oby.watel
13.04.13, 00:47
W Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku zapadł wyrok w sprawie Anety Glińskiej. Sąd uznał, że nie ma związku pomiędzy pracą kobiety w sieci Biedronka a jej śmiercią.
Kilka dni przed śmiercią dziewczyna miała poskarżyć się matce, że z wysiłku bardzo boli ją głowa. Poszła do lekarza, przyjęła leki i położyła się spać. Wtedy zadzwonili ze sklepu, że ma wieczorem stawić się w pracy. Na zapleczu zemdlała. Następnego dnia stan zdrowia dziewczyny znacznie się pogorszył. Trafiła do szpitala w Słupsku, a stamtąd pogotowie zabrało ją do Akademii Medycznej w Gdańsku. Przeszła dwie operacje, ale lekarzom nie udało się jej uratować.