Dodaj do ulubionych

Ateizm a moralność...

16.05.12, 09:34
Czy cywilizacja ludzkości może istnieć bez wspólnego i logicznego systemu moralnego?

Moim zdaniem w ateistycznej tezie postrzegania wszechświata można dostrzec przerażający brak jednolitego i spójnego systemu wartości moralnych, co powoduje wysoki, destrukcyjny, potencjał dla całej ludzkości, czego przedsmak mieliśmy już w XX wieku w postaci komunizmu i faszyzmu.
Biorąc pod uwagę fakt, że w porównaniu z innymi koncepcjami postrzegania wszechświata, ateizm jest bardzo młodą tezą, to zdołał zebrać już obfite plony, a to był dopiero zaledwie jego początek...

Przedsmak elementarnego braku przyzwoitości i szacunku do odmiennych myślowych opcji doświadczyłem wczoraj od ateistycznego mentora tego forum używającego nicka:
"astrotaurus":

forum.gazeta.pl/forum/w,721,135853257,135881846,Re_Sprawa_prywatna.html
Czy administracja gazety toleruje takie profanacyjne wypowiedzi uwłaczające uczuciom i wartościom religijnym wielu milionom ludzi?
Co administracja gazety zamierza zrobić w tej sprawie?
Obserwuj wątek
    • hanka78 Re: Ateizm a moralność... 16.05.12, 09:37
      grzeg34 napisał:
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,135853257,135881846,Re_Sprawa_prywatna.html
      > Czy administracja gazety toleruje takie profanacyjne wypowiedzi uwłaczające uczuciom i wartościom religijnym wielu milionom ludzi?
      > Co administracja gazety zamierza zrobić w tej sprawie?


      Administracja chyba ci odpowiedziała.
    • hanka78 Re: Teizm a moralmość... 16.05.12, 09:45
      1. chasyd_666 (obrońca wiary) napisł:
      Fuj ! Nie zadaję się ze starymi i głupimi cipkami :) - do hanka78

      2.
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6631343,Tysiace_dzieci_molestowanych_w_placowkach_Kosciola.html
      • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 09:53
        3. KSIĄDZ WYKORZYSTAŁ NIEPEŁNOSPRAWNĄ:

        www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/Archiwum__News,5800/Ksiadz_Wykorzystal_Niepelnosprawna,1287784/index.html
          • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 10:23
            5. BRODNIE POPEŁNIONE NA KANADYJSKICH INDIANACH W CHRZEŚCIJAŃSKICH SZKOŁACH Z INTERNATEM !!!

            Brak słów - tego nie da się komentować.

            www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jak-cywilizowano-indian
            • grzeg34 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 10:35
              Na tym polega ateistyczny system wartości moralnych?
              Czym się on w takim razie różni od populistycznej demagogi stosowanej m.in. np. przez nieżyjącego Leppera?
              Stara odwieczna metoda zdetronizować tyranów, wytykając ich błędy i wypaczenia, żeby samemu wdrapać się na "tron", a w zamian nie oferując nic oprócz jeszcze większego chaosu, cierpienia, niesprawiedliwości i degradacji moralnej...
              • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 10:45
                grzeg34 napisał:
                > populistycznej demagogi <

                Widać nie wiesz i tego co znaczy populizm i demagogia, ja to wiem i wiem, że ma ona nic wspólnego z prezentowaniem (niestety makabrycznych) faktów!

                > Stara odwieczna metoda zdetronizować tyranów, wytykając ich błędy i wypaczenia,

                Mam tylko nadzieję, że tych jak słusznie stwierdzasz TYRANÓW (najgorszej zresztą maści) - uda się kiedyś zdetronizować...
                  • astrotaurus Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:03
                    grzeg34 napisał:

                    ** Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych? **

                    Weź no się, doświadczony dyskutancie z ateistami, za elementarz.
                    Ateizm to a-teizm, czyli nie-teizm, czyli brak teizmu, brak idei teistycznej.
                    Umysł, w którym brak idei teistycznej może być pusty jak gwizdek, albo wypełniony czymkolwiek poza teizmem.
                    Ile razy religiantowi trzeba powtarzać, żeby raz dotarło?

                    Twoja głupia nienawiść każe Ci chachmęcić, żeby ateizm zawsze był w pobliżu czegokolwiek godnego pogardy, bo zagraża pasożytowi Twego umysłu, dla dobra którego robisz z siebie błazna.
                    • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 12:23
                      astrotaurus napisał:

                      > grzeg34 napisał:
                      >
                      > ** Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych? **
                      >
                      > Weź no się, doświadczony dyskutancie z ateistami, za elementarz.
                      > Ateizm to a-teizm, czyli nie-teizm, czyli brak teizmu, brak idei teistycznej.
                      > Umysł, w którym brak idei teistycznej może być pusty jak gwizdek, albo wypełnio
                      > ny czymkolwiek poza teizmem.

                      A wystarczy, by jednemu teizmowi wszedł w drogę inny teizm, a natychmiast rozpocznie się taka sama nagonka (pod dowolnym, wymyślonym pretekstem) na teistyczną konkurencję.

                      Religia to system oparty na relacji PAN-NIEWOLNIK. Pan może wszystko i zawsze ma rację. Niewolnik nie może niczego wbrew woli pana. Ta relacja MUSI prowadzić do chęci osiągania władzy absolutnej "w imieniu boga". Pierwszym wrogiem jest krytykujący w ogóle tę relację, ateista, który jest bardziej skłonny do widzenia ludzi na zasadzie równości wszystkich istot. A gdy ateiści przestają realnie "zagrażać" absolutnej władzy teizmu, teizm w bezwzględny sposób bierze się za eliminowanie konkurencyjnych teizmów.

                      > Ile razy religiantowi trzeba powtarzać, żeby raz dotarło?
                      >
                      > Twoja głupia nienawiść każe Ci chachmęcić, żeby ateizm zawsze był w pobliżu cze
                      > gokolwiek godnego pogardy, bo zagraża pasożytowi Twego umysłu, dla dobra któreg
                      > o robisz z siebie błazna.
                    • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 11:53
                      astrotaurus napisał:

                      > Weź no się, doświadczony dyskutancie z ateistami, za elementarz.
                      > Ateizm to a-teizm, czyli nie-teizm, czyli brak teizmu, brak idei teistycznej.
                      > Ile razy religiantowi trzeba powtarzać, żeby raz dotarło?
                      >

                      Astrogłąb znów nie odrobił pracy domowej :
                      sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm

                      > Twoja głupia nienawiść każe Ci chachmęcić,

                      Napisał nienawistny chachmęt... :)
                      • pvf Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 12:43
                        chasyd_666 napisał:

                        > astrotaurus napisał:
                        >
                        > > Weź no się, doświadczony dyskutancie z ateistami, za elementarz.
                        > > Ateizm to a-teizm, czyli nie-teizm, czyli brak teizmu, brak idei teistycz
                        > nej.
                        > > Ile razy religiantowi trzeba powtarzać, żeby raz dotarło?
                        > >
                        >
                        > Astrogłąb znów nie odrobił pracy domowej :
                        > sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm
                        >
                        > > Twoja głupia nienawiść każe Ci chachmęcić,
                        >
                        > Napisał nienawistny chachmęt... :)


                        Czego to ma wg ciebie dowodzić? Podałeś linka z którego wynika to samo, co napisał @astrotaurus.
                        Tak bardzo chcesz wszystkim udowodnić swój brak kultury osobistej i ograniczenie umysłowe?
                        • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 13:49
                          > Czego to ma wg ciebie dowodzić? Podałeś linka z którego wynika to samo, co napi
                          > sał @astrotaurus.

                          Przeciwnie - wyteż wzrok i znajdź różnice :)


                          > Tak bardzo chcesz wszystkim udowodnić swój brak kultury osobistej i ograniczeni
                          > e umysłowe?

                          Ty swoje już udowodniłeś ...


                          --
                          www.youtube.com/watch?v=JRWox-i6aAk&feature=fvwp&NR=1
                      • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 12:43
                        chasyd_666 napisał:

                        > astrotaurus napisał:
                        >
                        > > Weź no się, doświadczony dyskutancie z ateistami, za elementarz.
                        > > Ateizm to a-teizm, czyli nie-teizm, czyli brak teizmu, brak idei teistycz
                        > nej.
                        > > Ile razy religiantowi trzeba powtarzać, żeby raz dotarło?
                        > >
                        >
                        > Astrogłąb

                        I znów z Ciebie wychodzi typowa (?), chrześcijańska miłość bliźniego. Ale na pewno chrześcijańska. I na pewno jest to przyczynek do tego, żebyśmy wszyscy byli za tym, by ideologia, którą - być może - wyznajesz, rządziła światem. Jeśli chcemy, żeby wszyscy byli tacy jak Ty, to popierajmy chrześcijaństwo. ;) Ja takiego świata nie chcę.

                        > znów nie odrobił pracy domowej :
                        > sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm

                        Definicje każdy sobie przyjmuje na swój użytek. A Ty powinieneś zapytać astrotaurusa, jak masz rozumieć jego słowa. Nikt z nas nie ma identycznych definicji, a słowniki rożnego rodzaju pełne są ich różnorakich wersji, niemożliwych do przyjęcia jednocześnie, bo przeczą sobie. Wie to każdy człowiek, który przeszedł normalnie szkołę. Ale religia uczy tego, że istnieją dogmaty, które się powinno narzucać innym. Według religijnego terroru myślenia nie wolno myśleć inaczej.

                        I Ty właśnie teraz stosujesz tutaj taki terroryzm myślowy. Spróbuj zrozumieć, że sobie robisz krzywdę, bo wszyscy widzimy, o co chodzi. Sobie i swojej ulubionej ideologii, której prawdziwą twarz odsłaniasz.

                        > > Twoja głupia nienawiść każe Ci chachmęcić,
                        >
                        > Napisał nienawistny chachmęt... :)

                        Astrotaurus ma rację - na tym forum jesteś okazem nienawiści inspirowanej przez jedną ideę - religię. I pokazujesz, do czego prowadzi ŚLEPA, niewolnicza i rezygnująca z samodzielnego myślenia wiara.
                        • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 13:45
                          > I znów z Ciebie wychodzi typowa (?), chrześcijańska miłość bliźniego

                          Owszem, kocham go , a z miłości wynika szczerość :)

                          > Definicje każdy sobie przyjmuje na swój użytek

                          Tradycyjnie musisz popisywać się ateistyczną głupotą ?...

                          > Astrotaurus ma rację - na tym forum jesteś okazem nienawiści inspirowanej przez
                          > jedną ideę - religię. I pokazujesz, do czego prowadzi ŚLEPA, niewolnicza i rez
                          > ygnująca z samodzielnego myślenia wiara.
                          >

                          Paranoiku, pomijając, że piszesz brednie, jego słowa nie były skierowane do mnie :) Nie 1. raz mylą Ci się osoby... Chyba pora zmienić lekarza...

                          Twoja ślepa wiara ateistyczna doprowadziła Cię do paranoi i zbaranienia...


                          --
                          www.youtube.com/watch?v=DBT9H30IklM&feature=related
                          • 6burakow Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 14:30
                            chasyd_666 napisał:

                            > Paranoiku...

                            Paranoja jest definiowana jako usystematyzowane urojenia przewaznie na tyle przesladowczym. Nie widze urojen ani manii przesladowczej u grgkh. Wykaz ze masz racje.
                                • chasyd_666 Paranoja grgkh 01.06.12, 12:01
                                  6burakow napisał:

                                  > grgkh ma bardzo przejrzyste kryteria na rozroznianie urojen od rzeczywistosci

                                  Paranoicy mają kryteria przejrzyste, ale urojone... Tak jak grgkh...
                                  Chyba nie podzielasz jego przekonania, że planeta Neptun nie istniała przed jej odkryciem ?... :)

                                  > jest najdalszy od urojen przesladowczych

                                  O, to nieprawda ! Czuje się prześladowany przez religię :) I wygaduje o niej paranoidalne bzdury...


                                  --
                                  www.youtube.com/watch?v=ksWJmGgtQJs
                                  • grgkh Moje to są logiczne argumenty :) 01.06.12, 13:06
                                    chasyd_666 napisał:

                                    > 6burakow napisał:
                                    >
                                    > > grgkh ma bardzo przejrzyste kryteria na rozroznianie urojen
                                    > > od rzeczywistosci

                                    Bo wreszcie, w odróżnieniu od pokutującego powszechnie lecz fałszywego stereotypu, zrobiłem porządek z definicjami. A obrońca archaicznego myślenia nie może mi tego wybaczyć.

                                    > Paranoicy mają kryteria przejrzyste, ale urojone...

                                    I jedyny konkretny "argument" - inwektywy. Czy na żadną sensowną dyskusję nie stać Cię, przyjacielu? :)

                                    > Tak jak grgkh...

                                    To jest firma. ;)

                                    > Chyba nie podzielasz jego przekonania, że planeta Neptun nie istniała przed jej
                                    > odkryciem ?... :)

                                    Czy coś istnieje lub nie istnieje w realu, to nie zależy od naszych decyzji i ich ogłoszenia. A my posługujemy się właśnie stwierdzaniem i ogłaszaniem istnień. Potwierdzenie prawdziwości to istnienie jako skutek. Brak potwierdzenia to brak skutku czyli nieistnienie.

                                    Bóg nie istnieje dla tych, którzy dla siebie nie podjęli takiej decyzji (bez względu na jej racjonalność) albo ISTNIEJE dla tych, którzy przyjęli że to prawda.

                                    Istnienie lub nieistnienie to stan sumy opisu świata, to skutek osobistej decyzji lub jej braku. Istnienie dotyczy stanu świadomości. Natomiast o istnieniu w realu nigdy nie możemy mówić, że jest absolutna prawdą, bo informacja z naszego otoczenia może się okazać fałszywa. Zresztą każda próba OPISYWANIA świata jest tylko OPISEM ŚWIATA, a nie samym światem. A w naszej świadomości nie znajduje się ŚWIAT ale jego OPIS.

                                    > > jest najdalszy od urojen przesladowczych
                                    >
                                    > O, to nieprawda ! Czuje się prześladowany przez religię :)

                                    A czy Ty czujesz się prześladowany przez moje koncepcje ogłaszane publicznie? Ale mną się nie martw. Mój stan w związku z religią oceniam pozytywnie, bo prowadzę sobie z nią dyskusję, w której wygrywam, co daje mi ogromną satysfakcję. I to jest plus religii prywatnie dla mnie.

                                    > I wygaduje o niej paranoidalne bzdury...

                                    Dziękuję Ci za wywoływanie mnie do tablicy i współpracę. Zresztą sam o Twoje towarzystwo zabiegam, a Ty się potulnie dajesz na nie nakłaniać. Wszystko idzie po mojej myśli. Robisz dokładnie to, o co mi chodzi - podkładasz się, nie prezentując żadnych argumentów, co wszyscy widzą, a więc komu będą wierzyć? ;)
                                    • chasyd_666 Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 04.06.12, 20:09
                                      > zrobiłem porządek z definicjami

                                      anarchię nazywasz porządkiem , paranoiku... :)

                                      > Paranoicy mają kryteria przejrzyste, ale urojone...
                                      >
                                      > I jedyny konkretny "argument" - inwektywy

                                      Napisałem prawdę, paranoiku...Gdzie widzisz inwektywę ?...

                                      > Czy coś istnieje lub nie istnieje w realu, to nie zależy od naszych decyzji

                                      Wreszcie to zrozumiałeś ?...Co za sukces ! :)

                                      > Potwierdzenie prawdziwości to istnienie jako skutek. Brak potwierdzenia to br
                                      > ak skutku czyli nieistnienie.

                                      I znów bredzisz i zaprzeczasz sobie. Paranoiku...

                                      > A czy Ty czujesz się prześladowany przez moje koncepcje ogłaszane publicznie

                                      Czy to ja pisałem , że sprzeciwiam się paradowaniu grgkh po ulicy i wygłaszaniu jego paranoicznych bredni ?... :)


                                      --
                                      www.youtube.com/watch?v=D4vK1PhheTw
                                      • grgkh Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 05.06.12, 12:08
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > anarchię nazywasz porządkiem , paranoiku... :)

                                        > Napisałem prawdę, paranoiku...Gdzie widzisz inwektywę ?...
                                        >
                                        > > Czy coś istnieje lub nie istnieje w realu,
                                        > > to nie zależy od naszych decyzji
                                        >
                                        > Wreszcie to zrozumiałeś ?...Co za sukces ! :)

                                        Ja rozumiem zawsze. Przyjmij to jako pewnik.

                                        > > Potwierdzenie prawdziwości to istnienie jako skutek.
                                        > > Brak potwierdzenia to brak skutku czyli nieistnienie.
                                        >
                                        > I znów bredzisz i zaprzeczasz sobie. Paranoiku...

                                        > Czy to ja pisałem , że sprzeciwiam się paradowaniu
                                        > grgkh po ulicy i wygłaszaniu jego paranoicznych bredni ?... :)

                                        W tym poscie nie ma niemal niczego, na co warto by było odpowiadać. To jest ta "wartość", Twój WKŁAD w to forum. :)
                                        • chasyd_666 Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 12:53
                                          > > Czy to ja pisałem , że sprzeciwiam się paradowaniu
                                          > > grgkh po ulicy i wygłaszaniu jego paranoicznych bredni ?... :)
                                          >
                                          > W tym poscie nie ma niemal niczego, na co warto by było odpowiadać

                                          Paranoiku, już zapomniałeś , że wykazałeś fobię wobec manifestacji katolików na ulicach ?... :)
                                          Czy demencja to następna choroba , która zakłóca twoje myślenie ?...


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=ula_Ynu_DcY&feature=related
                                          • grgkh Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 13:21
                                            chasyd_666 napisał:

                                            > > > Czy to ja pisałem , że sprzeciwiam się paradowaniu
                                            > > > grgkh po ulicy i wygłaszaniu jego paranoicznych bredni ?... :)

                                            A czy ja twierdziłem, że Twój sprzeciw miałby jakąś skuteczność? Żadnej. Więc mi zwisa. Pokrzykuj sobie dalej. ;)

                                            > > W tym poscie nie ma niemal niczego, na co warto by było odpowiadać
                                            >
                                            > Paranoiku, już zapomniałeś , że wykazałeś fobię wobec manifestacji katolików na
                                            > ulicach ?... :)
                                            > Czy demencja to następna choroba , która zakłóca twoje myślenie ?...

                                            Moją osobą zajmuję się ja sam. Zbędny Twój wysiłek w dawaniu mi wskazówek, co jest - według Ciebie - dobre, a co złe, bo i tak z nich nie skorzystam. Zmarnowałeś na to mnóstwo energii. I nie poszedłeś przez to na spacer. Wcześniej i w większych męczarniach umrzesz. ;)
                                    • chasyd_666 Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 04.06.12, 21:32
                                      PS

                                      > Istnienie lub nieistnienie to stan sumy opisu świata, to skutek osobistej decyz
                                      > ji lub jej braku

                                      grgkh, potwierdzasz swoją paranoję... Istnienie śwaita jest niezależne od naszej decyzji


                                      --
                                      Whore
                                      www.youtube.com/watch?v=XT5AjPyxaPI&feature=relmfu
                                      • pocoo Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 05.06.12, 07:28
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję... Istnienie śwaita jest niezależne od nasze
                                        > j decyzji

                                        Nie byłabym tego taka pewna jak ty .Mogę twierdzić,że paranoja jest twoja.
                                        Jeżeli chodzi o istnienie zycia na ziemi to zależy ono od ludzi (pomijam planetoidy,asteroidy,meteoryty itd).Wystarczy,że równocześnie Putin i Obama dotkną pewnych przycisków.
                                        Niech dalej wycinają drzewa z dżungli dla pieniędzy, a się udusisz i żaden Bóg ci nie pomoże.
                                        A może za sprawą ludzi i zmian klimatycznych w dalszym ciągu będą się topiły lodowce ,a na okrągło będziesz chodził w kożuchu i jadł mrożonki do wyczerpania zapasów.
                                        Pojęcia nie masz ,co dzieje się w kosmosie poza zasięgiem znanych sond i teleskopów .Ruch w Kosmosie od nas nie zależy i od twojego Boga też.
                                        Napisałam skrótowo i może zbyt prosto ale i tak tego nie pojmiesz i po swojemu się będziesz czepiał.Skończyłam temat.
                                      • grgkh Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 05.06.12, 12:10
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > PS
                                        >
                                        > > Istnienie lub nieistnienie to stan sumy opisu świata,
                                        > > to skutek osobistej decyzji lub jej braku
                                        >
                                        > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję...
                                        > Istnienie śwaita jest niezależne od naszej decyzji

                                        Nie świata tylko opisu świata z naszej świadomości.
                                        • chasyd_666 Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 13:04
                                          grgkh napisał:

                                          > chasyd_666 napisał:
                                          >
                                          > > PS
                                          > >
                                          > > > Istnienie lub nieistnienie to stan sumy opisu świata,
                                          > > > to skutek osobistej decyzji lub jej braku
                                          > >
                                          > > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję...
                                          > > Istnienie śwaita jest niezależne od naszej decyzji
                                          >
                                          > Nie świata tylko opisu świata z naszej świadomości.
                                          >

                                          No właśnie - twierdzisz , że o realnym istnieniu decyduje opis świata i osobista decyzja :))

                                          --
                                          Summer
                                          www.youtube.com/watch?v=7kjHwGeEHzg&feature=related
                                          • grgkh Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 13:25
                                            chasyd_666 napisał:

                                            > grgkh napisał:
                                            >
                                            > > chasyd_666 napisał:
                                            > >
                                            > > > PS
                                            > > >
                                            > > > > Istnienie lub nieistnienie to stan sumy opisu świata,
                                            > > > > to skutek osobistej decyzji lub jej braku
                                            > > >
                                            > > > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję...

                                            Jesteś lekarzem czy jasnowidzem? Lekarz zdalnie nie wydaje takich diagnoz, więc go możesz udawać. A w skuteczność wizji jasnowidzów nikt praktycznie nie wierzy, bo ich wypociny nie wychodzą poza błąd statystyczny.

                                            Kim jesteś, ze WIESZ coś moim stanie zdrowia? ;)

                                            > > > Istnienie śwaita jest niezależne od naszej decyzji
                                            > >
                                            > > Nie świata tylko opisu świata z naszej świadomości.
                                            > >
                                            >
                                            > No właśnie - twierdzisz , że o realnym istnieniu decyduje
                                            > opis świata i osobista decyzja :))

                                            Tak, o realnym istnieniu w opisie świata decyduje wypowiadający ten opis. Dlaczego w Twoim opisie świata nie istnieją inni bogowie? :)
                                            • chasyd_666 Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 17:44
                                              > > > > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję...
                                              >
                                              > Jesteś lekarzem

                                              Twoja paranoja jest tak oczywista, że do jej stwierdzenia nie trzeba lekarza...

                                              > Tak, o realnym istnieniu w opisie świata decyduje wypowiadający ten opis

                                              No widzisz, twierdzisz , że opis świata (abstrakcja ! ) istnieje realnie (np . Neptun istnieje realnie w twojej głowie :)). Sam widzisz , że nie trzeba lekarza... :)


                                              --
                                              National
                                              www.youtube.com/watch?v=7t7fmDaqCxQ&feature=related
                                              • grgkh Re: Moje to są nielogiczne argumenty :) 11.06.12, 18:22
                                                chasyd_666 napisał:

                                                > > > > > grgkh, potwierdzasz swoją paranoję...
                                                > >
                                                > > Jesteś lekarzem
                                                >
                                                > Twoja paranoja jest tak oczywista, że do jej stwierdzenia nie trzeba lekarza...

                                                Do stwierdzenia paranoi ZAWSZE jest potrzebny lekarz. Taka jest reguła.

                                                > > Tak, o realnym istnieniu w opisie świata decyduje wypowiadający ten opis
                                                >
                                                > No widzisz, twierdzisz , że opis świata (abstrakcja ! )
                                                > istnieje realnie

                                                Opis świata jest TYLKO opisem świata. A realny świat z naszej świadomości jest interpretacją np. układu w przestrzeni cząstek elementarnych i kwantów energii.

                                                > (np . Neptun istnieje realnie w twojej głowie :)).

                                                Tak, w opisie świata w mojej głowie (i prawdopodobnie Twojej) istnieje planeta Neptun.

                                                W Twojej głowie istnieje wokół nas powietrze, którego nie widzisz.
                                                W Twojej głowie istnieje osoba w lustrze, mimo że jest to tylko odbicie.

                                                A w głowach ludzi kiedyś istniała płaska Ziemia i kanały na Marsie, które w tych samych głowach potem przestały istnieć. A skąd wiemy, że to się zmieniło i że jest inaczej? Na podstawie przesłanek, dowodów.

                                                Istnienia są ZAWSZE TYMCZASOWE, a ich obecność stwierdzamy na podstawie pewnych przesłanek. A jak jest naprawdę? Tego nie wiadomo do końca.

                                                > Sam widzisz , że nie trzeba lekarza... :)

                                                :) Do mnie nie potrzeba, ale jak ocenić to, co Ty wypisujesz?
                                    • chasyd_666 Re: paranoiczne argumenty :) 11.06.12, 12:39
                                      "Bóg nie istnieje dla tych, którzy dla siebie nie podjęli takiej decyzji (bez względu na jej racjonalność) albo ISTNIEJE dla tych, którzy przyjęli że to prawda"

                                      Buraku , czy potrzebujesz jeszcze innego dowodu paranoi grgkh ?... :)


                                      --
                                      Off
                                      www.youtube.com/watch?v=AypvuzhVlrc&feature=related
                                      • grgkh Re: paranoiczne argumenty :) 11.06.12, 13:16
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > "Bóg nie istnieje dla tych, którzy dla siebie nie podjęli takiej decyzji (bez w
                                        > zględu na jej racjonalność) albo ISTNIEJE dla tych, którzy przyjęli że to prawd
                                        > a"
                                        >
                                        > Buraku , czy potrzebujesz jeszcze innego dowodu paranoi grgkh ?... :)

                                        Wobec tego dla Ciebie muszą istnieć wszyscy inni bogowie, wszystkich innych religii. Bo KTOŚ w nich wierzy, tak samo jak wierzysz Ty. :)

                                        Nie jesteś monoteistą. Co więcej, zachowujesz się niekonsekwentnie, bo twierdzisz, że istnieje TYLKO JEDEN bóg, ten Twój. A o pozostałych bogach, ponieważ nie uznajesz ich istnienia, więc TWIERDZISZ, według Twoich zasad a nie moich ;), że nie istnieją. I to jest fantastyczne. :D
                                        • chasyd_666 Re: paranoiczne argumenty :) 11.06.12, 15:38
                                          grgkh napisał:


                                          >
                                          > > "Bóg nie istnieje dla tych, którzy dla siebie nie podjęli takiej decyzji
                                          > (bez w
                                          > > zględu na jej racjonalność) albo ISTNIEJE dla tych, którzy przyjęli że to
                                          > prawd
                                          > > a"
                                          > >
                                          > > Buraku , czy potrzebujesz jeszcze innego dowodu paranoi grgkh ?... :)
                                          >
                                          > Wobec tego dla Ciebie muszą istnieć wszyscy inni bogowie, wszystkich innych rel
                                          > igii. Bo KTOŚ w nich wierzy, tak samo jak wierzysz Ty. :)

                                          Znów stosujesz anty-logikę. Przypisujesz mi swoją paranoję ! :)
                                          To wg ciebie istnieją wszyscy bogowie ! :)))


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=3ww-pKVClzU&feature=related
                                          • grgkh paranoiczne argumenty chasyda 11.06.12, 16:00
                                            chasyd_666 napisał:

                                            >

                                            Wobec tego dla Ciebie muszą istnieć wszyscy inni bogowie, wszystkich innych religii. Bo KTOŚ w nich wierzy, tak samo jak wierzysz Ty. :)




                                            chasyd_666 napisał:


                                            > > > "Bóg nie istnieje dla tych, którzy dla siebie nie podjęli takiej
                                            > > > decyzji (bez względu na jej racjonalność) albo ISTNIEJE dla tych,
                                            > > > którzy przyjęli że to prawda"

                                            > > Buraku , czy potrzebujesz jeszcze innego dowodu paranoi grgkh ?... :)

                                            grgkh napisał:

                                            > > Wobec tego dla Ciebie muszą istnieć wszyscy inni bogowie,
                                            > > wszystkich innych religii. Bo KTOŚ w nich wierzy,
                                            > > tak samo jak wierzysz Ty. :)

                                            > > Nie jesteś monoteistą.
                                            > > Co więcej, zachowujesz się niekonsekwentnie, bo twierdzisz,
                                            > > że istnieje TYLKO JEDEN bóg, ten Twój. A o pozostałych bogach,
                                            > > ponieważ nie uznajesz ich istnienia, więc TWIERDZISZ,
                                            > > według Twoich zasad a nie moich ;), że nie istnieją.
                                            > > I to jest fantastyczne. :D

                                            > Znów stosujesz anty-logikę. Przypisujesz mi swoją paranoję ! :)
                                            > To wg ciebie istnieją wszyscy bogowie ! :)))

                                            Według mnie nie istnieje żaden bóg, bo nie jest to możliwe z definicji i nie ma na to żadnego dowodu.

                                            A według Ciebie, to nie wiadomo, bo o jednym bogu twierdzisz, że istnieje, a o innych bogach mówisz, że nie istnieją. Chociaż nie masz dowodów na poparcie żadnej z tych hipotez, a najbardziej na nieistnienie tych innych bogów.

                                            Chyętnie przywitałbym Cię w swojej kompanii niewierzących w "innych" bogów (tu czynisz dokładnie jak ja), ale niestety bedąc niekonsekwentnym łamiesz ją, bo dla jednego robisz wyjątek, którego istnienia nie potrafisz uzasadnić. :)))))

                                            Czy zrozumiałeś tenprosty wywód logiczny?

                                            Czy masz rozdwojenie jaźni? :)
                                            • grzeg34 Re: paranoiczne argumenty chasyda 11.06.12, 16:25
                                              grgkh napisał:

                                              > Według mnie nie istnieje żaden bóg, bo nie jest to możliwe z definicji i nie ma
                                              > na to żadnego dowodu.

                                              Przepraszam, że wtrącam się do dyskusji, ale zaintrygowało mnie stwierdzenie: "bo nie jest to możliwe z definicji", więc mam pytanie: z jakiej definicji i czyjej?
                                              • grgkh Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 11.06.12, 17:59
                                                grzeg34 napisał:

                                                > grgkh napisał:
                                                >
                                                > > Według mnie nie istnieje żaden bóg,
                                                > > bo nie jest to możliwe z definicji
                                                > > i nie ma na to żadnego dowodu.
                                                >
                                                > Przepraszam, że wtrącam się do dyskusji,
                                                > ale zaintrygowało mnie stwierdzenie:
                                                > "bo nie jest to możliwe z definicji",
                                                > więc mam pytanie: z jakiej definicji i czyjej?

                                                Przecież nie mojej, bo ja nie ma swojej definicji boga. Ale wiem, że każdy wierzący w bóstwo, na swój prywatny użytek, powinien mieć jakąś definicją. Otóż dotąd się nie spotkałem NIGDY i NIGDZIE z jakąkolwiek jej wersją, której nie potrafiłbym obalić ze względu na "istnienie boga".

                                                Najprościej będzie jeśli podasz mi swoją definicją, swojego, prywatnego boga. Najlepiej w punktach, wyszczególniając jego najważniejsze cechy.

                                                Np;
                                                1) kreator swiata
                                                2) wszechmocny
                                                3) istniejący poza światem
                                                i tym podobne absurdy.

                                                Każdej z tych cech można z dziecinną łatwością przypisać fałsz. Zaczynaj, ale żeby nie rozmywać za bardzo wątku (a i ja nie ma nieskończonych mocy przerobowych), to albo każda cecha w oddzielnym poscie lub po kolei. :)
                                                • chasyd_666 Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 11.06.12, 19:52
                                                  Według mnie nie istnieje żaden bóg,
                                                  > > > bo nie jest to możliwe z definicji

                                                  dot
                                                  > ąd się nie spotkałem NIGDY i NIGDZIE z jakąkolwiek jej wersją

                                                  Znów popełniasz błąd logiczny : to , że nie spotkałeś nie oznacza , że nie istnieje :)

                                                  > której nie potra
                                                  > fiłbym obalić ze względu na "istnienie boga".

                                                  Mojej definicji nie obaliłeś :)

                                                  > 1) kreator swiata
                                                  > 2) wszechmocny

                                                  Tak

                                                  > Każdej z tych cech można z dziecinną łatwością przypisać fałsz

                                                  Robiłeś to z "dziecinną logiką" - dlatego błędnie...
                                                • grzeg34 Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 09:38
                                                  grgkh napisał:

                                                  > Przecież nie mojej, bo ja nie ma swojej definicji boga. Ale wiem, że każdy wier
                                                  > zący w bóstwo, na swój prywatny użytek, powinien mieć jakąś definicją. Otóż dot
                                                  > ąd się nie spotkałem NIGDY i NIGDZIE z jakąkolwiek jej wersją, której nie potra
                                                  > fiłbym obalić ze względu na "istnienie boga".
                                                  >
                                                  > Najprościej będzie jeśli podasz mi swoją definicją, swojego, prywatnego boga. N
                                                  > ajlepiej w punktach, wyszczególniając jego najważniejsze cechy.

                                                  > Każdej z tych cech można z dziecinną łatwością przypisać fałsz. Zaczynaj, ale ż
                                                  > eby nie rozmywać za bardzo wątku (a i ja nie ma nieskończonych mocy przerobowyc
                                                  > h), to albo każda cecha w oddzielnym poscie lub po kolei. :)

                                                  Zanim udzielę jakiejkolwiek odpowiedzi na takie "górnolotne" pytanie o moją definicję Boga, niech Pan odpowie najpierw mi na pytanie bardziej przyziemne, czym właściwie jest ENERGIA, która potrafi przyjmować tak różnorodne formy oddziaływania, czym jest właściwie zjawisko POLA elektromagnetycznego, że potrafi oddziaływać na odległość bez żadnych pośrednich nośników energii?
                                                  • pvf Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 10:27
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > Zanim udzielę jakiejkolwiek odpowiedzi na takie "górnolotne" pytanie o moją def
                                                    > inicję Boga, niech Pan odpowie najpierw mi na pytanie bardziej przyziemne, czym
                                                    > właściwie jest ENERGIA, która potrafi przyjmować tak różnorodne formy oddziały
                                                    > wania, czym jest właściwie zjawisko POLA elektromagnetycznego, że potrafi oddzi
                                                    > aływać na odległość bez żadnych pośrednich nośników energii?

                                                    Tradycyjnie odwracasz kota ogonem, ale cóż...

                                                    Pytasz i masz. Energia:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Energia
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Energia_%28fizyka%29
                                                    Pole elektromagnetyczne:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Pole_elektromagnetyczne
                                                    Teraz, kiedy już rozwialiśmy twoje wątpliwości natury fizycznej, możesz skupić się nad napisaniem tego, o co poprosił cię grgkh. Czyli podaj swoją definicję boga.
                                                  • grzeg34 Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 10:37
                                                    pvf napisał:

                                                    > Pytasz i masz. Energia:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Energia
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_%28fizyka%29
                                                    > Pole elektromagnetyczne:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Pole_elektromagnetyczne
                                                    > Teraz, kiedy już rozwialiśmy twoje wątpliwości natury fizycznej, możesz skupić
                                                    > się nad napisaniem tego, o co poprosił cię grgkh. Czyli podaj swoją definicję b
                                                    > oga.

                                                    Taa, od razu widać, że nie próbował Pan nawet kiedykolwiek tych wzorów zrozumieć...
                                                  • pvf Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 11:03
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    >
                                                    > Taa, od razu widać, że nie próbował Pan nawet kiedykolwiek tych wzorów zrozumie
                                                    > ć...

                                                    To, że ty czegoś nie rozumiesz nie uprawnia cię do głoszenia tezy, że ja czegoś nie rozumiem. Widzę, że metody stosowania insynuacji masz opanowane do perfekcji. Tylko dlaczego masz pretensje do innych, że robią to samo co ty?
                                                    Wracając do sedna - podaj definicję swojego boga.
                                                  • grzeg34 Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 11:25
                                                    pvf napisał:

                                                    > To, że ty czegoś nie rozumiesz nie uprawnia cię do głoszenia tezy, że ja czegoś
                                                    > nie rozumiem. Widzę, że metody stosowania insynuacji masz opanowane do perfekc
                                                    > ji. Tylko dlaczego masz pretensje do innych, że robią to samo co ty?
                                                    > Wracając do sedna - podaj definicję swojego boga.

                                                    Rozumie Pan?
                                                    Nareszcie może ktoś mi to w końcu wytłumaczy, więc po kolei:
                                                    czym są w rzeczywistości te niewidzialne wiązania (siły), które tak dalece dystansują od siebie poszczególne skupiska energii?
                                                  • pvf Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 11:35
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > Rozumie Pan?
                                                    > Nareszcie może ktoś mi to w końcu wytłumaczy, więc po kolei:
                                                    > czym są w rzeczywistości te niewidzialne wiązania (siły), które tak dalece dyst
                                                    > ansują od siebie poszczególne skupiska energii?

                                                    Widzę, że uwielbiasz taktykę unikania odpowiedzi.
                                                    Czyżbyś pomylił fora? U mnie widnieje napis RELIGIA a nie FIZYKA.

                                                    A więc do rzeczy: podaj swoją definicję boga.
                                                  • grgkh Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 12:44
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > pvf napisał:
                                                    >
                                                    > > To, że ty czegoś nie rozumiesz nie uprawnia cię do głoszenia tezy,
                                                    > > że ja czegoś nie rozumiem.

                                                    To oczywiste. Dzisiejsza ludzka wiedza o świecie dziś to przeogromne zasoby, niemożliwe do całkowitego wchłonięcia przez jednego człowieka. Ale my mówimy nie o wiedzy kogoś z nas, ale o OGÓLNOLUDZKIM OPISIE ŚWIATA. o sumie wiedzy, która powstała wskutek stosowania naukowej metody badania świata. W tym kontekscie WSZYSTKO jest zrozumiałe, bo przez kogoś, kto był fachowcem (kto myślał poprawnie i logicznie) zostało zweryfikowane. WSZYSTKO tam JEST POPRAWNE, ZGODNE Z METODYKĄ. Czy to rozumiesz?

                                                    Natomiast arogancja ludzi tworzących religie, ich wykrzykiwanie, że posiadają wiedzę absolutną, której nie opierają na żadnych obserwacjach, doświadczeniach, która jest nielogiczna, fałszywa NIE JEST ZGODNE Z TĄ SAMĄ METODYKĄ. I czy tę różnicę widzisz?

                                                    > > Widzę, że metody stosowania insynuacji masz opanowane do perfekcji.

                                                    Sztuka nieodpowiadania na temat. I przypisywania osobom czegoś, co ma skutkować na całą naukę. ;)

                                                    > > Tylko dlaczego masz pretensje do innych, że robią to samo co ty?
                                                    > > Wracając do sedna - podaj definicję swojego boga.
                                                    >
                                                    > Rozumie Pan?

                                                    To nie jest istotne. Gdy siądzie naprzeciwko Ciebie fizyk noblista to będzie rozumiał. A to oznacza, że ta wiedza jest OK.

                                                    > Nareszcie może ktoś mi to w końcu wytłumaczy, więc po kolei:
                                                    > czym są w rzeczywistości te niewidzialne wiązania (siły),

                                                    A powietrze jest widzialne? Czy Ty potrafisz pojąć, dlaczego uważamy, że istnieje, choć go nie widzimy?

                                                    Bo jest informacja o skutkach jego obecności i założenie jego istnienia (potwierdzane też w inne sposoby) tłumaczy konieczność przyjęcia istnienia powietrza w tym modelu.

                                                    > które tak dalece dystansują od siebie poszczególne skupiska energii?

                                                    Liczby, liczby, liczby - świat to wyłącznie liczby. Zmienność świata to przetwarzanie liczb według reguł matematycznych. Świat to informacja. To jest pewne. Reszta to różne sposoby interpretacji tego środowiska.
                                                  • grgkh Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 13:02
                                                    Posłuchaj, grzesiu... Nie ma nic wstydliwego w tym, że nie wiemy czegoś o świecie.

                                                    Wspaniałe jest to, że dzięki wysiłkowi miliardów ludzkich mózgów zdołaliśmy już w tak skomplikowany, ale i prawdziwy, sposób opisać nasz świat. Niemożliwe by to było, gdybyśmy się nie odnosili do informacji, które nam podsuwa, gdybyśmy je ignorowali lub fałszowali, bo nam to pasuje do jakichś dogmatów.

                                                    Wątpimy. Nie wiemy. Ale szukamy. I jest tego skutek - ludzka wiedza o świecie.

                                                    A czym są tysiące wariantów religii, zaprzeczających sobie wzajemnie i jaką czelność mają one, by twierdzić, że cokolwiek opisują w naszym świecie? Jakie prawo do tego sobie roszczą? Ile mózgów ludzkich posiadły, zdegenerowały ich działanie, uczyniły swoimi właścicielami, szydząc z prawdziwej nauki, paląc na stosach tych, którzy ich hegemonii władzy mieli odwagę się sprzeciwić?

                                                    Komu służy religia? Czy niewolnikom idei, którzy robią to, co im się nakazuje, bez szemrania, w nadziei na poprawę swego parszywego losu, a potem zdychają gorzej niż ogłupione zwierzęta trzymane w klatkach, którzy całe swoje życie nie buntują się, nie próbują znaleźć lepszej metody współistnienia nas wszystkich w pokoju, w równości traktowania...?

                                                    Czy służy może tym, którzy te uciszone masy, nakarmione narkotykiem idei, te miliardy istot zdolnych do myślenia ale rezygnujących z niego, zamieniają w harujące na kogoś woły robocze?

                                                    Obiecanka-cacanka czegoś lepszego po śmierci, a na razie bądź posłuszny, bo pan twój feudalny może cię ukarać.

                                                    Nie. Wszyscy jesteśmy sobie równi, mamy te same prawa. Każda żywa istota - tu i teraz, w tym świecie, o którym wiemy, że jest na pewno, podczas tej chwili życia, gdy jest siebie świadoma. Dopóki tak jest. Nie ma pana feudalnego. Nie ma władcy absolutnego.

                                                    To przerażająca manipulacja. To źródło myślenia w sposób, w jaki nie wolno nam myśleć. Bo prawdziwe jest tylko to, co z logiki wynika. Kto tego się nie nauczył, komu zabroniono tak uważać, ten może powielać ten sam schemat myślenia, bo wie, że mu wolno. Ten nie zważa na kłamstwa, fałsze, sam się ich łatwiej dopuszcza.

                                                    Religia to zło.
                                                  • grgkh Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 12:23
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > pvf napisał:
                                                    >
                                                    > > Pytasz i masz. (...)

                                                    > > Teraz, kiedy już rozwialiśmy twoje wątpliwości natury fizycznej,
                                                    > > możesz skupić się nad napisaniem tego, o co poprosił cię grgkh.
                                                    > > Czyli podaj swoją definicję boga.
                                                    >
                                                    > Taa, od razu widać, że nie próbował Pan nawet kiedykolwiek
                                                    > tych wzorów zrozumieć...

                                                    Fizyka to CZYSTA matematyka i NIC WIĘCEJ. :)

                                                    Co wspólnego ma ze sobą:
                                                    - rozumienie matematyki (precyzyjne odnoszenie się do logiki i wszystkich definicji)
                                                    i
                                                    - bajanie na temat zaświatów oraz określanie bogów cechami, które są absurdalne (bezsensowne logicznie)?

                                                    Czy wydaje Ci się, że jak ktoś nie zrozumie istoty operacji matematycznych zaawansowanej fizyki, to automatycznie klęknie przed niezrozumiałością dlań sofizmatów religijnych? Absurd. To zupełnie inne myślenie.

                                                    Sofizmaty religijne są sofizmatami, bo ich logiczną sprzeczność (a nie niezrozumiałość przekraczającą ludzkie pojęcie) można łatwo udowodnić. Mylisz te dwa sposoby myślenia. Bo nauczono Cię tego, wykorzystano Cię, uczyniono ofiarą.

                                                    Religia i "wiara religijna" opierają się na odstępstwach od logiki. Brak logiki to tylko chaos. I niewola poddania się dogmatowi, oddanie władzy nad sobą tym, którzy tego dogmatu używają dla swojej korzyści.
                                                  • grgkh Re: Definicja boga wg grzesia - zaraz będzie 12.06.12, 12:12
                                                    grzeg34 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > Przecież nie mojej, bo ja nie ma swojej definicji boga.
                                                    > > Ale wiem, że każdy wierzący w bóstwo, na swój prywatny użytek,
                                                    > > powinien mieć jakąś definicją. Otóż dotąd się nie spotkałem
                                                    > > NIGDY i NIGDZIE z jakąkolwiek jej wersją,
                                                    > > której nie potrafiłbym obalić ze względu na "istnienie boga".
                                                    > >
                                                    > > Najprościej będzie jeśli podasz mi swoją definicją, swojego,
                                                    > > prywatnego boga. Najlepiej w punktach, wyszczególniając
                                                    > > jego najważniejsze cechy.
                                                    >
                                                    > > Każdej z tych cech można z dziecinną łatwością przypisać fałsz.
                                                    > > Zaczynaj, ale żeby nie rozmywać za bardzo wątku
                                                    > > (a i ja nie ma nieskończonych mocy przerobowych),
                                                    > > to albo każda cecha w oddzielnym poscie lub po kolei. :)
                                                    >
                                                    > Zanim udzielę jakiejkolwiek odpowiedzi na takie "górnolotne"

                                                    Górnolotne? ;) Proszę tylko o podanie cech Twojego boga, bo chcę wykazać, że definiując go nie dbasz o logikę. Czy coś zdefiniowanego sprzecznie z logiką jest poprawne, może być PRAWDZIWE? Bo chyba sobie zakładasz, że twój bóg jest prawdziwy (prawda to pojęcie definiowane w logice, precyzyjnie zdefiniowane, rozumiane przez wszystkich myślących ludzi, niezbędne w myśleniu na co dzień i jego używanie w innych znaczeniach jest nadużyciem)

                                                    > pytanie o moją definicję Boga,

                                                    Twoją, bo chyba przyznasz, że nie istnieje definicja absolutna. Religie od prehistorii wciąż od nowa tworzą definicje bogów, a i dziś, każdy człowiek ma swoje, ewoluujące z chwili na chwilę definicje bóstw.

                                                    MUSISZ się pogodzić w tym, że to, co Ty myślisz o bogu jest Twoim prywatnym definiowaniem i że żaden absolut na ten temat nie istnieje. To, że jacyś np. papieże czy inni "światli mędrcy" coś zaproponują, to nie znaczy, że to jest prawda absolutna. To jest ich PRYWATNA definicja, na której Ty się możesz oprzeć. I nic ponadto.

                                                    > niech Pan odpowie najpierw mi na pytanie bardziej przyziemne,
                                                    > czym właściwie jest ENERGIA,
                                                    > która potrafi przyjmować tak różnorodne formy oddziaływania,
                                                    > czym jest właściwie zjawisko POLA elektromagnetycznego,
                                                    > że potrafi oddziaływać na odległość bez żadnych pośrednich
                                                    > nośników energii?

                                                    To jest INFORMACJA. "Coś" jest raz materią, a innym razem energią. Bo nam się w taki sposób przedstawia. Ale jest to za każdym razem informacja ilościowa ("matematyczna"). Przedstawia nam się tak lub inaczej, bo w danym kontekscie patrzymy na to POPRZEZ definicje, które w tym kontekscie sobie sami ustalamy, albo które nam narzuca z automatu nasz interpreter-mózg.

                                                    Samych oddziaływań nie widzimy jako czegoś materialnego, ale widzimy tylko i zawsze ich skutki. Analizując przypadki tych skutków, określamy sobie domniemane reguły zmienności. Opisujemy świat fizyką. Badamy świat (źródło danych, źródło informacji) metodą naukową, szukając i przymierzając.

                                                    Definicja boga dotyczy - z założenia - definiowania czegoś, co umieszczasz POZA światem. Opisujesz coś, o czym nie możesz mieć żadnej wiedzy, bo taka wiedza na ten temat nie może istnieć.

                                                    Powinieneś zdecydować:

                                                    1) Czy chcesz opisywać ŚWIAT - wtedy jedyna metoda, którą wolno Ci zastosować, to odnoszenie się do danych źródłowych - bo tak się nazywa ten opis, jest to OPIS ŚWIATA.
                                                    2) Czy chcesz opisywać ZAŚWIATY - ale zaświaty są oddzielone nieprzekraczalną granicą od świata - granicą dostępu do informacji i oddziaływaniami, które kiedykolwiek nastąpiły (tzn. że istnieją ich konsekwencje).

                                                    Światem jest to, co zawiera w sobie skutki wszystkich oddziaływań. A początek świata to punkt w chronologii zdarzeń, które go dotyczą, gdy nie było wcześniejszego od niego (poprzedzającego go), związanego z oddziaływaniami zdarzenia.

                                                    Poza te granice nie da się wyjść z wnętrza świata. A my jesteśmy wewnątrz niego, jesteśmy jego częścią. Jedyna wiedza ABSOLUTNA to taka wiedza, która odnosi się do informacji nam dostępnych (oczywiście z wnętrza świata). Dołączanie do niej domniemań o innych światach i zaświatach to inna bajka, która jest logicznie na poziomie hipotezy. Takich hipotez jest nieskończenie wiele i nigdy nie będą one ani prawdziwe, ani fałszywe - po prostu nie odnoszą się do żadnego kontekstu związanego ze światem i nie mogą być weryfikowane w oparciu o informacje ze świata.

                                                    OPIS ZAŚWIATÓW NIE DOTYCZY ŚWIATA.

                                                    O istnieniu (domniemaniu istnienia według nas) w świecie (opisie świata) wnioskujemy z obserwacji i ich interpretacji. O istnieniu bogów lokalizowanych POZA światem, z definicji, nie wolno mówić w opisie świata. Oni tam nie zaistnieją ze względu na logikę, lokalizację. Natomiast pewne obserwacje, które są przypisywane bogom, są obserwacjami z wnętrza świata. To sprowadza je automatycznie na ten sam poziom, na którym funkcjonuje reszta świata opisywanego DOMNIEMANĄ (zaproponowaną tymczasowo przez nas, ale nigdy nie wiadomo czy prawdziwą) fizyką.

                                                    "Nasza" fizyka (zbiór reguł działania świata według nas) jest tylko propozycją i nie opisuje świata dokładnie i do końca, bo nie mamy i nigdy nie będziemy mieli pełnej informacji z całości wszechświata. Nie wiemy, co założyliśmy sobie w opisie świata fałszywie. Jest jakaś ilość obserwacji jeszcze nieopisanych. I dlatego nie wolno nam zakładać, że któryś ślad jest śladem łamiącym prawdziwe reguły świata; taki ślad byłby nierozróżnialny od śladów reguł, które nam się wydają prawdziwe ale się kiedyś nie zgodziły - wtedy musimy taką regułę odrzucić jako fałszywą.

                                                    Niemożliwe jest stwierdzenie, że coś, co widzimy, to ślad działania SPOZA świata (interwencja boga w prawa natury), bo nasz świat jest DOKŁADNIE tym, co widzimy.

                                                    Taka jest definicja, bo innej być nie może.

                                                    I dlatego bóg nie istnieje. Bo istnieje świat jako WSZYSTKO WOKÓŁ NAS. A my opisujemy świat. A nie zaświaty i coś, co TAM sobie możemy, fantazjując na nieskończone sposoby, umieścić.

                                                    Bóg - z założenia - nie istnieje.

                                                    Ale wróć do tematu, podaj mi wreszcie te cechy boga, które sobie wymyśliłeś, które się odnoszą do ziemskiego języka, do pojęć z naszego świata, a ja Ci wykażę, że są one sprzeczne, a ty nie wiesz dokładnie, co mówisz. Nie zastanawiasz się nad tym. Nie używasz logiki. Powtarzasz bezmyślnie to, co manipulujący ludźmi spece od religijnego prania mózgów wciskają nam od tysięcy lat (zakazując myślenia logicznego w tym względzie!). ;)

                                                    Sofizmaty wyglądają "na oko" na prawidłowe. Ale gdy się im dokładnie i logicznie przyjrzeć, to widać na czym polega ich fałszywość. Ulegamy złudzeniom, bo na co dzień, w zwyczajnym myśleniu, posługujemy się wszyscy uproszczonymi regułkami. To konieczność, bo gdybyśmy z nich zrezygnowali, to przegramy w wyścigu na przetrwanie, ale trzeba się mieć na baczności i pamiętać o tym, że wokół nas czają się żarłoczne hieny, które wykorzystają nas jeśli im na to pozwolimy.

                                                    Religia to narzędzie władzy absolutnej nad mózgami innych ludzi. To ogromna pokusa, by z takiego narzędzia skorzystać dla własnej korzyści.
                                            • chasyd_666 Re: paranoiczne argumenty 11.06.12, 19:23
                                              grgkh napisał:

                                              > chasyd_666 napisał:
                                              >
                                              > >
                                              >
                                              > Wobec tego dla Ciebie muszą istnieć wszyscy inni bogowie, wszystkich innych rel
                                              > igii. Bo KTOŚ w nich wierzy, tak samo jak wierzysz Ty. :)

                                              grgkh, czy już całkiem odleciałeś ?... :) Dlaczego przypisujesz mi swoją bzdurę ?...
                                              Znów mylą ci się osoby ?... :)

                                              > > > Nie jesteś monoteistą.
                                              > > > Co więcej, zachowujesz się niekonsekwentnie, bo twierdzisz,
                                              > > > że istnieje TYLKO JEDEN bóg, ten Twój. A o pozostałych bogach,
                                              > > > ponieważ nie uznajesz ich istnienia, więc TWIERDZISZ,
                                              > > > według Twoich zasad a nie moich ;), że nie istnieją.

                                              To znów twoje urojenia, grgkh... Wskaż gdzie tak twierdziłem...


                                              --
                                              National
                                              www.youtube.com/watch?v=7t7fmDaqCxQ&feature=related
                                            • chasyd_666 Re: paranoiczne argumenty 11.06.12, 19:36
                                              PS:

                                              grgkh napisał:

                                              > Według mnie nie istnieje żaden bóg, bo nie jest to możliwe z definicji i nie ma
                                              > na to żadnego dowodu

                                              Znów sobie zaprzeczasz . Napisałeś :
                                              "Bóg (...) ISTNIEJE dla tych, którzy przyjęli że to prawda"

                                              Czyli wg ciebie istnieją wszyscy bogowie :)

                                  • 6burakow Re: Paranoja grgkh 01.06.12, 13:53
                                    chasyd_666 napisał:

                                    > Paranoicy mają kryteria przejrzyste, ale urojone...

                                    Udowodnij wiec ze kryteria grgkh sa urojone lub zaproponuj lepsze.

                                    > Czuje się prześladowany przez religię :)

                                    Nie widze sladu odczucia przesladowania. I skoncz te kretynskie usmieszki. Uzywasz ich zeby nieudolnie zaslonic brak argumentow.


                                    • grzeg34 Re: Paranoja grgkh 01.06.12, 14:08
                                      6burakow napisał:

                                      > Nie widze sladu odczucia przesladowania. I skoncz te kretynskie usmieszki. Uzyw
                                      > asz ich zeby nieudolnie zaslonic brak argumentow.

                                      Czy Pan jest ponurym człowiekiem?
                                      Cierpi Pan ma manię prześladowczą na punkcie uśmieszków :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)
                                        • grzeg34 Re: Paranoja grgkh 01.06.12, 16:10
                                          6burakow napisał:

                                          > grzeg34 napisał:
                                          >
                                          > > :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)
                                          >
                                          > caly religiancki argument

                                          Człowieku, jaki to miał być argument?
                                          To tylko zwyczajne stwierdzenie, że jesteś zwykłym ponurakiem, bo obsesyjnie nie lubisz uśmieszków...
                                    • chasyd_666 Re: Paranoja grgkh 04.06.12, 21:41
                                      6burakow napisał:

                                      > Udowodnij wiec ze kryteria grgkh sa urojone

                                      Przecież Ci napisałem :
                                      "Chyba nie podzielasz jego przekonania, że planeta Neptun nie istniała przed jej odkryciem ?..."
                                      - ale Ty wolisz udawać Greka :)
                                      .
                                      >
                                      > > Czuje się prześladowany przez religię :)
                                      >
                                      > Nie widze sladu odczucia przesladowania.

                                      To jesteś kiepskim obserwatorem :) Czuje się prześladowany przez katolików modlących się na ulicy... :))

                                      I skoncz te kretynskie usmieszki. Uzyw
                                      > asz ich zeby nieudolnie zaslonic brak argumentow.
                                      >

                                      Udowodnij :)

                                      --
                                      Bring
                                      www.youtube.com/watch?v=wbbVXBHt6yk&feature=related
                                      • pocoo Re: Paranoja grgkh 05.06.12, 07:45
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > 6burakow napisał:
                                        >
                                        > > Udowodnij wiec ze kryteria grgkh sa urojone
                                        >
                                        > Przecież Ci napisałem :
                                        > "Chyba nie podzielasz jego przekonania, że planeta Neptun nie istniała przed je
                                        > j odkryciem ?..."
                                        > - ale Ty wolisz udawać Greka :)

                                        Ale ty jesteś głupi chasyd.Dopóki czegokolwiek nie odkryto lub wynaleziono,to dla ludzi to nie istniało.Nie wogóle, tylko dla ludzi i ich pojmowania.Rozumiesz ,czy jeszcze zbyt skomplikowane? Do czasów Kopernika (pomijam Azteków i kapłanów egipskich) dla ludzi ziemia była płaska.Każde inne myślenie było uznawane za paranoję i totalną herezję.
                                    • chasyd_666 Re: Paranoja grgkh 04.06.12, 21:55
                                      6burakow napisał:
                                      >
                                      > Udowodnij wiec ze kryteria grgkh sa urojone

                                      Masz jeszcze :
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,135906228,136409222,Re_Moje_to_sa_nielogiczne_argumenty_.html

                                      --
                                      www.youtube.com/watch?v=K6JTjhWUUyI
                                    • chasyd_666 Re: Paranoja grgkh 04.06.12, 22:04
                                      6burakow napisał:

                                      > Udowodnij wiec ze kryteria grgkh

                                      Naści jeszcze :
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,135906228,136406867,Re_Moje_to_sa_nielogiczne_argumenty_.html

                                      --
                                      www.youtube.com/watch?v=UoI08LdWQwQ&feature=fvst
                              • kolter-xl Re: Teizm a moralmość...cd 01.06.12, 12:39
                                chasyd_666 napisał:

                                > > Paranoja jest definiowana jako usystematyzowane urojenia
                                >
                                > Jeszcze nie zauważyłeś , że wpisy grgkh są dowodem jego paranoi ?...

                                Ja w nim widzę inteligentnego(grgkh) Gościa a w tobie prymitywnego idiotę który swoim prymitywnym chwytem erystycznym "Udowodnij".Udowadnia swoją bezradność w obracaniu się w świecie ludzi inteligentnych .
                            • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 01.06.12, 15:04
                              grgkh napisał:

                              > Czy Ty nie masz ani za grosz kultury?
                              >

                              Czy prawda jest nielkulturalna ?...

                              Mam jej więcej niż Ty, oszczerco !
                              forum.gazeta.pl/forum/w,721,135735191,135817353,Post_do_wskazania_klamstw_ateisty.html?wv.x=2

                              --
                              www.youtube.com/watch?v=mFnWk17aBT0&feature=fvsr
                              • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 01.06.12, 15:23
                                chasyd_666 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > Czy Ty nie masz ani za grosz kultury?

                                > Czy prawda jest nielkulturalna ?...

                                Pytam wprost - dlaczego zachowujesz się niekulturalnie i próbujesz obrażać innych, przyjacielu?

                                A prawda jest taka jaka jest, ani kulturalna, ani niekulturalna.

                                > Mam jej więcej niż Ty, oszczerco !

                                Ja oszczercą? ;) Wśród nas to ja jestem prawdomówny, a Ty wciąż obrzucasz błotem mnie i innych. ;) A, rób sobie to, mnie nie zaszkodzisz, a Twojej opinii już bardziej nie da się zszargać.

                                > forum.gazeta.pl/forum/w,721,135735191,135817353,Post_do_wskazania_klamstw_ateisty.html?wv.x=2

                                A o co tam chodziło? Przecież w każdym niemal poscie wykazuję, że jesteś alogiczny i niekulturalny. Masz więc dowody. Czego Ci jeszcze potrzeba?
                                • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 04.06.12, 19:01
                                  > Pytam wprost - dlaczego zachowujesz się niekulturalnie i próbujesz obrażać inny
                                  > ch, przyjacielu?
                                  >

                                  Dlaczego jesteś idiotą ? Czy to wirus ateizmu zrobił ci sitko z mózgu ?...

                                  Na przyjaciela nie rzuca się oszczerstw - ateistyczny hipokryto !

                                  >A prawda jest taka jaka jest, ani kulturalna, ani niekulturalna

                                  Ja piszę prawdę o tobie , a ty twierdzisz , że to niekulturalne... Znów sobie zaprzeczasz...

                                  > A o co tam chodziło? Przecież w każdym niemal poscie wykazuję, że jesteś alogic
                                  > zny i niekulturalny.

                                  ateistyczny krętaczu - miałeś wpisać przykłady moich błędów logicznych - wtedy pogadamy o konkretach. Minął prawie miesiąc - a przykładów brak...
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,721,135735191,135817353,Post_do_wskazania_klamstw_ateisty.html?wv.x=2
                                  Póki co - jesteś oszustem !


                                  --
                                  National
                                  www.youtube.com/watch?v=7t7fmDaqCxQ&feature=related
                                  • pocoo Re: Teizm i moralność chasyda 04.06.12, 21:19
                                    chasyd_666 napisał:

                                    > Dlaczego jesteś idiotą ? Czy to wirus ateizmu zrobił ci sitko z mózgu ?...

                                    > Ja piszę prawdę o tobie , a ty twierdzisz , że to niekulturalne... Znów sobie z
                                    > aprzeczasz...

                                    > Póki co - jesteś oszustem !

                                    Czy ty musisz Jezusem wycierać sobie gębę?Na pewno pogłaszcze ciebie za to po główce.
                                    Czy ty musisz tak otwarcie pokazywać,że nauki Jezusa masz w du..pie teisto?
                                  • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 05.06.12, 10:55
                                    chasyd_666 napisał:

                                    > > Pytam wprost - dlaczego zachowujesz się niekulturalnie
                                    > > i próbujesz obrażać innych, przyjacielu?

                                    > Dlaczego jesteś idiotą ? Czy to wirus ateizmu zrobił ci sitko z mózgu ?...

                                    Dlaczego nie pójdziesz do lekarza, żeby Ci coś przepisał na Twoją nadpobudliwość i skłonność do wygłaszania pod byle pretekstem inwektyw?

                                    > Na przyjaciela nie rzuca się oszczerstw - ateistyczny hipokryto !

                                    A Ty jak traktujesz mnie, swojego przyjaciela? Ale ja Ci w imię przyjaźni wszystko wybaczam. Wspaniałomyślnie. Także jako ateista. Żeby inni widzieli jaka jest elementarna różnica pomiędzy ateistą i teistą.

                                    > > A prawda jest taka jaka jest, ani kulturalna, ani niekulturalna
                                    >
                                    > Ja piszę prawdę o tobie , a ty twierdzisz , że to niekulturalne...
                                    > Znów sobie zaprzeczasz...

                                    E tam, zaprzeczam... Czytaj treść tego i poprzednich postów. Moje jest dążenie do pokoju, a Twoja - nieustanna agresja pod moim adresem. Przecież to widać gołym okiem. Nie uda Ci się zaprzeczyć temu.

                                    > > A o co tam chodziło? Przecież w każdym niemal
                                    > > poscie wykazuję, że jesteś alogiczny i niekulturalny.
                                    >
                                    > ateistyczny krętaczu

                                    A co ma ateizm do potencjalnego krętactwa? Nic. Znów jesteś alogiczny i próbujesz, w zbyt prymitywny sposób, by tego nie dało się zauważyć, manipulować.

                                    > - miałeś wpisać przykłady moich błędów logicznych

                                    Co miałem zrobić (to ja podejmuję decyzje o tym, co mam zrobić na bieżąco i mam prawo je modyfikować), to zrobiłem, a widocznie na nic innego w tej chwili nie mam chęci. Błędy logiczne miałem Ci wykazywać W CZASIE TERAŹNIEJSZYM i na pewno nie będzie tak, że Ty mi będziesz narzucał wertowanie setek lub tysięcy postów, bo to jest niewykonalne. Błędy logiczne, mój najlepszy przyjacielu, to ja Ci wykazuję zawsze na bieżąco.

                                    > - wtedy pogadamy o konkretach.

                                    Ja tu przychodzę dla rozrywki, którą mi Ty zapewniasz. Taka jest między nami - domyślna - ugoda. I nie próbuj jej zmieniać, bo nic nie utargujesz. Jesteś, to świetnie, wypełniasz warunek podstawowy, a resztą zajmuję się ja. Odpuść sobie to, co do Ciebie nie należy. Spróbuj się bawić, jak ja.

                                    > Minął prawie miesiąc -

                                    Zakochani czasu nie liczą... Najwidoczniej jesteś pozbawiony pozytywnych uczuć w stosunku do mnie. Szkoda. Będę Cię lubił bez wzajemności.

                                    > a przykładów brak...

                                    Przykłady są w każdym poscie. Co ja poradzę, że przekracza Twoje możliwości doczytanie się tego? Mógłbyś nad sobą popracować, ale widocznie Ci się nie chce.
                                    • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 11.06.12, 20:12
                                      > > Na przyjaciela nie rzuca się oszczerstw - ateistyczny hipokryto !
                                      >
                                      > A Ty jak traktujesz mnie, swojego przyjaciela?

                                      Najpierw porzuć chamstwo i oszczerstwa.

                                      > A co ma ateizm do potencjalnego krętactwa?

                                      Brak ci kręgosłupa moralnego

                                      > Co miałem zrobić ,to zrobiłem

                                      Kłamiesz :
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,135735191,135817353,Post_do_wskazania_klamstw_ateisty.html?wv.x=2
                                      > Przykłady są w każdym poscie

                                      Znów kłamiesz
                          • pocoo Re: Teizm a moralmość...cd 19.05.12, 14:19
                            chasyd_666 napisał:

                            > Paranoiku, pomijając, że piszesz brednie, jego słowa nie były skierowane do mni
                            > e :) Nie 1. raz mylą Ci się osoby... Chyba pora zmienić lekarza...
                            >
                            > Twoja ślepa wiara ateistyczna doprowadziła Cię do paranoi i zbaranienia...

                            A tę swoją religijną miłość bliźniego wsadź sobie w du..pę.
                      • pocoo Re: Teizm a moralmość...cd 19.05.12, 14:23
                        chasyd_666 napisał:

                        > Astrogłąb znów nie odrobił pracy domowej :

                        > Napisał nienawistny chachmęt... :)

                        Ćwicz pojemność swojej d..upy bo nie pomieścisz w niej przejawów religijnej miłości bliźniego.
                  • pocoo Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:05
                    grzeg34 napisał:

                    > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?
                    >
                    Ateistę obowiązuje Kodeks Karny, w którym dokładnie ustalono jaką karą zagrożone jest dane przestępstwo.
                    Człowieka wierzącego obowiązuje również KK a dodatkowo Dekalog , w którym przestępstwo przykazań grozi potępieniem wiecznym.
                    Dlaczego zatem więzienia są przepełnione katolikami?Ateista w takim miejscu przebywa sporadycznie.
                    • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 12:30
                      pocoo napisała:

                      > grzeg34 napisał:
                      >
                      > > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?
                      > >
                      > Ateistę obowiązuje Kodeks Karny, w którym dokładnie ustalono jaką karą zagrożon
                      > e jest dane przestępstwo.

                      KK i ogólne zasady współistnienia.

                      Moją zasadą jest - nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. I nie kłam. Te reguły nie pochodzą od religii. To są reguły egoistyczne, przenoszące prywatny egoizm na egoizm grupowy czyli altruizm. Zdolność do utożsamiania się z innymi (całym światem) wystarcza, by ten świat traktować przyjaźnie.

                      > Człowieka wierzącego obowiązuje również KK a dodatkowo Dekalog , w którym przes
                      > tępstwo przykazań grozi potępieniem wiecznym.

                      Człowiek bezmyślnie wierzący w którąś z wersji Dekalogu (podporządkowany religijnej władzy absolutnej) powinien nie mieć prawa do zabijania w obronie własnej, ani uczestniczenia w wojnie obronnej.

                      > Dlaczego zatem więzienia są przepełnione katolikami?Ateista w takim miejscu prz
                      > ebywa sporadycznie.

                      Oczywiście. Religia nie czyni ludzi lepszymi od tych, którzy jej nie podlegają. Jest w tym względzie BEZWARTOŚCIOWA.
                    • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 15:27
                      > > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?
                      > >
                      > Ateistę obowiązuje Kodeks Karny, w którym dokładnie ustalono jaką karą zagrożon
                      > e jest dane przestępstwo.

                      Skoro system wartości ateisty wynika z KK, to co będzie gdy KK dopuści gazowanie Żydów ?... :)


                      --
                      www.youtube.com/watch?v=Bag1gUxuU0g&feature=endscreen&NR=1
                      • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 23:27
                        chasyd_666 napisał:

                        > > > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?
                        > > >
                        > > Ateistę obowiązuje Kodeks Karny, w którym dokładnie ustalono jaką karą za
                        > grożon
                        > > e jest dane przestępstwo.
                        >
                        > Skoro system wartości ateisty wynika z KK, to co będzie gdy KK dopuści gazowani
                        > e Żydów ?... :)

                        Na serio uważasz, że coś się stanie? Mówisz to z perspektywy swojej moralności, w której księżulo kropi wodą święconą armaty do zabijania ludzi i to jest akceptowalne?

                        Nie będzie gorzej niż w przypadku, gdy kodeks chrześcijański nie popiera molestowania ministrantów, a jednak pasterze tej organizacji nie mają zahamowań w molestowaniu swoich owieczek.

                        Chrześcijanie bywają często zbrodniarzami. Nie wiedziałeś o tym?

                        Religia nie potrafi zabezpieczyć przed zejściem na manowce, więc czemu usiłujesz mnie, ATEIŚCIE, przypisać coś, czego na pewno nie zrobię? Z braku religii jako wzorca, poszukałem sobie wzorców prawdziwych, na których stosowaniu mi zależy.

                        Natomiast religianci - słyszałem to od nich samych - mają luzik, bo wyspowiadają się, a i tak zostaną przez swoje bóstwo pogłaskani po główce.
                      • pocoo Re: Teizm a moralmość...cd 19.05.12, 14:44
                        chasyd_666 napisał:


                        > Skoro system wartości ateisty wynika z KK, to co będzie gdy KK dopuści gazowani
                        > e Żydów ?... :)

                        Eeee...to już było.Głupi przykład.
                        W Biblii jasno opisano to, co Bóg kazał Izraelitom wyprawiać z poganami.Na ten czas przykazanie "nie zabijaj" musieli wsadzić sobie w sandały.Bóg dokładnie powiedział w jaki sposób wymyślni i okrutny mają mordować.Jeżeli ciebie to nie przeraża to znaczy,że nie czytałeś Biblii.
                        A przykład moralności Abrahama,na którą często wierzący się powołują (i o zgrozo biorą z niego przyklad).Skoro Bóg przysłał do niego anioły z wiadomością to znaczy,że nie widzi co ten skubaniec Abraham wyprawia.Kara? Obecnie wg KK z pierdla by nie wyszedł.
                  • no_no Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:16
                    grzeg34 napisał:

                    > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie:
                    >
                    > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?

                    Mój polega na szeroko rozumianym humanizmie.

                    Humanizm – prąd filozoficzny, etyczny i kulturowy, uznający człowieka za najwyższą wartość i podkreślający jego godność.

                    Wielu humanistów (w tym ludzi wierzących) postuluje rozstrzyganie dylematów etycznych poprzez odwoływanie się do pojęć uniwersalnych, wspólnych wszystkim ludziom. Poszukują oni źródła prawdy i moralności w człowieku i jego dążeniu do szczęścia. Niekoniecznie wyklucza to samą wiarę w Boga, choć humanizm świecki jest prężną odnogą tej filozofii. Ten pogląd skłania jednak do szukania rozumowego uzasadnienia praw etycznych, nie odwołującego się do twierdzeń jakiejkolwiek religii, podobnie jak nie potrzeba się do nich odwoływać przy badaniu praw fizyki.

                    Inni ludzie rozumieją humanizm nieco węziej, niemal wyłącznie jako afirmację wartości ludzkiej istoty[1]. Tak pojęty humanizm można znaleźć jako składnik także w niektórych koncepcjach teistycznych.
                    • chasyd_666 Re: Teizm a moralmość...cd 18.05.12, 11:58
                      > > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?
                      >
                      > Mój polega na szeroko rozumianym humanizmie.
                      >
                      > Humanizm – prąd filozoficzny, etyczny i kulturowy, uznający człowieka za
                      > najwyższą wartość

                      Zdajesz sobie sprawę, że humanizm jest wewnętrznie sprzeczny i prowadzi do paradoksów ?


                      --
                      For K
                      www.youtube.com/watch?v=DHkK5hDOy-g&feature=related
                  • grgkh Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 12:16
                    grzeg34 napisał:

                    > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie:
                    >
                    > Na czym polega ateistyczny system wartości moralnych?

                    Nie istnieje ATEISTYCZNY SYSTEM WARTOŚCI. Nie ma czegoś takiego. Zresztą nie istnieje także jakiś najogólniejszy teistyczny system wartości (rożne religie proponują rożne systemy - ale odbywa się to przy okazji i ewolucyjnie się zmienia). I na pewno nie uda Ci się tego udowodnić.

                    Istnieją wartości humanistyczne, według których wszyscy jesteśmy równi i traktujemy siebie bez zakłamania, które religia ma wpisane w statut (wiara to kłamstwo usankcjonowane i gloryfikowane).
              • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 10:55
                grzeg34 napisał:


                > Stara odwieczna metoda zdetronizować tyranów, wytykając ich błędy i wypaczenia,
                > żeby samemu wdrapać się na "tron"

                Ja się nigdzie nie wdrapuje.

                Ale skoro wątek o moralności.. no to cóż, moja moralność nie pozwala mi godzić się na tak okrutne zło (tylko dlatego, że jego sprawcami są "wielebni") -----twoja zaś, każe ci udawać, że nic takiego się nie stało.... Więc z kim tu jest coś nie tak "świętoszku". !!!
                • grzeg34 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:06
                  hanka78 napisała:

                  > Ale skoro wątek o moralności.. no to cóż, moja moralność nie pozwala mi godzić
                  > się na tak okrutne zło (tylko dlatego, że jego sprawcami są "wielebni") -----tw
                  > oja zaś, każe ci udawać, że nic takiego się nie stało.... Więc z kim tu jest co
                  > ś nie tak "świętoszku". !!!

                  Zło jest złem i to jest bezdyskusyjne, od ścigania takich przypadków są odpowiednie służby państwowe i prawo. Jak dostrzegam czynione zło ścigane z urzędu to idę i spełniam swój obywatelski obowiązek i zgłaszam to do prokuratury, czy na policję. Nie gustuję w rozrywce jaką sobie urządza przypadkowa gawiedź zbierająca się wokół ludzkiego nieszczęścia...

                  Mój temat dotyczy ateistycznego systemu wartości moralnych, którego jak na razie nikt nie jest mi wstanie przybliżyć...
                  • kotekali Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:14
                    czy nie lepiej kare pozostawic bogu....czy umykajacy zlodziej, bandzior , gwalciciel nie wypelnia woli pana ...poco w to angazowac policje i inne sluzby? kare zostawmy bogu ....

                    bog zsyla chorobe a ty wiarolomco zaywasz leki psujac tym samym bozy plan...zaklacasz boski porzadek wedlug , ktorego powinienes skonac w cierpieniu...

                    zaprawde wybiorcza jest twoja wiara i ufnosc w panu jesli nie myslisz i nie czynisz jak napisano powyzej :)

                  • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:22
                    grzeg34 napisał:

                    >Nie gustuję w rozrywce jaką sobie urządza przypadkowa gawiedź zbierają ca się wokół ludzkiego nieszczęścia...<

                    Ja też nie. Jednak twoje wpisy świadczą o tym, że uważasz, iż właściwością ateizmu jest niemoralność zaś religijnych moralność... Otóż nie!
                    Moje wklejki miły dopomóc ci to zrozumieć, bo chyba masz z tym poważny problem.
                    • grzeg34 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 11:37
                      hanka78 napisała:

                      > Ja też nie. Jednak twoje wpisy świadczą o tym, że uważasz, iż właściwością atei
                      > zmu jest niemoralność zaś religijnych moralność... Otóż nie!
                      > Moje wklejki miły dopomóc ci to zrozumieć, bo chyba masz z tym poważny problem.

                      Pani wklejki dotyczyły tylko i wyłącznie wypaczeń od jednoznacznego systemu moralnego wobec których żaden człowiek uznający taki system moralny za słuszny, nie ma problemów z osądem takich czynów...
                      Jednakże do jakich postaw moralnych przekształciłby się wielowiekowy, ugruntowany już w społeczeństwach ateizm?
                      U którego podstaw leży jedyne słuszne prawo doboru naturalnego, prawo walki o surowce naturalne i życiową przestrzeń, jednocześnie nikt by już nie pamiętał religijnych wartości moralnych, nikt by się nie przejmował miłosierdziem, miłością, dobrem i złem, dziesięć przykazań uważano by za logicznie sprzeczne z nadrzędnym prawem doboru naturalnego i t.d.
                      • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 12:17
                        grzeg34 napisał:

                        Już pisałam że moralność nie jest własnością religii, ty chyba wspomniałeś coś o tym, ze "UNIWERSALNEGO DOBRA I MIŁOŚCI" nie warunkujesz religijnością, stąd:

                        NIE MACIE WYŁĄCZNOŚCI NA:


                        -NIE ZABIJAJ
                        -NIE KRADNIJ]
                        -NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA

                        Są to wartości powszechne, nie związane z religią, Oparty jest na nich cały WSPÓŁCZESNY KONSTYTUCJONALIZM ZACHODNI - i całe PRAWO POZYTYWNE - BEZ WYJĄTKU!!!![/b]

                        - filarem tego kodeksu są też

                        - PRAWO DO WOLNOŚCI SUMIENIA
                        - PRAWO DO WŁASNYCH PRZEKONAŃ
                        - PRAWO DO SZCZĘŚCIA
                        - PRAWO DO SĄDU
                        - ŚWIĘTOŚĆ WŁASNOŚCI PRYWATNEJ!
                        - A TAKŻE BEZWARUNKOWY ZAKAZ NIEWOLNICTWA

                        - I INNE ( W zamian za wasz, "nie będziesz miła boga"," będziesz dzień święcił" itd itp)


                        -Zapewne wiele z tych jest dla ciebie nie do przyjęcia


                        (Na marginesie, jak można kazać komuś nie pożądać, przecież pożąda się samo, nie mamy na to wpływu....)
                          • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 13:14
                            grzeg34 napisał:

                            > W ugruntowanym ateizmie łatwo będzie można te prawdy odrzucić jako sprzeczne z
                            > nadrzędnym prawem doboru naturalnego...

                            A ja podtrzymuje, że są to WARTOŚCI TRWAŁE, NIE PODLEGAJĄCE DYSKUSJI w kulturze zachodu... Mogę z tobą gadać o rzeczach, o których nie mam większego pojęcia, ale akurat studia kończyłam w katedrze konstytucjonalizmu, więc huc se ta huc

                            • grzeg34 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 15:14
                              hanka78 napisała:

                              > A ja podtrzymuje, że są to WARTOŚCI TRWAŁE, NIE PODLEGAJĄCE DYSKUSJI w kulturze
                              > zachodu... Mogę z tobą gadać o rzeczach, o których nie mam większego pojęcia,
                              > ale akurat studia kończyłam w katedrze konstytucjonalizmu, więc huc se ta huc

                              Być może są trwałe, ale w perspektywie czasu sięgającej najwyżej kilku pokoleń.
                              Nikt zdroworozsądkowo myślący takich jednoznacznych deklaracji nie złoży w stosunku do perspektywy czasowej liczonej wiekami...
                              • hanka78 Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 16:32
                                grzeg34 napisał:

                                > Być może są trwałe, ale w perspektywie czasu sięgającej najwyżej kilku pokoleń:

                                Może ty po prostu liczysz na ich nietrwałość (przypuszczam, że przynajmniej kilka jest dla ciebie nie do zniesienia i mocno ci uwiera).

                                TE ŚWIECKIE WARTOŚCI (prawa):

                                - PRAWO DO ŻYCIA
                                - WOLNOŚĆ SŁOWA
                                - PRAWO DO WOLNOŚCI SUMIENIA
                                - PRAWO DO WŁASNYCH PRZEKONAŃ
                                - PRAWO DO SZCZĘŚCIA
                                - PRAWO DO SĄDU
                                - ŚWIĘTOŚĆ WŁASNOŚCI PRYWATNEJ!
                                - RÓWNOŚĆ LUDZI BEZ WZGLĘDU RASĘ, PŁEĆ, ORIENTACJĘ SEKSUALNĄ
                                - BEZWARUNKOWY ZAKAZ NIEWOLNICTWA
                                - I INNE


                                Są podstawą naszej cywilizacji:

                                - Wszystkie wypływają z NIEZBYWALNEJ GODNOŚCI CZŁOWIEKA
                                - Dojście do nich, nie było wcale proste - i dlatego są one tak bardzo cenne...
                                - Oczywiście systemy polityczne i prawne będą ewoluować, i różne rzeczy będą się zmieniać ale - te nie. Tu nie ma miejsca na dobrowolny krok w tył.
                                - Krok w tył jest tu możliwy jedynie w sytuacji jakiegoś strasznego wstrząsu (jak wojna). To że ludzkość jutro przestanie istnieć też jest możliwe co nie??
                                A może podbiją nas konfucjanie, wtedy zapewne parę z nich (tychże wartości) szlag trafi...
                                Ale kultura zachodu - dobrowolnie z nich nie zrezygnuje, choćby rydzyk stał się rydzem!


                                  • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 02.06.12, 23:45
                                    chasyd_666 napisał:

                                    > > - Wszystkie wypływają z NIEZBYWALNEJ GODNOŚCI CZŁOWIEKA
                                    >
                                    > A z czego wypływa "NIEZBYWALNA" GODNOŚĆ CZŁOWIEKA ?... :)

                                    A czy Ty masz godność? Bo może wierzący jej nie potrzebują lub mają ją amputowaną?
                                    • chasyd_666 Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 12:54
                                      > > > - Wszystkie wypływają z NIEZBYWALNEJ GODNOŚCI CZŁOWIEKA
                                      > >
                                      > > A z czego wypływa "NIEZBYWALNA" GODNOŚĆ CZŁOWIEKA ?... :)
                                      >
                                      > A czy Ty masz godność?

                                      Jako teista ,wiem co jest źródłem mojej godności. Czy ty to wiesz , jako ateista ?... :)


                                      --
                                      www.youtube.com/watch?v=Mr4QNfzh-LA&NR=1&feature=endscreen
                                      • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 14:24
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > > > > - Wszystkie wypływają z NIEZBYWALNEJ GODNOŚCI CZŁOWIEK
                                        > A
                                        > > >
                                        > > > A z czego wypływa "NIEZBYWALNA" GODNOŚĆ CZŁOWIEKA ?... :)
                                        > >
                                        > > A czy Ty masz godność?
                                        >
                                        > Jako teista ,wiem co jest źródłem mojej godności.
                                        > Czy ty to wiesz , jako ateista ?... :)

                                        Tak. Ja to wiem jako człowiek.

                                        A czy Ty jesteś człowiekiem? - "chyba" jesteś. Więc masz szansę na taką samą motywację i tylko religia Ci wmówiła, że ona jest jedynym źródłem moralności. Jednak patrząc na niemoralne zachowanie się kleru należałoby powiedzieć także, że religia jest źródłem niemoralności, nie uważasz? Przecież to jest prawda.
                                        • chasyd_666 Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 19:10
                                          > > Jako teista ,wiem co jest źródłem mojej godności.
                                          > > Czy ty to wiesz , jako ateista ?... :)
                                          >
                                          > Tak. Ja to wiem jako człowiek.
                                          >

                                          Znów masz problemy z rozumieniem - pytałem co jest źródłem. Wytłuściłem ci - może teraz zrozumiesz :)

                                          >religia Ci wmówiła, że ona jest jedynym źródłem moralności

                                          Znów bredzisz , paranoiku...


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=JRWox-i6aAk&NR=1&feature=endscreen
                                          • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 05.06.12, 11:15
                                            chasyd_666 napisał:

                                            > > > Jako teista ,wiem co jest źródłem mojej godności.
                                            > > > Czy ty to wiesz , jako ateista ?... :)
                                            > >
                                            > > Tak. Ja to wiem jako człowiek.
                                            > >
                                            >
                                            > Znów masz problemy z rozumieniem - pytałem co jest źródłem.
                                            > Wytłuściłem ci - może teraz zrozumiesz :)

                                            A teraz ja Ci wytłuściłem moją odpowiedź. :)

                                            Jestem CZŁOWIEKIEM, homo sapiens. Myślę. Jestem kreatywny. Widzę siebie i innych ludzi wokół mnie. Widzę inne istoty, u których domyślam się jakichś elementów świadomości, które uważam za cenne, bo cenię je u siebie. Chcę równolegle analogicznych praw dla innych, jak dla siebie. Szukam kompromisu dla tych zależności. Cenię życie w ogóle, bo to jest czas, jedyny czas, o którym wiem na pewno, że jest i że nie powinienem go marnować i dopuszczać, by przeze mnie ktoś go zmarnował.

                                            A to właśnie z wielkim powodzeniem czynią religianci. Marnują czas życia istot żywych (podporządkowują sobie świat i inne istoty), a zwłaszcza tych, na plecach których pasożytuje za pomocą religii kasta kapłańska i współpracujące z nią elity polityczne.

                                            Tak, przyjacielu, źródłem jest to, że jesteśmy ludźmi i potrafimy myśleć. I obyśmy to robili jak najlogiczniej.

                                            > > religia Ci wmówiła, że ona jest jedynym źródłem moralności
                                            >
                                            > Znów bredzisz , paranoiku...

                                            Ja do Ciebie wyciągam rękę, a Ty ja odtrącasz. W tak nieprzyjemny sposób. Niczego cię ta religia nie potrafiła nauczyć. Dobrze, że ją odrzucam, bo mógłbym się stać do Ciebie podobny. Przerażająca wizja.

                                            Budujesz tu jednoznaczny obraz religii, przyjacielu. Sam. Jako jej przedstawiciel.
                                            • chasyd_666 Re: Ateizm a moralmość...cd 11.06.12, 20:20

                                              grgkh napisał:

                                              > A teraz ja Ci wytłuściłem moją odpowiedź. :)

                                              Odpowiedź nie na temat - jak zwykle u ciebie :)

                                              > Tak, przyjacielu, źródłem jest to, że jesteśmy ludźmi

                                              To źródło czysto uznaniowe , a więc łatwe do zanegowania...
                                        • hanka78 Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 19:32
                                          Ty się serio nie irytujesz jak z min gadasz? Odpowiedziałeś mu a on cię wciąż prosi o odpowiedz. Ze mną też tak robił ale ja dałam za wygraną... nie gadam z nim...

                                          grgkh napisał:
                                          > Tak. Ja to wiem jako człowiek.

                                          Do niego trzeba prościej, spróbuj tak: godność człowieka nie wypływa z jakiegoś źródła... tylko z faktu bycia człowiekiem..

                                          myślisz że pojmie?
                                          • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 05.06.12, 11:44
                                            hanka78 napisała:

                                            > Ty się serio nie irytujesz jak z min gadasz?

                                            Z kim mam rozmawiać, jak nie z przedstawicielem religii? A on mi świetnie pasuje. Dostosowałem strategię do rozmówcy. Moim zadaniem jest pokazać jak zła jest religia. Chasyd nadaje się do tego zadania idealnie. Ja go tylko "lekko" motywuję, by nie ustawał w swoim działaniu. I wciąż demonstruję w czarno-białych, kontrastowych barwach teizm i ateizm.

                                            Na początku trochę mnie wkurzał, ale to przeszłość, bo teraz tańczy tak jak ja mu zagram, a satysfakcja z absolutnego panowania nad nim jest naprawdę duża. O, na przykład teraz, przeczyta ten tekst i, jak myślisz, jak zareaguje? Wpieni się... I dalej będzie mnie obrażał. Zademonstruje, że religia nic go nie potrafi na dobre zmienić. Ale jest jeszcze lepiej, bo teraz mu zdradzam moja strategię. Czy myślisz, że on ma jakieś INNE wyjście?

                                            Nie ma. Jedynie mógłby się wyciszyć. Jeśli tak zrobi to osiągnę drugi z zamierzonych celów.

                                            Co by nie zrobił, to zrobi coś korzystnego dla mnie.

                                            Mnie satysfakcjonują takie zabawy, wymyślanie dróg działania, które zawsze prowadzą do mojego celu.

                                            A chasyd, który zmieniłby się pozytywnie jest dla nas cenną wartością. Jest na to kilka uzasadnień:
                                            - możemy wychowywać ludzi religii lepiej niż religia
                                            - możemy z nich robić ludzi dobrych (zawsze są na to jakieś sposoby)
                                            - nie jesteśmy bezradni
                                            itd

                                            Czy mnie rozumiesz?

                                            > Odpowiedziałeś mu a on cię wciąż prosi o odpowiedz.

                                            Na to mam też ripostę. Podkreślam to i dla obserwatorów to chasyd staje się tym, który NIE ROZUMIE. Czyje myśli wtedy będą chętniej akceptowane - jego czy moje? Komu będą bardziej wierzyli, ufali? To pozór, że oczernianie jest skuteczne. Jest ale tylko wtedy, gdy się na nie nie reaguje. Ja mam czas i cierpliwość. I trochę to lubię. ;)

                                            > Ze mną też tak robił ale ja dałam za wygraną...
                                            > nie gadam z nim...

                                            OK. Ważne jest, by bardzo uważnie mu odpisywać. Nie należy pisać tego, co jemu da punkt zaczepienia, przewidując, jak dalej można będzie poprowadzić myśl. to trening dla mnie. Rozmawiając z nim, uczę się jak to robić najlepiej. Dostosowuję strategię do swoich możliwości, poznałem sam siebie. Wiem teraz, co mogę napisać, wypracowałem sobie sposób reagowania. Chasyd jest mi potrzebny. Używam go, a on mi w tym nieświadomie pomaga. Zadaje mi pytania, które staram się traktować poważnie, bo z drugiej strony nie widzę jego osoby, ale temat.

                                            I od długiego czasu ćwiczę u siebie odporność na ataki personalne. Doszedłem do stanu, w którym mnie całkowicie nie dotyczą. Można o mnie mówić wszystko, a ja - specjalnie "nadstawiając się" na takie ataki - nie traktuję ich jakby odnosiły się do mnie osobiście. To cenna cecha nad którą pracuję u siebie.

                                            Może spróbuj potraktować forum jako miejsce, gdzie coś poćwiczysz w sztuce pracy nad sobą? Taki chasyd jest świetnym poletkiem doświadczalnym.

                                            > grgkh napisał:
                                            > > Tak. Ja to wiem jako człowiek.
                                            >
                                            > Do niego trzeba prościej, spróbuj tak:
                                            > godność człowieka nie wypływa z jakiegoś źródła...
                                            > tylko z faktu bycia człowiekiem..

                                            Zanim to przeczytałem, już coś w tym guście spróbowałem odpowiedzieć... ale dziękuję za wskazówkę. :)

                                            > myślisz że pojmie?

                                            Nieważne. Czasem wydawało mi się, że ewoluował ku lepszemu, ale potem stara, religijna natura wzięła górę. :) Wiesz, zawsze można przyjąć, że piszemy to dla innych czytelników, którzy wcale nie muszą ujawniać swojej obecności. Tak zmieniamy świat. Powoli, prawie niedostrzegalnie i nie wiadomo, kiedy jakaś kropla przepełni czarę...
                                            • hanka78 Re: Ateizm a moralmość...cd 05.06.12, 13:09
                                              grgkh napisał:

                                              > hanka78 napisała:
                                              >
                                              > > Ty się serio nie irytujesz jak z min gadasz?
                                              >
                                              > Z kim mam rozmawiać, jak nie z przedstawicielem religii? A on mi świetnie pasuj
                                              > e. Dostosowałem strategię do rozmówcy. Moim zadaniem jest pokazać jak zła jest
                                              > religia. Chasyd nadaje się do tego zadania idealnie. Ja go tylko "lekko" motywu
                                              > ję, by nie ustawał w swoim działaniu. I wciąż demonstruję w czarno-białych, kon
                                              > trastowych barwach teizm i ateizm.
                                              >

                                              Ja tego tak nie widzę.
                                              Niestety poziom chasyd niweczy twój plan. Nie czytam pogaduszek osób na mniej więcej na tym samym poziomie, którzy nie zgadzają się ze sobą w jakiejś sprawie....
                                              Dla mnie jest jasne, że chasyd nie bardzo rozumie czytany tekst. Co gorsza, on nie tylko nie wychwytuje oczywistości które logicznie wynikają z treści (choć nie są wyrażone wprost) ale ma nawet problem ze zrozumieniem treści dosłownej/literalnej.
                                              Dlatego nie pogrąża religii - tyko siebie....
                                              Chyba że uznasz, że ta jego "lotność" jest wynikiem jego religijności... .... ?

                                              Niestety nazywani przez was religiantami na tym forum nie są zbyt lotni (grzesiowi też się wszystko miesza: demokracje przeciwstawia monarchii itp, a jak już nie ma co powiedzieć to mówi: nie gadam z profanatorem albo ignoruje).

                                              Brakuje mi tu jakiegoś wierzącego fizyka, który by z Wami pogadał.... wtedy można by liczyć punkty...

                                              > A chasyd, który zmieniłby się pozytywnie jest dla nas cenną wartością. Jest na
                                              > to kilka uzasadnień:
                                              > - możemy wychowywać ludzi religii lepiej niż religia
                                              > - możemy z nich robić ludzi dobrych (zawsze są na to jakieś sposoby)
                                              > - nie jesteśmy bezradni
                                              > itd

                                              > Czy mnie rozumiesz?

                                              Przykro mi ale, chyba jesteś niepoprawnym optymistą myśląc chasyd się zmieni (czyżbyś zaczął wierzyć w cuda?), żeby mógł się zmienić pod wpływem tego co czyta - musiałby to rozumieć - prawda?.... no chyba że uzna Twoją wyższość i uwierzy Ci na słowo :)

                                              > I od długiego czasu ćwiczę u siebie odporność na ataki personalne. Doszedłem do
                                              > stanu, w którym mnie całkowicie nie dotyczą. Można o mnie mówić wszystko, a ja
                                              > - specjalnie "nadstawiając się" na takie ataki - nie traktuję ich jakby odnosi
                                              > ły się do mnie osobiście. To cenna cecha nad którą pracuję u siebie.
                                              >
                                              > Może spróbuj potraktować forum jako miejsce, gdzie coś poćwiczysz w sztuce prac
                                              > y nad sobą? Taki chasyd jest świetnym poletkiem doświadczalnym.

                                              Nie drażni mnie to, że mnie obraża tylko, że nie rozumie o czym piszemy i wtedy ja czuję że tracę swój czas.

                                              > > grgkh napisał:
                                              > > > Tak. Ja to wiem jako człowiek.

                                              > > myślisz że pojmie?
                                              >
                                              > Nieważne. Czasem wydawało mi się, że ewoluował ku lepszemu, ale potem stara, re
                                              > ligijna natura wzięła górę. :) Wiesz, zawsze można przyjąć, że piszemy to dla i
                                              > nnych czytelników, którzy wcale nie muszą ujawniać swojej obecności. Tak zmieni
                                              > amy świat. Powoli, prawie niedostrzegalnie i nie wiadomo, kiedy jakaś kropla pr
                                              > zepełni czarę...
                                              >
                                              obyś miał rację...
                                              • astrotaurus Re: Ateizm a moralmość...cd 05.06.12, 13:51
                                                hanka78 napisała:

                                                **Niestety nazywani przez was religiantami na tym forum nie są zbyt lotni (grzesiowi też się wszystko miesza: demokracje przeciwstawia monarchii itp, a jak już nie ma co powiedzieć to mówi: nie gadam z profanatorem albo ignoruje).**
                                                Hmmm, jeśli idzie o sprawy na styku religii i realu to nikt nie jest zbyt lotny po ciemnej stronie mocy. Kiedy idzie o wyznania wiary i rozprawki teologiczne nie można wielu ludziom odmówić błyskotliwości i fantazji, choć sensu w tym nie ma (mało to się poetyckich bzdetów sam Wojtyła nabełkotał?!) kiedy rozmowa o faktach - konieczne dno!
                                                I dotyka to wszystkich wierzących od papieży po ostatniego ciurę z Armii Rydzyka. Nikt nigdy nie sformułował rozumnego zdania na temat Boga, nikt nie potrafi nic mądrego ze świętych i nieświętych ksiąg wydłubać i przeciwstawić ludziom rozumnym w rzetelnej dyspucie.
                                                Cały trud "rozmowy" z nimi jedynie po to by dać im szansę zrozumieć cokolwiek bez względu na to czy to forumowy chasyd, czy ksiądz jezuita czy sztandarowy ksiądz profesor Heller, bo i ten ostatni jest zdolny wyłącznie do głupawych ocen, psychoanalizy dla ubogich dokładnie takich jakie prezentują tutejsze egzemplarze. Argumentów zero.

                                                **Brakuje mi tu jakiegoś wierzącego fizyka, który by z Wami pogadał.... wtedy można by liczyć punkty... **
                                                Nie ma mowy o liczeniu punktów kiedy będziemy rozmawiać o religii - to zawsze gra do jednej bramki. Fizyk jest naukowcem w dziedzinie fizyki, w dziedzinie swej wiary jest takim samym bezrozumnym, bezsilnym głupcem jak każdy inny wierzący. Z definicji wiary! - co można powiedzieć mądrego na temat objęty tak bezrozumnym, bezpodstawnym aktem?!
                                                Tu masz przykład jak próbuję wyciągnąć odpowiedź od wierzącego fizyka - fiasko!

                                                **Nie drażni mnie to, że mnie obraża tylko, że nie rozumie o czym piszemy i wtedy ja czuję że tracę swój czas.**
                                                Ale to jest punkt wyjścia! Zabierając się do rozmowy z wierzącym musisz wiedzieć, że staje przed Tobą człowiek z umysłem głęboko upośledzonym poznawczo i społecznie. Jeśli nie zechcesz mu pomóc z tym upośledzeniem zawalczyć daj sobie od razu siana i odejdź mówiąc O.K.
                                              • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 05.06.12, 23:54
                                                Powiedz, po co przychodzisz na takie forum? Albo inaczej, kogo chciałabyś mieć za "idealnego" rozmówcę lub co chciałabyś wypowiadać w dyskusjach z kimś reprezentującym stronę religijną? Co chcesz osiągać w takich dyskusjach? Czy naprawdę uważasz, że chodzi w nich o to, by kogoś przekabacić (tu chyba mi już odpowiedziałaś a propos chasyda, ale teraz tak ogólniej)?

                                                Uważam, że niemal żaden wierzący, szanujący się człowiek nie przyjdzie na takie forum, bo to nie jest miejsce, w którym jego obecność cokolwiek by mu dała. Większość tych, którzy tu się pojawiali i będą bywali w przyszłości, to religijni bojówkarze, często bardzo prymitywni.

                                                Ale - zapewne, tego nie jestem pewien - jest grupa trafiających tu wątpiących, raczej przypadkowych czytelników (jakiś link, wyszukiwanie lub coś podobnego). I jeśli ja piszę, to właśnie i przede wszystkim dla nich.

                                                No i uważam, że mam trochę ciekawych, własnych przemyśleń kwestii religijnych i chciałbym się nimi podzielić z kimkolwiek. I co mam zrobić? Zakładać w kółko wciąż podobne wątki? ;) Trollować? Może to, co robię jest "upierdliwe", a więc dałoby się jakoś, na siłę podciągnąć pod trolling, ale czy nauczyciel w szkole, powtarzający ten sam program, nie jest takim samym "naciąganym" trollem? ;) Kto nie chce niech nie czyta, ale przychodzą nowi, którzy zaglądają głównie do najnowszych wątków.

                                                Aja korzystam z okazji, że ktoś pisze bzdury i ripostuję. Była inspiracja - jest odpowiedź i mam uzasadnienie dla swojego działania.

                                                A tak najogólniej to by mi to zwisało, ale rola religii w państwie wkurza mnie co nieco. No to dokładam do tego odrobinę swojej aktywności. Zaliczyłem już dość długie pobyty w innych miejscach w internecie (przeważnie fora), a teraz jestem tutaj, ale nie wiem jak długo, bo czasem mnie nachodzi chęć na odmianę i nowe miejsce okazuje się atrakcją.

                                                Coś wspomniałaś o wierzącym fizyku... bywają nawet tutaj, a nie wykluczyłbym, czy i kiwaczek nie miał z tym do czynienia. Ale zajrzyj na forum Nauka i porównaj, kto pisuje tam i tutaj. Dość długo dyskutowałem niedawno z z2006, chyba też ma coś wspólnego z fizyką...

                                                Niestety dla nich, ale w takich spotkaniach zawsze okazywali się dogmatykami i udawało się ich, jak innych wierzących dogmatyków, dość łatwo zapędzić w kozi róg.

                                                A teraz przemyśl moje pytania z początku tego tekstu. I odpisz.
                                                • hanka78 Re: Ateizm a moralmość...cd 07.06.12, 21:10
                                                  >Czy naprawdę uważasz, że chodzi w nich o to, by kogoś przekabacić (tu chyba mi już >odpowiedziałaś a propos chasyda, ale teraz tak ogólniej)?

                                                  Nawet jeśli nie o to chodzi - to do tego dochodzi. Na 100 są tu osoby, które czytając to forum, w jakimś stopniu zmieniają swoje zdanie...

                                                  >Powiedz, po co przychodzisz na takie forum? Albo inaczej, kogo chciałabyś mieć za >"idealnego" rozmówcę lub co chciałabyś wypowiadać w dyskusjach z kimś reprezentującym >stronę religijną? Co chcesz osiągać w takich dyskusjach?

                                                  Było tak: Uważnie słuchałam tego co mówią księża i doszłam do wniosku, że to jest dla mnie nie do przyjęcia; że żeby zyskać w oczach boga - musiałabym stracić w swoich, żeby podobać się bogu musiałabym stać się gorsza; a na pewno musiałabym być nieszczęśliwa... Wątpię żeby bóg mógł tego chcieć.... właściwie nawet nie chciałam dyskutować. Chciałam się dowiedzieć, czy bóg jakiego kreśli kler, to ten z biblii (miałam nadzieję, że nie).

                                                  Szukam tu ludzi, którzy mają wiedzę, której ja nie mam a chciałabym mieć. Ale z nimi nie muszę dyskutować... wystarczy, że czytam ich rozmowy z innymi.... albo inaczej - nie mogę dyskutować - bo, w sprawach które najbardziej mnie interesują, byłabym raczej kiepskim dyskutantem. Dyskusję można zacząć mając już jakąś większą wiedzę na dany temat. Jeżeli jej nie masz, to trochę szkoda czasu twojego dyskutanta....
                                                  (Wygląda to tak : xxxxxx nawija o czymś przez tygodnie, wszyscy się wysilają i poważnie mu odpowiadają, a kiedy skierują pytanie, które on zadał w jego stronę - okazuje się, że nagle nie ma on nic do powiedzenia i właściwie nie wie do końca o czym mówił. Czuje się obrażany i poniżany..., ewidentnie potrzebuje czasu na uzupełnienie informacji, dlatego zamiast zwyczajnie odpowiedzieć na to pytanie, zaprasza cię do komentowanie kolejnej łzawej wklejki).

                                                  Generalnie raczej czytam i oceniam kto wg mnie ma rację. Jeśli czasem z kimś gadam to raczej mam w miarę przemyślany temat.... (ale nie mam raczej problemu z przyznaniem komuś racji)

                                                  >Uważam, że niemal żaden wierzący, szanujący się człowiek nie przyjdzie na takie forum, bo >to nie jest miejsce, w którym jego obecność cokolwiek by mu dała. Większość tych, którzy tu >się pojawiali i będą bywali w przyszłości, to religijni bojówkarze, często bardzo prymitywni.

                                                  Hmm, a ja właśnie miałam się za szanującego się wierzącego.
                                                  Przeszkadzał mi fakt, że w dużej części (w sprawach zasadniczych) nie jestem w stanie zaakceptować tego w co mam wierzyć... (wyżej już to pisałam).
                                                  Jeśli coś robię, staram się to robić dobrze, dlatego chciałam być albo dobrą wierzącą albo dobrą niewierzącą....

                                                  >Ale - zapewne, tego nie jestem pewien - jest grupa trafiających tu wątpiących, raczej >przypadkowych czytelników (jakiś link, wyszukiwanie lub coś podobnego). I jeśli ja piszę, to >właśnie i przede wszystkim dla nich.

                                                  Na pewno nie jestem przypadkowa. Faktycznie piszesz też dla mnie. To co piszesz, nie jest może tym co chciałam tu znaleźć - ale jest bardzo cenne.

                                                  > Zaliczyłem już dość długie pobyty w innych miejscach w internecie (przeważnie fora), a >teraz jestem tutaj, ale nie wiem jak długo, bo czasem mnie nachodzi chęć na odmianę i >nowe miejsce okazuje się atrakcją.

                                                  Mam nadzieję, że nawet jeśli pójdziesz „rozerwać się” w innym miejscu, to tu wrócisz. Masz na to forum działanie tonizujące, studzisz emocje. Wiedz, że ja będę tęsknić :)

                                                  >Coś wspomniałaś o wierzącym fizyku... bywają nawet tutaj, a nie wykluczyłbym, czy i >kiwaczek nie miał z tym do czynienia. Ale zajrzyj na forum Nauka i porównaj, kto pisuje tam >i t>utaj. Dość długo dyskutowałem niedawno z z2006, chyba też ma coś wspólnego z >fizyką...
                                                  >Niestety dla nich, ale w takich spotkaniach zawsze okazywali się dogmatykami i udawało się >ich, jak innych wierzących dogmatyków, dość łatwo zapędzić w kozi róg.

                                                  Wierzę Ci na słowo, ale i tak chciałabym to przeczytać...
                                                  Wiedziałabym, że znalazł się w narożniku nie z powodu swojej głupoty

                                                  • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 08.06.12, 13:33
                                                    hanka78 napisała:

                                                    > > Czy naprawdę uważasz, że chodzi w nich o to, by kogoś przekabacić
                                                    > > (tu chyba mi już odpowiedziałaś a propos chasyda, ale teraz tak ogólniej)?
                                                    >
                                                    > Nawet jeśli nie o to chodzi - to do tego dochodzi.

                                                    Nawet jeśli do tego dochodzi, to nie znaczy, że o to chodzi. ;) Forum to miejsce, gdzie z własnej woli przychodzimy skonfrontować masze poglądy z poglądami innych. A skutki będą takie, jakie będą.

                                                    > Na 100 są tu osoby, które czytając to forum,
                                                    > w jakimś stopniu zmieniają swoje zdanie...

                                                    Wskutek konfrontacji poglądów. A wcześniej własnej zgody na taką akcję.

                                                    > > Powiedz, po co przychodzisz na takie forum?
                                                    > > Albo inaczej, kogo chciałabyś mieć za "idealnego" rozmówcę
                                                    > > lub co chciałabyś wypowiadać w dyskusjach z kimś reprezentującym
                                                    > > >stronę religijną? Co chcesz osiągać w takich dyskusjach?
                                                    >
                                                    > Było tak: (...) Chciałam się dowiedzieć, czy bóg jakiego kreśli kler,
                                                    > to ten z biblii (miałam nadzieję, że nie).

                                                    W religii wszystko jest fałszywe i sprzeczne. Do tego wniosku, jeśli ktoś dopuści prywatnie krytykę dogmatu, dochodzi się szybko.

                                                    > Szukam tu ludzi, którzy mają wiedzę, której ja nie mam a chciałabym mieć. (...)

                                                    To ważny powód. Ja także, bardzo dużo dowiedziałem się tutaj z tego, co było na indeksie ze względu na zakazy KRK, taka wiedza oficjalnie nie była dostępna. A przy okazji osobistych przemyśleń dzielę się ich treścią z innymi.

                                                    > (Wygląda to tak : xxxxxx nawija o czymś przez tygodnie, wszyscy się wysilają i
                                                    > poważnie mu odpowiadają, a kiedy skierują pytanie, które on zadał w jego stronę
                                                    > - okazuje się, że nagle nie ma on nic do powiedzenia i właściwie nie wie do ko
                                                    > ńca o czym mówił. (...)

                                                    To częsty przypadek. xxxxx przychodzi tu często po to, by z automatu "ewangelizować". nawracać, przekazywać dogmat. Jest jak typowy nosiciel memu, który robi to, co mem ma w swoim programie.

                                                    > (...) (ale nie mam raczej problemu z przyznaniem komuś racji)

                                                    Bardzo cenna cecha charakteru. ;) Dzięki temu stajemy się posiadaczami światopoglądu o coraz to większej wartości, prawdziwości.

                                                    > > Uważam, że niemal żaden wierzący, szanujący się człowiek
                                                    > > nie przyjdzie na takie forum, bo to nie jest miejsce, w którym
                                                    > > jego obecność cokolwiek by mu dała. Większość tych, którzy tu
                                                    > > się pojawiali i będą bywali w przyszłości, to religijni bojówkarze,
                                                    > > często bardzo prymitywni.
                                                    >
                                                    > Hmm, a ja właśnie miałam się za szanującego się wierzącego.

                                                    Chyba nie tej samej grupie myślimy. Mówię o szerokim kręgu ludzi z mojego otoczenia, którzy, gdybym im zaproponował czytanie takiego forum, to potraktowaliby to jako coś zbędnego. Dla nic religia to sprawa autentycznie PRYWATNA. I dlatego nie uważają za stosowne PUBLICZNIE tego rozważać. Część z nich wierzy głęboko (forum uważają pewnie za nieprofesjonalne), a inni bardzo powierzchownie, jako społeczny rytuał, jak np. modę (i dociekania głębsze nie są im do niczego potrzebne, to strata czasu).

                                                    Szkody w życiu publicznym, wynikające z roli w nim religii, wiele osób traktuje jak coś, z czym trzeba się pogodzić, bo to jest niemożliwe do zmienienia. Nie są "rewolucjonistami", chętnymi do angażowania się w działalność, wolą zajmować się swoim prywatnym, najbliższym otoczeniem.

                                                    > Przeszkadzał mi fakt, że w dużej części (w sprawach zasadniczych) nie jestem w
                                                    > stanie zaakceptować tego w co mam wierzyć... (wyżej już to pisałam).

                                                    Brak logiki, fałszywość założeń itp... Pewnie masz taką naturę, że to ci przeszkadza. Wielu znosi to bez problemu, bo tak ich ukształtowano, w dużej mierze przez formatowanie religijne.

                                                    > Jeśli coś robię, staram się to robić dobrze, dlatego chciałam być
                                                    > albo dobrą wierzącą albo dobrą niewierzącą....

                                                    To rozumiem. Życie i myślenie w kategorii logiczności, zgodności.

                                                    > > Ale - zapewne, tego nie jestem pewien -
                                                    > > jest grupa trafiających tu wątpiących, raczej przypadkowych
                                                    > > czytelników (jakiś link, wyszukiwanie lub coś podobnego).
                                                    > > I jeśli ja piszę, to właśnie i przede wszystkim dla nich.
                                                    >
                                                    > Na pewno nie jestem przypadkowa. Faktycznie piszesz też dla mnie.

                                                    OK, miło mi to czytać.

                                                    > To co piszesz, nie jest może tym co chciałam tu znaleźć - ale jest bardzo cenne.

                                                    To znaczy, że nie znikamy z tego świata bez śladu. Cenne czy szkodliwe, ale zostawiając po sobie takie ślady, przekształcamy ludzką kulturę.

                                                    > Masz na to forum działanie tonizujące, studzisz emocje.

                                                    Nie zawsze tak było. Zetknąłem się z nauczycielami, którzy mi pokazali, że to ma sens. I, nie zdziw się, byli to także wierzący, a ja z prawdziwą przyjemnością to teraz piszę. ;) Od każdego można się czegoś dobrego nauczyć. To od nas zależy, co wybierzemy. I od nas zależy, co złego ze swego stanu posiadania odrzucamy.

                                                    > Wiedz, że ja będę tęsknić :)

                                                    Wszyscy jesteśmy śmiertelni ciałem. Wszyscy kiedyś odejdziemy. Zostanie po nas to, co - OBY - wartościowego zdołamy przekazać.

                                                    > >Coś wspomniałaś o wierzącym fizyku... bywają nawet tutaj, a nie wykluczyłb
                                                    > ym, czy i >kiwaczek nie miał z tym do czynienia. Ale zajrzyj na forum Nauka
                                                    > i porównaj, kto pisuje tam >i t>utaj. Dość długo dyskutowałem niedawno
                                                    > z z2006, chyba też ma coś wspólnego z >fizyką...
                                                    > >Niestety dla nich, ale w takich spotkaniach zawsze okazywali się dogmatyka
                                                    > mi i udawało się >ich, jak innych wierzących dogmatyków, dość łatwo zapędzi
                                                    > ć w kozi róg.
                                                    >
                                                    > Wierzę Ci na słowo, ale i tak chciałabym to przeczytać...

                                                    Jak tego szukać wśród tysięcy postów? Nie wiem, czy mi się chce... Może sama spróbujesz? Na forach "Człowiek, Etyka, Społeczeństwo" i "Wiara Kościół Religia" (stamtąd mnie wyrzucili za zbyt emocjonalne wypowiedzi) dyskutowałem z "z2006".

                                                    > Wiedziałabym, że znalazł się w narożniku nie z powodu swojej głupoty

                                                    Z powodu dogmatycznego tkwienia przy swoich "racjach" (zresztą nie tylko religijnych).
                                      • pocoo Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 21:11
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > Jako teista ,wiem co jest źródłem mojej godności. Czy ty to wiesz , jako ateist
                                        > a ?... :)

                                        Jakie źródło ,taka godność.Jak dobrze dla ciebie,ze nie wiesz ,co o twojej godności myśli Bóg.
                                • chasyd_666 Re: Ateizm a moralmość...cd 01.06.12, 21:16
                                  hanka78 napisała:

                                  > grzeg34 napisał:
                                  >
                                  > > Być może są trwałe, ale w perspektywie czasu sięgającej najwyżej kilku po
                                  > koleń:
                                  >
                                  > Może ty po prostu liczysz na ich nietrwałość (przypuszczam, że przynajmniej kil
                                  > ka jest dla ciebie nie do zniesienia i mocno ci uwiera).

                                  Najlepszy "argument" to przypisanie rozmówcy złych intencji... Brawo , hanka !... :)
                                    • chasyd_666 Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 11:45
                                      grgkh napisał:

                                      > chasyd_666 napisał:
                                      >
                                      > > Najlepszy "argument" to przypisanie rozmówcy złych intencji... Brawo , ha
                                      > nka !.
                                      > > .. :)
                                      >
                                      > Czy mogę się w przyszłości powoływać na to Twoje oświadczenie?
                                      >

                                      Oczywiście - pamiętaj tylko , że twoje liczne oszczerstwa świadczą jednoznacznie o twoich złych intencjach...


                                      --
                                      Movie
                                      www.youtube.com/watch?v=ezKywuT9dq8&NR=1&feature=endscreen
                                      • grgkh Re: Ateizm a moralmość...cd 04.06.12, 14:26
                                        chasyd_666 napisał:

                                        > Oczywiście - pamiętaj tylko , że twoje liczne oszczerstwa świadczą
                                        > jednoznacznie o twoich złych intencjach...

                                        Jestem spokojny i nie obawiam się konsekwencji. Tak, mam złe intencje, bo w zamiarze mają Tobie zaszkodzić i na pewno zaszkodzą. ;)
                                        • chasyd_666 Re: Ateizm a moralność...cd 11.06.12, 21:58
                                          grgkh napisał:

                                          > chasyd_666 napisał:
                                          >
                                          > > Oczywiście - pamiętaj tylko , że twoje liczne oszczerstwa świadczą
                                          > > jednoznacznie o twoich złych intencjach...
                                          >
                                          > Jestem spokojny i nie obawiam się konsekwencji

                                          Twoja sprawa... Chodzi mi o twoje oszczerstwa i chamstwo wobec osób religijnych...


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=feuDacHQNM4&feature=related
                          • kolter-xl Re: Teizm a moralmość...cd 16.05.12, 13:22
                            grzeg34 napisał:

                            > W ugruntowanym ateizmie łatwo będzie można te prawdy odrzucić jako sprzeczne z
                            > nadrzędnym prawem doboru naturalnego...

                            Jakie synuś prawdy . wszelki teizm to z gruntu nachalna hipokryzja !!!
                          • grgkh Gdzie tu logika? 16.05.12, 14:13
                            grzeg34 napisał:

                            > W ugruntowanym ateizmie

                            Poproszę Cię o definicję "ugruntowanego ateizmu", bo nie rozumiem, o czym mówisz.

                            > łatwo będzie można te prawdy odrzucić jako sprzeczne z
                            > nadrzędnym prawem doboru naturalnego...

                            Konkretnie - KTO jakieś "prawdy" będzie odrzucał i dlaczego? Dlaczego prawdy mają być odrzucane? Czy człowiek logicznie myślący odrzuca prawdę jako nieprawdę? A może to człowiek przyjmujący fałsz jako prawdę (wierzący) jest alogiczny i należy się go bardziej obawiać niż myślącego logicznie?
                            • grzeg34 Re: Gdzie tu logika? 16.05.12, 15:21
                              grgkh napisał:


                              > Poproszę Cię o definicję "ugruntowanego ateizmu", bo nie rozumiem, o czym mówisz.

                              Kiedy w większości państw, przeważająca długotrwale ludność, będzie przyjmowała tezę o braku Boga za jedynie słuszną i prawdziwą...

                              > Konkretnie - KTO jakieś "prawdy" będzie odrzucał i dlaczego? Dlaczego prawdy ma
                              > ją być odrzucane? Czy człowiek logicznie myślący odrzuca prawdę jako nieprawdę?
                              > A może to człowiek przyjmujący fałsz jako prawdę (wierzący) jest alogiczny i n
                              > ależy się go bardziej obawiać niż myślącego logicznie?

                              Np. "nie kradnij", "nie zabijaj", mogą być uznane jako logicznie sprzeczne z nadrzędnym prawem doboru naturalnego...
                              • grgkh Re: Gdzie tu logika? 16.05.12, 17:02
                                grzeg34 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                >
                                > > Poproszę Cię o definicję "ugruntowanego ateizmu", bo nie rozumiem, o czym
                                > mówisz.
                                >
                                > Kiedy w większości państw,

                                Ze względu na ilość państw? To znaczy, ile?
                                A może ze względu na liczbę ludności? Ile?
                                A może procentowo? Ile?

                                Skąd masz liczby i wyliczenia? Z jakich badań korzystasz?

                                > przeważająca długotrwale

                                Co to jest ludność przeważająca trwale? Otyła i ciężka? Wiejska czy miejska? Napływowa czy tubylcza? Dorosła czy jako dzieci lub staruszkowie, a jeśli ci ostatni to od jakiego wieku?

                                > ludność, będzie przyjmowała
                                > tezę o braku Boga za jedynie słuszną i prawdziwą...

                                Nie ma niezależnej tezy o nieistnieniu boga. Definicja boga jest częścią tezy o jego istnieniu. Jest wyłącznie teza o istnieniu boga oraz brak tej tezy. Brak tezy nie jest przyjmowaniem tezy przeciwnej jako jedynie prawdziwej i słusznej.

                                Przyjmowanie tezy jest teraźniejsze, bo zawsze myślimy w czasie teraźniejszym.

                                Tyle logika.

                                A ja? Ja po prostu nie przyjmuję za prawdziwą ŻADNEJ z tez o istnieniu tysięcy rożnych wariantów bogów i bogiń. Ty też nie przyjmujesz za prawdziwe tez o istnieniu innych bogów niż Twój ulubiony.

                                Wykaż, że mnie zaszkodziło nieprzyjmowanie takiej tezy.

                                Nie wiesz, czy ja jutro nie będę w coś wierzył. Czy, jeśli tak się stanie, to ja jestem ugruntowany ateistycznie?

                                Jaka jest masa krytyczna braku teizmu, która - według Ciebie - NA PEWNO MUSI zadziałać negatywnie? Uzasadnij to badaniami naukowymi, przykładami, wzorami itp. Ale jeśli posłużysz się fałszywym przykładem, a ja wykażę ten fałsz to BĘDZIESZ MUSIAŁ tutaj otwarcie się do tego przyznać, OK?

                                Konkluzja - nie dałeś definicji, o którą Cię prosiłem. Nie znasz jej. Mówisz o czymś, czego sam nie rozumiesz.

                                > > Konkretnie - KTO jakieś "prawdy" będzie odrzucał i dlaczego?

                                Nie odpowiedziałeś, a więc przyznajesz, że nie ma nikogo, kto by takie prawdy odrzucał.

                                > > Dlaczego prawdy mają być odrzucane?

                                Też bez odpowiedzi - jak wyżej.

                                > > Czy człowiek logicznie myślący odrzuca prawdę jako nieprawdę?

                                Nie widzę odpowiedzi.

                                > > A może to człowiek przyjmujący fałsz jako prawdę (wierzący)
                                > > jest alogiczny i należy się go bardziej obawiać niż myślącego logicznie?
                                >
                                > Np. "nie kradnij", "nie zabijaj", mogą być uznane jako logicznie sprzeczne z na
                                > drzędnym prawem doboru naturalnego...

                                Zawsze, kiedy bierzesz cokolwiek dla siebie, nie będzie mógł tego wziąć ktoś inny. Wobec tego nie jesteś w stanie NIGDY uniknąć konfliktu interesów. Kradzież jest tylko nieco bardziej brutalną formą - ponieważ zostało PRZEZ LUDZI ustanowione prawo dzielące rzeczy tego świata na własne i nie własne (należące do innych, wspólne lub niczyje). Natura nie zna takiego prawa.

                                Śmierć jest naturalna i konieczna. Bez śmierci nie byłoby życia. Proces życia jest bezwzględnym zmierzaniem do śmierci. Nie da się jej uniknąć. "Zabić" oznacza "skrócić czas czyjegoś życia" (nie mówimy tu o bólu, cierpieniu itp. bo to inne pojęcia). Śmierć nie jest zła (ani dobra). Nic w świecie nie dzieje się bez powiązań z naszym otoczeniem. Każdym swoim działaniem zmieniamy stan otoczenia i każda z tych zmian może się przyczyniać do skrócenia czyjegoś (lub naszego życia). W tym sensie zabijamy wciąż i bez przerwy, choć nie następuje wyraźna identyfikacja takiego działania ze śmiertelnym skutkiem. Ale taki związek jest faktem. ZABIJAMY. Takie jest prawo natury.

                                Co ma do tego religia i infantylne definiowanie przez nią zabijania i kradzieży? Przecież to jakieś bzdury oderwane od świata rzeczywistego, w którym żyjemy i od czego nie da się uciec.

                                Ja, niekoniecznie jako ateista, a po prostu jako myślący człowiek, postępuję tak, żeby nie czynić innym tego, co mnie jest niemiłe. Nie chcę umrzeć, więc innych nie zabijam. Nie chcę być okradany, więc sam tego nie robię.

                                Po co mi religia? Po co religia innym? Żeby oduczać ich samodzielnego myślenia?
                                • grzeg34 Re: Gdzie tu logika? 17.05.12, 11:50
                                  grgkh napisał:


                                  >
                                  > Nie ma niezależnej tezy o nieistnieniu boga. Definicja boga jest częścią
                                  > tezy o jego istnieniu. Jest wyłącznie teza o istnieniu boga oraz brak tej tezy
                                  > . Brak tezy nie jest przyjmowaniem tezy przeciwnej jako jedynie prawdziwej i sł
                                  > usznej.
                                  >
                                  > Przyjmowanie tezy jest teraźniejsze, bo zawsze myślimy w czasie teraźniejszym.
                                  > Tyle logika.

                                  Taa, logika...
                                  Zacznijmy od podstaw, jak Pańska logika odpowie na fundamentalne pytania dotyczące początku, przyczyny, sensu i celu istnienia wszechświata:

                                  Jak powstał wszechświat?
                                  Matematyka, wynaleziona, czy odkryta?
                                  Skąd się wzięły prawa natury?
                                  Dlaczego istnieje kosmos?
                                  Czy precyzyjnie dostrojony wszechświat uzasadnia istnienie Boga?
                                  Jaka jest najdalsza przyszłość wszechświata?
                                  Dlaczego wszechświat jest przyjazny życiu?
                                  Co tak naprawdę istnieje?
                                  Czy istnieje postrzeganie pozazmysłowe?
                                  Czy istnieje życie po śmierci?
                                  Jak brzmią dowody na nieistnienie Boga?
                                  Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?
                                  I t.d.

                                  • grgkh Re: Gdzie tu logika? 17.05.12, 12:09
                                    grzeg34 napisał:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    > > Nie ma niezależnej tezy o nieistnieniu boga.
                                    > > Definicja boga jest częścią tezy o jego istnieniu.
                                    > > Jest wyłącznie teza o istnieniu boga oraz brak tej tezy.
                                    > > Brak tezy nie jest przyjmowaniem tezy przeciwnej jako
                                    > > jedynie prawdziwej i słusznej.
                                    > >
                                    > > Przyjmowanie tezy jest teraźniejsze, bo zawsze myślimy
                                    > > w czasie teraźniejszym.
                                    > > Tyle logika.
                                    >
                                    > Taa, logika...
                                    > Zacznijmy od podstaw,

                                    Zaczynanie od podstaw, to dobra metoda. Ale ja nie widzę odpowiedzi na moje argumenty. A to są podstawy. Brak komentarza oznacza, że je AKCEPTUJESZ. To jest logika.

                                    > jak Pańska logika

                                    Nie ma "mojej" logiki, posługujemy się tą samą.

                                    > odpowie na fundamentalne pytania dotyczące początku,
                                    > przyczyny, sensu i celu istnienia wszechświata:

                                    To nie są pytania, na któe istnieje odpowiedź.

                                    Jeśli ułożysz JEDNO równanie z dwiema niewiadomymi, to nie uzyskasz odpowiedzi na to, jakie są wartości tych niewiadomych. Taka jest logika. Ty się DOMAGASZ odpowiedzi na pytania, które są POZA zakresem możliwości odpowiedzenia na nie. Potem definiujesz COŚ POZA ŚWIATEM (zresztą fałszywie i alogicznie), a potem UDAJESZ, że to coś odpowiedziało na Twoje pytania.
                                    Ponieważ sam nie odpowiadasz na pytanie, więc nie możesz twierdzić, że w odpowiadaniu jesteś lepszy. Twoja odpowiedź nie istnieje. To jest manipulacja. To jest nierozumienie reguł logiki. To jest - sorry - bełkot logiczny. I jeszcze chcesz innym narzucać to jako wyższość Twojego sposobu rozumowania nad metodą naukową badania świata.

                                    > Jak powstał wszechświat?

                                    Jako skutek założeń. Wszechświat jest systemem matematycznym. Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY matematyczne.

                                    > Matematyka, wynaleziona, czy odkryta?

                                    Myślisz o logice? Matematyka to założenia (definicje), a potem skutek działania reguł logiki. Ludzie używają systemów matematycznych do opisu matematycznych relacji pomiędzy elementami wszechświata.

                                    > Skąd się wzięły prawa natury?

                                    Z założeń, aksjomatów.

                                    > Dlaczego istnieje kosmos?

                                    Jako skutek założeń.

                                    > Czy precyzyjnie dostrojony wszechświat uzasadnia istnienie Boga?

                                    A co to jest bóg? Czy precyzyjnie działający bóg nie potrzebuje dodatkowych założeń, identycznych jakich oczekujesz dla świata?

                                    > Jaka jest najdalsza przyszłość wszechświata?

                                    Działanie rekurencji w matematyce wszechświata. Takiej rekurencji NIE DA SIĘ ZATRZYMAĆ.

                                    > Dlaczego wszechświat jest przyjazny życiu?

                                    Bo - teoretycznie - możliwe są wszystkie warianty światów, a nasz obserwujemy dlatego że taki jest i umożliwił nasze powstanie.

                                    > Co tak naprawdę istnieje?

                                    Założenia świata i logika jego zmienności.

                                    > Czy istnieje postrzeganie pozazmysłowe?

                                    Istnieją założenia świata i wszystko, co z nich wynika. Nie wiem, jak definiujesz to postrzeganie.

                                    > Czy istnieje życie po śmierci?

                                    Tak samo jak życie przed narodzeniem. NIE.

                                    > Jak brzmią dowody na nieistnienie Boga?

                                    Takie dowody sa niemożliwe z definicji. Niemożliwe jest definicyjne istnienie bogów. Zresztą, mów - kreator - a nie bóg, bo nie wiem, jakimi definicjami się posługujesz.

                                    > Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?

                                    Bo jesteśmy wewnątrz czegoś i istniejemy wskutek założeń.

                                    > I t.d.
                                    >

                                    itd.
                                    • grzeg34 Re: Gdzie tu logika? 17.05.12, 14:50
                                      grgkh napisał:


                                      > > Jak powstał wszechświat?
                                      > Jako skutek założeń. Wszechświat jest systemem matematycznym. Fizyka to WYŁĄCZN
                                      > IE WZORY matematyczne.

                                      Jaką większą wyjaśniającą wartość posiada w/w stwierdzenie od koncepcji z kreatorem?

                                      > > Matematyka, wynaleziona, czy odkryta?
                                      >
                                      > Myślisz o logice? Matematyka to założenia (definicje), a potem skutek działania
                                      > reguł logiki. Ludzie używają systemów matematycznych do opisu matematycznych r
                                      > elacji pomiędzy elementami wszechświata.

                                      Wiem czym jest matematyka i do czego służy, oczekuje na odpowiedź: czy matematyka została wynaleziona, czy jest odkrywana?

                                      > > Skąd się wzięły prawa natury?
                                      >
                                      > Z założeń, aksjomatów.

                                      A co z "generatorem" założeń i aksjomatów?
                                      Na czym polega wyższość takiego założenia od koncepcji z kreatorem?

                                      > A co to jest bóg? Czy precyzyjnie działający bóg nie potrzebuje dodatkowych zał
                                      > ożeń, identycznych jakich oczekujesz dla świata?

                                      Nie, ponieważ przyjmuję Boga jako NICZYM nieograniczoną Świadomość...


                                      > > Dlaczego wszechświat jest przyjazny życiu?
                                      >
                                      > Bo - teoretycznie - możliwe są wszystkie warianty światów, a nasz obserwujemy d
                                      > latego że taki jest i umożliwił nasze powstanie.

                                      Cóż, wiarę w kreatora zastępujemy wiarą w wiele światów ...

                                      > > Co tak naprawdę istnieje?
                                      > Założenia świata i logika jego zmienności.

                                      A czym te stwierdzenie się różni od istnienia Boga, który jest m.in. założeniami, niezmienną logiką...

                                      > > Czy istnieje postrzeganie pozazmysłowe?
                                      > Istnieją założenia świata i wszystko, co z nich wynika. Nie wiem, jak definiuje
                                      > sz to postrzeganie.

                                      Np. istnienie równoległe nieznanej nam, wykraczającej poza granice naszej percepcji, formy energii, której właściwości, cechy, formy, jednak w jakiś sposób oddziaływają i przenikają do otaczającej, znanej nam energii i materii...

                                      > > Czy istnieje życie po śmierci?
                                      > Tak samo jak życie przed narodzeniem. NIE.

                                      A informacja o życiu, a jeśli istnieje możliwość szczegółowego skopiowania i otworzenia takiej informacji łącznie z pamięcią i świadomością...
                                      Np. jest ciasto (unikalny artystyczny tort), tort zostaje skonsumowany, jednakże twórca szczegółowo sporządził przepis i na podstawie tego przepisu może odtworzyć ten tort ...

                                      > > Jak brzmią dowody na nieistnienie Boga?
                                      >
                                      > Takie dowody sa niemożliwe z definicji. Niemożliwe jest definicyjne istnienie b
                                      > ogów. Zresztą, mów - kreator - a nie bóg, bo nie wiem, jakimi definicjami się p
                                      > osługujesz.

                                      Tak samo niemożliwe jest samoistne istnienie założeń świata i logiki ich zmienności...

                                      > > Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?
                                      > Bo jesteśmy wewnątrz czegoś i istniejemy wskutek założeń.

                                      No właśnie - "wewnątrz czegoś" i ateistom to wystarcza ...
                                      • grgkh Re: Gdzie tu logika? 17.05.12, 18:55
                                        grzeg34 napisał:

                                        > grgkh napisał:

                                        > > > Jak powstał wszechświat?

                                        > > Jako skutek założeń. Wszechświat jest systemem matematycznym.
                                        > > Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY matematyczne.

                                        > Jaką większą wyjaśniającą wartość posiada
                                        > w/w stwierdzenie od koncepcji z kreatorem?

                                        Używasz tu kilku pojęć, o których - jestem o tym przekonany, bo to widać - zdefiniowanie nie zadbałeś. Wniosek - nie wiesz, o czym mówisz, choć wydaje ci się coś przeciwnego. Można by zapytać, dlaczego tak jest, ale analizę tego pozostawię Tobie. Uda Ci się ona, jeśli nie będziesz myślał dogmatycznie. Czas pokaże, jak to poszło. ;) A teraz moje wątpliwości:

                                        Co rozumiesz przez "większą"? Jak bardzo ma być większa? Czy większa od zera wystarczy? A jaki to ma mieć sens porównawczy z innymi koncepcjami? Czy bierzesz pod uwagę nieskończoną ilość koncepcji, czy koncepcję z kreatorem będziesz traktował jako uprzywilejowaną? Itd...

                                        Co to jest "wartość wyjaśniająca", bo dla mnie jest to sprzeczność. Wyjaśnienia działania świata traktuję jako odniesienie do tego, co się działo, dzieje lub może się dziać. Wszystkie elementy są DOSTĘPNE. Nie rozważam w ogóle, ile skrzydeł ma anioł, jeśli nie będę miał możliwości sprawdzenia tego obserwacyjnie, bo po co? Mogę założyć, że jedno lub dziesięć a każda przyjęta wartość jest równie abstrakcyjna i - dla mnie - nieistniejąca.

                                        Dla mnie NIE ISTNIEJE to, co jest poza zakresem możliwości obserwowania i sprawdzenia (bezpośredniego lub pośredniego), bo mówię o świecie, którego podstawową właściwością jest to, że można go obserwować. TAKA JEST DEFINICJA, a ja nie postępuję sprzecznie i nielogicznie.

                                        Koncepcja z kreatorem nie mówi o świecie. Opisywanie czegoś, co jest NA ZEWNĄTRZ od niego lub co działo się ZANIM powstał nie ma dla mojego opisywania świata znaczenia. Kreator NIE OPISUJE ŚWIATA. Czy to rozumiesz?

                                        Opisywanie świata, to ODNOSZENIE SIĘ DO NIEGO. Kreator jest nieweryfikowalny, bo definicja umieszcza go poza tym zakresem.

                                        Powiedz mi, CO WYJAŚNIA kreator w kwestii opisu świata? co zmieni to, że sobie cos na jego temat założysz, nie wiedząc, czy twoje założenie nie jest fałszywe, a czego z założenia nigdy nie będzie można zweryfikować?

                                        Takie "bzdury" nie na temat odrzucam nie ja ale logika. Kreator nie dotyczy świata, ale komuś bardzo zależy, żeby jakąkolwiek tego typu bzdurę do opisu świata dołączyć. Komu i po co?

                                        A co Tobie daje to, że sobie to do opisu świata dołączasz? Ale nie emocjonalnie, tylko konkretnie - jaki masz z tego "wyliczalny" zysk? Może lepiej przewidujesz przyszłość?

                                        > > > Matematyka, wynaleziona, czy odkryta?

                                        > > Myślisz o logice? Matematyka to założenia (definicje),
                                        > > a potem skutek działania reguł logiki. Ludzie używają
                                        > > systemów matematycznych do opisu matematycznych
                                        > > relacji pomiędzy elementami wszechświata.

                                        > Wiem czym jest matematyka i do czego służy, oczekuje na odpowiedź:
                                        > czy matematyka została wynaleziona, czy jest odkrywana?

                                        Przecież Ci napisałem: założenia generują system. Z założeń wynika skutek. Oczekujesz "materializacji" tych skutków? Zastosowania systemu? Materia i energia to pojęcia wtórne. Jedynie prawdziwa jest INFORMACJA. "TAM", gdzie "jest" nasz wszechświat (gdzie nie ma niczego poza informacją) nie ma problemu z taką identyfikacją.

                                        Dam Ci przykład: Formułujesz zadanie matematyczne. Zgodnie z jego strukturą powinno mieć rozwiązanie. Wiesz o tym. Jeszcze jednak nie obliczyłeś wyniku i nie znasz go. Odpowiedz sobie - czy to rozwiązanie istnieje, czy nie?

                                        Identycznie jest z wszechświatem. Wyobraź sobie przestrzeń informacyjną (nie wiadomo, co to jest, ale najogólniej jest to "miejsce" - nie przestrzeń - gdzie pojawiają się założenia). Nic innego poza tym nie ma. Co będzie, jeśli w takiej przestrzeni pojawią się założenia do Twojego zadania? Wraz z założeniami musi być tam także logika (sposoby postępowania, reguły zmienności). Gdy raz zainicjuje się taki "świat", to - ponieważ powstaje on niezależnie od niczego (bo kreatora też trzeba by jakoś wcześniej zainicjować) - nikt i nic zmienności tego systemu już nie zatrzyma.

                                        Zadanie, które jest zdefiniowane, OD RAZU MA SWÓJ WYNIK, który MUSI się pojawić dokładnie taki, jaki ma być. Oznacza to tyle, że co by się nie działo na zewnątrz tego zadania, to nic nie zaburzy jego zmienności wewnętrznej, a wszystko, co tam się dzieje, wynika TYLKO z założeń i reguł zmienności.

                                        Matematyka nie "istnieje" gdzieś, jak narzędzia, po które sięgamy. Ona powstaje jako skutek założeń wtedy, gdy takie założenia mogą się pojawić. Ale jest jeszcze matematyka, pewne systemy matematyczne, których my używamy. To jest EMULACJA. W takim procesie możemy przerywać działanie ciągu operacji, wznawiać je, zmieniać założenia (wtedy jest to już inny, emulowany system).

                                        Czym innym jest informacja w sensie tworzywa świata, a czym innym ta oparta na "tokenach", definicjach, policzalności, systemach liczenia itp. Nasza matematyka jest zastosowaniem matematyki prawdziwej.

                                        My możemy sobie wyprowadzić - np. - definicję liczb naturalnych i - używając języka definicji z naszego mózgu naśladować działanie takiego systemu. Ale we wszechświecie liczb naturalnych założenia i reguła generowania kolejnych liczb tworzy kolejne liczby bez ograniczeń i bez czasu, bo czas jest mierzony krokami tworzenia kolejnych liczb.

                                        Podobnie jest z fizyką. Istnieje system fizyczny o nieznanych nam założeniach i jego skutek -działający świat. Ale istnieje też zbiór naszych przypuszczeń jak fragmenty działania tego świata można opisać za pomocą matematyki. Są więc dwie fizyki – prawdziwa, której nigdy nie zobaczymy jako prawdy absolutnej, i opisująca nam świat – nasza propozycja.

                                        c.d.n.
                                        • chasyd_666 Re: Gdzie tu logika? 04.06.12, 19:43
                                          grgkh napisał:

                                          > Powiedz mi, CO WYJAŚNIA kreator w kwestii opisu świata?

                                          Np powstanie świata, istnienie praw fizyki , zasadę antropiczną, istnienie świadomości... Mało ? :)

                                          Materia i energia t
                                          > o pojęcia wtórne. Jedynie prawdziwa jest INFORMACJA.

                                          Ocho ! - paranoik tworzy alternatywną rzeczywistośc i alternatywną naukę (fizykę)... :))


                                          --
                                          www.youtube.com/watch?v=Bag1gUxuU0g&feature=endscreen&NR=1
                                          • grgkh Re: Gdzie tu logika? 05.06.12, 12:00
                                            chasyd_666 napisał:

                                            > grgkh napisał:
                                            >
                                            > > Powiedz mi, CO WYJAŚNIA kreator w kwestii opisu świata?
                                            >
                                            > Np powstanie świata, istnienie praw fizyki , zasadę antropiczną,
                                            > istnienie świadomości... Mało ? :)

                                            Naprawdę Ci to cokolwiek wyjaśniło? Przecież nadal nie wiesz JAK to wszystko działa ani SKĄD się wzięło?

                                            Dodanie jednej definicji (boga) nic nie zmienia w zasobie wiedzy o świecie. nadal nie potrafisz przewidzieć przyszłości, tak samo jak bez uwzględnienia istnienia boga.

                                            Pod tym względem nie jesteś lepszy ode mnie.

                                            A ja jestem lepszy od Ciebie, bo ignoruję cały system religijny, który nic nie wnosi, a na którego nieignorowanie poświęcałbym energię i bezcenny czas mojego życia.

                                            Poza tym nie wiesz na pewno czy inwestujesz we właściwą wersję religii (modlisz się za mało, nie o to, o co potrzeba itp), nie zachowujesz się poprawnie lub coś podobnego.

                                            No i ja jestem wolny - mogę wybrać z każdej religii to, co uważam za najlepsze i przyjąć sobie jako reguły życia, a Ty MUSISZ się trzymać pewnego kanonu, różnego dla różnych religii. Ja MYŚLĘ, zmuszam się do tego, jak być dobrym, a Ty tego nie analizujesz, bo do myślenia na te tematy Cię jesteś zniechęcany.

                                            > > Materia i energia to pojęcia wtórne. Jedynie prawdziwa jest INFORMACJA.
                                            >
                                            > Ocho ! - paranoik tworzy alternatywną rzeczywistośc
                                            > i alternatywną naukę (fizykę)... :))

                                            Poczytaj sobie tezy Stephena Wolframa i teorię strun (m-teorię). Tam już jest wyłącznie informacja. Obiekty i zjawiska naszego świata są informacją O obiektach i O zjawiskach. Fizycy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa o świecie, a to, co teraz uważamy za fizyczny opis świata nie jest spójne, a więc jest tylko pewnym przybliżeniem jakiejś hipotetycznej prawdy.