Dodaj do ulubionych

Rozsądny komentarz

12.06.15, 07:31
Sławomir Sierakowski


W Polsce kompromituje brutalne mówienie prawdy, a nie ciche karierowiczostwo.

Celem tego odważnego zagrania Ewy Kopacz jest powtórzenie sukcesów Tuska z czasów, gdy radził sobie z utrzymaniem poparcia społecznego po wybuchu wcześniejszych afer. Ale on nie dymisjonował ministrów pod dyktando mediów, a Kopacz to właśnie zrobiła. Dlatego wygląda to jak runięcie całej konstrukcji władzy. Mało prawdopodobne, że coś z tego dobrego dla Platformy wyjdzie. Los PO wydaje się przesądzony, choć w polityce do końca nigdy nic nie wiadomo.

Oczywiście istotne bardzo jest, kto będzie nominowany na zwolnione właśnie stanowiska. Mogą to być anonimowi technokraci czy też fachowcy typu Budka lub Trzaskowski. To może być dobrze dla państwa i źle dla PO, czyli w skrócie: dobrze.

Mnie osobiście to, co mówią politycy w kawiarniach, i ten styl nie rusza. Nie będę udawał, że chciało mi się czytać ujawnione 2,5 tys. stron materiałów. Nie dziwi mnie też fakt, że któraś z licznych osób mających na mocy prawa dostęp do akt złamała paragraf i ujawniła je. To są koszty demokracji i integralnej dla niej zasady zaufania do obywatela.

Lepsza taka demokracja, narażona na niecne czyny, niż państwo policyjne wszystkich obywateli trzymające za mordę.

Nie mam też żadnych złudzeń co do tego, jak rozmawiają ze sobą w kawiarniach Polacy. Nie rozumiem, dlaczego nasza reprezentacja parlamentarna miałaby być wyjątkiem. Sam przeklinam na potęgę. Szczęśliwie alkohole preferuję proste, a nie perfumowane, a żywność pasującą do nich, a więc nie ośmiornice. Świętych wokół siebie nie widzę, dlatego oburzenie na zachowanie Sienkiewicza i innych mnie raczej żenuje. Do dziś nie potrafię znaleźć jednego słowa u byłego ministra spraw wewnętrznych, które mija się z prawdą.

Uderzającą głupotę widzę gdzie indziej. Jak to jest możliwe, że Radek Sikorski i Bartłomiej Sienkiewicz, a wcześniej Zbigniew Ćwiąkalski – czyli najlepsi ministrowie poprzednich rządów – stracili stanowiska i właściwie wypadli z polityki, a Bartłomiej Arłukowicz mógł w niej być na stanowisku ministra przez tyle lat? Albo w ogóle na nie trafić. Przypomnę, że wcześniej był przez pięć miesięcy ministrem ds. wykluczonych – tylko dlatego, że to obiecał mu Tusk za osłabienie SLD i przejście do PO. Wykluczeni w niecałe pół roku znikli, a związku z tym i ministerstwo. Jako minister zdrowia z kolei Arłukowicz dawał pracę wielu dziennikarzom, którzy mogli zająć się regularnym opisywaniem absurdów służby zdrowia. Rusza mnie to, że w polskiej polityce można się skompromitować mówieniem brutalnej prawdy, a ciche oszukiwanie i niekompetencja umożliwiają wieloletnie kariery.

Pozostaje jedno pytanie związane z dymisjami: czy PiS może nie poprzeć odwołania prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta po tym, jak go poddało totalnej krytyce?

Głupie pytanie. Oczywiście, że może. W polskiej polityce nie ma zasad, logiki ani odpowiedzialności. Jezu, jakie to już nudne. Dobrze, że politykę można robić na inne sposoby.


www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150611/sierakowski-o-dymisjach-w-rzadzie-wyglada-jakby-runela-cala-konstrukcja
Obserwuj wątek
    • podjadek57 Trochę mniej rozsądny komentarz 12.06.15, 11:41
      (...)
      Co dziś znaczy "lewica"?

      - Na pewno nie jest to już ruch robotniczy czy pracowniczy - to się skończyło w XX wieku. Określiłbym ją jako ruch na rzecz szeroko rozumianego postępu społecznego, ekonomicznego, w kulturze czy edukacji. Lewica powinna się też jakoś odnieść do kwestii patriotyzmu. W Polsce ma on wielkie znaczenie. Orzeł, flaga, hymn, historia - to ważna część tożsamości. A dziś lewicowcy są zepchnięci do narożnika jako ci, którzy nie kochają Polski, bo nie czczą symboli - więc nie są patriotami. Monopol na patriotyzm ma prawica.

      Na czym miałby polegać patriotyzm lewicowy?

      - Np. na uczciwym płaceniu podatków, a więc wspomaganiu funkcji socjalnych państwa. Na działaniu na rzecz społeczności lokalnej - jak ruchy miejskie. Na budowaniu wspólnoty narodowej nie wykluczająco, ale wkluczająco, czyli także dla innych, dla mniejszości. To powinien być patriotyzm żywy, dla ludzi, a nie tylko, często prymitywne, adorowanie symboli.

      Będzie nowa lewica? Zieloni? Nie potrafili nawet zebrać 100 tys. podpisów pod kandydaturą Anny Grodzkiej. Krytyka Polityczna? Oni chcą krytykować, a nie rządzić.

      - Chcą być środowiskiem intelektualnym, nie politycznym. Mają prawo. A ja się im nie dziwię. Każdy niech robi swoje.

      Powstał też WiR (inicjatywa Wolność i Równość), w którym grupa intelektualistów kojarzonych z lewicą, z profesorami Środą i Hartmanem, lansują liberalizm światopoglądowy i laickość. Z kolei Piotr Szumlewicz, związkowiec, zarzucił im, że są gospodarczymi liberałami. Pan zarzuca SLD, że jest światopoglądowo konserwatywny. Są związkowcy, Piotr Ikonowicz, Ryszard Kalisz, nowy ruch prekariatu (osób zatrudnionych bez etatu), środowiska kobiece... Coś się z tego da skleić?

      - Obawiam się, że niewiele. Ci ludzie nieraz się spotykali i nic z tego nie wynikło. Nie da się z tego zrobić ani jednego ugrupowania, ani koalicji, która miałaby zdolność wyborczą.

      Kwestie programowe? Osobiste ambicje?

      - Program to sprawa drugorzędna, jakieś 20 proc. sukcesu wyborczego. Jest wiele partii kanapowych ze świetnymi programami. Ale jeśli na czele nie stoi człowiek wiarygodny, z charyzmą - nikt tego już nie kupi. Ludzie patrzą, jak ktoś wygląda, jak mówi, a nie, co mówi. To widać na przykładzie Kukiza, który w ogóle nie ma programu, za to jest autentyczny i ma charyzmę.

      Palikot też ma.

      - Ale dla lewicowego elektoratu nie jest wiarygodny. To pragmatyczny przedsiębiorca, a mniej polityk lewicy. Do tego rozchwianie programowe. Ruch Palikota złożył w Sejmie najwięcej ustaw ze wszystkich ugrupowań. Poszły na ich stworzenie duże pieniądze. Tylko że to były projekty tak skrajnie lewicowe, jak skrajnie liberalne gospodarczo. Niespójność nie buduje wiarygodności. Do tego doszły elementy kabaretowe, jak postawienie koryta dla członków Prezydium Sejmu za roczne nagrody. Poza tym Ruch Palikota (potem Twój Ruch) nie inwestował w struktury terenowe. Każda partia ma swojego Czarzastego, który jeździ w teren, pije z ludźmi wódkę i załatwia problemy. Palikot, ani nikt inny w partii, nie jeździł, nie dowartościowywał ludzi, nie pozyskiwał nowych. A problemy kół terenowych typu, że jedna pani z drugim panem w Pcimiu pokłócili się o czajnik w biurze partii, były rozstrzygane na posiedzeniu klubu parlamentarnego.

      A co z obywatelskimi ruchami bez twarzy? Z ruchami miejskimi, z ruchem My, Prekariat, Demokracja Bezpośrednia?

      - Bez lidera nic z tego nie wyniknie. Potrzebna jest twarz i wspólna tożsamość. Co się dzieje, gdy jej brak, widać po losie ruchów miejskich w samorządach: albo nic nie mogą, albo zostają wchłonięte przez partie. Dlaczego w żadnej z 2,5 tys. gmin w Polsce nie rządzi ruch miejski? Zresztą na poziomie gminy czy miasta taki sukces jest jeszcze w miarę możliwy. Ale poruszenie mas to co innego. Do tego twarz jest niezbędna. Ona budzi emocje, a wyborcy kierują się emocjami, a nie intelektem. Ludzie nie głosowali na Kukiza z powodu JOW-ów - czego nie zrozumiał Bronisław Komorowski - tylko dlatego, że Kukiz jest autentyczny i budzi emocje.

      Korwin-Mikke i Grzegorz Braun - też.

      - I dlatego dla swojego elektoratu są wiarygodni. Gdyby lewica miała lidera, który budzi emocje ważne dla wyborców lewicowych, odniosłaby sukces. Zieloni mają świetny program, fachowców, ale nie mają twarzy. Annie Grodzkiej nie udało się nią stać - przynajmniej na razie.

      Lewicy potrzeba teraz kogoś, kto poprowadzi lud na barykady, jak za rewolucji francuskiej. Kto uwiedzie ludzi, jak uwiódł swojego czasu Donald Tusk czy - swój elektorat - Jarosław Kaczyński. Lewica czeka na swojego mesjasza.

      Kto to może być? Kalisz? Nowicka? Grodzka? Nowacka? Biedroń?

      - Mam faworyta/tkę, ale nie będę nikogo naznaczał. Na pewno to nie będę ja. Chociaż kocham lewicę.

      Dlaczego nie pan?

      - Jestem prezydentem Słupska, z którym tworzę trwały, monogamiczny związek partnerski. Bez skoków w bok.

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,18051730,Robert_Biedron__Lewica_czeka_na_mesjasza__Na_pewno.html#ixzz3cq3wq3Kb

      --------------
      I własnie z tym oczekiwaniem pana Biedronia się nie zgadzam ale jednak, jeżeli przede wszystkim elektorat kieruje się emocjami to wszystko pic na wodę, gutaperka sad
    • gaika Re: Rozsądny komentarz 12.06.15, 19:46
      Cuś w tym jest, ale jednak ludzie sobie wyobrażają, że ta klasa, która w dużej mierze decyduje o ich życiu (a w Polsce mamy niskie poczucie sprawstwa i zaangażowania w życie społeczno- lokalne, więc tym bardziej dominuje poczucie, że to ktoś decyduje) jest trochę nie z tego świata. Lepsi jacyś. I kiedy się okazuje, że minister, a co gorsza ministra jedzą, piją, przeklinają i chodzą do toalety, to następuje rozczarowanie-dlaczego ktoś taki, jak pan Ziutek spod piątki, ma decydować co mam robić i ile kasy dostać. Sporo osób mówi, że te ośmiorniczki nie są ważne, ale tak podskórnie to jednak ich smyrgają po honorze.

      [Na marginesie-tysiące Bieńkowskiej (czytałam gdzieś lub słyszałam w radio całą wypowiedź) zostały wyjęte z kontekstu. A ten kontekst kompletnie zmienił wymowę tego, co zostało puszczone w przestrzeń kosmiczną. Ale to już żyje własnym życiem i jest nie do odkręcenia.]

      Mam swoje utrwalone przekonanie, że problemem zasadniczym jest brak komunikacji i tłumaczenia obywatelom 'o co chodzi'. To szczególnie ważne w sytuacji naszej zielonej demokracji(w sensie niedojrzałej).

      Niedawno usłyszałam pierwszy raz ministra Szczurka, który grzecznie, łagodnie i bardzo przystępnie tłumaczył kwestie finansów państwa (odnosząc to także do domowego budżetu). Przeżyłam szok pozytywny i utwierdzałam się w przekonaniu, że tego najbardziej brak w relacji władza i reszta (oprócz osobistego zaangażowania przypadkowego społeczeństwa).

      A jeśli chodzi o zestaw do rządzenia, rzeczywiście zatrważające jest, że tak często doraźny zysk polityczny zwycięża z kompetencją.
      • oby.watel Re: Rozsądny komentarz 12.06.15, 20:08
        A wytłumaczył Szczurek dlaczego żąda, by 80% kontroli skarbowych kończyło się karą, i to najlepiej przekraczającą 1000 zł? W tych placówkach, w których urzędnicy będą za mało wydajni nastąpi redukcja etatów. Dobrze by to było spokojnym głosem wytłumaczyć, bo wielu przeżywa szok, gdy uczciwie rozlicza się z fiskusem, po czym zostaje ukaranych za wyssane z paca "niedopatrzenie". To na pewno zwiększa zaufanie i szacunek do państwa. Tego państwa.
        • grzespelc Re: Rozsądny komentarz 13.06.15, 11:38
          Bo się marnują zasoby. Ludzie powinni być kierowani na kontrolę tam, gdzie jest oszustwo, a nie do uczciwych podatników.
          Z tego też dziennikarze nic nie zrozumieli i piszą bzdury. Chodziło po prostu o lepsze typowanie do kontroli, z którego potem będą wyniki.
          • oby.watel Re: Rozsądny komentarz 13.06.15, 12:45
            Jak Ty zgrabnie wszystko potrafisz wytłumaczyć. No tak, chodzi o typowanie. Jak ktoś nie wytypuje, to wyleci z roboty. Logiczne. Tylko dlaczego wszędzie jest mowa o kontrolach i karaniu, a nie o typowaniu?
            • grzespelc Re: Rozsądny komentarz 14.06.15, 14:03
              Bo dziennikarze nie rozumieją, o co chodzi. Coś usłyszeli, nie wiedzą co, no i wypisują i lamentują, bo to się sprzeda.
              A jak pracownik źle typuje, to powinien go zastąpić ten, który typuje lepiej.
              Generalnie nie mam złudzeń, że nie dojdzie do tzw. wypaczeń, ale tego nigdy nie da się uniknąć. Odbieranie etatów to też kiepski pomysł.
              Natomiast to, że skarbówka ma być skuteczna to oczywista oczywistość.
              • oby.watel Re: Rozsądny komentarz 14.06.15, 16:40
                W czasach minionych nikt nie rozumiał niczego. A władza chciała dobrze. Dziennikarze to głąby i nie rozumieją, że fiskus nie wykańcza polskich firm, tylko je wspiera karami. Tak jak surowy tatuś karci, a czasem sprawi lanie tylko dla dobra dziecka.
                • grzespelc Re: Rozsądny komentarz 14.06.15, 17:56
                  No tak, to faktycznie skandal karać za łamanie prawa.
                  • chickenshorts Re: Rozsądny komentarz 14.06.15, 20:08
                    grzespelc napisał:

                    > No tak, to faktycznie skandal karać za łamanie prawa.

                    Aż krzyczy:

                    "(...) Tu nie wiem, o jakie środki chodzi, ale w zakończeniu swego niezwykłego, cytowanego już pisma sędzia Gembicka napisała mi, jak mogę się z tymi środkami zapoznać: "Jeśli nie satysfakcjonują Pana powyższe wyjaśnienia, można skorzystać z pomocy prawnej u profesjonalnych pełnomocników celem podjęcia kroków w celu wzruszenia zapadłego prawomocnego wyroku".

                    I co teraz?

                    - Jak to co? Pierdolę taką sprawiedliwość wraz z jej ministerstwem! I proszę mi nie wykropkowywać tego słowa."

                    wyborcza.pl/magazyn/1,145323,18111785,Ostatnia_szansa_dla_panstwa_polskiego.html#TRwknd
                    • grzespelc Re: Rozsądny komentarz 14.06.15, 20:55
                      Jak się pożałowało paru stówek na prawnika, to potem niech się nie dziwi, że dał się zrobić w ch..., bo dał się zrobić na własne życzenie.
                      Takie sprawy się odkręca stosunkowo łatwo. Tylko trzeba wiedzieć, jak...
                      • oby.watel Re: Rozsądny 14.06.15, 23:39
                        Toż właśnie o tym piszę. Najpierw tworzy się zagmatwane, bzdurne prawo, a potem się je "interpretuje". Dlatego do każdej dupereli trzeba wynajmować prawnika, bo inaczej można zostać skazanym za kradzież Niderlandów.
                        • grzespelc Re: Rozsądny 15.06.15, 13:57
                          Auta też zrobili skomplikowane, a potem do mechanika trzeba jeździć...
                          • oby.watel Re: Rozsądny 15.06.15, 14:28
                            Tak. Księżyc od ogórka też niczym się nie różni. Ani jednym, ani drugiem nie da się ogolić, ani wydepilować. Większej bzdury nikt poza prawnikiem by chyba nie wymyślił. Bez samochodu można żyć. Z zaocznym wyrokiem na karku za niepopełnione przestępstwo żyć dużo trudniej.
      • grzespelc Re: Rozsądny komentarz 13.06.15, 11:45
        [Na marginesie-tysiące Bieńkowskiej (czytałam gdzieś lub słyszałam w radio całą wypowiedź) zostały wyjęte z kontekstu. A ten kontekst kompletnie zmienił wymowę tego, co zostało puszczone w przestrzeń kosmiczną. Ale to już żyje własnym życiem i jest nie do odkręcenia.]

        Nie rozumiem, czemu nikt (a zwłaszcza autorka) nie próbował tego wyjaśnić.

        A w ogóle, to te nagrania spowodowały, że np. Sienkiewicza zacząłem cenić. Sikorskiego też, obaj pokazali, że potrafią myśleć.
        Ale większość chyba mnie rozumie, o czym ci ludzie mówią.
    • gaika Żeby Was trochę podnieść na duchu 12.06.15, 20:01
      Jeśli pejzaż za oknem nie ma być krajobrazem smutku, lęku i powracających upiorów, to PO, liberałowie i lewica muszą starać się wygrać.
      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

      Czas domysłów mija bezpowrotnie, coraz wyraźniej rysuje się pejzaż, w którym będziemy żyli, jeśli PiS albo Kukiz wygrają wybory - piękny intelektualną urodą Macierewicza, Kamińskiego, Bosaka, Wiplera. Wzruszający patosem prezydenta elekta, który ratuje hostię.

      A wygrają, jeśli PO uzna, że naradą w Jachrance i kilku zmianami w rządzie narzuci sobie nową dynamikę i przekona do siebie wyborców. Jednak, jeśli pejzaż za oknem nie ma być krajobrazem smutku, lęku i powracających upiorów, to PO, liberałowie i lewica muszą starać się wygrać. Pokonać wzajemne niechęci, uznać, że stan jest wyjątkowy, i skupić się wokół jednej idei: świeckiego państwa.

      Pamiętać o własnej odrębności, o różnicach i wnieść je do późniejszej koalicji władzy jako osobiste bogactwo różnorodności. Ale tymczasem spotkać się, zgodzić co do wspólnego hasła i razem stanąć do dynamicznej kampanii, atrakcyjnej i nowoczesnej.

      Wyścig z PiS o względy Kościoła nie ma sensu. PiS w tej walce zawsze okaże się bardziej przekonujący i bezkompromisowy. Tym bardziej że PiS i Kościół mają świadomość lęku przed nowoczesnością, w jakiej żyje duża część polskiego społeczeństwa. Wiedzą, że współczesny Polak kocha wolności proste, jak wolność podróżowania po świecie, lecz nie jest przekonany do wolności, które przynosi cywilizacja - choćby do metody in vitro czy związków homoseksualnych. W tych punktach polscy biskupi i polska prawica jeszcze długo będą mówili jednym głosem, gdyż mają swoją publiczność.

      Kościół robił Andrzejowi Dudzie kampanię w kościołach podczas mszy zwanej świętą, i gdyby nie to, obecny prezydent elekt nie uzyskałby decydującej przewagi. Na nic finansowanie Świątyni Opatrzności z budżetu resortu kultury.

      Niestety, pogląd, że religia jest rzeczą prywatną i trzeba ją rozdzielić od świeckiej wspólnoty, wciąż jest utożsamiany z wrogością wobec Kościoła. Chodzi zaś o proste, regulujące zasady - i co do nich kilka ugrupowań bez trudu mogłoby się dziś zgodzić.

      Zasada pierwsza: pisząc ustawy, kierować się szansą, jaką dają ludziom prywatnym, a nie hierarchom czy interpretowanej przez nich idei.

      Zasada druga: nie wydawać pieniędzy publicznych na Kościół, który ubogi jest tylko w programie papieża, a nie w materialnej rzeczywistości. Wycofać się z nieszczęsnego nauczania religii w szkołach, a tym samym z dotowania katechezy. Przekazać zaoszczędzone pieniądze na naukę języków albo kursy niezależności.

      Zasada trzecia: założyć, że skończyła się epoka świąt kościelno-państwowych. Jeśli polityk ma życzenie się modlić, niech nie obnosi się przy tym z emblematami swojej partii.

      PO powinna przyjąć te zasady, bo jest to racjonalny wniosek z roszczeniowego stosunku Kościoła do państwa. Szeroka lewica - dlatego, że jest to jeden z głównych punktów jej programu. Nowoczesna.pl - bo to jeden z wyznaczników postulowanej przez nią nowoczesności. Największy kłopot, ze względu na symboliczny stosunek do tradycji, może mieć PSL, ale przecież na naszych oczach Władysław Kosiniak-Kamysz zwierzał się z dramatycznej sytuacji, w której stawiał go Kościół, grożąc odsunięciem od sakramentów - i odważnie opowiedział się po stronie niezależności.

      W niekoalicyjnych dotychczas ugrupowaniach jest kilka postaci, które powinny być wyjątkowo bliskie PO: Barbara Nowacka, Robert Biedroń, Ryszard Petru. Nie tylko oni. Oprócz tego, że bliska jest im idea świeckiego państwa, mają cechę obcą większości członków PiS i stronników Kukiza: uprzejmość, takt, umiejętność formułowania precyzyjnych wypowiedzi. W czasach normalnych - kiedy można było sobie funkcjonować na marginesie przewidywalnej dominacji PO - równie łatwo można by szukać między nimi różnic, jak punktów wspólnych. Ale czasy normalne nie są. PO traci grunt pod nogami. Za oknem kiełkuje Polska profesora Chazana i księdza Oko.

      Czas na odważne i atrakcyjne porozumienie ludzi dobrej woli: niech nazywa się Kongresem Racjonalnej Polski. Czas na ciekawą kampanię, która nas rozbawi i da nam nadzieję, a na jej zakończenie poczujemy, że jest po co iść do urn.


      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75968,18103674,Kongres_Racjonalnej_Polski__Ostatni_dzwonek_na_normalnosc.html#ixzz3cqlofMXw
      • gaika I żeby sprowadzić na ziemię 12.06.15, 20:03
        Premier Ewa Kopacz, pojechała do Watykanu z pierwszą wizytą odkąd została szefową rządu. Jej rozmowa z papieżem Franciszkiem trwała pół godziny.

        www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,18107862,Ewa_Kopacz_podarowala_papiezowi_jablonke__A_Franciszek.html
      • oby.watel Re: Żeby Was trochę podnieść na duchu 12.06.15, 20:17
        Do kogo ta mowa? Do kogo adresowane są te dobre rady? Grozi nam, że wybierzemy nie tak jak nam pasuje? Nam, czyli komu? Już nam groziły rządy PiS-u. W 2011. Udało się nas na tyle przestraszyć, że ponownie powierzyliśmy swój los Platformie. I co? Dług publiczny sięga biliona euro, leży system emerytalny, leżą śmieci wokół nieopróżnianych kubłów, leży służba zdrowia, a teraz dołączył system refundowanych leków, których nie ma. W tej sytuacji my mamy bać się zmian?
        • gaika Re: Żeby Was trochę podnieść na duchu 13.06.15, 23:21
          oby.watel napisał:

          > Do kogo ta mowa? Do kogo adresowane są te dobre rady?

          Tak zborowo, to nie wiem, ale nie sądzę, żeby do Ciebie. Na tym polega demokracja.
          • oby.watel Re: Żeby Was trochę podnieść na duchu 14.06.15, 11:20
            Zaiste to wiele wyjaśnia. Prosto, zwięźle i nie na temat.
    • gaika Daremne żale, próżny trud... 15.06.15, 22:29
      PO zasługuje na karę przy urnach. Pytanie brzmi, na ile warto karząc ją, odmrozić sobie uszy, strzelić w stopę czy uciąć gałęź, na której spoczywają własne cztery litery.
      Atmosfera w polskiej polityce gęstnieje, a wszystkie najnowsze zjawiska są drogowskazami kierującymi pospołu w jednym kierunku. Czasy rządów PO upływają, jesienią czeka na zmiana warty. A jej beneficjentem będzie PiS, ponieważ w ciągu 8 lat od kompromitacji tej partii nikomu nie udało się zrobić jej poważnej konkurencji, jeśli chodzi o rolę głównej siły opozycyjnej.
      Fala dymisji w rządzie i jego zapleczu parlamentarnym wskutek ujawnienia treści akt sprawy zeszłorocznej tzw. afery podsłuchowej to silny sygnał, który wzmocni obecne trendy i potwierdzi wizerunek PO, jako partii w stanie rozkładu. Kolejni wyborcy zrezygnują z popierania jej, kolejni jej zwolennicy zaczną się wahać. Prawdopodobieństwo upadku głębokiego, tzn. na poziom raczej 14-16% poparcia w wyborach, miast relatywnie miękkiego zjazdu, tzn. na poziom 22-25%, rośnie. Jestem jednym z ostatnich, którzy nad losami Platformy wylewaliby łzy. Zwykle ją krytykowałem, prawie nigdy nie popierałem i nie odnalazłem dla niej większej dozy sympatii. Jeśli jednak odejść od szczegółowych, acz bardzo ważnych, aspektów polityki gospodarczej, społecznej, edukacyjnej czy spraw „światopoglądowych” na poziom ustrojowych imponderabiliów, to PO była/jest ugrupowaniem gwarantującym zachowanie liberalno-demokratycznego modelu porządku konstytucyjnego. Zasadności tej oceny nie osłabia fakt, że postanowiła traktować państwo niczym dojną krowę, ale to tak samo jak PiS, SLD czy AWS przed nią.
      PO zasługuje na karę przy urnach. Pytanie brzmi, na ile warto karząc ją, odmrozić sobie uszy, strzelić w stopę czy uciąć gałęź, na której spoczywają własne cztery litery. Bo aktualne sondaże (wobec największych przewartościowań w Polsce od 2001 r. być może jeszcze bardziej niedokładne niż zwykle) pokazują, że nasza tegoroczna decyzja w wyborach do Sejmu może nie być tylko wyborem na płaszczyźnie polityki szczegółowej, bieżącej i codziennej w postaci wyboru kontynuacji technokratycznego zarządzania modernizacją w stylu PO a gromko konserwatywnym, szarpiącym się w niektórych newralgicznych dziedzinach, acz pragmatycznym w innych, werbalnym radykalizmem PiS. Młodzi wyborcy lat 2005-07 nie pamiętają, niektórzy starsi mówią, że nie były one wcale takie straszne, po czym cytują gospodarcze statystyki. Zgoda, mogło być gorzej, a nie było. Nie było, bo w 2005 r. podjęliśmy tylko decyzję na płaszczyźnie bieżącej polityki, a większość, jaką PiS mógł skonstruować była nieduża, a przede wszystkim bardzo chybotliwa.
      Tymczasem jednak wydaje się, że nasz wybór w roku 2015 może mieć inną naturę. Może być wyborem na płaszczyźnie konstytucyjnej/ustrojowej. Wspomniane sondaże zaczynają prognozować powstanie w Sejmie większości konstytucyjnej PiS i listy Pawła Kukiza. Oczywiście, są tu trzy niewiadome. 1. Po pokazaniu list z udziałem „judeosceptycznych” narodowców i słabo zakamuflowanych starych politycznych wyjadaczy ze stażem w czymś takim jak PPChD, Kukiz może stracić nawet ponad połowę elektoratu i skończyć z 8%. (Oby tak się stało!). 2. Do żadnej współpracy PiS-Kukiz na płaszczyźnie konstytucyjnej może nie dojść, bo PiS odrzuci JOWy, a Kukiz zbuntuje przeciwko Kaczyńskiemu swoich posłów, skazując PiS nawet na rządzenie mniejszościowe. 3. Zbieranina Kukiza rozsypie się podobnie jak Palikota i Sejm zmieni się mozaikę, w której większość konstytucyjna będzie niemożliwa.
      Co jednak, jeśli im się uda zawiązać solidny sojusz na 4 lata? I to na bazie obecnie prognozowanych wyników, gdzie PiS i Kukiz razem dostają 52% głosów, a ich jedyna opozycja PO 23%? Przy takim wyniku powstaje większość konstytucyjna zagrażająca samej esencji liberalno-demokratycznego ustroju. Nowa ustawa zasadnicza zapewne musiałaby przejść test referendalny, ale byłaby to być może jedyna bariera przed wprowadzeniem dokumentu, którego zręby znamy z wcześniejszych przedłożeń PiS. Wzorowanego na niedemokratycznej, antyobywatelskiej i antywolnościowej konstytucji kwietniowej z 1935 r. Ograniczającej narzędzia obrony obywatela przed omnipotencją państwowej machiny biurokratycznej i organów ścigania. Zawężającej wolność słowa poprzez koncesje, kontrole, nękanie i zastraszanie. Czyniącej iluzorycznym trójpodział władzy poprzez kastrację pozycji Trybunału Konstytucyjnego. Otwierającej drogę do rujnowania gospodarki przez socjalistyczny populizm rządów poprzez zniesienie niezależności RPP w kreowaniu polityki monetarnej. W końcu, wprowadzającej jaskrawo czytelne zręby katolickiego państwa wyznaniowego.
      Dlatego pytam Cię, Wyborco. Może nie Ciebie, Wyborco PiS, który najprawdopodobniej chciałbyś właśnie takiej konstytucji, ale Ciebie, Wyborco Kukiza. Czy aby na pewno chcesz żyć w kraju, w którym umocowanie w prawie dostaną różne „autorytety” i instytucje, państwowe i kościelne, tak aby Tobie wyznaczać styl życia, wyręczać Cię w życiowych wyborach, zabierać niektóre możliwości, standaryzować Twoją osobowość, wciskać propagandę „jedynie słusznej drogi” i jedynych słusznych wartości, stępiać Twój zmysł krytyczny i samodzielne myślenie, pozbawiać Cię wrażliwości, tolerancji i empatii wobec Innego, w końcu szczuć na nieprawomyślne mniejszości, a także ludzi o niepożądanych poglądach, czyli np. na mnie? Czy aby na pewno ta prawicowa wizja, która materializuje się na Węgrzech, w kraju, gdzie elementem codzienności stały się paramilitarne bojówki, a w parlamencie robi się „listy Żydów”, to coś dla Ciebie? Jedno jest pewne, od tego wszystkiego nie przestaniesz być prekariatem.
      Podejdźmy do tych wyborów odpowiedzialnie, rozważnie i roztropnie. A przede wszystkim znajmy stawkę! W nich nie decyduje się bowiem tyle przyszłość Ewy Kopacz i jej niewydarzonych najczęściej kolegów partyjnych, co przyszłość obywateli. Realnym celem w tym roku musi być wybranie Sejmu, w którym nikt nie będzie mógł zmienić konstytucji. Być może PiS powinien przejąć odpowiedzialność za kraj. Ale nie dajmy mu przy okazji wolnej ręki w decydowaniu o naszym życiu prywatnym i osobistym, bo pisanie nowej konstytucji to właśnie może oznaczać. Inaczej będziemy gorzko żałować i pytać „Jak mogliśmy być aż tacy głupi?”

      beniuszys.liberte.pl/bedziemy-zalowac/
      • oby.watel Daremne żale, próżny trud... 16.06.15, 18:32
        Też zauważyłem ten wpis. I pozwoliłem sobie na polemikę.
    • gaika Szanowna Pani 15.06.15, 22:36
      Wszystko zmierza do tego, że będziemy mieli znowu - że zacytuję Stefana Kisielewskiego - dyktaturę ciemniaków prowadzonych przez pasterza, który nie ma prawa jazdy ani konta bankowego, nie umie robić zakupów, natomiast jest mistrzem destrukcji, intryg i teorii spiskowych. I to w dużej mierze, wasza, dziennikarzy zasługa
      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej


      Szanowna Pani Moniko,
      Z pewnym zażenowaniem przeczytałem Pani komentarz "Ch..., d... i kamieni kupa" w "Gazecie Wyborczej". Uważałem Panią za profesjonalną, obiektywną dziennikarkę; trochę się teraz obawiam, czy nie "ustawia się" Pani już pod nową władzę.

      Pozwolę sobie odnieść się do wybranych punktów Pani wystąpienia. Uważam, że premier Tusk podjął w zeszłym roku, w danych okolicznościach, jedynie słuszną decyzję. Mnie również nie oburza to, co było w nagraniach - przypominam - prywatnych rozmów. Natomiast Pani komentarz zawiera, mam nadzieję niecelowe, przekłamania.

      Ocena ministra Sienkiewicza ("Ch ") nie dotyczyła, jak Pani sugeruje, stanu państwa, tylko firmy Polskie Inwestycje Rozwojowe. O państwie wyraził się natomiast, że "istnieje tylko teoretycznie". Subtelna, ale jednak różnica. Myślę, że on w ten sposób wyrażał w PRYWATNEJ rozmowie swój niepokój o stan państwa, które w wielu przypadkach, od 25 lat, na co dzień zawodzi swych obywateli, i to niezależnie od tego, kto jest u sterów władzy.

      W przeciwieństwie do Pani uważam, że zarówno premier Tusk, jak i wicepremier Bieńkowska zostawili nasz kraj w kwitnącej kondycji, tylko że nie jest to na rękę poszukującym sensacji dziennikarzom, których głównym zadaniem, w celu przyciągnięcia jak największej widowni (a więc i droższych reklam), jest wynajdywać sensacje nawet tam, gdzie ich nie ma.

      A propos wicepremier Bieńkowskiej: Dlaczego obiektywni podobno dziennikarze, w tym również Pani, nie korygujecie kłamliwych zarzutów, jakoby powiedziała, że "nie jest możliwe, żeby ktoś pracował za 6 tys. zł", co słyszymy codziennie z ust przedstawicieli opozycji? Przecież oryginalna wypowiedź dotyczyła pracy na stanowisku ministerialnym! A proszę szczerze odpowiedzieć, czy Pani pracowałaby za 6 tys. zł? Bo ja jako prezes zarządu firmy - nie.

      Czy minister Sikorski nie miał racji, kiedy w PRYWATNEJ, poufnej rozmowie oceniał stan relacji Polska - USA? Czy nie są takie, jak je określił? Skandalem jest, że ktoś taką bardzo wrażliwą wypowiedź opublikował, ale nie świadczy to bynajmniej źle o Sikorskim, który dowiódł, że mocno stąpa po ziemi, a nie żyje w ułudzie.

      Osobiście uważam, że podjęte przez panią premier Kopacz decyzje są błędem, a rząd - zamiast się samobiczować, dowodząc gawiedzi swych wyimaginowanych win - powinien poprawić politykę informacyjną. Pokazać, że Polska, wbrew opinii interesownej opozycji, nie jest w zgliszczach i nie dąży ku samozagładzie.

      Niestety, wszystko zmierza do tego, że będziemy mieli znowu - że zacytuję Stefana Kisielewskiego - dyktaturę ciemniaków prowadzonych przez pasterza, który nie ma prawa jazdy ani konta bankowego, nie umie robić zakupów, natomiast jest mistrzem destrukcji, intryg i teorii spiskowych. I to w dużej mierze, wasza, dziennikarzy, zasługa.

      Na koniec pozwolę sobie na nieco nielojalny chwyt erystyczny - argument ad personam: Skoro już Pani jest tak wielką zwolenniczką dymisji polityków, nawet po drobnych potknięciach, to dlaczego nie dziennikarzy?


      Cały tekst: wyborcza.pl/1,95892,18112347,Rzad__zamiast_sie_samobiczowac__powinien_poprawic.html#ixzz3csOBMXEL
      • oby.watel Re: Szanowna Pani 16.06.15, 18:43
        A kimże jest autor tego kwiatu sztuki epistolograficznej? Prywatna rozmowa w czasie pracy przy stole zastawionym na koszt podatników? Dr Kazimierz Bulandra raczy żartować, czy ma Rodaków za idiotów?
      • oby.watel A propos 16.06.15, 19:07
        > A propos wicepremier Bieńkowskiej: Dlaczego obiektywni podobno dziennikarze, w
        > tym również Pani, nie korygujecie kłamliwych zarzutów, jakoby powiedziała, że "
        > nie jest możliwe, żeby ktoś pracował za 6 tys. zł", co słyszymy codziennie z us
        > t przedstawicieli opozycji? Przecież oryginalna wypowiedź dotyczyła pracy na st
        > anowisku ministerialnym! A proszę szczerze odpowiedzieć, czy Pani pracowałaby z
        > a 6 tys. zł? Bo ja jako prezes zarządu firmy - nie.

        Skoro już a propos, to tak zupełnie a propos przypomniało mi się, że w Polsce w 2015 roku kwota wolna od podatku wynosi 3.091 zł rocznie. Z kolei z podanych przez Zakład Polityki Społecznej danych wynika, że minimum socjalne wynosi około 10.000zł rocznie. Oznacza to, że zielona wyspa kwitnie dzięki strzyżeniu między innymi ludzi żyjących w skrajnej nędzy. A zarząd zielonej wyspy nawet słyszeć nie chce o podniesieniu kwoty wolnej od podatku.

        Czy mając to na względzie należy zaw wszystkich sił trwać przy tym, co jest, czy jednak postawić na zmiany? Z pełną świadomością, że na pewno nie będzie lepiej, ale na pewno będzie inaczej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka