diabollo 12.07.16, 08:03 www.krytykapolityczna.pl/artykuly/kraj/20160711/zydzi-pluja-na-polski-mundur-czyli-promocja-polski-za-granica Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
diabollo Odtajnione recenzje Muzeum II Wojny. 12.07.16, 08:11 Odtajnione recenzje Muzeum II Wojny. Zgodnie z zamówieniem PiS są miażdżące. Bo wojna ma "hartować człowieka" Krzysztof Katka, Gdańsk "Muzeum niesie głównie przesłanie o wyjątkowym nieszczęściu, jakim jest wojna. Nie ma eksponowanych cech pozytywnych, takich jak patriotyzm, ofiarność, poświęcenie" - na takiej opinii opiera się atak PiS na Muzeum II Wojny w Gdańsku. PiS od początku był krytycznie nastawiony do Muzeum II Wojny Światowej tworzonego od wielu lat w Gdańsku przez grupę wybitnych historyków z inicjatywy Donalda Tuska. Gdy powstał rząd PiS, jednym z pierwszych celów ministra kultury Piotra Glińskiego było przejęcie kontroli nad placówką. Podstawą miały być trzy tajemnicze recenzje zamówione przez resort, krytyczne wobec koncepcji wystawy. Jest ona gotowa w 80 proc. Ma być otwarta w 2017 r. Minister Gliński odmówił jednak ujawnienia recenzji. Dokumenty otrzymał pod koniec zeszłego tygodnia prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który wystąpił o nie w trybie ustawy o informacji publicznej. Recenzja na podstawie spisu treści Okazało się, że autorami recenzji są dziennikarz Piotr Semka oraz historycy prof. Jan Żaryn, senator PiS, i dr Piotr Niwiński, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, który był członkiem komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego w 2010 r. Recenzje są druzgoczące, co nie jest niespodzianką, skoro Żaryn i Semka od 2008 r. krytykowali założenia ekspozycji muzeum. Minister Gliński wiedział więc, jakie recenzje otrzyma, jeszcze przed ich zamówieniem. Recenzenci oceniali 75-stronicowy program wystawy, który napisali prof. Paweł Machcewicz, prof. Rafał Wnuk, dr Piotr Majewski i dr Janusz Marszalec. Program powstał po kilku latach prac koncepcyjnych z udziałem wielu wybitnych historyków. Uwzględniono w nim opinie i ekspertyzy, które wydawali m.in. prof. Norman Davies, prof. Timothy Snyder, prof. Włodzimierz Borodziej i prof. Władysław Bartoszewski. Misją muzeum, jak czytamy w programie, jest pokazanie II wojny jako największego kataklizmu XX wieku. Jeden z głównych celów to pokazanie światu doświadczenia wojennego Polski i podkreślenie, że padła ofiarą dwóch agresorów. Narracja ma się skupiać na losach jednostek, społeczności i narodów. - Program jest streszczeniem wystawy, zaledwie ułamkiem całości. To jak ocenianie książki na podstawie spisu treści. Gdybyśmy wiedzieli, że ministerstwo zamierza zamówić recenzje, to dostarczylibyśmy sześć-siedem tysięcy stron dokumentów - mówi prof. Rafał Wnuk. - Tak się nie stało i dlatego 90 proc. zarzutów jest nietrafionych. Wynikają one z niewiedzy, co zamierzamy pokazać. Żaryn zarzuca pseudouniwersalizm Prof. Jan Żaryn pisze w recenzji, że "polski punkt widzenia na historię II wojny światowej został ? zasypany ?pseudouniwersalizmem, jakąś wersją historii powszechnej. Bohaterem zbiorowym stała się zła wojna i jej skutki. Ten przekaz (.) jest tak ogólny, że aż infantylny". Żaryn chciałby też, żeby wystawa przedstawiała Polaków jako "katolików i patriotów". - Od początku chcieliśmy pokazać wojnę jako doświadczenie globalne. Chcieliśmy pokazać, czym była dla zwykłego człowieka. To nie miała być opowieść z perspektywy wielkich polityków, generałów i marszałków - odpowiada prof. Rafał Wnuk. Piotr Semka ocenił, że przedstawianie cierpień ludności cywilnej nie powinno być argumentem przeciwko pokazaniu historii militarnej w szerszym zakresie. Konkluzja: "Koncepcja spełnia oczekiwania na polską opowieść o II wojnie światowej tylko w ograniczonym stopniu. Ekspozycja wymaga znaczącego przerobienia". - Wojna była potwornym kataklizmem. Bardzo wyraźnie zostanie opowiedziane, kto odpowiada za jej wybuch i straszliwy charakter - wyjaśnia prof. Wnuk. - Dla widza będzie jasne, że pierwszą ofiarą była Polska, dowie się, że polscy żołnierze walczyli najdłużej, skutki polityczne wojny odczuwaliśmy do końca lat 80. Semka uznaje za prawdziwy skandal "niewyodrębnienie osobnej przestrzeni dla rzezi Polaków na Wołyniu". W rzeczywistości losy Polaków na Wołyniu zostaną pokazane na wystawie - na przykładzie wiosek Ostrówek i Wola wraz z przejmującymi relacjami osób, które przeżyły masakrę. Mało "hartowania człowieka" Dr Niwiński napisał, że wystawa "niesie głównie przesłanie o wyjątkowym nieszczęściu, jakim jest wojna. Pokazuje przede wszystkim jej negatywne aspekty. Nie ma natomiast eksponowanych cech pozytywnych, takich jak patriotyzm, ofiarność, poświęcenie (.). Wojna to nie tylko fizyczne zniszczenia (.), ale także zmiany postaw ludzkich". Zarzuca wystawie braki w ukazywaniu "hartowania człowieka". Chciałby zobaczyć szlachetne pobudki, "które wyzwalają ekstremalne okoliczności". "Najwłaściwsze byłoby podsumowanie całości przekazu znanym sformułowaniem z czasów PRL - Nigdy Więcej Wojny". Wątek polski jest zdaniem Niwińskiego zbyt rozproszony, nie widać zaangażowania Polaków na wszystkich frontach wojny. Brakuje mu porównania polskich wysiłków z zaangażowaniem innych państw, zaś komunizm w zasadzie nie został przedstawiony negatywnie. - Te słowa wynikają z nieporozumienia lub nieuważnej lektury dokumentów - komentuje prof. Wnuk. - Prezentujemy przykłady pozytywnych bohaterów, natomiast nie zgadzamy się z pomysłem przedstawiania wojny jako okresu hartowania się charakterów. Nie chcieliśmy pokazać straszliwych wydarzeń wojennych w stylu "Czasu honoru 2" czy "Czterech pancernych i psa". Bardzo jednoznacznie zestawiamy nazizm i komunizm. Komunizm i ZSRR traktujemy dokładnie tak jak III Rzeszę. Prof. Wnuk zwraca uwagę, że Niwiński krytykował projekt wystawy za linearną narrację, zaś Semka za to, że nie jest chronologiczna. - Te zarzuty się wykluczają i oba są nietrafione. Pierwsza część ekspozycji ma charakter chronologiczny, a później - gdy mówimy o okupacji - opowieść nabiera charakteru tematycznego. Natomiast po roku 1941 wracamy do opowieści chronologicznej - mówi. Wyraża nadzieję, że minister kultury nie zamieni recenzji w zapisy cenzorskie zamykające wystawę przed jej otwarciem. Jak powstawało muzeum Pod koniec 2007 r. premier Donald Tusk powiedział w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że wolałby upamiętnić wypędzenia w ramach Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. W tamtym czasie Niemcy przygotowywali projekt budowy Centrum przeciw Wypędzeniom w Berlinie. Początkowo miało to być wspólne polsko-niemiecko przedsięwzięcie. Założenia Tusk przedstawił kanclerz Merkel. Ostatecznie strona niemiecka nie włączyła się do budowy, a w Berlinie nie powstało Centrum przeciw Wypędzeniom. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku miało kosztować ok. 300 mln zł, otwarcie planowano na wrzesień 2014 r. Obiekt powstał na podmokłym gruncie nad Motławą, co zwiększyło koszty o ponad 100 mln zł, a termin otwarcia przesunął się na początek 2017 r. Muzeum kieruje historyk prof. Paweł Machcewicz. Nowemu ministrowi kultury nie udało się go odwołać, bo według statutu muzeum odwoływanie przed końcem kadencji należy do kompetencji Rady Powierniczej. Minister nie mógł też wymienić Rady, aby ta już w nowym składzie odwołała kierownictwo MIIWŚ. W kwietniu minister Gliński ogłosił więc plan połączenia MIIWŚ z nowo powołanym przez jego resort Muzeum Westerplatte. Instytucją przejmującą miało być Westerplatte. Skutkiem byłoby powołanie nowej instytucji, w której już by nie było prof. Machcewicza i jego współpracowników. Zaprotestowali historycy w kraju i na świecie. W efekcie minister kultury ogłosił, że trwają konsultacje i nie jest przesądzone, które muzeum będzie stroną przejmującą. Trzymiesięczny okres konsultacji kończy się 6 sierpnia. To oznacza, że w poniedziałek 8 sierpnia MIIWŚ może przestać istnieć w dotychczasowej formie i placówką zaczną rządzić osoby wskazane przez ministra Glińskiego. Kierownictwo wybrane przez PiS zapewne zmieni elementy wystawy stałej. Trudno też sobie wyobrazić, aby gościem na otwarciu był Donald Tusk. <a href=" Odpowiedz Link
diabollo Re: Odtajnione recenzje Muzeum II Wojny. 12.07.16, 08:11 wyborcza.pl/1,75398,20385620,odtajnione-recenzje-muzeum-ii-wojny-zgodnie-z-zamowieniem-pis.html Odpowiedz Link
diabollo Gierki wojenne 14.07.16, 08:20 Do kategorii różnych rodzajów wojen - psychologicznej, świętej, sprawiedliwej - prawica dodaje kolejną: wojnę pozytywną. Oprócz zniszczenia przynosi ona dobrą zmianę: hartuje charaktery, pobudza patriotyzm i solidarność.Takiej narracji o wojnie domagają się historycy i publicyści, którzy dla Ministerstwa Kultury zrecenzowali program powstającego w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej. Jego twórcy: prof. Paweł Machcewicz, prof. Rafał Wnuk, dr Piotr Majewski i dr Janusz Marszalec wspierani opiniami m.in. prof. Normana Daviesa i prof. Timothy'ego Snydera, chcą opowiedzieć historię wojny jako największego kataklizmu XX w., który dotknął przede wszystkim ludność cywilną. Nie podoba się to ministerialnym recenzentom. Dr hab. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego pisze, że nacisk na grozę wojny przyniesie "wykoślawiony obraz": "Obecnie [Muzeum] niesie głównie przesłanie o wyjątkowym nieszczęściu, jakim jest wojna. Pokazuje przede wszystkim jej negatywne aspekty. Nie ma natomiast zbyt wyeksponowanych cech pozytywnych, takich jak patriotyzm, ofiarność, poświęcenie czy działanie w interesie wyższym niż prywatny". Historyk ubolewa nad tym, że ekspozycja pokazuje ciemną stronę wojny, a daleko w tle "to, co wytworzyło się w niej jasnego". Drugi recenzent, publicysta "Do Rzeczy" Piotr Semka, piętnuje autorów programu wystawy za "skłonność do opowiadania o historii martyrologii, a nie o historii walk". "Opowiadając o wojnie, nie należy ukrywać potworności, ale akcentuje się też hartowanie się charakterów, pomysłowość oporu i solidarność społeczną. A także to, co zawsze fascynowało ludzi - format dowódców, jakość taktyki wojennej i odwagę na polu bitwy" - poucza dziennikarz. To niewiarygodne, że 70 lat po wojnie, która pochłonęła 75 mln istnień ludzkich, w większości cywilów, polski historyk i polski publicysta mogą przekonywać, że wojna ma pozytywne cechy, i negować konieczność przedstawienia na pierwszym planie cierpień ludności cywilnej. Te aberracyjne poglądy są efektem fascynacji wojną i jej mitologią, która rozwija się w Polsce od kilkunastu lat pod hasłem "polityki historycznej". Wstępem do tworzenia wojennej mitologii była wystawa Muzeum Powstania Warszawskiego, która większy nacisk kładła na heroizm powstańców niż na cierpienie ofiar cywilnych. Potem były rodzące się jak grzyby po deszczu grupy rekonstrukcyjne - duzi chłopcy bawiący się bezkarnie w wojnę, w której jedyną ofiarą jest zdrowy rozsądek. Do tego nurtu należy plan przejęcia MIIWŚ przez prawicę i zbudowania za jego pomocą nowej narracji na temat wojny i udziału w niej Polaków. Prawica chce mobilizować społeczeństwo wokół patriotyzmu nie obywatelskiego, ale militarnego, skierowanego przeciw jawnym lub ukrytym wrogom Ojczyzny. Dlatego duma z dziejów militarnych ma przesłonić potępienie wojennych zbrodni dokonywanych przez wszystkie strony konfliktu. Spór o to, czy przemoc hartuje człowieka, nie jest nowy, prowadzili go w innym kontekście dwaj wielcy rosyjscy pisarze - Aleksander Sołżenicyn i Warłam Szałamow. Autor "Archipelagu GUŁag" uważał, że cierpienia więźniów w sowieckich łagrach uszlachetniały człowieka. Autor "Opowiadań kołymskich" miał przeciwny pogląd: że doświadczenie zniewolenia demoralizuje oraz upadla i kata, i ofiarę. Bogatsi o wiedzę z zakresu psychologii pola walki wiemy, że z wojny, tak jak z łagru, nikt nie wychodzi czysty. Mogą coś o tym powiedzieć żołnierze cierpiący na syndrom stresu pola walki. Dzisiaj, w czasach odradzających się prawicowych populizmów, ostrzeżenie przed grozą wojny wydaje się kluczowe. Wykpiwane przez prawicowych recenzentów lewicowe hasło "Nigdy więcej wojny" nigdy nie było bardziej aktualne. wyborcza.pl/1,75968,20390782,gierki-wojenne.html Odpowiedz Link
diabollo Re: Gierki wojenne 14.07.16, 08:24 Ot, sentymentalny powrót do Gomułki i Gierka. Pewnie zrobią remake "Czterech pancernych", tym razem pt. "Czterech bandytów wyklętych z NZS i ich leśna sarenka". Kłaniam się nisko. Odpowiedz Link