diabollo
26.08.15, 07:38
Magdalena Środa, filozof, etyk
Ze strachem, ale także z wielkim zainteresowaniem czekam na nadchodzącą rocznicę "Solidarności". Czego też nowego dowiem się o najnowszej historii Polski?
Czy tego, że "S" była ważnym wydarzeniem, ponieważ doprowadziła do wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta? A może tego, że prawdziwy sens "Solidarności" oraz jego rzeczywistych (nie malowanych) przywódców ujawniła dopiero katastrofa smoleńska? Bo to, że w tej kadencji największymi bohaterami wydarzeń Gdańska '80 będą bracia Kaczyńscy i Beata Szydło, jest absolutnym pewnikiem. Nawet Macierewicz znów skryje się w cień, by nie przypominać o tym, że może kiedyś było inaczej. Natomiast wszyscy inni będą tymi, którzy "stoją tam, gdzie stało ZOMO".
Zdolność do manipulowania historią wśród polityków troszczących się o "historyczną prawdę", również wśród tych, którzy noszą fioletowe sutanny, jest nie tylko wielka, ale także bardzo fantazyjna. Kilka lat temu przywódca "Solidarności" okazał się ubekiem, a student, który to obwieścił w swojej pracy magisterskiej, stał się bohaterem zbiorowej wyobraźni prawicy.
Od lat jest zresztą dowiedzionym pewnikiem, że do powstania "Solidarności" doprowadził nie kto inny, tylko Duch Święty. Tenże Duch zdegradował nawet Naszego Papieża, który wcześniej traktowany był jak rzeczywisty sprawca-wszystkiego-co-dobre-w-naszej-historii. Duch Święty jest nadal czynny, bo to on spowodował wybór Pobożnego Andrzeja Dudy na prezydenta, czemu ten dał wyraz, udając się na pielgrzymkę na Jasną Górę natychmiast po wyborze. Można zapytać: po co nam w ogóle polityka, po co politycy, skoro wszystko organizują czynniki nadprzyrodzone?
Kogo więc w tym roku będzie się zrzucać z piedestałów historii? Kto na nie wlezie? Kto umocni swą pozycję i nada naszym najnowszym dziejom wyrazisty, oryginalny ton?
Dobrą propozycję "historycznego myślenia" zaprezentował niedawno abp Marek Jędraszewski. Warto się jej przyjrzeć, bo jak nic będzie miała swoich naśladowców nie tylko wśród hierarchów, ale także nadchodzących politycznych elit. Na mszy poświęconej pamięci powstania warszawskiego abp Jędraszewski powiedział, że przyjęte przez parlament ustawy o zapłodnieniu in vitro, uzgodnieniu płci, a także konwencja antyprzemocowa są "zdradą wartości moralnych, dla których wybuchło powstanie". Dlaczego? Bo powstanie było wydarzeniem moralnym, które zrodziło pewne zobowiązania, a wiele rzeczy, które dziś są "niemoralne", stanowi zdradę powstania i tychże zobowiązań.
A co jest niemoralne? To, co Kościół w danym kontekście politycznym za niemoralne uzna. Czy Lech Wałęsa w takim samym stopniu jak Lech Kaczyński wywiązywał się ze zobowiązań moralnych zaciągniętych przez powstanie warszawskie? Wątpliwe. Czy Andrzej Duda wywiązuje się z nich, choć rządzi od trzech tygodni? Z nawiązką. Przecież już był w Częstochowie.
Nic jednak w tej "narodowo-moralnej" logice nie jest pewne. Tylko to, że obchody Sierpnia '80 będą niekończącą się mszą, modlitwą, kazaniem, dziękczynieniem. Bo w naszej historii fakty i ludzie nie są szczególnie ważni. Ważna jest "Prawda", którą znają ci, którzy mają akurat władzę.
wyborcza.pl/1,75968,18629144,strach-przed-rocznica-solidarnosci.html