do końca prawdziwe. Przemycasz tu po cichu założenie, że ci, którzy nie głosowali są statystycznie z innej planety. Tak, oni będą konsumentami rzeczywistości, która nastąpi, ale zrezygnowali z udziału w jej kreowaniu NIE OPOWIADAJĄC się za żadną z opcji.

          Część ludzi po prostu nie miała do końca swojego zdania lub nie uważała, że ich głos mógł coś zmienić. Powinniśmy przyjmować prowizoryczne założenie, że lepiej, żeby się wypowiadali w imieniu obywateli ci, którzy robią to świadomie, niż żeby uzyskać byle jakie głosy od wszystkich. Lepiej jest, gdy wypowiada się większa grupa, ale nieobecność przy urnach to skutek tego, że wcześniej nie zdołaliśmy tych nieobecnych poinformować w czym i dlaczego można wybierać.
          • oby.watel Jestem zadowolony 10.10.11, 11:19
            Cieszę się, że tak skwapliwie reagujesz na przemyt. Godna naśladowania postawa. Jeśli uważam, że nie mam na kogo zagłosować, to powinienem mógł zakreślić opcję "żaden z powyższych". Jeśli zaś takiej opcji nie ma, to w jaki inny sposób mogę zamanifestować brak poparcia? Mam iść, tracić czas i oddać nieważny głos? Nie prościej zostać w domu i zdać się na rozsądek tych, którzy uważają, że na listach znajdują się tacy, którzy za nasze pieniądze zrobią coś sensownego?
            • grgkh Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 11:36
              O mojej postawie i jej interpretacji będę się wypowiadał osobiście, jeśli mi na to pozwolisz. wink

              Jestem racjonalistą - swoje decyzje podejmują na podstawie realnej oceny moich możliwości i nie rezygnuję z wpływania na rzeczywistość na tyle, na ile mogę.

              Szkoda mi czasu na przebywanie w wirtualiach i samoudręczanie się. Zanim umrę, chcę się nacieszyć życiem. I lubię zbliżać się do prawdy. Jeśli moje przewidywania (ocena wynikająca z założonych przeze mnie reguł działania świata) znajdują odbicie w efektach rzeczywistych, to pewnie tak jest.
              • oby.watel Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 11:51
                Jestem racjonalistą. Dlatego nawet nie zamierzam zawracać Wisły kijem. Od dawna powtarzałem, że SLD miniwuc zamiast do zwycięstwa poprowadzi do klęski. Bywają też w życiu takie sytuacje, gdy człowiek stoi przed wyborem jak osioł przed żłobami i nie może się zdecydować. Wtedy zdaje się na los, rzucając monetą, albo ceduje decyzję na kogoś innego. Też jestem zadowolony. Byłbym bardziej, gdyby PSL uzyskał gorszy wynika, a Palikot lepszy, ale poczekam na oficjalne wyniki i ruch premiera. Nie zazdroszczę mu - nie może zwalić odpowiedzialności na poprzedników, jak to dotąd robił każdy nowy rząd po wyborach, z rządem Tuska włącznie. Niech żyje stary-nowy premier!

                Czuwaj!
      • grgkh Re: Jestem zadowolony 10.10.11, 10:00
        gumpel napisał:

        > Generalnie: Polacy nie specjalnie zmienili swoje poglądy przez ostatnie 4 lat.
        > Zagłosowali za kontynuacją polityki prowadzonej dzisiaj, co mi w pełni odpowiad
        > a. W każdym bądź razie opowiedzieli się przeciwko lewicowemu radykalizmowi obyc
        > zajowemu i gospodarczemu.

        Z tym się nie zgodzę. Czym innym są poglądy, a czym innym konieczność takiego a nie innego działania (chyba że to drugie miałeś na myśli). Poglądy się zmieniają i ich wyrazem jest zagłosowanie na Palikota, który wyszedł znikąd, prowadził kampanię z minimalnymi funduszami, ale w programie ma zamiast zbieraniny różnistych poglądów konkretny cel - nowoczesne, antyklerykalne państwo. Tego chcemy i mimo populistycznej indoktrynacji nie okazaliśmy się aż tak głupi, żeby jej ulegać do końca.

        Trzeba też pamiętać, że istnieje żelazny, dość wciąż silny elektorat radykalnej, "chrześcijańskiej" smile i narodowej prawicy. Jej wódz kreuje polską politykę grożąc nam przejęciem władzy przez siebie. I tu znów nie jesteśmy na tyle głupi, żeby nie zdobyć się na wysiłek wybrania antidotum. I temu głównie PO zawdzięcza swój sukces. To PiS, utrzymując się dzięki swojemu programowi przy życiu, dla równowagi utrzymuje także w aktywności elektorat PO. Gdyby zabrakło PiS, a właściwie elektoratu tej partii, układ sił na scenie politycznej natychmiast by się zmienił.


        > Co do szczegółów:
        > 1. Kwestie obyczajowe.
        > Ugrupowania lewicowe obyczajowo (RP-SLD_PPP) zdobyły poniżej 20 %. Co oznacza,
        > że na partie, które są tradycjonalistyczne lub co najmniej chcą zachować mniej
        > więcej status quo w kwestiach światopoglądowych padło ponad 80% To jest przewag
        > a miażdżąca w demokracji. Biorąc pod uwagę fatalne błędy Kościoła w Polsce i na
        > świecie i typową dla demokracji sinusoidę trendów społecznych - po przechyleni
        > u konserwatywnym powinno nastąpić przechylenie lewicowe - wynik lewicy laickiej
        > jest słabiutki. W każdym bądź razie o wiele słabszy niż można się było spodzie
        > wać. No bo jak nie dzisiaj to kiedy???

        Wobec proporcji mandatowych i zdolności realnego działania nie liczyłbym, że ekipa Palikota dokona cudów w kwestiach światopoglądowych, ale pewne zmiany, które bez nich nie byłyby możliwe, na pewno nastąpią. No i najbardziej liczę na obecność w mediach. Polak musi widzieć, że oprócz monopolu dla wartości, które przedstawia się nam od dziecka jako dogmaty z jedynego źródła istnieje alternatywa, pod wieloma względami lepsza.

        > 2. Kwestie gospodarcze.
        > PO + RP mają łącznie ponad 50% głosów. Jeśli dodać do tego umiarokwane i wcale
        > nie antyliberalne przez ostatnie 4 lata PSL mamy łącznie jakieś 60% za gospodar
        > ką wolnorynkową. Biorąc pod uwagę kryzys kapitalizmu światowego to wynik wręcz
        > fantastyczny. Polacy okazali się odporni na antykapitalistyczne "rewolucje" w E
        > uropie Południowej i ostatnio w USA. Etatyści (SLD i PiS) dostali łączenie mnie
        > j niż 40%. Znowu powtórzę - jeśli lewica gospodarcza miała przejąć władzę to ki
        > edy jak nie dzisiaj? Biorąc pod uwagę, że teraz mamy 3 lata bez kampanii wyborc
        > zej - rządy PO-PSL z możliwością pozyskania głosów Palikota w razie potrzeby -
        > jestem w pełni ukontentowany wynikiem wyborów.
        >
        > Nawet jeśli ostateczne wyniki będą się niekorzystnie różnić od sondaży o parę p
        > unktów procentowych to jedno jest pewne: zmora PiSu lub SLD w rządzie przestała
        > nam grozić. Allah akbar smile))
        >
        > G.

        Z resztą Twojej oceny zgadzam się całkowicie. I też jestem bardzo zadowolony z wyniku. Ewolucja naszych poglądów jako całości społeczeństwa to fakt. I z tym faktem powinni się liczyć zwycięzcy tych wyborów. I zobaczymy, jak to się w przyszłości przełoży na praktykę.
      • gaika Re: Jestem zadowolony 11.10.11, 20:32
        gumpel napisał:

        > Generalnie: Polacy nie specjalnie zmienili swoje poglądy przez ostatnie 4 lat.
        > Zagłosowali za kontynuacją polityki prowadzonej dzisiaj, co mi w pełni odpowiad
        > a. W każdym bądź razie opowiedzieli się przeciwko lewicowemu radykalizmowi obyc
        > zajowemu i gospodarczemu.
        >
        > Co do szczegółów:
        > 1. Kwestie obyczajowe.
        > Ugrupowania lewicowe obyczajowo (RP-SLD_PPP) zdobyły poniżej 20 %. Co oznacza,
        > że na partie, które są tradycjonalistyczne lub co najmniej chcą zachować mniej
        > więcej status quo w kwestiach światopoglądowych padło ponad 80% To jest przewag
        > a miażdżąca w demokracji. Biorąc pod uwagę fatalne błędy Kościoła w Polsce i na
        > świecie i typową dla demokracji sinusoidę trendów społecznych - po przechyleni
        > u konserwatywnym powinno nastąpić przechylenie lewicowe - wynik lewicy laickiej
        > jest słabiutki. W każdym bądź razie o wiele słabszy niż można się było spodzie
        > wać. No bo jak nie dzisiaj to kiedy???
        >
        > 2. Kwestie gospodarcze.
        > PO + RP mają łącznie ponad 50% głosów. Jeśli dodać do tego umiarokwane i wcale
        > nie antyliberalne przez ostatnie 4 lata PSL mamy łącznie jakieś 60% za gospodar
        > ką wolnorynkową. Biorąc pod uwagę kryzys kapitalizmu światowego to wynik wręcz
        > fantastyczny. Polacy okazali się odporni na antykapitalistyczne "rewolucje" w E
        > uropie Południowej i ostatnio w USA. Etatyści (SLD i PiS) dostali łączenie mnie
        > j niż 40%. Znowu powtórzę - jeśli lewica gospodarcza miała przejąć władzę to ki
        > edy jak nie dzisiaj? Biorąc pod uwagę, że teraz mamy 3 lata bez kampanii wyborc
        > zej - rządy PO-PSL z możliwością pozyskania głosów Palikota w razie potrzeby -
        > jestem w pełni ukontentowany wynikiem wyborów.

        Problem w tym, że Polacy niespecjalnie znają programy, rzadko na nie głosują -głosują na ludzi i hasła. Myślę, że w dużej części raczej podpierają formę rządzenia(w odróżnieniu od PiS-u), ale niewiele więcej.

        To takie proste nie jest, te procenty.

        Tak jak można uznać PiS jako monolit w sprawach światopoglądowych, tak w PO już taka jedność nie występuje-od Gowina, Radziszewskiej do Arłukowicza sporo się tam dzieje w sferze światopoglądowej. Definitywnie przełożenie procentów w ten sposób, jest zbyt dużym uproszczenie.

        Nie można zapominać, ze 'antyklerykalizm' nie wiąże się tylko ze skrajnymi lewicowymi poglądami, ale cechuje bardzo wielu katolików(ze względu na specyficzne uwikłanie hierarchów i Kościoła, którego to uwikłania wielu z nich nie akceptuje).

        Nie widzę też radykalizmu obyczajowego, jeśli posłucha się Palikota a nie Niesiołowskiego, Jurka czy Terlikowskiego.

        A KK straci swoje wpływy nie z powodu działania jakichkolwiek formacji, tylko na własne życzenie-stopniowo i w sposób nieunikniony.
        • grgkh Re: Jestem zadowolony 11.10.11, 23:07
          > A KK straci swoje wpływy nie z powodu działania jakichkolwiek formacji, tylko n
          > a własne życzenie-stopniowo i w sposób nieunikniony.

          Wpływy może straci, ale przywileje mu trzeba wydrzeć "siłowo", własną aktywnością, bo choćby ostatni w KK członek został, to będzie darł mordę, że mu się "PRAWNIE" coś tam należy. Trzeba zrobić, żeby się nie należało i zrobić to możliwie szybko.

          I amen.

          Miło mi się ogląda media, w których wrze ze względu na palikotowe perspektywy przyszłych akcji. Typowa reakcja autokatalityczna (samonapędzająca się, z dodatnim efektem zwrotnym). Wszelkiej maści radykałowie wyzywają, straszą, a media biorą na dywanik Palikota, który marzy o tym, by istnieć publicznie i świetnie sobie z tym radzi. Kiedyś biegał z gadżetami, żeby na siebie zwrócić uwagę, teraz nie musi. Teraz to on ma naprawdę misję dziejową do spełnienia - a jeśli mu się uda, to cały splendor spłynie na niego. Najweselsze zaś jest to, że środowiska radykalne związane z KK pchają się na rzeź, bo taka ich agresywna natura i inaczej nie mogą.

          Gdyby mnie ktoś rok temu zapytał, czy tak może się z tym dziać, to za nic bym tego nie wymyślił. Jest na świecie sporo spraw, którymi można by się zamartwiać, ale jeśli w pobliżu wydarza się coś oczekiwanego i pozytywnego, to nastrój się poprawia. Jest dobrze, przynajmniej z tą sprawą, ale...

          ... tak mi przyszło w tej chwili do głowy, że któryś z tych oszołomów może zechcieć zorganizować jakiś zamach na Palikota? Trzeba by go ostrzec. Niech się ma na baczności.
        • gumpel Wyniki wyborów a to co nas czeka 12.10.11, 09:30
          gaika napisała:
          > A KK straci swoje wpływy nie z powodu działania jakichkolwiek formacji, tylko n
          > a własne życzenie-stopniowo i w sposób nieunikniony.


          Tu akurat pełna zgoda. Ten proces już trwa w najlepsze i raczej trudno go będzie zatrzymać. Problem jednak tkwi w tym w jakim tempie będzie on przebiegał. Te wyniki pokazują, że przez najbliższe 4 lata raczej wolniej niż szybciej.

          W tej kadencji czeka nas parę istotnych rozstrzygnięć. Co najmniej 2 bardzo kontrowersyjne, czyli ustawy o in vitro i o zw. partnerskich. No i przy takim układzie sił w parlamencie jaki mamy raczej możemy być pewni, że zostanie w tym względzie zawarty KOMPROMIS na kształt aborcyjnego z lat 90-tych, czy co do kwot na listach wyborczych dla kobiet z początku tego roku. Możemy też być pewni, że nie będzie zmiany ustawy aborcyjnej, a religia nie tylko pozostanie w szkołach, ale i z oceną na świadectwie maturalnym. Może w drodze KOMPROMISU będzie więcej etyki. I na tym koniec.

          Zgadzam się, że nastroje lewicowe co do kwestii światopoglądowych są w Polsce szersze niż te niespełna 20% dla RP i SLD, ale sęk w tym, że dla większości z tych, którzy będąc lewicowo nastawieni obyczajowo zagłosowali na inne partie (pewnie głównie na PO) są to sprawy drugorzędne. I PO świetnie to wyczuwa. Przypomnę głosowanie nad ustawą o aborcji na życzenie z przed miesiąca - cała PO, bez względu na podziały frakcyjne zagłosował "przeciw". Z całego klubu wstrzymał się tylko jeden Arułkowicz. Podkreślam: WSTRZYMAŁ SIĘ.

          A co do Kościoła to napiszę tylko tyle, że na dzień dzisiejszy ma wszystko i nie musi niczego odbierać. Wystarczy, że posłowie będą blokować zmiany + przeforsują KOMPROMIS w sprawie in vitro i zw. partnerskich.

          Jak się doda jedno do drugiego to te wybory to porażka lewicy, co jak się domyślasz mnie akurat cieszy. Oczywiście, w tej porażce mogą być zalążki przyszłego zwycięstwa. Jestem przekonany, że za kilkanaście lat Polskę czeka coś na kształt hiszpańskiego zapateryzmu. Ale wyniki z 9 października pokazują, że jeszcze sobie na to trochę poczekamy.

          G.
          • oby.watel Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 12.10.11, 11:13
            Kościół ma się dobrze i nie stracił ani piędzi, ani guzika z wpływów. I nie straci. Wystarczy posłuchać występującego w chórze biskupów prominentnego polityka PO Gowina nomen omen Jarosława. Pan Tusk też za władzę dziękuje bardziej bogu, którego wolą było, by nadal był premierem i nadal rządził z tymi samymi sprawdzonymi kumplami, niż wyborcom, którzy go wybrali. Zaś z punktu widzenia takiego poparcia dla tego układu ta opozycja warta jest każdych (budżetowych) pieniędzy i dotacji.

            Gdyby zaś SLD nie wybrało sobie miniKaczyńskiego na przewodniczącego byłoby dziś znaczącą siłą w sejmie. PiS z Kaczyńskim utrzymał wynik sprzed 4 lat. SLD "poprawiło" wynik niemal o połowę. Trzeba pokłonić się nisko działaczom, którzy straciwszy instynkt samozachowawczy stali murem przy wodzusiu ściągającym ich na dno.
            • grgkh Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 12.10.11, 12:06
              oby.watel napisał:

              > Kościół ma się dobrze i nie stracił ani piędzi, ani guzika z wpływów. I nie str
              > aci. Wystarczy posłuchać występującego w chórze biskupów prominentnego polityka
              > PO Gowina nomen omen Jarosława. Pan Tusk też za władzę dziękuje bardziej bogu,
              > którego wolą było, by nadal był premierem i nadal rządził z tymi samymi sprawd
              > zonymi kumplami, niż wyborcom, którzy go wybrali. Zaś z punktu widzenia takiego
              > poparcia dla tego układu ta opozycja warta jest każdych (budżetowych) pieniędz
              > y i dotacji.

              Trudno się z Tobą nie zgodzić. Ale wreszcie w parlamencie OFICJALNIE są ci, którzy będą starali się równoważyć gadanie o kościele wyłącznie pozytywne. To są już przedstawiciele narodu wybrani przez nas - na pewno więcej niż 10% tak myślących.

              > Gdyby zaś SLD nie wybrało sobie miniKaczyńskiego na przewodniczącego byłoby dzi
              > ś znaczącą siłą w sejmie. PiS z Kaczyńskim utrzymał wynik sprzed 4 lat. SLD "po
              > prawiło" wynik niemal o połowę. Trzeba pokłonić się nisko działaczom, którzy st
              > raciwszy instynkt samozachowawczy stali murem przy wodzusiu ściągającym ich na
              > dno.

              Komuchy były sprzedajne. To taka mentalność - koryto, władza, układziki, kolesie. Tak było zawsze. Twoje gdybanie o nich jest bez sensu. To teza, którą rzeczywistość zweryfikowała, a Ty tej rzeczywistości zaprzeczasz wymyślając jakiś wirtualny scenariusz. Takie rozumowanie jest mi obce. wink Lewica, która dziedziczy kadry i myślenie po starej formacji jest dziś anachronizmem i musi iść na przemiał. A tych kilku ludzi spośród nich, którym zdarzało się czasem zachowywać w specyficznych sytuacjach pozytywnie, nie uzasadnia potrzeby ich istnienia dla nas.
              • oby.watel Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 12.10.11, 12:19
                Od gadania, a nawet modlitwy jeszcze nic nie wyrosło, nic nie powstało, niczego nie wzniesiono. Premier dużo gada, niestety z coraz mniejszym sensem, a lepiej od tego nie jest. I nawet weselej też nie. Już przestał się liczyć interes kraju, pragmatyka, kompetencje. Ważne jest tylko to co uważa namaszczony przez boga premier, który nawet własnego kumpla w pałacu zaczyna mieć za nic.
                Płogłam płemieła płogłamem nałodu:Nie dam się skłonić do zmiany mojego sposobu myślenia o polityce, o tym, co w Polsce jest ważne. Za granicą nikt nie ma wątpliwości, kto w Polsce prezentuje umiarkowany, reformatorski, liberalny w gospodarce kierunek.

                Komuchy nigdy nie były tak sprzedajne, jak małorolni. Pawlak u płota na pytanie kto wygra wybory:Wygra nasz przyszły koalicjant.Czytając Twoje posty zaprawdę trudno nie oprzeć się wrażeniu, że rozumowanie, a zwłaszcza rozumienie, jest Ci obce.
                • grgkh Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 15.10.11, 00:41
                  oby.watel napisał:

                  > Czytając Twoje
                  > posty zaprawdę trudno nie oprzeć się wrażeniu, że rozumowanie, a zwłaszcza rozu
                  > mienie, jest Ci obce.

                  Poważne oskarżenie. Spróbuj je udowodnić na przykładach. A jak ich nie znajdziesz, to odwołaj i przeproś. wink
                  • oby.watel Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 15.10.11, 00:55
                    Ależ zawsze do usług! Sługa uniżony!

                    oby.watel napisał (tutaj):

                    > nas nie podnieca krzyż na ścianie, lecz konstytucji łamanie.

                    grgkh odpisał (tutaj):

                    > ja się pod tym nie podpisuję, bo na nieprzestrzeganie zapisów
                    > w konstytucji się nie godzę

                    Kłaniam się nisko po same klepisko
                    • grgkh Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 15.10.11, 01:40
                      oby.watel napisał:

                      > Ależ zawsze do usług! Sługa uniżony!
                      >
                      > oby.watel napisał (tutaj):
                      >
                      > > nas nie podnieca krzyż na ścianie, lecz konstytucji łamanie.
                      >
                      > grgkh odpisał (tutaj):
                      >
                      > > ja się pod tym nie podpisuję, bo na nieprzestrzeganie zapisów
                      > > w konstytucji się nie godzę
                      >
                      > Kłaniam się nisko po same klepisko

                      Jak mieszkasz w kurnej chacie, to inaczej nie możesz, to zrozumiałe. A srać chodzisz za stodołę i liściem pokrzywy się podcierasz. Zgadłem?

                      Ale do rzeczy. Pod linkami są teksty, przytaczam je w całości:

                      oby.watel napisał:
                      No to w końcu zacznijcie przestrzegać konstytucji. Bo nas nie podnieca krzyż na ścianie, lecz konstytucji łamanie.

                      grgkh napisał:
                      Nas? Jesteś dwuosobowy? A może potrójny, jak bóg katolików?

                      oby.watel napisał:
                      Naprawdę już nie masz do czego się przyczepić? Nas to znaczy tych, którzy chcą, bo konstytucja nie była nic nie znaczącym świstkiem papieru.

                      grgkh napisał:
                      Owszem, mam się do czego przyczepić, bo wyglądało, jakbyś się wypowiadał również za mnie. A ja się pod tym nie podpisuję, bo na nieprzestrzeganie zapisów w konstytucji się nie godzę, ale krzyż na tej ścianie i broniony w taki sposób mnie wkurwia.

                      Ciebie nie podnieca, ale podnieca mnie, więc się nie dziw mojemu pytaniu.


                      No i co z tego wynika? smile

                      Napisałem wyraźnie:
                      1) łamanie konstytucji wkurza mnie tak samo jak Ciebie;
                      2) ale bardziej wkurza mnie wiszący na ścianie krzyż, co dla Ciebie jest nieistotne;
                      3) nie życzę sobie, żebyś pod "nas" podkładał mnie (nie określiłeś, kto to ma być, więc nie było to wykluczone), bo różnimy się drugim punktem.

                      Różnimy się, czy się nie różnimy? Widzisz to, czy wciąż Ci niechęć do mnie jasność rozumienia zakłóca?

                      Kto to jest "nas" i konkretnie - za kogo się wypowiadasz? Jest to "jakaś" grupa osób, ale dziwna, bo nieczująca dysonansu w tym, ze symbol religijny (abstrahując od konstytucji) wisi w urzędzie państwowym. Tej grupie wisi, co i jakie jest, byle było zgodne z najbardziej kulawym prawem. Tak? Dobrze to interpretuję, czy coś innego miałeś na myśli?

                      Nie życzę sobie domyślnego dopisywania mnie do składu tej grupy. Ale chciałbym wiedzieć, bo ty to pewnie wiesz, kto do niej należy?

                      I kontynuuj na następnym przykładzie uzasadnianie zarzutu z poprzedniego postu, bo to Ci nie wyszło. Śmiało. Tylko skuteczniej. wink
          • grgkh Co nas czeka? 12.10.11, 11:56
            Ja mam świadomość tego, że realne możliwości wykonawcze są za małe, żeby dokonać cudu przemienienia praw prokościelnych obowiązujących u nas na neutralne. Ale ta kadencja to będzie nieustanna walka na froncie, w której Polacy będą się mogli przyjrzeć wilkowi w owczej skórze i zobaczyć - ci, co dotąd w to nie wierzyli - co się pod tą skórą kryje.

            Powoli do przodu. Europa i świat ewoluuje. Przykładów działania państw, które nie są klerokracjami, jak my, dobrze się mimo to mają, nawet lepiej niż my, jest wystarczająco dużo. To działa. Nie musimy tego wkuć na pamięć i krakać jak wrony, wystarczy widzieć alternatywę.

            Kościół traci autorytet. Bez niego w końcu da się to badziewie usunąć. I nie martwi mnie, że raczej później, bo wolę powolną zmianę mentalności wszystkich Polaków, ich rozumienie sprawy, niż narzucanie im mojego - choć jestem o tym przekonany, że lepszego światopoglądu. Rozumienie to trwałość zmian na przyszłość i odporność na manipulacje zmierzające do powrotu władzy kleru. Mają być niepotrzebni, to musi dojrzeć.

            Bez istnienia przedstawicieli formacji dążącej do zmiany nie działoby się nic. A PO musi poczuć oddech konkurencji na swoich plecach. I założę się, że już zaczynają ich poważniej traktować. I może być już tylko lepiej.

            Proponuję odczekać do ustabilizowania się sił w parlamencie, a potem przeprowadźmy sobie tutaj prywatne przepowiadanie, co uda się zdziałać przez najbliższe 4 lata w zmaganiach z kościołem. OK?
            • oby.watel Re: Co nas czeka? 12.10.11, 12:36
              grgkh napisał:

              > Powoli do przodu. Europa i świat ewoluuje. Przykładów działania państw, które n
              > ie są klerokracjami, jak my, dobrze się mimo to mają, nawet lepiej niż my, jest
              > wystarczająco dużo. To działa. Nie musimy tego wkuć na pamięć i krakać jak wro
              > ny, wystarczy widzieć alternatywę.

              Nie ma na świecie państwa wyznaniowego, które odnotowało sukces gospodarczy. Natomiast jest mnóstwo przykładów przeciwnych. A najlepszym przykładem tej tezy jest Hiszpania, która z kraju biednego, porównywalnego do komunistycznej Polski przekształciła się w państwo nowoczesne i bogate dopiero wtedy, gdy wyzwoliła spod okupacji kleru.

              Nie wolno zapominać bardzo ważnych słów prominentnego agenta okupanta: Nieważne jest czy Polska będzie biedna, ważne, żeby była katolicka!

              > Kościół traci autorytet. Bez niego w końcu da się to badziewie usunąć.

              Kościół autorytet stracił dawno. Wystarczy sobie przypomnieć reakcje na niewygodne słowa papieża, czy nieodżałowanego księdza Tischnera. Problem w tym, że nie stracił (i nie straci) władzy. A tylko na tym mu zależy. Komuna też nie miała autorytetu.

              > Bez istnienia przedstawicieli formacji dążącej do zmiany nie działoby się nic.
              > A PO musi poczuć oddech konkurencji na swoich plecach. I założę się, że już zac
              > zynają ich poważniej traktować. I może być już tylko lepiej.

              PO niczego nie musi. Maja większość w sejmie, senacie i swojego prezydenta. Jedyna różnica między PO i PZPR-em jest taka, że PZPR nie miała "opozycji". Premier zaś już w ogóle stracił kontakt z rzeczywistością. On na czele rządu to gwarancja dryfowania kraju na mieliznę - żeby trzymać się jego własnego porównania z dziurawa łodzią, którą steruje: "Nie jest prawdą, że w kryzysie, którego skali i skutków nikt nie zna, możemy sobie pozwolić na zbyt kosztowne reformy, które przyniosą oszczędności w odległej przyszłości. Kiedy nadciąga kolejny sztorm, musimy szukać takich rozwiązań, które zabezpieczą naszą łódź przed groźnymi wstrząsami. To jest najważniejszy cel".

              No i zabezpiecza. Wszystkie możliwe fundusze już zabezpieczył do dna. Pozostały jeszcze resztki OFE i oszczędności w bankach proszące się o opodatkowanie. A dzięki nowej, przegłosowanej w takim pośpiechu ustawie, o tym, że toniemy dowiemy się dopiero, gdy stukniemy w dno.
              • grgkh Re: Co nas czeka? 15.10.11, 01:08
                oby.watel napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > Powoli do przodu. Europa i świat ewoluuje. Przykładów działania państw, k
                > tóre n
                > > ie są klerokracjami, jak my, dobrze się mimo to mają, nawet lepiej niż my
                > , jest
                > > wystarczająco dużo. To działa. Nie musimy tego wkuć na pamięć i krakać ja
                > k wro
                > > ny, wystarczy widzieć alternatywę.
                >
                > Nie ma na świecie państwa wyznaniowego, które odnotowało sukces gospodarczy. Na
                > tomiast jest mnóstwo przykładów przeciwnych. A najlepszym przykładem tej tezy j
                > est Hiszpania, która z kraju biednego, porównywalnego do komunistycznej Polski
                > przekształciła się w państwo nowoczesne i bogate dopiero wtedy, gdy wyzwoliła s
                > pod okupacji kleru.

                A co ja napisałem? Jakąś sprzeczną z powyższym tezę?

                > Nie wolno zapominać bardzo ważnych słów prominentnego agenta okupanta: Niewa
                > żne jest czy Polska będzie biedna, ważne, żeby była katolicka!


                Głosowałem na Palikota i popieram jego antyklerykalne działania.

                > > Kościół traci autorytet. Bez niego w końcu da się to badziewie usunąć.
                >
                > Kościół autorytet stracił dawno.

                Jak zwykle manipulujesz liczbami. Mnie to jest obce. Autorytet KRK traci powoli i wciąż jest zbyt wielu, u których ten autorytet ma, co widać po składzie sejmu i ilości podpisów pod klauzulą sumienia aptekarskiego. To się bardzo powoli zmienia. Ale się zmienia, a teraz przyspieszy.

                > Wystarczy sobie przypomnieć reakcje na niewygo
                > dne słowa papieża, czy nieodżałowanego księdza Tischnera. Problem w tym, że nie
                > stracił (i nie straci) władzy. A tylko na tym mu zależy. Komuna też nie miała
                > autorytetu.

                To czego się ludzie boją w Kościele? Nie, autorytet wciąż jeszcze jest, wdrukowany, bezmyślny respekt, nawet gdy zdarzy się komuś potępić pojedyncze działanie KRK lub kogoś z jego urzędników.

                > > Bez istnienia przedstawicieli formacji dążącej do zmiany nie działoby się
                > nic.
                > > A PO musi poczuć oddech konkurencji na swoich plecach. I założę się, że j
                > uż zac
                > > zynają ich poważniej traktować. I może być już tylko lepiej.
                >
                > PO niczego nie musi.

                Do tego zmuszenia zmusić ją musi Palikot. Taki jest kierunek działania. A Ty coś słabo rozumiesz niektóre polskie konstrukcje językowe. Może wychowałeś się za granicą?

                > Maja większość w sejmie, senacie i swojego prezydenta. Jed
                > yna różnica między PO i PZPR-em jest taka, że PZPR nie miała "opozycji". Premie
                > r zaś już w ogóle stracił kontakt z rzeczywistością. On na czele rządu to gwara
                > ncja dryfowania kraju na mieliznę - żeby trzymać się jego własnego porównania z
                > dziurawa łodzią, którą steruje: "Nie jest prawdą, że w kryzysie, którego skali
                > i skutków nikt nie zna, możemy sobie pozwolić na zbyt kosztowne reformy, które
                > przyniosą oszczędności w odległej przyszłości. Kiedy nadciąga kolejny sztorm,
                > musimy szukać takich rozwiązań, które zabezpieczą naszą łódź przed groźnymi wst
                > rząsami. To jest najważniejszy cel".

                Jesteś jakiś odrealniony. Jeśli był inny, lepszy wybór, np. PiS smile, to trzeba było na nich głosować. PiS zapewne nie poprowadziłby łodzi na mieliznę, prawda?

                A na kogo Ty głosowałeś?

                > No i zabezpiecza. Wszystkie możliwe fundusze już zabezpieczył do dna. Pozostały
                > jeszcze resztki OFE i oszczędności w bankach proszące się o opodatkowanie. A d
                > zięki nowej, przegłosowanej w takim pośpiechu ustawie, o tym, że toniemy dowiem
                > y się dopiero, gdy stukniemy w dno.

                Może i stukniemy. Nie pochwalam części tego, co robi PO, ale nie ma alternatywy. Trzeba było, Obywatelu, ruszyć dupę od komputera, zapisać się do RP Palikota (a było to naprawdę bardzo łatwe, proste i możliwe), namówić znajomych i teraz działać w sejmie. Mogłeś. Spierdzieliłeś taką szansę. Powinienem na Ciebie od tej pory wypisywać tutaj swoje wszystkie żale i Ciebie obarczać odpowiedzialnością za wszystko złe, co się w polskiej polityce wydarzy.

                I ta Twoja obsesja z OFE... wink I to, że nigdy nie wyraziłeś swej dezaprobaty dla braków tego systemu oraz tych, którzy mogli je wcześniej usunąć, ale też im się "nie chciało", a może ich "nie widzieli". Taki np. Balcerowicz, poza tym porządny i mądry chłop, ale wobec tamtych argumentów robił uniki.

                Wkurza mnie taki sposób widzenia świata.
          • gaika Re: Wyniki wyborów a to co nas czeka 12.10.11, 22:08
            gumpel napisał:

            > Tu akurat pełna zgoda. Ten proces już trwa w najlepsze i raczej trudno go będzi
            > e zatrzymać. Problem jednak tkwi w tym w jakim tempie będzie on przebiegał. Te
            > wyniki pokazują, że przez najbliższe 4 lata raczej wolniej niż szybciej. (...)

            Uznajesz, że tempo zmian zależy bardziej od polityków niż owieczek, a ja myślę, że jest odwrotnie, bo KK owieczkami stoi, a politycy traktują Kościół w kategoriach użytkowych. Ludzie nie lubią być naciskani w sprawach światopoglądowych w szczególności, i sądzę, że gdyby klasa polityczna wywierała presję lub miała zapędy rewolucyjne, odniosłoby to taki skutek, jaki sobie wypracowuje teraz Kościół. Nie wierzę w żadną wersję zapateryzmu ani dziś ani jutro(nie ta historia, nie ta rzeczywistość), ale raczej w pełzającą samo-sekularyzację.

            Dwie z ustaw, o których mówisz nie są kontrowersyjne. Za iv i związkami partnerskimi opowiada się zdecydowana większość społeczeństwa. Co więcej, kwestie te są dawno uregulowane w Europie i np. do uchwalenia ustawy bioetycznej zobowiązuje nas UE, a nieobecność związków partnerskich rodzi różne prawne komplikacje ze względu na możliwość zawarcia ich za granicą (plus także orzeczenia ETPC(oraz rodzime) w kwestiach rodzinnych).
            Zgadzam się natomiast, że zmiana ustawy aborcyjnej to dłuższa sprawa, tak jak powrót religii to sal katechetycznych.

            Nie mylmy koniunkturalizmu z realnymi poglądami (w zeszłej kadencji PiS zagłosowało w sporej części przeciw 'od poczęcia', PO z kolei głosowało tuż przed wyborami-za duże ryzyko).

            Natomiast jeśli rzeczywiście większość obyczajowych liberałów wybrała PO, to tym bardziej jest to znak, że brak alternatywy. Wielu(tak myślę) nie odważyło się zagłosować na Palikota, bo to gigantyczna niewiadoma(choćby gospodarczo)-ruch oddolny, który może okazać się wydmuszką, ale może być zalążkiem czegoś sensownego. I nie chodzi o przewrót, ale nadzieję na powstanie przeciwwagi dla, choćby i deklaratywnej jedynie, prawicy parlamentarnej. Uważam, że to niezbędne dla zdrowia społecznego -ktoś musi przypominać czym jest demokracjasmile

            Kwestia przerywania ciąży dla wyborców PO może rzeczywiście nie być paląca, bo akurat oni z dostępem do aborcji problemu mieć nie będą.
            (Na marginesie-określenie 'aborcja na życzenie' jest głęboko niefortunne; zafałszowuje, zamazuje i dyskredytuje rzeczywisty problem.)

            No i ta porażka lewicy. Zależy którą sferę mamy na myśli, bo taki PiS jest prawicowy obyczajowo, ale już lewicowy gospodarczo-społecznie, więc takie proste podziały społeczeństwa na lewicowców i prawicowców nie mają specjalnego zastosowania. Można mówić o liberalizmie światopoglądowym i...niczym więcej.

            Generalnie-nic nie zapowiadało tak świetnych wyników w 'zabetonowanym' układzie przy marnej ofercie z lewa, nie mówiąc o tym, jak pięknie Kościół zapracował na palikotowe głosy.


    • diabollo Kościół przegrał podwójnie 11.10.11, 19:15
      Kościół przegrał podwójnie

      Katarzyna Wiśniewska

      Kościół to jeden z większych przegranych wyborów. Porażka PiS i 10-proc. poparcie dla antyklerykalnego Ruchu Palikota pokazują, że coraz więcej ludzi obojętnieje na głoszony przez biskupów żelazny katalog zagrożeń
      Elektorat Palikota - w przeciwieństwie do biskupów - nie widzi niebezpieczeństwa w legalizacji związków partnerskich czy liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Nie ma nic przeciwko wycofaniu religii ze szkół i zakazowi udziału duchownych w państwowych uroczystościach. Trzeba oczywiście brać poprawkę na to, że przynajmniej część wyborców RP nie ma pojęcia o szczegółach programu tej partii, jednak hasło radykalnie świeckiego państwa było jednym z bardziej eksponowanych przez jej lidera.

      Poza tym Ruch Palikota nie protestuje wyłącznie przeciwko Kościołowi: wielu mógł uwieść hasłami antyestablishmentowymi, obietnicami rewolucji na zamrożonej scenie politycznej. Mimo wszystko dla Kościoła to sygnał alarmowy: do elektoratu lewicy spod znaku SLD, na którym duchowni dawno położyli krzyżyk, dołączyli nowi, młodsi, którzy nie liczą się z autorytetem duchowieństwa, a ich antyklerykalizmu nie sposób tłumaczyć tęsknotami za PRL, zwłaszcza że wielu z nich po prostu go nie pamięta.

      To także klęska przedwyborczej retoryki księży i biskupów. Kościół w czasie tej kampanii nie był tak aktywny jak przed wyborami prezydenckimi, kiedy z wielu ambon niemal jawnie zachęcano do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego lub zniechęcano do Bronisława Komorowskiego, np. mówiąc, że oddany na niego głos to grzech. Jednak sympatie PiS-owskie dały się zauważyć. W niektórych kościołach (choćby w Bydgoszczy) odbywały się spotkania z kandydatami PiS. Poseł PO Jacek Krupa dostał list od księdza ze Skawiny, że nie spełnia kryteriów polityka, na którego mogą głosować katolicy - bo zagłosował za odrzuceniem projektu całkowitego zakazu aborcji.

      Kampania w Kościele kręciła się wokół dwóch kwestii: aborcji i obecności "satanisty" Nergala (pseudonim Adama Darskiego, lidera grupy metalowej Behemoth) w Telewizji Polskiej. Sugestie biskupów, że katolik powinien głosować na kandydata, który gwarantuje "ochronę życia od poczęcia", można było odczytać jako zawoalowane wsparcie dla PiS - jedynej partii, która w całości poparła projekt pełnego zakazu aborcji.

      Z kolei walkę z rzekomymi wpływami satanizmu w publicznej telewizji niektórzy biskupi przekuli w krytykę partii rządzącej. Dwa dni przed wyborami bp Wiesław Mering - najostrzej protestujący przeciwko udziałowi Nergala w muzycznym show w TVP - umieścił na stronie internetowej diecezji włocławskiej list do wiernych, w którym pisał: „Nie pomoże nic » ziomalstwo «z Nergalem () czy pełne elegancji » krakowskie wypowiedzi «. Kto pomniejsza grzech Nergala, zasługuje na odrzucenie swojej opinii przez chrześcijan”. To aluzja do Sławomira Nowaka (PO).

      PiS wyborów nie wygrał, na dodatek Kościołowi wyrósł wróg znacznie potężniejszy niż traktowana niechętnie przez znaczną część Episkopatu Platforma. Dla setek tysięcy wyborców Palikota nie jest ważne, by z Kościołem "dobrze żyć". Możliwe zresztą, że będzie to coraz mniej istotne również dla PO, jeśli Donald Tusk spełni zapowiedzi, że "rząd nie będzie klękał przed księdzem".

      W konserwatywno-katolickich portalach nie ma utyskiwań, że wygrało PO. Problemem nr 1 jest Palikot. We Frondzie.pl Tomasz Terlikowski wzywa do "stworzenia kordonu sanitarnego wokół Janusza Palikota i jego ludzi". Ma w tym pomóc... Platforma Obywatelska. "Choć zabrzmi to zaskakująco - w pewnych kwestiach musi nadejść okres zawieszenia broni. Można i trzeba polemizować z Jarosławem Gowinem, Jackiem Żalkiem czy Joanną Fabisiak, ale trzeba też mieć świadomość, że bez ich głosów nie da się zatrzymać zmian obyczajowych" - pisze ultrakatolicki publicysta.

      Po niedzielnych wyborach wielu biskupów boi się, czy te zmiany w ogóle można jeszcze powstrzymać.

      wyborcza.pl/1,75968,10447882,Kosciol_przegral_podwojnie.html
      • diabollo Będzie strasznie, ale dobrze 11.10.11, 19:24
        Pan Piątek:

        Po pierwsze, sukces Palikota oznacza zły wynik SLD, a to z kolei oznacza upadek Napieralskiego. W ten sposób zniknie jedna z największych zagadek przyrody. Jakim cudem niewyraźny kretyn (tak niewyraźny, że gdy tylko pokazywali go w „Wiadomościach”, telewizor zaczynał śnieżyć) trzymał tak długo w garści partię, która podobno składa się ze szczwanych lisów i starych wyjadaczy. Ciekaw jestem, co teraz mu zrobią starzy wyjadacze. Może wyjedzą mu oczy.

        Po drugie, sukces Palikota oznacza, że nie jest prawdą, iż każdy, kto zacznie używać haseł antyklerykalnych, w Polsce przegrywa. Powtarzano to do znudzenia biednym SLD-owcom jak mantrę i w efekcie nieraz przez całe lata bali się coś miauknąć na temat tak zwanego Kościoła katolickiego. A gdy miauknęli, to rzeczywiście poparcie im nie rosło. Ale teraz widać, że nie działo się tak ze względu na nieskuteczność antyklerykalnych haseł. Działo się tak ze względu na nieskuteczność samego SLD, które po wielu umizgach wobec naszych kato-okupantów przestało być wiarygodne jako partia antyklerykalna – i jako w ogóle jakakolwiek partia.

        Po trzecie, ten zlepieniec celebrytów i medialnych wydmuszek, jakim jest Ruch Palikota, bardzo szybko się skompromituje. Próbkę tego, co nas czeka, dał Robert Leszczyński, niegdysiejsza gwiazdka telewizyjna, z zawodu dziennikarz muzyczny (a bredzi jak sportowy), teraz występujący jako oficjalny przedstawiciel Palikota w telewizyjnym „Wieczorze Wyborczym”. Leszczyński poszedł za modnym trendem i zasugerował, że wyborcami Palikota są wampiry. „No ech, hehe, nasi wyborcy budzą się za piętnaście dziewiąta wieczorem, he he, więc gdyby te wybory trochę dłużej trwały, to nie potrzebowalibyśmy koalicjanta, he he ech, do stworzenia rządu” - bełkotał. I obiecywał, że Palikot jako poważny polityk nie będzie już machać sztucznym penisem. No cóż, jeśli Palikot jako poważny polityk ma tak poważnych przedstawicieli, to długo nie przetrwa. Palikot zniknie, jego ruch się rozpadnie, a głód nowej, „społecznej” partii pozostanie.

        www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Bedziestraszniealedobrze/menuid-215.html
        • diabollo Hipoteza zerowa, pan Orliński 11.10.11, 19:28
          Hipoteza zerowa

          Zniknięcie namiotu Solidarnych 2010 z Krakowskiego Przedmieścia podsumowuje wynik wyborów. Mieli nadzieję, że jak tak wyjdą i postraszą sztucznym helem i bombą termobaryczną, wypłaczą rzekę o prześladowanych kibolach niewinnych niczym lelije, odgrzeją spleśniałego kotleta w sosie mesjanistyczno-martyrologicznym, to porwą za sobą Miljony.
          I porwali. Swojej starej. Wiadomo co.
          U zarania IV RP toczyłem liczne spory ze swoimi znajomymi, którzy uważali, że wybór braci Kaczyńskich przez Suwerena o czymś świadczy, że to koniecznie trzeba Zrozumieć, Przebadać i Ogarnąć Empatią. Odpowiadałem, że - jak to w socjologii - najpierw trzeba sprawdzić hipotezę zerową: „w ogóle nie ma czego badać”.
          W takiej hipotezie zerowej IV RP jawiła się jako chwilowa anomalia, przejściowy efekt zatrucia kadzidłem po papieskiej żałobie. Wybój na świetlanej drodze ku modernizacji, laicyzacji i autostradyzacji. Minor glitch, nothing to see here, move along.
          PiS swoją tożsamość konsekwentnie buduje na recyklingu postromantycznego mesjanizmu. Polska winkelridem narodów, na tygrysy mają visy, zabory, okupacja, te klimaty. Dlatego jak rządzili Warszawą, potrafili zbudować muzeum powstania, ale mostów czy obwodnicy - już nie.
          Z tym programem PiS przegrał wybory samorządowe 2006, wybory parlamentarne 2007, wybory do europarlamentu 2009, wybory prezydenckie 2010, wybory samorządowe 2010 i teraz wybory parlamentarne 2011. Tak trzymać i nie popuszczać, panie prezesie.
          Powiedziałbym, że ta nieustająca seria porażek co najmniej koroboruje hipotezę zerową. Oczywiście, ludzie z wykształceniem podstawowym popierają PiS (47%), także mieszkańcy wsi (36%). Ale ostatnie lata to pogoń za tym, żeby mieć chociaż licencjat, jeśli nie więcej (w tej grupie - 48% poparło PO), oraz żeby przeprowadzić się do dużego miasta (52% PO).
          I tak już zostanie, bo PiS nie może niczego zaproponować wykształconym mieszkańcom wielkich miast bez utraty swojego wymierającego elektoratu, mieszkańców wsi z wykształceniem podstawowym.
          Myślę, że nawet w PiS są tęgie głowy, które już zauważyły, że do zliczenia porażek nie wystarczają palce jednej dłoni. Będą chcieli coś zmienić, a w partii wodzowskiej trudno coś zmienić bez rozłamów. Może wyłoni się z tego zupełnie nowa partia? Proponuję nazwę „Ruch V Rzeczpospolitej”.
          Przyszłość wszystkich partii wydaje się jednak niepewna (z wyjątkiem PSL - które znalazło swoją złotą formułę i nie ma powodu, by ją zmieniać). Tak jak niegdysiejsza Partia Przyjaciół Piwa od razu po wyborach rozpadła się na tzw. „duże piwo” i „małe piwo”, tak samo spodziewam się rozpadu Ruchu Poparcia Palikota co najmniej na Ruch, Poparcie i Palikota.
          Liczę na to, że z rozpadu Ruchu Palikota i przetasowań SLD wyłoni się Sensowna Lewica, na którą zagłosuję w następnych wyborach. Gdyby nie Naczas i Napieralski, taka lewica mogłaby teraz zgarnąć 20% głosów, co dawałoby jej status drużyny z pierwszej ligi.
          Porażka Naczasa i Napieralskiego cieszy mnie z tego samego powodu, dla którego cieszy mnie zagłada PJN. Propisowskie media w okresie IV RP podlansowały samozwańczych ekspertów od polityki, Mistewicza i Migalskiego - głównie dlatego, że ich bełkotliwe teoryjki zdawały się tłumaczyć, skąd ta IV RP się w ogóle wzięła.
          Migalski sam sobie uwierzył, próbował rozkręcić partię polityczną zgodnie ze swoją recepturą. Ogłosił siebie „fruwającym ornitologiem” i pofruuuuuunął. Ruchem jednostajnie przyśpieszonym.
          Proszę zwrócić uwagę, jak w porównaniu z twitterowo-youtubowymi ekscesami Migalskiego czy Napieralskiego, siermiężna i oldskulowa była kampania Platformy. Jeżdżenie po Polsce i tłumaczenie, dlaczego jest ciężko + straszenie konkurencją. Banał. Hipsterzy hipstowali, że to zbyt nudne.
          Ale jednak to było właśnie skuteczne. Trudno nie „straszyć Kaczyńskim”, gdy ten wyskakuje z tekstem „z jakiej pan jest redakcji, polskiej czy niemieckiej”, gdy otacza się stadionowymi bandziorami, gdy wreszcie nie dystansuje się od paranoi o smoleńskim zamachu.
          Za sprawą kalendarza długo nie będzie żadnych wyborów - dopiero w 2014-2015 spadnie na nas klaster samorządo-euro-prezydento-parlamentarny. To jest dobry moment na kontrowersyjne decyzje, jak podniesienie podatków najbogatszym.
          Platformo, ty te wybory 2014-2015 i tak przegrasz, no bo to nawet już by nie wypadało, rządzić trzecią kadencję. Tusku, nic nie musisz, a dużo możesz. Więc?

          wo.blox.pl/2011/10/Hipoteza-zerowa.html
          • oby.watel Lepiej stójmy w miejscu - pan premier 11.10.11, 19:48
            "Nie jest prawdą, że w kryzysie, którego skali i skutków nikt nie zna, możemy sobie pozwolić na zbyt kosztowne reformy, które przyniosą oszczędności w odległej przyszłości. Kiedy nadciąga kolejny sztorm, musimy szukać takich rozwiązań, które zabezpieczą naszą łódź przed groźnymi wstrząsami. To jest najważniejszy cel."

            Dryfowaliśmy przez cztery minione lata i podryfujemy przez następne cztery. Żadnych reform, żadnych zmian. Trwanie i tratwy łatanie, jakoś to będzie i może nie utoniemy...
      • gumpel Re: Kościół przegrał podwójnie 12.10.11, 09:37
        Kompletna bzdura. Jest akurat odwrotnie.

        Nie będę pisał jeszcze raz. Linkuję post wyżej:
        forum.gazeta.pl/forum/w,95165,129548032,129690303,Wyniki_wyborow_a_to_co_nas_czeka.html
        G.
        • grzespelc Re: Kościół przegrał podwójnie 12.10.11, 15:44
          Pominąłeś jedno: w grupie wiekowej 18-25 lat, Palikot dostał 23%, a PiS 26. Na razie jest, jak jest, ale za 3 lata przyjdą kolejni młodzi, i oni na katoprawcię też nie bedą chcieli głosować.
          • gumpel Re: Kościół przegrał podwójnie 12.10.11, 16:51
            Wcale tego nie pominąłem. Napisałem, że przyszłość należy do was. Ostatni akapit:
            forum.gazeta.pl/forum/w,95165,129548032,129690303,Wyniki_wyborow_a_to_co_nas_czeka.html
            Tyle, że sobie jeszcze trochę poczekacie, co zważywszy okoliczności, stanowi dla mnie miłą niespodziankę. A jak długo będziecie czekać to się dopiero przekonamy. Nie przeczę, że to może być tylko 4 lata. Z drugiej strony Palikot może dla lewicy okazać się jeszcze większym nieszczęściem niż Napieralski. Na mój wredny liberalny nos po 4 latach stanie się dla lewicy tym czym dla PISu jest Kaczyński - gwarancją, że na pewno w każdych wyborach będzie 20% - 30%. Na pewno nie mniej, ale tez na pewno nie więcej.


            G.
            • grzespelc Re: Kościół przegrał podwójnie 14.10.11, 11:09
              Tyle tylko, że o ten młody elektorat Platforma będzie walczyć już w tej kadencji.
              • oby.watel Re: Kościół przegrał podwójnie 14.10.11, 12:26
                To będzie pasjonująca walka. Zwłaszcza gdy do akcji wkroczą zawodnicy wagi ciężkiej, jak np. Niesiołowski, i superciężkiej jak np. Gowin. Zwycięstwo murowane.
                • grzespelc Re: Kościół przegrał podwójnie 14.10.11, 22:42
                  smile

                  Tym lepiej.
              • gumpel Re: Kościół przegrał podwójnie 14.10.11, 19:53
                grzespelc napisał:
                > Tyle tylko, że o ten młody elektorat Platforma będzie walczyć już w tej kadencj
                > i.

                Nie przeceniałbym młodego elektoratu. Oczywiście nie chodzi o to by go lekceważyć, ale trzeba pamiętać, że jest stosunkowo niewielki i niepewny, jeśli chodzi o uczestnictwo w wyborach. Tymczasem pójście na radykalizm może zrazić osoby starsze, których nie dość, że jest więcej to jeszcze chętniej chodzą na wybory.

                Palikot jedzie na rozbudzaniu emocji. Ciekawym pytaniem jest jak długo będzie w stanie "dodawać do pieca". Czy przez cztery lata będzie w stanie mobilizować elektorat? Myślę, że na dłuższą metę taka polityka to samobójstwo. Dlatego uważam, że jeśli SLD przetrwa pierwszy rok to za 4 lata będzie miał lepszy wynik niż Palikot.
                • grzespelc Re: Kościół przegrał podwójnie 14.10.11, 22:41
                  O jedno Cię proszę - nie nazywaj normalności radykalizmem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka