Dodaj do ulubionych

Rosja Bliskiego Wschodu

29.09.24, 13:50
www.youtube.com/watch?v=zsrqEJX0EOM
Kwestia Libanu jest trochę inna, niż Palestyny, więc osobny wątek.
Wiadomo, że Netanjahu próbuje przykryć klęskę w Gazie agresją na kolejnym kraj, gdzie mu się wydaje, że może wygrać.
Okazuje się, że jakoś już od prawie roku regularnie ostrzeliwuje jego teren, o czym media a zwłaszcza nasze, nic nie mówią. Potem zamachy terrorystyczne, z których ofiar Zachód sobie śmieszkuje. Za chwilę będzie inwazja lądowa.
Mamy drugą Rosję, która napada wszystkich wokół.
Obserwuj wątek
    • walmart.ca Re: Rosja Bliskiego Wschodu 30.09.24, 12:32
      Вам нужен врач, господин прокурор!
      • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 30.09.24, 13:51
        Gdzieś mam takie uwagi.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 01.10.24, 02:00
      I oto właśnie czytam, że Izrael rozpoczął co?

      Nie, nie inwazję - ograniczoną operację wojskową.

      Qrwa jakie to wszystko sztampowe.
    • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 02.10.24, 08:05
      wyborcza.pl/magazyn/7,124059,31351771,nawet-byly-szef-cia-uwaza-ze-to-byla-forma-terroryzmu-czy.html#S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
      • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:26
        Nawet były szef CIA uważa, że "to była forma terroryzmu". Czy Izrael przetrwa tę wojnę?
        IZRAEL
        02.10.2024, 05:00

        Mariusz Zawadzki

        Miałem okazję oglądać w akcji bojowników Armii Mahdiego w Iraku, Hamasu w Strefie Gazy, Brygad Męczenników al Aksa na Zachodnim Brzegu. Wszyscy wydawali się harcerzami w porównaniu z Hezbollahem
        Kiedy Ben Tre, miasteczko w południowym Wietnamie, zajęły siły Vietkongu w lutym 1968 r., na ratunek mieszkańcom pospieszyło amerykańskie lotnictwo. Co ta historia ma wspólnego z Izraelem, Strefą Gazy, Hezbollahem i Libanem?

        "Okazało się konieczne, że żeby uratować miasto, musimy je zniszczyć" - wyjaśnił reporterowi Associated Press pewien major, którego nazwisko nigdy nie zostało ujawnione. Ale jego słowa przeszły do historii - jako lapidarne podsumowanie całej wojny w Wietnamie.

        Logika amerykańskiego majora, w nieco zmodyfikowanej formule, pasuje również do wojen i zwycięstw Izraela. Po spektakularnej operacji przeciwko Hezbollahowi, w której tysiące bojowników okaleczyły wybuchające pagery, a ich legendarny przywódca zginął przysypany gruzami kilku bloków mieszkalnych, Izraelczycy mogliby śmiało powiedzieć: "Żeby pokonać wroga, musieliśmy go najpierw sami stworzyć".

        Hasan Nasrallah. Szyicki Che Guevara
        Nazajutrz po zwycięskim bombardowaniu premier Benjamin Netanjahu przemówił do narodu: - Hasan Nasrallah nie był jednym z wielu terrorystów, tylko terrorystą numer jeden! Był motorem, który napędzał irańską oś zła. Więc wydałem rozkaz i dlatego już go nie ma między nami.

        W słowach tych nie ma krzty przesady. Miałem okazję oglądać w akcji bojowników kilku grup na Bliskim Wschodzie: szyickiej Armii Mahdiego w Iraku, sunnickich rebeliantów z przedmieść Bagdadu, Hamasu w palestyńskiej Strefie Gazy, Brygad Męczenników al Aksa na Zachodnim Brzegu, Kurdów z PKK - wszyscy oni wydawali się harcerzami w porównaniu z Hezbollahem. Pod względem wyszkolenia, dyscypliny, siły ognia, rakietowego arsenału i liczebności Hezbollah jest (był?) najmocniejszą organizacją paramilitarną na świecie. Gołym okiem widać ogromne pieniądze, jakie zainwestował w nią Iran.

        Kiedy w sierpniu 2006 r. Izrael zbombardował studio telewizji Hezbollahu w Bejrucie, już godzinę później nadawała z rezerwowego, w tajnej lokalizacji. Kilka dni później Hezbollah zatrzymał mnie w opuszczonej wiosce kilka kilometrów od frontu; podejrzewali, że jestem izraelskim szpiegiem, ale - mimo dudniących nieopodal izraelskich bomb - przeprowadzili szybkie śledztwo, wykonali kilka telefonów do Bejrutu i puścili mnie wolno. Pełen profesjonalizm!

        Jedyne zbędne pytanie dotyczyło Holocaustu - liczyli, że jako przybysz z Polski potwierdzę ich podejrzenia, że został przez Zachód zmyślony lub przynajmniej wyolbrzymiony, żeby mieć pretekst dla stworzenia Izraela. Kiedy odpowiedziałem, że byłem w muzeum w Auschwitz, widziałem włosy i buty i wydawały mi się prawdziwe, byli rozczarowali, ale uszanowali moją odpowiedź.

        Na Bliskim Wschodzie szejk Nasrallah miał status podobny do Che Guevary w świecie zachodnim: zuchwały rewolucjonista, który rzucił wyzwanie imperialistom/syjonistom.
        Kontrowersyjny i bezwzględny, ale jednak godny podziwu. Przez trzydzieści lat Izraelczycy bezskutecznie próbowali go dopaść. Jedynie w Syrii był powszechnie znienawidzony, bo wysłał bojowników Hezbollahu, żeby pomogli prezydentowi Baszarowi Asadowi stłumić rewolucję. Również tam – tępiąc sunnickich rebeliantów i pacyfikując zbuntowane miasta i wioski - potwierdzili wysoką wartość bojową.

        CDN...
        • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:29
          Wybuchające pagery. Świat arabski jest w szoku
          Dlatego dziś cały świat arabski jest w szoku. Przygotowania do ataku musiały zająć Izraelowi całe lata:

          najpierw należało w bojownikach zasiać strach przez telefonami (jako "łatwymi" do podsłuchiwania);
          podsunąć im pomysł, żeby wymienili telefony na odporniejsze na podsłuch pagery i krótkofalówki;
          podając się za węgierskich czy chińskich dostawców elektroniki - sprzedać im te pagery i krótkofalówki z wbudowanymi ładunkami wybuchowymi.
          Wszystkie eksplodowały jednocześnie, kiedy ktoś w Izraelu wcisnął odpowiedni przycisk - 18 września pagery, dzień później krótkofalówki. Zginęło tylko kilkunastu bojowników, ale tysiące było rannych, w szeregi organizacji wkradł się chaos, co Izrael wykorzystał, żeby w kolejnych dniach zlikwidować niemal całe dowództwo Hezbollahu.

          27 września w nocy zginął Nasrallah. Najpierw kilka gigantycznych bomb obaliło bloki mieszkalne, a kolejne bomby - tym razem już penetrujące bunkry - zniszczyły schron, który znajdował się pod blokami, głęboko pod ziemią. W niecałe dwa tygodnie najsilniejsza grupa paramilitarna świata została - jak się wydaje - kompletnie rozbita.

          Lecz akcja z pagerami wywołała obawy nawet w USA.

          "Nie ma żadnej wątpliwości, że to była forma terroryzmu. Udało im [Izraelczykom] się przeniknąć do światowego łańcucha dostaw urządzeń elektronicznych. Jeśli terroryzm wchodzi nawet tam, to co do diabła będzie następne?" - pytał w telewizji CBS News były szef CIA Leon Panetta.

          Inni komentatorzy i analitycy dodawali, że skoro Izrael był w stanie zrobić coś takiego, to równie dobrze mogą to powtórzyć Chińczycy.
          To niepokojące, bo przecież 90 proc. iPhone'ów jest składanych w Chinach.

          Izraelczycy weszli do Libanu. Tak powstał Hezbollah
          Liban nigdy formalnie nie uznał Izraela, ale nie brał udziału w wojnach, jakie z nim toczyły inne kraje arabskie. Nie miał żadnych roszczeń terytorialnych, był słaby militarnie i nie chciał się mieszać w międzynarodowe awantury. Sytuacja skomplikowała się na początku lat 70., kiedy palestyńskie grupy zbrojne zostały wygnane z Jordanii. Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) osiedliła się na południu Libanu i tam przygotowywała zamachy przeciwko Izraelowi (już wcześniej w Libanie mieszkały setki tysięcy palestyńskich uchodźców, którzy uciekli z Izraela w 1948 r.).

          Co gorsza, duża mniejszość palestyńska włączyła się do wewnętrznych libańskich sporów politycznych między chrześcijanami, sunnitami i szyitami. Wybuchła wojna domowa, która trwała przez następne kilkanaście lat.

          W 1982 r. izraelska armia wkroczyła do Libanu, żeby - jak zapowiadał rząd w Jerozolimie - przepędzić stamtąd palestyńskich terrorystów. Generałowie nadali operacji kryptonim "Pokój dla Galilei", ale po jej zakończeniu już nigdy nie było trwałego pokoju w Galilei (czyli w izraelskiej krainie graniczącej z Libanem). Izraelczycy oblegli Bejrut i w sierpniu 1982 r. wszyscy członkowie OWP - kilkanaście tysięcy bojowników z Jaserem Arafatem na czele - odpłynęli lub odlecieli z Libanu. Centrala organizacji przeniosła się do Tunezji.

          CDN...
          • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:31
            Ale izraelscy żołnierze nie wycofali się z Libanu. Czemu? Tutaj dochodzimy do sedna tej dziwnej historii. Otóż Izraelczycy mieli w 1982 r. wiele ambitnych celów: chcieli zainstalować w Bejrucie przyjazny rząd; rywalizowali z Syrią, która również weszła do Libanu (ale od północy); wspierali libańskich chrześcijan przeciwko innym grupom religijnym i etnicznym, itd itp.

            Bardzo się w lokalne intrygi wciągnęli i przez następne 18 lat okupowali południe kraju. Tam właśnie narodził się szyicki ruch oporu przeciwko okupantowi - Hezbollah. Zyskał wsparcie - moralne i finansowe - ajatollaha Chomeiniego, który po obaleniu szacha w Iranie chciał eksportować islamską rewolucję na cały świat. Izraelscy żołnierze stali się celem zamachowców samobójców, ginęli w zasadzkach, wybuchach przydrożnych bomb. Żeby zwalczyć partyzantkę, bombardowali i przeczesywali szyickie wioski i miasteczka, dzięki czemu ochotników do walki z okupantem nie brakowało.

            W 1992 r. przywódcą Hezbollahu został Nasrallah, który zastąpił poprzednika zabitego rakietą odpaloną z izraelskiego helikoptera. Pod jego przewodem organizacja odniosła dwa wielkie zwycięstwa - najpierw w 2000 r., kiedy Izraelczycy wreszcie wycofali się z Libanu, a potem w 2006 r., kiedy wrócili, ale po miesiącu ciężkich walk znowu się wycofali. Gwiazda Nasrallaha nigdy nie świeciła jaśniej.

            Teraz, kiedy został zabity przez swoich demiurgów, absurdalne koło historii zrobiło pełen obrót.

            Strefa Gazy zniszczona w 60 procentach
            Akurat tak się składa, a może to nie przypadek, że Netanjahu odniósł swoje historyczne zwycięstwo kilka dni przed rocznicą swojej największej klęski.

            Rok temu, 7 października, terroryści Hamasu przedarli się przez barierę otaczającą Strefę Gazy i wymordowali około 1200 Izraelczyków - mieszkańców osiedli i żołnierzy z baz wojskowych przy granicy. Armia przez wiele godzin nie reagowała; większość napastników nie tylko wróciła do Gazy, ale jeszcze uprowadziła zakładników. Na początku było ich około 250, do dzisiaj w niewoli Hamasu pozostaje około stu. Netanjahu był powszechnie krytykowany za nieudolność rządu i zlekceważenie terrorystycznego zagrożenia ze strony Hamasu.

            Posterunki wzdłuż granicy z Gazą były osłabione, bo armia przerzuciła cześć ludzi i sprzętu na okupowany Zachodni Brzeg, żeby zabezpieczać żydowskich osadników.
            Jednakże premier nie uległ presji. Nie uderzył się w piersi ani nie podał się do dymisji, tylko zarządził brutalną wojnę odwetową. Od roku świat z przerażeniem patrzy na rosnące zwały gruzów w Strefę Gazy, gdzie izraelskie bomby zabiły już 42 tys. ludzi, w większości kobiety i dzieci, a 60 proc. budynków zostało zniszczone (w mieście Gaza nawet 80 proc., czyli tyle samo co w Warszawie w II wojnie światowej); gdzie prawie dwa miliony ludzi koczują poza domami (które najczęściej już nie istnieją), a niektórzy nawet głodują, ponieważ Izrael ogranicza transporty żywności.

            W Izraelu straszne obrazy z Gazy były pokazywane jedynie w pierwszych tygodniach wojny. Ostatnio pojawiają się w mediach bardzo rzadko, niemal wyłącznie w lewicowym dzienniku „Haarec". Społeczeństwo od wielu miesięcy było całkowicie pochłonięte dramatem zakładników. I coraz bardziej wściekłe na Netanjahu i jego rząd, który zapowiadał, że zniszczy Hamas i uwolni zakładników.

            CDN...
            • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:33
              Oba cele nie zostały osiągnięte. Przez cały rok spośród 250 zakładników żołnierze uwolnili tylko ośmiu, a przynajmniej kilku omyłkowo zabili. Setka zakładników została wypuszczona przez Hamas w zamian za krótkotrwały rozejm i zwolnienie kilkuset palestyńskich więźniów. Ciała 37 zakładników zostały znalezione w Gazie - niektórych zabili porywacze, innych izraelskie bomby.

              Plan Netanjahu: byle utrzymać władzę
              Ten bilans jest empirycznym potwierdzeniem dość oczywistej hipotezy: masowe bombardowania aglomeracji, w której ukrywani są zakładnicy, nie są dobrą metodą ratowania zakładników. Znacznie lepszą wydają się negocjacje z porywaczami, ale z nimi wiążą się zagrożenia natury politycznej.

              Po pierwsze, negocjacje potwierdzają, że terroryści nie zostali - wbrew zapowiedziom sprzed roku - zniszczeni (skoro Izrael musi z nimi rozmawiać). Po drugie, radykalni żydowscy osadnicy, których dwa lata temu Netanjahu zaprosił do koalicji, żeby zdobyć większość w parlamencie, nieustannie grożą, że wyjdą z rządu. Bo, zdaniem ich przedstawicieli, Becalela Smotricza i Itamara Ben-Gwira, wycofanie wojska z Gazy w zamian za uwolnienie zakładników to byłaby kapitulacja przed terrorystami.

              Netanjahu mówi, że robi wszystko, żeby uwolnić zakładników. Ale sprawia wrażenie, jakby robił wiele, żeby ich nie uwolnić. W rozmowach z Hamasem stawia coraz to nowe warunki. W toku negocjacji wydał rozkaz zabicia Ismaila Haniji, szefa biura politycznego Hamasu. Rozerwała go na kawałki bomba podłożona w hotelu w Teheranie. Był to kolejny zdumiewający sukces Mossadu, ale zrodził poważne wątpliwości co do intencji Netanjahu.

              Jeśli bowiem skrytobójczo zabija się głównego negocjatora wroga, to oznacza, że nie traktuje się negocjacji zbyt poważnie.
              Jak zatem ocenić działania i motywy Netanjahu? Rodziny zakładników nie mają wątpliwości. Wykrzykują ciężkie oskarżenia przeciw premierowi na wielkich demonstracjach, które we wrześniu co tydzień szły ulicami Tel Awiwu i innych izraelskich miast.

              "Netanjahu w okrutny sposób zaniedbuje zakładników i z rozmysłem eskaluje sytuację. Dla niego liczy się tylko polityczne przetrwanie, więc przed rocznicą katastrofy 7 października podrzuca opinii publicznej nowy temat [nowy front na północy, pagery, zabicie Nasrallaha]" - mówi dziennikarzom „New York Timesa" Noam Dan, w której rodzinie jest trzech zakładników (z czego dwóch już uwolnionych).

              CDN...
              • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:42
                Netanjahu jest arcymistrzem w sztuce utrzymywania się przy władzy - był premierem w latach 1996-99, 2009-2021 i teraz od 2022 r. Tworzył koalicje z centrolewicą, z religijnymi ortodoksami, z antyklerykałami, ze skrajnie prawicowymi osadnikami - z każdym, byle tylko zdobyć większość w Knesecie. Jego kariery nie pogrążyły nawet zarzuty korupcji, które prokuratura postawiła mu pięć lat temu (proces trwa, ale przeciąga się najpierw z powodu koronawirusa, teraz z powodu wojny).

                Jeśli jednak utrzyma się na stanowisku po największej masakrze w historii kraju, za którą jest powszechnie obwiniany, to Machiavelli i Talleyrand będą się z zazdrości przekręcali w grobach.

                Żydowscy terroryści zabijają Brytyjczyków i Arabów
                Poza granicami Izraela Netanjahu powtarza, że jego kraj w imieniu całego cywilizowanego świata walczy z terroryzmem. Jego wystąpienia ociekają poczuciem moralnej wyższości nad wrogiem. I to również - podobnie jak zwycięstwo nad Hezbollahem - jest dość paradoksalne. Bo przecież niektórzy z ojców założycieli Izraela, zanim zostali jego premierami i ministrami, byli wcześniej terrorystami.

                Dwie żydowskie organizacje, które działały w brytyjskiej Palestynie od lat 30. ubiegłego wieku - Irgun i Lehi - przeprowadziły długą serię zamachów, w których zginęły setki przypadkowych arabskich cywilów, urzędników brytyjskiej administracji i kilku prominentnych polityków. Bomby podkładano na bazarach, na stacjach autobusowych, w pociągach i autobusach, na posterunkach policji, w urzędach, salach kinowych.

                W 1944 r. terroryści Lehi zamordowali lorda Moyne, brytyjskiego ministra ds. Bliskiego Wschodu i przyjaciela Winstona Churchilla.
                W 1948 r. Lehi zamordowała księcia Bernadotte, czyli specjalnego wysłannika ONZ do Palestyny, który mediował między Żydami i Arabami.
                Kilka razy żydowscy terroryści próbowali zabić brytyjskiego wysokiego komisarza Palestyny Harolda MacMichaela.
                W najsłynniejszym zamachu Irgunu bomba zniszczyła hotel King David w Jerozolimie, gdzie znajdowały się archiwa brytyjskiej administracji. Zginęło 90 osób, w większości przypadkowych cywilów.

                Przywódca Irgunu Menachem Begin był premierem Izraela na przełomie lat 70. i 80., a przywódca Lehi, Icchak Szamir, został jego następcą. Pierwszy podjął decyzję o inwazji na Liban, drugi - o wieloletniej okupacji Libanu. Obaj należeli do Likudu, czyli centroprawicowej partii, której teraz przewodzi Netanjahu. Kiedy byli przyjmowani na salonach dyplomatycznych całego świata, nikt nie wypominał im dawnych czasów. Jak bowiem powszechnie wiadomo, terroryści którzy wygrali i przebrali się w garnitury, stają się bohaterami walki o wolność. Jedynie ci, którzy przegrywają - jak Hamas czy Hezbollah - pozostają terrorystami.

                Izrael i Palestyna. Od 30 lat powinny być dwa państwa
                Nawet jeśli Netanjahu rozkręci inwazję lądową na Liban, to nie będzie przełom w historii Bliskiego Wschodu. Izrael i Liban realnie nie mają o co się spierać, dzielą je tylko złe wspomnienia. W dalszej perspektywie nie ma wielkiego znaczenia również wojna z Hamasem - nawet jeśli Netanjahu będzie ją przeciągał jeszcze wiele miesięcy, żeby nowe zwycięstwa zamazały w głowach wyborców masakrę 7 października.

                Izraelczycy nie mają możliwości ani ochoty, żeby zajmować Strefę Gazy na stałe. To miejsce zbyt obskurne, zbyt gęsto zaludnione i - z ich punktu widzenia – bez żadnego znaczenia kulturowego. Hamas nie zostanie zniszczony, przeciwnie: dziesiątki tysięcy osieroconych młodych chłopaków z Gazy go odbudują. I to szybko, bo zostali naładowani nową, silną dawką nienawiści do "okupanta". Sytuacja w enklawie wróci mniej więcej do stanu sprzed 7 października.

                Przyszłość Izraela, Palestyńczyków i w jakimś stopniu całego Bliskiego Wschodu, zdecyduje się na Zachodnim Brzegu Jordanu, czyli na froncie prawie zapomnianym, który rzadko trafia na czołówki wiadomości ze świata. A w zasadzie już się zdecydowała, choć ludzie na Zachodzie najczęściej nie zdają sobie z tego sprawy.

                Od prawie 30 lat politycy w Europie i Ameryce powtarzają, że rozwiązaniem konfliktu powinny być dwa państwa: żydowskie, w granicach mniej więcej sprzed 1967 roku, oraz palestyńskie, obejmujące mniej więcej Zachodni Brzeg i Strefę Gazy (czyli tereny, które Izrael w 1967 r. zajął). Two-state solution - do tego musimy dążyć i przekonywać Żydów i Palestyńczyków. To jest mantra, która obowiązuje w świecie dyplomacji od początku lat 90., kiedy Amerykanie siłą zaciągnęli Izrael i Palestyńczyków do stołu negocjacyjnego.

                CDN...
                • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:44
                  Problem w tym, że jest to Wielka Mistyfikacja. Nie będzie żadnego two-state solution, ponieważ Żydzi nie oddadzą Zachodniego Brzegu - i nawet chyba już nie byliby w stanie go oddać. W sensie logistycznym, politycznym i społecznym. Przez ostatnie pół wieku na Zachodnim Brzegu osiedliło się pół miliona Żydów w około 250 osiedlach.

                  Do tych osiedli wybudowano specjalne drogi dojazdowe "tylko dla Żydów",
                  rurociągi i kanały z wodą, sieci elektryczne, wojskowe posterunki, bariery i strefy bezpieczeństwa, tunele, zasieki oddzielające "strefy zmilitaryzowane".

                  Cała ta plątanina infrastruktury stworzonej dla osadników żydowskich podzieliła Autonomię Palestyńską i żyjących w niej 2,5 mln Palestyńczyków na 165 malutkich wysepek, przypominających bantustany w RPA albo rezerwaty indiańskie w USA. Czasami z jednej do drugiej wysepki trudno się dostać, choć na mapie leżą koło siebie.

                  Porozumienia z Oslo, które Izrael podpisał w latach 90. - o stworzeniu Autonomii - były mistyfikacją, obliczoną na zdobycie czasu i uwikłanie Palestyńczyków w pułapkę bez bez wyjścia. Być może niektórzy z sygnatariuszy po stronie izraelskiej podpisywali je w dobrej wierze, ale prawica nigdy nie traktowała ich serio. W 1992 r., kilka miesięcy po przegranych wyborach, po których władzę zdobyła lewica, Icchak Szamir mówił w wywiadzie dla dziennika „Maariv": - Gdybym był dalej premierem, prowadziłbym negocjacje z Palestyńczykami przez następne dziesięć lat, a w międzyczasie liczba Żydów mieszkających w Judei i Samarii osiągnęłaby pół miliona…

                  I taki scenariusz został zrealizowany, tylko potrzeba było więcej czasu, niż wyobrażał sobie Szamir.

                  Izraelski sondaż: Cierpień ludności w Gazie nie trzeba brać pod uwagę
                  W dzisiejszym Izraelu żadna partia - poza arabską mniejszością - nie zgadza się na państwo palestyńskie. Nawet w odległej przyszłości. Nie zgadza się na to opinia publiczna, która w pierwszych tygodniach wojny z mściwą satysfakcją obserwowała krwawą jatkę w Strefie Gazy, a potem przestała się nią interesować.

                  W listopadzie ubiegłego roku Uniwersytet w Tel Awiwie zadał w sondażu pytanie: „Czy twoim zdaniem siła ognia używana w Gazie jest właściwa?". 57 proc. izraelskich Żydów odpowiedziała, że "siła ognia jest zbyt mała". Jedynie 2 proc. uznało, że jest "siła ognia jest zbyt duża". W grudniu Israel Democracy Institute zapytał: „W jakim stopniu należy brać pod uwagę cierpienia ludności Gazy w prowadzeniu działań wojennych?". 81 proc. izraelskich Żydów odpowiedziało, że „w bardzo małym stopniu" albo „w niewielkim stopniu".

                  Podczas obecnej wojny armia izraelska przestała zarzekać się - jak w poprzednich starciach z Hamasem - że robi wszystko, żeby oszczędzić palestyńskich cywilów. Kiedyś rzecznicy zapewniali, że na każdego zabitego cywila przypada tylu a tylu zabitych terrorystów. Teraz, kiedy z Gazy napływają doniesienia o tysiącach zabitych dzieci i kobiet, rzecznicy armii i rządu najczęściej po prostu milczą. I raczej to nie jest przypadek.

                  CDN...
                  • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:50
                    Netanjahu i jego generałowie wiedzą, że opinia publiczna chce, żeby w ramach zemsty za izraelskich cywilów zabitych przez terrorystów 7 października, bomby zabijały również cywilów.

                    USA i Izrael. Kto tu jest liderem supermocarstwa?
                    Ostatnimi, którzy wyrzekną się Wielkiej Mistyfikacji, będą Amerykanie. Cała ich polityka wobec Izraela to jedna wielka mistyfikacja. W ostatnich miesiącach nieustannie "wzywają do rozejmu" i "przestrzegają przed eskalacją". - Cywile w Gazie przechodzą piekło - alarmował prezydent Biden w ONZ dwa tygodnie temu. - Tak duża liczba ofiar cywilnych jest nieakceptowalna - mówił sekretarz stanu Anthony Blinken dwóm izraelskim ministrom, których w lipcu gościł w Waszyngtonie.

                    A jednocześnie, pomiędzy takimi oświadczeniami, od 7 października Amerykanie odprawili do Izraela 107 statków i około 500 samolotów transportowych, w których było 15 tys. bomb jednotonowych, 6500 bomb ćwierćtonowych, 3000 rakiet Hellfire (używanych przez drony i helikoptery) oraz tysiąc bomb penetrujących bunkry (dane za depeszą agencji Reutersa z lipca, więc już nieaktualne).

                    Prof Stephen Walt z Harvardu komentuje to następująco:

                    "To jest bardzo proste: jeśli nie chcesz, żeby ktoś coś robił, to nie dajesz mu narzędzi, żeby to robił".
                    Co najdziwniejsze, Amerykanie naprawdę chcieliby rozejmu i obawiają się eskalacji. Ich oświadczenia nie są przejawem cynizmu, tylko totalnej bezradności. Specyfikę relacji dwustronnych dobrze oddaje reakcja Billa Clintona po jego spotkaniu z Netanjahu w 1996 r. Pożegnawszy gościa, prezydent USA zapytał doradców, którzy uczestniczyli w rozmowie: - Powiedzcie mi, do cholery, bo teraz już sam nie jestem pewien: który z nas dwóch jest liderem supermocarstwa?!
                    Przyczyn tego zjawiska jest wiele, a główne to:
                    osławione lobby proizraelskie, które w tegorocznych wyborach w USA rozdało już 100 mln dolarów;
                    kilkadziesiąt milionów amerykańskich ewangelików, którzy uważają odrodzenie Izraela za spełnienie biblijnych przepowiedni i głosują tylko na kandydatów proizraelskich;
                    zbiorowe, kulturowe poczucie winy za Holokaust, antysemityzm i wieki prześladowań, które odczuwają dzieci i wnuki pokolenia pamiętającego II wojnę, dlatego są podatne na moralny szantaż. A Netnajahu stosuje taki szantaż często i z dużą wprawą.
                    Palestyńczycy muszą pozostać obywatelami gorszego sortu
                    Reasumując, będzie dalej tak, jak jest. Sporne terytorium między Morzem Śródziemnym i rzeką Jordan, zamieszkane przez 7 mln Żydów i 7 mln Arabów, zostało podzielone następująco: 80 proc. tego terytorium zajmuje Izrael, 12 proc. - żydowscy osadnicy na Zachodnim Brzegu, a pozostałe 8 proc., czyli bantustany na Zachodnim Brzegu i Strefę Gazy, pozostawiono Palestyńczykom.

                    CDN...
                    • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 08:51
                      Izrael nigdy nie anektuje bantustanów ani Gazy, bo musiałby żyjącym tam Palestyńczykom przyznać obywatelstwo, w tym prawo do głosowania. Wtedy liczba wyborców żydowskich i arabskich byłaby równa i najbliższe wybory parlamentarne mogłyby zakończyć istnienie "narodowego państwa dla Żydów" (jak definiuje sam siebie Izrael w tzw. Prawie Podstawowym vel Ustawie Zasadniczej).
                      Żeby powyższy system polityczno-geograficzno-społeczny działał, Palestyńczycy muszą pozostać obywatelami gorszego sortu, pozbawionym prawa wybierania ludzi, którzy decydują o ich losie (bo przecież o ich losie decyduje rząd w Jerozolimie). Mogą sobie wybierać władze swojej Autonomii, która nie decyduje o niczym istotnym.

                      Izrael będzie coraz częściej i głośniej oskarżany o kopiowanie apartheidu i o zbrodnie wojenne. Z biegiem lat - coraz bardziej izolowany.
                      Dwa tygodnie temu w Nowym Jorku na sesji ONZ Netanjahu przemawiał do prawie pustej sali - dyplomaci z większości krajów świata demonstracyjne wyszli. I tak już będzie.

                      Międzynarodowy ostracyzm w praktyce nie ma znaczenia, dopóki Izrael popiera Ameryka. A nawet w pewnym sensie jest wygodny, bo wpisuje się w tożsamość żydowską, której kluczowym składnikiem są tysiące lat prześladowań i antysemityzmu. Pusta sala ONZ dowodzi, że Żydzi nadal są prześladowani i dyskryminowani, więc nie muszą redefiniować tożsamości ani liczyć się ze zdaniem antysemitów, którzy wyszli z sali.

                      Redagował Marek Markowski


                      Mariusz Zawadzki
                      Dziennikarz, reporter, przez wiele lat był korespondentem "Wyborczej" w USA
                      • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 19:22
                        Trzeba powiedzieć, że autor bardzo uczciwie podszedł do tematu, a to rzadkość w tej sprawie.
                        • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 20:35
                          Przepraszam, będąc w Polsce w domku nad jeziorem mojej rodzonej siostry nie wziąłem prywatnego laptopa i przeklejam ten artykuł męcząc starego tableta, stąd wszystkie kłopoty edytycyjne.

                          Myślałem, że kultura brytyjska i język angielski jest mi bliski, więc za starucha już po referendum brexitowym odwiedziłem Londyn, a rok później wieś angielską.
                          Jakie to były rozczarowania.

                          Wydaje mi się, że kultura żydowska jest mi bliska. Lahajem i takie tam.

                          Ale wiem, że nie wolno mi nigdy wjechać do Izraela.
                          Matka przed śmiercią tam była, moja siostra u której jestem tam była, a moja noga w Izraelu nigdy nie postanie.

                          Kłaniam się nisko.
                          • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 21:17
                            No ja byłem, 5 lat temu, a jeszcze dwa razy przejazdem, i było to bardzo ciekawe doświadczenie, które dało mi wiele do myślenia i otworzyło oczy na pewne aspekty. Jak zwykle bardzo wiele można wyczytać między wierszami.
                • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 18:49
                  "Irgun i Lehi - przeprowadziły długą serię zamachów, w których zginęły setki"

                  Dodałbym, że w Jerozolimie można łatwo się natknąć na tablice upamiętniające te zamachy, a w Tel Awiwie znajduje się Muzeum Irgunu, które - ciekawe, dlaczego smile - nie ma angielskiej wersji strony internetowej, a zbudowane zostało na ruinach dawnej dzielnicy arabskiej, którą zburzono, i jak głosi pogłoska, którą można przeczytać w przewodniku, której ruiny zepchnięto buldożerami do morza, w którym wg doniesień gloryfikuje się różne zbrodnie tej formacji, m.in w Deir Jassin.
            • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 18:21
              "wymordowali około 1200 Izraelczyków"

              Taki ekspert, a podstawowych danych nie zna. Nie 1200, tylko niecałe 700. Chyba że liczymy żołnierzy, to wtedy tak, ale wtedy można napisać, że Izrael wymordował 1400 napastników. A część faktycznie wymordował, bo jakimś dziwnym trafem nie było żadnych jeńców.
            • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 18:26
              "armia przerzuciła cześć ludzi i sprzętu na okupowany Zachodni Brzeg, żeby zabezpieczać żydowskich osadników."

              A to już jest kłamstwo w chuj.
              Nie żeby zabezpieczać osadników tylko żeby napadać Palestyńczyków wraz z grupami terrorystycznymi, które tam się pojawiły uzbrojone przez rząd i od stycznia do października wymordowały ponad 250 osób, a raniły ok. 5 tysięcy.
        • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 18:23
          "spektakularnej operacji przeciwko Hezbollahowi"

          Ciekawe, czy użyłby takich słów w odniesieniu do zamachu 11.9.2001 r. - jeszcze bardziej spektakularna operacja....
          • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 20:13
            Pan Mariusz Zawadzki jest "nasz" czcigodny Grzespelcu.

            Dziwne, że go Gazeta Wyborcza opublikowała.

            Kłaniam się nisko.
            • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 03.10.24, 21:21
              Trzeba oddać GW, że nie ma tam jedności ideowej i np, można było w ub.r. znaleźć informacje o rajdach żydowskich terrorystów na Zachodnim Brzegu.
              • diabollo Re: Rosja Bliskiego Wschodu 04.10.24, 08:43
                To prawda. W GW można czasem przeczytać jakiegoś lewaka, ale dużo częściej matczakopodobnych neokonserwatywnych prawaków.

                Kłaniam się nisko.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 05.10.24, 11:52
      Teraz się dowiaduję, że podobno inwazja została odparta w ciągu kilku godzin.
      Pozostało juz tylko bombardować co popadnie. Podobno wśród już prawie 1500 ofiar jest m.in. 28 medyków.
      A tej pokonanej dywizji to chyba tylko zawrócic do Gazy i konytnuować ludobójstwo.
      • walmart.ca Re: Rosja Bliskiego Wschodu 17.10.24, 23:02
        To kiedy ogłaszacie oficjalne rozpoczęcie załoby po Y. Sinwarze?
        • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 18.10.24, 16:04
          Sinwar jak Sinwar, ale nie zapominajmy o pozostałych 40+ osobach, które przypadkowo znalazły się w pobliżu
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 12.10.24, 01:58
      Tym razem napadli na bazę wojsk ONZ. To już się trochę nudne robi.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 19.10.24, 13:05
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,31398270,atak-dronem-z-libanu-na-izrael-celem-dom-premiera-benjamina.html#do_w=399&do_v=1159&do_st=RS&do_sid=1715&do_a=1715&do_upid=1159_ti&do_utid=31398270&do_uvid=1729332037227&s=BoxOpImg3

      Nie udało się, szkoda.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 20.10.24, 10:31
      Kto używa żywych tarcz?
      www.youtube.com/watch?v=LiqRfgouFVQ
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 22.10.24, 13:19
      Na razie bilans ofiar agresji na Liban to ponad 2300 zabitych, w tym 127 dzieci.

      Kojarzy mi się to wszystko trochę z irlandzkim powstaniem wielkanocnym z 1916. Na początku powstanie spotkało się z potępieniem, a w najlepszym razie nieżyczliwą obojętnością. Ale Anglicy tak to rozegrali (torturowali powstańców), że niedługo później musieli zacząć z nimi rozmawiać i zrobić wybory, a w końcu oddać 80% Irlandii.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 28.11.24, 19:42
      Wczoraj podpisali rozejm, dzisiaj go łamią.

      Podobno aktualna elita izraelska pochodzi głównie z Rosji. To wiele wyjaśnia.
    • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 08.12.24, 18:45
      Ja w końcu obalisz tyrana, trzeba bardzo uważać, zeby jakiś sąsiad korzystająć z chaosu nie napadł ci na dom, kiedy świętujesz na mieście.

      "Izrael zdecydował o zajęciu syryjskiej strony obszaru góry Hermon i ustanowieniu tam strefy buforowej. Armia izraelska wydała ostrzeżenie dla mieszkańców przygranicznych wiosek."

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,31527570,izrael-przeprowadzil-naloty-na-damaszek-historyczny-dzien.html#s=BoxMMtCzol3

      Btw. OBIE strony góry Hermon są w Syrii.
      • grzespelc Re: Rosja Bliskiego Wschodu 10.12.24, 01:09
        xxtomcooperxx.substack.com/p/syria-war-9-december-2024

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka