Wiadomość dobra i zła

07.05.19, 20:18
PIS jak widać prowadzi politykę gospodarczą całkiem zręcznie.
Najważniejsze parametry makroekonomiczne są niezłe. Niewątpliwie PIS ma farta, bo rządzi w czasach koniunktury światowej, ale polityka socjalna to już ich autorski sukces i przy okazji zmniejszenie długu finansów publicznych do PKB (PKB rośnie szybciej od długu, więc się relatywnie zmniejsza).

No i jeszcze i to:

next.gazeta.pl/next/7,151003,24759730,komisja-europejska-podnosi-prognozy-dla-polskiej-gospodarki.html

Cóż dyktatury faszystowskie (Franco, Salazar) o ile nie wdeptywały w wojnę (Mussolini) gospodarczo były przez wiele, wiele lat stabilne.

To jest ta druga wiadomość, zła. Dobra gospodarka może dać dłuższe rządy naszym rodzimym katofaszystom niż to sobie inteligencja antypisowska marzymy...

Kłaniam się nisko.
    • oby.watel Re: Wiadomość dobra i zła 07.05.19, 20:46
      Jak pędzący z góry samochód zgubi silnik, to nadal będzie pędził i nawet przyspieszał. Co nie znaczy, że jak już nie będzie z górki, a nie daj boziu będzie pod górkę to nie tylko stanie, ale zacznie się cofać. Nie wiem na jakiej podstawie Unia podnosi prognozy, ponieważ silnikiem gospodarki są inwestycje, a tych w Polsce jak na lekarstwo. Perpetuum mobile — budżet rozdaje pieniądze, i one wracają w postaci podatku — przestaje powoli działać. Czy to jest dobra wiadomość, że rozpędzona gospodarka jakoś się kręci, skoro rząd sięga po rezerwy gdzie tylko się da? Skok na OFE to dowód na to, że jest coraz gorzej i dobrze już było.

      Złą wiadomością nie jest to, że durnie zagłosują na PiS. Złą wiadomością będzie wygrana koalicji populistycznej, bo PiS w opozycji nie zawaha się przed wywołaniem burd i może nawet doprowadzić do rozlewu krwi.
    • gaika Re: Wiadomość dobra i zła 10.05.19, 00:17
      Czasem obie złe.

      wyborcza.pl/7,155287,24761577,jaroslaw-kaczynski-dzieki-pomocy-urzednikow-zus-dostal-wyzsza.html#s=BoxOpCzol11

      next.gazeta.pl/next/7,151003,24759732,w-7-lat-liczba-polakow-bez-prawa-do-minimalnej-emerytury-wzrosla.html#s=BoxOpCzol6
      • oby.watel Re: Wiadomość dobra i zła 10.05.19, 06:42
        Można prosić o wklejenie fragmentu mówiącego o co chodzi?

        Jeśli chodzi o druga informacje, to warto wspomnieć, że w OFE teoretycznie mogły oszczędzać kobiety pobierające po 500 zł na dzieci zabezpieczając sobie jakiś grosz na starość....
        • oby.watel Re: Wiadomość dobra i zła 11.05.19, 12:35
          Przeprasza, zapomniałem, że materiałów stawiających w złym świetle pryncypała nikt nie odważy się wkleić.
        • gaika Re: Wiadomość dobra i zła 11.05.19, 13:59
          Sure. Poniżej.

          Prezes PiS Jarosław Kaczyński urodził się 18 czerwca 1949 r. i trzy lata temu po ukończeniu 67 lat, właśnie w czerwcu, chciał złożyć wniosek o emeryturę. Doradcy ZUS powiedzieli mu jednak, że może na tym stracić. Prezes opóźnił więc przejście na emeryturę o miesiąc i zyskał kilkaset złotych.
          Dziś pobiera co miesiąc - jak wynika z jego oświadczenia majątkowego - 6,4 tys. zł brutto. W maju, jak wszyscy inni emeryci, dostał jeszcze dodatkowe 888 zł netto 13. emerytury (jej wypłatę tuż przed eurowyborami sam zresztą wymyślił).
          Niestety, nie wszyscy emeryci mają tyle szczęścia. W efekcie w przeciwieństwie do prezesa tracą nie ze swojej winy kilkaset złotych miesięcznie.
          Skąd cały problem?
          Otóż każdy Polak co miesiąc odkłada na emeryturę 19,52 proc. ze swojej pensji. Te pieniądze ZUS zapisuje na naszych indywidualnych kontach emerytalnych. Aby gromadzone tam składki nie traciły na wartości, są waloryzowane. Im większa waloryzacja, tym większa emerytura.

          I właśnie w waloryzacji jest problem. Bo ktoś, kto odejdzie na emeryturę w czerwcu, dostanie dużo mniej pieniędzy niż ktoś, kto odchodzi z pracy w dowolnym innym miesiącu. Przez to jego emerytura jest niższa nawet o 10 proc. Jak to możliwe?
          Otóż wszystko za sprawą ustawy emerytalnej, która zakłada, że każdy, kto przejdzie na świadczenie od stycznia do maja albo od lipca do grudnia, ma waloryzowane konto ze składkami emerytalnymi rocznie i kwartalnie. Dzięki temu zyskuje podwójnie.

          Natomiast ktoś, kto odchodzi z pracy w czerwcu, ma tylko waloryzację roczną, bez kwartalnej. Dlaczego tak jest? Po prostu tak ustalili politycy.
          - Polacy o tym nie wiedzą i przez to, że składają wnioski w czerwcu, dostają, nie ze swojej winy, dużo niższe emerytury - mówi Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych. - Nie wszyscy mogą jednak liczyć na tak życzliwe traktowanie przez pracowników ZUS jak prezes PiS. W rezultacie mamy równych i równiejszych.
          RPO: To pułapka prawna
          Wyżnikiewicz przyznaje, że aby wysokość emerytury nie zależała od tego, czy ktoś dostanie informacje od urzędnika, należałoby zmienić przepisy. Wtedy każdy byłby traktowany tak samo.
          Poza tym w niektórych sytuacjach nawet porady urzędników o przesunięciu terminu złożenia wniosku nic nie pomogą.

          Dlaczego? Bo według obecnych przepisów tysiące Polaków muszą dostać świadczenie w czerwcu.
          Tak jest z rencistami. Jeśli urodzili się oni w czerwcu, automatycznie przenoszeni są w tym miesiącu przez ZUS (po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego) z renty na emeryturę. Nie mają żadnego wyboru, wszystko załatwia za nich ZUS. I od razu na starcie tracą.
          Jeszcze dwa lata temu zasypany skargami od Polaków rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił o interwencję minister pracy Elżbietę Rafalską.
          „Ze skarg wysłanych do mnie wynika, że ubezpieczeni nie są świadomi konsekwencji złożenia wniosku o emeryturę w czerwcu, nie uzyskują w tym przedmiocie wyczerpujących pouczeń ze strony organu rentowego czy to w kwestii wstrzymania się ze złożeniem wniosku, czy też możliwości wycofania już złożonego wniosku do czasu uprawomocnia się decyzji organu rentowego” - pisze i dodaje:
          W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich stosowanie do wniosków złożonych w czerwcu omawianego sposobu ustalenia emerytury może prowadzić do niedopuszczalnego zróżnicowania zasad ustalania wysokości emerytury. Stanowi swoistą pułapkę prawną

          Ministerstwo jeszcze w 2017 r. zapewniało rzecznika, że obecne rozwiązania, które powodują obniżenie emerytur, „są nie do przyjęcia” i że przepisy natychmiast zmieni.
          Resort nawet napisał, na czym będzie polegała zmiana. Otóż każdy, kto złoży wniosek o emeryturę w czerwcu, będzie miał wyliczane świadczenia tak, jakby składał wniosek w maju. Dzięki temu czerwcowi emeryci będą mieli waloryzowane składki zarówno rocznie, jak i kwartalnie.
          Szukamy rozwiązania. Od trzech lat

          Niestety, do dziś resort pracy przepisów nie zmienił i nie wiadomo, kiedy to zrobi.
          Mało tego, Rafalska wycofała się z rozwiązania prawnego, które sama wcześniej zaproponowała.
          Tak wynika z pisma z 18 kwietnia 2019 r. wiceministra pracy Marcina Zielenieckiego do RPO, do którego dotarła "Wyborcza".
          „Uprzejmie informuję, że nie podjęto jeszcze decyzji w tej sprawie, ponieważ nadal poszukiwane jest możliwe do wprowadzenia rozwiązanie, które zlikwidowałoby negatywne skutki przejścia na emeryturę w czerwcu, a jednocześnie nie spowodowałoby negatywnych skutków dla osób przechodzących na emeryturę w pozostałych 11 miesiącach roku i byłoby spójne z konstrukcją systemu ubezpieczenia emerytalnego" – pisze wiceminister Zieleniecki.
          Wiceminister zaznacza: „Kwestia podjęcia prac legislacyjnych dotyczących przedmiotowej sprawy była przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Zespołu ds. Programowania Prac Rządu - 4 kwietnia 2019 r. Obecnie oczekujemy na decyzję w tej sprawie”.

          Zapytaliśmy minister Rafalską, dlaczego od trzech lat nie zmieniła przepisów i dlaczego wycofała się z propozycji zmian legislacyjnych, które jej resort zaproponował już w 2017 r.
          Nie dostaliśmy odpowiedzi.
          - Podejrzewam, że zmiany szybko nie będzie, bo w interesie rządu jest płacenie rodakom mniejsze świadczenia - mówi dr Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń społecznych. - Każda podwyżka bowiem kosztuje, a przecież rząd już ogłosił, że w ramach obietnic wyborczych wyda 40 mld zł na "piątkę Kaczyńskiego".
          • oby.watel Re: Wiadomość dobra i zła 11.05.19, 14:48
            gaika napisała:

            > Sure. Poniżej.

            Dziękuję Ci Gaieczko z całego serduszka. Całuski. I ❤ you.

            Myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko jak z tego miejsca zwrócę uwagę na artykuł w tejże samej Wyborczej sprzed roku. W leadzie można przeczytać:

            Cytat
            Każdy Polak, który odejdzie na emeryturę w czerwcu, straci nawet 200-300 zł. Wszystko przez niekorzystną waloryzację składek. Kiedy więc najlepiej przejść na emeryturę?


            Czy nie przyszło propagandzistom z Wyborczej do głowy, że to nie urzędnicy ZUS poszli Kaczyńskiemu na rękę, lecz Kaczyński skorzystał z rad Wyborczej?

            Myślę, że warto w tym kontekście przypomnieć sobie kto wymyślił taki sprytny sposób waloryzacji, dzięki któremu emerytura z dnia na dzień może wzrosnąć o kilkaset złotych. Otóż art. 25a to efekt ciężkiej i oczywiście uczciwej burzy w mózgach rządu tow. Millera Leszka.
    • oby.watel Doskonała wiadomość 10.05.19, 22:15
      Ten kraj i ten naród nie ma przyszłości. Szkoda, że nie zapytano o Putina. Może nie pokonałby Dudy, ale Tuska?

      https://r-scale-c0.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/8c8a58fa97c205ff222de3685497742c/819a74cd-57e4-4f02-9a7a-345c322d5e33.png?type=1&srcmode=4&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
    • oby.watel Wiadomość doskonała 10.05.19, 22:17
      https://r-scale-20.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/8c8a58fa97c205ff222de3685497742c/117740df-2903-41aa-86a4-1d90be04e056.png?type=1&srcmode=4&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
      • diabollo Re: Wiadomość doskonała 11.05.19, 10:50
        KE (prawica) + PIS (skrajna prawica) + KUKIZ/Konfederacja (ekstremistyczna prawica) = 78%

        Dziwię się tylko młodym-zbuntowanym. Jeżeli od dekad 80% zgarnia prawica, rządy są prawicowe, media są prawicowe, katokościół jest prawicowy, sądy i trybunały są prawicowe, to jak tu się buntować prawicowo?

        Ja wiem, że w PRLu bunt przeciw PZPR rozpoczęli ideowi marksiści (Modzelewski, Kuroń, Kołakowski, etc), bo im zupełnie nie sztymowało pomiędzy rzeczywistością socrealistyczną, a socjaldemokartycznymi założeniami lewicy, ale dwie dekady później opozycja po prostu pokochała papieża-olbrzyma i przeszła na pozycje klerykalno-turbokapitalistyczne.

        Pojawia się pytanie, kiedy "dusze Polaków" odbiją się od prawicowej ściany?

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Wiadomość doskonała 11.05.19, 12:27
          Najważniejsze to zaszufladkować i wyciągnąć jedynie słuszne wnioski. Może jednak zdradź cóż takiego ma do zaoferowania lewica? Na czym polega jej wyższość? To nie Biedroń, Lis, Żakowski, Czarzasty, Nowacka, powiedzieli parę gorzkich słów prawdy o Kościele, ale liberał, prawica Jażdżewski. Lewica zafundowała nam Komisje Majątkową, Fundusz Kościelny, religię w szkołach, Konkordat i ma pretensje do Jażdżewskiego, ze "skradł show" Tuskowi, który mówił to, czego nie miał odwagi powiedzieć Biedroń. Lewizna najwidoczniej uwierzyła, że jak będzie koncyliacyjna, będzie krytykować, ale konstruktywnie i tak, żeby broń boże nie urazić, to ktoś na nią zagłosuje?

          Jażdżewski mówił kilka minut. Tusk mamlał przez godziną. Media zajmują się wystąpieniem Jażdżewskiego dlatego, że Jażdżewski w przeciwieństwie do Tuska, Schetyny i innych mówił, żeby powiedzieć, a nie jak oni żeby mówić. Pada zarzut, że przykrył paplaninę Tuska. Zaiste? Polityka tego formatu może przykryć byle redaktorzyna? W takim razie Tusk powinien kanarki doić a nie politykę uprawiać. Prawda jest zgoła inna, co lewicowym głąbom po prostu nie mieści się w główkach. Otóż wystąpienie Jażdżewskiego było uzupełnieniem wykładu Tuska. Jażdżewski powiedział to, czego Tusk z racji zajmowanego stanowiska nie mógł lub nie chciał powiedzieć. Tusk z kolei mówił o tym, co w ustach Jażdżewskiego brzmiałoby niewiarygodni. Chociażby o tym, że nie wygrywa się wyborów po to, by zawłaszczyć państwo — nie można powiedzieć "wygrałem wybory, Polska jest moja, nie wasza".

          Tyle, że w kraju zdewastowanym przez PiS to nie zadziała. Trzeba radykalnych działań i bolesnych metod. Nie podoła temu zadaniu mianowany przez Kaczyńskiego lider koalicji obywatelskiej. I to jest problem.
    • gaika Bardzo niezła wiadomość 11.05.19, 14:04
      Jedynie wyborcy PiS zdecydowanie opowiadają się za finansowaniem katechezy z podatków. Kościół traci zaufanie Polek i Polaków przez mieszanie się do polityki, skandale pedofilskie i archaiczne stanowisko w sprawie seksualności.
      Pensje ok. 30 tys. polskich katechetów są dzisiaj finansowane z budżetu państwa. W 2019 r. wydamy na nie 1,4 mld zł. Jak wynika z sondażu Kantar dla „Wyborczej”, taka sytuacja nie podoba się większości.
      Przeciwnych finansowaniu religii ze środków publicznych jest 53 proc. Polek i Polaków. Utrzymania finansowania chce 45 proc. Poparcie to gwałtownie spada wraz z rosnącym wykształceniem badanych: od 59 proc. respondentów z wykształceniem podstawowym do 35 proc. z wyższym. Opłacanie religii z budżetu popierają głównie mieszkańcy wsi oraz osoby niepracujące, a także te bez dochodów lub z dochodami poniżej 1,5 tys. zł na rękę miesięcznie.
      Dyktat konserwatywnej większości
      Poparcie dla finansowania katechezy z budżetu wyraża aż 73 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości, przeciw jest zaś 24 proc. W elektoratach partii opozycyjnych jest odwrotnie: zaprzestanie finansowania religii w szkołach popiera 78 proc. wyborców Koalicji Europejskiej, 84 proc. zwolenników Lewicy Razem i aż 90 proc. wyborców Wiosny Biedronia.
      Podobnie jak w innych kluczowych sprawach widać więc ogromną różnicę pomiędzy wyborcami PiS a resztą społeczeństwa. W naszych badaniach często obserwujemy podobne zjawisko: zwolenników polityki rządu w kwestiach społecznych czy obyczajowych jest zwykle 40 kilka procent, a przeciwników – 50 kilka procent, np. prawo do aborcji do 12. tygodnia na żądanie kobiety popiera 58 proc. społeczeństwa, a strajk nauczycieli 52 proc. Te wyniki są spójne z tym, że 55 proc. Polek i Polaków uważa swoje poglądy za raczej liberalne, a 45 proc. za raczej konserwatywne (Kantar dla „Wysokich Obcasów” – „Liczymy się z Polkami”).
      Polska wcale nie jest więc takim konserwatywnym państwem, po prostu rządzi nim obecnie dobrze zorganizowana politycznie konserwatywna mniejszość, która całkowicie zdominowała rozproszoną w różnych elektoratach liberalną większość społeczeństwa.
      Wbrew pozorom trwa świecka rewolucja
      W naszym badaniu pytaliśmy też o wiarę i uczestnictwo w praktykach religijnych. Na tej podstawie można podzielić społeczeństwo na trzy grupy: wierzący i praktykujący (czyli chodzący lub starający się chodzić na niedzielne msze) to ok. 51 proc., wierzący i niepraktykujący to blisko 35 proc., a niewierzący – 14 proc. (to dane z deklaracji, faktyczne wskaźniki osób, które co tydzień uczestniczą w nabożeństwach, są niższe, od 2010 r. wynoszą poniżej 40 proc.). O ile większość (63 proc.) wierzących i praktykujących popiera finansowanie religii z budżetu państwa, o tyle wśród niepraktykujących jest to już 33 proc., a wśród niewierzących tylko 13 proc.
      Zważywszy na ogromną obecność Kościoła katolickiego w państwie rządzonym przez PiS, można odnieść wrażenie, że katolicyzm przeżywa w Polsce złoty okres. Badania pokazują jednak, że jest dokładnie odwrotnie – żyjemy w czasach dynamicznej laicyzacji Polek i Polaków. Większość z nas nie chce już, by państwo łożyło na lekcje religii w szkołach, a także, jak pokazał lutowy sondaż Ipsos dla OKO.press, by w ogóle odbywały się one w szkołach.
      Co więcej, za spadkiem zaufania do Kościoła idzie spadek udziału w praktykach religijnych. Według raportu Pew Research Center spadek religijności w Polsce pomiędzy pokoleniem osób starszych a pokoleniem młodszych jest największy ze wszystkich 108 przebadanych państw. Polacy poniżej 40. roku życia dalej często (jak na Europę) nazywają się chrześcijanami i uczestniczą we mszach, ale zwykle jest to raczej wiara na pokaz: zaledwie 16 proc. młodych uważa, że religia jest dla nich „bardzo ważna”, a codziennie modli się tylko 14 proc. To wynik poniżej europejskiej średniej.
      Skandale pedofilskie pogrążają Kościół
      Wiarygodność Kościoła niezmąconą w latach 80. konsekwentnie podkopuje nie tylko mieszanie się hierarchów do polityki, lecz także promowanie archaicznej i oderwanej od współczesnych realiów etyki seksualnej – aż 69 proc. Polek i Polaków uważa, że „stosunek Kościoła do spraw związanych z seksualnością człowieka jest nieodpowiedni i powinien się zmienić”, a tylko 23 proc. sądzi, że jest on właściwy.
      Najgorszym ciosem dla wiarygodności Kościoła są jednak skandale pedofilskie z udziałem kleru, które wstrząsają opinią publiczną. Aż 63 proc. Polek i Polaków deklaruje, że skandale obniżają ich zaufanie do Kościoła. Przeciwnego zdania jest tylko 34 proc.
      W niegdyś bardzo katolickiej Irlandii, w której zakaz aborcji był wpisany do konstytucji, fala skandali seksualnych z udziałem kleru doprowadziła do masowego odwrócenia się obywateli od Kościoła i ostatecznie pełnej legalizacji aborcji w powszechnym referendum w 2018 r. Wygląda na to, że Polska dziś powoli staje się drugą Irlandią.
      Warto dodać, że na całym świecie, pomijając kilka wyjątków, zacofane społeczeństwa są bardziej religijne, a te bogatsze mniej. Szybki spadek religijności Polek i Polaków w ostatnich 30 latach może więc być nieuchronnym efektem dynamicznego rozwoju naszego kraju.



      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,24769811,sondaz-nie-chcemy-placic-za-lekcje-religii.html#s=BoxWyboImg4
      • oby.watel Re: Bardzo niezła wiadomość 11.05.19, 14:54
        A z sondaży wynika, że aż 41% Polek i Polaków chce by Duda był prezydentem, a 34% zagłosuje na PiS. Wynika z tego, że jak dobrze Wynika z tego, że jak się Polki i Polaków dobrze wysonduje, to się z nich wyciśnie wszystko co tylko się zechce.
Pełna wersja