KATOLICYZM JEST SATANIZMEM

04.04.19, 07:09
KATOLICYZM JEST SATANIZMEM
SATANIZMEM

Mnich jest cenny jako pisany ze środka doświadczenia religijnego; jeśli jest tu jakaś (mikro)socjologia, to wynika z psychologicznej analizy uwikłania w klasztorną strukturę kogoś, kto przychodzi do niej w dobrej wierze, jako osoba wierząca. Jest to książka zarazem względem doświadczenia religijnego bezwzględna i brutalna, nie ma tu częstego wśród artystów przeciwstawienia skażonego uwikłaniem we władzę i grzech „historycznego chrześcijaństwa” czystemu „chrześcijaństwu ewangelicznemu”, nie ma jakiegoś popularnego wśród naiwnej polskiej inteligencji przesłania „katolicyzm tak, wypaczenia nie” – obecnego przecież też w zasadzie w filmie Smarzowskiego.

krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/tadeusz-bartos-mnich-recenzja/
    • suender Został opuszczony w modlitwie ....... 04.04.19, 09:35
      diabollo 04.04.19, 07:09

      > Mnich jest cenny jako pisany ze środka doświadczenia religijnego;

      Jestem bardzo daleki od tego, by Tadeusza Bartoś po tym co się z nim ostatnio stało od razu spisywać na straty!

      Fakt, wielu wierzących (na pokaz) będą na niego rzucali gromy za to, że skoro miał w sobie tak wielki potencjał chrześcijański a będąc dominikańskim braciszkiem sam nie włączył się w naprawę tego ordenu, tylko tchórzliwie zdezerterował, a teraz z zewnątrz próbuje swe zaniedbania nadganiać.

      Ponieważ powyższe to tylko nader uproszczona diagnoza upadku tego człowieka, konieczne jest dokopanie się do głęboko ukrytych pokładów prawdziwych przyczyn jego porażki religijnej.

      Więc wygląda cały problem mniej więcej tak:

      Rzucił się młody chłopak Tadeusz na by zrobić karierę w zakonie, ale nie uwzględnił iż do takiego przedsięwzięcia trzeba się przygotować bardziej niż do szturmu na K-2.

      Wspinacz wysokogórski ma cały ekwipunek (czekan, raki, liny, kotwy, namiot, radio, jedzenie, środki opatrunkowe, etc.), natomiast kandydat do zakonu też musi mieć swój ekwipunek, gdzie elementem najważniejszym jest jego zewnętrzne otoczenie modlitewne, nie tylko od strony rodziców, ale krewnych bliskich i dalekich, oraz całej parafii, a nawet jeszcze szerzej, no i co najważniejsze jego własnej modlitwy.
      Widać tego mu najwyraźniej zabrakło, - został goły jak Noe. To wszystko zapewne przelało czarę jego nieszczęścia!!

      Naturalnie, że te zaniedbania są w sporej części jego winą, ale też duży ciężar odpowiedzialności spada na innych wiernych, co go modlitewnie opuścili.

      Tadeusz Bartoś jest teraz bardzo nieszczęśliwym i zagubionym człowiekiem. Życzę jemu bardzo (mimo wszystko), by z tego doła bezradności obronną ręką wyszedł!

      Drogi Diabollo, - miej choć ździebko empatii i nie znęcaj się aż tak bardzo nad jego osobą!

      Odkłaniam się do samej ziemi ....
      • diabollo Re: Został opuszczony w modlitwie ....... 04.04.19, 18:44
        Nie ma obawy, czcigodny Grzeszniku, darzę pana Bartosia ogromną sympatią.

        Kłaniam się nisko.
Pełna wersja