Dodaj do ulubionych

Prośba o pomoc

09.07.22, 17:52
Ponoć zjednoczonoprawicowy tytan intelektu Marek S., s. Janusza i Aliny, zgłębiał mózgowo zagadnienie naszych południowych granic. Problem był następujący: skoro graniczymy ze Słowacją od południa, to z kim graniczymy przed południem? Postanowiłem iść mu w sukurs i zaproponowałem, by przy okazji rozwiązał inny dylemat: jeśli tam przebiega granica, to niech sprawdzi jak prędko i czy nie kwalifikuje się do mandatu?

Mniej więcej 90% znanych mi osób uważa powyższe rozważania za anegdoty. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Kiedy konkurent Marka S. do tytułu Himalaista Intelektu, niejaki Janusz Kowalski dostał w telewizyjnym studio ataku nadciśnienia (jego własne słowa!) na myśl o kolorowych kredkach w piórniku ucznia, którą to cudnej urody scenę widzieli wszyscy na ekranie, nikt nie potraktował tego jako żartu, szczególnie widząc gwałtownie pogarszający się stan zdrowia posła na samą myśl o zbrodniczym procederze seksualizacji dzieci kredkami.

Pisałem ostatnio o skandalicznej sytuacji w toruńskim szpitalu, gdzie powiązana z organem (jak to ładnie brzmi, prawda?) założycielskim pani dyrektor praktycznie rozwaliła oddział hematologii, doprowadzając do odejścia kompletnego, unikatowego wręcz zespołu lekarzy, który kształtował się przez lata ku naprawdę wyjątkowemu pożytkowi ciężko chorych ludzi.

No i ostatnio wspomniana pani broniła się z oburzeniem, że “przecież oddziału nie zamknęła!”. Faktycznie – drzwi nie zamurowano, nikt nie strzela do wchodzących. Nobel dla pani dyrektor to mało! Byłem na spotkaniu osób poszkodowanych i dowiedziałem się, że np. coś, co trwało ok. godziny (badanie krwi i konsultacja po nim) teraz nie zakończyło się nawet w ciągu trzech dni!

Ściągnięty przez nią lekarz o wątpliwej reputacji (dzięki niej musiał parę lat temu odejść z oddziału) po pierwszym dniu pracy oświadczył – Dajemy sobie radę! Dwoje lekarzy z ponad 8 tysiącami chorych! No to jak? Anegdota czy materiał dla prokuratora? Oficjalna strona szpitala wykazuje jako lekarzy także tzw. konsultantów, czyli osoby mieszkające w innych miastach, które w szpitalu nigdy nie były i nie będą, a czuwające przy telefonie.

Różnica polega na tym, że z Marka czy Janusza możemy sobie stroić żarty, ale w szpitalu chodzi o życie.

We wszystkich wspomnianych wypadkach zastanawia mnie jedno. Ci ludzie mówią do kogoś. Do kogo? Mam wrażenie, że wiedzą do kogo, choć ja tego na oko nie dostrzegam. Czasem ktoś nawet głośno zastanawia się nad tym, czy wszyscy wyznawcy polskiej prawicy to idioci, a ponieważ statystycznie nie jest to możliwe, staje przed nami zagadnienie: jak to możliwe, że ludzie mający przed sobą człowieka traktującego ich jak kretynów mimo wszystko głosują na niego?

Jak daleko trzeba odejść od poczucia własnej godności, by dać ją szmacić byle komu?

Nawet bieżące interesy, w tym poprawa statusu materialnego, nie wydają się wystarczającym wyjaśnieniem. Prezydent Torunia to bezczelny arogant traktujący z góry ludzi, którym winien służyć, a jednak jest tym prezydentem nie po raz pierwszy. Prezes di tutti prezesi potrafi wymlaskać takie bzdury, że uczeń szkoły średniej by się zaczerwienił popełniwszy taką wypowiedź, a prezes brnie w bagienko idiotyzmów wiedząc, że i tak odpowiedzią będą oklaski i “spontaniczne” okrzyki.

Przypuszczam, że są specjaliści, którzy potrafiliby wyjaśnić tę dręczącą mnie zagadkę. To zagadnienie staje się bowiem szczególnie istotne w okresie przedwyborczym, a taki – jak mi się zdaje – właśnie zaczęliśmy. Wcześniej niż zwykle, ale bo też i cel większy i ważniejszy, niż w “zwykłych” wyborach. Przyszłoroczne mogą być brzemienne w skutkach dla Polski na długie, długie lata.

Stąd i problem “kim jest mój wyborca” jest istotniejszy niż kiedykolwiek dotąd.

Sama statystyka sprawy nie załatwi. Wiadomo, że głos idioty i głos profesora ważą tyle samo w urnie wyborczej, a profesorów jest mniej. O ile mniej? I tu właśnie jest sęk pogrzebany.

Dlaczego ludzie głosują na kogoś, kto ewidentnie robi z nich głupców, o czym z kolei oni wiedzą? Odpowiedź może być kluczem do sukcesu wyborczego, warto więc jej poszukiwanie potraktować poważnie.

Nie wierzę, że za każdym głosem stoi konkretny interes natury korupcyjno-nepotycznej. Tylu stanowisk nie ma we wszystkich spółkach skarbu państwa! No to, co zachęca tych ludzi?

Jeśli ktoś jest w stanie pomóc mi to zrozumieć, będę wdzięczny.

Jerzy Łukaszewski: Czy są tu jeszcze normalni?
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Prośba o pomoc 16.07.22, 09:50
      Pośrednio odpowiedź daje Sutowski. Neobolszewicy i wyznawcy Polskęzbawa będą wyciągać łapę po jałmużnę nawet wtedy, gdy będą tkwić po szyję w bagnie. Ale będą szczęśliwi, bo wiedzą, że idą na dno przez Putina, Tuska i Unię.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka