diabollo
29.07.12, 18:46
Polski przyrost naturalny
Autor: TOMASZ BOROWIECKI
W Polsce rodzi się mało dzieci, bo zamiast zabijać niemowlęta, kobiety wolą nie zachodzić w ciążę.
Według demografów, polskie kobiety się opierdalają. Wydzielają bowiem z siebie średnio jedynie 1,3 dziecka. Ponieważ to za mało, władza prowadzi tzw. politykę prorodzinną. Skutkiem której samice homo sapiens z obywatelstwem polskim powinny mnożyć się niczym króliczyce.
W tym zbożnym dziele mnożenia narodu biorą też udział media. Propagują wielodzietność na przykładzie wielodzietnych matek. Nic tak bowiem nie przekona kogoś do czegoś, jak osobisty przykład.
Systematyka wieloródek
Medialne matki wielodzietne występują w dwóch kategoriach i jednej podkategorii zajmowanej przez Wiolettę W., po mężu S. Kategorię pierwszą wypełniają Danuta W. i Anna K. Drugą zaś: Jadwiga N., Kazimiera M., Wanda Ł., Jolanta K., Anna J., Agnieszka M. i Mariola Z. Ostatnio dołączyła do nich Beata C.
Danuta W. urodziła ośmioro dzieci, Anna K. ? pięcioro. Ponieważ jednak rodziły za komuny, ich macierzyństwo było otoczone opieką państwa, a szczególnie Służby Bezpieczeństwa. Monitorowała ona na bieżąco rozwój maleństw, których tatusiowie co jakiś czas trafiali do aresztów. Ponieważ mężowie obu wielodzietnych pań zostali prezydentami, można bez obawy sankcji prawnych rozwinąć litery nazwisk i pisać o Danucie Wałęsie i Annie Komorowskiej.
Niestety na dekryptaż pierwszych liter nazwiska nie mogą liczyć panie z drugiej kategorii. Rodziły bowiem (z jednym wyjątkiem) w czasach, gdy Służba Bezpieczeństwa została rozwiązana. Tym wyjątkiem jest KazimieraM., ziomalka Wałęsowej, matka sześciorga żyjących dzieci, która w latach 1976?88urodziła ponoć jeszcze troje niemowląt. Zostały one uśmiercone, a następnie zakopane w lesie przez jej męża, który nie był, jak widać, obiektem zainteresowania SB.
Jadwiga N. z Łodzi powiła pięcioro. W kwietniu 2003 r. w jej mieszkaniu znalezione zostały ciała 5-letnich chłopców, bliźniaków, i dwojga noworodków. Ukryte wszafie wplastikowych beczkach. Rodziców dzieci oskarżono o zamordowanie całej czwórki i usiłowanie zabójstwa starszej dziewczynki.
Wandę Ł. (dziewięćurodzeń) wychowującą we Wrotnowie pod Siedlcami piątkę dzieci oskarżono w roku 2000 o zamordowanie czworga noworodków. Rozłożone ciała, ukryte w garażu i na strychu, zawinięte były w koc i foliowy worek.
Jolanta K. poród przechodziła również dziewięciokrotnie. W latach 1992?1998,kiedy mieszkała w Lublinie, rodziła dzieci (czterech chłopców i dziewczynkę) w wannie i topiła je. Ciała przechowywała w domowej zamrażarce. Gdy rodzina przeniosła się do Czerniejowa pod Lublinem, kobieta przewiozła tam też ciała. Początkowo trzymała je w zamrażarce, potem przełożyła do beczki po kiszonej kapuście. Zwłoki znalazły w 2003 roku córki małżeństwa K.
Anna J. z Młynnego koło Limanowej w sierpniu 1998 r. utopiła w beczkach czwórkę swoich dzieci. Cierpiała na depresję.
Agnieszka M., mieszkanka podopolskich Chruścic, miała na porodowym liczniku szóstkę. Trójkę tuż po porodach zakopała w ziemi. Do zabójstw doszło w roku 2002, 2003 i styczniu 2010. W pierwszych dwóch przypadkach dzieci urodziły się żywe. w trzecim matka nie wiedziała, że chłopczyk urodził się martwy.
Mariola Z., 35-latkaspod Sońska, miała trójkę dzieci i męża. Gdy urodziła kolejnego syna, owinęła go w spodnie, włożyła do pieca, polała olejem napędowym i podpaliła.
Jolanta C. z Będzina na firmamencie wielodzietnych celebrytek pojawiła się za sprawą 1,5-rocznegosyna Szymona znanego bliżej jako "chłopczykz Cieszyna?. Jego zwłoki wyłowiono w tamtejszym zbiorniku wodnym i przez 2 lata usiłowano namierzyć rodziców. Bilans urodzeń Jolanty C. to osiem.
Wyjątki gatunkowe
Pora teraz na podkategorię medialną pod tytułem Wioletta Woźna, obecnie znana jako Szwak, a właściwie jako mama małej Różyczki. ("NIE?nr 37/2009). Zanim stała się sławna po tym jak sąd odebrał jej Różę, a w szpitalu ją ubezpłodniono, zaliczyła osiem porodów.
Czarnymi charakterami w sprawie Woźnej-Szwak byli sąd, pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, kurator sądowy i lekarze. Wszyscy oni bowiem uznali, że Woźna, która z pięciorgiem starszych dzieci nie utrzymywała kontaktów, wykazywała nie najmocniejszy intelekt, a w dodatku żyła wkonkubinacie z nieporadnym życiowo 63-letnimSzwakiem w rozpadającym się gospodarstwie, nie rokuje szans na właściwą opiekę nad kolejnym dzieckiem. "Wyborcza?, a za nią inne media wywołały medialną zadymę, która skończyła się tym, że rodzinę Szwaków do dziś musi utrzymywać, karmić i opierać miejscowa pomoc społeczna w wymiarze 24/24.
Sprawa Wioletty Woźnej była nauczką dla wszystkich urzędników pomocy społecznej. Wiedzieli, że nie wolno im się wpierdalać w sprawy rodzinne. Rodzina to świętość, a pojęcia takie jak rodzina niewydolna społecznie, zagrożona czy patologiczna, trzeba wygumkować z mózgu każdego, kto ma etat w MOPS.
Po aferze z ukrywaniem przez 2 lata przez Jolantę C. faktu braku syna, media, a wraz z nimi wszystkie organa kontrolne, rzuciły się na pracowników będzińskiego MOPS-u, że nieskutecznie kontroluje pozostające pod jego opieką rodziny.
Nikt nawet się nie zająknął, że tak naprawdę MOPS-y są od pomagania, czyli od rozdzielania zasiłków. Groszowych zasiłków. O pomocy w formie załatwienia mieszkań socjalnych mogą najwyżej pomarzyć, a rozwiązanie kwestii najważniejszej dla podopiecznych MOPS, czyli znalezienie komuś pracy, nie leży w ich gestii.
Po aferze z "chłopcem z Cieszyna? wystąpił nacisk na opiekę społeczną, aby zajęła się kontrolą. Ma zostać policją rodzinną, czuwać nad poczęciem, ciążą, porodem i dzieciństwem.
Czuwać to nie znaczy pomagać sąsiadom na dnie w odbiciu się od dna, lecz pilnować, czy wszyscy żyją.
Oczywiście do czasu, aż znów pojawi się jakaś Wioletta Woźna i opinia publiczna każe opiece społecznej odpierdolić się od kochającej rodziny.
Wśród niektórych zwierzątek jest tak, iż samica wie, że jak nie jest w stanie wykarmić wszystkich małych, to niektórym skraca męki egzystencji. U wielu jest tak, że gdy cienko przędą, organizm odmawia zajścia w ciążę. Obywatele III RP zorganizowani w społeczeństwo, a nawet w państwo, tym powinni się od takich zwierzątek różnić, że każda samica musi mieć świadomość, iż ma do dyspozycji wiedzę o antykoncepcji i dostęp do środków antykoncepcyjnych, o możliwości aborcji nie wspominając. A jeśli zajdzie w ciążę, to nie zostanie z potomstwem zdana tylko na siebie i prawa wolnego rynku, czyli głód i nędzę. Wałęsowa i Komorowska, gdy ich mężowie siedzieli, mogły liczyć na pomoc. Wielodzietne dzieciobójczynie - nie.
www.nie.com.pl/art26435.htm