oby.watel
22.09.13, 21:36
Utworzenie w 1998 r. drugiego filaru systemu emerytalnego oznaczało zwiększenie zarówno bieżącego deficytu, jak i oficjalnego zadłużenia sektora finansów publicznych (gdyż część składek przeznaczonych dotąd na finansowanie bieżących wypłat emerytalnych trafiła do OFE), ale zostało to zrekompensowane odpowiednim obniżeniem przyszłych zobowiązań pierwszego filaru. Łączne zadłużenie (to oficjalnie raportowane plus ukryte w pierwszym filarze) nie uległo więc zmianie.
Obniżenie składek przekazywanych do OFE w 2011 r. i dyskutowane obecnie kolejne zmiany oznaczają ruch w przeciwnym kierunku: obniżanie oficjalnie raportowanego deficytu i zadłużenia sektora finansów publicznych (zarówno według metodologii krajowej, jak i ESA 95) kosztem powiększenia przyszłych zobowiązań pierwszego filaru, czyli długu ukrytego. Pozwoli to oddalić w czasie perspektywę przekroczenia konstytucyjnych i ustawowych pułapów zadłużenia bez potrzeby podejmowania bolesnych politycznie działań dostosowawczych po stronie wydatków i dochodów publicznych. Faktyczny stan finansów publicznych nie poprawi się jednak, jedynie część zadłużenia zostanie "zamieciona pod dywan".
Szkoda, że ten aspekt proponowanych zmian w OFE jest stosunkowo rzadko podnoszony w debacie publicznej. Ich autorom zarówno w 2011 r., jak i obecnie udało się skierować dyskusję na boczne tory, np. efektywności funkcjonowania OFE i kosztów zarządzania ich aktywami, podczas gdy przyczyny i cel proponowanych zmian są zupełnie inne (kreatywna księgowość budżetowa). Co więcej, nawet wielu przeciwników zmian, którzy (słusznie) podkreślają znaczenie OFE dla rozwoju rynku kapitałowego w Polsce lub stabilności podstawowych reform systemowych, jest gotowych poważnie traktować wątpliwą argumentację o negatywnym wpływie drugiego filaru systemu emerytalnego na stan finansów publicznych.