Dodaj do ulubionych

SaJ- Mój ojciec jest kosmitą

02.02.10, 02:11
forum.gazeta.pl/forum/w,384,33658905,34088151,Re_moj_ojciec_jest_kosmita_.html
Chciałem najpierw ten wątek dodać do Norwidzianek, ale...

Użytkowniczka pisze:
"Mój ojciec kolekcjonuje sztućce, stare, nowe i nawet takie od ruskich. Czasem jak mu się w sklepie za bardzo nie podoba kształt np łyżki to i tak ją kupi a potem przerobi według własnego uznania na widelec, zwęży albo dorobi jakiś wzorek.
Potem się chwali każdemu kto do nas przyjdzie i pokazuje że nikt takiego widelca nie ma. Tym sposobem mamy w domu pełno sztućców. Walają się wszędzie, w pawlaczach, szufladach, szafach, pufach ze skarpetkami, nawet za przeproszeniem w kiblu leżą bo tam też się nimi bawi. Bedzie tego kilkadziesiat kilogramów. Niektóre są stare, zabytkowe, ze wzorem albo wygrawerowana dedykacja a inne wyglądają jak z baru mlecznego w PRLu. Ojciec poleruje je, szlifuje, ostrzy i ogólnie ciągle coś z nimi robi. Jak idzie do restauracji to nie używa tych restauracyjnych sztućców tylko ku zdumieniu wszystkich oświadcza z dumą że ma swoje, lepsze i wyciąga jakieś z koszuli.
Jak gdzieś jedziemy to oczywiście też bierze swoje dla siebie, matki i dla nas. Wszystkich zawsze zadręcza pokazując swoje kolekcje. Ciągle przyłazi do mojego pokoju i pokazuje mi jakieś noże, daje mi potrzymać i pyta czy mi się podoba, co sądzę o jego kształcie i czy pasuje mi do ręki i czy jest dla mnie wygodny. Ciekawe są tez akcje liczenia tych sztućców i dręczenie innych domowników, że np. dwa mu zginęły albo ktoś ukradł na imieninach!

- ma w domu jakieś 5 wędek różnej klasy, ciągle kupuje do nich różne
akcesoria, żyłki, kołowrotki, haczyki itp. Najważniejsze jest to że on nigdy w życiu nie był na rybach a ciągle się tym interesuje. W hipermarkecie przepada na pare godzin i chowa się w dziale wędkarskim. Potrafi stać przy jedej półce z 2godzinki i kupić jakiś jeden spławik. Jak jedzie gdzieś rowerem koło stawu i widzi wędkarza to go zaczepia, zagaduje i przysiada się na pare godzin. Zna chyba wszystkich amatorów wędkarstwa w okolicy bo każdego już w ten sposób zaczepił. Co niedziela wyciąga te swoje wędki zza kanapy i je rozkłada w pokoju. Bawi sie nimi, kręci kołowrotkami, wykonuje takie ruchy jakby zarzucał wędkę ale ściany go troche ograniczają. Jak rozwinie tak wędkę, że juz bardziej nie można bo koniec wędki dosięga już przeciwległej ściany to siedzi z nią kilka godzin w pokoju i w tej pozycji ogląda telewizję.
Kiedyś myślałam, że on tak kupuje te akcesoria bo sie szykuje na emeryturę i jak wreszcie na nią przejdzie to zacznie naprawdę wędkować. Od dwóch lat już nie pracuje ale mimo to "wędkuje" jedynie w domu. Kupiłam mu nawet książkę o tej tematyce, żeby zachęcić go do ujawnienia się ze swoim hobby ale to nic nie pomogło.

- nie rozpakowuje prezentów. Jak dostaje coś na imieniny czy gwiazdkę to odkłada na bok i w ogóle tego nie ogląda. Czasem z matką jesteśmy ciekawe co dostał i sobie podglądamy. Jak prezent jest zapakowany w tzw. papierową torebkę to wszystko ładnie można obejrzeć, ale te zawinięte z kokardką nigdy nie zostają przez niego odpakowane dlatego my najbliżsi nigdy nic dla niego nie pakujemy. Raz, parę lat temu kupiłam mu cos fajnego i w sklepie pani
ekspedientka w ramach jakiejś promocji sama bez pytania mi zapakowała. Oczywiście ojciec wrzucił to do szuflady nawet nie odwiązując tylko spytał się mnie co to jest. Po paru latach zaczął coś przebąkiwać że zamierza sobie taką rzecz kupic bo zapomniał że to już ode mnie dostał tylko nie odpakował. Jak go oświeciłam to się zmartwił i powiedział że nia ma czasu na odpakowywanie i że jednak nie bedzie tego teraz potrzebował.

- jest przesadnie oszczędny w niektórych kwestiach, szczególnie jeśli chodzi o wodę. Zamiast nalać sobie normalnie do wanny wodę z kranu najpierw bierze wielki kocioł, nalewa do niego tylko zimną wodę, podgrzewa na kuchence gazowej i dopiero wrzątek wlewa do wanny uzupełniając zimną wodą z kranu.
Swoje poczynania tłumaczy tym, że za gaz płacimy ryczałtem a a wodę wg liczników. Gorąca woda jest dużo droższa niż zimna więc on sobie podgrzewa. Tak samo robi przed każdym zmywaniem."

Wkleję tu najfajniejsze posty :)
Obserwuj wątek
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:14
      "jest już po sześćdzieśiątce ale nie cierpi jak ktoś go określi
      mianem "dziadek". Jego dwie kilkunastoletnie wnuczki muszą się nieźle hamować.
      Jak niechcący powie im się "dziadek" to on mówi "oj, nie nie moja draga, w żadnym wypadku dziadek, najwyżej "mąż babci".
      Jak chodziłam do szkoły to ojciec nigdy nie przychodził do mnie na wywiadówki i wysyłał matkę więc moja wychowawczyni nigdy go nie widziała. Matka jest sporo młodsza od niego i troche bardziej życiowa. Pewnego razu traf chciał, że ojciec musiał się w mojej szkole pokazać. Na zebraniu akurat były wybory do komitetu
      rodzicielskiego i pani nie mogła nikogo namówić żeby się dobrowolnie zgłosił. Wyczytywała wszystkich po kolei (znała wszystkie twarze oprócz mojego ojca) ale każdy się wykręcał: a to praca, a to za dużo obowiązków itd. W końcu wychowawczyni przerwała wypytywanie i zadała kluczowe pytanie: "A może dziadek Asi zgłosiłby się na ochotnika? Dziadkowie też w sumie mogą byc w komitecie rodzicielskim". Ojciec najpierw zrobił się cały purpurowy, zacisnął pięści i wydusił: "Ocipiałaś kobito?""

      "- uwielbia oglądać skoki w telewizji i bardzo kibicuje Małyszowi. Zawsze gdy skoczek wyląduje już pod skocznią to on na głos wykrzykuje odległość jaką osiągnął, oczywiście stara się podać tę informację wcześniej niż komentator. Wygląda to następująco: leci jakiś Hannavald, leci leci a ojciec się drze "uuu łaa"- znaczy się że daleko będzie. Potem ojciec krzyczy: "140,5m!" Po chwili
      komentator mówi "wspaniale, wspaniale 140m!" na to mój ojciec dokańcza "...i pół" po czym na dole ekranu pojawia się napis i jest wyświetlona odległość 140,5 m wtedy na ustach ojca pojawia się cwany usmieszek i pada ostatni komentarz "widzisz baranie? 140,5m tak jak mówiłem"
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:16
      " ma pełno map, kolekcjonuje je podobnie jak sztućce. Często je rozkłada i ogląda pod lupą. Jak już sobie poogląda to odwraca na tylnią strone bo tam jest taki alfabetyczny spis wszystkich miejscowości i zaczyna wyczytywać te nazwy, oczywiście na głos. Po chwili zatrzymuje sie na jakiejś dziwnej nazwie, powtarza ją na głos kiklakrotnie jakby sie jej uczył, przekłada mapę sprowrotem
      i na tej już właściwej mapie odnajduje tę zapamiętaną miejcowość. Bierze linijkę i zaczyna obliczać odległość od tej mijscowości do jakiegos większego miasta. Zapamietuje to sobie skrupulatnie i może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie sytuacja kiedy wraca do sprawy właśnie tej miejsowości. Robi to przeważnie w jakimś większym gronie, np podczas wigilii. Pyta się jakiegoś wujka tak żeby wszyscy słyszeli "Jacek, Ty byłeś w tym Jeżewie?" Jacek na to: "Jakim Jeżewie" Ojciec: "No nie wiesz, gdzie jest Jeżewo? 22 km na północny
      wschód od Łodzi". W ten sposób wśród znajomych ojciec uchodzi za człowieka obeznanego w geografii jak mało kto."

      Mój tata też tak robi, jak z tymi mapami

    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:19
      "ojciec zabrał mnie kiedyś na grzyby. To była wycieczka autokarem do Puszczy Noteckiej organizowana przez jego stary zakład pracy. Takie imprezy zdarzają się tam w sezonie cyklicznie i mój ojciec jest zwykle kierownikiem takiej wycieczki. Wtajemniczeni wiedzą co się na takich grzybobraniach dzieje ale mniejsza o to. Ponieważ mój ojciec uchodzi za człowieka o dobrej orientacji w terenie i nie raz zdarzyło mu się zabłysnąć swoją geograficzną wiedzą to ludzie, którzy w puszczy nie czują się zbyt pewnie i boją się, że się zgubią, dołączają się do niego i wolą z nim szukać tych grzybów. Tym razem nie było inaczej. Już w autokarze połowa pań zaklepywała sobie przy nim miejsce i upewniała czy weźmie je pod swoją opiekę. Panowie, w tym jego najlepszy kumpel, pan Gienek oznajmiał tak samo: "Andrzejku, ja ide z Tobą tylko mnie pilnuj bo ja się gubię". Ojciec zapewniał wszstkich, że oczywiście zabiera każdego. Dojechaliśmy na miejsce i zaczęły się grzyby. Faktycznie idę ja obok ojca a za
      nami ciągnie się kilkanaście osób. Widzę, że ojciec ma nietęgą minę i coś bełkocze sobie pod nosem, że tak to on grzybów nie znajdzie bo mu Ci ludzie zadeptują wszystko. W pewnym momencie ojciec robi małe zamieszanie, wciąga mnie za jakieś krzaki pod pretekstem, że tu mogą być borowiki. Kuca na dole, mnie ciągnie tak samo za rękaw żebym ukucnęła i pokazuje żebym się pod żadnym pozorem nie odzywała. Ja się cieszę, myślę sobie, że się schowaliśmy. Po chwili ludzie orientują się, że Andrzejek im zniknął. Zaczyna się gorączkowe
      pokrzykiwanie: "Andrzejku gdzie jesteś? Hej Hej!" "Andrzej!!!!" Wszyscy wołają mojego ojca a on skręca się ze śmiechu. W końcu ktoś się do nas zbliża ale wiemy, że nas nie widzi bo wykrzykuje jeszcze za moim ojcem. Wtedy ojciec mówi do mnie "Padnij!" i zagrzebuje mnie i siebie w liściach. Po jakimś czasie słychać jak ta osoba się oddala i krzyczy do reszty: "chyba znowu nam spier...ł". Wtedy ojciec zrywa się na równe nogi i ciągnie mnie za sobą. Pedzi
      przed siebie jak szalony i mówi żebym też biegła za nim. Po jakimś kilometrze zatrzymuje się i sapiąc mówi "o mały włos a byłoby po grzybach" "czy oni myślą, że ja będę za sobą taki ogon ciągnął?" "nic byśmy nie znaleźli". Za chwilę idziemy już sobie we dwójkę a ojciec jak gdyby nigdy nic zaczyna nawoływać: "Gienek!, Boooozenka!, Gieeeeneeeek!" Pytam się bo co im uciekał skoro teraz ich woła a on na to: "Żeby nie było, że ich nie wołałem i nie szukałem..., Gieeennneeekkk!" Oczywiście wcale ich już nie szukał tylko szukał
      grzybów ale co pare minut wołał kogoś z zaginionej ekipy a echo niosło jego głos daleko daleko... Po ośmiu godzinach wracamy z pełnymi koszami grzybów i pod autokarem spotykamy wszystkich wycieczkowiczów pijanych w sztok. Po tym jak im mój ojciec uciekł, bojąc się że się pogubią, wrócili do autokaru i czekali
      tam na nas umilając sobie jakoś ten czas napojami wyskokowymi. Oczywiście ojciec nie omieszkał wszystkich zbesztać że jek zwykle nie szli za nim tylko się porozłazili i pogubili a on potem szukał ich w całej puszczy"
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:21
      "-Ojciec to taki stary zbereźnik. Często opowiada świńskie dowcipy i jeszcze częściej takie robi. Jakiś czas temu wybrał się do znajomej siąsiadki na dzień kobiet. Jako prezent przyniósł jej ginekologiczny wziernik. (To takie proste metalowe urządzenie, które lekarz ginekolog przy każdym praktycznie badaniu wkłada pacjentce do pochwy i rozwiera troche żeby dobrze sobie tam wszystko obejrzeć w środku.) Dał jej ten prezencik i całe szczęście, że sąsiadka nadaje na podobnych falach bo nie dała mu za to w pysk tylko się trochę pośmiała. Następnego dnia ktoś dzwoni do nas do drzwi, otwieram, patrze a to zdenerwowana sąsiadka wciska mi do rąk ten wziernik i mówi wystraszona: "mój mąż właśnie dzwonił z pracy bo się dowiedział, że dostałam taki prezent od Andrzeja. Mówił,
      że zerwie się wcześniej żeby wypróbować ze mną nową zabawkę. Zabieraj to bo ja się boję, że on nie żartował".

      - jak ktoś do nas przyjdzie z jakimis dziećmi, to mój ojciec wypytuje te kilkulatki o wszystkie aspekty ich intymnego życia. Najczęstsze pytanie do przedszkolaka brzmi: "a chodzisz już trochę na kobity?"

      kiedyś jechal pociągiem i naprzeciwko siedziało małżeństwo z trzema synkami, którzy starsznie rozrabiali. W pewnym momencie mój ojciec pyta się faceta; "nie lepiej było sobie chociaż jedną córkę zrobić?". Facet odpowiada, że chętnie by sobie zrobił córkę ale mu nie wychodzi. Mój ojciecprzysunął się i szepnął: "To proste. Prawy górny róg"
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:23
      "niezależnie od okazji, czy to wigilia czy jego imieniny, wszystkich gości podejmuje ubrany w odświętną koszulę, krawat i... krótkie spodenki z lampasami, w których zresztą chodzi na codzień po domu. Jak go prosimy, żeby się przebrał bo przyjdą goście to się przebiera tylko od góry bo mówi, że przy stole to i tak nie widać jakie ma spodnie.

      -przed świętami przepada na całe dnie i jeździ po hipermarketach. Wraca po zmroku z gołymi rękami, bez ani jeden torby. Jak się pytam czy coś kupił to mi odpowiada: "tak" i wyciąga z kieszeni opakowanie keczupu."

      "Przed świętami umówiliśmy się w domu, że nie kupujemy sobie nawzajem prezentów tylko zrzucimy się całą rodzinką na pewnien sprzęt AGD, którego od zawsze w domu nam brakowało i postanowiliśmy zrezygnować z indywidualnych prezentów na rzecz tego właśnie przybytku. Każdemu to pasowało, bo nie dość, że jedyny
      prezent jaki sobie sprawiliśmy wszystkim odpowiadał to odpadły nam godziny łażenia po sklepach. Na dzień przed wigilią ojciec mimo wszystko pokupował wszystkim prezenty i nie omieszkał mi się swym wyczynem w sekrecie pochwalić. Trochę mnie zaskoczył. Uświadomiłam go, że w takim razie będzie jedynym, który prezentu nie dostanie bo nikt mu nie kupił. W wigilię ojciec po kolacji "zauważa", że mikołaj i w tym roku o nas nie zapomniał i pokazuje, że pod choinką leżą prezenty. Oczywiście do ich rozdawania wytypował mnie. Akcja przebiageła standardowo i już sobie obmyślałam, co by tu zrobić, żeby jakoś zamarkować brak prezentu dla andrzejka (myślałam o jakiejś rózdze z podwórka). Ku memu zdziwieniu pod choinką znalazł
      się także prezent "dla andrzeja". Okazało się, że ojciec wyciągnął z szuflady, jeden z tych zeszłoroczynych nieodpakowanych prezentów i go sobie powtórnie sprezentował."
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:26
      "W naszym mieście znajduje się pewna pływalnia, w budynku, której znajduje się kilka rzeźb, tzn takich posągów. Mój ojciec, znalazł przypadkowo w szatni niezużytą podpaskę i się nią zainteresował bo początkowo nie zajarzył co to może być. Jak rozwinął i domyślił się do czego to służy to wpadł na pewnien pomysł. Odpakował ją do końca, zerwał pasek z klejem i przylepił tę podpaskę najbardziej okazałej rzeźbie, która przedstawiała jakąś kobietę. Oczywiście podpaskę umieścił w najodpowiedniejszym miejscu tylko że klejem do góry."

      "Ojciec wybrał się ze mna na przejażdżkę rowerową. Jedziemy, jedziemy... ojciec zauważa z zachwytem: "zobacz jakie piękne niebieskie niebo jest dzisiaj!"
      Spojrzałam, przyjrzałam się ale nie podzieliłam jego entuzjazmu. Co prawda niebieskie było ale nie aż tak, żeby się tym zachwycać. Normalne. Jedziemy dalej. Ojciec za jakiś czas mówi: "Zobacz, tam koło lasu, jakiś Wiesiek Malinowski wybudował sobie domek". Pytam: "Który?" Odpowiada: "No ten mały, niebieski". Kurna, pełno tam dalej domów widze ale nie widzę niebieskiego. Mówię mu, że nie wiem który a on na to, że jak podjedziemy bliżej to mi pokaże. Podjeżdżamy pod jakąś bramę i ojciec oświadcza, że to tu. Patrzę i jasno widzę,
      że on biały jest jak śnieg więc zauważam, że dom Wieśka miał być niebieski przecież a on tak myśli myśli i zdejmując okulary przeciwsłoneczne odkrywa "aha, to okulary są niebieskie!""
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:29
      "- zabrał się kiedyś za generalny remont naszej ubikacji. Nakupował nowych płytek, klei, cementu, farb i różnych takich potrzebnych rzeczy. W pierwszej kolejności wystawił na korytarz nasz stary kibelek, tzn. samą muszlę. Rozkuł dokumentnie wszystkie ściany, żeby je potem dokładnie wyprostować i położyć nowe płytki. Operacja ta trwała jedynie ok. 5 dni i w tym czasie moja rodzina zmuszona była do chodzenia za potrzebą do sąsiadów z naszej klatki. Po tych 5
      dniach mojemu tacie przypomniało się, że teraz nie ma czasu na dokończenie swojego dzieła bo zbliżają się jego imieniny i on musi zająć się przygotowaniem swojego przyjęcia. Odłożył remont na tzw. „po imieninach” i rzucił się w wir zakupów i wszelkich działań imieninowych. Zarówno ja, jak i reszta mojej rodziny zaczęliśmy protestować, że najpierw musi „dokończyć kibel” bo sytuacja, w której się znajdowaliśmy była nie do pozazdroszczenia. Po dłuższym czasie ojciec uległ naszym prośbom i zdecydował się na zamontowanie muszli ale twierdził, że nie ma czasu na zamontowanie spłuczki. Zamiast urządzenia o nazwie „dolnopłuk” zainstalował obok muszli
      wiadro i zarządził, że każdy kto korzysta z naszej ubikacji musi po sobie spuścić wodę wlewając do muszli wodę z tego wiadra, które dodatkowo po tej operacji należało z powrotem napełnić. Uwierzcie mi, że mechanizm był nieskomplikowany ale jednak kłopotliwy w użyciu, szczególnie dla naszych imieninowych gości. Każdy, kto do nas przyszedł był instruowany jak należy się obchodzić z „naszą spłuczką”. Ojciec każdego oprowadzał po naszym przybytku i
      demonstrował jak wlewać wodę z szerokiego wiadra do muszli żeby nie porozlewać wody na boki. Pokazywał też drzwi do łazienki i radził, że wodę wygodniej nalewać do wiadra używając kranu nad wanną niż tego nad umywalką. Tego roku nasz kibel był tematem przewodnim imienin i wszyscy wracający z toalety opowiadali reszcie o swoich wrażeniach i dzielili się uwagami odnośnie „naszej spłuczki”.
      Cieszyli się przy tym jak dzieci i każdy choć nie musiał wypróbował wynalazek mojego ojca.

      Historia byłaby ciekawą anegdotą z życia Andrzeja-idola mas, gdyby nie to, że ojcu tak spodobała się zabawa z wiadereczkiem, że nie zdemontował go przez następne dwa lata. Każdy kto nas odwiedzał, widząc od wejścia szeroki uśmiech mojego ojca, szedł sprawdzić stan naszego kibelka bo nie wierzył, że ojciec nie zainstalował jeszcze normalnej spłuczki. Nie pytajcie co ja sobie o tym wszystkim myślałam mając 10 lat."
    • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 02:31
      Ostatnia z opowieści

      "Jak już wcześniej pisałam ojciec lubi i prawie wszędzie jeździ na rowerze. Na stałe wozi na takim specjalnie zamontowanym bagażniczku parę przydatnych rzeczy (m. in. kocyk-chyba żeby mógł się przysiadać do okolicznych wędkarzy, płaszcz przeciwdeszczowy, mapę okolic, trochę sztućców pomieszanych z narzędziami i kurtkę - wiatrówkę).
      Pewnego razu jak zwykle wyruszył w jakimś nieznanym celu na swoim rowerku po okolicy. Było gorąco i zachciało mu się pić. Zatrzymał się przy jakimś przydrożnym spożywczo-monopolowym sklepiku, pod którym stało kilku żuli- pijaczków. Ojciec zorientował się, że zapomniał wziąć kluczyków do zapięcia roweru i niechętnie zostawił ten rower przed sklepem nieprzpięty do niczego.
      W sklepie była mała kolejka żuli więc ojciec co chwila wychylał głowę na zewnątrz, żeby zobaczyć czy pozostawiony rower wciąż stoi na swoim miejscu. Jak się wychylał to miał ciągle wrażenie ze ci pijaczkowie interesują się jego rowerem i widząc jego czujny przeszywajacy wzrok na sobie dziwnie milkną...
      Nadeszła kolejka ojca, kupił sobie oranżadę na miejscu i wychylił jednym gulem bo mu się spieszyło do roweru. Jak wychdził ze sklepu to zauważył, że pijaczkowie dziwnie się na niego gapią. Podszedł do roweru i rzucił okiem na swój bagażnik. Od razu zauważył, że nie ma tam kurtki. Wściekły doszedł do trzech żuli i mówi : oddajcie mi kurtkę! Tamci mętnym wzrokiem udają, że nie wiedzą o co chodzi i się głupio pytają: jaką kurtkę?? Sytuacja napięta. Dwóch pijaczków zaczęło się wycofywać i w końcu uciekli. Został jeden, którego mój
      ojciec złapał za łachy i nie dawał mu uciec.
      Całą sytuację obserwowała sprzedawczyni ze sklepu, która w tym momencie wybiegła i krzyczy do mojego ojca: Pan ma racje, to nieroby są i złodzieje!
      Tylko patrzą kogo by tu oskubać! Niech pan im nie daruje!
      Wtedy mój ojciec pyta się tego gościa ostatni raz : gdzie jest k... moja kurtka z bagażnika??? Żul bełkocze: jaka kurtka??
      Ojciec wkur...ony na maksa rzucił go najpierw o ścianę sklepu a potem na ziemię. Tamtem był tak oszołomiony, że nie było go sesu bić. Ojciec przemyślał sprawę i stwierdził, że większej szopy nie bedzie robił i jakoś przeboleje stratę kurtki. Wyzwał jeszcze tego cwaniaczka-pijaczka, wsiadł na rower i odjechał.
      Gdy tylko wrócił do domu, podekscytowany opowiada nam o tym jak mu ukradziono kurtkę i o tym jak rozprawił się ze złodziejem, ale niestety kurtki nie odzyskał.
      Wtedy matka się odezwała, że dziś rano uprała mu tą wiatrówkę i wywiesiła na balkon, gdzie do tej pory się suszy..."
    • sootball Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 09:05
      Płaczę :))) Rzewnie!
      Wysłałeś to do ratunku-co robic?
      Nadaje się jak mało co.
      • pomarancha88 Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 14:47
        Haaaahahahaha leżę i kwiczę!!

        Mój ojciec nie jest aż tak pokręcony jak Joasi77 ale też daje czadu:D
      • 3.14-roman Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 03.02.10, 00:13
        Wysłałem. Szkoda, że nie ma tego więcej :)
    • kaga9 Re: SaJ- Mój ojciec jest kosmitą 02.02.10, 19:10
      Rewela!:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka