Dodaj do ulubionych

Brak chrztu

21.02.10, 16:34
Chcę sie dowiedzieć, czy są tu osoby nieochrzczone? I jak sobie
radzą?
Obserwuj wątek
        • kieprze_paczynskich Re: Brak chrztu 21.02.10, 17:19
          > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

          Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą. Raz, że jakiś ślub, papier,
          gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty, dwa, brak chrztu nie uniemożliwia
          ślubu kościelnego.
          • swinia_i_cham Re: Brak chrztu 22.02.10, 13:26
            > Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą. Raz, że jakiś ślub, papier
            > ,
            > gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty, dwa, brak chrztu nie uniemożliwi
            > a
            > ślubu kościelnego.

            +1.

            Jeżeli dla kogoś wyimaginowany przyjaciel z broda jest wazniejszy niz realny partner obok, to do nikad by Cie taki zwiazek nie zaprowadzil...
            • ugne Re: Brak chrztu 23.02.10, 11:23
              ...wyimaginowany przyjaciel z broda??? Widze, ze jestes taki sam/taka sama jak ow narzeczony, tyle ze stoisz po drugiej stronie. On nie akceptuje tego, ze ktos nie wierzy, a Ty, ze ktos mocno wierzy.
              • meth.p Re: Brak chrztu 23.02.10, 11:51
                ugne napisała:

                > ...wyimaginowany przyjaciel z broda??? Widze, ze jestes taki
                sam/taka sama jak
                > ow narzeczony, tyle ze stoisz po drugiej stronie. On nie akceptuje
                tego, ze kto
                > s nie wierzy, a Ty, ze ktos mocno

                Zaraz zaraz. Osoby wierzace uwazaja, ze spale sie w piekle i
                niektorzy sie pewnie za mnie (tudziez za wszystkich niewierzacych)
                modla. Maja do tego prawo. A ja mam prawo nie wierzyc i zgodnie z
                moja wiara bog to wyimaginowany przyjaciel z broda. Co Tobie nie
                pasuje?
                • ugne Re: Brak chrztu 23.02.10, 12:11
                  "Jeżeli dla kogoś wyimaginowany przyjaciel z broda jest wazniejszy niz realny partner..." Dla tego kogos ten 'wyimaginowany przyjaciel z broda' to jego bog, zabrzmialo to ironicznie i rownie nietolerancyjnie jak postepowanie owego narzeczonego. A ogolnie mowiac, to jestem zdania, ze kazdy ma prawo wierzyc w co chce i w kogo chce, albo nie wierzyc.Pozdrawiam
                  • ryszard_mis_ochodzki i miał prawo 23.02.10, 13:07
                    w kwestii wiary nie ma kompromisów

                    a wy to sprowadzacie do tego jakby ja rzucił bo niechciała obciagac rano i wieczorem

                    ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w tej szopce i zrobic to dla swojego ukochanego

                    on musialby sie wyrzec swojej wiary i wierzen aby byc z kims kto ma to w co on wierzy w dupalu
                    • wj_2000 Re: i miał prawo 23.02.10, 13:13
                      ryszard_mis_ochodzki napisał:

                      > w kwestii wiary nie ma kompromisów

                      Jest to całkowite zaprzeczenie istoty człowieczeństwa. "Bezkompromisowa" wiara w
                      stare zmanipulowane po wielokroć księgi.
                      Taka postawa gorsza jest od hitleryzmu. Niemcy wierzyli w Hitlera i jego
                      "cudowną broń" tak długo, aż kamień na kamieniu z Berlina się nie ostał.
                      --
                      Jak ja nie lubię mieć stale racji!
                    • swinia_i_cham Re: i miał prawo 23.02.10, 13:25
                      > ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w tej szopce i
                      > zrobic to dla swojego ukochanego

                      tak? To takie nic? Chociazby opowiadanie o swoich "grzechach" obcemu facetowi za kratka - rowniez?

                      a ateisci/agnostycy, ktorzy uwazaja INSTYTUCJE kosciola za do cna zepsuta mafie o 1500 lat zbrodni na koncie - i nie chca, aby KK dalej mial wplyw na to co sie w tym kraju dzieje chwalac sie statystykami w stylu "95% Polakow jest ochrzczonych" ?

                      Nie zawsze dla niewierzacego ta "szopka" to takie pojscie na piwo po prostu...
                      • gonzo44 zakute łby 23.02.10, 13:36
                        swinia_i_cham napisał:

                        > Nie zawsze dla niewierzacego ta "szopka" to takie pojscie na piwo
                        >po prostu...

                        zakute łby tego nie pojmą. szkoda gadać.
                      • janana Re: i miał prawo 23.02.10, 15:22
                        Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelnego.
                        Stąd tez spowiedzie i nauki strony niewierzącej nie obowiązuje, ochrzczony tez
                        byc nie musi.
                        Wypowiada skrócone formułki i tyle.
                        I już się jest nieślubnym mężem ślubnej małżonki.
                        • swinia_i_cham Re: i miał prawo 23.02.10, 17:34
                          > Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelne
                          > go

                          ja odpowiadałem na pytanie "dlaczego po prostu nie wezmie chrztu i ślubu, traktując to jako dar dla partnera". O ślubie katolik-niewierzący wiem i nie o tym pisałem.
                        • baba67 Re: i miał prawo 02.03.10, 19:39
                          Niemniej w swietle prawa mezem sie staje. I gdyby przyszlo mu do glowy rozwiesc
                          i znow wystapic jako strona niewierzaca lub wierzaca(bo sie na przyklad nawroci)
                          to juz nie moze.
                          --
                          Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
                          Paganini (zdaje się)
                        • l_zaraza_l Re: i miał prawo 03.03.10, 18:07
                          janana napisała:

                          > Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelne
                          > go.
                          > Stąd tez spowiedzie i nauki strony niewierzącej nie obowiązuje, ochrzczony tez
                          > byc nie musi.
                          > Wypowiada skrócone formułki i tyle.
                          > I już się jest nieślubnym mężem ślubnej małżonki.

                          Wszak bóg katolicki jest wszechobecny. Jeśli tak, to nie ma znaczenia jakie
                          formułki klepie niewierzący w kościele. Wystarczy, że oboje, kiedyś i gdzieś
                          powiedzieli sobie, że się kochają i że chcą ze sobą być już zawsze.

                          P.S.
                          Wciąż szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: Skoro nie ma ewolucji i
                          wszystko zostało stworzone przez boga / bogów (wszak nic nie bierze się z
                          niczego) to skąd się wziął bóg / bogowie? Nie ma znaczenia czy są materialni
                          czy też są tylko energią - wszak nic nie bierze się z niczego.

                          --
                          Dziwi mnie przeswiadczenie, ze o czlowieczenstwie swiadczy zdolnosc do
                          artykulacji...
                      • ryszard_mis_ochodzki Re: i miał prawo 23.02.10, 16:31
                        > tak? To takie nic? Chociazby opowiadanie o swoich "grzechach" obcemu facetowi z
                        > a kratka - rowniez?

                        jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz

                        idziesz odwalasz formulke, wiecej grzechow nie pamietam i po sprawie, masz papierek i pieczatke

                        bylem i swiadkiem na slubie i chrzestnym i za kazdym razem ksiadz sie pytal czy bylem u spowiedzi ja mowilem ze bylem i tyle

                        jakby mi sie kazal wyspowiadac u siebie to bym powiedzial ze bylem niegrzeczny dla mamusi, dla bliznich, rzucilem 'papierek na ulice' i wiecej grzechow nie pamietam

                        i bylbym dopuszczony do sakramentu nie robilem to tego dla siebie tylko dla kogos kto mnie oto poprosil

                        troche koniunkturalizmu i cynizmu dla szczescia kogos na kim nam zalezy to naprawde żadna cena w takiej sytuacji

                        przeciez i tak w to nie wierzymy? poprostu odwalamy szopke

                        myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest niewazny? a moze moj chrzesniak nadal chodzi z grzechem pierworodnym? :-)
                        • je2bny Re: i miał prawo 23.02.10, 16:48
                          >>>myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest
                          niewazny? a moze moj chrzesniak nadal chodzi z grzechem
                          pierworodnym? :-) <<<
                          ==================================
                          Wiesz, jak nazywamy takie postępowanie ??? -=- Hipokryzja -=- !!!
                          Wytłumacz, z łaski swojej, co znaczy to wyrażenie - "grzech
                          pierworodny" ???
                          Przykro jest czytać takie bzdury i do tego niby w kraju, gdzie
                          oświata wkroczyła pod strzechy, a patrząc na kalendarz i widząc
                          XXI wiek i taką ciemnotę, zabonbon i zacofanie, to człowiek
                          nie wie co ma robić ? Śmiać się, czy płakać.
                          --
                          Charles Caleb Colton

                          · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
                          walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
                        • stanislaw32 zadna hipokryzja 23.02.10, 17:22
                          Doskonale rozumiem co masz na mysli.
                          Mysle tez ze niepotrzebnie nawet uzywasz do tego ostrych slow.
                          Skoro dla Twoich bliskich pewne tradycje sa bardzo wazne a dla ciebie nie to
                          uwazam ze lepiej jest nie ranic uczuc osob dla ktorych tradycje sa wazne i
                          poddac sie tradycjom nawet jesli samemu sie w ich sens nie wierzy.
                          Czy jesli przywitaja cie chlebem i sola to nie zjesz tego chleba mowiac ze nie
                          wierzysz w zabobony? Nie! Lepiej zjesc ten chleb i sol. Lepiej wypic za zdrowie
                          mlodej pary choc to ze wypijesz wcale im zdrowia nie przysporzy ale jesli nie
                          wypijesz moze byc im przykro.
                          Ja dawniej uwazalem ze to hipokryzja poddac sie pradowi rzeki w takiej sytuacji,
                          teraz uwazam ze to milosc blizniego.
                          Czy 80 letnia babcia zrozumie dlaczego jej wnuczek nie chodzi do kosciola? jaki
                          jest sens wdawac sie z nia w filozoficzne polemiki. Moj kolega wegetarianin u
                          babci je wszystko co mu ona poda bo jego odmowa sprawilaby jej przykrosc a
                          wytlumaczenie nie wchodzi w rachube.
                          • swinia_i_cham Re: zadna hipokryzja 23.02.10, 17:43
                            > Ja dawniej uwazalem ze to hipokryzja poddac sie pradowi rzeki w takiej sytuacji
                            > ,
                            > teraz uwazam ze to milosc blizniego.

                            ale przez takie chodzenie na łatwiznę przyklepuje się zabobony... Przyklepuje się mit "90% Polaków - katolików", przez co potem bulisz podatki na katechetów w szkołach, państwowe komisje oddają majątki warte dziesiątki milionów złotych klasztorom, porządnej edukacji seksualnej nie mamy do dzisiaj w szkołach, badania nad komórkami macierzystymi są hamowane, in vitro atakowane, kobiety jak A. Tysiąc porównywane do hitlerowców w ogólnopolskich gazetach.

                            A gdyby ktoś chciał zrobić "stand-up comedy" tak, jak np. George Carlin (polecam na YT), to miałby prokuratora na głowie za obrazę uczuć (sic!) religijnych...
                            • gulgul231 Re: zadna hipokryzja 23.02.10, 18:44
                              dla mnie mit to to, ze ktos (who?) stwierdzil 90% Polaków to
                              katolicy. Mogliby tak powiedziec w kosciele, ale jak pamietam info z
                              tzw. wizyt duszpasterskich, to czarnym wyszlo, ze to jakies 20-30%
                              populacji parafii przyjmuje po koledzie (ilu robi to po to, zeby sie
                              odwalili?). Frekwencja na mszach (ktora tez sie bada) jest tez niska
                              (biorac pod uwage liczbe dusz w parafii). O tym sie mowi na mszach.
                              Oczywiscie trzeba tylko na nie chodzic :P
                              Skoro czarni trzymaja PL za gardlo i pilnuja finansow swoich, to
                              takie wyliczenia tez przeprowadzili.

                              dlatego to Twoje 90% jest wyssane z palca. nie potrafisz sie
                              zorganizowac? to kto ma Ci pomoc? sukienkowi co doswiadczenia w
                              zarzadzaniu maja +1500 lat?
                          • stofftier Re: zadna hipokryzja 23.02.10, 20:26
                            a to ciekawe
                            "> Czy 80 letnia babcia zrozumie dlaczego jej wnuczek nie chodzi do kosciola? jaki
                            > jest sens wdawac sie z nia w filozoficzne polemiki. Moj kolega wegetarianin u
                            > babci je wszystko co mu ona poda bo jego odmowa sprawilaby jej przykrosc a
                            > wytlumaczenie nie wchodzi w rachube."
                            czyli traktujemy babcie jako osoby, z którymi nie warto rozmawiać, bo i tak nie
                            zrozumieją (uważamy je za zbyt5 głupie, czy sami nie umiemy obronić swojej
                            postawy i przekonań?), a dla większej wygody godzimy się na postępowanie wbrew
                            sobie, byle tylko nie urazić czyichś uczuć
                            • soyokaze Re: zadna hipokryzja 24.02.10, 00:37
                              Wbrew sobie zgodzę się z Tobą, by nie obrazić Twoich uczuć i dla mojej wygody.

                              A na poważnie, takie sytuacje mają miejsce tylko wtedy, gdy druga strona stawia jakąś tradycję, jakąś sytuację nad nasze dobro lub dobro relacji. Nie mogą i/lub nie chcą podjąć innej decyzji, bo nie myślą racjonalnie. Gotowi są uznać, że stało się wielkie zło i albo my nie jesteśmy już dla nich tymi samymi ludźmi, albo ich życie zmieniło się z powodu tragedii. Myślisz, że w takiej sytuacji pójście na ustępstwo to dla nas większa cena?

                              IMHO generalnie chodzi o uniknięcie pogorszenia sytuacji (relacji lub dobra tamtej osoby). Gdy ktoś robi to, by po prostu poprawić swoją własną sytuację, to mogę się zgodzić, że jest to hipokryzja, bo nie odbywa się naszym kosztem - później zapłaci za to tamta osoba, o wiele bardziej boleśnie.

                              I pamiętaj, że jeśli zawsze będziesz postępować po swojemu nie będąc hipokrytką, to ktoś będzie musiał w końcu pójść na ugodę tobie - wbrew jego/jej wartości, by nie urazić Twoich uczuć. Zastanów się wtedy, czy rzeczywiście warto, by ktoś inny płacił w ten sposób. Może Ciebie kosztowałoby to mniej?
                          • Gość: jacek226315 Re: zadna hipokryzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 12:32
                            och jak ja to lubie, taka postawe ,zrobic komus przyjemnosc wbrew
                            wlasnemu przekonaniu,wlasnym gustom. Pamietam kiedys bedac u
                            znajomych podano flaki ktorych ja sie brzydze,ale nauczony ,ze nie
                            mozna gospodarzowi robic przykrosci odmawiajac,jadlem.Rosly mi te
                            flaki w gardle przyprawiajac o mdlosci a efekt taki ,ze do dzis
                            omijam ten dom lukiem. To w Polsce tak sie przyjelo,ze bedac u kogos
                            na przyjeciu jest sie wprost czasami zmuszany do jedzenia czegos
                            czego sie nie trawi. W takich Stanach, jedzenie jest na stole i kto
                            chce ten je kto nie chce nie je,i nikt nikogo nie zmusza i nikomu
                            nie przyjdzie do glowy bys ie za to obrazac
                        • octopi Re: i miał prawo 23.02.10, 17:25
                          To tylko o Tobie świadczy skoro tak zrobiłeś.
                          Gdybyś był w porządku poszedłbyś do księdza i powiedział że poproszono Cie o
                          świadkowanie czy bycie chrzestnym i szczerze powiedział jaki masz stosunek do
                          tych spraw. Gdybyś miał odwagę. Po prostu tak było łatwiej - kłamstwem i
                          krętactwem zasłonić brak odwagi i szczerości. Jak dla mnie brak szacunku dla
                          tych, którzy poprosili Cię o te funkcje.
                          A jeśli uważasz, że nie musisz się przed nikim tłumaczyć itp. to wystarczyło
                          mieć odwagę i swoje poglądy wygłosić dla tych, którzy chcieli Cię na świadka lub
                          chrzestnego. Wygłosić i ich bronić. Być szczerym od początku do końca.
                          A ksiądz się tylko spytał, czy byłeś u spowiedzi co świadczy o tym, że poważnie
                          Cię traktował choć, jak się okazało, na to nie zasługiwałeś.
                          Myślę, że w Twoim przypadku to "trochę" cynizmu to baaaardzo dużo.
                          W uroczystości Chrześniaka typu Komunia Św. i inne też będziesz odwalał szopkę?
                          Niezły dasz mu przykład - zamiast mieć poglądy (i tu podkreślam - za które
                          absolutnie nie osądzam, nie potępiam itp.) i odwagę do ich obrony to Ty
                          pokazujesz jak krętaczyć.
                        • swinia_i_cham Re: i miał prawo 23.02.10, 17:37
                          > jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz

                          O ile mi wiadomo, to oboje przyszli małżonkowie idą do tego samego księdza... Jak wierzący się wyspowiada szczerze, to niewierzącemu nie przejdzie "byłem niemiły dla rodziców, więcej grzechów nie pamiętam". Abstrahując od poczucia udziału w szopce.

                          > troche koniunkturalizmu i cynizmu dla szczescia kogos na kim nam zalezy to napr
                          > awde żadna cena w takiej sytuacji
                          >
                          > przeciez i tak w to nie wierzymy? poprostu odwalamy szopke
                          >
                          > myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest niewazny? a moze moj
                          > chrzesniak nadal chodzi z grzechem pierworodnym? :-)

                          ale ona jest nieochrzczona. Więc najpierw nauki do chrztu, potem chrzest, potem - chyba - bieżmowanie (też po naukach), potem dopiero ślub... Trochę jest zamieszania.

                          Nie mówiąc o tym, że ktoś może nie chcieć, aby KK używał również jego osoby uzurpując sobie prawo do działań politycznych w imieniu "95% polskich katolikow"...
                          • raszefka Re: i miał prawo 03.03.10, 09:06
                            swinia_i_cham napisał:

                            > > jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz
                            >
                            > O ile mi wiadomo, to oboje przyszli małżonkowie idą do tego samego
                            księdza...

                            Niewiele ci wiadomo, wobec tego
                    • old.european Re: i miał prawo 23.02.10, 22:13
                      ryszard_mis_ochodzki napisał:

                      > w kwestii wiary nie ma kompromisów

                      A czy nie byloby jego szansa - ba! obowiazkiem! - postarac sie przekonac ja, ze
                      istnieje Bog? Pokazac, jaka zycie ma dzieki wierze wartosc?
                      Ale to jeden z tych, co sie z przodu modla i nie chca byc, jako ten celnik...
                    • critto Re: i miał prawo 24.02.10, 00:46
                      jeśli w kwestii wiary nie ma kompromisów, to dlaczego w kwestii niewiary takowe
                      mają być? Niewiara w Boga to równie silne przekonanie, jak wiara w Boga,
                      zawierające własny system wartości, tyle że... bez wiary w tę Istotę. Poza tym
                      skąd wiesz, jakie ona ma przekonania? Pisze tylko że nie może mieć ślubu
                      kościelnego. Ja też nie mogę, na szczęście moja Kobieta jest poganką, wyznaje
                      dawnych Bogów.
                      Poza tym życie to sztuka kompromisów. Znam małżeństwa, w których mąż jest
                      rodzimowiercą słowiańskim (poganinem), a żona - katoliczką. Albo na odwrót. Żyją
                      sobie bardzo dobrze, kochają się, są szczęśliwi. Nikt nikogo nie próbuje
                      przekonywać do swojej wiary, oboje biorą udział w świętach obu religii. Takie
                      właśnie POGAŃSKIE podejście do wiary podoba mi się najbardziej - każdy ma swoich
                      Bogów czy Boga, których szanuje, swoje przekonania i nie próbuje narzucać ich
                      innym. Traktuje je jak część własnej tradycji i kultury, własnych korzeni - nie
                      lepszych i nie gorszych niż inne korzenie. Dawni Celtowie, gdy zmieniali miejsce
                      zamieszkania, żenili jednego ze swoich Bogów z jedną z Bogiń miejsca, do którego
                      przybywali. I tu jest podobnie. Co za problem aby chrześcijaństwo traktować
                      podobnie? Bo radykalnym chrześcijanom się to nie podoba? A kto jest ważny dla
                      małżonka? Współmałżonek czy jakiś duchowny z syndromem zbawiania świata??
                      Tak czy inaczej, Karolinie naprawdę współczuję... Cóż, łatwo się pomylić...
                      Znajdziesz kogoś lepszego, trzymaj się!! :)


                      --
                      -------------------------------------------
                      ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
                      I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
                    • bubster Re: i miał prawo 02.03.10, 17:13
                      on musialby sie wyrzec swojej wiary i wierzen aby byc z kims kto
                      ma to w co on wierzy w dupalu



                      nie musiałby
                      można wziąć ślub z osobą niewierzącą
                      --
                      _____________________________________
                      Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
                    • lubie.garfielda Re: i miał prawo 03.03.10, 09:54
                      ryszard_mis_ochodzki napisał:

                      > ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w
                      tej szopce i
                      > zrobic to dla swojego ukochanego

                      to nie jest wypowiedź w pełni katolicka. Rozumiem, że nie każdy musi
                      wierzyć, ale niewierzący który "uczestniczy w szopce" tylko dla
                      świętego spokoju to zwykłe oszustwo.
                      --
                      z forum NPR: "Ile można słuchać silnika jadąc samochodem?"
                      - by j.s.
                    • sanpja Re: i miał prawo 03.03.10, 16:20
                      W kościele Rzymsko Katolickim ( jeżeli z takiego pochodził ów narzeczony)
                      dopuszczalny jest slub kościelny z osobą nie ochrzczoną i nie wierzącą.
                      Chrześcijanin, osoba wierząca i szanująca prawo Boże musi wziąc ślub
                      kościelny aby "legalnie" czyli bez grzechu współzyć ze swoim małżonkiem.
                      Ale osoby niewierzącej do niczego nie możemy zmusić. Chociaż może nam żal
                      że nie wierzy.
                      Taki ślub wygląda tak iż:
                      Osoba wierząca przystępuje normalnie do ceremoni ślubu a osoba niewierząca
                      jest zwolniona ze słów przysięgi Panu Bogu, czyli niepamietam dokładnie
                      jak to idzie ale z tego: Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący ......
                      Nie rozumiem wobec tego, dlaczego ten narzeczony tak postąpił.
                      Albo był niedouczony, albo ksiądz był niedouczony albo ten watek to zwykła
                      prowokacja i na to raczej mi wyglada.
                  • swinia_i_cham Re: Brak chrztu 23.02.10, 13:22
                    > Dla tego kogos ten 'wyimaginowany przyjaciel z broda' to jego bog, z
                    > abrzmialo to ironicznie i rownie nietolerancyjnie

                    Jezeli dla mnie obiekt wiary drugiej osoby jest postacia czysto fikcyjna, to "rozmawianie" z ta postacia (vide np. modlitwa) jest dla mnie rownowazna z rozmawianiem z wyimaginowanym przyjacielem u dzieci. Zreszta funkcje pelni podobna - pomaga radzic sobie z problemami, z ktorymi delikwent sam poradzic sobie nie potrafi badz nie chce.

                    Chcesz mi powiedziec, ze samo wyrazenie mojego zdania na ten temat jest od razu przejawem nietolerancji? Ja nie selekcjonuje przyjaciol wedle wiary. Nie dobieram sobie partnerki pod wzgledem wiary badz nie (nie moglbym byc z fanatyczna chrzescijanka, ale to z racji po prostu wynikajacych z tego roznicy swiatopogladow i zdania nt rzeczy od mieszkania przed slubem przez seks po mieso w piatek).

                    Dlaczego Twoja wiara ma byc niby wazniejsza, niz to w co wierza scjentysci? Setki roznych sekt? Wyzwanwcy Dannikena? Wierzacy w wielkie mzimu z gory Tonbo ludzi z kenijskich plemion?

                    Wszyscy "rozmawiacie" z "istotami", co do istnienia ktorych nie macie NAJMNIEJSZYCH racjonalnych przeslanek. Dla kogos, kto sie posluguje racjonalnym mysleniem to jest rownorzedne z rozmowa dziecka z wyimaginowanym przyjacielem. A ten chrzescijan akurat ma brode w 2 z 3 wcielen.
                    • 4g63 Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:47
                      nie da się z katolami rozmawiać tak żeby twoich słów nie wzięli za atak, mają to od małego wpajane, stają się od małego robocikami sterowanymi przez kościół, i jeśli sami się z tego nie wyplączą to już tacy zastaną, przy okazji sądząc że to ich własne myśli
                    • anulac Re: Brak chrztu 24.02.10, 08:51
                      Nigdy nie twierdzilam, ze jakakolwiek wiara jest wazniejsza od innych. Nigdy nie twierdzilam, ze jakakolwiek wiara jest dobra czy zla. Wiara nie polega na racjonalnym rozumowaniu, po prostu przyjmujesz do wiadomosci jakis fakt-tutaj istnienie boga, bez jakiegokolwiek potwierdzenia w rzeczywistosci. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze to Ty uwazasz swoje racjonalne myslenie za wyzsze nad 'wiara'. Gdybym myslala inaczej to nie mialabym za meza czlowieka niepraktykujacego i pogubionego w kwestiach wiary/niewiary.
                      • swinia_i_cham Re: do swinia i cham 24.02.10, 11:24
                        ugne napisała:

                        > przepraszam, ale zalogowalam sie pod innym nick-iem, anulac to moja wypowiedz,
                        > pozdrawiam

                        nic się nie dzieje :)

                        Ja ogólnie protestowałem przeciwko temu, w jaki sposób nieskrępowane sformułowanie swoich poglądów na religijność jest uznawane przez niektórych (większość?) katolików, jako brak tolerancji, atak itd.

                        To samo dotyczy "obrazy uczuć religijnych" - jeżeli wierzysz w tak wielkie rzeczy jak Bóg chodzący po ziemi dla odkupienia ludzkich win, życie wieczne itd - to jak taką wiarą może zachwiać jakaś świnia czy cham ;), uważający to za gadanie z niewidzialnym przyjacielem?

                        Jeżeli ktoś wierzy, nie ma wątpliwości - co go obchodzi cudze zdanie? Może się uśmiechnąć z politowaniem nad nieświadomym wielkich rzeczy ateistą. Albo zacząć się burzyć, że ktoś go atakuje, wyśmiewa itd.


                        • ugne Re: do swinia i cham 24.02.10, 12:06
                          Uwierz mi, 'nieskrępowane sformułowanie swoich poglądów na religijnośc' moze przekraczac pewne granice i moze urazic uczucia religijne katolikow czy innych wierzacych. A co do zachwiania wiary, to mysle, ze takie 'nieskrępowane wypowiedzi' moga (jest to bardziej prawdopodobne) wywolac goraca dyskusje, obrone badz walke o swoje przekonania. Zachwiac czyjas wiare jest ciezko, no chyba, ze ktos powatpiewa w to co wierzy i nie jest na tyle silny by odrzucic czyjes argumenty.I zgadzam sie z Toba,wypowiedzi niewierzacych czesto sa odbierane przez katolikow jako atak czy brak tolerancji:)A poza tym, zeby rozmawiac o wierze trzeba miec ogromna wiedze, a ja sie ciagle ucze. Ale to chyba temat na inna rozmowe:)
                          • madame_charmante a dlaczego? 05.03.10, 18:59
                            Bo ateizm, wyznawany bywa równie żarliwie i fundamentalistycznie,
                            jak każda inna religia. A wszystkie one mają tendencję do bycia
                            religiami wojującymi u swych zaraniow :D
                            Odebralam wypowiedz swini_i_chama jako wlasnie ..
                            fundamentalistyczną. No, ale nic dziwnego, ja katol jestem :)))
                            --
                            Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
          • titta Nic dziwnego 23.02.10, 13:01
            W malzenstwie liczy sie wspolny swiatopoglad, "kierunek w ktorym sie
            patrzy"*, a nie "motylki w brzuchu. Trudno sie dziwic, ze ktos sie
            nie decyduje na malzenstwo, gdy nie ma jednosci pod wzgledem
            religi/wiary gdyz od niej zaleza najwazniejsze wartosci w zyciu
            czlowieka. Nie sposob "nadawac na tych samych falach" w takim
            przypadku.
            Oczywiscie sa maleznstwa miedzywyznaniowe lub ateisty z
            czlowiekiem "religijnym" ale w takich przypadkach albo de fakto obie
            osoby sa "niereligijne" (ich wiara to tylko etykietka) albo
            malzenstwo nie funkcjonuje dobrze i przynajmniej jedna z osob jest
            zmuszona do naginania swoich wartosci.

            *Kochac to nie patrzyc sie na siebie, a w tym samym kierunku"
            de Saint-Exupéry
            • maura4 Re: Nic dziwnego 23.02.10, 13:24
              Małżeństwo, a którym nie ma motylków to firma, interes. Nie wiem
              czy zawarta przed ołtarzem umowa małżeńska z powodu wiary, będzie
              lepsza od od tej zawartej w urzędzie z powodu miłości. Wiem ,że nie
              będzie w nim tego wszystkiego co się z miłością wiąże. Między
              małżonkami , bo miłość do produktów firmy jakimi będą dzieci,to inna
              sprawa.
              • titta Re: Nic dziwnego 23.02.10, 15:55
                Nie zrozumiales/as.
                Nie wazne gdzie, wazne aby "motylki" nie byly podstawowym (jedynym)
                powodem. Jesli ludzie maja podobna wizje swiata i zycia to i na
                motylki jest miejsce. Jesli nie maja to motylki szybcciutko sie
                wyczerpia i bedzie...kupa.
                • 4g63 Re: Nic dziwnego 23.02.10, 16:49
                  jeśli się kogoś kocha to żadna religia nie stanie na przeszkodzie prawdziwej miłości, najwyraźniej ta wspomniana w wątku tego forum nie jest prawdziwa
                  • titta Re: Nic dziwnego 23.02.10, 17:34
                    Co znaczy "prawdziwa milosc"?
                    Czy nie jest to rowniez szacunek do czjegos systemu wartosci i
                    przekonan?
                    Naprawde kochajac (kogos, a nie swoje ego) mozna takze taka osobe
                    zostawic, jesli nie ma mozliwosci razem stworzyc stabilnego i
                    satyswakcjonujacego (dla obu stron) zwiazku (z roznych przyczyn).
                    • critto Re: Nic dziwnego 24.02.10, 00:53
                      a ja wierzę w Przeznaczenie i w to, że małżeństwo czy inny związek dwojga ludzi
                      to wyrok Przeznaczenia. Satysfakcja itp. jest mile widziana, ale nie jest celem,
                      tylko środkiem wypełnienia wyroków Losu.
                      Co do systemów wartości - cóż, trudno się dogadać jeśli są mocno inne, to
                      prawda. Ale można próbować. Jeśli ludzie się nie dogadają i związek się
                      rozpadnie - to znaczy, że Przeznaczenie chciało inaczej i nic się na to nie
                      poradzi. Zęby trzeba zacisnąć (lub pozbierać z podłogi :)), łzy przełknąć (albo
                      się wypłakać) i żyć dalej... Jak to śpiewał Kostrzewski "okręt mój płynie dalej,
                      przez noc..."

                      --
                      -------------------------------------------
                      ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
                      I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
            • anaisanais96 Dziś czujesz się źle, ale w sumie to dobrze się st 23.02.10, 13:45
              Widocznie dla niego religia jest ważna i w przyszłości mielibyście problemy w
              dogadaniu się co do najróżniejszych spraw. począwszy od tego jak wychowywać
              dzieci(po chrześcijańsku czy jako ateista) po obchodzenie świąt itd. Może
              również przeraża go to, ze po śmierci się nie spotkacie. Widocznie nie była to
              jedank jakaś wielka miłość więc może dobrze się stało
          • sanpja Re: Brak chrztu 03.03.10, 16:23
            kieprze_paczynskich napisał:

            > > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (
            >
            > Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą.

            Może i prawda

            > Raz, że jakiś ślub, papier,
            > gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty,

            Trochę przeginasz. Każdy powinien szanować uczucia religijne drugiej osoby.

            >
            dwa, brak chrztu nie uniemożliwi
            > a
            > ślubu kościelnego.

            A to akurat prawda. Osoba nie wierząca zwolniona jest z przysięgi Bogu i
            tyle.
                    • mrnickt Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:25
                      Współczuję Ci bardzo z powodu śmierci Taty. Ale moje pytanie jest takie, pisałaś, że nie wierzysz, a gdy umarł Twój Tata to nie modliłaś się za niego żeby poszedł do Nieba i czy nie było pogrzebu kościelnego?
                      • karolina2976 Re: Brak chrztu 23.02.10, 22:54
                        Odpowiadam: pogrzeb był kościelny bo tata przed śmiercią chciał
                        księdza i przyjął komunię. Pytanie drugie: nie modliłam się, bo nie
                        wierzę w niebo, piekło czy też czyściec. Uważam, że po śmierci się
                        nigdzie nie idzie. Najwyżej z atomów naszego ciała po rozkładzie
                        mogą powstać np. atomy rośliny albo robaka, albo czegokolwiek
                        innego. Nasza świadomość ginie ze śmiercią naszego mózgu.
                    • leew1 Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:33
                      myślę, że nie piszesz całej prawdy i kontekstu. chrzest i wiara nie
                      mają nic wspólnego ze ślubem kościelnym i nie są do niego potrzebne.
                      pewnie są inne przeszkody, których nie ujawniasz, bo wygodniej Ci
                      zwalić swoje niepowodzenia na jego wiarę!
                      • eye-witness Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:44
                        Dobre! Wiara POWINNA miec podstawowe znaczenie jesli chodzi o slub koscielny! Wiara JEST potrzebna, zeby wziac slub koscielny! W przeciwnym razie to nic innego jak teatrzyk wywolany presja partnera, rodziny, sasiadek i ogolnie ciemnego spoleczenstwa. O to w religii chodzi?
                  • karolina2976 Re: Brak chrztu 21.02.10, 18:56
                    I myślę, że gdyby wyznawał swoją wiarę prawdziwie, to by mnie nie
                    zostawił ze światem walącym się na głowę, bo jest przecież zasada:
                    kochajcie nieprzyjaciół swoich a nigdzie nie słyszałam ze strachu
                    przed potępieniem krzywdźcie tych, którcy kochacie
                    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:13
                      No, ale ja tu nie widzę problemu... Tzn. sama bardzo ładnie sobie odpowiedziałaś
                      i słuszne wyciągnęłaś moim zdaniem wnioski. Po prostu musisz iść dalej. Choć za
                      pewne jest ci trudno - ale przecież każde rozstanie boli, szczególnie jak się
                      jest stroną rzucaną. Czy twój ból byłby mniejszy, jakby cię rzucił, bo np.
                      według niego wasz związek się wypalił, nie kocha już ciebie, poznał inną
                      dziewczynę, itp. On po prostu podał taki akurat powód i w sumie to nawet uczciwe
                      z jego strony, że nie zasłaniał się enigmatycznym "nie pasujemy do siebie", albo
                      "nie zasługuję na ciebie" (tia, i dlatego cię rzucam, żebyś cierpiał/cierpiała).
                      Rozumiem, że głównie chodzi ci o moment, w którym to zrobił, że akurat byłaś w
                      ciężkiej sytuacji życiowej - ale przecież to nie ma nic wspólnego z przyczyną.
                      Prawdopodobnie i tak powodem nie tyle była jego wiara, co nie wystarczająca jego
                      miłość do ciebie. Hmm, oczywiście, że mógł "zostać" i cię wspierać, ale jako
                      przyjaciel, a nie chłopak. Tylko po pierwsze nie wiem, czy to coś by zmieniło w
                      twoich uczuciach (z pewnością byłyby tak samo negatywne), i po drugie czy
                      chciałabyś jego pomocy w takiej formie. Mógłby ze względu na ciebie i "ciężkie
                      czasy" przedłużyć i tak już z jego strony zakończony związek, ale do rozstania i
                      tak by pewnie w końcu doszło - wolałabyś tak?
                    • malgor-zata-m Re: Brak chrztu 24.02.10, 11:06
                      Karolina,
                      Wyglada na to, ze stalo sie lepiej.
                      Oczywiscie - jest mozliwosc slubu 'polkoscielnego' - zgodnie z
                      postami powyzej - jedna osoba wstepuje w zwiazek malzenski w swietle
                      prawa cywilnego, druga rowniez w swietle prawa koscielnego. Nie jest
                      to powszechna praktyka, ale jest to zupelnie mozliwe. Moi znajomi
                      brali wlasnie taki slub - Ona jako ateistka stwierdzila, ze nawet z
                      wielkiej milosci, a moze i dlatego, ze kocha Jego, nie jest w stanie
                      zrobic 'szopki', bo szanuje Jego religie (choc sama nie wierzy), On
                      natomiast uznal, ze z wielkiej milosci nie ma prawa jej do tego
                      zmuszac, ani od Niej tego oczekiwac i ze ta sama wielka milosc, i
                      Jego postawa, ktora faktycznie reprezentuje, wynikajaca w Jego
                      przekonan, pozwala mu pogodzic wiare i zycie z Nia. Zamieszania bylo
                      duzo, bo oczywiscie nie chciano Im udzielic takiego slubu w Jego
                      parafii, obilo sie wiec o kurie, ale slub odbyl sie w kosciele
                      Dominikanow. I wszyscy byli szczesliwi - On, bo mial slub jaki
                      chcial, w swietle swojej wiary wazny, a bez przymuszania Jej, Ona,
                      bo mogla miec slub taki, jak chciala, bez ustepstw z Jego strony, a
                      rodzina, bo byla 'szopka'. I dobrze.

                      Jesli facet zostawia Cie w takiej sytuacji, o jakiej piszesz i za
                      argument podaje rzekoma niemoznosc zawarcia slubu, to uniknelas
                      prawdopodobnie zwiazku z czlowiekiem, ktory nie bylby dla Ciebie
                      podpora w pozniejszym zyciu i dbajacym partnerem. W kontekscie jego
                      wiary... no coz, widac nie byla dostatecznie mocna, zeby wspierac i
                      probowac zrozumiec, wiec chyba tez ma jeszcze pare rzeczy do
                      nadrobienia - dokladnie tak, jak piszesz.
                      Wiec jakkolwiek przykra moze byc ta sprawa, ja raczej Ci gratuluje i
                      zycze, zebys jak najszybciej mogla sie sama z tego cieszyc ;-)

                      Pozdrawiam!
                  • ideefiks Re: Brak chrztu 21.02.10, 19:06
                    marian.radom napisał:

                    > Sama widzisz że trudno być
                    > bez BOGA szczęśliwym
                    > POMYŚL

                    Ślepa i bezmyślna wiara w twojego boga stanęła na drodze do szczęścia
                    dwojga ludzi.
                    POMYŚL
                      • ideefiks Re: Brak chrztu 21.02.10, 19:26
                        I tu muszem ciem zmartwić. Im dalej od kleru i jego sekty, tym więcej
                        szczęścia staje na mojej drodze.
                        Poza tym nie dostrzegam niestety żadnego związku między prawdziwą wiarą
                        w cokolwiek a klerem i jego sektą.
                          • ideefiks Re: Brak chrztu 22.02.10, 11:09
                            marian.radom napisał:

                            > To szczęście bez BOGA jest złudne
                            > i nietrwałe

                            nadal mylisz pojęcia: jeśli już, to nie bez boga tylko bez kleru.
                            niezmiernie mi przykro, ale wizja karykatury boga, którą
                            popularyzuje twój klej, jest mi zupełnie obca.
                            • marian.radom Re: Brak chrztu 23.02.10, 19:13
                              ideefiks napisał
                              nadal mylisz pojęcia: jeśli już,to nie bez boga tylko bez kleru
                              itd itd

                              zgadzam się
                              nikt nie mówi żeby wierzyć w księdza , to by było bałwochwalstwem
                              Ale kim jest dla ciebie BÓG tak osobiście dla ciebie
                              czy doświadczyłeś jego działania w swoim życiu
                              • ideefiks Re: Brak chrztu 24.02.10, 12:43
                                marian.radom napisał:
                                > zgadzam się
                                > nikt nie mówi żeby wierzyć w księdza , to by było bałwochwalstwem
                                > Ale kim jest dla ciebie BÓG tak osobiście dla ciebie
                                > czy doświadczyłeś jego działania w swoim życiu

                                Nie wiem kim dla mnie jest ktoś, kto być może nie istnieje. :)

                                Nie wiem w jaki sposób "doświadcza się jego działania w swoim
                                życiu"
                                . Nie mam wprawy. :)
                                • marian.radom Re: Brak chrztu 24.02.10, 18:15
                                  Ideefiks napisał
                                  Nie wiem kim dla mnie jest ktoś kto nie istnieje
                                  Nie wiem w jaki sposób doświadcza się jego
                                  działania w swoim życiu


                                  Szkoda że nie wiesz
                                  nie myślałeś nad tym a szkoda
                                  pomyśl,posłuchaj co ci mówi serce
                                  Każdy tego doświadcza lecz każdy inaczej
                                  to tylko my nie chcemy tego dostrzec
                                  • karbat Re: Brak chrztu 24.02.10, 18:39
                                    marian.radom napisał:
                                    > Ideefiks napisał
                                    > Nie wiem kim dla mnie jest ktoś kto nie istnieje
                                    > Nie wiem w jaki sposób doświadcza się jego
                                    > działania w swoim życiu

                                    > Szkoda że nie wiesz
                                    > nie myślałeś nad tym a szkoda
                                    > pomyśl,posłuchaj co ci mówi serce

                                    kawalek miesnia ,pompa do krwi juz cos do ciebie mowi, przemawia :o

                                    > Każdy tego doświadcza lecz każdy inaczej
                                    > to tylko my nie chcemy tego dostrzec

                                    czego kazdy doswiadcza ? , boga - urojenia , boga - niewidzialnego
                                    kregowca w postaci gazowej ... .

                                    Gdzie ty widziales boga ? - w kosciele ? bo tak ci ksiadz od
                                    dziecka wbil do glowki . Wafelek jest twoja bozia ? .

                                      • karbat Re: Brak chrztu 24.02.10, 19:23
                                        marian.radom napisał:

                                        > Napisane jest
                                        > Nie rzucajcie pereł między wieprze
                                        > bo odwrócą się i je rozdepczą

                                        jak katolik interpretuje te slowa ? ,doslownie ?, czy w przenosni ? .

                                        Starozytny obrzezany Zyd gardzacy bogactwem ,
                                        posluguje sie perlami jako czyms wartosciowym .... :o
                                        sprzecznosc i zenada .

                                          • karbat Re: Brak chrztu 24.02.10, 19:46
                                            marian.radom napisał:

                                            > Tą perłą jest SŁOWO BOŻE
                                            > Ale ty tego nie wiesz
                                            > albo nie chcesz wiedzieć
                                            > koniec dyskusji

                                            rozumiem ten text trzeba rozumiec po katolicku ,w przenosni ;) .
                                            ST,NT trzeba rozumiec tak jak male dzieci rozumieja swoje bajki ;)
                                            w przenosni .

                                            Jezus mial na mysli rzucanie slowa bozego miedzy wieprze .... ,
                                            Blizni ( miluj blizniego swego ) byli dla Jezusa wieprzami , bog
                                            Jezus poslugujacy sie rynsztokowym jezykiem .
                                  • ideefiks Re: Brak chrztu 01.03.10, 10:02
                                    marian.radom napisał:
                                    > Szkoda że nie wiesz
                                    > nie myślałeś nad tym a szkoda

                                    Wręcz przeciwnie. Myślałem "nad tym". Tobie też polecam - można
                                    dojść do ciekawych wniosków, gdy oddzieli się perły od wieprzy w
                                    czarnych sukienkach. Spróbuj chociaż, jeśli nie pomoże, to na pewno
                                    przynajmniej nie zaszkodzi... :)
                          • mol_chemiczny Re: Brak chrztu 23.02.10, 11:34
                            > To szczęście bez BOGA jest złudne
                            > i nietrwałe

                            Boga nie ma, tylko że Ty tego nie wiesz, a niektórzy wiedzą - i żyją, jak chcą, a nie jak kościół chce. Tyle o złudnym i nietrwałym szczęściu.
                          • kgsz O, człowieczku małej wiary 23.02.10, 14:01
                            Chyba nieuważnie słuchałeś - jeśli jesteś na obraz i podobieństwo swojego boga,
                            to możesz sam kreować swoje szczęście.
                            Nie potrzebujesz niczym owca iść za pasterzem.

                            ...ale do kogo ja mówię :>
                          • wymiatator1 Re: Brak chrztu 23.02.10, 15:28
                            marian.radom tylko potwierdził moje zdanie na temat mieszkańców radomia. To
                            miasto powinno się ogrodzić, potem spalić, zburzyć i zaorać.
                            --
                            Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
                            Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
                          • je2bny Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:38
                            marian.radom napisał:

                            > To szczęście bez BOGA jest złudne
                            > i nietrwałe
                            ==============================
                            Głupiś Marianku.
                            Szczęście bez boga, jest najlepszym i największym szczęściem
                            człowieka rozumnego.
                            Zacznij wierzyć w siebie, a tym bogiem będziesz sam dla siebie
                            i nikt nie będzie Tobą powoził jak koniem w okularach.
                            Powinieneś rozumieć co znaczą - końskie okulary.
                            Wreszcie zacznij samodzielnie myśleć, gdyż w chwili obecnej, to
                            jedynie myślisz, że myślisz i nic poza tym.


                            --
                            Charles Caleb Colton

                            · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
                            walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
                  • gonzo44 do Mańka 23.02.10, 11:28
                    marian.radom napisał:
                    > Sama widzisz że trudno być
                    > bez BOGA szczęśliwym
                    > POMYŚL

                    rozmowa na antenie RM: Ojcze Dyrektorze... mam nowotwora i to
                    złośliwego.
                    To wszystko dla Boga, córko.

                    dużo sczęścia życzę.
                  • je2bny Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:22
                    marian.radom napisał:

                    > Sama widzisz że trudno być
                    > bez BOGA szczęśliwym
                    > POMYŚL
                    ============================
                    Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę żyć
                    uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
                    Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
                    biorących ślub kościelny jest po rozwodach.
                    Powiedz mi teraz, po jaką cholerę potrzebna im była ta "szopka" ze
                    ślubem kościelnym ???
                    Wątpię, czy udzielisz jasnej i prawidłowej odpowiedzi.
                    Odpowiedź jest bardzo prosta, po prostu prozaiczna - w naszym
                    społeczeństwie niby, ale tylko "niby" katolickim panuje zasada :
                    ""Co ludzie powiedzą""
                    ===================================
                    Pozwolę sobie zacytować -

                    Cytat - Apel ateisty ~solaris
                    ----------------------------------------
                    Widząc bardzo często na forum nieudane próby pokazania ludziom
                    uzależnionym od religii
                    faktów przeczących dogmatom wiary , czy też prowokujące logiczną
                    część ludzkiego umysłu do
                    wysiłku apeluję - nie tędy droga.
                    Nasz system wartości , sposób widzenia świata - to wszystko
                    kształtuje się w dzieciństwie. Hierarchowie
                    religijni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Indroktynowany od
                    wczesnego dzieciństwa człowiek nie
                    potrafi wyobrazić sobie świata w sposób inny niż ten jakim karmiono
                    go od tylu lat. Każde wasze
                    prowokujące pytanie mające wykazać religijny falsz uruchamia obronę
                    umysłu uzależnionego. Jego obroną
                    jest negacja faktów a następnie agresja. On nie potrafi już żyć bez
                    schematów myślowych wpajanych
                    mu długie lata. Czy moralnie dopuszczalnym jest aby uzależniać
                    człowieka od religii a nstępnie
                    czerpać z tego korzyści? Moim zdaniem ( a zapewne i sporej części
                    społeczeństwa) nie.
                    Myślę , że uzależnionym od religii nie powinniśmy nisczyć
                    fundamentów ich postrzegania świata. To
                    może mieć fatalne skutki - przecież to często zabranie im jedynego
                    celu życia. Ich świat może runąć -
                    dlatego często religianci na fakty reagują agresją - po prostu
                    bronią się tak jak potrafią - nie można
                    ich za to winić.
                    Powiem co można. Można od najmłodszych lat uczyć dzieci logicznego
                    myślenia, przekazywać wiedzę i
                    upowszechniać dostęp do wiedzy. Wiedza i intelekt to najwięksi
                    wrogowie religii. Dbajamy o wykształcenie
                    naszych dzieci a religijny narkotyk nie znajdzie dla siebie pożywki.
                    W dzieciach nadzieja - a my jesteśmy za to odpowiedzialni.
                    Koniec cytatu.
                    --
                    Charles Caleb Colton

                    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
                    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
                    • uwolnic_cyce Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:46
                      je2bny napisał:
                      > Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę
                      żyć
                      > uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
                      > Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
                      > biorących ślub kościelny jest po rozwodach.

                      Czyli na dwoje babka wróżyła - z koscielnym czy nie - rozwód jest
                      możliwy.
                      • je2bny Re: Brak chrztu 23.02.10, 17:02
                        uwolnic_cyce napisał:

                        > je2bny napisał:
                        > > Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę
                        > żyć
                        > > uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
                        > > Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
                        > > biorących ślub kościelny jest po rozwodach.
                        =======================================
                        > Czyli na dwoje babka wróżyła - z koscielnym czy nie - rozwód jest
                        > możliwy.
                        ========================================
                        Najwidoczniej nie zrozumiałeś.
                        Oni składali przysięgę przed ołtarzem dla gawiedzi, natomiast u mnie
                        było odwrotnie. Przysięgałem żonie i brałem pełną odpowiedzialność
                        za wyrzeczone słowa. Oni przysięgali bogu i efekt w postaci rozwodu.
                        My sobie żyjemy powolutku bez burz i zawirowań, a minęło nam 6+.

                        --
                        Charles Caleb Colton

                        · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
                        walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
                    • anaisanais96 Re: Brak chrztu 23.02.10, 23:02
                      rozumiem, że jesteś ateistą , ale dlaczego musisz przy okazji obrażać wierzących
                      nazywając ślub szopką. Równie dobrze ja mogę nazwać twój ślub cywilny szopką i
                      na pewno nie byłoby ci przyjemnie.
                  • ewa_z_chlewa Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:56
                    eee tam... rownie dobrze mozna napisac, ze ten facet co ja rzucil,
                    bo niechrzczona tez nie jest szczesliwy bo w imie wiary wyrzekl sie
                    ukochanej (?) osoby.
                    mozna byc szczesliwym i z Bogiem i bez niego. trzeba tylko umiec
                    szanowac to, ze inni nie maja takich samych przekonan. ja rozumiem,
                    ze wy chrzescijanie poczuwacie sie do ewangelizacji nas
                    niechrzescijan, ale wypowiadanie sie z pozycji jedynej prawdy jest
                    trudno do zaakceptowania dla tych, ktorzy dopuszczaja istnienie
                    innych opcji. to tak troche obok glownego watku, do Mariana z
                    Radomia.
                    pozdro.
                    e
                  • critto Re: Brak chrztu 24.02.10, 00:40
                    człowiek potrzebuje jakichś wyższych wartości, większych niż on sam.
                    Ale wcale niekoniecznie musi to być chrześcijański Bóg. Znam sporo szczęśliwych
                    par i małżeństw np. neopogan (obracaxm się w takim środowisku), głęboko
                    wierzących w swoich Bogów.
                    Znam też szczęśliwe małżeństwa buddystów czy agnostyków.
                    Mi osobiście chrześcijański Bóg też nie jest do niczego potrzebny - jestem
                    panteistą, a właściwie panteistą-poganinem.

                    --
                    -------------------------------------------
                    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
                    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
                • maura4 Re: Brak chrztu 23.02.10, 13:29
                  Nie daj sobie wmówić, że masz problem. Problem to miałabyś , jakbyś
                  musiała całe życie udawać, postępować wbrew sobie. To by się nie
                  udało. Nie żałuj faceta, bo podejrzewam, że i tak byś się z nim
                  rozwiodła.
                • kolter-f1 Re: Brak chrztu 22.02.10, 08:27
                  karolina2976 napisała:

                  > Chyba nie sądzisz, że zaparłabym się sama siebie, żeby zyć w związku?

                  Niestety religianci nie myślą jak normalni ludzie.
                  --
                  img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
                • stefan.ia Re: Brak chrztu 23.02.10, 12:27
                  karolina2976 napisała:

                  > Chyba nie sądzisz, że zaparłabym się sama siebie, żeby zyć w związku?

                  No i to Ci sie chwali. Ale z jakiej racji oczekujesz od swojego chlopaka aby
                  "zaparl sie samego siebie aby zyc w zwiazku"?
                  Ja rozumiem, ze teraz przemawia przez Ciebie zal, ale chyba nie ma w tym nic
                  dziwnego, ze ten facet chcialby zwiazac sie z kims, kto wyznaje takie same
                  zasady? Bardzo to swoista logika - ja ze swojego nie ustapie, bo to dla mnie
                  wazne i trzeba to szanowac, bo to takie godne szacunku, ale ze kto inny nie chce
                  ustapic, bo dla niego jego racja jest wazna, to juz jest ograniczonym glupcem.

                  A tak swoja droga, to obecnie nie ma formalnej przeszkody aby zawrzec slub nawet
                  z ateista. Nie znam szczegółow, ale moja kolezanka niedawno taki slub brala.
                  Nieco rozni sie przysiega dla strony niewierzacej i chyba wymagana byla
                  wczesniej jakas deklaracja, ze nie bedzie utrudniac wychowania dzieci na katolikow.
                  --
                  jak się chce księcia z bajki, to trzeba go sobie wyselekcjonować z męskiej
                  populacji (...) a nie brac się za kogoś, kto nam nie odpowiada(...) a później
                  narzekac. (by yggdrasill)
                  • figgin1 Re: Brak chrztu 23.02.10, 12:38
                    stefan.ia napisała:
                    iej racji oczekujesz od swojego chlopaka aby
                    > "zaparl sie samego siebie aby zyc w zwiazku"?

                    A oczekuje? Musisz być niezły w czytaniu między wierszami, ja czegoś takiego nie
                    wyczytałam z żadnej jej wypowiedzi?
                    --
                    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
                    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
                    • stefan.ia Re: Brak chrztu 24.02.10, 09:50
                      figgin1 napisała:
                      >
                      > A oczekuje? Musisz być niezły w czytaniu między wierszami, ja czegoś takiego ni
                      > e
                      > wyczytałam z żadnej jej wypowiedzi?

                      Jesli ktos przychodzi do mnie i żali sie na arogancką panią sklepową , która
                      sprzedala mu zepsuty jogurt, to zakladam, ze ten ktos oczekuje od sklepowej
                      kultury a nie arogancji, i swiezych produktow. Tak samo jesli dziewczyna zali
                      się, że facet ja zostawił z powodu jej wyznania (czy tez jego braku), to
                      zakladam, ze oczekiwala, ze kwestia jej wyznania nie będzie przeszkoda.

                      Natomiast sytuacja nie zakladala mozliwosci kompromisu - autorka postu chrztu
                      nie wezmie i nie podlega to dyskusji, natomiast jej partner z kims bez chrztu
                      nie chce sie wiazac na zawsze i to tez nie podlega dyskusji. Sytuacja patowa.
                      Oboje zrobili blad w ogole wchodzac w zwiazek z osoba o tak odmiennym ogladzie
                      swiata. Tyle.
                      --
                      jak się chce księcia z bajki, to trzeba go sobie wyselekcjonować z męskiej
                      populacji (...) a nie brac się za kogoś, kto nam nie odpowiada(...) a później
                      narzekac. (by yggdrasill)
                      • soyokaze Re: Brak chrztu 26.02.10, 16:42
                        Nie przekręcaj faktów.

                        Jej system wartości nie zmusza go do porzucenia religii. Mogą być razem i szanowac wiarę lub niewiarę partnera.

                        Jego system wartości (religia) też nie zmusza jej do przyjęcia chrztu. To podobno nie islam. Mogliby być razem, a jednak on woli ją zmusić do życia w kłamstwie - to jest według ciebie równoznaczne?

                        Gdyby karolina2976 napisała w pierwszym poście, że nie mogą być razem, bo on nie chce porzucić swojej religii, publicznie byście ją zlinczowali, podali do sądu i nie wiadomo co, ale to, co on robi, traktujecie jako coś normalnego.

                        Bo jego i jego religię stawiacie wyżej niż ją.

                        Z Bogiem lub bez boga, jako ludzie wypadacie marnie.
                  • gonzo44 chodzi o pewną niesymetrię 23.02.10, 13:33
                    Karolina dopuszcza (zapewne) mozliwość związku z osobą innego
                    wyznania, czyli z kimś nie będącym ateistą, agnostykiem, itp. (nie
                    wiem, nie wnikam).

                    osoba innego wyznania (krk w tym wypadku) takiej możliwości nie
                    widzi - jako katolik wyjdzie (ożeni się) wyłącznie za katolika i
                    już. ma do tego oczywiście prawo - w zależności od punktu widzenia
                    można nazywać to jednak albo niezłomnością opoki światopoglądowej
                    albo niezdolnością do kompromisów :)

                    > Ja rozumiem, ze teraz przemawia przez Ciebie zal,
                    to chyba nie w tych kategoriach - jak dla mnie chodzi raczej o
                    opisaną powyżej "asymetrię zdolności do kompromisu".

                    a do Karoliny: to, wierz mi, całe dla Ciebie szczęście i chwalić
                    Boga: za jakiś (rychły) czas bylibyście po rozwodzie. wiem co mówię
                    z własnego doświadczenia. katolicki "kompromis" specjalnej formuły
                    kościelnego ślubu, nawet jeżeli strona krk by się nań zgodziła (a to
                    niekoniecznie, w moim przypadku nie zgadzała się tzn. "wszystko albo
                    nic") wcale taki sprawiedliwy nie jest. co to za symetria, kiedy
                    dzieci mają być wychowywane po katolicku??? jeżeli już to jedno
                    dziecko tak, drugie tak...

                    wiem, wiem - nie wydawałoby się specjalnie pedagogiczne takie
                    rozróżnianie (czytaj, jak widać: poróżnianie) rodzeństwa, ale równie
                    niepedagogiczne jest (wymuszane) rozróżnianie (w praktyce:
                    poróżnianie) dzieciom mamy i taty.

                    byłyby więc pytania: "tato - a dlaczego mama nie chodzi z nami do
                    kościoła?". nie byłoby pytań "mamo - a dlaczego my chodzimy z tatą
                    do koscioła?" - ot taka subtelna różnica.
                  • karolina2976 Re: Brak chrztu 23.02.10, 23:04
                    No ja wiem, tylko nie rozumiem czemu wobec tego w ogóle się ze mną
                    wiązał, mając takie przekonania (o których powiedziałam mu od razu,
                    właśnie po to, by uniknąć takiej sytuacji), po co współzył ze mną
                    (choć nie powinien, bo przecież religia zabrania współżycia bez
                    ślubu)? I czemu nie podał mi ręki, kiedy tego najbardziej
                    potrzebowałam?
                    • malgor-zata-m Re: Brak chrztu 24.02.10, 11:18
                      Bo mogl... I przykro mi, ale jego decyzja o rozstaniu nie ma nic
                      wspolnego z wiara; jesli z czymkolwiek, to wylacznie z jakims
                      poczuciem tradycji/obowiazku (badz co badz sa ludzie, ktorzy biora
                      slub 'dla rodziny').
                      I jedno tylko - zapewniam Cie, ze gdybys nagle sie zdecydowala
                      zmienic swoje przekonania, znalazlby sie nastepny argument z jego
                      strony. Z doswiadczenia wlasnego... (tu tematem byl slub w ogole,
                      dzieci, a co jeszcze by sie moglo nadac, pewnie tez by zostalo
                      uzyte). Mozesz byc zadowolona, ze nie wykazalas gotowosci do
                      ustepstw w waznej dla Ciebie kwestii na rzecz kogos takiego. Nie
                      warto. Glowa do gory, czasem po prostu spotyka sie slabych ludzi
            • kolter-f1 Re: Brak chrztu 22.02.10, 08:24
              karolina2976 napisała:

              > Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z mojej
              > strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.

              Nie musisz w gusła wierzyć ,ale zgodzić się na to żeby dzieci były tak chowane w
              ciemnocie .
              --
              img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
            • uwolnic_cyce Re: Brak chrztu 23.02.10, 11:41
              karolina2976 napisała:

              > Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z
              mojej
              > strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.

              Postępujesz słusznie i uczciwie. Nie daj na siebie naciskać, nie daj
              się zmusić do robienia czgokolwiek wbrew własnej woli. Żyj tak jak
              chcesz a nie tak jak ktoś ci każe. Jeśli się ugniesz to już zawsze
              będziesz mieć do siebie żal.
              A swoją drogą, skoro już na początku, ten człeczyna dyktuje ci co
              masz myśleć i robić, to lepiej sobie nie wyobrażać tego czego będzie
              żądał od ciebie później. Może, po katolicku, będzie chciał mieć
              drużynę piłkarską z jakąś rezerwą, a tobie marzy się tylko dwójka.
              To tylko taki przyład.
              A na koniec mam pytanie ; czy on czasem nie jest organistą, bo
              maminsynkiem jest z cała pewnością.
          • kolter-f1 Re: Brak chrztu 22.02.10, 08:22
            marian.radom napisał:

            > Jeżeli kochasz swojego chłopaka to
            > może warto przyjąć chrzest i żyć w związku
            > sakramentalnym

            Po co ? ma za taboret u teściowej dewoty robić ?
            --
            img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
          • jo-asienka Re: Brak chrztu 23.02.10, 11:25
            Ale przecież prawo kanoniczne dopuszcza ślub kościelny z osobą niewierzącą...
            --
            jo-asienka
            ----------------
            Nie ma nieważnych nitek w dywanie, nieistotnych kamieni na skale i zbędnych
            gwiazd. Każdy ma swoją rolę i miejsce. (by Maciek P.)
            • kgsz Taaak, ale pod warunkiem 23.02.10, 14:05
              że zgodzisz się aby dzieci były wychowywane po katolicku.

              Więc albo skłamiesz (bez albo z wiedzą przyszłego małżonka )to by dopiero była
              hipokryzja)), albo faktycznie przysięgniesz, że je tak wychowasz - wtedy nie
              byłoby oporu przed ochrzczeniem się i ślubem katolickim :)
              • lubie.garfielda Re: Taaak, ale pod warunkiem 03.03.10, 11:03
                z praktycznego puntktu widzenia zwykle matka bardziej ma wpływ na
                wychowanie dziecka. Jeśli ten pan wyznaje tradycyjny podział ról w
                rodzinie (on poluje, ona z dziećmi) to nie mam pojęcia jakim cudem
                dzieciaki miały by się stać katolikami :D
                --
                Nie cierpię landrynek
          • bubster Re: Brak chrztu 02.03.10, 17:16
            czyli jeżeli kocha chłopaka to powinna oszukiwać? (bo tym byłoby
            przyjęcie chrztu przez osobę niewierzącą, która traktowała by to jak
            zabobon)
            --
            _____________________________________
            Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
            • marian.radom Re: Brak chrztu 02.03.10, 18:37
              Nie należy oszukiwać
              poprzez miłość do człowieka kochamy boga
              A jeżeli kochamy boga to dlaczego nie chcemy chrztu
              chrzest nie jest zabobonem tylko sakramentem św
              • bubster Re: Brak chrztu 04.03.10, 13:29
                marian.radom napisał:

                > Nie należy oszukiwać
                > poprzez miłość do człowieka kochamy boga
                > A jeżeli kochamy boga to dlaczego nie chcemy chrztu
                ateiści nie kochaja boga bo uważają, że go nie ma

                > chrzest nie jest zabobonem tylko sakramentem św
                dla ateistów jest zabobonem
                i przyjecie chrztu choć się nie wyznaje wiary chrześcijańskiej jest
                oszustwem
                naigrywaniem się z czyjes religii


                --
                _____________________________________
                Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
        • l.george.l Re: Brak chrztu 21.02.10, 17:25
          karolina2976 napisała:

          > nie mogę wziąć ślubu kościelnego : ( [...]

          Bzdura. Ślub możesz wziąć, tylko trzeba do biskupa napisać o zgodę. Ale skoro
          chłopak Cię rzucił, to tylko się ciesz, bo to był debil, skoro Twoja
          bezwyznaniowość była dla niego przeszkodą.


          --
          Homo est creator dei
            • kolter-f1 Re: Brak chrztu 22.02.10, 08:25
              karolina2976 napisała:

              > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
              > takiego ślubu za prawdziwy ślub.

              Żenił się z tobą czy z mamusią ?
              --
              img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
            • 3miastoorg Re: Brak chrztu 23.02.10, 12:03
              >Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
              takiego ślubu za prawdziwy ślub.

              ale Kościół uważa to za prawdziwy ślub, zresztą wygląda jak prawdziwy, tylko
              inne formułki są dla osoby wierzącej, inne dla Ciebie.
            • uwolnic_cyce Re: Brak chrztu 23.02.10, 16:49
              karolina2976 napisała:

              > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
              > takiego ślubu za prawdziwy ślub.

              No toż mówię, że maminsyńcio.
            • je2bny Re: Brak chrztu 23.02.10, 17:16
              karolina2976 napisała:

              > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
              > takiego ślubu za prawdziwy ślub.
              ===================================
              Widzisz dziecko ! Zasada - Co ludzie powiedzą ??? - wzięła górę
              nad ""uczuciem"" takiego debilka i maminsynka.
              Gdybym ja się tak zachował i posłuchał, co ode mnie żądała rodzinka,
              to dzisiaj napewno pluł bym sobie w brodę, a tak jesteśmy szczęśliwi.
              Musisz jedynie wierzyć w siebie, a reszta zawsze jakoś się ułoży.


              --
              Charles Caleb Colton

              · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
              walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
          • karolina2976 Re: Brak chrztu 21.02.10, 17:34
            I poza tym pozostawał problem naszych ewentualnych dzieci, z mojego
            punktu widzenia absolutnie nie zgadzałabym się na chrzest, nie
            mogłabym się zgodzić. A jak można nie urządzić chrzcin??? I zostawić
            dzieci we władzy Szatana???
            • kolter-f1 Re: Brak chrztu 22.02.10, 08:26
              karolina2976 napisała:

              I zostawić
              > dzieci we władzy Szatana???

              Oj czy ten watek to nie prowokacja wymyślona po sutym obiadku ?
              --
              img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
            • aaaaasssssddddd Re: Brak chrztu 23.02.10, 12:46
              To teraz jakieś dziwadła opowiadasz. Nie możesz się zgodzić na chrzest?? Niby
              czemu? Wiara ci zabrania (sekta)?? Blahahaa

              Moi znajomi żyją w małżeństwie takim jak opisujesz, on -katolik, ona - ateistka.
              Ona nie miala nic przeciwko ślubowi kościelnemu, ale go w konsekwencji nie
              wzieli, tylko cywilny, a dzieci ochcili, bo:

              1. dla niej i tak nie ma to znaczenia, bo w to nie wierzy,
              2. mąż i rodzina męża są spokojni o dzieci,
              3. wszyscy są zadowoleni.

              Oboje stanowią bardzo dobrą parę i są moimi najlepszymi znajomymi.


              S
              • wsiowy_gupek Re: Brak chrztu 23.02.10, 13:34
                Super masz znajomych nie ma co. Jeżeli on twierdzi, że jest katolikiem a nie
                wziął ślubu kościelnego to zgodnie z zasadami kościoła żyje w grzechu i tyle.
                Więc ten swój niby katolicyzm może sobie wsadzić w buty. Natomiast to, iż ona,
                będąc ateistką, zgodziła się na chrzest dzieci oznacza tylko tyle, że jest
                wygodnicką cwaniarą pozbawioną odwagi bronienia własnych poglądów i zdania. O
                ile w ogóle je tak naprawdę posiada. Tak czy inaczej obydwoje są zakłamani
                usiłując oszukać i siebie i innych.
                • ojca Re: Brak chrztu 23.02.10, 13:57

                  Poczytaj to się dowiesz, że ślub taki jest zgodny z zasadami kościoła.

                  Pozatym skąd wiesz, może ona poprostu nie wierzy w Boga,a ateizm nie jest dla
                  niej jakąś tam ideologią, której musiałaby zaciekle bronić. Mąż chce chrztu
                  dziecka, a skoro jej to nie przeszkadza to miałaby się sprzeciwić dla zasady?

                  Jak jej mąż będzie chciał zapisać dziecko do klubu sportowego to też ma żona się
                  sprzeciwić bo "ona nie interesuje się sportem" ?

                  --
                  deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
                  • wsiowy_gupek Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:13
                    Ślub tylko cywilny jest zgodny z zasadami kościoła? No,no,no pierwsze słyszę. Co
                    do ateizmu to masz rację, on nie jest żadną ideologią. Ideologią jest natomiast
                    wiara w Boga. I dla kogoś kto jest (naprawdę) ateistą wyznawanie wiary w
                    jakiegokolwiek boga jest ograniczaniem wolności człowieka. To co to za matka
                    która pozwala na ograniczanie wychowania dzieci do jednego tylko (katolickiego w
                    tym przypadku) światopoglądu? Jest to zwykłe wygodnictwo.
                    • ojca Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:21
                      wsiowy_gupek napisał:

                      > Ślub tylko cywilny jest zgodny z zasadami kościoła? No,no,no pierwsze słyszę.

                      Jest możliwość ślubu kościelnego z osobą niewierzącą.

                      >I dla kogoś kto jest (naprawdę) ateistą ...

                      ej...chwila, chwila, czy każdy niewierzący musi być od razu wrzucany do wora
                      ideologicznych ateistów i z automatu ma się sprzeciwiać wszystkiemu co jest
                      związane z wiarą?


                      --
                      deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
                      • wsiowy_gupek Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:36
                        aaaaasssssddddd napiał o tym, że jego kolega będąc katolikiem wziął ślub cywilny
                        i do tego się odniosłem. O kościelnym nie było w jego poście mowy. Natomiast co
                        do drugiej kwestii to proszę przeczytaj jeszcze raz uważnie mój wcześniejszy
                        post. Pewnie, że niewierzący nie musi z automatu sprzeciwiać się wszystkiemu co
                        jest związane z wiarą. Aż do czasu kiedy ta wiara zaczyna ingerować bezpośrednio
                        w życie w jego i jego dzieci. Bo albo ma się określone poglądy i chce się ich
                        bronić albo się tak kręci jak jest wygodnie. No i nie ma czegoś takiego jak
                        "ideologiczni ateiści".
                        • ojca Re: Brak chrztu 23.02.10, 14:49
                          wsiowy_gupek napisał:

                          > Pewnie, że niewierzący nie musi z automatu sprzeciwiać się wszystkiemu co
                          > jest związane z wiarą. Aż do czasu kiedy ta wiara zaczyna ingerować bezpośredni
                          > o
                          > w życie w jego i jego dzieci.

                          Bo albo ma się określone poglądy i chce się ich
                          > bronić albo się tak kręci jak jest wygodnie.

                          Jeju ty wciąż narzucasz tej kobiecie jakieś poglądy, a ona poprostu nie wierzy i
                          tyle. Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
                          polewaniem główki dziecka.


                          >No i nie ma czegoś takiego jak
                          > "ideologiczni ateiści".

                          Nie ma, lecz wielu zachowuje się tak jakby nimi byli.


                          --
                          deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
                          • wsiowy_gupek Re: Brak chrztu 23.02.10, 15:09
                            Ja jej narzucam jakieś poglądy?! No proszę, nie rozśmieszaj mnie. Stwierdziłem
                            tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana. To jest opinia do której mam
                            prawo i nic więcej. Mnie zarzucasz takie działanie a sam w następnym zdaniu
                            piszesz:
                            > Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
                            polewaniem główki dziecka <
                            Skąd ty wiesz z czym jej się kojarzy chrzest? Co to jest jak nie narzucanie
                            poglądów? Bądź konsekwentny.
                            Co do tych "nieszczęsnych" ateistów to nie można zachowywać się jak ktoś kto nie
                            istnieje. Mylisz ateizm z antyklerykalizmem. To jednak nie jest to samo.
                            • ojca Re: Brak chrztu 23.02.10, 15:18
                              wsiowy_gupek napisał:

                              > Ja jej narzucam jakieś poglądy?! No proszę, nie rozśmieszaj mnie. Stwierdziłem
                              > tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana.

                              To są inwektywy i jak chcesz kogoś obrazić to lepiej podaj jakieś konkrety,a nie
                              opieraj się jedynie na "to moje zdanie mam prawo".


                              > To jest opinia do której mam
                              > prawo i nic więcej. Mnie zarzucasz takie działanie a sam w następnym zdaniu
                              > piszesz:
                              > > Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
                              > polewaniem główki dziecka <
                              > Skąd ty wiesz z czym jej się kojarzy chrzest? Co to jest jak nie narzucanie
                              > poglądów? Bądź konsekwentny.

                              Ok, może inaczej. Ateista spokojnie może potraktować chrzest jako rodzinną
                              imprezę kulturalno-obyczajową i nie mieć z tego powodu wyrzutów
                              sumienia...chyba, że jest antyklerykałem i antychrześcijaninem

                              > Co do tych "nieszczęsnych" ateistów to nie można zachowywać się jak ktoś kto ni
                              > e
                              > istnieje. Mylisz ateizm z antyklerykalizmem. To jednak nie jest to samo.

                              Haha no właśnie wielu ateistów...nawet tu na forum mylą te dwa pojęcia


                              --
                              deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
                              • wsiowy_gupek Re: Brak chrztu 23.02.10, 15:38
                                >To są inwektywy i jak chcesz kogoś obrazić to lepiej podaj jakieś konkrety<
                                A możesz jaśniej? Jakie to niby mam podać w tej sprawie konkrety i kogo nimi
                                obrażać? Twierdzeniem o zakłamaniu nikogo nie chcę obrazić, tylko jeżeli wyznaje
                                się określony światopogląd a równocześnie postępuje w życiu inaczej to jak to
                                określić inaczej niż zakłamanie? Impreza kulturalno-obyczajowa która będzie
                                miała określone i (prawdopodobnie) niebagatelne skutki dla jej dzieci. W dodatku
                                skutki zupełnie niezgodne z jej światopoglądem. No, to faktycznie trzeba mieć
                                duuuużo wyrozumiałości. Albo po prostu olewać to jak tym dzieciom będzie się
                                kształtował pogląd na świat. Tylko czy to jest uczciwe wobec samego siebie? No
                                chyba jednak nie. Niech TAK znaczy TAK a NIE znaczy NIE. Inaczej oszukujemy
                                siebie i innych.
                                • soyokaze Re: Brak chrztu 26.02.10, 16:51
                                  Ona ma jeszcze szansę nauczyć dzieci myśleć. Jeśli nauczy je myśleć, nauczy je wątpić. Jeśli nauczy je wątpić, nauczą się wątpić w zwątpienie. Wtedy nauczą się wierzyć tak, jak garstka z was potrafi - z własnej woli, z własnej decyzji, z własnych przekonań, z własnej wiary. Prawdopodobnie przestaną wierzyć w instytucję Kościoła Katolickiego, ale mogą być bliżej Boga, niż wszyscy wy dewoci razem wzięci. Bo naprawdę otwarty umysł nie może całkowicie odrzucić istnienia Boga.

                                  Na pewno zaś nie odrzuci wartości drugiego człowieka, moralności, z czym macie wszyscy ostatnio problem. Może to zazdrość budzi w was agresję?
                                    • japico Re: Brak chrztu 26.02.10, 21:45
                                      karolina2976 napisała:

                                      > Czy myślisz, że to jest dobrze - wątpić?

                                      A nie przyszło ci do głowy, że to dobrze, nie tylko dobrze, ale i mądrze
                                      wątpić? Gdybyśmy nie wątpili, nie byłoby postępu. Wierzyć oczywiście należy,
                                      trudno jest wszystko sprawdzać, szczególnie będąc dzieckiem. Przyjmij więc do
                                      wiadomości, kto wątpi, ten myśli.
                                    • soyokaze Re: Brak chrztu 28.02.10, 05:29
                                      Nie wiem, czy to dobrze.

                                      Jestem ochrzczony, otrzymałem bierzmowanie.
                                      Poszukiwałem Boga, ale nie dostałem odpowiedzi - prawdopodobnie. Bo chciałem lub chcę, by była racjonalna. W taki sposób teraz funkcjonuję na skutek kilku ciężkich przejść i nic na to nie poradzę. Nie ma to jednak większego sensu ani znaczenia, bo racjonalna odpowiedź byłaby zaprzeczeniem wiary. Gdybym poznał taką odpowiedź, sprawa byłaby oczywista. Według biblii miałoby to miejsce po końcu świata - ja myślę, że też po mojej śmierci, ale to też prawdopodobnie nie miałoby znaczenia, bo gdybym wątpił do momentu otrzymania jasnego dowodu, to zakładając, że Niebo rzeczywiście istnieje, czekałoby mnie piekło.

                                      Gdybym miał wierzyć tylko dlatego, by tego piekła uniknąć, myślę, że i tak bym tam trafił.

                                      Nie zakładam jednak, że umrę dziś, jutro, nawet pojutrze. Chcę postępować tak, bym mógł trafić do nieba, jeśli ono istnieje lub by inni ocenili mnie po śmierci dobrze, jeśli nie istnieje.

                                      Tak jest dla mnie teraz.
                                      Wiem jednak, że ten stan umysłu nie będzie wieczny. Będę się starzał. Nawet jeśli będę zupełnie sprawny intelektualnie, nigdy nie będzie to taki poziom - lub bardziej - taki horyzont jak teraz. Racjonalne myślenie może okazać się niewystarczające, by przezwyciężyć ból jaki mnie spotka - a to jest nieukninione, jeśli się jest istotą społeczną. Wtedy prawdopodobnie przestałbym zawracać sobie głowę zastanawianiem się a założył, że Bóg jest, że niebo jest.
                                      Że to rzeczywiście ma sens, lub jest to mniejsze ryzyko, patrz: Pascal. Wiem, taka postawa jest ucieleśnieniem konformizmu, co nie zmienia faktu, iż wielu ludzi tak robi i ich wiara jest jak najbardziej szczera, prawdziwa. Bo jest - niezależnie od jej przyczyn, natomiast my z naszej, lub nawet naszej przyszłej, perspektywy, dalej nie będziemy wiedzieć czy niebo jest prawdziwe.

                                      Myślę, że wielu z nas myśli w ten sposób w pewnym momencie swojego życia, ale pamięć o tym jest skutecznie wymazywana z biegiem czasu i wydarzeń. Myślę, że mnie też może to czekać. Jeśli nie, to znaczy, że będę już martwy lub z jakiegoś powodu nie będę potrzebował znać tej odpowiedzi. Czy będzie to wynikać z tego, że będę spełniony i nie będę chciał oczekiwać czegokolwiek lepszego po śmierci, czy też będę bał się, że zostanę po śmierci, przez Boga, oceniony za rzeczy, których nie powinienem był robić, a za które nie byłem oceniony za życia - to powinno tylko być dla mnie wskazówką, jak żyć teraz, póki mam jeszcze czas o tym myśleć. Gdy nie będę miał czasu, chciałbym juz znać drogę, którą powinienem iść za życia. Może gdzieś nawet dojdę?
                            • m0cna Re: Brak chrztu 24.02.10, 09:29
                              > Stwierdziłem
                              > tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana.

                              Niekoniecznie zakłamana. Są po prostu osoby, które same nie wiedzą
                              po co żyją. Nie są w stanie poddać głębszej refleksji sensu swojego
                              istnienia i w konsekwencji nie mają sprecyzowanych poglądów. Ot -
                              tak sobie żyją, byle by w miarę wygodnie i możliwie bezmyślnie.

                              Tym osobom trudno jest pojąć, że ktoś może mieć sprecyzowany
                              światopogląd i jest jemu wierny. Dlatego próbują ośmieszyć, np.
                              katolika, że pyta swoją dziewczynę o wiarę.

                              Na forum gazety znajdziesz cała plejadę takich właśnie "konsumentów
                              życia".

                              m.
                              --
                              myśl wysnuwana z kłębka pamięci
                          • aaaaasssssddddd Re: Brak chrztu 23.02.10, 15:19
                            >>Jeju ty wciąż narzucasz tej kobiecie jakieś poglądy...
                            >>Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną >>uroczystością i
                            polewaniem główki dziecka.

                            Dokładnie tak.
                            Poniewaz dziecku to w zaden sposob nie zagraza (chyba zeby przypadkiem kataru
                            dostalo ;)) to dlaczego mialaby sie na to nie zdodzic.
                            Pozatym ona calkowicie nie odrzuca istnienia Boga, nie jest ani przekonana o
                            Jego istnieniu ani o nie istnieniu.
                            (pochodzi z rodziny ateistycznej, nie jest chrzczona).
                            Tyle.


                            Ślubu kościelnego nie wzieli, owszem kolega zyje w grzechu, ale

                            "Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć
                            źdźbło z oka brata swego." Mt.6,14
                            • komar_ferrari Re: Brak chrztu 23.02.10, 18:12
                              Zagraża jego przyszłości i przyszłości Polski.
                              Przy takiej postawie rodziców jeszcze wiele dzieci będzie musiało w dorosłości
                              poddać się upokarzającej procedurze apostazji (a i tak zostaną nadal w księgach
                              kościelnych i tym samym w statystykach) gdy stwierdzą, że bóg to istota
                              wymyślona w przeszłości w wyni