Dodaj do ulubionych

Papież i Mussolini

11.10.20, 14:19
Papież i Mussolini, czyli kto był diabłem w tym pakcie
Marcin Zegadło

Kiedy reżim morduje socjalistę i grozi to upadkiem rządu, papież Pius XI staje po stronie faszystów

Benito Amilcare Andrea Mussolini. Dyktator.

Jego zbezczeszczone przez tłum ciało wisi głową w dół na stacji benzynowej na Piazzale Loreto w Mediolanie, u boku ciała kochanki Clary Petacci. Jest 29 kwietnia 1945 r. Wszystko skończone. Wcześniej – romantyczne zdobycie władzy, „czarne koszule”, marsz na Rzym, dramatyczne próby odbudowy rzymskiego imperium, sojusz z Hitlerem i przegrana wojna powodują, że upadek jest spektakularny i bolesny. Upokorzony przez Niemców dyktator marionetkowej Republiki ginie od serii z broni maszynowej. Tak umarł Duce, syn kowala.

Achille Ratti. Pius XI. Papież.

Wcześniej belfer w mediolańskim seminarium, prefekt Biblioteki Watykańskiej, przez Benedykta XV wybrany na jego emisariusza w Polsce, nad którą wisi groza Armii Czerwonej szykującej się do podbicia Europy. Lęk przed groźbą komunizmu wniknie w niego głęboko. W 1939 roku poważnie niedomaga. Żylaki i astma nie dają mu spokoju. Zamierza jednak zapoznać biskupów ze swoim stanowiskiem w sprawie przyjęcia przez Mussoliniego nazistowskiej ideologii rasowej, ale słabnie, oddycha z trudem. Ma obok siebie kardynała Pacellego, który za moment zostanie Piusem XII. Rodzona siostra pragnie się z nim zobaczyć przed śmiercią, ale zostaje oddalona. Ciało Achillego zostaje złożone z należnymi honorami na katafalku. Tak odszedł Pius XI, papież, syn kierownika przędzalni jedwabiu.

Krew na ulicach
Słowo „fasci” oznacza po włosku „związek” lub „liga”. W roku 1919 na skutek wezwania byłego socjalisty Benito Mussoliniego powstaje Fasci Italiani di Combattimento. W roku 1921 na bazie Fasci Benito utworzy Narodową Partię Faszystowską. Porządek, hierarchia i dyscyplina. Rok później „czarne koszule” pomaszerują na Rzym, a król Wiktor Emanuel III, chcąc uniknąć rozlewu krwi, powierzy Mussoliniemu tekę premiera. Marsz to ich „metoda” i zarazem „forma”.

Droga do władzy nie była procesem jej demokratycznego przejęcia. Marsz na Rzym to właściwie zamachu stanu. Na tej drodze przemoc i śmierć były narzędziem, którego faszyści używali świadomie i metodycznie. Pobicia, zabójstwa, porwania. Do gardeł politycznych oponentów lało się olej rycynowy. Trudno się podnieść po tym, kiedy defekuje się publicznie. To fakty.

Wiedza na ich temat mogła umknąć przymierającemu głodem sycylijskiemu chłopu, ale nie mogła ominąć głowy Kościoła katolickiego. Jeśli tak, pozostaje pytanie, kto w tym pakcie odegrał tę rolę. Czy Zły siedział pod sutanną, czy może ukrył się pod stalowym hełmem? A może to był po prostu dobry interes dla obu stron?

Mussolini wie, że rewolucja jest rewolucją, ale w społeczeństwie niemal w stu procentach złożonym z katolików kwestia ułożenia się państwa z Kościołem jest więcej niż istotna. Czy Kościół zatem gotów jest związać się z każdą władzą pod warunkiem, że owa władza zapewni mu status, pieniądze i przywileje?

Zarządzanie tego typu przedsiębiorstwem nie jest proste. Wszystko komplikuje jednak Ewangelia. Jezus nie miał pojęcia o funkcjonowaniu rynku. Pius XI, podobnie jak inni biskupi Rzymu, musiał to zauważyć. Jezus nie potrafiłby się cieszyć urokami władzy. Pius i jego poprzednicy, a także jego następcy, owszem. A przecież faszyzm jest rewolucją, podobnie jak bolszewizm, przed którym papiestwo drży u progu lat 20., kiedy zagony Armii Czerwonej Trockiego zbliżają się do linii Wisły.

Czy Kościół chce rewolucji, czy się jej przeciwstawia? Czy Kościół to nie jest dom na skale? Jakaś „stała”? A faszyzm to przecież tylko „zmienna”. Dla faszyzmu życie to pole walki. Istotą Kościoła jest trwać. Istotą faszyzmu są czasowniki. Faszyzm to czyn. Kościół przynajmniej nominalnie to miłość i pokój. Faszyzm nakręca konflikt, kult siły, przemoc jako narzędzie walki politycznej i postawa społeczna – nareszcie wojna i wojenna chwała. Co zatem zbliża do siebie te dwie, zdałoby się przeciwstawne siły. Odpowiedź może być prostsza, niż się wydaje. Pragnienie władzy, umiłowanie hierarchii i wymóg posłuszeństwa wobec innych. Ale czy na pewno?

Klaustrofobia i syfilis
Achille Ratti myślał, że do końca życia będzie bibliotekarzem. Nominacja kardynalska, wybór na głowę Kościoła były decyzją pragmatyków, którzy uważali, że jego cechy charakteru i brak doświadczenia pozwolą nim sterować. Lubi risotto z szafranem, do tego kieliszek wina i szklanka wody. Gustuje w alpejskich wspinaczkach, a teraz klaustrofobia w dusznym Watykanie. Zarządzał niewielkim zespołem bibliotekarzy, a teraz w rękach los 300 milionów katolików. Ciężar urzędu go zmieni. Bliscy będą się z nim umawiali przez sekretarza. Oddali się od dawnych znajomych. Będzie mówił o sobie, że jest teraz ojcem innej Rodziny.

Benito otrzymuje swoje imię na cześć Benito Juareza, ubogiego Indianina, który zostaje prezydentem Meksyku. Zanim zobaczy w sobie nowego Cezara, jest niechętnym Kościołowi dziennikarzem, socjalistą. Lubi kobiety. Choruje na syfilis. Jest frontowcem. Jego zwrot światopoglądowy zmieni historię Europy i świata. Antonio Salandra napisze, że połączył w sobie geniusz i wulgarność. Sir Ronald Graham zauważy, pisząc o Mussolinim: „Niepotrzebna afektacja, przywodząca na myśl Napoleona (…). Krok sztywny, ręka na piersi, spojrzenie wbite w jeden punkt. Posępny, nigdy się nie uśmiecha”. Ponadto nie kąpie się regularnie, uznając to za drobnomieszczański nawyk, za to obficie skrapia tanią wodą kolońską – pisze David I. Kertzer, autor książki „Papież i Mussolini”. Na ponad 20 lat Mussolini stanie się również pierwszym faszystowskim dyktatorem w dziejach planety.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Papież i Mussolini 11.10.20, 14:20
      Tęsknota za średniowieczem
      Czy to możliwe, żeby byli do siebie podobni?

      „Choć bardzo się od siebie różnili, łączyły ich wspólne wartości. Żaden nie wierzył w wolność słowa ani w wolność zrzeszania się. Obaj uważali komunizm za śmiertelne zagrożenie, a ponadto żywili przekonanie, że we Włoszech panuje kryzys polityczny, który da się zażegnać wyłącznie w wyniku radykalnej zmiany ustroju” – zauważa Kertzer. Obaj byli niezdolni do prawdziwej przyjaźni.

      Pius XI w swojej encyklice „Ubi arcano Dei” ubolewa nad upadkiem obyczajów, nie podoba mu się świeckość państwa, a nawet to, jak ubierają się kobiety, nie podoba mu się udział dziewcząt w zawodach gimnastycznych. Za klika lat będzie prześladował księży, którzy opuścili stan kapłański, będzie starał się ingerować w to, jak mają się ubierać i zachowywać kobiety, co należy czytać, co oglądać w kinie i w teatrze.

      To wyrzucenie z życia Chrystusa – napisze – nie jest synonimem postępu, ale powrotem do dzikich obyczajów ludów barbarzyńskich.

      Nie podoba mu się Liga Narodów.

      Papież pragnie utworzenia Królestwa Chrystusowego na ziemi, co w praktyce oznacza powrót do średniowiecza. Wydawać by się mogło, że jego sojusznikiem nie może zostać rozpustny syfilityk. A jednak. W konsekwencji działań Mussoliniego krzyże wracają do szkół, na salę sądowe i do szpitali.

      W szkołach przywracana jest nauka religii. W kierunku Kościoła płyną miliony lirów. Kościół je przyjmuje bez mrugnięcia oka. Żeby być bardziej wiarygodnym, Benito chrzci żonę i dzieci. Dla Włochów to sygnał, że rewolucja, którą proponują faszyści, nie jest taka straszna i że nadal są u siebie w domu. Papież nie ma powodu do narzekań. Może się pławić w swoim dostojeństwie bez obaw, że czerwoni odbiorą mu jego ziemskie królestwo. Jednocześnie wie, że poparcie Watykanu jest reżimowi potrzebne. Młoda dyktatura potrzebuje poparcia mas. Kościół może jej to ułatwić. Kiedy reżim morduje socjalistę Mattottiego i grozi to upadkiem rządu, Pius XI staje po stronie faszystów. Odmawia audiencji rodzinie ofiary, a w przemówieniu oświadcza, że katolikom nie wolno współpracować z ugrupowaniami socjalistycznymi. Wkrótce faszystowskie imaginarium zacznie się splatać z katolickim – pisze Kertzer. Jeden zero dla Mussoliniego.

      „Jeśli się da, zapewnimy ład i spokój dzięki miłości. Jeżeli będzie trzeba, dzięki przemocy” – mówi Mussolini i wdzięczny papieżowi za wsparcie zapisuje swoje dzieci na religię.

      Całowanie pierścienia
      Po trwającym kilka lat romansie faszystowski reżim i papiestwo decydują się na małżeństwo. Traktaty laterańskie podpisano 11 lutego 1929 r. Porozumienie składało się z trzech części. W pierwszej Watykan otrzymał status suwerennego terytorium pod papieską władzą (0,44 km kw.), ale odtąd papież był u siebie. W dalszej części konkordat, w którym włoski rząd zobowiązywał się, że nie dopuści do naruszenia statusu Watykanu jako „świętego centrum religii katolickiej”. Do kalendarza wprowadzono kilka świąt kościelnych. Włochy uznały śluby kościelne jako formę gwarantującą zawarcie małżeństwa w obliczu prawa. Nauczanie religii stało się obowiązkowe. Trzecia część traktatów dotyczyła kwestii finansowych. Ponadto do Watykanu płynął strumień pieniędzy.

      W zamian za to Stolica Apostolska rezygnowała z wszelkich roszczeń do terytoriów wchodzących wcześniej w skład Państwa Kościelnego.

      W drodze na uroczystość podpisania traktatów Mussolini i Dino Grandi rzucają monetą. Pocałować papieski pierścień czy nie pocałować go. Wychodzi na to, że jednak pocałować. Są rozbawieni. Wobec podpisania traktatów laterańskich Kościół katolicki jednoznacznie staje po stronie faszystowskiego reżimu. Papiestwo i faszyzm są ze sobą związane formalnie. Mussolini, przemawiając w Izbie Deputowanych, oświadcza: „Państwo włoskie jest państwem nie tylko katolickim, ale też faszystowskim. Przede wszystkim faszystowskim”. Papież dostaje prztyczka w nos. Czy może to wynagrodzić prezent, upominek lub order? Na przykład komża wykonana z koronki z weneckiej wyspy Burano? Oczywiście, że może. W końcu jak to w małżeństwie, ileż się można gniewać? Dwa zero dla Mussoliniego.

      A skoro mowa o Bogu, teraz Benito spokojnie może się zająć budowaniem kultu Duce. Kościół nie będzie jednak zaniedbywany, większość faszystowskich ceremonii będzie się odbywała z udziałem katolickiego kleru. Sutanny mają czarną barwę. Pasują do faszystowskich czarnych koszul.

      Jezus Aryjczyk
      Pius XI rozumie totalitarny faszyzm. Informuje jednak Duce, że Włochy potrzebują również totalitaryzmu katolickiego. Niepokoją go zarówno protestanci, jak i „żydowska nienawiść do ludu Chrystusowego”. Żydzi obarczani są odpowiedzialnością zarówno za rewolucję francuską (sic!), jak i bolszewicką. Pisze o tym katolicka prasa. Początkowo Duce jest tej optyce niechętny. Z czasem mięknie i faszystowska prasa zaczyna pisać o „żydowskim spisku”. To refren tej samej piosenki, którą wkrótce na całe gardło będzie śpiewał niemiecki sojusznik Mussoliniego Adolf Hitler.

      Mussolini trzyma w gabinecie popiersie Napoleona.

      Hitler ma w swoim popiersie Mussoliniego.

      Początkowa nieufność papieża do Hitlera ustępuje. Powodem jest nazistowski antybolszewizm. To klucz do jego wnętrza. Papież łagodzi niechęć niemieckich biskupów do Hitlera. Watykan podpisuje z nazistowskim reżimem konkordat. Rosenberg w „Micie dwudziestego wieku” robi z Jezusa Aryjczyka. Apostołowie jako Żydzi skazili jego naukę, stąd katolicyzm to religia skażona żydostwem. Kiedy Watykan się zorientuje, z kim się związał, będzie już za późno.

      Trzy zero dla faszystów.

      CDN...
      • diabollo Re: Papież i Mussolini 11.10.20, 14:22
        Tym razem zdobywcą bramki jest austriacki kapral, napastnik grający w niemieckich barwach. Mussolini nie ma zamiaru wspierać papieża w jego utarczkach z nazistami. Ma większe zmartwienia. Zresztą megalomania i rozdęte ego głowy Kościoła jest dla Duce od dłuższego czasu męczące. Edith Stein prosi o pomoc dla niemieckich Żydów. Papieski sekretarz odpowiada jej, że papież się modli. To wszystko. W roku 1942 nawrócona Żydówka Stein wraz z siostrą trafią do komory gazowej w Auschwitz – Birkenau. Ale wtedy wobec Zagłady milczał będzie już inny papież – Pius XII. Na prześladowania Żydów w Niemczech Ratti pozostaje obojętny. Wkrótce zostaną uchwalone ustawy norymberskie. Zagłada Żydów odtąd pozostaje kwestią czasu.

        Ilu jest diabłów w tym pakcie. Jeden? Dwóch? A może trzech? W chwili, kiedy Hitler się zastanawia, jak pozbyć się Żydów z Niemiec, papieska „La Civilta Cattolica” zastanawia się, czy Żydów lepiej nawracać na katolicyzm, czy może przesiedlić ich do Palestyny. Jedno jest pewne. Zdaniem gazety należy pozbawić ich praw obywatelskich.

        Tymczasem Duce wkracza do Abisynii. Papież wobec inwazji zachowuje milczenie. Biskupi zagrzewają żołnierzy do walki. Wojsko morduje bezbronnych cywilów i bombarduje bezbronne miasta. Sprzeciw Ligi Narodów, w tym Francji i Wielkiej Brytanii, przez reżim i papiestwo utożsamiany jest z żydowskim spiskiem. Zawsze są jacyś Żydzi i zawsze jest jakiś spisek. A jakże! „Odkąd papieże władali Państwem Kościelnym, nie pamiętano tak ścisłego sojuszu między klerem i rządem. Ba, Kościół nie odgrywał równie dużej roli w podżeganiu do wojny od czasu krucjat” – pisze Kertzer. Duce ogłasza zwycięstwo. Rzym znów jest stolicą Imperium. To kolos na glinianych nogach, ale teraz nikogo to nie obchodzi. Wkrótce Włosi wyślą 80 tysięcy żołnierzy na pomoc Franco robiącemu faszyzm w ogarniętej wojną domową Hiszpanii. To zbliży Duce do Führera. Oś Rzym – Berlin to już niedaleka przyszłość.

        Czy Ratti rozumie, w czym uczestniczy? Czy Pius XI wie, co w perspektywie oznaczać może współpraca z faszyzmem i bierność wobec nazizmu? Czy Pacelli, który stanie się kiedyś Piusem XII swoją bierność wobec Zagłady europejskich Żydów będzie mógł postrzegać jako konsekwencje przyjętego przez Kościół milczenia w obliczu zła, które opanowało stary kontynent w pierwszych dziesięcioleciach XX stulecia? Dlaczego zmiana poglądów papieża dotycząca antysemityzmu nie przerodziła się w działanie Watykanu? Tymczasem „La Civilta Cattolica” pisała: „Jest oczywistą prawdą, że Żydzi stanowią element wywrotowy, gdyż właściwie jest im dążenie do dominacji i stoją za ruchami rewolucyjnymi”, będzie też wychwalała antyżydowskie prawodawstwo uchwalane w innych państwach.

        W roku 1938 Duce będzie miał już przygotowany grunt pod atak na włoskich Żydów. Włosi okażą się Aryjczykami, a Mussolini przyjmie politykę rasową. Na próby przeciwstawienia się tej koncepcji będzie już za późno. To nie dyktator zależy teraz od Kościoła. To Kościół uwikłany w pieniądze i przywileje, które otrzymał od faszystowskiego reżimu, ma związane ręce. I chyba jednak nie dość woli, żeby działać.

        Ostatecznie dochodzi do kompromisu. Reżim zgadza się nie stosować wobec Żydów restrykcji surowszych niż te, które na przestrzeni dziejów stosował Kościół (sic!), a Kościół w zamian zobowiązuje się nie krytykować antysemickich przepisów. „L’Osservatore Romano” podkreśla konieczność podjęcia przez rząd działań przeciw Żydom. 1 września rząd pozbawia obywatelstwa wszystkich Żydów naturalizowanych po roku 1919. Rząd przyjmuje ustawodawstwo rasowe. Papież milczy. W Niemczech trwa noc kryształowa. Ratti, Pius XI nie kontroluje już niczego.

        ***
        Kertzer w swojej książce proponuje pasjonującą podróż przez Włochy i Europę pierwszej połowy XX stulecia. To sugestywny obraz epoki, światów, których już nie ma. Ale czy możemy być pewni, że zagrożenia, z którymi mierzyła się tamta Europa nie wrócą? Skąd pewność, że kiedykolwiek odeszły?

        Kończąc, nie mogę się oprzeć zacytowaniu Imrego Kertesza, który naturę totalitaryzmów przeniknął do głębi:

        „Spójrzmy prawdzie w oczy – pisze Kertesz – totalitaryzm, panowanie nad masami, nad środkami materialnymi i nad duszami to wynalazek Kościoła. Jeżeli jednak uważacie to określenie za przesadne, to niech wam będzie, pozostańmy przy słowie: wzór”.

        „Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie”, wyd. Czarne, 2016

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26383996,papiez-i-mussolini-czyli-kto-byl-diablem-w-tym-pakcie.html#weekend#S.W-K.C-B.5-L.1.maly

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka