Dodaj do ulubionych

Fatalizm, pan Michalski

26.06.14, 19:49

Pan były prawak Michalski może nieco rozwlekle w swoim strumieniu świadomości, ale za kilka niezwykle trafnych myśli ("Jest spatkobiercą partii Kościół") tekst warty polecenia i przeczytania:

www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140626/fatalizm

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • diabollo Mocniejsze kawałki 27.06.14, 16:34
      (...)
      Natomiast społeczne ofiary transformacji, a jeszcze bardziej ich sfrustrowani i godnościowi społeczni i polityczni liderzy – wszyscy oni zainwestowali w „dumę peryferiów”, którą im bardziej drapało się paznokciem, tym bardziej sprowadzała się do tego, że będziemy odwróconym zwierciadłem „liberalnej cywilizacji śmierci”. „Cywilizacja śmierci” przyznaje prawa kobietom? My je odbierzemy. Ona przyznaje prawa mniejszościom? My ich nie przyznamy. Ona rozumie wartość świeckiego państwa, także dla religii? My świeckiego państwa nie zaprowadzimy. Ona toleruje „sztukę zdegenerowaną” (czyli każdą, która nam z jakiegoś powodu nie odpowiada)? My ją efektywnie zlikwidujemy. Można ciągnąć tę listę negacji „liberalnej cywilizacji śmierci” bez końca, bo „duma peryferiów” jest tak samo imitacyjna jak faktyczna imitacyjna modernizacja. Tyle tylko, że jest to imitacja lustrzana, z zamianą wszystkich plusów na minusy. Zasoby naprawdę własne dzisiejszego polskiego nacjonalizmu i jego „dumy peryferiów” sprowadzają się do paru narodowych katastrof – Powstania Warszawskiego, katastrofy smoleńskiej, kilku innych rozgromionych powstań i kilku „normalizacji”, które teraz będziemy upamiętniać z jeszcze większą werwą.

      (...)

      "Jest też potencjał SLD, niestety wciąż ufundowany przede wszystkim (nie w wymiarze programowym, ale realnych motywacji wyborczych) na wielopokoleniowej (dziadkowie, ojcowie i dzieci) niejasnej nostalgii za PRL-em. Zarządzanej przez Leszka Millera, który sam tej nostalgii – szczególnie w stosunku do geopolitycznej sytuacji PRL – nie ma, nawet jeśli nie ma w nim „antykomunistycznej” niechęci wobec PRL, gdzie sam zaznał realnego awansu społecznego. I jednocześnie ten sam Sojusz Lewicy Demokratycznej, tą samą nostalgią, która daje mu siłę, coraz bardziej politycznie ograniczony. Szczególnie w kraju, gdzie IPN (i moje pokolenie) wygrało wojnę na „politykę historyczną” ze wszystkimi przeciwnikami „antykomunizmu” – i dialektycznymi, i nostalgicznymi. I nawet ludzie, którzy społecznie zawdzięczają PRL-owi całkiem sporo, a niektórzy z nich najpierw ideowo, potem oportunistycznie byli w PZPR aż do wyprowadzenia sztandaru, dziś oportunistycznie powtarzają „precz z komuną” i „Maryjo tobie zawierzamy!”. Jak Chazan i Piecha, którzy „skrobali” w PRL i mieli do tego totalnie akceptujący stosunek w kraju dominacji PZPR, a są totalnymi przeciwnikami aborcji w kraju dominacji Kościoła i kościelnej prawicy. Tak wyglądają polskie „nawrócenia” (cyt. za Chazan). „Jest spadkobiercą PRL-u Kościół” (parafrazując Poetę). To znaczy Kościół (i kościelna prawica) jest spadkobiercą PRL-owskiego oportunizmu, który może uchodzić za rewolucję wyłącznie w błyskotliwej książce Andrzeja Ledera.

      Jest Kościół spadkobiercą Partii skuteczniejszym od Niej, dlatego np. Teatr Ósmego Dnia przetrwał władzę Partii i jej oportunizm, a władzy Kościoła i jej oportunizmu nie przetrwa.

      Oto dlaczego nostalgia za PRL-em (nieco przeformułowana, nieco przekłamana, ze zmienionymi ideowymi znakami) może być jednym z napędów dających władzę Kaczyńskiemu i kościelnej prawicy, a dla Millera zawsze pozostanie narzędziem obosiecznym, pomagającym mu skonsolidować formację, ale też trzymającym ją w niszy."

      (...)

      "Mam nadzieję, że w tym tekście tylko moja naturalna skłonność do hiperboli mnie prowadzi, ale nie potrafię zapomnieć, co mi mówili czołowi intelektualni liderzy prawicy „dumnych peryferiów”. Jak Alfa (jednak nie posunę się do bezpośredniości „patrioty” i „dziennikarzy śledczych”, mimo że moje taśmy pamięci są równie precyzyjne jak ich taśmy) powiedział mi kiedyś, w czasie jednej z naszych ostatnich rozmów: „Czarku, musisz jednak przyznać, że Hitler zmodernizował Niemcy, są takie książki, badania socjologiczne, które to pokazują”. Faktycznie, są. A Beta nieskończoną ilość razy powtarzała wszystkim, którzy chcieli jej słuchać, że po Kanale Białomorskim i GUŁAG-u, po „heroicznym” wysiłku i potwornych ludzkich kosztach alternatywnej i „suwerennej” peryferyjnej stalinowskiej modernizacji, „byłoby marnotrawstwem, gdyby Putin imitacyjnie poddał się Zachodowi”. Beta woli Polskę na łasce „suwerennej demokracji” Putina, ewentualnie szukającą sobie „chińskiej drogi” (chrzanić różnice potencjału, Kaczyński użyje jako metafory Erdoganowskiej Turcji), niż głęboko w Unii, nie mówiąc już o strefie euro. Wybór Bety wynika właśnie z konsekwentnej „dumy peryferiów”, którą wyznaje od zawsze. Patrzyłem też w roześmiane oczy Gammy, kiedy czyniłem temu nieskazitelnemu estecie banalne etyczne wyrzuty. Podczas kiedy on, cmoktając biszkopcika, odpowiadał z lodowatym chłodem: „Gdyby w Powstaniu Warszawskim zginęło sto tysięcy więcej, to tym lepiej, bo jeszcze mocniej przywiązałoby to Polaków do Polski”.

      Ci ludzie naprawdę zgadzają się zapłacić każdą cenę za eksperyment z polską „dumą peryferiów”. Zgadzają się tę cenę płacić w biografiach Polaków i Polek, którzy są dla nich tylko mierzwą, „lemingami” i „Serbołużyczanami”. Nawozem ich osobistej godności i dumy, niespełnionych – do tej pory – ambicji."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka