Dodaj do ulubionych

Zjawiska paranormalne

01.06.06, 09:42
Co sądzicie o zjawiskach paranormalnych. Co myślicie o przypadkach, gdy
ludzie nagle zaczynają mówić obcymi, często wymarłymi językami? A co
ze "zwykłą" magią, jak np. w wykonaniu D. Copperfielda? Znikanie pociągów,
Statuy Wolności. Mnie np. fascynuje jasnowidztwo. Jak ten koleś, który często
występuje w programach potrafi odnaleźć zwłoki, wskazać zabójcę? Policja mu
nawet dziękuje na piśmie. Co z wpływaniem na świadomość i czytaniem myśli?
Wywiady całego świata nad tym pracują. A co z przewidywaniem przyszłości?
Mnie czasem się zdarza, że mam sen, w którym spotykam jakiegoś obcego
człowieka albo jestem w jakimś obcym miejscu, a za dwa tygodnie spotykam tego
człowieka i on mówi to, co we śnie albo jestem w jakimś miejscu pierwszy raz
w życiu. Jak to wytłumaczyć?
Obserwuj wątek
              • kapitan.kirk Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 10:49
                Policja akurat badała tę sprawę i stwierdziła, że en masse jest to "bullshit";
                tym bardziej szkodliwy, że dający fałszywą nadzieję rodzinom ofiar.

                www.gp.pl/prasa/gp/dokpub/01-02-20/aktualnosci/007.html
                Pzdr
                • lena_ziemkiewicz Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 10:55
                  Ale on pokazywał listy dziękczynne od policjantów z całej Polski, podpisane
                  imieniem i nazwiskiem. Dowody na pewno silniejsze niż dowody na istnienie
                  Jezuska i świętość Wojtyły. Nawet jak znalazł jedne zwłoki (a znalazł dużo
                  więcej), to jest to dla mnie niewytłumaczalne.
                  • kapitan.kirk Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 11:07
                    Dla mnie niewytłumaczalne jest raczej, że ludzie wierzą hochsztaplerom, których
                    skuteczność można tak łatwo zbadać w praktyce. Zamiast pokazywać rzekome "listy
                    z podziękowaniami" (kto je sprawdzał?), prawdziwy jasnowidz posiadający kilka
                    klepek w głowie powinien kopsnąc się do USA i zameldować w Randi Corporation,
                    gdzie od bodaj 30 lat czeka milion dolarów nagrody dla kogoś, kto udowodni swoje
                    paranormalne zdolności w warunkach laboratoryjnych, pod kontrolą komisji naukowców.
                    Pzdr
                    • marcinlet Re: Zjawiska paranormalne 02.06.06, 22:26
                      Jeżeli istnieje ktoś taki to może po prostu nie chcieć się ujawniać, nie zależy
                      mu na pieniądzach, nie zależy mu na udowadnianiu czegoś przed jakąś tam
                      komisją, może być chory psychicznie itp. Może w ogóle się nie pokazuje w
                      mediach i swoje zdolności chowa tylko dla siebie, ewentualnie dla grupy
                      zaufanych ludzi.
                      Nie mówię, że tacy ludzie o paranormalnych zdolnościach istnieją, ale bez sensu
                      jest sądzić, że jak taki Randi oferuje milion dolarów, to wszyscy będą do niego
                      pędzić.
                      • kapitan.kirk Re: Zjawiska paranormalne 08.06.06, 15:18
                        > Jeżeli istnieje ktoś taki to może po prostu nie chcieć się ujawniać, nie zależy
                        > mu na pieniądzach, nie zależy mu na udowadnianiu czegoś przed jakąś tam
                        > komisją, może być chory psychicznie itp. Może w ogóle się nie pokazuje w
                        > mediach i swoje zdolności chowa tylko dla siebie, ewentualnie dla grupy
                        > zaufanych ludzi.
                        > Nie mówię, że tacy ludzie o paranormalnych zdolnościach istnieją, ale bez sensu
                        > jest sądzić, że jak taki Randi oferuje milion dolarów, to wszyscy będą do
                        niego pędzić.

                        W takim razie dlaczego pobierają honoraria za swoje usługi??
                        Pzdr
                        • marcinlet Re: Zjawiska paranormalne 09.06.06, 18:46
                          kapitan.kirk napisał:

                          > > Jeżeli istnieje ktoś taki to może po prostu nie chcieć się ujawniać, nie
                          > zależy
                          > > mu na pieniądzach, nie zależy mu na udowadnianiu czegoś przed jakąś tam
                          > > komisją, może być chory psychicznie itp. Może w ogóle się nie pokazuje w
                          > > mediach i swoje zdolności chowa tylko dla siebie, ewentualnie dla grupy
                          > > zaufanych ludzi.
                          > > Nie mówię, że tacy ludzie o paranormalnych zdolnościach istnieją, ale bez
                          > sensu
                          > > jest sądzić, że jak taki Randi oferuje milion dolarów, to wszyscy będą do
                          > niego pędzić.
                          >
                          > W takim razie dlaczego pobierają honoraria za swoje usługi??
                          > Pzdr
                          Toteż mam na myśli potencjalnie takich, którzy nie czerpią żadnego zysku ze
                          swych zdolności, bo nikomu o nich nie mówią i wolą je zachować tylko dla
                          siebie. Może właśnie warunkiem rozwinięcia się takich umiejętności jest
                          uodpornienie się na mamonę? Taka samokontrola?
                          Żeby nie było nieporozumień to tylko spekulacje. Sam w ogóle nie wierzę w
                          zjawiska nadprzyrodzone.
                          • pocoo Re: Zjawiska paranormalne 10.03.19, 09:31
                            marcinlet napisał:

                            > Toteż mam na myśli potencjalnie takich, którzy nie czerpią żadnego zysku ze
                            > swych zdolności, bo nikomu o nich nie mówią i wolą je zachować tylko dla
                            > siebie.
                            > Żeby nie było nieporozumień to tylko spekulacje. Sam w ogóle nie wierzę w
                            > zjawiska nadprzyrodzone.

                            Ja na efekciarskie cudowanie nie zwracam uwagi, ale podziwiam spryt magików. Jest jeszcze coś.Dawno, dawno temu, takich ludzi nazywano prorokami, wizjonerami i wybrańcami bogów.A to tylko natura.Jeden emituje z siebie taką energię, inny siaką.Ja o tym wiem. Trochę mnie intryguje tzw przeczucie, szósty zmysł i temu podobne.Nie wiem, skąd się w niektórych ludziach to bierze? Jeżeli tę zdolność posiada mądra kobieta, to zawsze zapobiegnie złu w rodzinie, wśród przyjaciół, w swoim otoczeniu i to jej wystarcza.
                            Wszelkie efekciarskie cudowanie, egzorcyzmy i jasnowidzenia przed kamerami, powinny być karane jak każde oszustwo. Pomijam katolickie oszukiwanie ludzi za pieniądze.To jest bezkarne.
        • adam81w Re: Zjawiska paranormalne 02.06.06, 17:13
          lena_ziemkiewicz napisała:

          > Nie wiem, czy zniknęła, ale wszyscy mieli takie wrażenie. Już sama
          umiejętność
          > wywierania takie wrazenia jest niesamowita.

          lena juz gdzies pisalem na tym forum chyba w watku o lewitacji ze takie rzeczy
          jak znikanie roznych rzeczy nawet statuty swiatyni sa dziecinnie proste
    • crazy.berserker Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 11:01
      lena_ziemkiewicz napisała:

      > A co
      > ze "zwykłą" magią, jak np. w wykonaniu D. Copperfielda? Znikanie pociągów,
      > Statuy Wolności?

      muszę Cię rozczarowac - magia tórą prezentuje Coperfield oparta jest na
      złudzeniach zmysłów, nic ze zjawiskami paranormalnymi nie ma wspólnego
      • markus.kembi Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 16:22
        Koperfilc to żałosny błazen i pajac, ale jest za to taki pan, który się nazywa
        David Blaine i on jest po prostu niesamowity. Robi nie jakieś głupawe sztuczki
        ze światełkami i zapadnią, tylko chodzi po ulicach wraz z kamerzystą, zaczepia
        ludzi i czyni prawdziwe cuda. Kiedyś pokazywali jego działalność w AXN.
        Przykładowo - w jednym z odcinków poszedł do pubu, podszedł do stolika, zagadał
        siedzącej przy stoliku dziewczyny i namówił ją, żeby wybrała kartę z normalnej
        talii 52-karcianej, a następnie napisała na niej markerem swoje imię. Później
        wmieszał kartę w talię, potasował i okazało się, że karty znaczonej wśród innych
        nie ma. Po chwili karta znalazła się o parę metrów dalej - wewnątrz butelki po
        piwie! Trzeba było rozbić butelkę żeby ją wyciągnąć! Innym razem Blaine zagadał
        do dziewczęcia na ulicy - powiedział, żeby pomyślała imię osoby, na której jej
        najbardziej zależy. Dziewucha pomyślała o siostrze, która jak się później
        okazało ma na imię Dawn. Po chwili ulicą przejeżdża taxówka, a na drzwiach ma
        namazane "DAWN". Blaine wykonał też m.in. znaną od starożytności sztuczkę z
        urywaniem głowy kurze (najpierw oderwał kurze łebek, a później ku zaskoczeniu
        publiki przyłożył go na miejsce, a kura ponownie ożyła i była taka jak
        przedtem), a na oczach mieszkańców Nowego Yorku pożyczył od bezdomnego kubek z
        kawą i zamienił kawę w złote monety (bezdomny się ucieszył).
        • kociak40 Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 18:26
          Zjawiska paranormalne, to pewne fakty, pewne rzeczywistości, których nauka nie
          może wyjaśnić na podstawie znanych jej praw, a nawet, wystąpienie ich, przeczy
          znanym prawą. Takich zjawisk jest bardzo dużo, występują na całym świecie. Jak
          twierdzą naukowcy, prawie każdy człowiek, spotyka się z takim faktem,
          przynajmniej raz w życiu (taka średnia). Nie można tego mylić z magią,
          sztuczkami itd., a także z występującymi zjawiskami, które obserwujemy, a nie
          znamy dostatecznie praw fizycznych aby to wyjaśnić (np. tz. piorun kulisty).
          Paranormalne, to zjawiska, które są niezgodne z poznanymi prawami fizyki.
          Ja w swoim życiu spotkałem się z dwoma takimi zjawiskami, jestem wielkim
          sceptykiem do takich zjawisk, ale byłem świadkiem ich i to nie sam, większa
          ilość osób to "widziała". Konsultowałem to na uczelni z wykładowcami, z ludzmi
          którzy mają dużą wiedzę w tej dziedzinie, uznali, że takiego zjawiska nie może
          być, a jednak było.
    • scept89 toz juz Hume w XVIII... 01.06.06, 18:54
      'Zjawiska paranormalne' to jest eufemizm okreslajacy cudy. To ze stado
      Kowalskich czy Smith'ow 'widzialo' lewitujaca Statue Wolnosci z orbitujacymi
      wokol niej rozowymi jednorozcami albo ze do Iksinskiego zmarla matka
      'przemowila' nie jest jest zadnym dowodem. Majac do wybory wywalenie calej nauki
      poniewaz Kowalskim, Iksinskim czy tez mnie lub tobie samemu cos sie
      ubzduralo/zwidzialo to wyjatkowo glupi pomysl.

      Patrz: www.fordham.edu/halsall/mod/hume-miracles.html
      • donkichol Re: toz juz Hume w XVIII... 01.06.06, 23:13
        Trudno jest nie wierzyć w niektóre zjawiska, skoro wielu z nas ich doświadcza.
        Moja mama wyczuwa, gdy ktoś z naszej rodziny zbliża się do domu, z kolei w
        rodzinie żony zawsze gdy ktoś umiera albo znajdzie się w niebezpieczeństwie, to
        spada/tłucze się coś, co nie miało prawa spaść. Jednak takie zjawiska są
        nieprzewidywalne, trudno je kontrolować i dowolnie powtarzać. Mimo to były z
        powodzeniem badane.

        Naukowcy zbudowali swoje życiowe kariery na pewnych teoriach i walczą z
        wszystkim co do tych teorii nie pasuje. Również całkiem naukowe dowody traktują
        wybiórczo, jeśli nie pasują do utrwalonych teorii - o takim naciąganiu faktów do
        teorii możnaby książkę napisać.
        • donkichol Re: toz juz Hume w XVIII... 01.06.06, 23:28
          Co do przewidywania przyszłości: kilka lat przed katastrofą Titanica napisano
          książkę o zatonięciu ogromnego statku o podobnej nazwie - bodajże Titan.

          Rok przed katastrofą w Czernobylu z 1986 r. pewien jasnowidz przewidział duży
          wybuch jądrowy, zostało to opublikowane w czasopiśmie z 1985 r., więc każdy może
          to sobie sprawdzić.
          Moim zdaniem jasnowidztwo to wyczuwanie najbardziej prawdopodobnych wariantów
          przyszłości.
          • kapitan.kirk Re: toz juz Hume w XVIII... 02.06.06, 11:28
            > Rok przed katastrofą w Czernobylu z 1986 r. pewien jasnowidz przewidział duży
            > wybuch jądrowy, zostało to opublikowane w czasopiśmie z 1985 r.,

            To się trochę zbłaźnił, bo wszak w Czarnobylu żaden wybuch jądrowy nie nastąpił...
            Pzdr
        • scept89 Nonsens nonsensem pogania. 01.06.06, 23:53
          donkichol napisał:
          > Trudno jest nie wierzyć w niektóre zjawiska, skoro wielu z nas ich doświadcza.
          Pewnie. Niektorzy rozmawiaja z przodkami, inni slysza glosy Wisznu, innym
          krasnale do mleka siusiaja, wreszcie takim jak ja jedynie podloga skrzypi. Jak
          rozrozniasz zwykle bajdurzenie egzaltowanych kretynow od zjawisk paranormalnych?
          A moze kazde stwierdzenie chocby najbardziej nieprawdopodobne jest sensowne?

          > Moja mama wyczuwa, gdy ktoś z naszej rodziny zbliża się do domu

          Gledzenie po wejsciu Jana 'czulam ze przyjdziesz' to nie jest dowod.

          Mozna to znamienicie sprawdzic: GPS z zapisem na kazdym czlonku rodziny
          dowozonych w zamknietej furgonetce w czasach wygenerowanych losowo (np. jeden
          przejazd na dzien) i szacowna mama-postrzegaczka zjawisk paranormalnych
          notujaca kiedy 'ktos' wydaje sie ze sie zbliza. Kontynujemy zabawe przez 30
          kolejnych dni podczas ktorych musialbys miec zero kontaktu (mama nie moze
          wiedziec w jakich godzinach pracujesz, czy jestes w miescie czy tez moze na
          Karaibach, ty nigdy nie wchodzisz do domu ani nie pojawiasz sie w polu widzenia,
          nie dzwonisz). Sadze ze znam rezultat...

          Kupe forsy mozna za udowodnienie zjawisk paranormalnych zarobic tak ze zamiast
          pisywac glodne kawalki popros specow o przeprowadzenie eksperymentu, zadziw
          wstretnych naukowcow i zgarnij nagrode.

          >w rodzinie żony zawsze gdy ktoś umiera albo znajdzie się w niebezpieczeństwie,
          >to spada/tłucze się coś, co nie miało prawa spaść

          To proste. Aniol stroz osoby w niebezpieczenstwoe mknie z predkoscia
          ponadswietlna z np Australii i skopuje filizanke ze stolu w celu [zabraklo mi
          pomyslu - rodzina zony pewnie jest lepsza w tym biznesie].

          Prosimy o terie spadania pamiatek rodzinnych zgodna z faktami, ze zwroceniem
          szczegolnej uwagi na niezwyklosc rodziny zony (dlaczego tylko oni, dlaczego nie
          Kowalscy?) oraz cel zwalania zastawy stolowej. BTW, Okultyzm ostatnio byl modny
          w okolicach przelomu XIX-XXw.
      • lena_ziemkiewicz Re: toz juz Hume w XVIII... 02.06.06, 08:16
        Majac do wybory wywalenie calej nauk
        > i
        > poniewaz Kowalskim, Iksinskim czy tez mnie lub tobie samemu cos sie
        > ubzduralo/zwidzialo to wyjatkowo glupi pomysl.


        Przecież ja nie każę odrzucić nauki. Byłoby głupotą twierdzenie, że doszliśmy
        do kresu nauki. Przecież naukowcy w XIX w. też nie wiedzieli wszystkiego, co
        wie dzisiaj uczeń gimnazjum. Gdyby posłuchali muzyki z odwtarzacza mp3 albo
        dowiedzieli się, co to internet, to też uznaliby to za zjawisko paranormalne i
        niewytłumaczalne.
        • scept89 Re: toz juz Hume w XVIII... 02.06.06, 12:37
          > Majac do wybory wywalenie calej nauk
          > > i
          > > poniewaz Kowalskim, Iksinskim czy tez mnie lub tobie samemu cos sie
          > > ubzduralo/zwidzialo to wyjatkowo glupi pomysl.
          >
          >
          > Przecież ja nie każę odrzucić nauki. Byłoby głupotą twierdzenie, że doszliśmy
          > do kresu nauki. Przecież naukowcy w XIX w. też nie wiedzieli wszystkiego, co
          > wie dzisiaj uczeń gimnazjum

          Sek w tym ze MP3 nie wymyslili ludzie po ulozeniu tarota tylko tacy co to
          metodologie naukowa stosowali. Osiagniecia zwidologow w tej dziedzinie sa
          zerowe. Co wiecej zwidologow wbrew pozorom (o ile nie mamy do czynienia z
          jednostkowym stwierdzeniem) mozna testowac. Wyniki testow zapewne znasz ->
          katedry zwidologow czy programy badan 'patentowanych' jasnowidzow nad np.
          kwestia pokoju w Palestynie czy katastrof lotniczych nie istnieja.

          Oczywiscie jesli Kowalski z Pcimia twierdzi iz ten jeden jedyny raz klon Kate
          Moss zostal teleportowany do jego sypialni rok temu to diablo trudno to
          sprawdzic (DNA w sypialni???), ale odrzucamy to stosujac zasade iz obalilo by to
          nam o probach teleportacji i kreowaniu klonow wiadomo (ergo Kowalskiemu cos sie
          ubzduralo).

          Nie oznacza to ze za lat X klony czy tez moze raczej androidy supermodelek/
          supermodeli bedziemy trzymac w szafie. Widzisz roznice?



    • no_no Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 23:32
      Ach! Przypomniało mi się. Znam osobę, która bezbłędnie przewiduje, że w
      określonym dniu takim to a takim, przyjdzie paczka, czy jakaś przesyłka. Ha! I
      jeszcze NIGDY się nie pomyliła!

      no_no - muwta se i myślta tera co chcetasmile
      • kociak40 Re: Zjawiska paranormalne 01.06.06, 23:52
        To jest prawda, z tymi spadającymi przedmiotami. Ten rosjanin, piosenkarz,
        ktory kiedyś w TV występował, pochodzenia żydowskiego, (zapomniałem jak się
        nazywał) właśnie opowiedział przypadek jaki wydarzył się w jego rodzinie, a
        którego był świadkiem jak był jeszcze młodym chłopcem. Cała rodzina w sobotę
        zasiadła do stołu (chyba szabat?) a tu raptem, ze stołu spadł widelec. Jak
        widelec upadnie, to jest to nieomylny znak, że jakiś mężczyzna przyłączy się
        jeszcze do konsumpcji. Tragedia. Aby ratować, aby ograniczyć tą konsumpcję,
        jego dziadek, rzucił się na "ratunek" i jeszcze zdążył złapać ten widelec,
        dosłownie 1-2 cm przed podłogą. Nic się nie stało, nikt się do konsumpcji nie
        dołączył. Po tej uroczstości, jak się już rozchodzili, okazało się, że jakiś
        daleki wujek, właśie przyjechał ale utknął w windzie i to od 2 godzin, na
        półpiętrze niżej. Te złpanie widelca 1-2 cm, przed upadkiem, jednak zrobiło
        swoje. Typowe zjawisko paranormalne, tu 1-2 cm, a tam półpiętra, już był blisko
        do dołączenia się do konsumpcji.
        • scept89 widelec 01.06.06, 23:59
          zrzuc widelec, najlepiej o 2-3 nad ranem przez kolejnych 30 dni. zakladam ze
          mieszkasz na odludziu a nie w akademiku pelnym bezsennych glodomorow. Przyslij
          liste facetow.
          • vitmik Re: widelec 02.06.06, 07:10
            mnie to juz odwiedziła jakas bogini (matka boska? jaks nordycka bogini albo
            mitologiczna) w dodatku mnie pogłaskała po głowie gdy zobaczyła mój strach i
            przerazenie w oczach a potem zniknęła.
            chwile potem przez pokoj przebiegl jakis szkaradny chłopek w czarnym habicie
            chichoczac sobie i patrzac na mnie. prawie sie zesrąłem ze strachu.
    • crazy.berserker Re: Zjawiska paranormalne 02.06.06, 09:08
      Ha, a wśród wierzących krąży następujące przekonanie o ingerencji sił
      nadprzyrodzonych w życie człowieka - przy zgubieniu jakiegoś przedmiotu, kiedy
      ten przedmiot za nic nie daje się odnależc należy zmówić 3 zdrowaśki i jeden
      raz "Ojcze nasz" - kierując te modlitwy do św.Antoniego - jesli uda się to
      wypełnić bez błędu - przedmiot się znajduje - czyli rzeczony swiety ingeruje w
      świat żywych.
      Na ile to zabobon nie umiem sprawdzić - wiem natomiast ze parokrotnie
      korzystałam z "pomocy świętego" i zagubiony przedmiot się odnajdywał. Możliwe
      ze to zasługa psychiki - po bezbłędnym wymówieniu tekstu modlitw umysł
      automatycznie nastawia sie pozytywnie na znalezienie przedmiotu (nie dopuszcza
      do siebie myśli ze odnalezienie nie nastąpi) - i w efekcie zguba faktycznie się
      znajduje.
      Autosugestia? Cud? - najważniejsze że działa
      • scept89 modlitwa pokerzysty 02.06.06, 18:09
        crazy.berserker napisała:
        >parokrotnie korzystałam z "pomocy świętego" i zagubiony przedmiot się odnajdywał
        <nip>
        > Autosugestia? Cud? - najważniejsze że działa

        Wez monete. Wymow zaklecie 'ORLA, ORLA daj mi Baalu!'. Sposob to jest sprawdzony
        i w 50% przypadkow "skutkuje".

        Tyle ze bez statystyki stwierdzenia iz Antoni czy tez Manitou karty,numery
        Totolotka czy tez zagubione pod lozkiem klucze nam podklada jest gledzeniem bez
        sensu. Wynik eksperymentu kontrolowanego statystycznie pozostawiamy do
        przewidzenia czytelnikowi tegoz postu.





    • no_no Re: Zjawiska paranormalne 03.06.06, 10:48
      Czytałem, że niektórzy podobno otarli sięwink się o Boga, inni wyczuwają jego
      obecność w powietrzusmile, niektórzy nawet go widzielismile, a jeszcze inni magicy
      rozmawiają z nim urządzając sobie telekonferencjesmile
      Podobno są też tacy, którzy którzy w imieniu Boga przemawiająwink) No_no - tylko
      jak do tej pory żaden z tych magików nie pokazał listów uwierzytelniającychsmile

      no_no - ale ludzie to majo różne wizje
    • kamajkore Re: Zjawiska paranormalne 04.06.06, 10:57
      > Co sądzicie o zjawiskach paranormalnych.
      Nic, gdyż niestety nie spotkałam się z wiarygodnymi relacjami na temat takowych.
      Druga sprawa to sam termin 'paranormalne'. Cóz by to miało znaczyć? Albo coś występuje 'normalnie' w naturze, więc prędzej czy później mechanizm zostanie opisany, albo nie występuje i nie warto sobie tym głowy zawracać. smile
    • watanabe.miharu Zjawiska paranormalne 04.06.06, 14:55
      To zależy, co rozumiesz przez 'paranormalne'. To, co robi pan Copperfield, wcale
      mnie nie interesuje, bo to jakieś sztuczki.
      Natomiast, jak ktoś tu pisał wcześniej, fajnie się czyta o takich rzeczach jak
      lewitujące przedmioty czy odwiedziny kosmitówwink To coś jakby fantasysmile
      O niektórych zjawiskach, które określa się mianem 'paranormalne', pewnie za ileś
      lat będzie wiadomo już wszystko. I będziemy śmiać się z siebie, że jakieś tam
      'jasnowidzenie' czy co innego było obiektem żartów albo niedowierzania, z braku
      odpowiedniej o tym wiedzy. Zapewne jedne z tych paranormalnych zjawisk to
      wymysły, inne zaś dadzą się wyjaśnić naukowo, tyle że może nie teraz. Ale za
      parę lat, kto wie.
    • grgkh Oszustwo 04.06.06, 15:24
      I nic więcej. Żadnych tego typu hipotez, NIGDY nie udało się zweryfikować podczas solidnych testów.

      I dlatego wciąż są to paranauki, a nie nauka.
      • donkichol Re: Oszustwo 04.06.06, 17:47
        Ja jednak czytałem o udanych doświadczeniach - przypomniał mi się jeden dość
        okrutny: w laboratorium umieszczano zwierzę-matkę, a w innym, oddalonym o wiele
        kilometrów, jej młode. Gdy uśmiercano kolejne maleństwa, w tym samym czasie u
        matki rejestrowano wstrząsy - wzrost niepokoju, skok ciśnienia itp.
        • patchwork30 A moze nie oszustwo? 04.06.06, 18:12
          Ostatnio ogladalm program o kobiecie, Szwajcarce, ktora ma zdolnosc do
          jasnowidzenia i jest w stanie przekazywac w myslach impulsy innym osobom.
          Jakis fizyk zrobil badanie (pokazywali na zywo) jej fal mozgowych i fal osoby,
          ktora miala sie poddac jej dzialaniu. Po kilku minutach obraz fal tej drugiej
          osoby upodobnil sie do tego kobiety.
          • grgkh Re: A moze nie oszustwo? 04.06.06, 18:39
            A wiesz co najbardziej nieprawdopodobne mi się wydaje?

            Możliwość ZAADRESOWANIA przesłania do odbiorcy. Te opowieści dotyczą osób odizolowanych od znanych nam możliwości przekazu informacji.

            Działamy z pewną statystyczną prawidłowością. Może się zdarzyć, nie jest to zakazane statystycznie, że nadawca i odbiorca, postępując według zasad działania sieci neuronów, osiągają ten sam wynik - jeden jako informacja nadawana, drugi jako odbierana. Mieści się on w granicach statystycznej zbieżności. I co z tego wynika? Że jak się akurat zdarzyła zbieżność, to cud? Absurd smile)). To jest właśnie myślenie życzeniowe jakim się posługuje religia, nie mające nic wspólnego z rzetelną analizą naukową. I dlatego nigdy nie można potem takich doświadczeń powtórzyć, bo powtarzalność wymaga zupełnie innego prawdopodobieństwa, bo to zdarzenia zależne. wink

            > Po kilku minutach obraz fal tej drugiej
            > osoby upodobnil sie do tego kobiety.

            Gdy maszerujemy ulicą, co raz to rytm naszych kroków zgrywa się z kimś innym i o czym to ma świadczyć? wink

            A może jeszcze powiedzieli na jak długo? A może zapisano ile razy po kolei i w jakich odstępach się to działo? A może zdarzało się to także niezależnie od tego doświadczenia?

            Ludzie, zastanówcie się, co wy chcecie i w jaki sposób udowodnić? wink
            • kociak40 Re: A moze nie oszustwo? 04.06.06, 20:28
              Zbyszku!

              Jesteś dość "twardym" sceptykiem co do zjawisk paranormalnych, jednak one
              występują. Chyba mnie uwierzysz, jak Ci napiszę, że osobiście, z innymi osobami
              byłem dwukrotnie w swoim życiu, świadkiem takiego zjawiska (długo pisać, a
              później czytać), uwierz na słowo. Jedno było raczej z zakresu "religii" więc
              trudno o jakiekolwiek wytłumaczenie logiczne. Drugie zaś, można przyjąć z
              zakresu fizyki i nad nim dużo konsultowałem, wpierw z nauczycielem w liceum,
              poźniej z wykładowcą fizyki na uczelni. Nauka do chwili obecnej nie może tego
              wyjaśnić tym co jest jej znane, nawet jest pewnym zaprzeczeniem tego co już
              zna, nie powinno coś takiego sie wydarzyć, a jedaka było.
              Może podam Ci tylko inny przykład świadczący, że jednak nie wszystko
              co "znamy", wiemy, że istnieje, możemy wyjaśnić. Takim przykladowym zjawiskiem
              jest tz. piorun kulisty (piorun, bo tak to nazywają). Występuje to zjawisko
              najczęściej przy wyładowanich atmosferycznych (nie tylko) czyli przy piorunach.
              Trudno to zbadać, bo w labolatoriach nie uzyskano tego, a w przyrodzie
              występuje często lecz w nieokreślonym czasie i miejscu. Jest to w formie
              niewielkich, jasno świecących kul, mogących zawisnąć nieruchomo (brak ładunku
              elektrycznego, może inaczej, nie jest przyciągane przez ziemię), porusza się w
              różne strony, nawet w górę, może eksplodować (duża zmagazynowana energia).
              Były różne teorie, wiele lat temu, podawano, że jest to silnie zjonizowane
              powietrze w formie plazmy. Jak wiesz, plazmę dzielimy na tz. "zimną" - tysiące
              stopni i "gorącą" - miliony stopni (prawidłowość określenia plazmy, nie jakieś
              tylko nazwy jak do mieszaniny w kineskopach, nazwanych plazmowymi). Własnie już
              wtedy, byłem w mieszkaniu, gdzie pół godziny wcześniej, uderzył w chałupę
              piorun i taka kula, latała od sciany do ściany ,odbijając tynk, w końcu zawisła
              przez chwilę nieruchomo, aby przelecieć do drugiego pokoju i tam wybuchnąć.
              Oglądałem te kawały tynku, ktore pokryte były zwykłą papierową tapetą, lepioną
              na mąkę kartoflaną, a które zostały odbite ze ścian. Ich kolor był nie
              zmieniony, więc nie mogło być wysokiej temperatury. Obecnie już odeszli od tej
              plazmy, dalej nie można tego wyjaśnić co to jest. Porusza się, więc musi
              czerpać energię. Jest tysiące opisów świadków tego zjawiska, nie odnotowano,
              aby to "coś" zrobiło jakąś krzywdę człowiekowi, a są wypadki, że człowiek
              kopnął to, lub odepchnął ręką. Trochę dziwne, bo niszczy rzeczy, zabija
              zwierzęta, wybucha (słychać huk detonacji), porusza się w dowolny kierunku,
              zatrzymuje, przyspiesza itd.
              • grgkh Re: A moze nie oszustwo? 05.06.06, 09:51
                Zaskakujesz mnie, Andrzeju wink. Ty, człowiek techniki, głosisz pochwałę
                mistycyzmu opartego na braku informacji z dziedziny fizyki... Traktuj to jako
                żart smile.

                Nie musiałem długo szukać w google'u

                www.myzlab.pl/eim/pkulisty/
                ale najbardziej podobał mi się opis piorunów, w tym i kulistego stąd:

                www.geografia.com.pl/meteo/burze.html
                W sumie przypomina to sytuację z paru innych dziedzin nauki. Np.

                Dopóki nie wymyślono w jakich warunkach powstają diamenty, a znależć je można
                na Ziemi tylko w kilku miejscach, to można było przypinac im najbardziej
                fantastyczne teorie ich powstawania, włącznie z "cudownymi". Teraz się je
                produkuje na skalę przemysłową...

                Dopóki nie wymyślono jak zbudowano piramidy lub tworzono i ustawiano posągi z
                Rapa Nui, dopóty angażowano w to kosmitów nawet. A i teraz są ludzie, którzy
                chętnie takie bzdury powtarzają, bo bardziej zależy im by świat był
                paranormalny niż poznawalny naukowo.

                I chyba właśnie o to chodzi. Za czasów szamanów epoki jaskiniowej wszystko było
                cudowne, a teraz ten obszar skurczył się prawie do zera. Gdy go zabraknie
                całkiem, jak będą "cudotwórcy" uzasadniali swoje istnienie? wink U podłoża jest
                chęć istnienia cudowności, i jako uzasadnienie do tkwienia w nieuctwie, i jako
                chęć posiadania narzędzia do celowego mamienia innych, ale ja jej
                przeciwstawiam swoją chęć poznawania świata jakim jest naprawdę, a nie
                wierzeniom w prawdy objawione.

                Świat poznajemy powoli, choć zdarzają się ludzie niezwykli, którzy przekraczają
                znacznie możliwości wchłonięcia wiedzy przez nich wytworzonej swojemu
                pokoleniu, geniusze. A my, pospolici i zwykli, ale wcale nie tacy głupi wink,
                więcej się karmimy tylko tym, co tamci stwarzają. Nie poddawajmy się dyktatowi
                oszołomstwa, bądźmy krytyczni, wątpijmy we wszystko...
                • kociak40 Re: A moze nie oszustwo? 05.06.06, 22:15
                  Zbyszku!

                  Przytaczasz mi wypisy z informaacji na Internecie, to trzeba traktować
                  z "przymróżeniem oka", każdy może pisać. Jest taka encyklopedia - Wikipedia,
                  ja sam bardzo dużo w przeszłym czasie, pisałem do niej, z zakresu fizyki i
                  mechaniki. Jak był hasło "puste", to definiowałem je i opisywałem. Nikt tego
                  nie sprawdza, tu na forum przytaczano mi odniesienia do niej, które ja sam
                  pisałem. To, że w kuchence mikrofalowej jest piorun kulisty i można go samemu
                  wywołać, jest takiego samego chowu, jak kiedyś sensacyjna wiadomość, że jakiś
                  naukowiec, w słoiku, otrzymał kontrolowaną reakcję termojądrową, z energii
                  powstała masa. Co do istoty tego zjawiska, pioruna kulistego, to trzeba
                  zaznajomić się z książkowymi pracami naukowymi, gdzie nazwisko autora jest
                  jakąś gwarancją odpowiedzialności za to, co jest w niej napisane.
                  Pisałem przecież, że już dawno sądzono, że jest to kula silnie zjonizowanego
                  gazu w postaci plazmy. Nawet podano, że jest to już rozwiązany problem, okazało
                  się, że nie, nie jest to znana nam plazma. Nie uzyskano odpowiednika tego co
                  występuje w przyrodzie, w labolatorium w sposób powtarzalny i kotrolowany.
                  Dalej nie wiadomo co to jest. Rozszerzenie nauki i wiedzy, wykluczyło to co
                  sądzono. Nie wszystko wiemy, nie wszystko pokrywa się z tym co wiem. Piszesz o
                  kosmitach, dlatego to funkcjonuje, bo nauka nie moze wyjaśnić tego co istnieje,
                  a co więcej, to co jest, zaprzecza temu co nauka głosi. Dużo można by na ten
                  temat pisać, jest masę publikacji o tym temacie. Podam tylko jeden, mapa
                  tureckiego admirała Piri Reisa, żyjącego 200 lat przed odkryciem Antarktydy.
                  Sam admirał stwierdził, że jest to kopia mapy z biblioteki Aleksandryjskiej.
                  Sęk w tym, że na tej mapie, Antarktyda jest bez powłoki lodowej, ma rzeki,
                  wyspy, caly zarys kontynentu. Tą mapę setki (jak nie więcej) razy badano, i
                  potwierdzono jej autentyczność z czasów tego admirała, ale on nie powinien mieć
                  takiej mapy, Antarktyda nie pokryta lodem, była ale 30 tys. lat temu, czlowiek
                  wtedy żył w jaskiniach. Jak człowiek potrafił wznieść się na orbitę, wynależć
                  laser, urządzenia podczerwieni, "zajrzał" pod 3 km lód Antarktydy i to co
                  ujrzał pod tym lodem, w głowny zarysie pokrywa się z tą mapą. Dlatego tak o
                  niej głośno się zrobiło. Masz pomysł wytłumaczenia, podaj, staniesz się bardzo
                  bogaty.
                  • grgkh Re: A moze nie oszustwo? 06.06.06, 09:30
                    Andrzeju!

                    Zajrzałem na stronę poleconą linkiem przez scept89. Spójrz na ostatni z
                    rysunków i odpowiedz mi na pytanie: dlaczego, jeśli jest tak mała zgodność
                    linii brzegowej w części północnej, znanej ludziom dobrze, to wolno nam
                    założyć, że zgodność w części południowej MUSI być lepsza? To jest tylko
                    przypadek, bo i linia brzegowa Antarktydy nie pokrywa się w szczegółach a tylko
                    w ogólnym zarysie i tylko we fragmencie. Tylko przypadek, Andrzeju smile, bo cała
                    reszta mapy jest narysowana z dużo gorszą dokładnością.

                    Pioruny kuliste... Czytałem o nich bardzo wiele razy teksty pochodzące z
                    różnych źródeł, a Tobie przytoczyłem cytaty z kilku linków, które mi się
                    wyświetliły na początku listy podanej przez google'a. Nie traktuj tego jako
                    całość wiedzy o temacie, który wciąż nie jest do końca naukowo ścisle opisany.
                    Brak dostatecznie solidnej teorii na ich temat w tej chwili nie upoważnia nas
                    do sięgania po mistycyzm i twierdzenie, że nie uda się kiedyś tego rozszyfrować.

                    Powiem tak wink. Podałeś przykład mapy Piri Reisa, by podnieść wiarygodność
                    niewiarygodnego sposobu tłumaczenia pewnych zjawisk. Czy udało Ci się to? wink Ja
                    nadal nie widzę, żeby takie podejście do poznawania świata zmieniało stan
                    naszej o nim wiedzy, przeciwnie, powoduje to chaos i podważa zaufanie do wiedzy
                    w ogóle. Pozostańmy przy sceptycyźmie i podaważajmy, co się tylko da. To, czego
                    nie wiemy teraz, jest naszą szansą na przygodę szukania i znalezienia.
                    Znajdowanie to ogromna satysfakcja. Można się poczuć mądrzejszym wink. Ruszajmy
                    ochoczo w tę drogę i nie twierdźmy, że są cuda, bo zawsze dotąd, od tysięcy
                    lat, okazywało się, że to tylko nasza niewiedza i czyjaś chęć przemycenia do
                    naszego światopoglądu narzędzia do wciskania nam kitu. Nie pozwalajmy sie
                    oszukiwać cwaniakom i głupcom. wink

                    Pozdrawiam Cię.
                    • kociak40 Re: A moze nie oszustwo? 06.06.06, 15:12
                      Zbyszku!

                      Admirał, żył 200 lat przed odkryciem Antarktydy, nikt na całym świecie nie
                      wiedział, że coś takiego istnieje, nie jest ważne czy więcej się zgadza linia
                      brzegowa czy nie, na mapie, pochodzącej jako kopia z starożytnej Aleksandrii,
                      jest ten zaznaczony kontynent i to bez powłoki lodowej. Masz wykopane z
                      podkładów, świadczące o pochodzeniu sprzed dziesiątków tysięcy lat, odlewy z
                      platyny, a jak wiadomo, temperatura jej topnienia to ponad 1700 st. C, nie
                      powinno ich tam być itd. itd. itd. Czyli napotykamy "eksponaty" które nie
                      pasują do naszej wiedzy i historii rozwoju człowieka. Niedawno był na Discovery
                      program o UFO. Przytoczę Ci jeden fakt. Na Syberii, w terenie niezaludnionym, z
                      przejeżdzającego pociągu, ludzie zaopserwowali tajemniczy obiekt, który
                      wylądował na ziemi. Zgłoszono to gdzie trzeba, pojawili się naukowcy (pokazali
                      to miejsce i naukowca z Akademi Nauk, jakiegoś profesora), którzy badają do
                      dzisiaj to miejsce choć minęło prawie 30 lat. Znaleziono w tym miejscu, bardzo
                      dużo takich jakby czarnych "kuleczek", które rozesłano do laboratoriów całego
                      świata, i nie można przedstawić zgodnej opinii co to jest. Dziwną sprawą jest
                      to, że w tym miejscu nie występują żadne bakterie, ten duży krąg gruntu jest
                      całkowicie jałowy (nie ma na całym świecie drugiego takiego miejsca). Można
                      powiedzieć, ludziom coś się zdawało, chcieli może zarobić, zmówili się i
                      przekazali, że tam coś widzieli lądującego. Dobrze, można, tylko to miejsce
                      wykazuje takie anomalie, ktorych nie można wyjaśnić i tu problem, co z tym
                      zrobić? Masz w moskiewskim muzeum ziemi, wykopaną czaszkę prahistorycznego
                      bizona w Jakucji, w której jest okrągły otwór jej przebicia na wylot około 12
                      mm. Takie przebicie tak grubej kości, okrągłym takim otworem, nie może
                      pochodzić od strzały, dzidy, meteorytu, od niczego, wyłącznie od broni palnej.
                      Co z tym zrobić? A co sam możesz takiego zobaczyć jeśli podróżujesz?
                      W Libanie, w Baalbek, zobaczysz resztki świątyni Jowisza Helipolitańskiego, ale
                      nie o tą świątynie chodzi, a o jej fudamenty, które starożytni tylko
                      wykorzystali, fundamenty te są dużo starsze i wykonane jako platforma z
                      układachy kamiennych, wyciosanych prostopadłościanów, każdy ponad 700 ton.
                      W odległości 1,5 km od tego miejsca jest kamieniołom, gdzie są takie wyciosane
                      bloki, jeden nazwano "Kamień Południa", waży on 1211 ton. Obecnie, w dobie
                      lotów do innych planet, musielibyśmy specjalne dzwigi i środki transportu
                      wyprodukować, aby przenosić takie ciężary, operować nimi przy układniu. Taką
                      platformę mozna było przecież zrobić z mniejszych bloków, widać jak ją
                      budowano, nie było trudności, jak obecnie, aby budować właśnie z takich.
                      Tego nie powinno być, a jest, co z tym zrobić, jak to wytłumaczyć, jak ludzie
                      wtedy żyjący (taką historię znamy) nie mieli stalowych kolosalnych dzwigów, już
                      z blokami piramid są kłopoty, z wyjaśnieniem, o dużo mniejszych wymiarch bloków
                      i wagach. Do tych z Baalbek nawet nikt nie próbuje "wyjaśniać", tu nie ma
                      konceptu. Takich przykłdów masz ogromną ilość, wyjaśnić nie można, a są.
                      Dlatego są różne wersje "fantastyczne" o kosmitach, o wyższych cywilizacjach
                      niż obecna, o ...... itd.
                      • scept89 "Antarktyka" 06.06.06, 15:28
                        kociak40 napisał:

                        > Admirał, żył 200 lat przed odkryciem Antarktydy, nikt na całym świecie nie
                        > wiedział, że coś takiego istnieje, nie jest ważne czy więcej się zgadza linia
                        > brzegowa czy nie, na mapie, pochodzącej jako kopia z starożytnej Aleksandrii,
                        > jest ten zaznaczony kontynent i to bez powłoki lodowej

                        Gdybys zadal sobie trud zajrzenia do linku to odkrylbys iz 'Antarktda' to zle
                        narysowana czesc Ameryki Poludniowej + fantazja.

                        Jak pobawisz sie w podawanie faktow a nie obalonych fantazji to pogadamy.

                        BTW, czy nie bylbys uprzejmy zamiast demagogicznych, rozmemlanych stwierdzen w
                        rodzaju 'odlewy z platyny' podawac linki do tychrze? Dzieki.


                      • grgkh Daeniken? 06.06.06, 16:36
                        Był czas, że i ja miałem nadzieję, że zdarzyły się Ziemianom bliskie spotkania. Co ja się nie naczytałem książek i innych materiałów na ten temat... Dziś większości z tych, które kupowałem nie mam, bo poszły, po prostu, na makulaturę. Cała twórczość Daenikena też. Miał on swoje 5 minut w historii, ale po kolei, niemal wszystko zostało jednoznacznie zakwalifikowane jako oszustwo. Najczęściej były to grubymi nićmi szyte naciągania faktów, przeinaczenia, przemilczenia racjonalnych wyjaśnień itd. Tą małą resztką przestałem się interesować, bo łyżka dziegciu całą beczkę miodu psuje wink, a u niego wszystko prawie, już na pierwszy rzut oka, okazywało się chęcią udowodnienia za wszelką cenę jednej tezy, ale nijak nie można było znaleźć takiego naprawdę stuprocentowego dowodu wink, zawsze były to najwyżej poszlaki... Zasada nożyc Ockhama nakazuje nam szukać najprostszych wyjaśnień i ja się nią w życiu kieruję. Nie ma dowodów na obcych.

                        1) Mapa Piri Reisa nie przedstawia w 100% linii brzegowej Antarktydy. To jest nadinterpretacja. Linie brzegowe oceanów na starych mapach, podobnych tej, są rysowane z ogromnymi błędami i pełne nieistniejących w rzeczywistości szczegółów, a więc wystarczyłyby opowieści jednego żeglarza, który zabłądziwszy na dalekie południe "coś" zobaczył (lądolód), by potem ktoś inny, fantazjując, narysował cokolwiek zbieżnego. Inna możliwość to taka, że jeden człowiek zrobił notatki, jakkolwiek, a drugi je reinterpretując kompiluje, mogła spowodować, że linia brzegowa Ameryki Południowej została skręcona o około 90 stopni. W kronikach chińskich istnieją zapisy o podróżach na Ocean Indyjski i wzdłuż wschodnich wybrzeży Afryki i jest możliwość, że w innym okresie historycznym, ktoś dokonywał podobnie śmiałych i uwieńczonych powodzeniem wypraw w rejonie Atlantyku. Ludzie skolonizowali Oceanię docierając nawet do Wyspy Wielkanocnej, wielokrotnie przed Kolumbem bywali w Ameryce, bo są tam ślady takich odwiedzin od strony Europy. Antarktyda jest pokryta lądolodem sięgającym daleko wgłąb oceanu, bez przestanku (!!!) i bez odsłaniania swoich rzeczywistych wybrzeży przez cały czas wszystkich zlodowaceń, a więc poza okres historii rodzaju ludzkiego i gdyby naprawdę taka mapa miała uwzględniać te szczegóły, to z swojej części dotyczącej znanego świata MUSIAŁABY być znacznie dokładniejsza. A nie jest. wink Myśl logicznie i nie naciągaj - nie odrzucaj, co niewygodne i nie nadawaj zbyt dużego znaczenia temu, co jest jedynie przypadkowo i śladowo zbieżne.

                        Kto może potwierdzić, z kiedy pochodzi oryginał, na którym się oparł Piri Reis? Czcze domniemania i jeśli to ma być argument, to znaczy, że cała sprawa "śmierdzi". wink

                        > odlewy z platyny,

                        2) Gdzie one są? Skąd wiesz jakie technologie stosowano? A może z tym jest jak ze stalą damasceńską albo japońskimi katanami? wink

                        > Masz wykopane z podkładów, świadczące
                        > o pochodzeniu sprzed dziesiątków tysięcy lat,

                        3) Kto je wykopał, a kto może na 100% potwierdzić, że nie były tam "podrzucone"? wink Tzw. "naukowcy" robili i robią wciąż takie numery: dla jaj, sławy itd.

                        > ...UFO. Przytoczę Ci jeden fakt.
                        > Na Syberii, w terenie niezaludnionym...

                        4) W terenie obecnie niezaludnionym, na całej Ziemi, znajdowane są ślady ogromnych, kiedyś istniejących cywilizacji. wink Ja jestem chemikiem i znam się trochę na analityce. Co to znaczy "czarne kuleczki"? wink Wszystko można zanalizować pod względem chemicznym. Co to było? Nie podali tego? Jakiś profesor. 30 lat temu... To mają być dowody na kosmitów?

                        > Dziwną sprawą jest to, że w tym miejscu nie występują
                        > żadne bakterie, ten duży krąg gruntu jest
                        > całkowicie jałowy

                        5) To co mówisz tutaj, to bajki dla małych dzieci. To NIE JEST MOŻLIWE. smile)) Nie istnieją takie, całkiem jałowe miejsca.

                        > Dobrze, można, tylko to miejsce wykazuje
                        > takie anomalie, ktorych nie można wyjaśnić

                        6) Jakiego typu? Magnetyczne? Właśnie czytałem o o czymś takim:
                        serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34142,3391271.html
                        Ale jeszcze kilka lat temu nie miano takich konkretnie wyjaśnień.

                        > Masz w moskiewskim muzeum ziemi, wykopaną
                        > czaszkę prahistorycznego bizona w Jakucji,
                        > w której jest okrągły otwór jej przebicia
                        > na wylot około 12 mm.

                        7) A dlaczego tego otworu nie odstrzelił sobie ktoś dla kawału teraz? wink

                        > Baalbek

                        8) Przeczytaj to serwisy.gazeta.pl/nauka/1,37469,3205116.html
                        A tu masz opis technologii tam używanej
                        www.kamienne.org.pl/kamienne/Kregi_w_swiecie/Liban.htm
                        Nie jest to niemożliwe, choć trudne. wink

                        > Baalbek nawet nikt nie próbuje "wyjaśniać", tu nie ma
                        > konceptu.

                        Jak widzisz koncept jest, ale niektórym ludziom jest wygodnie, by tak uważano. I tak jest ze wszystkimi rewelacjami o UFO i para-zjawiskach.

                        I tyle. Pozdrowienia.;
                        • kociak40 Re: Daeniken? 06.06.06, 19:38
                          Zbyszku!
                          Przeprszam Cię, ale takim podejściem jak Twoje, to wszystko można wytłumaczyć,
                          nawet jeśli wierzysz w takie "pierdoły" jakie przytaczasz o kamieniu z Baalbek.
                          Widziałeś go? Ja mam fotografię jego z wymiarami, nie jest to przypadkowa
                          łupanka (w co Ty wierzysz) ale kamienny prostokąt o długości 21,72 m i bokach
                          końcy - 4,25 x 4,35, a drugiego 5,35 x 5,35 i waży okolo 1211 ton!, a o
                          niewiele mniejszym ciężarze są ułożone już w fundamencie. Jeśli wierzysz, że
                          zrobili to po to, aby w 40 000 ludzi ciągnąć to (Zbyszku, to niemożliwe, jedni
                          przeszkadzali by drugim, nawet jednej wypadkowej siły 40 000 ludzi nie można w
                          jednej chwili uzyskać, a co dopiero ciągnąć 1,5 km i podnosić na wysokość 10 m
                          i operować nim przy układaniu). Nawet trochę Ciebie rozumiem, jakby był ten
                          kamień jeszcze cięższy, to wtedy 60 000 ludzi. Jeżeli takie mamy rozumowania
                          przeprowadzać - "to bądz zdrów". Nie obrażaj się, jestem tylko szczery.
                          • kociak40 Re: Daeniken? 06.06.06, 19:58
                            ""> Dziwną sprawą jest to, że w tym miejscu nie występują
                            > żadne bakterie, ten duży krąg gruntu jest
                            > całkowicie jałowy

                            5) To co mówisz tutaj, to bajki dla małych dzieci. To NIE JEST MOŻLIWE. smile))
                            Nie istnieją takie, całkiem jałowe miejsca.""

                            Zyszku, to Twoja wypowiedz na moje przytoczenie tego wypadku. Ja widziałem to w
                            programie Diskovery Science (raczej program o charakterze popularno-naukowym),
                            i to niedawno. Sam domniemany pojazd miał podobno lądować tam 30 lat temu, ale
                            reportaż z tego miejsca z wypowiedziami jakiegoś naukowca - profesora (podane
                            było nazwisko) dotyczy obecnej chwili. To co on powiedział jest dla mnie
                            bardziej wiarygodne z dwóch powodów: Wystąpił publicznie i imiennie,
                            przedstawił dane z badań itd. Twoja całkowita negacja, wybacz, nie jest dla
                            mnie autorytatywna, bo nie znam Ciebie, nie wiem kim jesteś, ładnie piszesz,
                            dość mądrze, ale nasuwa mi się podejrzenie, że człowiek z wiekiem robi się
                            coraz bardziej uparty. Bardziej z zewnątrz to widać, niż z wewnątrz. Może tak
                            być?

                            • grgkh Re: Daeniken? 08.06.06, 13:08
                              kociak40 napisał:

                              > > > Dziwną sprawą jest to, że w tym miejscu nie
                              > > > występują żadne bakterie, ten duży krąg
                              > > > gruntu jest całkowicie jałowy

                              > > To co mówisz tutaj, to bajki dla małych dzieci.
                              > > To NIE JEST MOŻLIWE. smile))
                              > > Nie istnieją takie, całkiem jałowe miejsca.

                              > Zbyszku, to Twoja wypowiedz na moje przytoczenie
                              > tego wypadku. Ja widziałem to w programie Diskovery
                              > Science (raczej program o charakterze popularno-naukowym),
                              > i to niedawno.

                              Ja w Discovery Channel widywałem programy o duchach. wink To co, są duchy? Bądź krytyczny wobec publicystyki "dla wszystkich". DC zajmuje się sprawami z pogranicza nauki. Jeśli nie mogą powiedzieć, że duchów NIE MA, bo negatywnie trudno coś zweryfikować, to nie znaczy, że duchy są. Znaleźli jednego faceta, nie wiadomo czy ten profesor był zdrowy na ciele i duchu, ale coś mówił. No to powtórzyli to jako ciekawostkę. Ja zawsze wtedy patrzę ile w tym było rzetelnej naukowej analizy. Była, Andrzeju? wink

                              > Sam domniemany pojazd miał podobno lądować
                              > tam 30 lat temu, ale reportaż z tego miejsca z wypowiedziami
                              > jakiegoś naukowca - profesora (podane było nazwisko)
                              > dotyczy obecnej chwili.

                              Miał lądować... Są zdjęcia? Filmy? Odciski ciężkiego pojazdu w gruncie?

                              > To co on powiedział jest dla mnie
                              > bardziej wiarygodne z dwóch powodów: Wystąpił publicznie
                              > i imiennie, przedstawił dane z badań itd.

                              A ja też Ci się przedstwię, ale nie chcę robić tu "przedstawienia" wink, bo jestem skromny i nieśmiały, więc prywatnie, jeśli zechcesz. wink

                              > Twoja całkowita negacja, wybacz, nie jest dla
                              > mnie autorytatywna, bo nie znam Ciebie, nie wiem kim jesteś,
                              > ładnie piszesz, dość mądrze, ale nasuwa mi się podejrzenie,
                              > że człowiek z wiekiem robi się coraz bardziej uparty.

                              Ja byłem zawsze uparty. W dążeniu do poznawania. Takie dążenie uczy sceptycyzmu. Niewiarygodną ilość razy zawierzałem kiedyś różnym "świadkom", aż się nauczyłem, czym to może być. I Tobie tego życzę. smile

                              > Bardziej z zewnątrz to widać, niż z wewnątrz.
                              > Może tak być?

                              Może to być. Oczywiście. wink Ale, powiedz, kiedy tu, na tym forum, ja upierałem się przy czymś, co było nieprawdą, bzdurą? Mam na koncie prawie półtora tysiąca postów, więc masz w czym wybierać. Znajdź mi jedno, jedyne takie miejsce. wink Jeśli kiedyś czegoś nie wiedziałem, to nie upierałem się, a raczej zadawałem pytania, wątpiąc... A teraz też, ja tylko wątpię, a upierasz się Ty, że na pewno jest tak jak mówisz. Zwróć uwagę, że jest różnica między twierdzeniem o PRAWDZIWOŚCI, a negacją wynikającą z braku możliwości naukowo traktowanego potwierdzenia. Ty uważasz, że coś jest na TAK (prawda/fałsz), a ja twierdzę, że to jest nieprawdopodobne, a więc możliwość nadania tej tezie prawdziwości jest nieledwie równa zeru. Bo ja wszystko tylko tak traktuję, jako bardziej lub mniej możliwe. Tak działa nauyka i mnie się to podoba.

                              Pozdrawiam Cię
                          • scept89 Re: Daeniken? 07.06.06, 02:41
                            Turystycznymi fotografiami i analizami ufologistow to mozesz sobie powachlowac
                            rozpalone czolo. Niemcy prowadza wykopaliska w Baalbek:

                            www.dainst.org/index_2951_de.html
                            i zapewne za czas jakis dowiemy sie wiecej o datowaniu, sladach na kamieniach
                            etc. Do tego czasu powinno nam wystarczyc ze Egipcjanie transportowali 50-80T
                            bloki Nilem z kamieniolomow w Assuanie (ok 800km od Gizy).
                            • kociak40 Re: Daeniken? 08.06.06, 02:04
                              scept89 napisał:

                              > Turystycznymi fotografiami i analizami ufologistow to mozesz sobie powachlowac
                              > rozpalone czolo. Niemcy prowadza wykopaliska w Baalbek:
                              > i zapewne za czas jakis dowiemy sie wiecej o datowaniu, sladach na kamieniach
                              > etc. Do tego czasu powinno nam wystarczyc ze Egipcjanie transportowali 50-80T
                              > bloki Nilem z kamieniolomow w Assuanie (ok 800km od Gizy).

                              50-80 ton, a ponad 700 a nawet 1211 ton, to jest różnica, czy jej nie ma?
                          • grgkh Re: Daeniken? 08.06.06, 12:23
                            Ależ ja się nie obrażę, Andrzeju! Lubię czytać Twoje teksty, ale każdy ma możliwość pomylenia się w ocenie. Ja jestem od urodzenia sceptykiem i zawsze wolę wątpić w coś, niż przypisać temu wersję nieprawdopodobną. To taki odruch i zawsze na tym wychodziłem dobrze.

                            Powiedz mi, ile rewelacji z książek Daenikena zostało podważonych (pi razy oko w procentach), a które z nich zostały obiektywnie potwierdzone (że to na pewno byli kosmici)?

                            To samo jest ze wszystkimi paranaukami. Żadna parazdolność nigdy nie została udokumentowana naukowo. Jeśli by coś takiego się stało, to zostałaby ona WŁĄCZONA do zdobyczy nauki i przestałaby być "para". wink A cała nauka MUSI być wewnętrznie spójna i niesprzeczna i wyjątki robi się tylko dla sytuacji, gdy istnieją różne teorii, a żadna z nich nie może być lepiej udokumentowana niż pozostałe. No i dążenie do prostoty, brzytwa Ockhama. To co prościej tłumaczy, jest lepsze, co nie znaczy, że prawdziwsze. A prawda jest w świecie nauki traktowana jako wiarygodność, a nie zerojedynkowo, jak w świecie dogmatów, bo NIGDY, być może, WSZYSTKIEGO nie będziemy wiedzieli i tego założenia nie wolno nam odrzucić.
                            • kociak40 Re: Daeniken? 09.06.06, 00:21
                              Zbyszku!
                              To bardzo dobrze, (tak wyczuwam), że nie powinieneś się obrazać, bo tej "miary"
                              osoby jak Ty, są "ponad" i sam dobrze o tym wiesz.
                              Niekiedy tylko, trochę rażą mnie Twoje zbyt szybkie wnioski. Może przykład.
                              Ta czaszka prahistorycznego bizona wykopana w Jakucji, a ktora to znajduje się
                              podobno w Muzeum Ziemi w Moskwie (mam zdjęcie, więc chyba jest) mogłaby być dla
                              kawału, przestrzelona po wykopaniu, w założeniu, że w tym muzem, jest tylko ta
                              stara baba, co siedzi na krześle i pilnuje, aby w kapciach chodzić i nie
                              rysować podłogi. Ja przypuszczam jednak, że jakis instytut naukowy jednak bada
                              takie eksponaty i jest możliwość stwierdzenia, czy boki tego otworu są w
                              tym "samym czasie" co reszta powierzchni. Myślisz, że tylko ta baba, tam jest?
                              Jeśli masz rację, to Twoje przypuszczenie, jest także moim.
                              Nasunęłeś mi pewną myśl, ja mam od dziesięcioleci pewien problem, wyjaśnienia
                              pewnego zjawiska, ktorego byłem świadkiem bezpośrednim, wraz z innymi 6 osobami.
                              Czy pozwoliłbyś mi je sobie opisać, chciałbym poznać Twoją opinię. Nie chcę
                              tego robić na forum, o ile wyrazisz zgodę, przyslij mi adres e-mailowy, na mój
                              jaki jest na forum i nawiążemy prywatny kontakt. Jeśli nie masz życzenia, to
                              nie obrażę się.

                              Pozdrawiam
                              • grgkh Re: Daeniken? 09.06.06, 17:16
                                > Niekiedy tylko, trochę rażą mnie Twoje zbyt
                                > szybkie wnioski. Może przykład.
                                > Ta czaszka prahistorycznego bizona wykopana w Jakucji,
                                > a ktora to znajduje się podobno w Muzeum Ziemi
                                > w Moskwie (mam zdjęcie, więc chyba jest) mogłaby
                                > być dla kawału, przestrzelona po wykopaniu,

                                A nie udałoby Ci się zauważyć, że to może Twoje wnioski są "zbyt szybkie"? wink
                                Szybkość jest nieistotna. Liczy się rzetelność i wykluczenie oszustwa. Ponieważ
                                nie można go tu absolutnie wykluczyć, a istnienia kosmitów na Ziemi nie udało
                                się nigdy, w żaden pewny sposób stwierdzić, więc każda z tych tez automatycznie
                                uzyskuje określone prawdopodobieństwo prawdziwości. Ja tylko to oceniam.
                                Oszustwo jest BARDZO prawdopodobne i łatwe, a istnienia UFO nigdy nie
                                potwierdzono, więc taka geneza tego uszkodzenia czaszki praktycznie równa się
                                zeru. I zwróć uwagę na istotny fakt, ja UFO nie odrzuciłem całkowicie, ale
                                oceniłem szansę jego istnienia. A każdy człowiek wyłącznie w ten sposób
                                kalkuluje i jeśli mówi, że coś wie na pewno, że zna prawdę niepodważalną, to...
                                nie wie, co mówi. smile))

                                Jeśli mówię, że 2*2=4, to opieram się na całej wiedzy matematycznej, na logice,
                                na aksjomatach, które dotąd zawsze się potwierdzały. Wystarczy zmienić coś w
                                podstawach tego systemu i cały gmach matematyki trzeba by było przebudować. I
                                istnieją takie "inne" gmachy, ale każdy z nich jest wewnętrznie spójny i nie ma
                                prawa zawierać sprzeczności. Takie systemy logiczno-matematyczne leżą u podstaw
                                naszego świata, świata informacji. I według nich budujemy sobie obraz tego
                                świata, każdy człowiek na swój sposób, ale zawsze według zasad logiki.
                                Upieranie się, że coś mniej prawdopodobnego jest prawdziwsze niż jedna z
                                wielu smile możliwości prawdopodobniejszych jest rezygnacją z poszukiwania
                                porządku, logiki, wiedzy o świecie. Ale ja nikogo, Ciebie też do niczego nie
                                zmuszam. Dzielimy się wiedzą, a co każdy z nią zrobi, to jego prywatna sprawa.
                                Jest wolność. wink Ale... upieranie się przy czymś sprzecznym jest oddawaniem się
                                w niewolę... dogamtowi, "prawdzie". Prawdziwa wolność tylko szuka prawdy i
                                nigdy nie będzie się upierać, że ostatecznie ją znalazła. Troszkę się w tym
                                właśnie różnimy, Andrzeju... smile

                                > Nasunęłeś mi pewną myśl, ja mam od dziesięcioleci
                                > pewien problem, wyjaśnienia pewnego zjawiska, ktorego
                                > byłem świadkiem bezpośrednim, wraz z innymi 6 osobami .
                                > Czy pozwoliłbyś mi je sobie opisać, chciałbym poznać
                                > Twoją opinię. Nie chcę tego robić na forum, o ile wyrazisz
                                > zgodę, przyslij mi adres e-mailowy, na mój jaki jest
                                > na forum i nawiążemy prywatny kontakt.

                                Chętnie, choć nie wiem, czy podołam. Opisy zdarzeń przeszłych często są mało
                                obiektywne, ich szczegóły z biegiem czasu się zacierają, zniekształcają, jak to
                                zwykle bywa ze wspomnieniami. Nawet na świeżo relacje świadków wypadków często
                                są sprzeczne i nie raz prowadziły do pomyłek sądowych. Pisz do mnie, mój adres
                                już Ci potwierdziłem.

                                Pozdrawiam
                                • no_no Re: 2x2=4...czy aby na pewno?:) 09.06.06, 18:22
                                  grgkh napisał:
                                  > Jeśli mówię, że 2*2=4, to opieram się na całej wiedzy matematycznej, na
                                  logice, na aksjomatach, które dotąd zawsze się potwierdzały.
                                  ~~~~
                                  Jeżeli zgodzisz się z tym, że liczby są najprostszym rodzajem abstrakcji, to
                                  powinieneś dojść do jedynie uprawnionego wniosku, że wykonując działania na
                                  liczbach, abstrahujesz tylkosmile Idąc dalej tym tropem, powinieneś zgodzić się
                                  ze stwierdzeniem uznanego niemieckiego matematyka - Georg'a Christoph'a
                                  Lichtenberg'a, który stwierdził co następuje: "Istnieją tzw. matematycy, którzy
                                  chętnie chcieliby uchodzić za posłów mądrości, tak jak niektórzy teolodzy za
                                  posłów Boga. I tak samo oszukują lud algebraiczną paplaniną, którą zwą
                                  matematyką, jak ci gadaniną, której dodają przydomek biblijna."

                                  Powyższy cytat polecam również uwadze kociaka40, który będąc pod urokiem liczb,
                                  całek i słupków, jest święciesmile przekonany, że matematyka jest królową nauk.
                                  A tymczasem, ta królowa jest naga, bosa i do tego 'prosta'smile

                                  no_no - 2+2=abstrakcjasmile
                                  • grgkh 2x2=4...na pewno :) 09.06.06, 18:53
                                    Pisałem na tym forum wiele razy o matematyce w kontekście widzenia przez ludzi
                                    (inteligencję) świata. Może nie czytałeś. Nie chciałbym się powtarzać. Nie są
                                    to tematy, które można zbyć kilkoma zdaniami. Może włąsnie dlatego dostrzegłeś
                                    jakiś punkt zaczepienia, rysę... wink Nie rozumiem Twoich wątpliwości.

                                    > Jeżeli zgodzisz się z tym, że liczby są najprostszym
                                    > rodzajem abstrakcji, to powinieneś dojść do jedynie
                                    > uprawnionego wniosku, że wykonując działania na
                                    > liczbach, abstrahujesz tylkosmile

                                    Ja się nie posługuję liczbami lecz informacją. Nie da się jej inaczej niż
                                    ilościowo przekazać. No bo jak, możesz coś zaproponować? wink
                                    Nasz świat jest wyłącznie ilościowy, a reguły czegoś, co rozumiemy jako
                                    zmienność, "widziane" (wyczuwane) naszą świadomością jako upływ czasu, są
                                    ścisłymi, matematycznie określonymi jako prawa fizyki, regułami. Inne nie
                                    istnieją. Dopiero na tym tle jesteśmy my. Nazym zadaniem jest najlepsze
                                    poznanie obiektywnych zasad rządzących światem, bo wtedy przybliżone modele
                                    jego działania pozwolą nam lepiej prognozować przyszłość.

                                    I tak to spróbuj sobie wyobrazić. Jesteś zawieszony między przeszłością, która
                                    jest informacją, jak działał dotąd świat i na tej podstawie powstałeś ze swoim
                                    teraźniejszym doświadczeniem, czyli modelem zbudowanym "doświadczalnie", w
                                    przybliżony sposób, a przyszłością, która musi w ten jeden jedyny sposób się
                                    stać. Jeśli Twój model będzie dobry, to będziesz rozumiał to, co się stanie. I
                                    właśnie wtedy 2*2 będzie się równało dokładnie 4. I nie wyniknie to z tego, że
                                    Ty sobie czwórką wymyśliłeś, ale będzie to skutkiem nazwania czwórką wyniku,
                                    który jest zgodny z poznanymi prawamu fizyki.

                                    Idąc dalej tym tropem smile można powiedzieć, że nie istnieje nic poza abstrakcją,
                                    a rzeczywistość jest spójna i niechaotyczna, i dlatego właśnie wydaje się nam
                                    bardziej "rzeczywista" niż "abstrakcyjna". wink

                                    Czyż nie jest tak, że tzw. abstrakcja odruchowo kojarzy się jakoś ze
                                    sprzecznościami? wink

                                    > Idąc dalej tym tropem, powinieneś zgodzić się
                                    > ze stwierdzeniem uznanego niemieckiego matematyka
                                    > - Georg'a Christoph'a Lichtenberg'a,

                                    Nie znam go... wink

                                    > który stwierdził co następuje: "Istnieją tzw. matematycy,
                                    > którzy chętnie chcieliby uchodzić za posłów mądrości,
                                    > tak jak niektórzy teolodzy za posłów Boga.

                                    A o czym on tu mówi? Za nic nie mogę pojąć głębi tego przekazu. wink

                                    > I tak samo oszukują lud algebraiczną paplaniną,
                                    > którą zwą matematyką, jak ci gadaniną, której
                                    > dodają przydomek biblijna."

                                    Istniejemy wewnątrz świata liczb. I nigdzie więcej. Ale jest to lepsze
                                    rozwiązanie od religii, bo nie daje żadnego bożka, a pozwoli nam pojąć zasady
                                    działani świata. I niczego więcej nam nie potrzeba.


                                    A matematyka jest na pewno królową nauk, bo nic bez niej nie istnieje. wink

                                    Pozdrawiam Cię
                                    • kociak40 Re: 2x2=4...na pewno :) 10.06.06, 00:14
                                      "A matematyka jest na pewno królową nauk, bo nic bez niej nie istnieje. wink" -
                                      grgkh

                                      Zgadzam się z tym twierdzeniem i tylko dodam, że tronem dla jest fizyka, z
                                      oparciem mechaniki, podnózkiem hydromechaniki i termodynamiki, boczne oparcia
                                      (pod ręce) to chemia.
                    • kociak40 Re: Coś nowego o piorunach kulistych 11.06.06, 18:31
                      Już pisałem o tym, że bardzo dawno temu uważano zjawisko to, za plazmę.
                      Plazma z punktu widzenia fizyki, dzieli się na "zimną" mającą tysięce stopni C
                      i "gorącą" - miliony stopni C. Ja widziałem, osobiście przyglądałem się skutkom,
                      uderzeń takiego pioruna kulistego w ściany mieszkania, chałupy wiejskiej, w
                      którą uderzył piorun. Taka kula, kilkakrotnie odbiła się od ścian, ktore były
                      drewniane, otynkowane i pokryte papierową tapetą starego typu, przyklejoną na
                      mąkę kartoflną do tynku sciany. Powstały duże odłupania, ktore spadły na
                      podłogę. Podniosłem takie odłupanie, przystawiłem do ściany i nie było żadnej
                      różnicy w kolorze papieru. Zbuszku! pisałem przecież o tym, trudno jest przyjąć
                      plazmę, która mając conajmniej tysiące stopni temperatury (jak nie miliony),
                      uderzając w papier nie zmieniłaby jego koloru.
                      • grgkh Re: Coś nowego o piorunach kulistych 11.06.06, 19:00
                        A czy słyszałeś, że bosymi stopami można chodzić po rozżarzonych węglach
                        ogniska? Trzeba wiedzieć, "jak" to robić wink. Ja, gdy chcę sprawdzić, czy woda z
                        gotującymi się ziemniakami jest osolona, wkładam na chwilę do wrzątku palec i
                        smakuję wodę pozostałą na nim. Nie mam szans, by się oparzyć. Mogę przesunąć
                        palec, nawet niezbyt szybko, przez płomieć świecy, także bez oparzenia.

                        Nie w każdych warunkach przekazanie energii kinetycznej następuje natychmiast
                        i "pełnej możliwej" ilości. Są środowiska i warunki działające izolująco,
                        utrudniające ten przepływ. Może to o to chodzi?


                        • kociak40 Re: Coś nowego o piorunach kulistych 11.06.06, 20:09
                          Może i tak, są to tylko przypuszczenia. Zwrócę Ci uwagę, że tz. plazmę
                          utrzymuje się w silnym polu magnetycznym, jakie trzeba wytwarzać sztucznie.
                          Tu zacytuję z tego co przytoczyłeś:

                          ""Zbudowanie elektrowni przekształcającej wodór w hel nie powiodło się
                          dotychczas właśnie dlatego, że utrzymywanie gorącej plazmy pochłania więcej
                          energii, niż jesteśmy w stanie z niej uzyskać.""

                          Właśnie, jak stwierdzono, poprzez ogromną liczbę świadków, którzy zetknęli się
                          z tz. piorunem kulistym, ta kula istnieje dość długo. Porusza się, zatrzymuje,
                          przyspiesza, przemieszcza się na dość długi dystans, by w końcu eksplodować,
                          lub gdzieś zniknąć. Co utrzymywałoby tą plazmę, jaka energia? skąd jest
                          czerpana? Była też taka kiedyś teoria, że pioruny kuliste mogą przemieszczać
                          się wzdłuż sieci energetycznych, czerpiąc z nich energię. Faktem jest, że duży
                          procent zaobserwowanych takich "kul" przemieszcza się właśnie wzdłuż drutów
                          elektrycznych, ale nie zawsze, są i w terenie bez siecie. Rozwiązanie tego
                          zagadnienia, będzie dopiero wtedy, gdy uda się otrzymać takie zjawisko
                          sztucznie, a będzie dokłądnym odpowiednikiem tego co sama przyroda czyni.

                          • grgkh Re: Coś nowego o piorunach kulistych 11.06.06, 22:05
                            Andrzeju, pomyśl logicznie...

                            > Faktem jest, że duży procent zaobserwowanych takich
                            > "kul" przemieszcza się właśnie wzdłuż drutów
                            > elektrycznych, ale nie zawsze, są i w terenie bez siecie.

                            Takie przemieszczanie nie musi świadczyć o podkradaniu energii z tych sieci, a
                            wydaje mi się, że cos takiego sugerujesz. Sieć jest obszarem uporządkowanego
                            pola elektromagnetycznego, a elektryczna natura pioruna kulistego tez MUSI w
                            jakis sposób wiązać się w generowanym wewnętrznie polem tego typu. Nie wnikając
                            w szczegóły, widzę związek...

                            Czy słyszałeś o poduszkach magnetycznych (są nawet takie trakcje kolejowe)? A o
                            nadciekłości? A o tym, że domieszki w sieci krystalicznej metali lub niemetali
                            kompletnie zmieniają ich własciwości elektryczne? O tym, że elektrony, które w
                            takiej sieci się znajdują musimy przestać traktować jako pojedyńcze obiekty?
                            Itd, itp...

                            Pogranicze fizyki i chemii. Więcej tu matematyki niż jakiegoś porządku, który
                            by nam się, jak obserwatorowi nieba - układ geocentryczny, narzucał. Nie mów,
                            że coś jest niemożliwe. Nie mów, że znasz zasady działania świata i z tej
                            wiedzy wyprowadzasz ostateczne wnioski. Zacznij wątpić. We wszystko. Ale przed
                            wszystkim w mało prawdopodobne teorie.

                            Jako chemik, oceniłem sobie kiedyś zimną fuzję jako wysoce nieprawdopodobną,
                            ale nie mówiłem też, że doniesienia na ten temat są fantazją lub oszustwem. Po
                            jakimś czasie okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła. Ale też parę razy
                            zdarzyło mi się pomylić w podobnych sytuacjach. To uczy pokory. W ten sposób
                            właśnie pożegnałem kiedyś całą masę paranauk, z doniesieniami o UFO włącznie.
                            Bo... są wysoce nieprawdopodobne. Czasem wolę po prostu powiedzieć, że nie wiem
                            i poczekać, aż ktoś coś wymyśli, niż podpisywać się pod takimi, mocno
                            niepewnymi hipotezami, bo "muszę" coś na ten temat sądzić.

                            I chyba tyle. smile Pozdrawiam Cię
                • watanabe.miharu Re: A moze nie oszustwo? 06.06.06, 13:10
                  grgkh napisał:

                  > Dopóki nie wymyślono w jakich warunkach powstają diamenty, a znależć je można
                  > na Ziemi tylko w kilku miejscach, to można było przypinac im najbardziej
                  > fantastyczne teorie ich powstawania, włącznie z "cudownymi". Teraz się je
                  > produkuje na skalę przemysłową...

                  No więc własnie.. to, co dziś nazywamy 'paranormalnym', za kilka lat okaze się
                  zwykłym zjawiskiem. Ale nie ma sensu udawać, że nie istnieje, po co wychodzić
                  potem na głupka. Chodzi tylko o to, by nie tłumaczyć od razu tych zjawisk
                  jakimiś nadprzyrodzonymi mocami, a zwyczajnie powiedzieć "na pewno kiedyś będzie
                  dało się to wyjaśnić, a póki co, nie wiemy, skąd pochodzi".
    • facet123 Re: Zjawiska paranormalne 05.06.06, 08:45
      > Co sądzicie o zjawiskach paranormalnych.

      Wielka bzdura. Zwykle dla kazsy, czasem poprostu z powodu naiwności lub
      potrzeby wierzenia w coś niezwykłego.

      > ludzie nagle zaczynają mówić obcymi, często wymarłymi językami

      Ciekawe, ale nigdy jakoś to się nie zdarza w takich warunkach aby było można to
      naukowo potwierdzić przez jakiegoś specjalistę, powtórzyć, zbadać.

      > Znikanie pociągów, Statuy Wolności.

      To akurat nie żadna magia, ale iluzja. To znaczy że nie dzieję się nic
      niezwykłego, jedynie widzowie mają problem z zarejestrowaniem co się wydarzyło
      naprawdę i odbierają to jako jakieś cudowne zjawisko.

      > Jak ten koleś, który często
      > występuje w programach potrafi odnaleźć zwłoki, wskazać zabójcę

      Przesłuchał świadków?

      > Wywiady całego świata nad tym pracują.

      Chyba tylko w filmach.

      > Mnie czasem się zdarza, że mam sen, w którym spotykam jakiegoś obcego
      > człowieka albo jestem w jakimś obcym miejscu, a za dwa tygodnie spotykam tego
      > człowieka i on mówi to, co we śnie albo jestem w jakimś miejscu pierwszy raz
      > w życiu. Jak to wytłumaczyć?

      Istnieje tyle różnych wyjaśnień takiego zjawiska nie odwołujących się do
      żadnych nadprzyrodzonych zjawisk i zdolności, że trzeba naprawdę mocno chcieć
      wierzyć, że to magia żeby mimo wszystko obstawać przy wytłumaczeniu
      paranormalnym.
    • gumowy_kaczor Re: Zjawiska paranormalne 06.06.06, 13:25
      Dziwne, ale jakoś z reguły te "zjawiska paranormalne" okazują się po pewnym
      czasie zwykłym oszustwem. W ludziach istnieje potrzeba cudowności i różni
      cwaniacy mniej bądź bardziej umiejętnie to wykorzystują.
    • no_no Re: Zjawiska paranormalne 07.07.06, 19:36
      Wróciłem do tego wątku, by opowiedzieć wam historię, którą słyszałem przed laty
      od bliskiej mi osoby. Dzisiaj mogłem wysłuchać jej jeszce raz.

      Jest noc. Moja znajoma śpi snem sprawiedliwej. Z błogiego snu wyrywa ją wyraźny,
      natarczywy dźwięk dzwonka do drzwi. Wydaje jej się, że to tylko złudzenie...
      Ale nie, słyszy wyraźnie melodyjkę dzwonka... Wstaje, spogląda na zegarek,
      jest godzina czwarta rano z minutami. Kto to może być o tak wczesnej porze? -
      zastanawia się przecierając oczy. Może to telegram? Jej ojciec leży przecież
      ciężko chory w szpitalu w Poznaniu...Podchodzi do drzwi, spogląda przez wizjer.
      Nie widzi żywej 'duszy'. Pyta - kto tam? Odpowiada jej cisza...
      O godzinie 12:00 otrzymuje telegram ze szpitala: Pani ojciec zmarł o godzinie
      4:30 rano...

      Kilka lat później, do szpitala w ciężkim stanie trafia jej mama. Odwiedza ją.
      Ta jest od wielu dni nieprzytomna. Lekarze nie dają jej zbyt wielu szans na
      powrót do zdrowia. Córka wraca do domu odległego o 300 km. Matką zajmuje się jej
      brat. Po kilku dniach, podczas oglądania Dziennika TV o godz. 19:30, nagle
      zanosi się płaczem. Nie wie sama dlaczego nagle zaczyna płakać, płacz zamienia
      się w szloch, nie może powstrzymać łez, łka ...Trwało to dobre kilka minut...
      O godzinie 24:00 słyszy dzwonek. Otwiera mając złe przeczucia. Za drzwiami stoi
      pracownik poczty. Wręcza jej telegram. Rozrywa go drżącymi rekoma, czyta: Pani
      mama zmarła dzisiaj, o godzinie 19:30...
      • 277w08 Re: Zjawiska paranormalne 08.07.06, 09:05
        Słyszałem kiedyś o eksperymencie polegającym na usmiercaniu jakichś "żyjątek"
        (chyba krewetek) w jednym pomieszczeniu i badaniu reakcji na to innych,
        znajdujacych sie w pewnej odleglosci i nie majacych żadnego kontaktu z tymi
        uśmiercanymi. Podobno jakaś reakcja była więc moze pies tu jest pogrzebany,
        może w chwili smierci każdy organizm wytwarza jakiś "impuls" który jest
        odbierany przez inne. Nasz mózg może reagowac na to w różny sposób, dzwonek do
        drzwi mógł być po prostu snem, każdy pewnie miał sen który był niesamowicie
        realistyczny ale po przebudzeniu stwierdzamy ze to jednak tylko sen. Kiedy
        jednak towarzyszy temu jakieś realne wydarzenie łączymy jedno z drugim i
        rejestrujemy jako wydarzenie realne.
        Też słyszałem lub czytałem o różnych takich wydarzeniach związanych ze śmiercią
        bliskiej osoby, może po prostu wiekszość z nich to przypadek - po otrzymaniu
        wiadomości o śmierci kogoś wiążemy z tym coś co wydarzylo sie wcześniej a moze
        naprawdę czasami coś odbieramy ale nie wiązałbym tego z jakimiś "zjawiskami
        nadprzyrodzonymi" ale z czymś "naukowym" czego mechanizmu jeszcze nie znamy.
        Ale to tylko gdybanie, chociaż ten eksperyment z krewetkami (jeśli to prawda)
        daje do myslenia.
        • scept89 Re: Zjawiska paranormalne 08.07.06, 19:58
          277w08 napisał:
          > Ale to tylko gdybanie, chociaż ten eksperyment z krewetkami (jeśli to prawda)
          > daje do myslenia.

          Mysle ze relacje farmerow z Midwest opisujacych przypadki porwania ich przez
          kosmitow i nastepowego seksualnego wykorzystania (gwaltow?) takze 'daja do
          myslenia' ale nie o kosmitach tylko o farmerach.

          To co wzbudza moje zainteresowanie to niezdolnosc propagatorow tego typu
          historyjek do wklepania slow 'shrimp telepathy' do googla/a9:

          www.paghat.com/telepathic.html





    • teusz42200107 Re: Zjawiska paranormalne 10.03.19, 00:05
      ja takżę podzielę się zjawiskiem paranormalnym
      Kiedy jeszcze byłem mały to wydarzenie miało miejsce 15 sierpnia .Po przyjeździe z Kościoła gdy byliśmy rodzicami w domu rozpętała się burza która tak naprawdę była już wcześniej,ponieważ grzmiało oraz błyskało się ale w mniejszym stopniu po chwili gdy burza zaczęła się potężna zdarzyło się dziwne zjawisko którego do dzisaj nikt znas ani mojej rodziny nie umie wyjaśnić .Moja Babcia miała taką starą lampę do prądku z takim kloszem która stała i była na żarówkę i tamtego dnia kiedy ona nie była podłączona do prądu ponieważ była postawiona w pokoju w którym nikt nie przebywał a akurat wtedy byliśmy w tym pokoju nie wiem dlaczego ? akurat w nim czy był to przypadek nie wiem ponieważ on znajduje się na piętrze domu i nikt w nim nie mieszkał i ta lampa się tam znajdowała bo była już stara i nikt jej nie zapalał bo bali się że możę się zapalić od środka i gdy 15 sierpnia to było chyba w roku gdzięś około 2009 się Błysnęło i mocno zagrzmiało zarówka która była w tej lampie tak mocno błysneła że aż pękła i lampa nie była podłączona bo pamietam do dzisaj jak dziadek ją sprawdzał czy jest podłączona do kontaku i gdy pekła ta żarówka nagle zobaczyliśmy przez okno jak na wprost nas około może nie całych 1,5 kilometrów zaczęła palić się stodoła do dzisaj pamiętam jak pojawił się tam ogień i mam pytanie czy to był przypadek i dziwny zbieg okoliczności że akurat wtedy u moich dziadków zarówka mignęła na jasny biały i pękła i w tym samym czasie tam dalej spaliła się stodoła
      • kociak40 Re: Zjawiska paranormalne 10.03.19, 10:11

        "ja także podzielę się zjawiskiem paranormalnym" - teusz42200107

        To nie zjawisko paranormalne ale zgodne z prawem fizyki. Jak na uzwojenie będzie działanie zmiennego pola
        magnetycznego (np. zbliżanie i oddalanie magnesu), to w uzwojeniu powstanie przepływ prądu (ruch elektronów).
        Miałem takie ćwiczenie na studiach i nie podłączony dzwonek mógł zadzwonić, żarówka nie podłączona zaświecić.
        Teraz bardziej naukowo. Przy silnych wyładowaniach atmosferycznych (pioruny) powstaje promieniowanie
        elektromagnetyczne (fala elektromagnetyczna). Jest to zaburzenie wektora magnetycznego prostopadłe do zaburzenia
        wektora elektrycznego, są samowzbudne. Jest to fala mogąca przemieszczać się nawet w próżni.
        Składowa elektryczna fali i magnetyczna indukują się wzajemnie, czyli zmieniające się pole elektryczne wytwarza
        zmianę pola magnetycznego. Jeżeli na kierunku takiej silnej fali (zależy od amplitudy i częstotliwości) elektromagnetycznej
        powstałej przy wyładowaniu atmosferycznym znajdą się urządzenia, w których może powstać ruch elektronów (prąd)
        (np. żarówka, dzwonek elektryczny itd.) może dojść do takiego zjawiska, że żarówka błyśnie, dzwonek brzęknie.
        To nie cuda ale brak wiedzy z fizyki powoduje odczucie czegoś, co jest niezrozumiałe i przypisuje się temu - zjawisko
        paranormalne. Osobną sprawą jest tz. piorun kulisty, ale to inna "para kaloszy".
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka