baba-jaga
11.12.11, 17:31
no i proszę, kto by się spodziewał że dożyję takich zakrętów historii? Panta rei! Była tyrania, upadła tyrania, baa, powstał nowy tyran, a nawet zmartwychwstał stary, choć w bamboszach i w nimbie świętości.... patriotycznej. Jak ten święty z obrazka rozmodlony Augustyn, co się lubował w walkach gladiatorów. Buuuu, nie takie widmo straszne, jak mawia młode pokolenie, lubujące się z kolei w igraniu z ogniem. Przyszedł nowy tyran, wróg starego, i swoją urojoną nadgorliwością przeskoczył starego, robiąc z niego.....baranka. A sam stając się jedynym realnie odczuwalnym zagrożeniemdla nowego pokolenia biesiadujących na tym padole. Kiedy uczeń przewyższa mistrza, wówczas dowodzi to 'wartości' mistrza.I dynastia tyranów trwa, a nawet się rozwija. Ale, wiadomo, komu może zaszkodzić stary, zniedołężniały, pozbawiony gwardii i orszaków pół-trup, niegdyś przez pół wieku współ-tworzący system opresyjny, dzisiaj zadziornie.....pokorny.... pół-trup? Można się nad nim co najwyżej ulitować.
W dzisiejszych czasach poprawności polityczno-społecznego uwrażliwienia na los życia prawie że.... żywego, nawet staremu tyranowi wolno uszczknąć z tej życzliwości, współczucia, a nawet zgromadzić wokół siebie pewnej niemałej garstki miło-śników, i szerokiej, jakby nie było, społecznej aprobaty, za co najmniej dwuznaczne czyny. Czyżby był to grupowy akt strzeliście chrześcijańskiego Wybaczenia? czy też prosta okazja do masowego przywalenia nowemu tyrankowi, za te nadmiary i groźby skrajnego puryzmu sprawiedliwości, co najmniej, jednak, również dwu-znacznej? Tak czy owak rozumiem że życie to tylko gra, ale jednak w tej grze trzeba chyba opowiedzieć się po jakiejś konkretnej stronie? pomimo możliwości jednoczesnego zachowywania pozycji obserwacyjnej? Tak, po prostu, dla zachowania zasad gry. No i dla zdrowia psychicznego społeczeństwa, w którym moralność chyba powinna mieć jakąś wyrazistą twarz, a nie tylko realtywną ulotność? Ja tam uważam że tyran to tyran, i wypadałoby żeby mu to uświadomić, ażeby mógł on osiągnąć jakiś stopień samorefleksyjnej przemiany, i ściągnąć tę maskę, skoro już jej nosić nie musi. Natomiast robienie z tyranii, choćby już nieistniejącej, niedocenianego raju na ziemi, i stawianie tyranom pomników patriotyzmu, trochę jakby zniekształca rzeczywistość, którą pamiętam. Ale cóż,stare pokolenie wymiera, a wraz z nim pamięć zbyt dotkliwa, by mogła po prostu wybaczyć? Ale przecież nie żadam żadnej kary śmierci. Wręcz przeciwnie, jako przedstawicielka tej odchodzącej w zaświaty grupy poszkodowanych śmiem twierdzić iż staremu tyranowi też należy się jakaś dawka sprawiedliwie...... miłosiernego..... zapomnienia, a nie te paradoksalne etykietki patriotyzmu. Ale cóż, rzeczywistość zewnętrzna pełna jest paradoksów, dwuznacznych pomników, sarkofagów, i demonów przeszłości.