14.05.10, 01:41

Na tym forum bardzo dużo uczestników zapewnia o swojej wierze.
Wierzymy w to, wierzymy w tamto, ale czy tak jest to w
rzeczywistości? Wiara to nie tylko mowienie i zapewnianie o niej ale
musi być ona w nas samych. Może dam przykład o co chodzi. Parę lat
temu, w okresie bardzo dużej suszy, ktora mogla spowodować tragiczne
skutki, będąc na "rybach" nad rzeką Bug, przyglądałem się
uryczystosci kościelnej na pobliskich polach. Zgromadzili się
mieszkańcy tej wsi na polu i ksiądz odprawiał jakieś modły w
intencji deszczu. Przyszli modlić się o deszcz, a nikt nie miał
parasola, nawet ksiądz. Przyniesli jakieś obrazy, figury, a parasoli
nie wzieli. Jak można modlić się o coś, jak robi się to bez wiary?
Obserwuj wątek
    • marca_1 Re: Wiara 14.05.10, 11:54
      problem w tym, jak słusznie zauważyłeś,że ludzie wierzą w coś, w
      kogoś, a w sobie niestety wiary nie mają
      gdyby mieli, to góry by mogli przenosić, i to dosłownie, wystarczy,
      aby mieć w sobie wiarę, a wręcz przekonanie,że to jest możliwe, ale
      również pewność,że przeniesienie góry jest użyteczne
      wiara bez przekonania o użyteczności traci moc sprawczą, i
      odwrotnie, przekonanie o użyteczności bez wiary jest niewystarczające

      rytuały, nabożeństwa , modlitwa wspólna, sprawiają,że ludzie
      skupiają sie na swojej świadomości, a wiara dotyczy naszej
      wewnętrznej istoty,

      niestety chrześcijaństwo skutecznie wypaczyło nauki chrystusa,
      dlatego choć tak wielu w niego uwierzyło, swojej wewnętrznej istoty
      duchowej nie odkryło, a bez tego prawdziwa wiara (nie ta
      chrześcijańska) nie jest możliwa

      jestem przekonana,że słowa chrystusa skierowane do faryzeuszy "sami
      nie wchodzicie i innym nie pozwalacie" (chodzi o osiągnięcie
      królestwa bożego, inaczej mówiąć jedności z ojcem niebieskim, będąc
      w ciele, tu na ziemi), chrystus w obecnym czasie skierowałby do
      duchowieństwa i to nie tylko katolickiego
      • kociak40 Re: Wiara 14.05.10, 23:03
        Jak widać to po Twoim poście, masz dość przemyślane zagadnienia
        religijne i umiesz je tłumaczyć. Korzystając niejako z Twojej wiedzy
        w temacie religijnym, czy mogłabyś przekazać swoje przemyślenia i
        odpowiedzić - "kim był i jest Jezus Chrystus"? Krótkie stwierdzenie
        ŚJ, że to Syn Boga Jahwe jakoś mnie nie przekonuje. Może przekaże to
        dlaczego. Istoty absolutu - Bóg, człowiek nie może tej istoty
        zrozumieć. Może natomiast stwierdzić - Bóg, to przyczyna i skutek
        powstania przestrzeni, czasu, materii i energii. Mamy na to dowód -
        Wielki Wybuch. Nie było tego, a zaistniało. Biblia przekazuje to -
        "niech się stanie". Nauka potwierdza tą chwilę powstania.
        Wszystko co zaistniało i istnieje jest w obszarze przestrzeni,
        czasu, materii i energii. Jaką rolę mają spełnić tz. organizmy żywe,
        rosliny, zwierzęta oraz ludzie? Głownym i najważniejszym zadaniem
        dla wszystkich organizmów żywych (także i ludzi) jest przekazanie
        genów przez czas aby to zycie trwało. My jako ludzie mamy przkazać
        swą cząstkę, swoje geny, potomnym. To dla nas ludzi jest sens synów
        i córek, bo to forma naszego przekazywania zycia. Absolut - Bóg jest
        poza pojęciem przestrzeni, czasu, materii i energii więc nic nie
        musi przekazywać. Boga nie może dotyczyć ludzki problem - syn, córka.
        W nieskończoności czasu nagle Bóg zapragnał mieć na tą chwilę syna?
        To pojęcie wzięte z mitów greckich gdzie bogowie mieli ludzkie
        cechy, mieli żony, synów, córki. To są wyłącznie rozumowania ludzi
        sprzed tysięcy lat i to dostosowane do ludzkich wyobraźni i ich
        wiedzy. Obecnie mamy XXI wiek, inny poziom wiedzy i nauki, jakoś nie
        pasuje mi żeby Bóg, twórca przestrzeni, czasu, materii, energii oraz
        praw natury bedącymi okresloną korelacją dla tych pojęć, miał
        ludzkie pragnienie posiadania syna (a dlaczego tylko jednego, a
        dlaczego nie chce córki?).
        • marca_1 Re: Wiara 15.05.10, 13:34
          jeżeli chodzi o jezusa chrystusa, to on sam siebie nazywał synem
          człowieczym

          jezus chrystus, to inkarnacja wyższej energii w ciele ludzkim, czyli
          jezus to po prostu człowiek, a jego istota duchowa, to chrystus,
          czyli energia pochodząca ze "światłości", najwyższej energii
          niebios, czyli wszechświata niewidzialnego, duchowego

          ponieważ każda wyższa energia, aby móc zaistnieć w świecie
          widzialnym, musi po prostu "obniżyć" swoje wibracje
          i tak chrystus, osiągnął najpierw energię "pana boga, lub jahwe" jak
          kto woli
          wtedy, energia ta mogła połączyć się z energią pramatki natury,
          zwanej niewiastą (maryja z nazaretu , to po prostu inkarnacja tej
          energii, jak większość kobiet na ziemi)
          dopiero wtedy, chrystus mógł narodzić sie jako jezus

          podsumowując, jezus to człowiek, chrystus ewentualnie może być
          nazwany synem bożym, ale synem duchowym, i nie boga stwórcy, ale
          istot duchowych , przez stwórcę stworzonych,
          może być tak nazwany, gdyż połączenie dwóch cząstek, tworzy nową
          istotę,połączenie dwóch cząsteczek, nie tylko w świecie widzialnym,
          może zapoczątkować nowe istnienie, nowe życie, stąd te córki, synowie
          warto tylko pamiętać,że to córki synowie istot ,których energia jest
          daleka od tej energii uniwersalnej, od absolutu
          • marca_1 Re: Wiara 15.05.10, 15:59
            cd

            córki,synowie różnych bóstw,to po prostu różne wymiary duchowe,
            różne energie, każda istnieje w przypisanym sobie zakresie, każda
            posiada ściśle określone możliwości, to po prostu wg biblii i mitów
            niebiosa
            im niższa energia, tym bardziej przypomina życie na ziemi, im
            wyższa, bliższa absolutowi, tym bardziej duchowa, tym mniej
            ograniczona czasem i przestrzenią

            wiele z tych energii jest "sprawcą" tego co dzieje sie na ziemi,
            gdyż te energie są nadrzędne w stosunku do materii widzialnej

            fakt,że te energie ludzie od wieków traktują jako boga, sprawia iż
            religia tak trudno przyjmują odkrycia nauki, odrycia, które wraz ze
            wzrostem świadomości człowieka staja się możliwe

            opis tzw wybuchu w pełni oddaje to co się działo na początku
            tworzenia
            wystarczy uważnie czytać biblię, aby wiedzieć,że tzw pan bóg, to
            istota stworzona przez absolut, istota, która choć odgrywa wielką
            rolę w dziele tworzenia, bogiem nie jest,oddawanie jej hołdów,
            uznawanie jej za boga, powoduje uzależnienie się od wpływu tej
            energii na ludzką świadomość, to jest mniejszy lub większy fanatyzm
            religijny

            co do roli absolutu w dziele tworzenia, to był jeden akt, "niech się
            stanie"
            nastąpił on, po ustanowieniu prawa, któremu wszystko zarówno
            widzialne jak i niewidzialne, ożywione jak i nieożywione podlega

            akt woli absolutu "niech się stanie" dotyczył podziału jego samego
            na wszystkie "cząsteczki składowe"
            to właśnie jest ten wielki wybuch, ktory nauka już odkryła i opisała

            absolut to po prostu czysta świadomość, energia, której cząsteczki
            osiągają prędkość światła

            pytanie dlaczego absolut postanowił się podzielić?
            wg mnie po to, aby każda jego cząstka mogła sama, niezaleznie
            zadecydować,czy chce istnieć w jedności z absolutem ,czy też nie

            życie na ziemi, to swoisty poligon , gdzie istnieje możliwość
            różnorakich doświadczeń
            dzięki czemu , każda istota może uświadomić sobie swoje miejsce "w
            szzeregu", jak również może samodzielnie, korzystając z wolnej
            woli , zadecydować,czy chce ponownego zjednoczenia się z absolutem

            przekazywanie genów, to tworzenie możliwości zarówno porządkowania,
            jak dojrzewania danego genetotypu ,aż do osiągnięcia możliwości
            ponownego zjednoczenia sie z absolutem, ale zjednoczenia sie już nie
            na zasadzie "nirwany" ale zjednoczenia sie przy pełnym zachowaniu
            świadomości swojej istoty
            • kociak40 Re: Wiara 18.05.10, 21:08

              Pierwszy raz spotykam się z takim wywodem, ktory religię odnosi do
              nauki. Bardzo mnie on zaciekawił. Jest orginalny. Nauka, to
              poznawanie mądrości bożej i jest najbardziej cenna. To przez
              zdobycie wiedzy możemy oddziaływać na przyrodę, zapobiegać i
              przewidywać kataklizmy, nieść dobro dla ludzi. Bardzo źle jest jak
              człowiek chce wiedzę zastapić ceremoniałem kościelnym.
              • marca_1 Re: Wiara 19.05.10, 14:14
                powiem więcej, nauka to jedyna "religia" ustanowiona przez stwórcę

                w pierwszym opisie tworzenia, zawartym w księdze rodzaju, bóg poleca
                człowiekowi czynić sobie ziemię poddaną
                gdyby to miało znaczyć, poddaną przez zdobycie, zniewolenie,
                człowiek został by obdarzony wielką siłą fizyczną, jak i możliwością
                psychicznego zniewalania innych istot
                a tak sie składa,że człowiek nie jest najsilniejszą istotą w świecie
                zarówno widzialnym, jak i niewidzialnym

                ale człowiek został obadarzony inteligencją, a ta pozwala mu
                poznawać otaczający świat, dzięki czemu może czynić ziemię "sobie
                poddaną", czyli tak jak oczekiwał od niego stwórca

                inaczej ma się sprawa ze znanymi nam religiami,
                każda z nich ma swoje nakazy jak i zakazy,
                czyli źródło powstania religii należy poszukiwać w drugim opisie
                stwarzania, zawartym w księdze rodzaju
                tam właśnie spotykamy pana boga, który to nie tylko daje zakaz, ale
                za chęć "poznania dobra i zła" karze,
                wystarczy uważnie przeczytać te dwa opisy, aby zauważyć,iż pan bóg
                zdrugiego opisu, to nie ta sama istota co bóg, z opisu pierwszego

                bo cóż to był by za bóg, który najpierw daje zalecenie poznawania, a
                następnie za chęć poznania karze?
    • twoj_aniol_stroz Re: Wiara 14.05.10, 16:10
      Masz rację pisząc, że wiara musi być w nas. Myślę jednak, że warto tu zauważyć jedną kwestię: wiara nie jest złotym pierścionkiem, który po otrzymaniu jest już w moim posiadaniu na zawsze, w takiej samej ilości i pod taką samą postacią. Wiara nie jest wartością constans. To jest coś nieustannie podlegające przemianom (wszystko ok jeśli te przemiany idą we właściwym kierunku, czyli wzmacniają moja wiarę). Często mówi się, że wiara jest łaską daną od Boga. Warto pamiętać, że oprócz tej łaski potrzebna jest także wola by na tę łaskę odpowiedzieć tak by zrodziła wspaniałe owoce.
      Modlitwa bez wiary... Myślę, że w wielu ludziach wiara jest bardzo silna, ale jest też spora grupa ludzi, którzy zapytani o to czy faktycznie spodziewają się deszczu po modlitwie, byliby ciężko zadziwieni takim pytaniem. Już na kartach NT widać tych, którzy wierzą (jak choćby kobieta z krwotokiem, która wierzy, że choćby dotknęła płaszcza Jezusa, to będzie uzdrowiona) i tłum ludzi oglądający scenkę niczym kryminał. Jezus doskonale zadaje sobie z tego sprawę, bo mówi: choćby umarli z grobów powstali, to nie uwierzą... Jezus wie, że są tacy, którzy nie uwierzą, tacy, którzy uwierzą gdy zobaczą cud i tacy, którzy uwierzą na słowo i żaden cud im nie jest potrzebny. Tylko musimy pamiętać, że Jezus przychodzi do wszystkich ludzi, nie tylko tych najbardziej wierzących, ale do każdego, do tego niedowiarka także. On jest ponad to zwątpienie. Niezależnie od tego, czy ci modlący się na polach mieli parasole i głęboko wierzyli w to, że Bóg ich wysłucha, czy przyszli załamani suszą i uznali, że spokojnie mogą zmoknąć w czasie deszczu, a parasole im niepotrzebne, czy też nie do końca wierzyli w to, że Bóg tej modlitwy wysłucha - to Jezus był obecny pośród tych ludzi,bo sam to kiedyś obiecał. A w sumie ta obecność jest tu najważniejsza smile
      • wladi3 Re: Wiara 17.05.10, 09:18
        Dzisiaj obudziłem się z myślami o Wierze . Co daje Wiara ?
        Wiara pozwala Bogu nas Uzdrawiać . Przykład z wężem miedzianym z
        historii Izraela . Izraelitów kąsały węże jadowite i masowo
        umierali . Mojżesz na prośbę Izraelitów , którzy przez Niego Prosili
        Boga o Pomoc uczynił węża z miedzi i powiesił go na wysokim słupie i
        przekazał Im Słowa Boga , że kto ukąszony zdąży spojrzeć na węża -
        to nie umże ... . I choć chorowali , to każdy kto zdążył spojrzeć
        pozostawał przy życiu .
        Co się w takim razie działo ? Co czyniła Wiara w Boga i w Jego
        Słowa ? Ta Wiara pozwalała sięgnąć po taką Moc w Człowieku ,że
        człowiek wracał do zdrowia . Słowo Boga powodowało że Ciało
        człowieka wyprodukowało w sobie takie antyciała że śmiercionośny jad
        węży nie zabijał Ciała człowieka .
        Takich przykładów w Biblii jest więcej . Jezus Nauczył swoich
        uczniów stąpać po wężach i żmijach i dał Władzę nad złymi Duchami i
        nad materią tegoż świata ... .
        Jacy jesteśmy dzisiaj po tysiącach lat Oddzielenia od Boga ?
        Jacy jesteśmy Nadal , choć Jezus nas już Wyzwolił ? Czego nam
        brakuje ? Brakuje nam Zaufania że Bóg Nas już ZBAWIŁ i że Odrodzeni
        przez Wiarę i Chrzest Święty Zanużający nas w Jezusa , Staliśmy się
        Nowym Stworzeniem - Dziećmi Boga na Wzór Jezusa i Wierząc mamy
        dostęp do Miłości i Mocy Boga Najlepszego Ojca . Pozdrawiam Was
        Umiłowani , Siostry i Bracia w Chrystusie Jezusie Naszym Bogu i
        Bracie ,Pierworodnym Synu Naszego Ukochanego Ojca . Władek .
        • marca_1 Re: Wiara 17.05.10, 10:19
          wladi, widzę,że nadal nalewasz młode wino do starego kubłaka,że też
          nie szkoda Ci czasu i energii na to bezsensowne działanie

          i ta Twoja tęsknota za mocą
          mogę Cię zapewnić,że tutaj na ziemi, dla człowieka najlepiej, gdy
          może żyć zwykłym ludzkim życiem
          ale jeżeli tak bardzo zależy Ci na posiadaniu mocy, to musisz
          wiedzieć jedno, bez WIEDZY to niemożliwe, a to dlatego ,że WIEDZA to
          znajomość prawa bożego, a bez znajomości tego prawa nigdy nie
          będziesz miał pojęcia, co w danym momencie jest użyteczne a co nie
          • wladi3 Re: Wiara 17.05.10, 15:46
            Moje motto to:

            "Chcę BYĆ ŚWIĘTY - Jestem Święty , a więc żadna moja myśl nie może
            być nieczysta , niegodna , zła . Żadna moja myśl nie może oskarżać
            ani mnie ani innych ludzi . Moje myśli muszą być zawsze Czyste i
            pełne Miłości . O to walczę każdego dnia , każdej godziny i każdej
            sekundy - Jezus pokazał nam Drogę ... . Miłość i Przebaczenie Sobie
            i innym i Zaufanie do Boga najlepszego Ojca . Zaufanie i jeszcze raz
            Zaufanie na przekór rozumowi - tylko Zaufanie .
            Władek ."

            Twoja to rzecz jak Ty wierzysz Marca_1 .Ja nikogo nie oceniam . W
            każdym wyznaniu , czy religii zawarta jest cząstka prawdy .
            Zakodowanie i zranienia zamykają drogę do porozumienia między
            wieloma ludżmi we własnych rodzinach a cóż dopiero w sprawach
            Wiary ? Jezus powiedział ;"...poznają was po Miłości ...".
            Pozdrawiam wszystkich w Miłości Jezusa naszego Boga i Brata .Władek .
            • marca_1 Re: Wiara 18.05.10, 11:58
              chrystus nauczał,abyśmy byli jak dzieci
              nauczał również,że grzeszymy 77 razy dziennie

              i słusznie, dzieci każdego dnia broją, wiele razy bywają
              nieposłuszne itd

              ale dzieci są szczere, ufne, bezpośrednie

              i właśnie o to, o taką postawę chodziło chrystusowi

              być szczerym, to np gdy ktoś mnie irytuje, nie udaję ani przed
              sobą , ani przed tą osobą, że wzbudza we mnie dobre emocje, bo tak
              nie jest,
              owszem, nie muszę złymi emocjami odpowiadać, ale irytację muszę ze
              siebie uwolnić, wskazane aby odbywało sie to w duchu miłości

              nie ważne ile razy dziennie zgrzeszę, ważne aby nawracać się tyle
              razy ile razy danego dnia sie zgrzeszę


              wladi, nie należę do żadnego wyznania, sekty, religii, więcej, nie
              wierzę, bo już nie muszę,

              właśnie po to chrystus przyszedł na świat, aby ludzie mogli będąc
              tu na ziemi , w ciele, swą istotą duchową osiągnąć królestwo boże, a
              gdy to ma miejsce, wiarę zastępuje przekonanie, wiedza
            • kociak40 Re: Wiara 18.05.10, 21:01
              wladi3 napisał:

              > Moje motto to:
              >
              > "Chcę BYĆ ŚWIĘTY - Jestem Święty , a więc żadna moja myśl nie może
              > być nieczysta , niegodna , zła ....

              Twoje motto wladi3 jest przerażające, odzwierciedla pewien stan
              psychiczny. Przypomina mi to Violette Villas, ktora też zapewniała,
              że będzie swiętą. Aktualnie ona znajduje się w pewnym miejscu gdzie
              jest cisza, spokój, dużo zieleni, odwiedziny w czwartki i niedziele.
              Twoje wywody nie mają żadnego sensu, to raczej jakieś nawiedzenie.
              • wladi3 Re: Wiara 19.05.10, 10:54
                Nie znamy się osobiście , więc masz prawo tak myśleć smileChciałbym
                zmienić ten stereotyp jaki masz . Moje motto zawiera dwa podstawowe
                stwierdzenia " "Chcę BYĆ ŚWIĘTY " i to odzwierciedla stan do jakiego
                dążę . Drugi człon :"Jestem Święty ..." dotyczy Wiary , że My
                wszyscy / w tym ja też oczywiście/Odrodzeni przez Wiarę i Chrzest
                Rodzimy się na Nowo - Nasze Dusze i One to - My jako Cząstka Ducha
                Boga - Jesteśmy Święci .
                Tutaj odnajduję porównanie z pism Apostoła Pawła o toczącej się w
                człowieku nieustannej walce pomiędzy pożądliwością Ciała i
                pragnieniami Duszy - cząstki Boga .
                Ja mam równowagę w tej sprawie a Ty mówisz o sytuacjach , gdy osoby
                bardzo nawet wierzące dają zły przykład . Mam na myśli osoby nawet
                codziennie chodzące do kościoła a po wyjściu z kościoła utopiłyby
                blizniego w łyżce wody , lub obmawiają itp.
                Jestem Święty Kocie - Moja Dusza to Prawdziwe Ja , lecz Ciału wiele
                jeszcze brakuje . Dążę jednak do tego i nie wstydzę się swojej Wiary
                i mojej Miłości do Boga - Mego i Naszego Najlepszego Ojca . Och
                Kocie , Kocie . Przy całej twojej uczoności - tak mało w Tobie
                tolerancji i Miłości . We mnie też oczywiście . Pozdrawiam Cię
                Bracie Miau Kocie . Władek .
                • marca_1 Re: Wiara 19.05.10, 14:25
                  wladi, niestety, ale Twoje wypowiedzi brzmią jak wypowiedzi
                  człowieka nawiedzonego, choć ostatnio o trochę mniejszym stopniu
                  nawiedzenia

                  mam nadzieję,że ten "rausz" po wypiciu "młodego wina" powoli mija, z
                  tym,że o ile nadal będziesz uparcie nalewał do starego bukłaka,czyli
                  doktryny katolickiej, to obawiam się,że ani świętości nie
                  osiągniesz, ani super katolikiem nie zostaniesz, pozostanie
                  tylko "nawiedzenie", i to coraz większe ,takie, które powoduje
                  całkowite zatracenie świadomości
                  • wladi3 Re: Wiara 19.05.10, 15:17
                    Powiedziałem już Tobie Marca_1 , że nie boli mnie brak twego
                    zrozumienia . Ja Ciebie też nie rozumiem .Nie przeszkadza mi to
                    jednak otaczać Ciebie - jako dziecko Mego Ojca Dobrymi Myślami i
                    życzliwością . Szukasz Boga i Jesteś Jego dzieckiem - mi to
                    wystarcza . Co z tego że myślisz inaczej niż ja ? Ilu ludzi , tyle
                    indywidualnych światów . Może jednak Ktoś z Braci i Sióstr mysli
                    podobnie ? Nie ma we mnie pychy abym zawłaszczał sobie cały świat i
                    chciał podporządkowania moim pogladom .Ja dzielę się tylko moimi
                    pogladami . Pisałem już nieraz i powtórzę , że wielu pisze swoją
                    myśl a jak ktoś inny się z tym nie zgadza to od razu następuje
                    rozczłonkowanie czyjejś wypowiedzi na czynniki proste i oplucie
                    czyichś mysli w ten mniej lub bardziej kulturalny sposób. Oczywiście
                    ja się nie gniewam bo znam ograniczoność i głupotę i zakodowanie
                    człowieka w tym swoje ,ale wiem że to rani i zraża innych .
                    Pozdrawiam Ciebie Siostrzyczko . Acha . dużo masz skojarzeń z
                    winem , chyba je lubisz ?
                    • marca_1 Re: Wiara 19.05.10, 21:15
                      boga nie szukam, już nie muszę

                      od wina zdecydowanie wolę wódkę, koniak

                      niestety , chrystus aby ostrzec przed pewnymi zagrożeniami, jakie ze
                      sobą niesie otwarcie się na wymiar duchowy, wykorzystał młode wino,
                      więc nie pozostaje mi nic innego jak również do wina sie odwoływać
                    • kociak40 Re: Wiara 20.05.10, 02:54
                      Bracie wladi3. Piszesz - "Chcę BYĆ ŚWIĘTY". Co to ma znaczyć?
                      Może rozpatrzmy to na przykładzie św.Pawła. Tu nie chodzi o św.Pawła
                      apostoła ale o św.Pawła patrona zakonu Paulinów (tego zakonu w
                      Częstochowie). Ten Paweł był chrześcijaninem i żył podczas
                      prześladowań religijnych w czasach Cesarstwa Rzymskiego. Jego
                      rodzona siostra wyszła za mąż za centuriona (to taki oficer w
                      wojsku) i od niego dowiwedziała się, że Pawłowi grozi śmiertelne
                      niebezpieczeństwo za jego wiarę. Uprzedziła brata, Paweł nie chciał
                      zginąć śmiercią męczeńską za wiarę, więc uciekł na pustynie i tam
                      wiódł zycie pustelnicze nie mając kontaktu z ludzmi. Nie wiadomo co
                      tam robił, bo nikt go więcej nie widział. Jak legenda mówi, w chwili
                      jego śmierci, spotkał go na pustyni św. Franciszek (lub św.
                      Augustyn, nie pamiętam, który z nich) i Paweł poprosił go aby
                      pochował go na tej pustyni. Paweł po wyrażeniu tego życzenia wziął i
                      umarł, a św. Franciszek nie mając odpowiednich narzędzi nie mógł
                      wykopać grobu. Nagle pojawiły się dwa ogromne lwy, ktore łapami
                      wykopały grób, Franciszek włozył zwłoki Pawła do tego grobu, lwy
                      łapami zasypały grób i poszły sobie. Stąd w herbie zakonu Paulinów -
                      dwa lwy. Jak Franciszek przekazał tą wiadomość, ludzie zaczeli
                      naśladować żywot Pawła, też udawali się na pustynie aby wieźć tam
                      życie w samotności. Tak powstał zakon pustelniczy, Paweł został
                      swiętym i patronem tego zakonu nazwanego zakonem Paulinów. Bardzo
                      ciekawą miał ten zakon regułę, szczególną. Otóż w przepisie zakonnym
                      mieli nie korzystać z żadnej jałmużny, wolno im było wyłącznie żyć
                      ze swojej pracy na roli, nic im nie wolno było brać i rządać od
                      innych. Siedzibą tego zakonu były Węgry, ludzie bardzo cenili ten
                      zakon, bo zakonnicy nic nie chcieli. Tak to spodobało się jednemu z
                      książąt śląskich, ktory będąc na Węgrzech odwiedził ten zakon, że
                      przeniósł ten zakon do Polski dajac im za siedzibę drewniany kosciół
                      na wzgórzu w Częstochowie i przylegające pola aby mnisi pracując na
                      roli zapewniali sobie utrzymanie. W tym czasie w Polsce wszystkie
                      istniejące zakony, to tylko dawaj i dawaj, i tak bez końca, a
                      Paulini nic nie chcą, a nawet w regule mają, że nie wolno im
                      przyjmować żadnej jałmużny. Byli bardzo cenieni przez okoliczną
                      ludność za to, że nic nie chcą, a słowo boże głoszą. Niestety, tylko
                      do czasu. W niewyjaśnionych okolicznościach pojawił się w ich
                      zakonie obraz NMP (ten co jest obecnie) i po pewnym czasie rozeszły
                      się wieści, że obraz ten czyni cuda. Tak się zaczęło. Tłumy zaczęły
                      walić do tego obrazu i szybko Paulini zorientowali się, że obraz ten
                      może im zapewnić dostatni żywot i to bez pracy na roli. Szybko
                      zrezygnowali z tej reguły nie brania jałmużny, wprost przeciwnie, im
                      większa jałmużna tym obraz przychylniejszy i bardziej skory do
                      wyczyniania cudów. Z reguły pustelniczej nic już nie zostało, oprócz
                      tych dwóch lwów w herbie. Teraz bardzo chętnie biorą. Ostatnio nawet
                      słyszałem w radiu ojca dyrektora jak przeor tego zakonu powiedział -
                      "drodzy pielgrzymi, przenajświetsza panienka prosi was o nową
                      sukienkę z klejnotów i złotą koronę" - to niby ten obraz tak prosi.
                      Wracając do tematu, co zrobił ten przykładowy Paweł, co zrobił
                      dobrego dla ludzi, że został świętym? Jaki z niego był pożytek?
                      Możesz bracie wladi3 się do tego wypowiedzieć? Na czym ma Twoja
                      świętość polegać?
                      • wladi3 Re: Wiara 20.05.10, 13:33
                        Braciszku Kocie , którego nawet imienia człeczego nie znam ,
                        posłuchaj mnie głupiego ; podziwiam twoją wiedzę , rozum ,
                        wykształcenie / jak sądzę wyższe , być może doktor rehabilitowany /
                        i szanuję to i Ciebie . Każdy człowiek dostaje inne dary od Boga , a
                        raczej według mojego dzisiejszego zrozumienia - jest to wynik
                        przypadku/ a może nie jest to przypadek ?/ w jakowym to ciele się
                        rodzimy - mniej lub bardziej obciążonym genetycznie i
                        świadomościowo . Tutaj jest pozorna niesprawiedliwość Boga , lecz ja
                        pojmuję to jako wynik Odejścia od Boga . Tysiące lat deprawacji
                        świadomości a w ostatnich stuleciach a może
                        dziesięcioleciach ,dodatkowo niszczenie naszej Planety ma wyłącznie
                        negatywny wpływ na długość i jakość życia Człowieka w tym choroby .
                        Tutaj zmieżam do różnic między ludżmi , które w odniesieniu do
                        jednostek są niezawinione , lecz w odniesieniu do społeczeństwa -
                        całej ludzkości są wynikiem działania tej to ludzkości .
                        Po co ten wywód ? Abyś mógł mnie lepiej poznać i sposób mojego
                        głupiego-ułomnego rozumowania .
                        Co zaś się tyczy twojego opisu - o apostole Pawle i św. Franciszku ,
                        jest to legenda , opowieść i ładnie ją opowiedziałeś .
                        Dotknąłeś jednej sprawy z którą się zgadzam , to znaczy wypowiedzi
                        o tym że Matka Boża życzy sobie nowej sukienki , słuchałem tej
                        wypowiedzi i osobiście byłem również zdegustowany . Ja jednak nie
                        obwiniam nikogo i uważam że gdybym mógł a wiem że Będę Mógł w
                        przyszłości ,to będę dążył do podniesienia stanu świadomości
                        Wierzących w Boga - moich Braci i Siostr . Już to zresztą czynię
                        choć na poziomie jaki jest mi dzisiaj dany .
                        Co do meritum twojego pytania , świętość człowieka do której
                        powinien On dążyć , w tym ja też dążę - to Miłość do Boga -
                        Stwórcy , do Siebie samego i do innych ludzi /Dzieci Boga Ojca / I
                        DO KOTÓW OCZYWIŚCIE TEŻ ale /nie gniewaj się Kocie i do piesków
                        też/. Pozdrawiam . Władek .
                        • kociak40 Re: Wiara 21.05.10, 19:23
                          Bracie wladi3.
                          Po Twoich postach można sądzić, że jesteś człowiekiem prawym,
                          zapewne dobrym i wartościowym. Twoje poglądy są szczególne,
                          wyrózniające Cię i dość dziecinne. Podejrzewam, że wynika to z braku
                          u Ciebie wiedzy, a zastapiłeś ją przekazem biblijnym.
                          Za wszystko obwiniasz rodzaj ludzki, tak jak Księga Rodzaju
                          przekazuje. To tylko alegoria, tylko rozumowanie ludzi sprzed
                          tysięcy lat. Rozwój wiedzy i nauki doprowadził obecnie do tego, że
                          mogliśmy poznać "chwilę stworzenia" - Wielki Wybuch. Miał on miejsce
                          15-14 miliardów lat temu. Powstała przestrzeń, czas, materia,
                          energia oraz prawa przyrody, ktore są korelacją działania. To w
                          tamtej chwili powstał Kosmos i określona została wszelka działalność
                          w nim. To w tamtej chwili zostały ustanowione przez Boga przyszłe
                          warunki naszego powstania i życia. Warunki te są dla nas surowe i
                          nieprzychylne, określają je prawa fizyki. To w chwili stworzenia Bóg
                          zadecydował, że energia i entropia (jak nie znasz tych określeń to
                          odsyłam do podręcznika) są ścisle związane ze sobą i mają
                          niekorzystną dla nas właściwość. Samoistnie entropia może wzrastać,
                          a energia rozpraszać się. Każde zdarzenie, nawet powstanie myśli,
                          uczucia itd. w obszarze Wszechświata wymaga energii (to wielkość
                          skalarna, prościej mowiąc - zdolność do wykonania pracy). Energia
                          realizuje się przez działanie - wektora siły. Aby czlowiek mogł
                          istnieć i żyć w tych warunkach zaplanowanych przez Boga, jest
                          skazany na wieczny wysiłek, trud pracy, pot i cierpienie. Musi swoją
                          ciężką pracą, wysiłkiem, poświęceniem i trudem odwracać tą zależnść -
                          powodować wzrost energii i obniżanie entropii. Samo robi się to
                          odwrotnie. Tak to Bóg zaplanował. Może prostrzy dla Ciebie przykład,
                          bardziej zrozumiały. Masz pole, jak nic nie będziesz robił, sam perz
                          bujnie wyrośnie, chwasty, zakwasi się ziemia, wyjałowieje. Żadnej
                          Twojej pracy to nie potrzebuje. Jak chcesz mieć plon z tego pola,
                          musisz orać i uprawiać ziemię, musisz pracować. Tak jest ze
                          wszystkim. Człowiek, jako istota rozumna to okres 3 milionów lat.
                          Ewolucja dotyczy wszystkich organizmow żywych. Powstają organizmy
                          korzystne dla czlowieka jak i wrogie mu itd. Co dał Bóg człowiekowi
                          aby mogł kształtować te niekorzystne warunki dla niego (dla
                          człowieka)? Jest tym intelekt, rozum ludzki, którym człowiek może
                          poznawać mądrość bożą, Jego wielkość, prawa przyrody, ktore
                          ustanowił i ktore człowiek może wykorzystać dla siebie. Człowiek
                          może dzięki tej poznanej mądrosci bożej czynić dla siebie świat
                          lepszy, bezpieczniejszy, łatwiejszy, nie wymagający takigo wysiłku i
                          ponoszenia trudu i potu. Ogrom tego Wszechswiata jest tak wielki, że
                          nie dla człowieka został stworzony, to człowiek jest tylko jego
                          malutką cząstką. Dla Twojego wyobrażenia, że zaistniałeś po to aby
                          miłować Boga, a Bóg Ciebie, ten Wszechświat byłby niepotrzebny.
                          Ta Twoja Miłość, o ktorej stale zapewniasz, Bogu nie jest potrzebna,
                          może być tylko przydatna innym ludziom, bo to tylko ludzka cecha i
                          ludzkie uczucie. Piszesz - "gdybym mógł a wiem że Będę Mógł w
                          przyszłości ,to będę dążył do podniesienia stanu świadomości
                          Wierzących w Boga". Tego robić nie musisz, jest to wszystko w NT i
                          to sam Jezus przekazał. Nic nie ma tam o ustanawianiu świetych na
                          ziemi, o czci dla obrazów i figur, o wyczynianiu teatru z Jego męki
                          na krzyzu zwanym obecnie - mszą (codziennie dla pospulstwa mordują
                          Jezusa) itd. Sługa boży ma głosić tylko Ewangelie, a nie zbierać na
                          sukienkę z klejnotów dla obrazu NMP, wyczyniać jakieś ceremoniały
                          wymyslone dla własnych korzyści materialnych. Wiara ma uszlachetniać
                          człowieka w stosunku do innych ludzi i całej przyrody. Jeśli piszesz
                          o deprawacji, to pomyśl jaką deprawację wprowadza KK?
                          Przemyśl to, myślenie to korzystna cecha, na pewno miła Bogu.
                          Uważam, że Bog wiecej ceni mądrosć niż głupotę, więcej, nasze
                          pozytywne dziłanie dla innych niż odmawianie różańców na kolanach,
                          wiecznie tych samych modlitw i innych prawie mechanicznych czynności.
                          Bóg nie może być próźny i głupi, nie może mieć ludzkich pragnień i
                          uczuć. Bóg, to absolut poza przestrzenią, czasem, materią i energią,
                          to Stworzyciel tego i "nie jest z tego świata".
                        • kociak40 Re: Wiara 21.05.10, 20:37
                          Bracie woladi3

                          Jeszcze taki dodatkowy dla Ciebie do przemyślenia.
                          Oglądając w TV ostani kataklizm z powodzi wychwyciłem takie dwa
                          niuanse. Pierwszy to ewakuacja zakonnic, ktore bez ewakuacji mogły
                          by się potopić. Przeorysza powiedziala, że od trzech dni zakonnice
                          modliły się aby powódz im nie zagroziła i niestety, musiały się
                          ewakuować. Normalne, Bóg nie nagradza głupoty, ceni mądrość. Zamiast
                          skierować te zakonnice do pracy aby napełniały worki z piaskiem i
                          umacniały wały, to przeorysza kazała im się modlić. Tylko mądrość i
                          trud pracy może ewentualnie Bóg wynagrodzić, nigdy głupotę. Mozna
                          tylko się z tego pośmaić i dla śmiechu powiedzieć, że Bóg nie
                          wysłuchał modlitw zakonnic, bo jakieś "nieczystosci" seksualne są w
                          tym żeńskim zakonie.
                          Były i poważniejsze wypadki. Rok 1348 - "czarna śmierć" w Europie.
                          To zarazek dzumy przywleczony na Sycylie przez marynarzy ze wschodu.
                          Nie rozumiejąc tej choroby (nie wolno było robić sekcji zwłok, za to
                          groził stos) KK organizował zbiorowe modły w kosciołach, modlitwy do
                          Boga o ratunek. Procesje biczowników przemierzały Europę z modlitwą
                          i pieśnią koscielną. Nie wiedziano, że zarazek ten roznoszony jest
                          przez pchły i drogą kropelkową. Modły te i procesje rozniosły
                          chorobę po całej Europie, od Sycylii do Skandynawi. Śmierć pochłonęła
                          prawie 60% całej populacji ludzkiej w Europie. To znamienny
                          przyklad, że nie modlitwa, rózańce, procesje ale w nauce i wiedzy
                          jest ratunek. Mądrość boża i jej poznawanie ma największą wartość.
                          Wszyscy święci razem wzięci nie dali ludziom takiego dobra jak dla
                          przykładu jeden człowiek - Fleming, wynalaazca penicyliny,
                          pierwszego antybiotyku, który uratował zycie milionom ludzi.
                          Bóg po to dał rozum człowiekowi aby ten korzystał z niego dla dora
                          własnego i innych, a nie zamykał się w rózańcach, modlitwach i
                          ceremoniałach.
                          • marca_1 Re: Wiara 24.05.10, 11:51
                            wladi, aby móc podnosić wibrację świadomości ludzkości, należy
                            zadbać najpierw o własne
                            nikt, kto podlega prawu tego świata, prawu natury, nie osiągnie
                            będąc w ciele, wibracji tzw królestwa bożego

                            kto osiąga wibracje tzw królestwa bożego, ten wie,że miłość, ta
                            bezwarunkowa, jest dla istoty duchowej tak jak powietrze dla ciała,
                            nie trzeba o niej zapewniać, mówić,więcej nie trzeba o niej myśleć,
                            ona po prostu jest w człowieku, i im bardziej działa w ukryciu, tym
                            większe owoce przynosi

                            tak się bowiem składa,że im bardziej coś istotnego, tym mniej
                            uznania,ogłaszania, potrzebuje, tym bardziej działa w sposób
                            niezauważalny nawet dla najbliższego otoczenia

                            • wladi3 Re: Wiara 25.05.10, 20:22
                              Drogi Kocie . Nie rozumiesz mnie . Ja wiem że przekaz biblijny nie
                              jest w pełni prawdą . Jest szczątkową prawdą . Uznaję odkrycia nauki
                              i nie przeszkadza mi to Wielbić Boga Stwórcę , Który Wszystko
                              Powołał do Istnienia . To że opis Stworzenia jest opisem na poziomie
                              świadomości człowieka sprzed tysięcy lat też mi nie przeszkadza - ja
                              to rozumiem . Odkrywam jedynie prawdę , że Bóg Objawiał się i
                              Objawia człowiekowi przez świadomość Człowieka i dlatego tyle
                              religii i wierzeń . Bóg Jest ponad tym co małe i ułomne w Człowieku
                              Jego błądzącym i oszukanym przez zło dziecku i dlatego zawsze
                              Człowieka Kocha i Zawsze Pomaga i Czeka i Wskazuje Drogę . Kazdemu
                              indywidualnie według świadomości danego człowieka . Ty buntujesz się
                              przeciwko obrzędowości i ułomności człowieka , wytykasz je i
                              wyśmiewasz . Ja Kocham i Rozumiem . Nie da się w kilu zdaniach
                              opowiedzieć co myślę i jak myślę . Potrzeba czasu i na pewno
                              osobistego spotkania aby zrozumieć drugiego człowieka . Tak łatwo
                              osądzać . Osądzać przecież według własnych "kodów" . Tysiące lat
                              Oddzielenia i różne poziomy świadomości Oddzielają Człowieka od
                              Człowieka , dlatego Jezus aby wyrwać nas z Kodu Oceny - wskazał nam
                              Drogę Miłości i Przebaczenia - najpierw Siebie i Sobie a dalej w
                              stosunku do Innych Braci i Sióstr . Cóż zatem że jesteśmy różni ?
                              Jedni mądrzejsi , inni mniej mądrzy - jeżeli się Kochamy ?
                              Gdy mnie Pokochasz / daje taki przykład / inaczej będziesz na mnie
                              patrzył - z Miłością i Wyrozumiałością . Ja /daje taki przykład / z
                              Miłością i Dumą powiem - To jest Mój Brat . On jest mądrzejszy ode
                              mnie i dużo wie i jest szczery i mnie Kocha .
                              Co się dzieje jak ktoś udowadnia że ktoś inny jest głupszy i wierzy
                              w zabobony i nie sznuje czyjejś Wiary ? Taki ktoś skazany jest na
                              Odrzucenie bo opluwa świadomość Innego człowieka - Siostrę , Brata .
                              Wynosi się i znajduje przyjemność z poniżania słabszych . Sam zaś
                              tez nie jest doskonały a nawet jeżeli obdarzony za darmo wyższą
                              inteligencją - łatwo może ją stracić . Mam przykład mojego
                              Przyjaciela i brata duchowego , który opowiedział mi jak będąc
                              młodym przestał Wierzyc i praktykować religię a był super
                              inteligentny , znał 7 języków w mowie i piśmie i potrafił zapamiętać
                              czytana raz książkę i powiedzieć gdzie dane zdanie sie znajduje na
                              jakiej stronie . Wszystko do czasu . W czasie wspinaczki górskiej
                              spadł i stracił pamięć i mowę i wracał do zdrowia bardzo długo i na
                              końcu się okazało że ma guz w mózgu . Nie miał juz żadnej ludzkiej
                              nadzieji i pojechał do Lourdes aby zwrócić się do Boga przez
                              wstawiennictwo Maryji . Tam trzy dni nic nie jadł i klęczał przy
                              grocie gdzie objawiała się Matka Boża Maryja i pił jedynie wodę ze
                              żródełka jaką przynosili Mu inni Pielgrzymi . Doznał Uzdrowienia i
                              potwiertdziły to badania po powrocie do Polski . Powiedział mi że po
                              tym wypadku zrozumiał kruchość i małość swoją i jak mało potrzeba
                              aby Wielki Człowiek pełen buty i pychy własnej zrozumiał że jest
                              maleńkim dzieckiem zależnym jednak od Łaski Najwyższego i że
                              Otrzymał Tak Wiele za Nic i bez własnych zasług . Pozdrawiam Ciebie
                              Bracie nieznanego Imienia . Władek .
                              • kociak40 Re: Wiara 26.05.10, 01:28

                                "...dlatego zawsze (Bóg) Człowieka Kocha i Zawsze Pomaga i Czeka i
                                Wskazuje Drogę . Kazdemu indywidualnie według świadomości danego
                                człowieka ." - wladi3

                                Najlepiej wytłumacz to na konkretnym przykładzie. Niedawno obiegło w
                                TV ujęcie modlącej się kobiety na skraju przerwanego wału
                                przeciwpowodziowego, tuż po jego przerwaniu. Dzisiaj był wywiad z tą
                                kobietą. Powiedziała ona, że modliła się słowami (cytuje) - "Boże
                                jeśli możesz to napraw ten wał, bo tysiące ludzi będą strasznie
                                cierpieć ....". Niestety, Bóg widać nie mógł tego spełnić ale na
                                skutek tej modlitwy, jak powiedziała ta kobieta, krzyż przestał ją
                                boleć. Jakąś korzyść indywidualną jednak odniosła z tej modlitwy,
                                chociaż nie oto jej chodziło. Jak to rozumieć? Bóg nie jest
                                wszechmocny? Władny jest tylko na ból w krzyżu? Tu tysiące ludzi
                                będą cierpieć, a ten ból w krzyzyu tej kobiety jest ważniejszy?
                                Trudno mi to zrozumieć.
                                • wladi3 Re: Wiara 26.05.10, 09:36
                                  Tutaj zaczynamy rozmawiać jak Brat z Bratem . Bóg Stworzył Świat i
                                  Oddał go we władanie Człowiekowi . Zło jakie się dzieje teraz na
                                  świecie jest wyłącznym wynikiem działalności Człowieka - ludzkości .
                                  Bóg Stworzył Świat i określił jego prawa . Nie ingeruje w materię
                                  tego świata . Człowiek narusza równowagę biologiczną Ziemi , niszczy
                                  ją i sam ponosi konsekwencje swojej głupoty , pychy , braku Miłości
                                  i braku odpowiedzialności za matkę Naturę w której żyjemy i dzięki
                                  której żyjemy i oddychamy .
                                  Człowiek w wyniku zachłanności i pychy i pogoni za zyskiem nie widzi
                                  niebezpieczeństw związanych z Naturą . Politycy choć widzą zło nie
                                  poprą Dobrych działań - bo wymyśliła je Opozycja , gdy tamci dojdą
                                  do władzy zrobią to samo . Głupota i nienawiść i brak
                                  odpowiedzialności .
                                  My zaś - większość z Wierzących jest jak małe dzieci . Obarcza Boga
                                  winą za kazde zło jakie sami robimy , lub jako społeczność ludzka
                                  czyni .
                                  Bóg nie łamie ustanowionych Praw materii tego świata i dlatego
                                  dziecinne proszenie aby Bóg w cudowny sposób naprawił wały jest
                                  tylko dziecinną prośbą dziecka nie znającego realiów i zasad .
                                  Co zaś się tyczy indywidualnych skutków Wiary człowieka i doznania
                                  Uzdrowienia , lub polepszenia stanu zdrowia - wynika to z faktu iż
                                  zwracając się do Boga Człowiek łączy się z Jego Energią i Ta Energia
                                  wchodząc - wnikając w Człowieka potrafi wywołać Pozytywne skutki .
                                  Poziom możliwych "cudów" zależy od kodów świadomości danego
                                  człowieka, który w mniejszym lub większym stopniu nawet podświadomie
                                  dopuszcza Takową Możliwość Ingerencji Boga . Brak Wiary zamyka
                                  możliwość takowych działań Energii Boga . Bóg nie łamie woli
                                  Człowieka . Pozdrawiam . Władek .
                              • kociak40 Re: Wiara 26.05.10, 02:31
                                Bracie wladi3

                                Oczywiście, że nie rozumiemy się. Mylisz nawet pewne pojęcia.
                                Inteligencja, to przyznaje, jest pewnym darem od nas niezależnym.
                                Inteligencja to zdolność naszego mózgu do przyswajanie wiedzy i
                                abstrakcyjnego myślenia. Wiedza, to nie dar, to ponoszony trud w jej
                                poznanie, zrozumienie i przyswojenie. Jak Ty sobie to wyobrażasz?
                                Że ja wolałem siedzieć w dusznych aulach wykładowych uczelni niż dla
                                przykładu odbywać przejażdzkę z dziewczyną kajakiem po Wiśle?
                                Że wolałem z przyjemności siedzieć i uczyć się rozwiązywać całki niż
                                iść sobie z kolegami do kina? Zdobycie wiedzy to ogromny poniesiony
                                trud kosztem przyjemności, poświęcenie czasu kosztem odpoczynku, to
                                ogromny stres przed kolokwiami, egazaminami itd. Wiedzy nikt nie
                                podarowuje, ją każdy człowiek musi zdobywać sam. Poniosłem taki trud
                                i umiem go docenić u innych ludzi, ktorzy tak jak ja, część swego
                                zycia poświęcili na naukę. Co u mnie było "motorem" takiego
                                działania? Pasja poznania, chcialem zrozumieć otaczający mnie świat,
                                chcialem poznać prawa rządzące jego funkcjonowaniem. Chciałem
                                wiedzieć "dlaczego buty skrzypią?" i jak energia jest przekazywana w
                                kosmosie? itd. itd. itd. Dla mnie Bóg, to nieogarnięta mądrość, dla
                                Ciebie to kochanie i miłość do wszystkich. Dla Ciebie uczucia, dla
                                mnie działanie. Wszystkie uczucia jakie może posiadać człowiek to
                                tylko procesy chemiczne i elektryczno-magnetyczne zachodzące w jego
                                osobie i przetwarzane przez mózg. Jedne i drugie jest pożyteczne i
                                dlatego są rózni ludzie, całe szczęcie, że tak jest.
                                Robisz mi zarzut, że wyśmiewam się z ceremoniałow koscielnych, robię
                                tak, bo tylko tego są warte. Dostrzegam, że służą tylko do
                                zniewolania ludzi i robienia na tym pieniędzy. W mojej dzielnicy
                                jest obecnie 6 kosciołow, w budowie 7-my, a istniejące pogotowie
                                ratunkowe z końca lat piędziesiątych ubiegłego wieku. O czym to
                                świadczy?
                                Ten Twój przykład z tym przyjacielem, jego niszczęściem jakie go
                                spotkało i cudowne uleczenie, jest bardzo typowe dla takich osób jak
                                Ty. Takich tkliwych opowiastek słyszalem bardzo dużo i mnie ich nie
                                przekazuj. Najwięcej cudownych uleczeń jest w religii
                                hinduistycznej, a to by świadczyło, że ta bogini (ta co ma tyle rąk,
                                nie wiem jak się nazywa) jest bardziej miłosierna od NMP.
                                Jak to rozumieć? Wstawiennictwo Maryji to spowodowało? Jest ona
                                bardziej miłosierna niż Bóg? Sam chyba widzisz, że coś tu nie tak.
                                Twoje wywody pozwalają mi się utwierdzać w przekonaniu, że
                                najbardziej prawidłową (o ile tak można stwierdzić) jest
                                protestantyzm. Tam są tylko dwa sakramenty, ktore są wymienione w
                                NT, nie ma świetych, obrazów, figur, zakonów, kultu NMP i innych
                                świętych, ceremoniałów dla wyludzania pieniędzy i co najważniejsze -
                                papieża. Religia wyższego poziomu i formatu, zapewne trudniejsza ale
                                mamy przecież XXI wiek i nie powinno być miejsca na ciemnotę i
                                zabobony, najwyższa pora na to.
                                • wladi3 Re: Wiara 26.05.10, 09:55
                                  Bracie Kocie , nie rozumiesz - nie możesz zrozumieć , że dla Boga
                                  nie ma znaczenia głupota i ułomne myślenie Jego dziecka ?
                                  Dla Boga liczy się tylko Otwarcie przez Wiarę na Niego , lub na
                                  Jego Cząstkę - Inne Jego dziecko już Zjednoczone z Duchem Boga .
                                  Wybór przez Człowieka kontaktu z Bogiem przez Inną Osobę , nie ma
                                  wpływu na działanie Łaski Boga a jest jedynie Wyborem danego
                                  Człowieka ze względu na jego indywidualne zakodowanie . Pozdrawiam
                                  Ciebie . Władek .
                                  • kociak40 Re: Wiara 26.05.10, 17:33
                                    Bracie wladi3
                                    Bardzo ciężko się z Tobą dyskutuje, bo Twoje "nawiedzenie" nie
                                    pozwala Ci oderwać się nawet na chwilę od niego.
                                    To nie człowiek sprowadza kataklizmy. Człowieka jeszcze nie było na
                                    tym świecie, a takie kataklizmy były. Wybuchały wulkany, zalewały
                                    ziemie gorącą lawą, płyty kontynentalne nasuwały się na siebie
                                    powodując trzęsienia ziemi, były ogromne powodze, długie okresy
                                    zlodowaceń, tsunami, orkany, tajfuny itd. To nie człowiek
                                    jest "autorem" tego, to nie człowiek "wyprodukował" muchę tse-tse,
                                    pasożyty, insekty, bakterie chorobotwórcze, szkodliwe promieniowane
                                    kosmiczne, chwasty, szkodniki itd. Jeśli dla Boga (tak jak
                                    piszesz) "liczy się tylko Otwarcie przez Wiarę na Niego" to po co to
                                    zło utworzone przez Niego? Popatrz na faune i florę, aby jedno
                                    zwierzę mogło żyć, musi pożreć drugie, aby jedna roslna mogła
                                    rosnąć, musi cieniować inną. To Bóg stwarzając prawa przyrody, sam
                                    zadecydował, że aby człowiek mógł istneć musi czerpać energię,
                                    przetwarzać ją, a to powoduje wydzielanie szkodliwych substancji i
                                    zatruwanie środowiska. Prawa przemian chemicznych są takie, że
                                    spalanie tworzy dwutlenek i tlenek węgla, a nie azot i jakiś gaz
                                    obojętny. Człowiek nie jest autorem praw przyrody, nie jest w stane
                                    ich zmieniać, może tylko poznawać i wykorzystywać. Zostawmy to.
                                    Zaciekwiło mnie jakby Twoje rozumowanie. Opisujesz przypadek
                                    znajomego, że ten chcąc wyzdrowieć udał się do sanktuarium, tam
                                    pościł, pił tylko wodę ze żródełka i wyzdrowiał. Ciekawy jestem jak
                                    tłumaczysz sobie, że Matka Boża Maryja tylko w tamtym miejscu robi
                                    wstawiennctwo do Boga i tam ją Bóg wysłuchuje, a w innym miejscu nie.
                                    Tam post i picie wody ze żródełka pomaga, a w innych miejscach nic z
                                    tego, nawet jakby pościł przez tydzień i wypił więcej wody z innego
                                    żródełka? Możesz to wyjaśnić? Dlaczego przed obrazem w Częstochowie
                                    robą się cuda, a przed innym w domu obrazem nie chcą się robić? Jak
                                    możesz pogodzić wiarę w jednego Boga z cudownością miejsca, żrodełka
                                    czy obrazu? Bardzo mnie to ciekawi, Twoj sposób rozumowania.
                                    Co do samych cudów uzdrowień. Występują one we wszyskich religiach,
                                    nawet w pogańskich, nawet u obecnych murzynów w Afryce, ktorzy
                                    wierzą w drewniane bożk przez siebie wystuganych. Co ciekawe,
                                    najwięcej takich cudów jest własnie u tych prymitywnych murzynów
                                    oraz w hinduiźmie. Tz. cud uzdrowienia, polega na silnej wierze,
                                    ktora powoduje inną pracę organizmu, inny przebeg procesów
                                    chemicznych i elektro-magnetycznych w naszym organiźmie, ktore mogą
                                    usunąc defekt choroby. Miłość, strach, kochanie, lęk, wiara itd. to
                                    sfera uczuć, pewnych bodźców odberanych przez mózg. Jeśli na skutek
                                    jakiejś przyczyny (własnie może być to przez silną wiarę) te bodzce
                                    w naszym ciele się wytworzą, mogą zmanę choroby usunąć. Twój
                                    przyjaciel, ten co pojechał do sanktuarum, jakby miał silną warę np.
                                    w rogatego fauna, ktory mieszka w lesie i może uzdrowić, też by się
                                    to stało. To nie wstawiennictwo Matki Bożej, nie wysłuchanie prośby
                                    przez Boga, to spowodowało, ale inne stany wewnętrznych przemian w
                                    organiźmie wywołane uczuciem wiary, oddziaływaniem na świadomość
                                    tego mejsca itd.
                                    Inna jeszcze sprawa, też mnie bardzo ciekawi. Jak to możliwe, że
                                    Bóg, Stwórca ogromu Wszechśwata, przestrzeni, czasu, materii i
                                    energii, może mieć matkę, syna, pragnienie ludzkich uczuć? Ja to Ty
                                    tłumaczysz?
                                  • kociak40 Re: Wiara 26.05.10, 19:15
                                    "Uzdrowienia , lub polepszenia stanu zdrowia - wynika to z faktu iż
                                    zwracając się do Boga Człowiek łączy się z Jego Energią i Ta Energia
                                    wchodząc - wnikając w Człowieka potrafi wywołać Pozytywne skutki" -
                                    wladi3

                                    Bracie władku.

                                    To nie boska energia powoduje uzdrowienia ale nasza własna, ktora
                                    poprzez wiarę (silne stany napięcia, nie wiem jak to nazwać)
                                    powoduje inne procesy zachodzących przemian chemicznych i
                                    elektromagnetycznych.
                                    Podoba mi się (pierwszy raz to piszesz) - "Boska Energia. Takim
                                    pojęciem operuje marca-1 - ENERGIĄ.
                                    Co to jest energia, w naszym ziemskim rozumowaniu? Jest to skalarna
                                    wielkość fizyczna charakteryzująca się pod wzgledem ilściowym.
                                    Prościej, to mozliwość wykonania pracy. Energia nie ma uczuć,
                                    pragnień, porządań itd. Ma natomiast mozliwość wywołania zdarzeń
                                    poprzez działanie wielkości wektorowej - siły. Działanie energii
                                    może wywołać to co tak lubisz, kochanie, miłość, pragnienie, wiarę
                                    czyli uczucia. Aby tak było musi być materia jako odbiornik tego
                                    działania - nasz mózg. Zwróć uwagę, rozpatrując absolut - Bóg, jest
                                    to pojęcie poza przestrzenią, czasem, materią i energią. To pojęcie
                                    Bóg nie może mieć uczuć, bo jest poza materią, nie jest potrzebna
                                    temu pojęciu Twoja miłość i Twoje uczucia. To tylko Tobie i dla
                                    Ciebie jest to przydatne, bo w Tobie powstają te uczucia i Tobie
                                    zapewniają poczucie szczęścia, spokoju ducha, zadowolenia itd. Bóg
                                    tego nie potrzebuje, bo jest Stwórcą przestrzeni, czasu, materii i
                                    energii. Pomyśl nad tym. Przestrzeń to obszar mozliwości zdarzeń, to
                                    obszar gdzie możesz wyznaczać odległość. Czas to pojęcie
                                    filozoficzne, nie wiemy co to jest, natomiast w pewnych układach
                                    możemy ten czas mierzyć. Odziela to pojęcie zdarzenia. Np. nie może
                                    tak być abyś jednocześnie był w wielkim smutku, zalewał się łzami i
                                    jednocześnie miał uczucie szszęścia itd. Czas rozdzieli te
                                    zdarzenia. Materia to "tworzywo" dla dzialania energii i wywołania
                                    zdarzeń. Energia to mozliwość zaistnienia wszelkich zdarzeń.
                                    Pamietaj o tym, że największą prędością zaistnienia czego kolwiek
                                    jest prędkość światła, czyli prędkość przekazywania energii. Już
                                    dawałem Ci przykład, że to co nazywasz rzeczywistoscią, też temu
                                    podlega. Wyobraź sobie. Leżysz na pięknej plaży, szum morza, mewy
                                    latają, słońce pięknie opala, prawie tak miło jak w raju. Robimy
                                    załozenie, Słońce przestało istnieć, już go nie ma. Ty dalej masz
                                    jak w raju, nic się nie zmieniło, słońce opala choć już go nie ma,
                                    ładują się dalej baterie solarne, jest cicho i pieknie, mewy latają,
                                    kochasz wszystkich ludzi, Boga, za dar istnienia Słońca, a tego
                                    Słońca już nie ma. Dopiero po 8,5 minuty przestaniesz istnieć,
                                    dopiero po 8,5 minuty Słońce przestanie istnieć w układzie gdzie się
                                    znajdujesz. Rzeczywistość jest tworzona przez przepływ energii, a ta
                                    ma prędkość przepływu skończoną, nie natychmiastową. Energia może
                                    byc przekazywana z jednej materii do drugiej (z jednego ciała do
                                    drugiego), z jednego układu do drugiego. Istoty absolutu - Bóg,
                                    nigdy nie poznasza, to niemożliwe, zwiększona twoja wiedza może
                                    tą "istotę" choć o drobinę przybliżyć.
                                    Pozdrawiam
                                    • sinobrody62 Re: Wiara 26.05.10, 21:13
                                      Bardzo ciekawie dyskutujecie, bardzo. Tylko co z tej dyskusji wynika?
                                      Myślę, że niewiele. Każdy z Was pozostaje przy swoich racjach.
                                      Nie będę się wdawał w takie uczone dywagacje, ale zapytam: skoro Pan
                                      Bóg jest wszędzie, to po co nam kościoły??? Przecież chodzi o to aby
                                      żyć w zgodzie z naukami Pana. I dalej; skoro Kościół jako instytucja
                                      wyrządził w historii tyle zła i dopuścił się tylu podłości i
                                      nikczemności, że wspomnę tylko o wyprawach krzyżowych i inkwizycji
                                      to po co nam taki Kościół??? Pisząc Kościół mam na myśli treść,
                                      która ten Kościół wypełnia czyli hierarchów i cały kler. Przecież do
                                      zbawienia nie jest nam potrzebny proboszcz, który wysłucha w
                                      skupieniu nasze grzeszki. Grzeszki możemy wyznać Bogu bez
                                      pośrednictwa proboszcza, a w zasadzie nie powinniśmy grzeszyć jako
                                      świadomi katolicy. Można tak gdybać, gdybać, wykazywać swoje racje
                                      tylko, że z tego naprawdę nic nie wynika. Kler w dalszym ciągu
                                      ogłupia całkiem sporą grupę naszych ziomków jak by to było
                                      średniowiecze, a nie XXI wiek. Nasi "pobożni" katolicy biegają co
                                      niedziela do kościółka, przyjmują sakrament i uważają się za godnych
                                      zbawienia bo przecież idą do Kościoła, przjmują opłatek, a że na
                                      codzień bardzo wielu z nich jest pospolitymi kanaliami??? No to co?
                                      Od czego jest pleban?
                                      • kociak40 Re: Wiara 27.05.10, 01:51
                                        Brawo, mało jest ludzi, którzy umieją samodzielnie myśleć. Tych
                                        kilka Twoich zdań dobitnie śwadczy, że Ty do takich należysz.
                                        Też pod Twoim postem mogę się podpisać, sama prawda.
                                        Problem jest w tym, że religia swoim przekazem musi być dostosowana
                                        do każdego poziomu intelektu i wiedzy człowieka. Im ten poziom jest
                                        nższy, tym łatwiej manipulować człowiekiem. Kler ma w tym wprawę już
                                        prawie od 2000 lat. Wymyslanie róznych ceremoniałów zapewnia im
                                        dostatnie życie doczesne, własne wywyższenie się nad innych, łatwo
                                        zdobyty szacunek i dominującą pozycję w danych społecznościach.
                                        Ogłupianie ludzi to ich główna specjalność. Handel bogiem jest
                                        bardzo dochodowy i nie wymagający zadnych własnych nakładów. Szkopuł
                                        w tym, że wymaga to pewnego własnego myslenia, bacznej obserwacji,
                                        wyciągnięcia wniosków itd. aby to zrozumieć. Ludzie wolą tego nie
                                        robić, wolą mieć pośredników (czyli kler) i kierować się ich
                                        przekazem. Ceremoniał daje poczucie uczestnictwa w "drodze do
                                        zbawienia", nie wymaga przemysleń, własnej zmiany postępowania i
                                        odniesienia do innych ludzi, wprost przeciwnie, daje poczucie, że to
                                        uczestnicy pielgrzymek, mszy, rózańcowych modlitw itd. są
                                        na "drodze" gdzie zbawienie idzie całą parą, zapewnia poczucie
                                        bycia "lepszymi" od innych ludzi. Całej rzeszy ludzi, przekaz
                                        biblijny i nauki kleru, zastępują naukę i wiedzę. Dla takiej
                                        przykładowej już "babci dewotki", musi być diabeł, piekło, czyściec,
                                        anioł, ksiądz z kropidłem, świety, figura NMP, obraz, cudowne
                                        miejsce gdzie wyczyniają się cuda itd. itd. Dopiero gdzieś na końcu
                                        Bóg w formie czarodzieja, może jakiegoś facia z brodą, który co chce
                                        to się zrobi. Świat dla takiej osoby jest wtedy zrozumiały, ona
                                        mądra itd. Kler wie o tym doskonale i umiejętnie to podsyca. Papież
                                        dodaje koralików do rózańca (wymysla nowe tz. tajemnice), robi
                                        nowych świętych (starzy już się zużyli), nowe sanktuaria itd. itd.
                                        Jednym słowem, kler ujmie trzymać rękę na pulsie w swoim interesie.
                                        To może tylko zweryfikować czas, większa świadomość ludzi, większa
                                        ich wiedza. To będzie długi okres ale nieuchronny. Kościół już nie
                                        może palić heretyków i oskarżać o czary, nie może działać
                                        Inkwizycja, nie może grozić w ogromnym zakresie anatemą, nie może
                                        ustanawiać prawem podatków dla siebie, nie może tworzyć zapory dla
                                        nauki itd. Został zmuszony do rozstania się z tym, i musiał to
                                        zrobić chociaż bardzo niechętnie. Już nie może mordować ludzi, za to
                                        może tylko święcić pola, samochody, wiaty autobusowe, budynki i
                                        wszystko co tylko się daje i przynosi to zysk.
                                    • wladi3 Re: Wiara 26.05.10, 23:18
                                      Co za różnica że Ty mówisz nasza własna energia poprzez Wiarę ? Może
                                      tak jest ? Co za różnica jeżeli efekt jest tylko dzięki Wierze w
                                      Boga . Ci co nie wierzą nie sięgają po taką możliwość , nie
                                      otwierają się na takie rozwiązanie i nie mogą sobie pomóc .
                                      Ja zwał tak zwał jeszcze raz mówię - liczy się Efekt . Czy ja
                                      mówię , że Ty jesteś mną ? A ja Tobą ? Bóg nie łamie woli człowieka
                                      i pozwala mu wybierać i rozmyślać i kazdy myśli według swojego
                                      zakodowania - myśl sobie jak chcesz Kocie , czy ja Tobie bronię ?
                                      Chcesz rzeszy popleczników i tylko takich co Tobie podmaślają bo
                                      mają podobne zdanie a inni to wariaci ? Twój wybór . Ja i tak Ciebie
                                      lubię , bo jak powiedziałem Jesteśmy z Rodu dzieci Boga - Jesteśmy
                                      Rodziną i mimo że w rodzinie jest różnie to jednak to Rodzina .
                                      Rodzinę zaś mimo wszystko powinna łączyć Miłość . Mi też się z Tobą
                                      ciężko rozmawia i co z tego ? Nie przytaknę Tobie , jak myślę
                                      inaczej bo nie włażę nikomu w tyłek i mam swoje zdanie . Jedną
                                      Partię i Myśl Przewodnią już mieliśmy i do niczego dobrego to nie
                                      doprowadziło . Pozdrawiam Ciebie Kocie . Władek .
                                      • kociak40 Re: Wiara 27.05.10, 02:07
                                        Bracie wladi3

                                        Po co się denerwujesz, po co odpisujesz nie na temat?
                                        Zadałem Ci kilka pytań, a Ty nie chcesz na nie odpowiedzieć,
                                        dlaczego?
                                        Jak chcesz przekazywać swoję przesłanie jak nie chcesz udzielić
                                        odpowiedzi na zadane pytania? Co jest warta Twoja wiara, jak pytań
                                        się ona boi? Mnie nie musisz kochać, miłować, włazić do tyłka
                                        (brzydko to określiłeś), przytakiwać. Mnie interesuje wyłącznie
                                        własne Twoje zdanie, a piszesz, że takie masz. Chciałbym poznać
                                        właśnie jakie ono jest w odpowiedzi na moje zadane Tobie pytania.
                                        Pytam się grzecznie, jasno i z całym szacunkiem. Takiej też oczekuje
                                        odpowiedzi od Ciebie. Po tym ostatnim poście jaki napisałeś, mam już
                                        pewne wątpliwości, co do prawdziwości tego co sam sobie przypisujesz.
                                        • wladi3 Re: Wiara 27.05.10, 10:05
                                          Dobry to nie znaczy głupi - Kocie . Traktujesz wszystkich jakbyś
                                          wszystkie rozumy pozjadał . Cały świat Wierzących w Boga jest
                                          zaściankowy i zabobonny , mierzi Cię obrzędowość , atakujesz
                                          nieustannie i wyśmiewasz Wiarę w Boga , przeinaczasz słowa z Biblii
                                          i się dziwisz że może dosadnie ale powiedziałem Tobie co myślę . Z
                                          niektórymi osobami na tym forum maślicie sobie ujeżdzajac po
                                          Wierzących . W rodzinie też od czasu do czasu coś się dosadnie powie
                                          i dziecku da klapsa.Ty jestes takim rozbrykanym dzieckiem . Jak
                                          Dorośniesz do tolerancji i wzajemnego obcowania z różnymi ludżmi to
                                          wrócimy do rozmowy. Opuszczam Ciebie Kocie . Z zasady Miłości nie
                                          wdaje się w polemikę i do czasu staram się cierpliwie tłumaczyć a
                                          przynajmniej Prosić o tolerancję . Ja wiem że wielu myśli inaczej
                                          ale nikogo nie atakuję . Z Panem Bogiem Kocie . Władek .
                                          • kociak40 Re: Wiara 27.05.10, 13:00
                                            Bracie wladi3

                                            Jak sam w końcu zrozumiałeś Twoje stale to samo ględzenie nie ma
                                            sensu. Miłuj i kochaj sobie wszystkich ale nie ośmieszaj wiary
                                            w Boga. Bóg nie mieszka w żadnej światyni, jest wszędzie i wszędzie
                                            może nas wysłuchać. Nie potrzeba żadnego wstawienictwa i protekcji
                                            świetego, NMP, ojca Pio, Faustyny czy innych dziwnych postaci
                                            ludzkich abyś otrzymał łaskę, jeśli jest taka wola Boga. Zastanów
                                            się nad tym co piszesz, dlaczego NMP wysłuchuje i udziela protekcji
                                            w Lourds, a gdzie indziej nie chce tego zrobić? Jakaś rejonizacja do
                                            cudów? Podoba się jej to miejsce i tylko tam obdarza nas łaską
                                            wysłuchania? Nie wiem tego i chciałbym abyś to wyjaśnił jesli Ty to
                                            wiesz, a tego nie chcesz zrobić. Jeśli też tego nie wiesz to napisz -
                                            nie wiem. Wszelka protekcja to raczej otrzymanie tego na co nie
                                            zasługujemy, a chcemy dostać. Ja nie wyśmewam wiary w Boga ale
                                            wysmiewam to, co pomniejsza wymiar Boga. To co z Boga robi
                                            czarodzieja łasego na pochlebstwa, pokłony, i inne ludzkie przywary,
                                            ktore są złe u ludzi i nie mogą one obciążać Boga w Jego wielkości.
                                            Dobrze, że chcesz juz zamilknąć, to lepsze niż osmieszanie religii.
                                        • sinobrody62 Re: Wiara 27.05.10, 11:56
                                          "Kotku". Mam wrażenie, że Twoja dyskusja z "Wladi" nie ma
                                          najmniejszego sensu. Wladi domaga się tolerancji, a co
                                          robią "katolicy" np. od Rydzyka i nie tylko??? Oni są zaślepieni i
                                          żadne racjonalne przesłanki do nich nie docierają. Są jacy są. Każdy
                                          ma swój rozum (przynajmiej powinien mieć)i odbiera świat po swojemu.
                                          Wielu ludzi, pewnie większość, idzie do Kościoła, wysłucha kazania,
                                          ale gyby ich zapytać o czym pleban mówił, jaki był sens i przekaz
                                          tego kazania??? Tego zdecydowana większość nie wie. Ja już mam swoje
                                          latka, jestem emerytem, ale jestem również katolikiem bo tak
                                          zostałem wychowany, ale jestem świadomym katolikiem. Obecnie bardzo
                                          rzadko chodzę na msze. W kazanich, które proboszcz głosi jest albo
                                          polityka, albo treści kierowane do ludzi kompletnie "wypranych".
                                          Mnie to śmieszy. Śmieszą mnie również pielgrzymki. Uczestnicy tych
                                          pielgrzymek uważają, że jeżeli zaliczą jedną lub kilka pielgrzymek
                                          to już stają się lepszymi katolikami i bliżej im do zbawienia.
                                          Jeżeli jest tak jak głosi Biblia, że na koniec Pan zważy nasze
                                          uczynki i które przeważą tak będziemy ocenieni to liczy się tzw.
                                          całokształt naszego życia, a nie to ile i gdzie odbędziemy
                                          pielgrzymek. No ale aby to rozumieć to należy mieć odrobinkę
                                          zdrowego rozsądku i czasami pomyśleć co się wokół nas dzieje i jak
                                          ten Świat jest skonstuowany.

                                          PS. Jeszcze odnośnie pielgrzymek. Chyba ze 3 lata temu pewna znajoma
                                          dziewczyna, (zupełnie dojrzała to tak dla jasności sytuacji)
                                          wybierała się na pielgrzymkę do Częstochowy i opowiadała mi, że
                                          zagadnął ją pewien jej znajomy słowami: " masz już wszystkie nocki
                                          obstalowane czy mogę się na jakąś załapać". Na początku nie mogła
                                          zrozumieć o co chodzi ponieważ wybierała się pierwszy raz, gdy do
                                          niej dotarło to była wściekła i zarzenowana. Tak więc wielu
                                          uczestników tych bogobojnych pielgrzymek bierze w nich udział z
                                          zupełnie innych pobudek.
                                          • kociak40 Re: Wiara 27.05.10, 13:36

                                            ""Kotku". Mam wrażenie, że Twoja dyskusja z "Wladi" nie ma
                                            najmniejszego sensu." - sinobrody62

                                            Masz rację i ja wiem o tym doskonale. Liczę tylko na to, że mogą
                                            czytać inni uczestnicy tego forum i piszę jakby "matertiał" do
                                            przemysleń. Zwróć uwagę jak groźny może być przekaz
                                            takich "nawiedzonych". Wladi3 opisał swojego przyjaciela i cud jaki
                                            uzyskał on w Lurdes. Napisał to bez żadnego zastanowienia. Nie wziął
                                            pod uwagę, że pojechanie do Lurdes jest związane z bardzo dużą sumą
                                            pieniędzy. To sam przejazd, dochodzi jedzenie, zakwaterowanie i inne
                                            wydatki związane z takim wyjazdem. Nawet nie pomyslał (a tu trzeba
                                            pomysleć samodzielnie), że pozbawia nadzieji osoby niemajętne, one
                                            nie mogą ponieść takiego obciążenia finasowego i cudu na sobie nie
                                            doświadczą. To NMP faworyzuje tylko bogatych? Tylko takich
                                            wysłuchuje i robi wstawiennictwo? Biednych chorych lekceważy,
                                            ktorych nie stać na przyjazd do Lurdes?
                                            Sanktuaria to tylko wymysł kleru i to dla własnych doczesnych
                                            korzyści. Bóg jest dla wszystkich i wszędzie, nie są potrzebni żadni
                                            pośrednicy ani żadne "cudowne miejsca", "cudowne figury i obrazy".
                                            To pomniejsza tylko wielkość Boga. Właśnie tacy jak wladi3
                                            osmieszają religię i powodują, że katolicyzm się kurczy i to w
                                            szybkim tempie. Kler "trzyma" wiarę na najniższym możliwym poziomie
                                            aby mieć największe ziemskie profity. Każde sanktuarium to fabryka
                                            pieniędzy.
                                          • kociak40 Do sinobrody62 28.05.10, 16:52
                                            Opisałeś przypadek z pielgrzymki.
                                            Ja osobiście spotkałem się z innym przypadkiem.
                                            Kilkanaście lat temu, obok budynku gdzie mieszka moj znajomy,
                                            wybudowano nowy kościół (katolicki, prowadzony jest przez księży,
                                            ktorzy mają nazwę, nie umiem powtórzyć dokładnie, jacyś
                                            redemptoryści?). Wtedy wszystko się zaczęło. Żona mojego znajomego
                                            zaczeła chodzić do tego koscioła na jakieś nauki, rekolekcje czy też
                                            coś w tym typie. Mój znajomy jest ateistą ale nie zabraniał chodzić
                                            swojej żonie na te kościelne nauki, tylko trochę narzekał do mnie,
                                            że kolacji nie ma, a to obiadu, a to zona wraca późno z tych
                                            nauk itd. Trzy lata temu proboszcz tego kościoła dla swoich uczni
                                            (między innymi i dla jego żony) urządził pieszą pielgrzymkę do
                                            Częstochowy, ktorej był kierownikiem. Żona poszła i już z
                                            pielgrzymki nie wróciła, odeszła do tego księdza. Proboszcz wynajął
                                            jej mieszkanie i uczy już ją indywidualnie, nie musi chodzić do
                                            koscioła, proboszcz chodzi do niej. Zostawiła znajomego z dwójką
                                            dzieci (14-17 lat) po latach małżeństwa.
                                            Rozmawiał znajomy poźniej z żoną i dowiedział się od niej, że ona
                                            będąc na tej pielgrzymce doznała "olśnienia", że nie może żyć dłużej
                                            z ateistą, co innego osoba duchowna. Ze swej strony mogłem tylko
                                            pocieszyć znajomego, że na ogół żony i czeki bez pokrycia zawsze
                                            wracają. Stan aktualny. Nie chciał czekać, już jest po rozwodzie,
                                            nawet chwali to sobie, nie żałuje tych nauk kościelnych żony. Była
                                            podobno bardzo gadatliwa i teraz ma cisze i spokój. Rózne są skutki
                                            pielgrzymek.
                                            • sinobrody62 Re: Do sinobrody62 29.05.10, 12:23
                                              Podałeś może niezbyt dobry przykład, bo niby czego to dowodzi? Żona
                                              czyjaś, chodziła na nauki do kościoła i z tego powodu odeszła od
                                              męża do duchownego. Wynika z tego, że nie powinniśmy naszych żon
                                              puszczać samych do sanatoriów, na wczasy nie powinniśmy im zezwalać
                                              np. na kształcenie wieczorowe itp. Odeszła od męża bo chciała.
                                              Widocznie ten duchowny miał coś czego brakowało meżowi, a że to był
                                              akurat ten trudny okres w życiu małżeństw ( piszesz, że mają dzieci
                                              14 i 17 lat)pewnie poczuła się znudzona monotonią życia małżeńskiego
                                              i tylko szukała pretekstu do zmiany. Tak ja to widzę.
                                              • kociak40 Re: Do sinobrody62 29.05.10, 20:12
                                                Może masz i rację. Znajomy jako ateista nie miał ślubu kościelnego
                                                tylko cywilny. Było dobrze przez tyle lat i jego żonie to nie
                                                przeszkadzało. To te nauki i to "olśnienie" na pielgrzymce jego żony
                                                (zapewne umiejętnie wykorzystane przez księdza) spowodowało
                                                przeświadczenie, że żyje w grzechu, że nie ma dla niej zbawienia, bo
                                                nie ma ślubu kościelnego. Mnie chodziło o przekazanie jak
                                                może "pranie mozgu" doprowadzić do zmian w osobowości.
                                                • sinobrody62 Re: Do sinobrody62 30.05.10, 10:21
                                                  Cytat Mnie chodziło o przekazanie jak
                                                  może "pranie mozgu" doprowadzić do zmian w osobowości.


                                                  Masz rację. Ja nie mam zamiaru bronić kleru, ale z praniem mózgu
                                                  mamy do czynienia na codzień. Piorą nam mózgi reklamy, politycy,
                                                  media i jakoś musimy sobie z tym radzić.
                                                  • kociak40 Re: Do sinobrody62 30.05.10, 22:00
                                                    Piszesz - "Piorą nam mózgi reklamy, politycy,
                                                    media i jakoś musimy sobie z tym radzić."
                                                    Tu obrona jest łatwiejsza, nie sądzę aby to zmianiało osobowość.
                                                    Natomiast o dewocję jest bardzo łatwo, zaczyna się dość niewinnie.
                                                    Właśnie przed chwilą dostałem e-maila od znajomej, ktora od kilku
                                                    lat "odbywa" jakąś dorgę duchową w kościele. Uczęszcza 1-2 razy w
                                                    tygodniu na jakieś nauki o aniołach, jak bronić się przed szatanem,
                                                    dyskutują tam o grzechu, pokucie itd. Widzę, że zmienia się jej
                                                    osobowość. Kiedyś normalna kobieta, dość logicznie myśląca, otwarta
                                                    na ludzi. Obecnie całkowicie inna. Tylko modlitwy, rózańce,
                                                    sanktuaria itd. Tak jak sekty religijne są groźne, tak i wpadnięcie
                                                    w dewocję. Przysłała mi jakąś modlitwę do ojca Pio (chyba na dwie
                                                    strony, nie drukowałem jej) z zapewnieniem, że modlitwa ta jest
                                                    bardzo skuteczna, "odmładza ją duchowo" (tak zapewnia). Wiem , że to
                                                    tak z dobrego serca mi to poleca, doceniam to, ale co mam jej
                                                    odpisać? Odpisałem, że bardzo ale to bardzo dziękuje, modlitwa jest
                                                    bardzo skuteczna, tak odmłodziła mnie duchowo, że bawię sie teraz
                                                    misiem i kolejką (taki niby dowód skuteczności).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka